Forum Praca Praca
ZMIEŃ
    Dodaj do ulubionych

    Numery userów .... czyli z notatnika IT

    IP: *.man.polbox.pl 26.11.01, 19:49
    Ludzie z IT!! Użyszkodniki narzekają na nas jak tylko mogą. Proponuję pokazać
    im jak to wygląda z naszej strony. Opiszmy historie które nam się przytrafiły i
    pokazujące jak daleko posunięta jest ignorancja niektórych ludzi.

    Przykład I:
    Pierwsza poważna praca jako Admin sieci w której pracują 3 serwery i 35 userów.
    Nie zdążyłem rozejżeć w gospodarstwie a już przydreptała do mnie panienka z
    dyskieką i stwierdzeniem że to ma być gotowe na jutro. Zapytałem co to.
    Odpowiedź: dokumenty do opracowania i wydrukowania. Mają mieć postać taką a
    taką i czcionkę X. Zapytałem czemu sama tego nie zrobi, przecież ma kompa i
    edytor. Odpowiedź: Nie jest informatykiem i nie musi znać Worda a poza tym
    informatyk zawsze to robił.

    Przykład II:
    W pewnej firmie wykonano okablowanie strukturalne. Gniazda do telefonów i
    kompów odpowiednio oznakowano i wydrukowano stosowną informację jak podłączyć
    telefon i komputer gdyby zaistniała taka potrzeba. Ile było radości gdy
    chdziliśmy przez miesiąc i wymienialiśmy kary sieciowe lub przepinaliśmy
    wtyczki.

    Przykład III
    Z zeszłego tygodnia. Przyszła nowa. Dostała StarterKit (laptop,instrukcje itp)
    i poszła. Za 15min telefon by zmienić jej system bo ona słyszała że W98 jest
    kiepski i zmienić go na W95 a po za tym w poprzedniej pracy miała W95 i umie
    się nim lepiej posłógiwać. Jak opowiedziałem reszcie zespołu (6 osób) to
    powiedzieli że sobie jaja robię.

    PZDR
    Obserwuj wątek
      • Gość: irek Re: Numery userów .... czyli z notatnika IT IP: *.amwaw.edu.pl 27.11.01, 13:46
        a co powiesz na to informatyku, że dostałem od admina mejl o treści:

        "jesli nie doszedł do ciebie ten list daj znać administratorowi"
        • Gość: Lila Re: Numery userów .... czyli z notatnika IT IP: *.abo.wanadoo.fr 27.11.01, 13:55
          Gość portalu: irek napisał(a):

          > a co powiesz na to informatyku, że dostałem od admina mejl o treści:
          >
          > "jesli nie doszedł do ciebie ten list daj znać administratorowi"

          Powiem, ze jest bardzo inteligentny, bo w kazdym przypadku uzytkownik zostawi go
          w spokoju, a on swoja robote zrobil.
        • Gość: Kathtea Re: Numery userów .... czyli z notatnika IT IP: 10.0.106.* 27.11.01, 14:41
          Podsłuchane w pracy:
          Kolega mówi do informatyka: Słuchaj co mam zrobić, wysiadła mi litera h w
          klawiaturze?
          Informatyk: ...( chwila milczenia, zmarszczone brwi..mina zamyślona).....pisz
          słowa bez h! :-)))))
          pozdr.
          k.
          • Gość: Bartek Re: Numery userów .... czyli z notatnika IT IP: *.jpmorgan.com 27.11.01, 16:25
            Przychodzi do mnie informatyk i grzecznie prosi czy moze mi przeladowac BIOSa, bo robia ogolny upgrade w
            firmie. Mowie, OK, za 5 minut bo pisze sprawozdanie. Pytam sie go - jak to dlugo bedzie trwalo. Odpowiedz, nie
            wiecej niz 5 minut. OK, zamykam wszystkie programy, restartuje kompa (kolezanka obok tez), ten robi co do niego
            nalezy na obu kompach i... dupa blada - nic nie dziala. No coz, facet zaczyna dzialac i jak typowy informatyk
            "wylacza" sie dla swiata zewnetrznego. Po 15 minutach nic nie osiagnawszy robi to co zwykle robi informatyk w
            przypadku braku danych - lapie za telefon i dzwoni do kumpla. Po chwili przeprasza i mowi, ze to problem z
            serwerem. Akurat, jak slysze, ze informatyk mowi "to pewnie problem z serwerem" to juz wiem, ze tak naprawde
            sam nie wie co sie stalo i na wszelki wypadek przerzuca sprawe na grunt, gdzie normalny user czuje sie
            niepewnie, bo tam mu nie podskoczy - wszak chodzi o cos wiecej niz obsluga Worda czy Lotus Notes. Jednak
            grzecznie przeprasza i mowi, ze za chwile to naprawi i znika... Czas mija a my z kolezanka stoimy jak te dupy i
            czekamy. W koncu jakis sposobem udaje nam sie zalogowac (wszystko opoznione 4-5 krotnie). Po 1.5 godz.
            wraca informatyk i dziwi sie jak sie nam udalo zalogowac skoro "jest problem z serwerem".
            • caerme Re: Numery userów .... czyli z notatnika IT 27.11.01, 18:09
              moze dostali taka nowa wersje oprogramowania w ramach oszczednosci robionych
              przez naczalstwo?
              u mnie na duzej uczleni komow w salach do uzytku studenckiego bylo ok 200...
              systemy byly dwa - dop wyboru, domyslny w 95 - chodzil ityle poza tym nie dalo
              sie zgrac z dysku na dyskietke i uruchomic czesci programow zarly sie miedzy
              soba. po ilus pytanich czemu tak a nie inaczej dowiedzialem sie ze takie cos
              uczlenia zakupila-dostala [koniowi nie patrzy sie w zeby] a na zwykla pelna i
              porzadna nie bylo jej stac...
              ,,, za drugi system robil w 311 szybszy i w ogole ale on byl "dla
              wtajemniczonych" do konca na nim siedzialem:) chodzil szybciej jak 95 i tez w
              sumie nikt nie wiedzial dlaczego...
              ,,, aha zapomnialem dodac ze restartowalo sie 95 co 30 min a 311 co 2h
              [srednio] a ze hdd byl wirtualny[?] wszyscy tracili dane nikt nie powiedzial
              jak nalezy to obslugiwac ja wydebuilem tego niusa od sieciowca [czyni]...
              nie wszystko wina informatykow choc czasem tak - spytajcie sie kto decydowal o
              zakupie tego a nie innego systemu i dlaczego reklama dostala wiecej szmalu!
              pzdtr
            • Gość: inka Re: Numery userów .... czyli z notatnika IT IP: *.poleczki.dialup.inetia.pl 27.11.01, 19:14
              Kochani, są informatycy i informatycy...
              Nie mylić jednych z drugimi. Tylko że na ogół nie ma się wpływu na to na kogo
              się trafi. Ja znam takiego faceta co po prostu ZNA się na tej robocie choć nie
              ma takiego papierka ale jest świetny w tym co robi (i potrafi wytłumaczyć
              laikowi!). I skądinąd wiem, że jednemu taiemu "informatykowi" pisał pracę na
              zaliczenie w jakimś studium czy na studiach (takie układy...). I tamten będzie
              miał papierek ale umiejętności - nie...
              • Gość: Bartek Re: Numery userów .... czyli z notatnika IT IP: *.jpmorgan.com 28.11.01, 11:11
                Inka,

                masz racje absolutna. Chociaz z moich doswiadczen wynika, ze czasamij wiedza nie grzesza a podzielilbym ich
                jedynie na tych uprzejmych i gburow. Czasem mam wrazenie, ze po prostu nie nadazaja za Getesem w przyswajaniu
                ciagle nowych wersji oprogramowania. Pracowalem w kilku firmach (w Netii na Poleczki tez, zalaczam uklony ;))) i w
                Polsce i na zachodzie i generalnie nie widze roznicy. Ale tez i nie obwiniam informatykow bo wiem do czego zdolny
                jest user. Wydaje mi sie, ze kazdy problem uda sie rozwiazac przy odrobinie dobrej woli i wspolpracy obu stron.

                Pozdrawiam informatukow i userow.

                Bartek

                > Kochani, są informatycy i informatycy...
                > Nie mylić jednych z drugimi. Tylko że na ogół nie ma się wpływu na to na kogo
                > się trafi. Ja znam takiego faceta co po prostu ZNA się na tej robocie choć nie
                > ma takiego papierka ale jest świetny w tym co robi (i potrafi wytłumaczyć
                > laikowi!). I skądinąd wiem, że jednemu taiemu "informatykowi" pisał pracę na
                > zaliczenie w jakimś studium czy na studiach (takie układy...). I tamten będzie
                > miał papierek ale umiejętności - nie...

        • Gość: eZwierz Odpowiedź IP: *.man.polbox.pl 29.11.01, 12:32
          Zapytałbym natychmiast kto zatrudnił tego głąba. Na miejscu szefa dałbym mu
          ostrzeżenie i po drugim takim numerze wywaliłna zbity pysk.
          Jezeli był to dowcip to denny.
        • Gość: eZwierz Odpowiedź do wszyskich. IP: *.man.polbox.pl 29.11.01, 13:00
          Przykro mi że wasze szefostwo w ramach oszczędności zatrudnia ludzi
          przypadkowych zamiast fachowców. Może to być irytujące. Nie wiecie jednak jak
          irytujące jest podejście szefostwa do problemu. Przykład z literą h? Sam kiedyś
          tak odpowiedziałem i dodałem że na zakup klawiatury trzeba mieć zgodę szefa.
          Przecież ludzie w IT nie będą kupować sprzętu za własne pieniądze. Kieruję IT w
          dużej firmie i mógłbym wiele opowiedzieć jak wyglądają rozmowy finansowymi.
          Tragedia. Tylko jak coś niedziała to oczywiście wina IT. Nauczyło nas to
          niestety generowania tzw "dupokrytek" na wszystko oraz selekcji zgłoszeń na
          ważne i mniej ważne. Dla was to jest irytujące. A co mają powiedzieć moi ludzi
          odpowiadający za sprzęt wartości 500 tyś$ 350 ludzi kiedy o każdy duperel typu
          klawiatura muszą dostawać osobną zgodę na zakup? I jest ich 5 a lokalizacji w
          kraju 4 i jak wspommiałem 350 userów. Zanim zebrałem ekipę która jest w stanie
          opędzić to wszystko zmieniłem 19 osób.
          Tak się dzieje wszędzie. Przeczytajcie ogłoszenia gdzie szukają informatyków.
          Tam szukają omnibusów. Administrator sieci, programowanie, pomoc użytkownikom.
          To już świadczy o delikatnie mówiąc ignorancji szefostwa i oczywiście
          tłumaczonej chęcią oszczędzania.
          I tyle tytułem wyjaśnienia.
          • Gość: Bartek Re: Odpowiedź do wszyskich. IP: *.jpmorgan.com 29.11.01, 14:26
            Gość portalu: eZwierz napisał(a):

            > Przykro mi że wasze szefostwo w ramach oszczędności zatrudnia ludzi
            > przypadkowych zamiast fachowców. Może to być irytujące. Nie wiecie jednak jak
            > irytujące jest podejście szefostwa do problemu. Przykład z literą h? Sam kiedyś
            >
            > tak odpowiedziałem i dodałem że na zakup klawiatury trzeba mieć zgodę szefa.
            > Przecież ludzie w IT nie będą kupować sprzętu za własne pieniądze. Kieruję IT w
            >
            > dużej firmie i mógłbym wiele opowiedzieć jak wyglądają rozmowy finansowymi.
            > Tragedia. Tylko jak coś niedziała to oczywiście wina IT. Nauczyło nas to
            > niestety generowania tzw "dupokrytek" na wszystko oraz selekcji zgłoszeń na
            > ważne i mniej ważne. Dla was to jest irytujące. A co mają powiedzieć moi ludzi
            > odpowiadający za sprzęt wartości 500 tyś$ 350 ludzi kiedy o każdy duperel typu
            > klawiatura muszą dostawać osobną zgodę na zakup? I jest ich 5 a lokalizacji w
            > kraju 4 i jak wspommiałem 350 userów. Zanim zebrałem ekipę która jest w stanie
            > opędzić to wszystko zmieniłem 19 osób.
            > Tak się dzieje wszędzie. Przeczytajcie ogłoszenia gdzie szukają informatyków.
            > Tam szukają omnibusów. Administrator sieci, programowanie, pomoc użytkownikom.
            > To już świadczy o delikatnie mówiąc ignorancji szefostwa i oczywiście
            > tłumaczonej chęcią oszczędzania.
            > I tyle tytułem wyjaśnienia.

            Zastanawia mnie gdzie lezy podstawa tego ciaglego konfliktu na linii informatyk vs user. Nie chce
            genaralizowac... U mnie w firmie informatycy sa grzeczni i cierpliwi, chociaz zdarzaja sie im potkniecia.
            Oczywiscie nie mozna wymagac od nikgo by byl omnibusem niczym Neo z Matrixa, ale z tego co widze
            podobne problemy istnieja w wiekszosci firm. I wina za to nieporozumienie najczesciej lezy po srodku...
            No i oczywiscie user tez nie jest zawsze wystarczajaco bystry i cierpliwy.

            Bez urazy... przypomnial mi sie dowcip (chyba gdzies na forum go znalazlem):

            Mamusia z coreczka przy klatce pawianow w ZOO. Coreczka - mamusiu, czemu trzymaja tu
            informatykow? Mamusia - dlaczego tak uwazasz? C - no bo wszyscy sa jak tatus - duzy brzuch,
            nieuczesane geste wlosy i odparzenia na tylku...
            • Gość: eZwierz konflikt IP: *.man.polbox.pl 29.11.01, 14:51
              Przyczyny konfliktu są następujące :
              1.Niezrzumienie zadań IT.
              2.Nie ci ludzie nie na tych stanowiskach

              W niewielu firmach jest dokładnie powiedziane gdzie zaczynają się obowiązki
              helpdesku a gdzie kończą obowiązki uzera. Nie można pomagać wszystkim we
              wszyskim jeżli jeden człowiek ma 50 userow na głowie. Określenie tego
              zminiejszyloby napięcie na tej linii.

              Na stanowiska helpdesk też nie mogą być przyjmowani ludzie przypadkowi. Nie
              można również zatrudniać ludzi do pracy niemających badego pojęcia o
              narzędziach którymi będą się posługiwać. Firmy bardzo często nie weryfikują
              tego co napisał taki delikwent w ankiecie.
              • Gość: piotr Re: konflikt IP: 89.161.73.* 09.08.13, 17:21
                To prawda, niewłaściwy człowiek na niewłaściwym miejscu to nie tylko konflikt, ale życiowa porażka. Żeby tego uniknąć warto szczerze wypełnić testy profilu pracownika jakie mają np. tutaj, a potem szukać pracy. I pracownikowi i pracodawcy ułatwi to życie. Mi skutecznie pozwoliły osiągnąć sukces - zatrudnienie w wymarzonym zawodzie :).
          • caerme Re: Odpowiedź do wszyskich. 29.11.01, 22:35
            nie wiem czy sie zgodzisz ale b. czesto anczalstwo chyba oszczedza na
            programach i "konowi w zeby nie patrzy" - daja to bierz a bugi wychodza pozniej
            [vie moja uczelnia] czy duza siec sklepow [miedzynarodowa] program w jezykach:"
            polskim czeskim wegoerskim niemieckim i jakims jeszcze....
            obsluga pamieciowa : shift -2 - enter - s- r- 1... enter
      • Gość: Lechu Informatyk to usługobiorca, jak facet od łopaty IP: 10.129.136.* 29.11.01, 20:59
        Gość portalu: eZwierz napisał(a):

        > Ludzie z IT!! Użyszkodniki narzekają na nas jak tylko mogą. Proponuję pokazać
        > im jak to wygląda z naszej strony. Opiszmy historie które nam się przytrafiły i
        >
        > pokazujące jak daleko posunięta jest ignorancja niektórych ludzi.
        >
        > Przykład I:
        > Pierwsza poważna praca jako Admin sieci w której pracują 3 serwery i 35 userów.
        >
        > Nie zdążyłem rozejżeć w gospodarstwie a już przydreptała do mnie panienka z
        > dyskieką i stwierdzeniem że to ma być gotowe na jutro. Zapytałem co to.
        > Odpowiedź: dokumenty do opracowania i wydrukowania. Mają mieć postać taką a
        > taką i czcionkę X. Zapytałem czemu sama tego nie zrobi, przecież ma kompa i
        > edytor. Odpowiedź: Nie jest informatykiem i nie musi znać Worda a poza tym
        > informatyk zawsze to robił.
        >
        I dobrze. Niech informatyk robi, skoro zgodził się na taką pracę, a paniusia jest
        od wyższych rzeczy, np. picia herbaty z klientem.



        > Przykład II:
        > W pewnej firmie wykonano okablowanie strukturalne. Gniazda do telefonów i
        > kompów odpowiednio oznakowano i wydrukowano stosowną informację jak podłączyć
        > telefon i komputer gdyby zaistniała taka potrzeba. Ile było radości gdy
        > chdziliśmy przez miesiąc i wymienialiśmy kary sieciowe lub przepinaliśmy
        > wtyczki.
        >
        Od tego jesteście, żeby biegać i przepinać. Swoją drogą wkurwiający są gnoje,
        którzy zamiast porządnie wszystko popodłączać zawracają dupę swoimi technicznymi
        sprawami raz w tygodniu.


        > Przykład III
        > Z zeszłego tygodnia. Przyszła nowa. Dostała StarterKit (laptop,instrukcje itp)
        > i poszła. Za 15min telefon by zmienić jej system bo ona słyszała że W98 jest
        > kiepski i zmienić go na W95 a po za tym w poprzedniej pracy miała W95 i umie
        > się nim lepiej posłógiwać. Jak opowiedziałem reszcie zespołu (6 osób) to
        > powiedzieli że sobie jaja robię.
        >
        Od tego jesteś, żeby zrobić konfigurację pod klienta. Paniusia ma generować zysk,
        a nie pieprzyć się z nowszą wersją produktu MS. Możesz zwalać to na jej
        percepcję, ale swoje musisz zrobić, nikt nie płaci jej za poznawanie niuansów
        nowszego systemu operacyjnego.


        > PZDR
        Również pozdrawiam.

        Tytułem wyjaśnienia: też byłem informatykiem. Teraz wykorzystuję komutery i, jak
        to ładnie o nich piszesz, ludzi IT. Lubię komputery i dobre samochody. Ale
        samochodów używam jako kierowca, a nie jako serwisant w warsztacie. Informatykę
        traktuję tak samo. Uwierz mi, tak jest ciekawiej. Jak zdasz sobie z tego sprawę
        przyznasz mi rację.

        • Gość: eZwierz Re: Informatyk to usługobiorca, jak facet od łopaty IP: *.man.polbox.pl 30.11.01, 17:25
          Gość portalu: Lechu napisał(a):

          > Gość portalu: eZwierz napisał(a):
          >
          > > Ludzie z IT!! Użyszkodniki narzekają na nas jak tylko mogą. Proponuję poka
          > zać
          > > im jak to wygląda z naszej strony. Opiszmy historie które nam się przytraf
          > iły i
          > >
          > > pokazujące jak daleko posunięta jest ignorancja niektórych ludzi.
          > >
          > > Przykład I:
          > > Pierwsza poważna praca jako Admin sieci w której pracują 3 serwery i 35 us
          > erów.
          > >
          > > Nie zdążyłem rozejżeć w gospodarstwie a już przydreptała do mnie panienka
          > z
          > > dyskieką i stwierdzeniem że to ma być gotowe na jutro. Zapytałem co to.
          > > Odpowiedź: dokumenty do opracowania i wydrukowania. Mają mieć postać taką
          > a
          > > taką i czcionkę X. Zapytałem czemu sama tego nie zrobi, przecież ma kompa
          > i
          > > edytor. Odpowiedź: Nie jest informatykiem i nie musi znać Worda a poza tym
          >
          > > informatyk zawsze to robił.
          > >
          > I dobrze. Niech informatyk robi, skoro zgodził się na taką pracę, a paniusia je
          > st
          > od wyższych rzeczy, np. picia herbaty z klientem.
          Bzdury gościu piszesz. Profesor też może kopać rowy ale będą to najdroższe rowy w
          okolicy. Edytory tekstu są dla userów. To ich narzędzia pracy. Trudno aby stolarz
          mówił kowalowi by ten robił z niego meble młotkiem. Osiołku.

          >
          > > Przykład II:
          > > W pewnej firmie wykonano okablowanie strukturalne. Gniazda do telefonów i
          > > kompów odpowiednio oznakowano i wydrukowano stosowną informację jak podłąc
          > zyć
          > > telefon i komputer gdyby zaistniała taka potrzeba. Ile było radości gdy
          > > chdziliśmy przez miesiąc i wymienialiśmy kary sieciowe lub przepinaliśmy
          > > wtyczki.
          > >
          > Od tego jesteście, żeby biegać i przepinać. Swoją drogą wkurwiający są gnoje,
          > którzy zamiast porządnie wszystko popodłączać zawracają dupę swoimi technicznym
          > i
          > sprawami raz w tygodniu.

          Nie bardzo rozumiesz co napisałem ale trudno. W tym samym czasie baranku inni
          dzwonią i dopiero się w kurwiają że robimy takie głupoty zamiast zająć się
          ważniejszymi problemami.


          >
          > > Przykład III
          > > Z zeszłego tygodnia. Przyszła nowa. Dostała StarterKit (laptop,instrukcje
          > itp)
          > > i poszła. Za 15min telefon by zmienić jej system bo ona słyszała że W98 je
          > st
          > > kiepski i zmienić go na W95 a po za tym w poprzedniej pracy miała W95 i um
          > ie
          > > się nim lepiej posłógiwać. Jak opowiedziałem reszcie zespołu (6 osób) to
          > > powiedzieli że sobie jaja robię.
          > >
          > Od tego jesteś, żeby zrobić konfigurację pod klienta. Paniusia ma generować zys
          > k,
          > a nie pieprzyć się z nowszą wersją produktu MS. Możesz zwalać to na jej
          > percepcję, ale swoje musisz zrobić, nikt nie płaci jej za poznawanie niuansów
          > nowszego systemu operacyjnego.
          >
          Czy ty wiesz gościu co to są standardy firmowe? Jeżeli przez centralę w USA mamy
          narzucone taki a nie inny soft bo oni mają podpisane umowy typu SELECT to
          panienka nie ma nic do gadania. Tym bardziej że podpisała Policy i to w języku
          polskim. A ta standaryzacja bardzo ułatwia nam pracę.


          Ty jak chcesz przestroić telewizor na inną grupę kanałów to wzywasz serwis?
          Podobnie z wideo?

          Bidaku!!!


          >
          > > PZDR
          > Również pozdrawiam.
          >
          > Tytułem wyjaśnienia: też byłem informatykiem. Teraz wykorzystuję komutery i, ja
          > k
          > to ładnie o nich piszesz, ludzi IT. Lubię komputery i dobre samochody. Ale
          > samochodów używam jako kierowca, a nie jako serwisant w warsztacie. Informatykę
          >
          > traktuję tak samo. Uwierz mi, tak jest ciekawiej. Jak zdasz sobie z tego sprawę
          >
          > przyznasz mi rację.
          >

          Ale nauczyłeś się prowadzić nie? I wiesz gdzie wlać paliwko? I wiesz że ono
          czasami się kończy? I jak zmieniać biegi (chyba że automat)? Wiesz co to
          kirunkowskaz, włącznik świateł, światła awaryjne itd.

          To samo obowiązuje w tej branży. Niech obie strony mówią przynajmniej tym samym
          językiem lub umieją nazwać te same przedmioty tąsamą nazwą i już będzie dużo
          lepiej.

          PZDR
        • Gość: Trzoda Re: Informatyk to usługobiorca, jak facet od łopaty IP: 193.193.69.* 04.12.01, 18:21

          Qrde same bzdury gościu piszesz. Chyba że sobie jaja robisz. Jeżeli poważnie
          pisałeś to nie dziwię się, że cię zwolnili z funkcji informatyka.
          • Gość: Lechu Re: Informatyk to usługobiorca, jak facet od łopaty IP: 10.129.136.* 05.12.01, 09:27
            Gość portalu: Trzoda napisał(a):

            >
            > Qrde same bzdury gościu piszesz. Chyba że sobie jaja robisz. Jeżeli poważnie
            > pisałeś to nie dziwię się, że cię zwolnili z funkcji informatyka.

            Może i piszę bzdury, ale żadna panienka mnie nie zmusza, żebym je robił (zapytaj
            eZwierzaka o samopoczucie ;-)
            pzdr


        • Gość: MareK Re: Informatyk to usługobiorca, jak facet od łopaty IP: *.waw-bem.leased-e.ids.pl 05.12.01, 12:00

          Witam
          hm... chyba Cie porąbało...
          nie chce mi się cytować, ale:
          1. A co ma robić panienka?? chyba do zwolnienia, a jej pensja do kieszeni
          informatyka.. logiczne, nie?
          2. a inni czekaja... i szlag ich trafia.. chociaż przepięcie kabelków troszke za
          długo trwało...
          3.Zaraz.. a te Win95 to skąd? samemu kupić??? a może "pirata" założyć???
          OK.... coś nowego...
          4. system się nie zgłasza? wyjąć dyskietkę z danymi z FDD
          5. drukarka nie drukuje? - włączyć.
          6. monitor nie świeci? - patrz wyżej
          7. uczulić, że w edytorze WORD nie instaluje się i nie uruchamia programów exe
          8. do FDD wchodzi tylko jedna dyskietka, jak system pisze "włóż następną", to
          poprzednią trzeba wyjąć
          9. "any key" to niekoniecznie reset
          10. komunikat na ekranie raczej należy przeczytać i zapamiętać, a nie twierdzić,
          żę coś tam napisał, ale nie czytalam(em)(czyżby informatyk był Panem Bogiem i
          znał odpowiedź co użytkownik robił????)
          11. Windows zamyka się poleceniem zamknij, a nie wyłączając komputer.
          12. Po zakonczeniu pracy w sieci wskazane jest wylogować się.
          13. Ustawienia BIOS w róznych maszynach mogą się różnić i nie należy ich
          przepisywać z jednego komutera do drugiego (niech żyje szczęśliwie kto wymyślił
          hasło na BIOS)
          14. jak się jedzie po 500 kilo danych, to niekoniecznie należy żądać Żuka (hm..
          to było z 12 lat temu, ale było)
          15. Hasło jest Twoim kluczem, a nie koleżanek i należy je pamiętać (nazwę usera
          również). Nie należy przyklejć do obudowy monitora ani pisać po drugiej stronie
          klawiatury.
          16. itd, itd, itd a jest to 99% interwencji

        • mikmik Re: Informatyk to usługobiorca, jak facet od łopaty 11.12.01, 14:41
          Gość portalu: Lechu napisał(a):

          >

          nie cytuję bo to stek durnych kretyństw.
          Skąd się młotku urwałeś ale koło informatyka to ty zapewne nawet nie stałeś :)))
        • d_uszek Informatyk to usługoDAWCA 13.12.01, 14:20
          Chciałabym dodać coś z perspektywy konsultanta - szczególnego wroga działu IT.

          Po pierwsze IT to usługoDAWCA. Ich zadaniem jest zapewnienie możliwości pracy
          ludziom, ktorzy bezpośrednio generują przychód firmy (mówimy tu o działach
          wewnętrznych, a nie o IT świadczcącym usługi na zewnątrz). Jako tacy nie muszą
          umieć skomponować prezentacji - ALE JUŻ PRZEŁĄCZAĆ KABELKI W GNIAZDKACH -
          OWSZEM!!!

          Zgadza się: mają zwykle mnóstwo roboty (między tymi DVD, które sobie oglądają i
          tymi wątkami na internecie, na których tak często się wypowiadają :)). Tylko, że
          to jak tą robotę sobie (i użytkownikom) zorganizują - to już od nich zależy.
          Na przykład u nas informatycy mają przerwę na "prace wewnętrzne" - wszystkich 6
          jest zajętych "pracami wewnętrznymi" w tym samym czasie. Ja mam wysłać ofertę o
          12.30, o 12.15 wyrzuca mnie z sieci a oni "pracują wewnętrznie" do 14. I co? Mam
          sie nie denerwować? Mam zrozumieć, że są bardzo zapracowani? A może by tak
          zmienić organizację pracy, kochaniutcy???

          A co do kolegi poprzednika:

          > I dobrze. Niech informatyk robi, skoro zgodził się na taką pracę, a paniusia je
          > st od wyższych rzeczy, np. picia herbaty z klientem.

          I dlatego IT wiesza na nas psy - nie do picia herbaty! Paniusia - na przykład ja -
          jest do wymyślania rozwiązań klientowi. A zmiania naboju z kolorem w drukarce
          oraz justowanie jej potem - jest możliwe. Ale jest to najdroższa wymiana
          cartridge'a, że pozwolę sobię zacytować poprzednika :)

          > Od tego jesteś, żeby zrobić konfigurację pod klienta. Paniusia ma generować
          zysk, a nie pieprzyć się z nowszą wersją produktu MS. Możesz zwalać to na jej
          > percepcję, ale swoje musisz zrobić, nikt nie płaci jej za poznawanie niuansów
          > nowszego systemu operacyjnego.

          I mówisz nieprawdę. Człowiek, jak przychodzi do firmy to akceptuje to co dostaje
          albo awanturuje się z szefem. A nie z IT. Na przykład wkurzające procedury
          logowania to nie jest wina naszego IT, tylko regionalnego rozwiązania. I jak są
          zmiany w oporgramowaniu to sie do nich trzeba przystosować. Fakt, że nie jesteśmy
          informatykami nie może tłumaczyć ignorancji i złej woli ze strony użytkowników!


          • Gość: Zwierzak Re: Informatyk to usługoDAWCA IP: *.man.polbox.pl 13.12.01, 15:31
            Powiedz to ksiegowości która przyjmuje ludzi między godziną x a y a w tym
            czasie dostawca czeka na kasę my na podzespoły a user na sprzęt. Więcej pokory
            Duszku i wiedzy o zarządzaniu. Jeżeli chodzi o wymianę czego kolwiek to
            pamietaj ze wszyscy uważają ze sa najważniejsi. Wszystkich najwazniejszych
            ustawiamy w kolejke i obsługujemy wg kolejnosci zgłoszeń. W razie problemów
            dowództwo decyduje kto jest jeszcze ważniejszy. A uzerzy czekają....
            • d_uszek Re: Informatyk to usługoDAWCA 13.12.01, 15:43
              > Powiedz to ksiegowości która przyjmuje ludzi między godziną x a y a w tym
              > czasie dostawca czeka na kasę my na podzespoły a user na sprzęt.
              O nie nie nie. Fakt, że możesz dostać pieniądze między 9 a 11 i między 15 a 17
              wiesz od roku. I możesz to powiedzieć swoim dostawcom - właśnie to nazywa się
              zarządzaniem i koordynacją...
              Dostawcy możesz powiedzieć, że ma przyjść o 11.30, a komputerowi nie bardzo, żeby
              się chciał zepsuć o 10, tak, żeby kochani koledzy z IT zdążyli przed swoją
              przerwa, nieprawdaż???

              Więcej pokory
              > Duszku i wiedzy o zarządzaniu.
              Wiedzy o zarządzaniu????? Kochani Inżynierowie i specjaliści od IT - rozumiem, że
              możecie mieć problemy z ilością pracy. I że jak każdy Polak chcecie mieć przerwy
              na kawę i wejście na Wyborczą. Ale nie mówcie mi proszę, że nie można mieć
              jednego dyżurnego gościa przez te dwie godziny w środku dnia? I od tego macie
              szefa, żeby siadł z boczku i pomyślał jak usprawniać waszą robotę. A nie tylko od
              tego, żeby sobie załatwiać lepsze układy z dostawcami. Ale może się mylę i
              wracamy do pytania jak są zatrudniani informatycy...



              Jeżeli chodzi o wymianę czego kolwiek to
              > pamietaj ze wszyscy uważają ze sa najważniejsi. Wszystkich najwazniejszych
              > ustawiamy w kolejke i obsługujemy wg kolejnosci zgłoszeń. W razie problemów
              > dowództwo decyduje kto jest jeszcze ważniejszy. A uzerzy czekają....
              Ależ zgadzam się. Ale jak widzę kolegę na papierosie, potem na kawie, potem
              przychodzi i umawia się z nami na imprezę - po czym idzie umawiać sie na tą samą
              imprezę z reszta znajomych w innych działach... No sorry - to nie jest kwestia
              priorytetów zadań, tylko prywaty i przyjamności przed robotą. A jak ty cięzko
              pracujesz to cię to wkurza....

              A poza tym to generalnie chłopaki są miłe i sympatyczne :) Tak długo, jak nic od
              nich nie potrzebuję :))
              • Gość: eZwierz Re: Informatyk to usługoDAWCA IP: *.man.polbox.pl 13.12.01, 16:06
                d_uszek napisał(a):

                > > Powiedz to ksiegowości która przyjmuje ludzi między godziną x a y a w tym
                > > czasie dostawca czeka na kasę my na podzespoły a user na sprzęt.
                > O nie nie nie. Fakt, że możesz dostać pieniądze między 9 a 11 i między 15 a 17
                > wiesz od roku. I możesz to powiedzieć swoim dostawcom - właśnie to nazywa się
                > zarządzaniem i koordynacją...
                > Dostawcy możesz powiedzieć, że ma przyjść o 11.30, a komputerowi nie bardzo, że
                > by
                > się chciał zepsuć o 10, tak, żeby kochani koledzy z IT zdążyli przed swoją
                > przerwa, nieprawdaż???
                >
                Są tzw szybkie naprawy. Zamawiamy części i za godzinę mamy. Pech jeżeli będzie to
                po 11. Zamiast odebrać kompa za godzinę odbierze jutro. Ile kosztuje taka naprawa?
                Myślimy prawda?

                > Więcej pokory
                > > Duszku i wiedzy o zarządzaniu.
                > Wiedzy o zarządzaniu????? Kochani Inżynierowie i specjaliści od IT - rozumiem,
                > że
                > możecie mieć problemy z ilością pracy. I że jak każdy Polak chcecie mieć przerw
                > y
                > na kawę i wejście na Wyborczą. Ale nie mówcie mi proszę, że nie można mieć
                > jednego dyżurnego gościa przez te dwie godziny w środku dnia? I od tego macie
                > szefa, żeby siadł z boczku i pomyślał jak usprawniać waszą robotę. A nie tylko
                > od
                > tego, żeby sobie załatwiać lepsze układy z dostawcami. Ale może się mylę i
                > wracamy do pytania jak są zatrudniani informatycy...

                Ile ofert, rozmów, spotkań prowadzisz jednocześnie? I jak to wpływa na twoja
                wydajność?

                > Jeżeli chodzi o wymianę czego kolwiek to
                > > pamietaj ze wszyscy uważają ze sa najważniejsi. Wszystkich najwazniejszych
                >
                > > ustawiamy w kolejke i obsługujemy wg kolejnosci zgłoszeń. W razie problemó
                > w
                > > dowództwo decyduje kto jest jeszcze ważniejszy. A uzerzy czekają....
                >
                Ależ zgadzam się. Ale jak widzę kolegę na papierosie, potem na kawie, potem
                > przychodzi i umawia się z nami na imprezę - po czym idzie umawiać sie na tą sam
                > ą
                > imprezę z reszta znajomych w innych działach... No sorry - to nie jest kwestia
                > priorytetów zadań, tylko prywaty i przyjamności przed robotą. A jak ty cięzko
                > pracujesz to cię to wkurza....
                >
                Ależ oczywiście. Konsultant nie pije, nie chodzi do kibla. A ilo ich na
                papieroskach, lanczykach itp. Przyganiał kocioł garnkowi... Posiedź kiedyś jeden
                dzień z IT w ich pokoju to pogadamy.



                > A poza tym to generalnie chłopaki są miłe i sympatyczne :) Tak długo, jak nic o
                > d
                > nich nie potrzebuję :))


                Nie ma co się teraz podlizywać. I tak masz przechlapane w IT.
                • d_uszek Re: Informatyk to usługoDAWCA 14.12.01, 11:19
                  > Są tzw szybkie naprawy. Zamawiamy części i za godzinę mamy. Pech jeżeli będzie
                  > to
                  > po 11. Zamiast odebrać kompa za godzinę odbierze jutro. Ile kosztuje taka napra
                  > wa?
                  > Myślimy prawda?

                  A myślimy, myślimy. I możesz zamowic te rzeczy za trzy godziny... Wtedy też
                  zdążysz w jeden dzień.
                  > Ile ofert, rozmów, spotkań prowadzisz jednocześnie? I jak to wpływa na twoja
                  > wydajność?
                  Prowadzenie 5 rzeczy na raz osłabia wydajność. Ale co mogę zrobić? Takie jest
                  życie i za to mi płacą. Że się skarżę i narzekam, to jest jedna sprawa, ale
                  powiedzenie szefowi: wiesz co, ja już mam jedną ofertę nad którą pracuję -
                  poczekaj do 15 jak skończę, to się wezmę za drugą.
                  Ha ha ha.
                  Znasz pojęcie dynamicznego przydziału czasu? I weryfikacji priorytetów?



                  > Ależ oczywiście. Konsultant nie pije, nie chodzi do kibla. A ilo ich na
                  > papieroskach, lanczykach itp. Przyganiał kocioł garnkowi... Posiedź kiedyś jede
                  > n dzień z IT w ich pokoju to pogadamy.

                  Siedziałam. Dlatego to pisze. A na Wyborczej albo na papierosie / kawie bywam jak
                  nie mam natłoku pracy (na przykład teraz). A dwa tygodnie temu przez 4 dni nie
                  jadłam, prawie nie spałam, a przebierałam się w biurze - bo szkoda było czasu na
                  jeżdżenie do hotelu. I wtedy zaciska się zęby. A nie mówi: No tak - jest 12,
                  klient poczeka, bo JA mam lunch!!!!


                  > Nie ma co się teraz podlizywać. I tak masz przechlapane w IT.

                  Przechlapane w IT to mialam zawsze. Ale chyba umknęło ci drugie pół zdania: są
                  fajni JAK NIC OD NICH NIE POTRZEBUJĘ... To jest średnie podlizywanie. :)
                  • Gość: eZwierz Re: Informatyk to usługoDAWCA IP: *.man.polbox.pl 14.12.01, 12:54
                    d_uszek napisał(a):

                    > > Są tzw szybkie naprawy. Zamawiamy części i za godzinę mamy. Pech jeżeli bę
                    > dzie
                    > > to
                    > > po 11. Zamiast odebrać kompa za godzinę odbierze jutro. Ile kosztuje taka
                    > napra
                    > > wa?
                    > > Myślimy prawda?
                    >
                    > A myślimy, myślimy. I możesz zamowic te rzeczy za trzy godziny... Wtedy też
                    > zdążysz w jeden dzień.

                    Chyba nie nadążam za tokiem rozumowania konsultanta.

                    > > Ile ofert, rozmów, spotkań prowadzisz jednocześnie? I jak to wpływa na two
                    > ja
                    > > wydajność?
                    > Prowadzenie 5 rzeczy na raz osłabia wydajność. Ale co mogę zrobić? Takie jest
                    > życie i za to mi płacą. Że się skarżę i narzekam, to jest jedna sprawa, ale
                    > powiedzenie szefowi: wiesz co, ja już mam jedną ofertę nad którą pracuję -
                    > poczekaj do 15 jak skończę, to się wezmę za drugą.
                    > Ha ha ha.
                    > Znasz pojęcie dynamicznego przydziału czasu? I weryfikacji priorytetów?
                    >
                    Chcę zobaczyć jak piszesz te 5 ofert na raz. Śmiechu warte. Kit wciskać to
                    ciemocie jakiejś a nie ludziom. Siedzi chłopak w help desku i prygotowuje 3
                    laptopy na raz, obiera telefony, gada z ludźmi którzy w międzyczasie przychodzą.
                    Jak się kropnie przy tych instalacjach laptopów to robi od początku. Ty porawisz
                    błąd on robi od początku. Nie da rady określić że to zrobię w 15 min a to w
                    godzinę konsultancie. Mało wiesz o technologii ale ignorancja wyłazi i ciekawe od
                    czego jesteś konsultantem.
                    >
                    > > Ależ oczywiście. Konsultant nie pije, nie chodzi do kibla. A ilo ich na
                    > > papieroskach, lanczykach itp. Przyganiał kocioł garnkowi... Posiedź kiedyś
                    > jede
                    > > n dzień z IT w ich pokoju to pogadamy.
                    >
                    > Siedziałam. Dlatego to pisze. A na Wyborczej albo na papierosie / kawie bywam j
                    > ak
                    > nie mam natłoku pracy (na przykład teraz). A dwa tygodnie temu przez 4 dni nie
                    > jadłam, prawie nie spałam, a przebierałam się w biurze - bo szkoda było czasu n
                    > a
                    > jeżdżenie do hotelu. I wtedy zaciska się zęby. A nie mówi: No tak - jest 12,
                    > klient poczeka, bo JA mam lunch!!!!

                    Straszne. Jak wszedłem do firmy w Piątek rano to wyszedłem w Poniedziałek po
                    południu. Miełaś tak kiedyś? Siedzicie po nocach bo jak jest dużo czasu to
                    właśnie pogaduchy, papieroski, gazetka a potem brakuje czasu. Mam możliwość
                    obserwowania konsultantów przy pracy na codzień. Gdybyśmy tak pracowali jak oni
                    to wywaliliby nas po tygodniu.

                    >
                    > > Nie ma co się teraz podlizywać. I tak masz przechlapane w IT.
                    >
                    > Przechlapane w IT to mialam zawsze. Ale chyba umknęło ci drugie pół zdania: są
                    > fajni JAK NIC OD NICH NIE POTRZEBUJĘ... To jest średnie podlizywanie. :)

                    OK. Ciekawe ile razy byś przychodziła do IT gdyby za powtórne przywrócenie
                    maszyny do życia, na skutek twojej nieudolności lub niewiedzy, trzebaby zapłacić.
                    Niewiedza nie tłumaczy przestępstwa - mówią prawnicy.
                    • d_uszek Re: Informatyk to usługoDAWCA 14.12.01, 15:07

                      > Chcę zobaczyć jak piszesz te 5 ofert na raz. Śmiechu warte.
                      TO nie jest 5 ofert - to są trzy oferty plus dwie inne rzeczy. A nie zobaczysz,
                      bo jak tak się naskłada to - jak już wspomniałam - nie chodze na kawe, nie mam
                      czasu na pogaduchy i lunche. I na pewno nie trace czasu na wzywanie IT... Już
                      wole na przykład zrzucić coś na sieć i wydrukować z innego komputera. Czyli na
                      pewno nie zobaczymy się w takich okolicznościach.

                      > Siedzi chłopak w help desku i prygotowuje 3
                      > laptopy na raz, obiera telefony, gada z ludźmi którzy w międzyczasie przychodzą
                      > .
                      > Jak się kropnie przy tych instalacjach laptopów to robi od początku. Ty porawis
                      > z
                      > błąd on robi od początku.
                      Ha ha ha - że się tak uśmieję. Ty chyba nie pisałeś dużych dokumentów z grupą 5
                      osób! Żeby nie wiedzieć, że "poprawienie błędu" to nie takie hop siup! A waszym
                      stresem są wrzeszczący userzy, a moim - klient, który jak ten "mały błąd"
                      zobaczy, to może po prostu nie zapłacić. Trochę to zmienia poziom stresu, nie
                      uważasz????



                      > Mało wiesz o technologii ale ignorancja wyłazi i ciekawe
                      > od
                      > czego jesteś konsultantem.
                      Tak tak - bo TWOJA praca (to znaczy IT support) jest takie inne niż wszystkie
                      inne usługi. Tak jak każda firma, do której przychodzimy mówi, że oni to są inni.
                      U nich się nie da poprawić niczego - bo oni to już robią najlepiej na świecie.


                      > Straszne. Jak wszedłem do firmy w Piątek rano to wyszedłem w Poniedziałek po
                      > południu. Miełaś tak kiedyś? Siedzicie po nocach bo jak jest dużo czasu to
                      > właśnie pogaduchy, papieroski, gazetka a potem brakuje czasu. Mam możliwość
                      > obserwowania konsultantów przy pracy na codzień. Gdybyśmy tak pracowali jak oni
                      > to wywaliliby nas po tygodniu.
                      No przecież ci napisałam, że to co ty widzisz, to są ludzie "na ławce". Na
                      projekcie albo przy zdobywaniu projektu NIE MA często czasu na pójście do
                      toalety. A zajęte okresy zdarzają się konsultantom częsciej niż administratorom!

                      > OK. Ciekawe ile razy byś przychodziła do IT gdyby za powtórne przywrócenie
                      > maszyny do życia, na skutek twojej nieudolności lub niewiedzy, trzebaby zapłaci
                      > ć.

                      Przecież trzeba płacić. Między innymi moimi nerwami zmarnowanymi na negocjacjach
                      z IT. Typu - przez 4 miesiące załatwiałam obudowę. Marnowałam czas i energię na
                      przypominanie, motywowanie, negocjowanie - generlanie męczenie buły. W tym czasie
                      mogłam na przykład poczytać jakieś sensowne rzeczy, wiesz? Patrzyłeś na to kiedyś
                      z tej strony????

                      > Niewiedza nie tłumaczy przestępstwa - mówią prawnicy.
                      Tak tak - w Księdze Wyjścia też tak jest napisane. Tylko, że to się nie odnosi do
                      wiedzy sposobach najlepszego konfigurowania drukarki (co powinien wiedzieć mądry
                      kolega z supportu, który jednak po trzecim telefonie - w między czasie widziałam
                      go na papierosie - wgrał mi takie drivery, że mi się polskie czcionki nie
                      drukowały).....

                      Wesołych Świąt - na wypadek gdybym nie mogła się zalogować przed Wigilią.
                      • Gość: eZwierz Re: Informatyk to usługoDAWCA IP: *.man.polbox.pl 17.12.01, 18:02
                        d_uszek napisał(a):

                        >
                        > > Chcę zobaczyć jak piszesz te 5 ofert na raz. Śmiechu warte.
                        > TO nie jest 5 ofert - to są trzy oferty plus dwie inne rzeczy. A nie zobaczysz,
                        >
                        > bo jak tak się naskłada to - jak już wspomniałam - nie chodze na kawe, nie mam
                        > czasu na pogaduchy i lunche. I na pewno nie trace czasu na wzywanie IT... Już
                        > wole na przykład zrzucić coś na sieć i wydrukować z innego komputera. Czyli na
                        > pewno nie zobaczymy się w takich okolicznościach.
                        >
                        > > Siedzi chłopak w help desku i prygotowuje 3
                        > > laptopy na raz, obiera telefony, gada z ludźmi którzy w międzyczasie przyc
                        > hodzą
                        > > .
                        > > Jak się kropnie przy tych instalacjach laptopów to robi od początku. Ty po
                        > rawis
                        > > z
                        > > błąd on robi od początku.
                        > Ha ha ha - że się tak uśmieję. Ty chyba nie pisałeś dużych dokumentów z grupą 5
                        >
                        > osób! Żeby nie wiedzieć, że "poprawienie błędu" to nie takie hop siup! A waszym
                        >
                        > stresem są wrzeszczący userzy, a moim - klient, który jak ten "mały błąd"
                        > zobaczy, to może po prostu nie zapłacić. Trochę to zmienia poziom stresu, nie
                        > uważasz????

                        Nie!Jak trudno poprawić taki błąd w takiej grupie to gratuluję organizacji pracy
                        którą tak nam polecałaś. Chyba nie skorzystamy.

                        > > Mało wiesz o technologii ale ignorancja wyłazi i ciekawe
                        > > od
                        > > czego jesteś konsultantem.
                        > Tak tak - bo TWOJA praca (to znaczy IT support) jest takie inne niż wszystkie
                        > inne usługi. Tak jak każda firma, do której przychodzimy mówi, że oni to są inn
                        > i.
                        > U nich się nie da poprawić niczego - bo oni to już robią najlepiej na świecie.

                        Niestety ale tak. Jest inna.

                        > > Straszne. Jak wszedłem do firmy w Piątek rano to wyszedłem w Poniedziałek
                        > po
                        > > południu. Miełaś tak kiedyś? Siedzicie po nocach bo jak jest dużo czasu to
                        >
                        > > właśnie pogaduchy, papieroski, gazetka a potem brakuje czasu. Mam możliwoś
                        > ć
                        > > obserwowania konsultantów przy pracy na codzień. Gdybyśmy tak pracowali ja
                        > k oni
                        > > to wywaliliby nas po tygodniu.
                        > No przecież ci napisałam, że to co ty widzisz, to są ludzie "na ławce". Na
                        > projekcie albo przy zdobywaniu projektu NIE MA często czasu na pójście do
                        > toalety. A zajęte okresy zdarzają się konsultantom częsciej niż administratorom
                        > !

                        Widzę to zajęcie na codzień. Szczególnie w firmowej kuchni. A praca nie zając nie
                        ucieknie ...

                        > > OK. Ciekawe ile razy byś przychodziła do IT gdyby za powtórne przywrócenie
                        >
                        > > maszyny do życia, na skutek twojej nieudolności lub niewiedzy, trzebaby za
                        > płaci
                        > > ć.
                        >
                        > Przecież trzeba płacić. Między innymi moimi nerwami zmarnowanymi na negocjacjac
                        > h
                        > z IT. Typu - przez 4 miesiące załatwiałam obudowę. Marnowałam czas i energię na
                        >
                        > przypominanie, motywowanie, negocjowanie - generlanie męczenie buły. W tym czas
                        > ie
                        > mogłam na przykład poczytać jakieś sensowne rzeczy, wiesz? Patrzyłeś na to kied
                        > yś
                        > z tej strony????

                        Nawet nie chce mi się powtarzać. IT nie będzie z własnej kieszeni kupować
                        podzespołów. Firma spóźnia się z płaceniem to jej nie dostaczają. Nie ma
                        pieniędzy w budżecie to nie będzie obudowy. Proste, prawda?

                        > > Niewiedza nie tłumaczy przestępstwa - mówią prawnicy.
                        > Tak tak - w Księdze Wyjścia też tak jest napisane. Tylko, że to się nie odnosi
                        > do
                        > wiedzy sposobach najlepszego konfigurowania drukarki (co powinien wiedzieć mądr
                        > y
                        > kolega z supportu, który jednak po trzecim telefonie - w między czasie widziała
                        > m
                        > go na papierosie - wgrał mi takie drivery, że mi się polskie czcionki nie
                        > drukowały).....

                        Ciekawe kto u ciebie w domu obsługuje sprzęt RTV? Servis firmowy?

                        > Wesołych Świąt - na wypadek gdybym nie mogła się zalogować przed Wigilią.
                        Nawzajem.

                        • d_uszek Re: Informatyk to usługoDAWCA 18.12.01, 15:16
                          > Nie!Jak trudno poprawić taki błąd w takiej grupie to gratuluję organizacji prac
                          > y
                          > którą tak nam polecałaś. Chyba nie skorzystamy.
                          Ale ty dziwny jesteś - zbaczanie z tematu, żeby nie przyznać racji nie jest
                          najszcześliwszą formą prowadzenia dyskusji... Co cie boli - że jestem kobietą czy
                          konsultantem?


                          > Niestety ale tak. Jest inna.
                          Oczywiście, że praca Help Desku jest inna niż ludzi obsługujących klientów przy
                          okienku w banku (jeżeli jeszcze pamiętasz taką instytucję). Ale i jedna praca i
                          druga to USŁUGA. I obie prace można usprawnić.
                          Fakt, że ktoś WOLI mieć więcej czasu na obiad wcale nie oznacza, że nie MOŻNA
                          ulepszyć sposobu w jaki wykonuje swoją pracę.



                          > > A zajęte okresy zdarzają się konsultantom częsciej niż administra
                          > torom
                          > > !
                          >
                          > Widzę to zajęcie na codzień. Szczególnie w firmowej kuchni. A praca nie zając n
                          > ie
                          > ucieknie ...

                          To mówisz, że co najmniej tak samo jesteś zajęty jak ci ludzie na pogaduchach w
                          kuchni? :)
                          A tak na poważnie - to może się przejdź do kuchni ludzi, którzy teraz mają po
                          150% utylizacji.... I zobacz, jak to godzinami przesiadują na kawie i jak bardzo
                          olewają terminy i klientów....

                          > Nawet nie chce mi się powtarzać. IT nie będzie z własnej kieszeni kupować
                          > podzespołów. Firma spóźnia się z płaceniem to jej nie dostaczają. Nie ma
                          > pieniędzy w budżecie to nie będzie obudowy. Proste, prawda?

                          Tak, ale pisaliśmy o TERMINIE zamawiania GOŚCIA. Fakt, że dziwna firma nie płaci
                          przelewami to zupełnie inna para kaloszy.



                          > Ciekawe kto u ciebie w domu obsługuje sprzęt RTV? Servis firmowy?
                          Dekoder i antene satelitarna ustawil SERWIS, bo ja nie wiem jaki to transponder,
                          a nawet gdybym wiedziała, to i tak ni umiałabym ustawić anteny odpowiednio. I to
                          jest odpowiednikiem zainstalowania drukarki.
                          Bo tak samo umiem ustawić kanały jak drukować. Dwustronnie, ze znakiem wodnym i
                          zuzywając mniejszą ilość tonera....

                          >
                          > > Wesołych Świąt - na wypadek gdybym nie mogła się zalogować przed Wigilią.
                          > Nawzajem.
                          Nie wytrzymałam :))
      • Gość: iga Re: Numery userów .... czyli z notatnika IT IP: 62.244.141.* 05.12.01, 10:35
        Informatycy, nie wymądrzajcie się tak w swojej dziedzinie. Nie zauważacie
        braków u siebie. Przecież chodziliście do szkoły i powinniście wiedzieć, że
        np."posługiwać" piszemy przez "u". Pozdrawiam.
        • Gość: Lila Re: Numery userów .... czyli z notatnika IT IP: *.abo.wanadoo.fr 05.12.01, 16:29
          Gość portalu: iga napisał(a):

          > Informatycy, nie wymądrzajcie się tak w swojej dziedzinie. Nie zauważacie
          > braków u siebie. Przecież chodziliście do szkoły i powinniście wiedzieć, że
          > np."posługiwać" piszemy przez "u". Pozdrawiam.

          Tez zauwazylam notoryczne bledy ortograficzne, ale nawet nie chcialo mi sie o tym
          pisac. Ortografia to taka niemodna wiedza. Po co ja znac? Przeciez sa korektory
          pisowni. Wstyd, panowie przemadrzali. Rozumiem ze wiekszosc interwencji to dla
          was glupie bledy, ale nie kazdy posiadl te tajemna wiedze. Wiecie ile razy np.
          pani w kasie wyjasnia jak prawidlowo wypelnic papierek. I nie powinna miec
          pretensji do n-tego klienta, ktory zadaje jej to samo bzdurne (dla niej) pytanie,
          bo to jest JEJ PRACA.
        • Gość: ewa Re: Numery userów .... czyli z notatnika IT IP: 10.34.16.* 05.12.01, 21:49
          Gość portalu: iga napisał(a):

          > Informatycy, nie wymądrzajcie się tak w swojej dziedzinie. Nie zauważacie
          > braków u siebie. Przecież chodziliście do szkoły i powinniście wiedzieć, że
          > np."posługiwać" piszemy przez "u". Pozdrawiam.

          Sama jestem informatykiem (zajmuje sie czysto praca developerska, a nie
          help-deskiem). Zawsze mnie ejdnak denerwowaly zarozumiale gnojki swiezo
          po studiach, ktorym sie wydawalo ze informatyka jest jedynym
          miernikiem inteligencji.
          • ignatz Re: Numery userów .... czyli z notatnika IT 06.12.01, 10:46
            developerska, help-deskiem?
            Co, polska trudni jenzyka?
            • Gość: Karol Re: Numery userów .... czyli z notatnika IT IP: *.man.polbox.pl 06.12.01, 12:40
              ignatz napisał(a):
              > developerska, help-deskiem?
              > Co, polska trudni jenzyka?

              To chyba w innym watku powinno byc - tu rozmawiamy o IT :)

              • ignatz Re: Numery userów .... czyli z notatnika IT 06.12.01, 15:28
                Czyli nie ma polskich odpowiednikow?
                • Gość: orajo Re: Numery userów .... czyli z notatnika IT IP: 172.30.9.* 14.12.01, 09:06
                  ignatz napisał(a):

                  > Czyli nie ma polskich odpowiednikow?

                  Są, ja na przykład obecnie zajmuję się "rozwojem oprogramowania", a "pomocą
                  techniczną" zajmowałem się jakieś 2 lata temu.
        • Gość: eZwierz Re: Numery userów .... czyli z notatnika IT IP: *.man.polbox.pl 07.12.01, 10:48
          Wątek ortograficzny jest gdzie indziej. Dziękuję.
      • micra Re: Numery userów .... czyli z notatnika IT 07.12.01, 09:19
        Witam,

        sam jestem "informatykiem" - pisze w cudzyslowiu, bo tak na prawde to nie
        informatyk a fachowiec od komputerow, ale mniejsza o to.

        Rzeczywiście, zdecydowana wiekszosc osob z branzy IT nie lubi uzytkownikow -
        traktuja ich jako zło koniecznie - może poza helpdeskiem - oni z definicji są na
        tym styku i nie mają wyboru. Ale są również i osoby, które mają całkiem dobre
        kontakty z użytkownikami, sam się chyba do takich zaliczam, choć do zakresu moich
        obowiązków wcale nie należy świadczenie usług helpdesk - chyba że akurat pracuję
        przy takim kontrakcie.

        90% administratorów mówi o "wychowywaniu" sobie użytkowników - "jak sobie ich
        wychowasz takich będziesz ich miał". Częściowo jest to prawda, częściowo nie.
        Jest pewien poziom, poniżej którego nie można zejść. Nie mówię o poziomie
        intelektualnym, ale o szczegółowości pracy, którą się wykonuje. Nie raz zdarzyło
        mi się komuś coś napisać, bo wiedziałem że:
        a.) ta osoba nie ma czasu i nikt jej nie pomoże lub
        b.) ta osoba z tym sobie nie poradzi, a nie ma co zaraz wytaczać armat w rodzaju
        szkoleń lub
        c.) akurat miałem czas a ktoś prosił mnie o pomoc.
        Powyższe "abc" skutkuje jednak tym, że z administratora stawałem się skanerem
        wklepującym teksty - bo komuś się nie chciało - to jest ten próg którego nie
        wolno przekroczyć.

        Użytkownicy ponadto sądzą że:
        a.) administrator musi znać się doskonale na prawie bankowym i wszystkich
        programach wykorzystywanych w tej dziedzinie;
        b.) podatkach i wszystkich programach...;
        c.) może zmienić każdy program zgodnie z ich wolą;
        d.) usunie każdy problem po podaniu lakonicznej informacji o nie działaniu
        komputera.

        Normą powinno być douczanie się użytkowników jeżeli czegoś nie wiedzą - moja mama
        tak właśnie robi, choć wiele już godzin spędziłem tłumacząc jej obsługę Worda lub
        Excela - sama sie jednak wiele nauczyla. Typowe podejście użytkownika jest
        następujące: "nie wiem, nie umiem". Owszem, podejdę, pokażę, ale na prawdę helpy
        w programach, szczególnie tych z MS są bardzo dobre i tam wystarczy poszperać.

        Zgadzam się z tezą, że jest wielu informatyków broniących się rękami i nogami
        przed kontaktem z uzytkownikiem - zapominaja, ze nie sa naukowcami, ale
        zwyczajnymi rzemieslnikami, a to ze nie naprawiaja kranow tudziez elektryki a
        komputery nie ma najmniejszego znaczenia.

        Pozdrawiam

    Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


    Nakarm Pajacyka