Forum Praca Praca
ZMIEŃ
    Dodaj do ulubionych

    Nadciąga trzecia rewolucja przemysłowa: księgow...

    IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 25.05.07, 09:29
    Hinduscy programiści i pracownicy indyjskich call-center udowodnili już że
    wciąż obowiązuje zasada stara jak świat: tanio znaczy kiepsko.
    Obserwuj wątek
      • obiezyswiat Bez paniki 25.05.07, 09:30
        Na pewno w tej prognozie jest ziarno prawdy, ale nie demonizowalabym sprawy.
        Nie wierze, ze za 10-20 lat w Europie beda tylko taksowkarze i hydraulicy.

        Co do eksportu programistycznych miejsc pracy, to sprawa nie jest taka
        oczywista - wiem, bo siedze w tej branzy.
        W tej chwili wyglada to tak:
        1) programistow wynajmuje sie w Indiach, bo sa tani. Hindusi maja mniejsze
        doswiadczenie, mniejsza wiedze, bardzo czesto zmieniaja miejsca pracy (bo
        Indie staja sie rajem IT). Poza tym sa kulturowo trudni we wspolpracy - nie
        sa nastawienie na prace w zespole, wypieraja sie wlasnych bledow, nie umieja
        kooperowac.
        2) Jako efekt 1) jakosc produktow utrzymywanych/rozwijanych przez Hindusow
        drastycznie spada.
        3) Klienci kupujacy owe produkty, a przewaznie rezydujacy wlasnie w wysoko
        rozwinietych krajach typu USA czy EU, sa niezadowoleni z jakosci.
        4) Producent musi poprawic jakosc oprogramowania.

        Naprawde myslicie, ze dlugo jeszcze producenci beda probowali poprawiac
        jakosc oprogramowania zwiekszajac ilosc Hindusow pracujacyh nad projektem? ;)

        Poza tym - Hindusi to klepacze, kazdy porzadny soft musi miec przemyslana
        archhitekture - w tej chwili architekture robia przewaznie inzynierowie z
        krajow rozwinietych - tylko czekac az troche znajdzie sie w Polsce.

        Szczerze mowiac, o brazne IT w Polsce bylabym spokojna na najblizsze dekady -
        na razie i tak jestesmy bardziej krajem do ktorego sie eksportuje, niz z
        ktorego sie esportuje. Poza tym widze pole do rozwoju w architekturze, pracy
        koncepcyjnej - ale do tego nie mozna wmawiac dzieciom szkole (a w
        szczegolnosci dziewczynkom) ze matematyka jest niewazna, i osiagna sukces
        studiujac kulturoznawstwo i zarzadzanie (rotfl).

        A po najblizszych paru dekadach i tak beda artilekty, a my zajmiemy sie
        uprawianiem sztuki :)

        pozdrawiam,
        • euforiusz Re: Bez paniki 25.05.07, 11:52
          ... a Polacy i Rosjanie nie potrafia robic dobrego IT, bo duzo pija, Niemcy bo
          maja Z z Y zamienione i Ctrl-Z nie dziala, wiec nie potrafia sie z bledow
          wycofac, Anglicy bo przedkladaja futbol nad programowanie, Chinczycy bo maja za
          duzo znaczkow, Francuzi, bo nie znaja angielskiego itp itd.

          Ci, ktorzy chcecie dobry soft porzuccie wszelka nadzieje.

          BTW: XP jest duzo stabilniejszy od 98 - czy to dlatego, ze Microsoft otworzyl
          odzial w Indiach? Czy moze Hindusi napisali W95/98, a XP nie?
          • Gość: atx Re: Bez paniki IP: *.internetdsl.tpnet.pl 25.05.07, 12:31
            Podstawowa roznica - 98 bazuje na DOS. XP jest oparty na kerelu Windows NT (ktory notabene powstawal w IBM - a nazywal sie nie inaczej, jak OS/2 3.0).
            • tetlian Re: Bez paniki 25.05.07, 17:50
              Niedługo jednak ludzie nie będą potrzebni do żadnej fizycznej pracy. Wyręczą nas
              maszyny. Nam pozostanie jedynie ta przyjemniejsza praca, umysłowa. Ale też do
              czasu...
            • ethebor Re: Bez paniki 25.05.07, 19:30
              A mnie sie cos wydaje ze kernal NT opiera sie VMSie firmy DEC (tej od VAXow a
              wczesniej od PDP11).


              Gość portalu: atx napisał(a):

              > Podstawowa roznica - 98 bazuje na DOS. XP jest oparty na kerelu Windows NT (kto
              > ry notabene powstawal w IBM - a nazywal sie nie inaczej, jak OS/2 3.0).
              • Gość: vic Re: Bez paniki IP: *.chello.pl 25.05.07, 20:55
                Oj, nie zgodze sie - NT opiera sie na OS2 Warp.
                • Gość: Vlad.H. NT to rozwiniecie VMS a nie OS2 IP: 80.53.41.* 26.05.07, 13:27
                  NT powstal w DEC jako koncept projekt i rozwiniecie VMS, microsoft kupil go
                  razem z inzynierami od upadajacego DEC, zreszta potem tak zostala wykupiona
                  Alpha - najpierw przez Compaqa, potem przez Samsung po fuzji HP z Compaq.
                  A OS2 to OS2 i nie ma nic wspolnego z NT (NT ma elementy zgodnosci z OS2 tak
                  samo jak z POSIX ale to szczatki zaledwie ktore umozliwjaja prace pewnych
                  aplikacji - warstwa ta od dawna nie jest rozwijana ani pielgnowana - ms kreuje
                  wlasne standardy obecnie).
                • Gość: boorack Re: Bez paniki IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 26.05.07, 13:32
                  Nieprawda. Kernel NT zostal napisany przez załogę podkupioną firmie DEC która
                  wcześniej zajmowała się VMS, dlatego architektura kernela NT miała wiele
                  wspólnego z architekturą VMS. Jeżeli chodzi o powiązania OS/2 i NT: Microsoft
                  miał napisać nakładkę graficzną na OS/2. Jednak w międzyczasie uznali że
                  bardziej opłaca im się niedotrzymać zobowiązania, zapłacić karę i kod który
                  wydevelopowali użyć we własnym systemie na własnym kernelu - NT.
              • Gość: Miś Bez paniki ale i bez pracy IP: *.ext.ti.com 25.05.07, 21:08
                To jest mój ostatni miesiąc w pracy. Kilka miesięcy temu zostaliśmy
                poinformowani, że firma, w której pracuję przerywa opracowywanie nowych
                technologii i będzie korzystać z firm chińskich - na Taiwanie i
                kontynentalnych. W efekcie jestem jednym z inzynierów, który jest zwalniany z
                pracy.

                Natomiast gdy moja lodówka się zepsuła to zatelefonowałem po miejscowego
                mechanika, który przyjechał i naprawił. Żaden Chińczyk ani Hindus nie zrobi
                tego przez telefon ani przez Internet. Podobnie jest z lekarzem lub z
                pielęgniarką. Niedawno miałem mała operację, której też zdalnie nie można było
                zrobić. Koledze zrobiła podobną operację młoda Hinduska biorąc za nią trzy razy
                więcej niż mój chirurg. Ale ona żyje od wielu lat w Stanach i zarabia tyle samo
                co inni tutejsi lekarze.

                Czyli artykuł opisuje dzisiejszą rzeczywistość amerykańską i przyszłość, która
                nas czeka. Prof. Alan S. Blinder, młodszy ode mnie o 5 miesięcy, jest mądrym
                człowiekiem pracującym na jednym z najlepszych uniwersytetów na świecie.
                • nurse_manager Re: Bez paniki ale i bez pracy 26.05.07, 03:48
                  Polemizowalbym z lekarzem na miejscu.
                  Oczywiscie, zabiegu operacyjnego chirurg nie zrobi z Tajwanu czy Indii,
                  natomiast zdiagnozowac moze na odleglosc. Istnieje cos takiego, co nazywa sie
                  DMS (Digital Medical Service), obustronna kamera, network, lekarz widzi
                  pacjenta, ma dostep do jego danych (network), potrzebny jest tylko ktos, kto
                  podlaczy pacjenta.
                  Fakt, ze to dotyczy glownie chronikow, dlugoletnich HIV+, HCV + etc. Chirurg
                  MOZE zdiagnozowac przepukline (choc tu jest potrzebna dobra pielegniarka, ktora
                  musi palpacyjnie zbadac pacjenta), kardiolog oceni 12 kanalowe EKG + badania _+
                  wywiad - MOZE zdiagnozowac NIEKTORE choroby ukladu krazenia, ale juz NIE ZROBI
                  cewnikowania serca = CAD trudne do zdiagnozowania przez DMS.
                  Krotko mowiac - na odleglosc lekarz MOZE troche zrobic, natomiast ostre
                  przypadki wysle do najblizszego szpitala.
                  • mario-radyja Ja bym to rozszerzył 20.06.07, 19:31
                    Ostatnio pojawia się zjawisko turystyki medycznej. Biedniejsi Amerykanie jeżdzą
                    na operacje dentystyczne do Meksyku a nawet Indii, a Duńczycy przyjeżdżają do
                    Polski.
        • misio-kicio ... 25.05.07, 11:59
          Bardzo madrze to napisalas, Obiezyswiecie, ale...

          Jakosc oprogramowania systematycznie pogarsza sie od ok.15 lat. Mysle, ze
          ludzie i firmy juz sie do tego przyzwyczaili. Np. gdyby na operacje wyrostka
          zaczal umierac co drugi pacjent to po 10 latach ludzie doszliby do wniosku, ze
          tak musi byc. W Polsce w bylejakosci produje,mysle,Prokom ze swoim 'systemem'
          ZUS.

          Moje obserwacje amerykanskich korporacji wskazuja, ze biora hindusow bo
          Amerykanin (czy Polak pracujacy zreszta pod hinduskim managerem) kosztujacy ca
          10 razy wiecej i tak nie podniesie jakosci. Zreszta oni wierza w moc pieniadza
          i rozumuja chyba tak: 'jesli system kosztujacy $ 100 mln jest kiepski to jesli
          wydamy jeszcze 200 mln. na pewno bedzie duzo lepszy.'

          Yourdon (jesli nie jestes zoltodziobem w tej branzy to wiesz kto to jest)
          napisal kiedys 'Decline & fall of an american programmer'. Wnioski z tej
          ksiazki sa tak smutne, ze sam planuje zostac taksowkarzem.

          Pozdr.
          M-K.
          • gwiezdny_kupiec Ten atrykuł nijak się ma do sytuacji w Polsce 25.05.07, 12:49
            Po pierwsze większość kosztów w projektach IT to:
            analiza, projektowanie, spotkania i testy z klientem, kontakty z innymi
            zespołami, ustalanie wymagań z innymi firmami, wdrożenie u klienta, testy z
            klientem itp. Sama implementacja przez programistów to najmniejszy problem i
            dosyć mechaniczna praca.
            Pytanie czy to wszystko można robić zdalnie ? Może w przypadku wielkich systemów
            np. Windows tak, ale w przypadku obsługi lokalnych firm raczej nie. A większość
            polskich firm IT obsługuje lokalne polskie firmy i instytucje.

            Po drugie zarobki w IT w Polsce są porównywalne z tymi np. na Ukrainie i w Rosji
            więc raczej nie grozi nam przeniesienie firm na wschód.
            Zarobki w w Indiach i Chinach rosną o wiele szybciej niż w Polsce. I nie jest
            tak, że płaca w tych krajach i Polsce to różnica rzędów wielkości.

            Po trzecie Polska jest krajem do którego firmy z zagranicy się przenoszą, więc
            raczej na tym korzystamy niż tracimy. Bardziej mogą obawiać się ludzie z
            USA/Europy Zachodniej.

            Po czwarte Polska ze względu na strefę czasową dobrze uzupełnia się z Chinami i
            Indiami. Znam niejedną wielką firmę która część supportu ma w Polsce, a część w
            Indiach i te dwie części się uzupełniają.

            Po piąte w dużej części projektów IT cena nie gra decydującej roli. Liczy się
            wykonanie produktu na czas i to żeby działał w miarę zgodnie z oczekiwaniami
            klienta. Koszty reklamy, marketingu, obsługi klienta wielokrotnie przewyższają
            koszty wyprodukowania systemu informatycznego.
          • obiezyswiat Jakosc nade wszystko 25.05.07, 12:54
            Byc moze jakos oprogramowania sie pogarsza, ale ciagle istnieje jeszcze
            konkurecja - czyli sa systemy o bardziej i mniej pogorszonej jakosci. Widze co
            sie dzieje w powaznej branzy (telecom) - jesli soft nie spelnia wymagan, to
            klient dziekuje dostawcy i tyle (bo inaczej klienci klienta podziekuja jemu).
            Ludzie sie rozbestwili i chca coraz lepszych serwisow za coraz nizsze
            pieniadze - a to wymaga myslenia.

            Polski rynek software'owy cierpi na dolegliwosc ktora jest brak konkurencji -
            jesli wszystkie przetargi wygrywa Prokom, no to ja przepraszam, ale widze tu
            znamiona ukladu :D (nareszcie to napisalam!) - i generalnie nie jest dobrym
            przykladem do rozpatrywania.

            Co do tego ze Polak nie podniesie jakosci, to sie nie zgodze - widze jak
            pracuja nasi, widze jak pracuja Hindusi - my jestesmy nastawieni na rzeczywiste
            rozwiazanie problemu, Hindusi na zamiecenie pod dywan.

            Co do Yourdona, to napisal tez "Marsz ku klesce" - a to wlasnie czeka firmy,
            ktore uwierza, ze tanio znaczy dobrze.

            A co do planow zostania taksowkarzem, to ja (i czesc znajomych) juz od dawna
            zastanawiam sie, jaka branza bylaby dobra alternatywa :)
            • misio-kicio Jakosc nade wszystko 25.05.07, 14:47
              Marsz ku klesce - fajnie gdyby to spotkalo tych co stawiaja na taniosc i
              bylejakosc.

              Rzeczywistosc (czy raczej moje doswiadczenie) jest takie, ze firma w usa z
              ktorej hindusi mnie wygryzli 7 lat temu, ma sie rownie dobrze co przedtem.
              Firma (w innym kraju) z ktorej mnie wygryzli rok pozniej rowniez prosperuje jak
              wprzody.
              Firma (znow gdzie indziej) z ktorej niedlugo wylecimy przez punditow, takze
              raczej nie zbankrutuje.

              Ech, szkoda.

              M-K.
            • wampir35 Re: Jakosc nade wszystko 25.05.07, 20:15
              O, naprawdę sądzisz, że nasi programiści są nastawieni na rozwiązywanie
              problemów, a nie zamiatanie ich pod dywan? Ja od miesiąca męczę krakowską firmę
              na C o interpretację błędów i naprawę ich cudownego softa. Bez rezultatów
              oczywiście. O jakość to u nas dba UOKIK, mam nadzieję, właśnie piszę do nich
              skargę na wspaniałych polskich specjalistów. Pozdro.
              • Gość: lewymajowy Re: Jakosc nade wszystko IP: *.hsd1.il.comcast.net 25.05.07, 21:31
                zdaje sie, ze rzecz nie dotyczy tylko programistow, ktorych dyskutanci tak
                kurczowo sie czepiaja. mam tez wrazenie, ze najbardziej udzielaja sie polscy
                programisci a przeciez jasno jest powiedziane, ze chodzi o outsourcing miejsc
                pracy z panstw wysoko rozwinietych. Polska krajem wysoko rozwinietym nie jest,
                wiec miejsca pracy poki co do niej wedruja. Te z IT, ksiegowosci, obslugi
                klijenta itp. Sam mieszkam obecnie w kraju wysoko rozwinietym i wykonuje jedna z
                tzw prac DDD. i co? zarabiam tyle co ksiegowy, ale o prace wcale nie drze.
        • truten.zenobi Re: Bez paniki 25.05.07, 14:45
          do tego dochodzi znajomość lokalnych realiów!!!

          nie wróżę zbyt długiej kariery firmie której księgowość będzie prowadził jakiś
          obcokrajowiec

          to samo może dotyczyć programów FK pisanych za granicą...

          do tego dodajmy rosnące zapotrzebowanie na te usługi wraz z rozwojem
          technologii... no oczywiście tez wielu nie będzie mogło sprostać wymaganiom i
          jedyna przyszłość to kariera hydraulika
          • absolwencina Re: Bez paniki 25.05.07, 21:44

            " do tego dochodzi znajomość lokalnych realiów " oraz lokalnego systemu
            podatkowego, o znajomości procesów ekonomicznych, zachodzących w firmie nie
            wspominając
        • Gość: Analityk/progr. Zgadzam się ! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 25.05.07, 14:51
          Zgadzam się, pracuje zdalnie dla agencji reklamowej z Los Angeles przy tworzeniu
          Systemów Internetowych i wolą, mnie Polaka 10 razy bardziej niż hindusów, którzy
          są tańsi ale bazują najczęściej na darmowych open-sourcowych rozwiązaniach.

          Nie ma w tym nic złego - sam to robię - tyle, że Hindus jak ma coś zmienić, czy
          dodać do takiego gotowca który kopiuje to zaczynają się problemy - zgadzam się,
          że tani hindusi-informatycy to najczęściej klepacze którzy robią programy tak
          aby na zewnątrz wszystko wyglądało cacy, ale kiedy system popracuje trochę
          dłużej i zgromadzi trochę danych to zaczynają się problemy ze skalowalnością, etc.

          Natomiast dobry Hindus który kod zoptymalizuje i posiedzi nad programem okazuje
          się droższy niż ja :) Do tego dochodzą spore różnice kulturowe.
          • Gość: hx Re: Zgadzam się ! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 25.05.07, 15:34
            Ostatnio czytałem artykuł w którym właściciel pewnej firmy IT z USA opisywał
            swoje wrażenia z outsourcingu do Indii.

            W skrócie :

            Zalety - z jakości był bardzo zadowolony, wbrew temu co pisze się tutaj na
            forum w Banglagore mają naprawdę świetnych specjalistów. Bardzo chwalił
            umiejętności, zaangażowanie i kreatywność.

            Wady - W pierwszym roku musiał podnieść pensję (100% jako średnia w USA) z
            1% do 10%, w drugim z 10% do 22% w trzecim z 22% do 55% w czwartym z 55% do 75%.
            I w końcu zdecydował się że taniej będzie zamknąć biura w Indiach :) (dochodzą
            jeszcze duże koszty koordynacji prac w różnych strefach czasowych)
            • Gość: Analityk/progr. Re: Zgadzam się ! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 25.05.07, 16:30
              Opisałem jedynie swoje doświadczenia - po za tym to wszystko zależy od rodzaju
              projektu, języku programowania, etc.

              W indiach np. powstała JAVA - i mam wrażenie, że w tym języku oni celują.

              Po za tym, potwierdziłeś częściowo to co napisałem - za dobrą jakość w Indiach
              też należy zapłacić.
          • Gość: /dev Re: Zgadzam się ! IP: *.cinci.res.rr.com 26.05.07, 17:38
            "Zgadzam się, pracuje zdalnie dla agencji reklamowej z Los Angeles przy tworzeniu
            Systemów Internetowych i wolą, mnie Polaka 10 razy bardziej niż hindusów, którzy
            są tańsi ale bazują najczęściej na darmowych open-sourcowych rozwiązaniach."

            A co w tym zlego kolego?
        • palestrina2005 Można jeszcze inaczej - wyjechać do Indii 25.05.07, 15:22
          pracować przez Internet. Pensja europejska - wydatki indyjskie i zyjesz jak
          król.
        • Gość: MArcin Re: Bez paniki IP: *.internetdsl.tpnet.pl 25.05.07, 15:42
          "Poza tym sa kulturowo trudni we wspolpracy - nie
          sa nastawienie na prace w zespole, wypieraja sie wlasnych bledow, nie umieja
          kooperowac."
          A Polacy to co??? Bardziej skłóconego i agresywnego społeczeństwa ciężko szukać
          w całej Europie!!
          • Gość: programmer Re: Bez paniki IP: *.bb.sky.com 25.05.07, 20:15
            Pracowałeś z polskimi programistami?
        • Gość: humanista Od nadmiaru scislych umyslow IP: *.broadband.pl 25.05.07, 21:42
          ...w Polsce, bylismy potega gospodarcza jak mowi Lepper za PRL, a teraz Polska
          wyksztalcona technicznie (wiekszosc z papierem tzw. inzyniera) nie potrafi
          odroznic populizmu od polityki.

          Zgadzam sie z Toba obiezyswiat calkowicie co do jakosci softu itd.,
          Zadziwia mnie ze kolejny umysl scisly widzi tylko swoja dzialke i nasmiewa sie
          z humanistow, nie wiedzac z kogo tak do konca (bo ksztalcony byles ze wzorow,
          architektury logicznego i spojnego kodu i jak wiekszosc ludzi twojej branzy
          nawet NIE UZNAJESZ istnienia nauk takich jak psychologia, czy kulturoznawstwo).

          Mamy jednego budowlanca, specjaliste od budowania mostow za szefa NBP, a w
          Radiu Maryja mnostwo prof. dr hab. inz. od budowania czegos tam wypowiada sie
          ZUEPLNIE BEZ KOMPLEKSOW na tematy spoleczne.
          • Gość: odrzutowiec Re: Od nadmiaru scislych umyslow IP: *.lublin.mm.pl 28.05.07, 21:13
            był taki czas, że humanista oznaczało człowiek znający się na wszystkim.
            Teraz oznacza - człowiek nie chcący uczyć się matematyki ani fizyki.
      • euforiusz Nadciąga trzecia rewolucja przemysłowa: księgow... 25.05.07, 09:33
        1. Jesli to przenoszenie miejsc pracy zwiekszy poziom zycia i dochodow w
        Indiach i Chinach to w pewnym momencie przestanie sie oplacac przenoszenie
        tych prac.

        2. Dla dziennikarza, programisty i ksiegowego istnieje pewna bariera wejscia
        zwiazana z kosztami pozyskania tych umiejetnosci - wyzszymi niz dla
        taksowkarza czy hydraulika - wiec place nigdy nie beda mogly spasc ponizej
        pewnego poziomu.

        3. Jako przyklad precy "nieprzenaszalnej" podawany jest nauczyciel
        akademicki. Nauczyciele akademicy beda wiecz uczyc zawodow nieprzenoszalnych
        czyli hydrauliki i taksowkarstwa?

        4. A co z Polska? Czy Hindusi i Chinczycy beda sie uczyli polskiego, zeby
        wypelnic papiery ksiegowe i napisac artykul o Rospudzie? A nawet jesli sie
        naucza duzo czasu uplynie nim zrozumia slowa takie jak lustracja,
        wyksztalciuchy i lze-elity.
        • Gość: zdalny Re: Nadciąga trzecia rewolucja przemysłowa: księg IP: *.internetdsl.tpnet.pl 25.05.07, 10:35
          Niestety pan ekonomista wyciąga wnioski bez wgłebiania się w specyfikę branż i
          możliwości technologicznych. Nuczyciel akademicki jest tak samo przenaszalnym
          zawodem jak inne, które wymienił. Można nauczać zdalnie. Są firmy nawet w Polsce
          któe oferują taki serwis. Nieprzenaszalne są tylko te usługi które wymagają
          kontaktu fizycznego, ale one też wbrew pozorom zmniejszają się w wyniku większej
          jakości, większej integracji. Teraz często nikt nic nie naprawia tylko wymienia.
          Tak więc jego wnioski nie są do końca trafne.
          • vinogradoff Nieprzenaszalna jest napewno usluga prostytutki. 25.05.07, 11:31
            Wszystko inne jest substytutem totez w tej branzy nigdy nie dojdzie do kryzysu
            albowiem jest to usuga wymagajaca bezposredniego kontaktu fizycznego uslugodawcy
            z uslugobiorca. O te branze mozemy byc spokojni i nie zaszkodza tu nawet zakusy
            partii antypornograficznej pana Marka od Jurkow.
            • misio-kicio niezupelnie masz racje 25.05.07, 12:09
              ...poniewaz rozne firemki pracuja nad kostiumami abys mogl odbyc coitus (lub
              cos innego) przez internet.
              Zatem za pare lat wlozysz majteczki, podlaczysz je do usb, zalogujesz sie do
              domu publicznego w Mumbay i bedziesz sobie wirualnie dmuchal panienki placac
              byc moze 1 euro za godz. (o ile wytrzymasz godzine).
              • Gość: czesiek Re: niezupelnie masz racje IP: *.internetdsl.tpnet.pl 25.05.07, 17:27
                Zainspirowałeś mnie. Aż sprawdziłem co to coitus.
        • Gość: xxx Niejeden Chińczyk zna polski lepiej niż ty. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 27.05.07, 17:47
          I nie robi błędow gramatycznych i ortograficznych. Oni są bardzo dokładni i
          umieją się przyłożyć do nauki tak jak i do pracy.
      • Gość: graf Nadciąga trzecia rewolucja przemysłowa: księgow.. IP: *.chello.pl 25.05.07, 09:39
        Jeżeli wszystkie prace które można w wykonać zdalnie zostaną wyeksportowane do
        Indii i Chin, to mam pytanie - kto będzie jeździł tymi taksówkami i wzywał tych
        hydraulików - bezrobotni programiści, callcenter'owcy, ksiegowi, analitycy?
        • mcgoo Re: Nadciąga trzecia rewolucja przemysłowa: księg 25.05.07, 12:31
          sami sie beda wzywac
      • Gość: crim Re: Nadciąga trzecia rewolucja przemysłowa: księg IP: *.natpool.mwn.de 25.05.07, 09:41
        Sorry ze spytam ale skad masz te dane? Ze hinduscy programisci sa kiepscy?
        Pracuje z 3 hindusami i nie mam im nic do zarzucenia. Zeby polski sredni poziom
        programistow (nie mowie o jednostkach z Polski ktore wygrywaja konkursy) byl
        taki jak u nich to by bylo dobrze.
        Pozdro
        crim
        • Gość: I don't care .... Re: Nadciąga trzecia rewolucja przemysłowa: księg IP: *.dev.amadeus.net 25.05.07, 10:08
          Powie Ci to kazdy kto troche dluzej z Nimi popracowal:)
          1. sumiennosc:)
          - Po prostu pytasz takiego kiedy X bedzie zrobione.
          - On odpowiada ze jutro rano bedzie gotowe
          - Idziesz do niego nast. dania rano i pytasz czy gotowe
          - On na to ze nie, ale juz jutro bedzie git:)
          i tak w kolko
          w koncu jak sie spytasz czy wie jak ma to zrobic, z rozbrajajacym usmiechem
          odpowie NIE:)
          --
          2. "hinduska organizacja"
          goscie sa zajebiscie chaotyczni i nie wyciagaj wniooskow ze zwoich bledow
          potrafia godzinami dublowac ten sam blad i za kazdym razem dziwic sie ze tym
          razem nie dziala:)

          PS. Pozdrowienia dla Nishal'a
          "Yesterday it was working, but now it's not!!!??? I don't know!!! And you, do
          you know why?"
          • Gość: klepacz Re: Nadciąga trzecia rewolucja przemysłowa: księg IP: *.w90-10.abo.wanadoo.fr 25.05.07, 10:53
            Oj.. szczera prawda.. Dostajesz 2 hindusow do pomocy i pod koniec miesiaca
            musisz wszystko za nich zrobic sam...

        • Gość: tjaaa Re: Nadciąga trzecia rewolucja przemysłowa: księg IP: 217.96.13.* 25.05.07, 10:22
          Jak widzę piszesz z Niemiec - zakładam więc że skoro piszesz, że pracujesz z 3
          Hindusami, to są to Hinduscy emigranci w Niemczech - czyli masz do czynienia z
          Hinduską elitą - ludźmi na tyle zdeterminowanymi i zdolnymi by nauczyć się
          języka, zawodu, wyemigrować etc etc - to po prostu "kwiat hinduskiego społeczeństwa"
          A ja muszę współpracować z Hindusami z Mumbai i podpisuję się pod każdą opinią
          obiezyswiata o nich - wypierają sie błedów, zrzucają problemy na innych, ciezko
          sie doprosić u nich o cokolwiek na wszystko mają jedną odpowiedź "sori sori aj'w
          bin weri bizi. :/
        • obiezyswiat Re: Nadciąga trzecia rewolucja przemysłowa: księg 25.05.07, 10:53
          Mam takie dane z wlasnej, bezposredniej obserwacji i (nie)przyjemnosci
          wspolpracy z Hindusami z Indii.

          Oprocz tego maja jeszcze jedna bardzo brzydka ceche - uwielbiaja podpisywac sie
          pod cudzymi osiagnieciami. Po prostu - biora to, co inzynierowie w Polsce
          wymyslili i zaimplementowali i przedstawiaja jako wlasne. Bardzo, bardzo
          nieladnie.
        • Gość: chinczyk Re: Nadciąga trzecia rewolucja przemysłowa: księg IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 25.05.07, 11:26
          Brawo!
          Znasz 3 dobrych Hindusów więc nie mogą być kiepscy.
        • kiminohikari Re: Nadciąga trzecia rewolucja przemysłowa: księg 25.05.07, 12:04
          firma ma klientow w indiach. soft do designu baz danych
          (zakladam wiec, ze musieli miec przynajmniej kilku programistow).
          chlopaki chcialy raport wygenerowac. caly dzien dzwonily
          z mumbai do berlina, bo im sie uklad tekstu na stronie nie
          podobal lub czegos wg nich brakowalo.
          ostatecznie funcje generujace sam napisalem i jeszcze
          kilka poprawek dodalem...
        • Gość: erwin Re: Nadciąga trzecia rewolucja przemysłowa: księg IP: *.nott.cable.ntl.com 25.05.07, 14:56
          Ci co wygrywają konkursy to akurat często nie potrafią pracować zespołowo. pzdr
        • Gość: Scope Re: Nadciąga trzecia rewolucja przemysłowa: księg IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 27.05.07, 17:58
          Tak, ale tych "jednostek wygrywających konkursy" jesr w Polsce więcej niż 3. A
          w dodatku Polaków jest sporo mniej, niż miliard. Wniosek: nie możesz oprzeć
          oceny tylko na trzech Hindusach, których znasz (i którzy być może faktycznie są
          dobrzy), bo to za mała próba.
      • Gość: darek_w1 Nadciąga trzecia rewolucja przemysłowa: księgow... IP: *.lan.pop.pl 25.05.07, 09:45
        Alan Blinder jest dość niekonsekwentny w swoich prognozach. Z jednej strony
        ekstrapoluje w przyszłość sytuację ekonomiczną w krajach rozwiniętych, z
        drugiej przyjmuje, że sytuacja w krajach rozwijających się zostanie
        zamrożona. Żadne takie. Korea Południowa była w latach 50-tych krajem
        skrajnie ubogim i zniszczonym 4-letnią wojną, której front 2 razy przetoczyl
        się przez cały półwysep. Obrazowo można ją porównać z dzisiejszym
        Afganistanem. 50 lat później jest jednym z najwyżej rozwiniętych krajów
        świata, z odpowiednimi do tego statusu płacami pracowników. Na jakiej
        podstawie Blinder uważa, że takiej samej drogi nie przejdą Chiny czy Indie?
        Nie mam większych wątpliwości, że dokładnie tak będzie. Eksport kapitału,
        produkcji czy usług w ramach globalizacji i liberalizacji handlu powoduje
        przyspieszony rozwój krajów rozwijających się, które stopniowo doganiają
        kraje rozwinięte, a co za tym idzie wyrównują się dochody ludności. W
        dłuższej perspektywie prognozy Blindera nie są funta kłaków warte.
        • kragg Re: Nadciąga trzecia rewolucja przemysłowa: księg 25.05.07, 09:51
          > Alan Blinder jest dość niekonsekwentny w swoich prognozach. Z jednej strony
          > ekstrapoluje w przyszłość sytuację ekonomiczną w krajach rozwiniętych, z
          > drugiej przyjmuje, że sytuacja w krajach rozwijających się zostanie
          > zamrożona

          W pełni się zgadzam. Chiński czy hinduski programista za 5 lat nie będzie chciał
          pracować "za miskę ryżu" - będzie chciał to samo co ma zachodni pracownik:
          mieszkanie/dom, samochód, porządne utrzymanie dla rodziny, pieniądze na wakacje
          na Bali itd.
          Dodatkowo wraz z rozwojem tych krajów znacznie urośnie zapotrzebowanie
          wewnętrzne, zwłaszcza na wysokie technologie i ci programiści, księgowi,
          inżynierowie będa potrzebni w chińskich i hinduskich firmach.
        • Gość: jan Zwroc tylko uwage ile mieszkancow maja Chiny IP: 195.116.110.* 25.05.07, 09:58
          Chiny i Indie maja razem 2.5 miliarda mieszkancow. To policz ilu przypada na
          jednego Amerykanina i Europejczyka. Nie mozna mowic ze Chiny i Indie wyrownaja
          swoj poziom do poziomu Ameryki i Europy ale raczej to ze grastka Amerykanow i
          Europejczykow wyrowna swoj poziom do nich. To jest po prostu morze ludzi,
          ktore, gdy bedzie wyksztalcone wchlonie kazda prace.
        • zdzisiek66 Re: Nadciąga trzecia rewolucja przemysłowa: księg 25.05.07, 10:26
          Podobają mi się takie optymistyczne hurraliberalne prognozy. Zróbmy 100%
          wolnego rynku na całym świecie i wszyscy się wzbogacą. Nie wszystko idzie cacy?
          Nie wszyscy się bogacą? No bo jeszcze za dużo barier, znieśmy wszystkie i
          będzie raj ekonomiczny.
          Szkoda, że takie czarnobiałe i ogólne teorie słabo się sprawdzają w
          rzeczywistym świecie, który dla odmiany jest dość skomplikowany.
          1. Dochody ludności w krajach biednych i bogatych w miarę znoszenia barier będą
          się wyrównywać. Zapewne, ale w którą stronę? Będą równać do poziomu
          północnoamerykańskiego czy chińskiego?
          2. Korea Płd faktycznie wspaniale się rozwinęła, podobnie jak Japonia. Z tym,
          że Koreańców płd jest 50 milionów, Japońców 120 ml. Chińczyków jest 1,3
          miliarda, Hindusów miliard, w innych biednych krajach azjatyckich, afrykańskich
          i latynoskich następne 2 miliardy nędzarzy.
          3. Japończycy i Koreańczycy nieźle zarabiają, ale pracują po 12 h i chyba słabo
          rozumieją pojęcie praw pracownika. Chińczycy w fabrykach Wenzan pracują po 16 h
          w strasznych warunkach, zarabiają po 200 $ miesięcznie, do strajkujących się
          strzela, a na miejsce tych którym się nie podoba, czekają setki milionów
          praktycznie bezrobotnych wiejskich nędzarzy. Trochę potrwa, zanim ich zabraknie
          i trzeba będzie podnosić im płace.
          • Gość: kragg Re: Nadciąga trzecia rewolucja przemysłowa: księg IP: *.acn.waw.pl 25.05.07, 11:38
            Mam wrażenie, że nie przeczytałeś artykułu lub nie zrozumialeś o czym jest.
            W teście jest mowa o wysoko wykwalifikowanych pracownikach, ty podajesz
            przykłady pracy w której nawet umiejętność czytania nie jest potrzebna.

            Tego przymierającego głodem chińskiego wieśniaka posadzisz przed komputerem i
            każesz mu napisać kod np. aplikacji webowej? albo zrobić prognozę przychodów na
            następny rok?
            • zdzisiek66 Re: Nadciąga trzecia rewolucja przemysłowa: księg 25.05.07, 13:17
              Masz rację, sam napisałem zbyt ogólnie, zamiast odnieść się konkretnie do
              tekstu. Problem w tym, że to niewiele zmienia. Azjatów, chętnych do pracy za
              grosze wg europejskich standardów i przy tym wystarczająco wykształconych do
              pisania np. prostych aplikacji, będzie się liczyć w dziesiątkach milionów, a
              nie w setkach. Nie zmienia to faktu, że każdy z nas, niezależnie, czy robotnik
              przy taśmie, księgowy czy programista, w zglobalizowanej gospodarce będzie miał
              konkurencję 3-4 Chińców, Hindusów, Nigeryjczyków itp. Może początkowo ich praca
              będzie gorszej jakości, ale za to kilkakrotnie tańsza. I nie będą marudzić, że
              muszą zostać po godzinach i że chcą mieć miejsce parkingowe i prysznic w
              biurze. Taksówkarze i hydraulicy też nie mają tak fajnie, bo nie wszyscy
              biedacy z trzeciego świata grzecznie czekają w swoich krajach, aż im stworzymy
              miejsca pracy.
              • kragg Re: Nadciąga trzecia rewolucja przemysłowa: księg 25.05.07, 18:47
                > Masz rację, sam napisałem zbyt ogólnie, zamiast odnieść się konkretnie do
                > tekstu. Problem w tym, że to niewiele zmienia. Azjatów, chętnych do pracy za
                > grosze wg europejskich standardów i przy tym wystarczająco wykształconych do
                > pisania np. prostych aplikacji, będzie się liczyć w dziesiątkach milionów, a
                > nie w setkach.

                I tak i nie.
                Zacznijmy od "prosta aplikacja".
                Nie istnieje coś takiego jak prosta aplikacja. Nie możesz kogoś kto nigdy nie
                widział komputera, przeszkolić w parę tygodni i kazać mu pisać. Porządne studia
                informatyczne trwają 4-5 i muszą być uzupełnione przez doświadczenie. Nie ma
                innej możliwości.

                Edukacja:
                Do tego dochodzą braki w edukacji(analfabeci !) i gigantyczne różnice kultur. W
                skrócie:
                Żeby napisać choć jedną linię kodu trzeba spełniać 3 warunki konieczne: umieć
                pisać, umieć pisać alfabetem łacińskim, umieć pisać po angielsku. To się równa
                przynajmniej 10 latom edukacji w zachodnim stylu/systemie.


                > Może początkowo ich praca
                > będzie gorszej jakości, ale za to kilkakrotnie tańsza.

                Jakość jest teraz jednym z kluczowych problemów IT. Większość nowych metod
                wytwarzania oprogramowania kręci się wokół podnoszenia jakości. A sama jakość w
                IT nie sprowadza się tylko do "niezawiszania się " - jest znacznie bardziej złożona.
                Wiec byle jak piszący Hindus nie jest konkurencją. Poprostu znajduje swoją niszę
                rynkową :)

                A teraz tak ogólnie.
                Wg. mnie popełniasz jeden podstawowy błąd: traktujesz gospodarkę światową jako
                grę o sumie zerowej i system statyczny i zamknięty. A jest dokładnie odwrotne.
                Baaaaardzo prosto i bardzo w skrócie to jest tak:
                suma bogactwa na świecie stale rośnie, a wzięcie swojej części z niej nie
                oznacza zabrania tego innemu człowiekowi.
          • Gość: darek_w1 Re: Nadciąga trzecia rewolucja przemysłowa: księg IP: *.lan.pop.pl 25.05.07, 14:48
            > 1. Dochody ludności w krajach biednych i bogatych w miarę znoszenia barier
            > będą się wyrównywać. Zapewne, ale w którą stronę? Będą równać do poziomu
            > północnoamerykańskiego czy chińskiego?

            W stronę poziomu amerykańskiego. Chyba wiadomo w którą stronę jest _rozwój_
            Natomiast inną sprawą jest czy i kiedy ten poziom osiągną.

            > 2. Korea Płd faktycznie wspaniale się rozwinęła, podobnie jak Japonia. Z tym,
            > że Koreańców płd jest 50 milionów, Japońców 120 ml. Chińczyków jest 1,3
            > miliarda, Hindusów miliard,

            W USA jest ponad 300 milionów, a UE ponad 400 milionów. I co z tego? Co ma
            wspólnego poziom rozwoju gospodarczego z liczbą ludności? Łatwiej wzbogacić się
            małemu krajowi? To wyobraź sobie, że Chiny i Indie podzieliły się na mniejsze
            państewka. Sądzisz, że z tego powodu będą się szybciej rozwijać?

            > 3. Japończycy i Koreańczycy nieźle zarabiają, ale pracują po 12 h i chyba
            > słabo rozumieją pojęcie praw pracownika.

            ROTFL :-) Skąd czerpiesz tą wiedzę? Z przemówień Leppera?


            > Chińczycy w fabrykach Wenzan pracują po 16 h w strasznych warunkach,
            > zarabiają po 200 $ miesięcznie,

            To czemu się bez przerwy pchają z głębi Chin do tego wyzysku w Shenzen czy
            Guangdong? Z tego samego powodu, dla którego kiedyś Polacy kiedyś jechali do
            Niemiec, mieszkali przez parę miesięcy w samochodzie albo namiocie i za
            śmieszne dla Niemca pieniądze harowali po kilkanaście godzin dziennie. Z tego
            powodu, że przez parę miesięcy pracy w takich warunkach mogli sobie odłożyć
            tyle pieniędzy, że po powrocie do Polski byli bogaczami. To samo jest w
            Chinach, oni pracują tam rok, dwa, a potem wracają z kilkuset dolarami do
            swojej wioski i zostają miejscowymi bogaczami. A wzięło się to z tego, że w
            prowincjach nadmorskich jest przemysł nastawiony na współpracę z zagranicą w
            ramach globalizacji. To spowodowało wzrost wynagrodzeń w tych prowincjach do
            takiego poziomu, że Chińczycy mają swoje wewnętrzne wyjazdy na saksy. Kiedyś
            wszędzie było po równo, ale był to poziom ten z jakiego się teraz Chińczycy
            wyrywają pędząc do tego "wyzysku". Wyzysku za pieniądze kilkanaście razy
            większe niż mają u siebie na wiosce.

            > praktycznie bezrobotnych wiejskich nędzarzy. Trochę potrwa, zanim ich
            > zabraknie i trzeba będzie podnosić im płace.

            Jak napisałem wyżej płace w tych prowincjach już są wielokrotnie większe niż w
            głębi Chin. A o możliwym w przyszłości i to stosunkowo niedalekiej braku
            wykwalifikowanej siły roboczej w Chinach akurat niedawno był artykuł.
            • zdzisiek66 Re: Nadciąga trzecia rewolucja przemysłowa: księg 25.05.07, 15:27
              1. Wiadomo, w którą stronę jest rozwój i podziwiam optymizm tych, którzy
              uważają, że można się tylko rozwijać, tylko iść do przodu, tylko się bogacić ;)
              Nawet jeśli, to wygląda na to, że w USA bogacą się już tylko bogaci. 90%
              społeczeństwa nie ma wzrostu realnych dochodów, a nawet ich niewielki spadek.
              2. Nie chodzi mi o wielkość danego kraju, tylko stosunek globalny liczby
              bogatych mieszkańców rozwiniętych krajów - powiedzmy miliard - do liczby
              biedaków - będzie ze 4 milirady.
              3. Biedni Chińczycy ze wsi pchają się do tego wyzysku w Shenzen dlatego, że tam
              mogą zarobić wielokrotnie więcej, to oczywiste. I w tym właśnie problem. Jeżeli
              ciągle są chętni do niewolniczej pracy za obecne stawki w Shenzen, to dlaczego
              właściciele fabryk mają im podnosić płace? Jak ma nastąpić ten wzrost
              zamożności całego społeczeństwa do poziomu amerykańskiego? Dlaczego globalny
              koncern ma podnosić płace leniwym Europejczykom, którzy w dodatku strajkują i
              zakładają związki? Chińczyk wykona tę samą pracę w Chinach za 20 razy mniej
              albo przywieziony do Europy za 5 razy mniej.
              Teoria o rychłym wyczerpaniu się zasobów taniej siły roboczej w Chinach jest wg
              mnie mocno kontrowersyjna. A nawet jeśli nie, są jeszcze setki milionów zasobów
              ludzkich w krajach biedniejszych od Chin.
              • Gość: darek_w1 Re: Nadciąga trzecia rewolucja przemysłowa: księg IP: *.lan.pop.pl 25.05.07, 16:42
                > 1. Wiadomo, w którą stronę jest rozwój i podziwiam optymizm tych, którzy
                > uważają, że można się tylko rozwijać, tylko iść do przodu, tylko się
                > bogacić ;)

                Oczywiście, że nie tylko. Wystarczy wprowadzić socjalizm czy choćby jego
                elementy takie jak odbieranie bogatym i dawanie biednym. Ot weźmy choćby
                Zimbabwe:
                pl.wikipedia.org/wiki/Zimbabwe
                "W okresie kolonializmu i późniejszych rządów europejczyków jeden z najlepiej
                rozwiniętych gospodarczo krajów Afryki."
                "Od początków rządów Roberta Mugabe rozpoczął się proces przymusowego
                odbierania ziemi białym farmerom i zmuszania ich do emigracji co spowodowało
                całkowite załamanie gospodarki. W Zimbabwe występuje najwyższa na świecie
                hiperinflacja 3,731.9% (w kwiecień 2007). Stopa bezrobocia wynosi ok. 80%."

                > Nawet jeśli, to wygląda na to, że w USA bogacą się już tylko bogaci. 90%
                > społeczeństwa nie ma wzrostu realnych dochodów, a nawet ich niewielki spadek.

                Po pierwsze należałoby uwzględnić napływ imigrantów. Zdecydowana ich większość
                jest biedna i wpływa na takie statystyki.
                Po drugie, co jest charakterystyczne dla całego świata, także dla Polski, w
                rodzinach najuboższych (w USA latynoamerykańskich czy afroamerykańskich) jest
                zazwyczaj bardzo wysoki przyrost naturalny. To też wpływa na statystyki.
                Po trzecie i chyba najważniejsze jednym ze źródeł dochodów obywateli są ich
                inwestycje czyli pieniądze nieskonsumowane dla własnej przyjemności tylko
                zapędzone do roboty i do pomnażania się. Inwestują głównie bogaci i stąd wzrost
                ich dochodów. Czy to się komuś podoba czy nie takie są prawa ekonomii. Radzę z
                nią nie walczyć, jeszcze nikt nie wygrał. Podobnie jak z prawem Ohma i
                równaniem Pitagorasa.

                > 2. Nie chodzi mi o wielkość danego kraju, tylko stosunek globalny liczby
                > bogatych mieszkańców rozwiniętych krajów - powiedzmy miliard - do liczby
                > biedaków - będzie ze 4 milirady.

                No dobrze ale ja nadal nie widzę dlaczego miałoby to przeszkadzać w poprawianiu
                dobrobytu biednych. Nie ma innego sposobu jak wziąć się do pracy, ściągnąć
                kapitał, rozwinąć przemysł, na początku w oparciu o kapitał obcy (bo własnego
                na początku nie ma), potem stopniowo akumulować kapitał własny (czyli odp...
                się od bogatych z drakońskimi podatkami) i tak dalej. Dokładnie tą drogę
                przebyła Ameryka i Europa, innej nie ma i nie będzie.

                > mogą zarobić wielokrotnie więcej, to oczywiste. I w tym właśnie problem.
                > Jeżeli ciągle są chętni do niewolniczej pracy za obecne stawki w Shenzen,

                Im bardziej się przemysł w Shenzen rozwinie tym więcej będzie potrzebował
                pracowników, żeby ich ściągnąć będzie musiał podnosić płace. Przecież już ten
                proces trwa, 30 lat temu ludzie w Shenzen zarabiali tyle ile w innych rejonach
                Chin, a teraz zarabiają tyle razy więcej, że ciągną tam pielgrzymki chętnych do
                wyzyskiwania ich. Ten proces będzie trwał, a wzrost zarobków będzie stopniowo
                promieniował na resztę kraju. Tak samo jest w Polsce, fachowcy wyjechali i w
                kraju zaczęły rosnąć pensje, bo zadziałało prawo popytu i podaży odnoszące się
                także do siły roboczej. Brakuje pracowników - rosną pensje. Tak samo jak w
                chińskiej wiosce zacznie brakować pracowników, bo wszyscy wyjechali do Shenzen
                zaczną i na wioskach rosnąć zarobki.
                Poza tym jest jeszcze sprawa kwalifikacji. W miarę jak przemysł chiński będzie
                się rozwijał będzie potrzebował coraz lepiej wykwalifikowanej siły roboczej.
                Wyplatać wiązanki sztucznych kwiatów może niepiśmienny wieśniak oderwany od
                pola ryżowego, do pracy przy sterowanej numerycznie obrabiarce potrzebny jest
                fachowiec o zdecydowanie wyższych kwalifikacjach, a co za tym idzie
                zdecydowanie wyższych zarobkach. Im wyższy będzie udział przemysłu
                zaawansowanego w chińskiej produkcji, tym wyższy będzie udział w sile roboczej
                fachowców i tym większa będzie statystyczna chińska pensja.

                > Teoria o rychłym wyczerpaniu się zasobów taniej siły roboczej w Chinach
                > jest wg mnie mocno kontrowersyjna. A nawet jeśli nie, są jeszcze setki
                > milionów zasobów ludzkich w krajach biedniejszych od Chin.

                Zgadza się. Najpierw do poziomu gospodarczego krajów rozwiniętych dociągną
                Chińczycy, a potem kraje biedniejsze od Chin. Oczywiście jeżeli pójdą chińską
                drogą i jeżeli nikt nie będzie ich mieszkańców uszczęśliwiał na siłę próbując
                po raz setny wprowadzać karabinami maszynowymi "sprawiedliwość społeczną".
                Niemożliwe? A jednak. Chiny idą dokładnie taką samą drogą jak wcześniej Korea
                Płd czy Tajwan. Jakie efekty dało to w tych krajach widać. Kto pierwszy na tą
                drogę wszedł i nie będzie z niej zbaczał ten pierwszy dojdzie do celu.
                Koreańczycy byli pierwsi, teraz idą Chińczycy, Hindusi, Brazylijczycy. A w
                Wenezueli prezydentem jest gość, który obiecuje każdemu raj na ziemi,
                sprawiedliwośc i socjalizm. Zobaczymy za 20 lat kto na tym lepiej wyjdzie. Ropa
                się kiedyś skończy. Arabom też.
                • zdzisiek66 Re: Nadciąga trzecia rewolucja przemysłowa: księg 25.05.07, 22:12
                  Nigdy nie twierdziłem że socjalizm to coś dobrego, nie musisz mnie przekonywać,
                  że jest przeciwnie ;)
                  Czy z kolei 100% liberalny kapitalizm jest super i stworzy raj na ziemi, też nie
                  jestem przekonany. Nie ma na świecie państwa, w którym można to zobaczyć. Ale
                  nie będę próbował przekonywać rynkowego hurraoptymisty, obyś miał rację ;)
                  • Gość: darek_w1 Re: Nadciąga trzecia rewolucja przemysłowa: księg IP: *.lan.pop.pl 28.05.07, 10:43
                    > Czy z kolei 100% liberalny kapitalizm jest super i stworzy raj na ziemi,
                    > też nie jestem przekonany. Nie ma na świecie państwa, w którym można to
                    > zobaczyć.

                    Nie ma i nie będzie, tak samo jak państwa 100% komunistycznego. Tak naprawdę
                    skrajny komunizm i skrajny liberalizm to są po prostu swoje przeciwieństwa
                    ekonomiczne.
                    Uproszczona definicja komunizmu to, że obywatele pracują, to co wypracują w
                    całości zgarnia państwo, a w zamian daje to co ludziom do życia potrzebne - wg
                    uznania władz. Tak przy okazji zwróć uwagę, że to w zasadzie definicja
                    niewolnictwa ;-)
                    Z kolei liberalizm to, że obywatele pracują, zgarniają wszystko co zarobią i
                    nic ani nikt ich nie interesuje i z nikim się nie dzielą. Tak przy okazji zwróć
                    uwagę, że to w zasadzie definicja anarchii.
                    Nie da się dojść do pozycji skrajnych, można się jedynie przesuwać bliżej
                    jednego lub drugiego. Miarą stopnia komunizmu (albo liberalizmu) jest stosunek
                    budżetu państwa do PKB. W komuniźmie wyniósłby on 100%, w skrajnym liberaliźmie
                    0%. W Polsce jest on około 46%, w USA ok. 25%. Pytanie jest jedynie takie gdzie
                    jest optimum czyli miejsc dające najwięcej korzyści sumarycznie dla wszystkich.
                    No cóż, można porównać poziom życia w USA i w Polsce i wyciągnąć wnioski.
                    Moim zdaniem optimum leży gdzieś między 10 a 20%. Ważny jest też sposób
                    tworzenia budżetu państwa. Podatek progresywny jest szkodliwy, bo uderza w
                    rozwój gospodarczy, jestem zwolennikiem podatku liniowego. Natomiast bardzej
                    skrajna liberalnie propozycja podatku pogłownego jest gruba przesadą, by ie
                    rzec, że jest zwyczajnie głupia.
                    W ogóle najlepiej byłoby oprzeć tworzonie budżetu na podstawie opodatkowania
                    konsumpcji, a nie dochodu. W polskich warunkach oznaczałoby to oparcie budżetu
                    na podatku VAT, a nie na dochodowym.
                    A tak przy okazji: w USA jest 5 milionów milionerów na ogólną liczbę 300
                    milionów ludzi czyli jest nim co 60 amerykanin, wliczając w to dzieci. To
                    a'propos tego wyzysku zwykłych Amerykanów przez amerykańskich kapitalistów
                    spijajacych podobno całą śmietankę.

                    > nie będę próbował przekonywać rynkowego hurraoptymisty, obyś miał rację ;)

                    To nie jest kwestia hurraoptymizmu, to są po prostu reguły ekonomii, które są
                    po prostu prawami natury, takimi samymi jak grawitacja, suma kątów w trójkącie
                    czy ewolucja. Można się z nimi nie zgadzać, ale to niczego nie zmieni, te prawa
                    i będą działały.

                • Gość: lewymajowy Re: Nadciąga trzecia rewolucja przemysłowa: księg IP: *.hsd1.il.comcast.net 26.05.07, 06:31
                  "Nie ma innego sposobu jak wziąć się do pracy, ściągnąć
                  > kapitał, rozwinąć przemysł, na początku w oparciu o kapitał obcy (bo własnego
                  > na początku nie ma), potem stopniowo akumulować kapitał własny (czyli odp...
                  > się od bogatych z drakońskimi podatkami) i tak dalej. Dokładnie tą drogę
                  > przebyła Ameryka i Europa, innej nie ma i nie będzie."

                  co to za bzdura!!!! bardzo prosze mi wytlumaczyc, skad Ameryka i Europa
                  sprowadzila ten obcy kapital?

                  • Gość: darek_w1 Re: Nadciąga trzecia rewolucja przemysłowa: księg IP: *.lan.pop.pl 28.05.07, 10:49
                    > co to za bzdura!!!! bardzo prosze mi wytlumaczyc, skad Ameryka i Europa
                    > sprowadzila ten obcy kapital?

                    Ameryka i Europa dorobiły się własnego kapitału w XIX wieku, kiedy nie było w
                    ogóle podatku dochodowego. Zajęło im to dobrze ponad 100 lat. Można to
                    powtórzyć, ale dużo lepsze i szybsze efekty można uzyskać korzystając (na
                    początku) z kapitału obcego.
                • Gość: lewymajowy Re: Nadciąga trzecia rewolucja przemysłowa: księg IP: *.hsd1.il.comcast.net 26.05.07, 06:39
                  "Po pierwsze należałoby uwzględnić napływ imigrantów. Zdecydowana ich większość
                  jest biedna i wpływa na takie statystyki."

                  tak glupiej generalizacji w zyciu nie slyszalem. oczywiscie emigranci rzadko
                  przywoza miliony w walizce, ale musza wypracowac swoja droge do awansu
                  ekonomicznego. niestety nijak sie ma to do tego, ze do takiej np. Ameryki STALE
                  naplywaja emigranci i w przeszlosci tez chyba wplywalo na statystyki. natomiast
                  ostatnimi czasy stale wyplywaja tacy pracodawcy jak chocby Chrystler, jednakze
                  najwieksi ich udzialowcy nadal czuja sie w kraju doskonale.
                • Gość: lewymajowy Re: Nadciąga trzecia rewolucja przemysłowa: księg IP: *.hsd1.il.comcast.net 26.05.07, 06:43
                  "Im bardziej się przemysł w Shenzen rozwinie tym więcej będzie potrzebował
                  pracowników, żeby ich ściągnąć będzie musiał podnosić płace. Przecież już ten
                  proces trwa, 30 lat temu ludzie w Shenzen zarabiali tyle ile w innych rejonach
                  Chin, a teraz zarabiają tyle razy więcej, że ciągną tam pielgrzymki chętnych do
                  wyzyskiwania ich. Ten proces będzie trwał, a wzrost zarobków będzie stopniowo
                  promieniował na resztę kraju. Tak samo jest w Polsce, fachowcy wyjechali i w
                  kraju zaczęły rosnąć pensje, bo zadziałało prawo popytu i podaży odnoszące się
                  także do siły roboczej. Brakuje pracowników - rosną pensje. Tak samo jak w
                  chińskiej wiosce zacznie brakować pracowników, bo wszyscy wyjechali do Shenzen
                  zaczną i na wioskach rosnąć zarobki.
                  Poza tym jest jeszcze sprawa kwalifikacji. W miarę jak przemysł chiński będzie
                  się rozwijał będzie potrzebował coraz lepiej wykwalifikowanej siły roboczej.
                  Wyplatać wiązanki sztucznych kwiatów może niepiśmienny wieśniak oderwany od
                  pola ryżowego, do pracy przy sterowanej numerycznie obrabiarce potrzebny jest
                  fachowiec o zdecydowanie wyższych kwalifikacjach, a co za tym idzie
                  zdecydowanie wyższych zarobkach. Im wyższy będzie udział przemysłu
                  zaawansowanego w chińskiej produkcji, tym wyższy będzie udział w sile roboczej
                  fachowców i tym większa będzie statystyczna chińska pensja."

                  zdaje sie, ze zarzucales Blinderowi brak konsekwencji. wlasnie przyjales jego
                  punkt widzenia. patrz moj post do Twojej pierwszej wypowiedzi.
        • vinogradoff Re: Nadciąga trzecia rewolucja przemysłowa: księg 25.05.07, 11:40
          Mowisz o innej perspektywie niz ten ekonomista. Jesli sprawe rozpatrywac w skali
          calego globu to oczywiscie , ze bilans pozytywnych efektow jest wyzszy niz
          strat. Jesli natomiast spojrzec na zjawisko z perspektywy tych co traca na
          takich procesach to jest oczywiste, ze zredukowany pracownik , ktorego fabryke
          przeniesiono do biednych krajow na tym stracil. Identycznie jest z polska
          statystyka bezrobocia. GUS podaje, ze zaczyna brakowac fachowcow od ukladania
          cegly na budowie i rozmieszywania betonu w betoniarkach a jednoczesnie setki
          tysiecy ludzi nie mogac znalezc pracy emigruje za chlebem na zmywak do
          Zjednoczonego Krolewstwa Wielkiej Brytanii i Irlandii Polnocnej. Znyczy sie
          indywisualne odczucie przecietnego Kowalenki nie zupelnie inna jakosc niz
          samopoczucie rzadow krajowych opierajacych sie na statystykach i skali makro.
        • Gość: lewymajowy Re: Nadciąga trzecia rewolucja przemysłowa: księg IP: *.hsd1.il.comcast.net 25.05.07, 21:47
          Blinder wcale nie przyjmuje, ze sytuacja w krajach rozwijajacych sie zostanie
          zamrozona. wlasnie tam maja trafiac inwestycje i miejsca pracy z panstw wysoko
          rozwinietych. Blinder przewiduje dramatyczne zmiany na rynkach pracy w krajach
          wysoko rozwinietych. gdy kraje rozwijajace sie dognia juz te wysoko rozwiniete
          to jak bedziemy je nazywac?? mysle, ze na dluzsza mete Twoja logika nie jest
          warta funta klakow.;)
      • Gość: koko Nadciąga trzecia rewolucja przemysłowa: księgow.. IP: *.adsl.inetia.pl 25.05.07, 09:59
        dosyc.cjb.net/
      • Gość: Misio-Kicio Marcy Kaptur rulez! IP: 167.127.24.* 25.05.07, 10:14
        W Kongresie tworzy sie opozycja przeciwko znoszeniu barier handlowych. Wlasnie
        probuja zniesc klauzule najwyzszego uprzywilejowania dla handlu z Chinami.
        Przoduje tej opozycji Marcy Kaptur z Ohio, mowiac, ze wolny handel powinien byc
        tylko pomiedzy wolnymi narodami a Chiny jakie sa, kazdy widzi. Zas w Indiach
        nie ma middle-class, jest tylko klasa bogaczy, ktorzy coraz bardziej bogaca sie
        na handlu z USA, i biedota, ktora dostaje z tego ochlapy.

        Jesli plany Kaptur sie powioda (czego jej zycze) to za 5-10 lat hinduscy
        programisci beda pasac swiete krowy w Indiach. A wtedy Wybiorcza napisze: byl
        kiedys taki Misio-Kicio co to przewidzial.

        Wasz Misio-Kicio,
        co go hinduscy programisci wygryzli z intratnej posady w USA.
        • Gość: nie wierze Re: Marcy Kaptur rulez! IP: *.aster.pl 25.05.07, 10:34
          Ja się zastanawiam że taki informatyk powinien znać język polski.
          Chyba ze zrobi program po angielsku a potem polscy informatycy go przerobią.
          Bariera językowa to główny problem , bo jak mu powiedzieć co ma robić ?
          W razie problemów lub niezadowolenia ciężko będzie dogadać się w celu poprawienia produktu. Dodatkowo za tłumacza trzeba będzie płacić !
          Nie martwcie sie , nie mają wielkich szans przebić się.
          • reloc Re: Marcy Kaptur rulez! 25.05.07, 10:58
            Mnie zastanawia co by sie stalo gdyby ten 'chinski scenariusz' okazal sie prawdziwy. Chyba zaczelibysmy sabotowac linie telekomunikacyjne ,albo odmawiali
            naprawy sieci ;] .A tak powaznie mysle ze po prostu wzroslyby znaczaco pensje adminow.
      • piwi77 Niemiecki Spiegel podał, że godzina pracy Hindusa 25.05.07, 10:52
        informatyka kosztuje zachodniego zleceniodawcę ok 50$, więc nie jakoś tak
        strasznie tanio. Np. Siemens, po doświadczeniach z projektami zlecanymi
        Hindusom, z tej współpracy w ogóle zrezygnował. Projektów informatycznych,
        wbrew obiegowym wyobrażeniom, nie da się zlecać na wielkie odległości.
        Konieczny jest ciągły kontakt - zleceniodawca - zleceniobiorca. W sumie
        niewiele różni się to od specyfiki pracy hydraulika...
      • rhein Nadciąga trzecia rewolucja przemysłowa: księgow.. 25.05.07, 10:56
        W kwietniu podobnego autoramentu mysliciele po paru tygodniach
        braku opadow powylazili z dziur, w ktorych sie ukrywali i zaczeli
        krzyczec o nieuchronnej zmianie klimatu, a w maju juz o dwoch tygodni same
        deszcze. Na tyle warte te cale madre prognozowanie.
        • g.r.a.f.z.e.r.o Re: Nadciąga trzecia rewolucja przemysłowa: księg 25.05.07, 11:13
          Chiny i Indie, Afryka, Południowa Ameryka MUSZĄ pozostać ubogie. Na Ziemi nie ma
          wystarczających zapasów energii (jak również innych surowców, ale energia jest
          kluczowa) aby zapewnić im choćby podstawowy standard życia. Bieżącą wodę,
          energię elektryczną, kanalizację. O takich luksusach jak np. lodówka czy
          samochód nawet nie wspominam.
          • Gość: coldcat Re: Nadciąga trzecia rewolucja przemysłowa: księg IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 25.05.07, 11:35
            Otóż to! Nie da się utrzymać naszego poziomu życia w momencie, gdy każdy kraj rozwijający aspiruje do tego, aby żylo sie w nim jak w Europie czy Stanach. Aleternatywa jest wiec oczywista - albo te kraje pozostaną ubogie (co kraje bogate, przez swą pseudopomoc np. dla Afryki, starają się utrzymac), albo też nastąpi uśrednienie poziomów życia na calym świecie (co oznacza, że raczej nie możemy liczyć na te komforty co dzisiaj je juz mamy)

            Pozdrawiam
            Jarek
      • klusek12 Nadciąga trzecia rewolucja przemysłowa: księgow.. 25.05.07, 11:13
        Mysle jest troche w tym prawdy tak sie sklada ze jestem swiezo po ukonczonym uniwersytecie ksiegowosc-Australia.Na uniwerku pelno hindusow na I.T i ksiegowosci i co chwila ze duzy bank przenosi cale centra do Indii np
        American Express i teraz szykuja sie nastepne banki.
        Co chwila na domowy telefon dzwonia hindusi z Indii i oferuja uslugi australijskich firm.
        Jako swiezy ksiegowy dostaje 38000 roczie i naprawde to nie jest za wiele,a na przyklad hydrualik min 55000.
        Moje koledzy np montuja meble biurowe i maja 100000 dolarow rocznie,fakt cale dnii w pracy.Wlasnie dzisjaj sie dowiedzialem ze moj kolega wlasnie zmienia firme jest kierowca tira zarobki ok 1200000 dolarow rocznie.(Jak dobra firma a nie krzak)
        To daje duzo do myslenia
        • Gość: Roman Re: Nadciąga trzecia rewolucja przemysłowa: księg IP: *.acn.waw.pl 25.05.07, 20:01
          Ja tam się nie dziwię, że taki świeżo upieczony księgowy ma tylko 38000 AT$
          rocznie, skoro przy podawaniu zarobku kierowcy TIR-a myli się o jedno zero... :)
          Kierowcy dużych ciężarówek nie zarabiają milionów dolarów rocznie, nawet w
          Australii (no chyba, że na przewozie narkotyków ;)))
      • Gość: Atomek hydraulik - czemu nie... IP: *.ssp.dialog.net.pl 25.05.07, 11:19
        Ja z radością bym trawniki kosił za tę samą płacę.
        Oczywiście tu chodzi o miejsca pracy, a nie płace, ale też nie bardzo w to
        wierzę. Tak jak pozostali pisali w programowaniu liczy się też jakość,
        jeden zdolny człowiek jest wart więcej niż 5 wyrobników. Czy będą z chin, czy
        indii, czy z kraju nie ma znaczenia, ciekawe tylko ile będzie chciał zdolny
        człowiek z chin (i jak go znaleźć).
        A jeśli chodzi o płace to znam budowlańca(wykończenia) który zarabia tyle co 2
        programistów java we wrocławiu i jeszcze trzeba na niego rok czekać.
        Czy to znaczy, że budowlaniec to lepszy zawód?
        Każda teoria to tylko teoria, jest ich tyle, że któraś na pewno się sprawdzi :)
      • vinogradoff Facet ma racje i dlatego ma wrogow w srodowisku. 25.05.07, 11:26
        100% prawdy i blyskotliwej obserwacji, tak jest w rzeczywistosci. Wystarczy
        przejrzec wczesniejsze dyskusje na polskich portalach na temat bezrobocia i
        przypomniec wniosek... wysokie wyksztalcenie jest powazna przeszkoda w
        znalezieniu jakiejkolwiek pracy zarobkowej..Magister politologii przegrywa w
        cuglach z absolwentem kursu na kierowanie wozkami widlowymi w walce o prace
        zarobkowa. Sila Polskiej gospodarki sa niskie place i aby te sile zachowac place
        musza byc nadal niskie, im nizsze tym silniejsza gospodarka. Na tle tych
        wnioskow nalezy sformulowac bardzo pilny wniosek a mianowicie ... kazda polska
        wyzsza uczelnia powinna zapewnic ukonczenie swym absolwentom w trakcie studiow
        przynajmniej 5 kursow zawodowych np. kierowca ciezarowki, operator walca, monter
        hydrauliki domowej, operator dzwigu, rozkladacz asfaltu, itp. Warunek kurs nie
        moze trwac dluzej jak 2 tygodnie i byc po ulgowej cenie . Juz dzis obserwuje z
        pewnym zazenowaniem sytuacje jak na obszarze Niemiec w ich czesci zachodniej
        pracuja w magazynach hurtowni osoby wedle zasady: ruslanddeutsche , absolwenci
        rozmaitych studiow wyzszych w Rosji na stanowiskach pomocnikow kierowcow
        sztaplarek po niepelnej podstawowce a kurs na sztaplarki trwa w RFN 6 godzin.
        Przy czym kierowcy sztaplarek maja prace lzejsza pod wzgledem uciazliwosci
        fizycznej i bardzie prestizowa a czesto lepiej platna niz nieszczesni
        magistrowie niko,u juz niepotrzebnych specjalnosci. Swiat sie zmienia w tempie
        wiekszym niz nadazaja za sledzeniem tych zmian naukoffcy.
        • piwi77 Re: Facet ma racje i dlatego ma wrogow w srodowis 25.05.07, 11:49
          Że mgr politologii szybko pracy nie znajdzie, wiedział pewnie zanim jeszcze
          studia rozpoczął. Na drugim biegunie są jednak kierunki, po których praca jest
          pewna.
          • zigzaur Re: Facet ma racje i dlatego ma wrogow w srodowis 20.06.07, 19:20
            Znałem magistra politologii, który był szefem kontroli jakości w zakładzie
            przemysłu maszynowego.
      • Gość: prosze komentowac Nadciąga trzecia rewolucja przemysłowa: księgow... IP: *.chello.pl 25.05.07, 11:45
        tu:
        forum.gazeta.pl/forum/73,46481,1540823.html?f=23&w=63044114&p5=4166867&p6=DOCUMENT&rep=1&powrot=http://praca.gazeta.pl/gazetapraca/1,74785,4166867.html
      • Gość: józik Re: Nadciąga trzecia rewolucja przemysłowa: księg IP: 88.220.104.* 25.05.07, 12:05
        A czy profesorem ekonomii nie można być na odległość?
      • kolargolo na szczescie latwo zostac hydraulikiem 25.05.07, 12:28
        zmiana z ksiegowego na hydraulika czy taksowkarza jest sporo latwiejsza niz
        odwrotnie.
      • Gość: trevik Na globalizacje wystawione sa tylko niektorzy... IP: *.dip0.t-ipconnect.de 25.05.07, 12:33
        tak sie sklada, ze sila rzucanego buraka, strajk z kilofami, czy inne
        gardlowanie mas ma wieksza sile przebicia niz glos wyksztalciucha i to sie nigdy
        nie zmieni a branza IT ze swoich podatkow beda utrzymywac nierentowne i
        nieprzyszlosciowe molochy, tak dlugo, jak dlugo jeszcze beda mieli robote i
        dochody - na inwestycje w branze majace przyszlosc nie beda mieli juz zbyt wiele
        pieniedzy.

        Na globalizacje inzynierowie sa wystawieni calkowicie, wlacznie z importem
        tanszej sily roboczej na teren panstw rozwinietych: globalizacja w branzy jest
        _totalna_, na skale nigdzie indziej nie spotykana i nie ma zadnej taryfy ulgowej
        dla nikogo. Dochodzi drugi czynnik, mianowicie roznica w sile nabywczej
        pieniadza: specjalista chinski, czy indyjski nie zarabia groszy (grosze zarabia
        reszta w jego kraju) a ma bardzo duza sile nabywcza swojej waluty na miejscu
        gdzie mieszka. Biorac ten czynnik pod uwage jego pensja jest czesto wyzsza niz
        pensje specjalistow w krajach zachodnich a ksztalcenie sie i praca w tym
        zawodzie bardzo sie oplaca. W europie i USA dla odmiany coraz mniej ludzi
        studiuje kierunki techniczne: studia trudne, robota dosyc ciezka (jak na
        umyslowa) a zarobki wcale nie rewelacyjne.

        Tyle, ze chyba nikt sie ludzi, ze utrzyma sie w USA i Europie zyjace w dostatku
        spoleczenstwa bez dobrego zaplecza technologicznego lupiac najbogatszych do
        samej skory a reszcie dajac prace w zawodzie taksowkarza, hydraulika, chirurga i
        prawnika.... Dobrobyt w krajach rozwinietych gwarantuja przede wszystkim
        kapital, technologiczna hegemonia i orgranizacja pracy - kapitalu
        zainwestowanego w chinach na utrzymanie wszystkich nie starczy (a jak kto
        sprobuje podniesc grabie zbyt wysoko, aby zabierac to kapital sie obrazi i powie
        "papa"), technologiczna hegemonia zostanie wyeksportowana na wschod a
        organizacja pracy sama w sobie to troche malo,

        T.
      • Gość: kation Amerykanie tracą monopol IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 25.05.07, 12:55
        Tego typu problemy beda dotyczyły przedewszystkim państw monopolizujacych
        takich jak stany zjednoczone. Ich dobrobyt wynikał bowiem z blokowania innych
        państw. Nie pozwalali i dalej to robią dopuścić do większego rozwoju innych, a
        teraz bedą musieli się z nimi ujednolicić. Czy uda im się przyzwyczaić do
        myśli, że kiedyś to nie oni będą naj naj naj?
      • Gość: Przemo Za 30 lat panie Przewidujacy IP: *.e-wro.net.pl 25.05.07, 13:22
        Komputery beda sie same programowac i odtworcza koderska praca przestanie byc
        potrzebna.
      • Gość: Uli Nadciąga trzecia rewolucja przemysłowa: księgow.. IP: *.emea.veritas.com 25.05.07, 13:35
        Taj jak pisza poprzednicy...tanio nie znaczy dobrze. Tez pracuje z Hindusami i
        efekt ich pracy sa czasem zalosne. Brak myslenia analitycznego - nie ma tego w
        dokumentacji- nie istnieje w ogole. Tak sie skalada ze poprawiam ich prace i
        czesto problem nad ktorym spedzaja 2 tygodnie da sie rozwiazac w 10 minut (nawet
        nieraz z pomoca google :))
        • Gość: Cmok .....no to zapytam z grubej rury: kto z Państwa... IP: *.hsd1.nj.comcast.net 25.05.07, 14:09
          ...zleciłby jednemu z tłumu TAKICH FACHOWCÓW swoje rozliczenia podatkowe, za które potem, za klika lat (+
          karne odsetki) można mieć d... przypaloną rządowym żelazem rozgrzanym do
          białości??
          • Gość: trevik Re: .....no to zapytam z grubej rury: kto z Państ IP: *.dip.t-dialin.net 25.05.07, 14:20
            I tylko dlatego nasz branze wogole jeszcze w US i Europie zyja: brak zaufania do
            outsourcingu.

            Ciagle klient chce popatrzec na tego, kto wykonuje prace, chce czuc, ze w
            momencie, gdy to wszystko przestanie dzialac (albo bedzie miec problemy
            formalne, jak np. z ksiegowoscia) bedzie mial kogos na odleglosc pojedynczych
            godzin transportu, kto sie tym zajmie, abo kogo bedzie mogl zasadzic, bo bedzie
            w jurysdykcji w jego kraju.

            Gdyby nie ten czynnik, to w tej chwili branza IT w Europie miescilaby sie prawie
            w calosci w handlu jako przedstawiciele handlowi i na uniwersytetach - w US
            troche lepiej, bo tam jednak jest inna kultura tego przemyslu (jak sie raz ludzi
            zestrzeli do kupy, jak np. w takiej SV to pozniej to miejsce nadaje samo w sobie
            wartosci: aby zrobic dobrze robote trzeba miec przede wszystkim dostep do
            dobrego zespolu a nie tylko niskie ceny), ale rozowo tez nie jest: ostatnie
            plany IBM sa bardzo nieciekawe i moze stracic robote w US ponad 100k ludzi.

            Zaraz kolo mnie jest firma taksowkowa: jeden z kierowcow to byly programista
            systemowy....

            T.
            • Gość: hx Re: .....no to zapytam z grubej rury: kto z Państ IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 25.05.07, 16:02
              Tylko że np takiemu Googlowi czy MS wcale nie zależy na tym :

              > ...klient chce popatrzec na tego, kto wykonuje prace, chce czuc, ze w
              > momencie, gdy to wszystko przestanie dzialac (albo bedzie miec problemy
              > formalne, jak np. z ksiegowoscia) bedzie mial kogos na odleglosc pojedynczych
              > godzin transportu, kto sie tym zajmie, ...

              I zatrudniają coraz więcej ludzi w USA.
              A Googlowi w Indiach rekrutacja nie wyszła (zatrudniomo sporo ludzi mniej niż
              przewidywano)

              > plany IBM sa bardzo nieciekawe i moze stracic robote w US ponad 100k ludzi.

              Redukcja w IBM global services to długa historia, za bardzo się rozrośli, za
              dużo biurokracji i marny management.
            • Gość: Marcin Re: .....no to zapytam z grubej rury: kto z Państ IP: *.motorola.com 25.05.07, 17:53
              Pytanie czy tak chcial czy zostal zmuszony. Znam goscia ktory (w USA), byl
              wysokiej klasy programista oraz zajmowal sie tez architektura produktu. Pod
              koniec jego pracy w branzy mial fizycznie odlaczony kael od telefonu i
              autoresponder ktory wylaczal okolo 11.00 aby sie odrobic z setek pytan ktore do
              niego kierowano. Po jakims czasie dowiedzielm sie, ze zrezygnowal i teraz
              prowadzi ksiegarnie z kawiarenka (dosc tam popularne). Mowiac wprost - mial dosc.

      • palestrina2005 Ja już dawno o tym pisałem na moim blogu... 25.05.07, 15:20
        Część ludzi z UE w przyszłości nie utrzyma swojego standardu życia.
        No i jeśli chcemy pomóc się rozwijać krajom biedniejszym poprzez ograniczanie
        barier w handlu to nie ma szans - nasze pensje (w wielu branzach) spadną...

        Dla mnie to oczywiste...
      • Gość: jiw z Indii cierpiacych glod, eksportowano zywnosc IP: *.134.dyn.lse.ac.uk 25.05.07, 15:53
        jesli chodzi o ekonomiczna, a nie techniczna kwestie problemu to rzeczywiscie
        taka mozliwosc jest. Otwarcie na handel nie zawsze jest dobre nawet jesli w
        skali kraju zaklada dobrowolnosc handlu: W Indiach podczas kleski nieurodzaju
        rolnicy byli tak biedni ze nie bylo ich stac na zywnosc, dlatego handlarze
        eksportowali ja do Europy (zarzadca prowincji, ktory chcial importowac zywnosc
        za pieniadze rzadowe zostal zrugany przez rzad brytyjski za to ze nie zrozumial
        idei Adama Smitha, ze rynek wyreguluje sie sam). To jest teoria Amartya Sena:
        kazdy ma swoj endowment point, ktory moze wymienic na exchange entitlement set,
        jesli maping tej wymiany sie zmieni na niekorzysc, exchange entitlement set
        moze byc mniej korzystny niz przed otwarciem na handel.
      • Gość: pocalujta_wujta kazda usluga fizyczna i nie trzeba byc ekonomista IP: *.gs.com 25.05.07, 16:00
        ... by to wiedziec. To jest tak oczywiste ze przecietny czlowiek to zauwazy.

        Natomiast nie jest to ogolna prawda, poniewaz programisci to nie koneicznie
        informatycy (inzynier oprogramowania to duzo wiecej niz programista... zupelnie
        jak prownanioe inzyniera projektujacego elektronike telewizyjna i technika
        naprawiajacego telewizory o czym wielu kiepsko wyedukowanych ekoniomistow nawet
        w USA po prostu nie wie... a potem trzeba sprzatac po tych programistach z
        Azji, ktorym sie wydaje ze potrafia projektowac).

        Prawda jest taka ze w krajach rozwijajacych sie jest wielu dobrych i tanich
        inzynierow (no bo w duzej populacji jest zarowno bieda jak i utalentowani
        ludzie krozry zdobywaja edukacje).

        jednak radzilby m poczytac szacowanie spoza takich ekonomistow jak ten ktory to
        powiedzial. Otoz Indie beda mialy problem z... brakiem "programistow". To jest
        obecnie dyskyutowana sprawa. Uslugi informatyczne sie tak rozwijaja i sa tak
        zawodne, ze Indie nie nastarczaqj produkowac tych "programistow" a dodatkowo
        Hindusi chca zyc normalnie a zatem zadaja duzo wiecej pieniedzy. Z praktyki
        wlasnej firmy konsultingowej (sredniej wielkosci firma miedzynarodowa w tej
        dziedzinie) wiemy ze Hindusi bardzo chetnie zmieniaj prace by dostac wyzsza
        place i nic nie jest w stanie ich od tego powstrzymac (nie chce wymieniac metod
        do jakich sie uciekaly firmy by ich utrzymac choc przez rok).

        Zatem te przemyslenia ekonomisty przytoczone w artykule sa dosc plytkie i bez
        glebszej wiedzy o problemach z danej dziedziny.

        Dodatkowowo inzynierowie informatyki na swiecie stanowia dosc spory procent
        klasy sredniej. jwesli wziac to pod uwage to albo nastapi ucieczka od zawodu,
        alebo ta czesc klasy sredniej ktora jest slabo oplacana nie bedzie tak sklonna
        do placenia za uslugi a wiec hydraulicy beda zarabiali mniej i mniej ich w
        rezultacie bedzie potrzeba. To jest zwykla rownowaga.


        Natomiast chcialem zauwazyc (i paru juz to tez zauwazylo choc nioe wszyscy
        ekonomisci) ze prace menedzerska moza takze wyslac za granice. A radzilbym
        pomyslec do czego zmierzaj tak naprawde Azjaci. Z pewnoscia nie ograniczaja sie
        do programowania i produkcji taniej elektroniki. podobnie zreszta bedzie z
        uslugami finasowymi, podatkowymi, ksiegowymi i.t.p. One moga byc tez wyslane za
        granice.
      • Gość: corgan gdyby redakcję Wyborczej przenieść do Kazachstanu IP: *.chello.pl 25.05.07, 16:36
        w ramach outsourcingu... Myślę że wtedy bardzo by podniósł sie jej poziom >:)
      • Gość: Marek To nie tak :) IP: *.dip.t-dialin.net 25.05.07, 19:56
        Jestem niezaleznym programista, pracuje dla małych firm. I to wyglada tak: Klient mówi ze chce to-i-to, a tak na prawde przewaznie nie wie dokładnie jak to ma wygladac - oczekuje ze ja mu doradze (zreszta od tego jestem fachowcem). Ja pisze dokument, opisuje jak bym to zrobił i ile to bedzie kosztowac, daje klientowi, klient przewaznie wnosi jakies zmiany, razem zastanawiamy sie nad tym czy i jakim kosztem da sie to zrobic i jak dokładnie ma to wygladac. Potem realizuje projekt i oddaje go. Nastepnie wchodza jeszcze rózne poprawki, bo okazuje sie ze pewne pomysły w praktyce nie działaja tak jak ja i klient myslelismy, albo rózne rzeczy mozna usprawnic. Tu juz czesto rozmawiam bezposrednio z ludzmi którzy systemu uzywaja a nie z kierownictwem firmy.

        To wszystko sa rzeczy których - tak mysle - nie da sie przełozyc na drugi koniec swiata. Chocby Hindusi byli nie wiem jak kompetentni, pozostaje bariera jezykowa i kulturowa: Juz ja czasem, rozmawiajac z nie-informatykami, nie mam pewnosci ze mówimy o tym samym. Co dopiero ktos kogo jezyk ojczysty jest inny niz klienta, i kultura tez znacznie sie rózni. Poza tym usiasc razem z klientem i rozwiazac jakis problem to jednak co innego niz telefon czy nawet wideokonferencja.

        Jakies mniej czy bardziej "mechaniczne" prace, jezeli sie napisze dokładna specyfikacje, mozna oddac do opracowania w Indiach albo Chinach. Ale to dotyczy raczej statycznych (nie zmieniajacych sie potem) rozwiazan na rynek konsumencki. Tym czasem wiekszosc rynku dla programistów to srednie i małe firmy.
        • Gość: gosc Re: To nie tak :) IP: *.adslgp.cegetel.net 25.05.07, 22:09
          zmieni sie struktura rynku - male firmy beda kupowac gotowe
          oprogramowanie robione przez duze firmy/korporacje, a tym z kolei
          bedzie sie oplacalo robic outsourcing. Na miejscu zostana
          przedstawiciele handlowi i konsultanci. Kodowanie i suport
          bedzie sie odbywal gdzie indziej. Chociaz co do suportu
          do polski rynek jest chroniony przez specyfike jezyka ...
          ale kraje angielsko,niemiecko,francusko jezyczne juz nie.
          • Gość: Uli Re: To nie tak :) IP: *.dynamic.dsl.as9105.com 25.05.07, 23:17
            Otoż jeżeli na rynku pozostaną duże firmy chyba nie myślisz ze będą trzymać
            polski support tla kilku klientów. Zmuszą cię do mówienia po Angielsku,
            Francusku itp. Już dzisiaj wiekie firmy oferują tylko support w podstawowych
            językach.
          • Gość: Marek A dlaczego miałyby to robic? IP: *.dip.t-dialin.net 25.05.07, 23:53
            Jest tego oprogramowania troche. SAP na przykład ma niby rozwiazania na wszystko - ale gdyby rzeczywiscie były na wszystko, dawno nie miałbym pracy. Bo kazda firma jest troche inna, ma troche inny profil i inne potrzeby. I kazda firma, która chce sie utrzymac na rynku, musi własnym klientom oferowac cos czego inni nie maja - a do tego trzeba sensownych rozwiazan IT.
            • Gość: gosc Re: A dlaczego miałyby to robic? IP: *.adslgp.cegetel.net 26.05.07, 10:30
              jasne, male firmy zawsze beda potrzebne i jakos sie utrzymaja
              na lokalnym rynku. Klopot jest z tymi pracujacymi dla gigantow,
              sa to dziesiatki tysiecy pracownikow potencjalnie do zastapienia
              przez chinczykow i hindusow.
              Ale na razie Polska jest po drugiej stronie rownania - to wlasnie
              w PL moze beda instalowaly sie filie duzych firm (chyba, ze od razu w Rumuni
              gdzie sa bardzo dobrzy ludzie z IT) ... o ile uda im sie znalezc pracownikow.


              • Gość: Marek Z tego co wiem, wiekszosc miejsc pracy IP: *.dip.t-dialin.net 26.05.07, 18:35
                ...jest własnie w srednich i małych firmach. Giganty moze i zatrudniaja po kilkadziesiat tysiecy ludzi, ale ile tych gigantów jest.

                I zgodze sie ze Polska jest w całkiem niezłej sytuacji, bo i infrastrukture ma jako taka i do krajów starej UE blisko.

    Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


    Nakarm Pajacyka