Forum Praca Praca
ZMIEŃ
    Dodaj do ulubionych

    Klamiecie w CV? Jak daleko sie mozna posunac?

    IP: *.zone3.bethere.co.uk 01.06.08, 16:37
    Az dziwie sie, jak sobie przypomne jak sie wahalem kiedy to po raz pierwszy
    robilem. Dopiero z czasem zrozumialem, ze slusznie postapilem i jak bardzo to
    pomoglo.

    Wiadomo, ze mlody chirurg nie moze sobie wpisac, ze dokonal dziesiatek
    operacji na otwartym sercu w Australii, jesli w rzeczywistosci nawet nie
    asystowal, ani nawet w Australii nie byl - to moze szybko wyjsc na jaw i moze
    odwrocic sie przeciwko niemu.

    A jak to jest u Was?
    Do czego najdalej posuneliscie sie w pisaniu nieprawdy w CV?

    I takze pytanie do pracodawcow/ headhunterow (czy na sali sa tacy?).
    Glowy na karku macie i doskonale wiecie, ze czesc tego co w CV jest nieprawda
    - czy zakladacie z gory, ze w przegladanych papierach jest co nieco nieprawdy,
    czy tez rzucaja sie wam w oczy tylko jaskrawe przyklady ewidentnych "dodatkow" ?
    W jaki sposob polecilibyscie "tuningowac" CV aby wszyscy byli zadowoleni?
    Obserwuj wątek
      • Gość: tiami Re: Klamiecie w CV? Jak daleko sie mozna posunac? IP: *.ghnet.pl 01.06.08, 22:36
        mnie się nigdy nie zdarzyło, no bo i po co? przecież to prędzej czy później i tak wyjdzie i wtedy to Ty będziesz świecił oczami.
        • veritas1 ja pisze prawde bo sie nie mam czego wstydzic 01.06.08, 23:07
          Czego i wszystkim zycze.
          • tetlian Nie widzę powodu kłamać 07.06.08, 09:51
            Nie widzę powodu kłamać w CV i nigdy tego nie robiłem. Mam za sobą kilka
            kierunków studiów, różnego rodzaju certyfikaty i dość wysokie kwalifikacje.
            Pisząc prawdę, często zastanawiam się co wyrzucić, by jakoś to wszystko się
            zmieściło i ładnie wyglądało.
            • Gość: ala Re: Nie widzę powodu kłamać IP: 93.96.33.* 09.06.08, 00:28
              moze wywal "dosc wysokie kwalifikacje"?
        • Gość: antycwaniak Re: Klamiecie w CV? Jak daleko sie mozna posunac? IP: *.zone3.bethere.co.uk 02.06.08, 01:01
          W moim przypadku po prostu po to, aby dostac prace.
          Dodalem nieistniejace w rzeczywistosci informacje - i praca jest.

          A tak to bym dalej szukal i szukal.. i tak pluje sobie w brode, ze wczesniej
          odpowiednich pozycji nie pozmienialem.
        • Gość: a nie kłamałem, ale nigdy nie pisałem daty urodzenia IP: *.generacja.pl 07.06.08, 10:05
          nie kłamałem, ale nigdy nie pisałem daty urodzenia.
          Bardzo pomogało bo bylem lepszy od rówiesników,
          a wygladalem na wiecej doswiadczonego
      • Gość: f. Re: Klamiecie w CV? Jak daleko sie mozna posunac? IP: 62.172.234.* 02.06.08, 01:38
        to wychodzi - ze złym skutkiem dla "tuningującego".

        nie warto.
      • Gość: weritas Re: Klamiecie w CV? Jak daleko sie mozna posunac? IP: *.chello.pl 02.06.08, 14:56
        ja nie kłamię. Ale zawsze ciekawi mnie taka kwestia jak określanie poziomu
        znajomości języka angielskiego. Ja piszę, że mam dobrą znajomość. Niektórzy
        uznaliby taką znajomość za średnią a niektórzy za bardzo dobrą (mam certyfikat
        FC i dalej się uczę). Więc jakbym napisała, że znam bardzo dobrze to bym
        skłamała? Czy to się nazywa naciągnięcie faktów? Czy zbytnia pewność siebie czy
        już kłamstwo?
        • annajustyna Re: Klamiecie w CV? Jak daleko sie mozna posunac? 02.06.08, 15:02
          Ja podaje znajomosc rosyjskiego na poziomie szkolnym, kolezanka
          znajaca podobnie pisze, ze zna biegle. To takie nieostre kryteria:(
          • Gość: weritas Re: Klamiecie w CV? Jak daleko sie mozna posunac? IP: *.chello.pl 02.06.08, 21:58
            a koleżanka co niby zna biegle to jest jakoś przez to częściej zapraszana na
            rozmowy? Albo dostała dzięki temu pracę?
            Kurczę ja to bym na to się nie pokusiła. I może temu nie znajduję pracy? Dla
            mnie biegle to tak jakbym rozmawiała w ojczystym języku.
            • Gość: antycwaniak Re: Klamiecie w CV? Jak daleko sie mozna posunac? IP: *.zone3.bethere.co.uk 03.06.08, 18:14
              Otoz tu tkwi pozorny paradoks wlasnie.

              A) Napiszesz jak jest w rzeczywistosci (ze umiesz j. angielski np w stopniu
              sredniozzaawansowanym) - nie zaprosza Cie nawet na rozmowe, bo sporo kandydatow,
              wedlug ktorych CV wynika ze potrafia lepiej.

              Natomiast konkurent

              B) pozwoli sobie na klamstweko, tzn napisze "biegle" w rzeczywistosci wiedzac,
              ze posluguje sie ledwie na poziomie slabego CAE -co dla kazdego uczacego sie
              jezykow jest oczywiste, ze nadal jest daleeekie od prawdziwej bieglosci -jednak
              to jego papiery unikna niszczarki i maja b. duze szanse wpasc do kupki kilku CV,
              ktore beda nadal rozwazane.

              I to te osobe zaprosza - a Ciebie - piszaca prawde- niestety nie - choc Twoj
              angielski jest lepszy.

              Wiec ten, kto sklamal - ma szanse dostac prace.
              Ty - nie.
              • Gość: antycwaniak Brak doswiadczenia = brak pracy IP: *.zone3.bethere.co.uk 03.06.08, 18:30
                Pominiete zostalo naistotniejsze.

                Gdyby w przypadku powyzej mialo byc tak, ze 90% pracy o ktora sie ubiegamy ma
                polegac na komunikowaniu sie z anglojezycznymi osobami, gdzie rozmowa nieraz
                polega na trzeszczacej rozmowie telefonicznej sredneij jakosci w jadacym pociagu
                - to prawda oczywiscie wyjdzie na jaw.
                Pracodawcy az tak glupi nie sa, i sprawdza zawczasu jak to rzeczywiscie jest z
                tym jezykiem.

                Odlozmy jednak bajki na polki; czesto w rzeczywistosci wymagany naprawde dobry
                angielski jest tylko zbednym ozdobnikiem, to klamstwo po prostu poplaca.

                To tylko przyklad jezykowy, ale sa setki innych dotyczacych innych czesci zyciorysu.

                Osobiscie dodalem sobie rok zatrudnienia, ktore nigdy nie mialo miejsca. W ten
                sposob "wykreowalem" troche potrzebnego doswiadczenia z zupelnej prozni w CV,
                nie udajac superspecjalisty, ktorym jeszcze przeciez nie bylem.
                Dzieki temu otrzymalem rzeczywista prace, i wypadlem z slynnego blednego kola
                brak doswiadczenia- brak pracy, brak pracy - brak doswiadczenia.
                Teraz mam juz prawdziwe doswiadczenie, dodam ze blisko 3-letnie,

                Wiem, ze duzo osob tak robi, ale mimo anonimowosci, alo kto jak widac kwapi sie
                do tego przyznac..
                Hm, przeszacowalem skale zjawiska?
                • annajustyna Re: Brak doswiadczenia = brak pracy 04.06.08, 11:34
                  W PL taki numer przejdzie, w Niemczech musisz miec papier na
                  wszytsko - nie masz papieru - nie masz prawa umiescic czegos w CV.
                  • Gość: Gość Re: Brak doswiadczenia = brak pracy IP: 87.116.245.* 04.06.08, 16:09
                    Właśnie zastanawiałem się nad tym. Moim zdaniem taki numer, także u
                    nas nie przejdzie.Przecież potencjalny pracodawca może zażądać
                    świadectwa pracy,no a wtedy d.... zbita.Nazwijmy rzecz po imieniu:
                    to jest oszustwo.Po prostu nie potrafię sobie wyobrazić takiej
                    sytuacji.
                    • Gość: Leim Re: Brak doswiadczenia = brak pracy IP: *.acn.waw.pl 06.06.08, 14:16
                      Ale co na tym tracisz? Bo 'dupa zbita' tzn. pracodawca z Tobą pogada i nic nie
                      wyszło (bo okazało się, że kłamiesz) nie jest w niczym lepsza od sytuacji, w
                      której pracodawca w ogóle z Tobą nie porozmawia.
                      • Gość: Lopez Re: Brak doswiadczenia = brak pracy IP: 81.26.13.* 06.06.08, 15:27
                        Wiesz, może dla niektórych to będzie śmiesznie ale dla mnie oszustwo jest
                        oszustwem i jako takie zasługuje na potępienie. Co bym stracił? Szacunek dla
                        samego siebie, bo poniżyłbym się do tak prymitywnego wybiegu. No, może ja
                        niedzisiejsze poglądy mam na życie, ale wolę być uczciwy i mniej zarabiać niż
                        kręcić i dostawać parę groszy więcej. Ot, takie dziwadło ze mnie.
                        • Gość: nie dziwadlo Re: Brak doswiadczenia = brak pracy IP: *.chello.pl 06.06.08, 19:41
                          a porzadny czlowiek, oby wiecej takich :)
                          • Gość: Lopez Re: Brak doswiadczenia = brak pracy IP: 81.26.13.* 09.06.08, 14:47
                            A dziękuję, pozdrawiam :-)
                        • Gość: adamp Re: Brak doswiadczenia = brak pracy IP: *.chello.pl 07.06.08, 15:40
                          Nie rozsmieszaj mnie Lopez, widac masz jeszcze male doswiadczenie w
                          tej dzungli pelnej jadowitych biznesmenow, ktorzy bez mrugniecia
                          okiem Cie wykorzystaja, jak tylko moga to nie wyplaca, obiecanej
                          premii, nie dadza wynegocjowanego samochodu sluzbowego etc. Moja
                          zona wlasnie przestala pracowac u takiego biznesmena, ktory w oczy
                          swiadczyl jej, ze da premie roczna, samochod sluzbowy
                          wynegocjonowany w warunkach przjecia do pracy lada dzien mial byc,
                          lekarska opieka, a guzik z tego wyszlo, co rusz gdy zona sie
                          upominala, to sie wycofywal, badz mowil ze za chwile,a chwila nie
                          nastepowala. I on co dzien patrzy w lustro widzi skur.... ale nie
                          przeszkadza mu to zadowolonym przychodzic do pracy i usmiechac sie
                          do wykiwanych pracownikow. Ale popelnil blad :) oszukiwal tez
                          fiskusa hahaha a moja zona to kontroler finansowy :) Zaplaci
                          wolnoscia i utrata firmy :) Wniosek? Nie warto oszukiwac, ale mozna
                          sprobowac :)
                          • Gość: nie Re: Brak doswiadczenia = brak pracy IP: *.chello.pl 07.06.08, 21:48
                            trzeba byc nieugietym! przeczytajcie Potege smaku:
                            rolers.czuby.net/rhp/lirykaepikadramat/t-herb-potega_smaku.html
                            • Gość: to jeszcze ja Re: Brak doswiadczenia = brak pracy IP: *.chello.pl 07.06.08, 21:48
                              to, ze inni kradna, to nie znaczy ze tak wolno. uczciwosc zobowiazuje! na
                              pohybel oszustom.
                              • Gość: gostek Re: Brak doswiadczenia = brak pracy IP: *.chello.pl 08.06.08, 17:19
                                Myślę, że pewne "naciągnięcia" rzeczywistości są czasem wskazane:
                                1) nie każdy rodzi się geniuszem i nie u każdego droga do wymarzonego stanowiska jest prosta i bezbolesna
                                2) pewna doza "kreatywnej twórczości" podczas pisania cv może świadczyć o tym, że zależy ci na pracy o którą się ubiegasz
                                3) pewna doza "kreatywnej twórczości" podczas pisania cv świadczy o tym, że jesteś człowiekiem myślącym, szukasz rozwiązania problemów i bierzesz sprawy w swoje ręce, co często przydaje się w pracy
                                Trzeba tylko uważać żeby nie przedobrzyć bo łatwo później wyjść na idiotę.
                                pozdrawiam
                          • Gość: Lopez Re: Brak doswiadczenia = brak pracy IP: 81.26.13.* 09.06.08, 14:45
                            Nikogo nie miałem zamiaru rozśmieszać, ale jeżeli udało mi się kogoś sprowokować
                            do śmiechu to na zdrowie :-) A wracając do tematu: Myślę (a nawet jestem
                            pewien), że mam doświadczenie porównywalne do Twojego, o ile nie większe. Co do
                            poruszania się w tej "dżungli" to nie myl uczciwości z naiwnością. To naprawdę
                            nie jest to samo i -uwierz mi- można pamiętać o pierwszym wystrzegając się tego
                            drugiego. Fakt, tak jest trudniej ale już chyba wolę mieć pod tę górkę niż na
                            skróty się nachapać.
              • Gość: kowianeczka odnośnie tego paradoksu IP: *.lodz.msk.pl 03.06.08, 22:49
                Według mnie rekrutujący to małpy, które nie są w stanie odpowiednio podejść do rzeczywistości. Skoro trafiało im się często, że ci, którzy pisali w cv, że znają język biegle, w rzeczywistości znali go słabo, to nie powinni odrzucać osób, które są uczciwsze i piszą prawdę. Strasznie mnie denerwuje takie podejście, że karze się ludzi za mówienie prawdy (tzn. wyrzuca się ich cv), a nagradza się kłamców (tzn. zaprasza się ich na rozmowy). A twój sposób postępowania, antycwaniaku, tylko nakręca spiralę kłamstwa. Ja tam chciałabym wierzyć w to, że trafiają się rekruterzy, którzy dają szansę osobom prawdomównym i samokrytycznym wobec siebie.
              • aniorek Re: Klamiecie w CV? Jak daleko sie mozna posunac? 06.06.08, 15:22
                > I to te osobe zaprosza - a Ciebie - piszaca prawde- niestety nie - choc Twoj
                > angielski jest lepszy.

                Tak, ale nie przyszlo ci do glowy, ze jak przyjdzie co do czego, to na rozmowie
                wyjdzie poziom znajomosci angielskiego? I wtedy taka osoba nie ma szans na
                dostanie pracy, bo przede wszystkim sklamala w CV.

                A jesli dla danego stanowiska poziom angielskiego kandydata jest
                niewystarczajacy, to po co zapraszac te osobe na rozmowe i tracic swoj i tej
                osoby czas?
                • Gość: lalala Re: Klamiecie w CV? Jak daleko sie mozna posunac? IP: *.chello.pl 08.06.08, 06:59
                  > A jesli dla danego stanowiska poziom angielskiego kandydata jest
                  > niewystarczajacy, to po co zapraszac te osobe na rozmowe i tracic
                  swoj i tej
                  > osoby czas?
                  To różnie bywa, ja znam taki przypadek gdzie kobieta ubiegająca się
                  o pracę napisała wymagany włoski którego w ogóle nie znała i przez
                  cały okres tej pracy ani razu nie musiała go użyć. Stopniowanie
                  znajomości języka to bardzo miekkie kłamstwo bo każdy subiektywnie
                  może oceniac że wg niego to jest biegle czy dobrze ;)
                  • Gość: adamp Chyba naogladalas sie filmow, IP: *.chello.pl 10.06.08, 18:29

                    bo to co piszesz, bylo epizodem w jednym z polskich filmow hehe.
                    Ale pewnie jest to bardzo mozliwe. Sam czytalem kiedys opowiesc
                    faceta na poczatku lat '90tych staral sie o posadem w jednym z
                    ministerstw gdzie warunkiem byla znajomosc jezyka francuskiego.
                    Pozniej przez 3 lata nie mial mozliwosci zadnego wykorzystania tego
                    niezlomnego warunku przyjecia do pracy hehe. Co nie znaczy, ze na
                    interview nie rozmiawial po francusku.
              • Gość: . Totalna bezdura IP: 80.54.170.* 06.06.08, 18:34
                "I to te osobe zaprosza - a Ciebie - piszaca prawde- niestety nie - choc Twoj
                angielski jest lepszy.

                Wiec ten, kto sklamal - ma szanse dostac prace.
                Ty - nie."

                Bzdrura mająca na celu tylko i wyłącznie szukanie usprawiedliwienia dla zwykłego
                kłamstwa.
                O to jak wygląda to z puntku widzenia rekrutera:
                mam grupę CV z deklarowanym "bieglym" angielskim, dzownię do ludzi, zadaje parę
                pytań po angielsku, w połowie przypadków angielski okazuje się co najwyżej
                słąbo-komunikatywny - takie Cv lądują w bazie z odpowiednią notatką (w bazie, a
                nie w koszu, bo żaden normalny rekruter niewyrzuci nawet najgorszego CV), reszta
                zapraszana na rozmoe. Podczas rozmowy kolejna połowa osób okazuje się nie władać
                angielskim wystarczająco dobrze, uprzejmie się im dziękuję.
                Kolejny krok - wszystko jak wyżej ale tym razem z CV z wpisanym "dobrym",
                "zaawansowanym" itp - jak wyżej. Często się zdarza, że właśnie z tej grupy osoba
                zna angielski najlepiej plus zyskuje w oczach rekrutara jako osoba szczera i
                mająca odpowiedni dystans do siebie. Ktoś, kto wpisał "biegły" po czym ma
                trudności z odpowiedzeniem na pytanie "jakie jest Pana hobby" - traci
                jakiekolwiek szanse na jakąkolwiek pracę i tak jest z każdym przekłamaniem w Cv.
                • Gość: antycwaniak Tak, klamstwo polaca! Mam podobne doswiadczenia IP: *.zone3.bethere.co.uk 06.06.08, 19:36
                  Mam podobne doswiadczenia.

                  Jeden z przykladow, gdzie w CV wpisalem cos, co prawda nie jest, bo wlasnie
                  chcialem miec szanse, zeby byc sprawdzonym jezykowo.

                  Swego czasu deklaracje na jakim sie potrafi poziomie jezyk mialy znaczenie takie
                  sobie (nie ze zadne, ale niezbyt istotne).

                  Natomiast brane pod uwage byly rozpoznawalne dyplomy, typu TOEFL, czy czesciej
                  FC czy CAE (w przypadku angielskiego).

                  Poki w CV widnialo jezyk angielski: "dobry" a certyfikatow nie mialem zadnych,
                  bo ich nie zdawalem; totez nigdy nie zostalem zaproszony na zadna rozmowe. Przez
                  moja zbedna uczciwosc nie mialem szans byc porownanym z tymi, ktorzy certyfikat
                  mieli, choc wiedzialem, ze od wielu z nich potrafie angielski lepiej, zwlaszcza
                  praktyczny, lub przynajmniej niegorzej.

                  Dopiero gdy z zahamowaniami wpisalem CAE (do ktorego nigdy nawet nie
                  podchodzilem) i dorobilem do tego kurs, udalo sie byc zaproszonym.

                  Na owej rozmowie prawie na samym wstepie interviewer przeszedl na angielski
                  startujac od "I hope you don't mind".
                  Po paronastominutowej milej rozmowie powiedzial ze jezyk mam absolutnie
                  wystarczajacy i jest z niego naprawde bardzo zadowolony.
                  Wlasnie o to mi caly czas chodzilo - zeby ktos/decydent ocenil predyspozycje na
                  podstawie prawdziwej umiejetnosci jezykowych.
                  Jesli wtedy okaze sie gorszy od kogos innego - ha, trudno - widacow ktos byl
                  bezsprzecznie lepszy, z faktami nie bede dyskutowac - on zasluguje na prace
                  bardziej niz ja.

                  W praktyce by do tego doprowadzic, musialem sklamac - rynek pracy byl duzo
                  bardziej bezwzgledny niz obecnie.
                  Wiedzialem, ze w razie czego nie bede potrafil przedstawic ceryfikatu, gdyz go
                  nie posiadam. Ale postanowilem zaryzykowac, bo do stracenia nie bylo nic, a do
                  zyskania przynajmniej rozmowa kwalifikacyjna - co zreszta sie wkrotce potwierdzilo.
                • Gość: filolog Re: Totalna bezdura IP: *.chello.pl 24.06.08, 23:59
                  zgadzam sie z toba, ale z doswiadczenia wiem, ze ci co sami
                  rekrutuja uzywaja jezyka w stopniu najwyzej komunikatywnym. na
                  palcach u jednej reki moge policzyc osoby, ktore mnie mile
                  zaskoczyly znajomoscia jezyka. sama bylam na wielu rozmowach o
                  prace, gdzie wymagano znajomosci jezyka. okazuje sie, ze osoby,
                  ktore sprawdzaja twoj poziom zaawansowania same nie powalaja
                  znajomoscia. to jest wtedy przykre gdy, oczekujesz rozmowy, a ktos
                  zadaje wyuczone na pamiec pytania, bo sam nie potrafi poprowadzic
                  dalej inteligentnej rozmowy w obcym jezyku...
                • mijo81 Re: Totalna bezdura 28.06.08, 23:54
                  Gość portalu: . napisał(a):

                  > "I to te osobe zaprosza - a Ciebie - piszaca prawde- niestety nie -
                  choc Twoj
                  > angielski jest lepszy.
                  >
                  > Wiec ten, kto sklamal - ma szanse dostac prace.
                  > Ty - nie."
                  >
                  > Bzdrura mająca na celu tylko i wyłącznie szukanie
                  usprawiedliwienia dla zwykłeg
                  > o
                  > kłamstwa.
                  > O to jak wygląda to z puntku widzenia rekrutera:
                  > mam grupę CV z deklarowanym "bieglym" angielskim, dzownię do
                  ludzi, zadaje parę
                  > pytań po angielsku, w połowie przypadków angielski okazuje się co
                  najwyżej
                  > słąbo-komunikatywny - takie Cv lądują w bazie z odpowiednią
                  notatką (w bazie, a
                  > nie w koszu, bo żaden normalny rekruter niewyrzuci nawet
                  najgorszego CV), reszt
                  > a
                  > zapraszana na rozmoe. Podczas rozmowy kolejna połowa osób okazuje
                  się nie włada
                  > ć
                  > angielskim wystarczająco dobrze, uprzejmie się im dziękuję.
                  > Kolejny krok - wszystko jak wyżej ale tym razem z CV z
                  wpisanym "dobrym",
                  > "zaawansowanym" itp - jak wyżej. Często się zdarza, że właśnie z
                  tej grupy osob
                  > a
                  > zna angielski najlepiej plus zyskuje w oczach rekrutara jako osoba
                  szczera i
                  > mająca odpowiedni dystans do siebie. Ktoś, kto wpisał "biegły" po
                  czym ma
                  > trudności z odpowiedzeniem na pytanie "jakie jest Pana hobby" -
                  traci
                  > jakiekolwiek szanse na jakąkolwiek pracę i tak jest z każdym
                  przekłamaniem w Cv
                  > .

                  Dla mnie to jest totalną bzdurą, bo mając dobre ale przekłamane CV
                  ma się o wiele większą szansę na zaproszenie na rozmowę niż mając
                  kiepskie ale prawdziwe CV !!!
                  Więc ludzie...kłamcie!!!! Wierzcie mi, rekruterzy nie mają skrupułów
                  wciskając wam kit na rozmowach, więc i wy nie miejcie.
                  • Gość: kowianeczka Re: Totalna bezdura IP: *.lodz.msk.pl 30.06.08, 00:35
                    Mijo, ty non stop kłamiesz, nawet na forum.
                    • mijo81 Re: Totalna bezdura 04.07.08, 19:18
                      Nie kłamię, to twoje urojenia :) Wymyśliłaś że jestem jakimś
                      absolwentem prawa i że pracuję w Capie a jak zostałaś obśmiana to
                      próbujesz taki sztuczkami wyjść z tego jakoś :)
                      • Gość: kowianeczka Mijo to ignorant IP: *.lodz.msk.pl 04.07.08, 23:46
                        Ciekawe jakimi sztuczkami ty będziesz próbował wyjść z twarzą, żeby się znów uchylić od konkretnej odpowiedzi na pytanie, jakie studia skończyłeś, gdzie do tej pory pracowałeś i gdzie pracujesz obecnie. Postępujesz nie fair, bo komentujesz wszystkich wokół, a sam swoją sytuację zawodową traktujesz jak jakieś tabu.

                        Ludzie, olewajcie mijo, to totalny ignorant. Od innych ludzi wyciąga różne szczegółowe informacje, a o sobie cicho-sza. Zapytany nabiera wody w usta. Tak się zachowują tylko mięczaki i tchórze.
                        • Gość: slyszalam Re: Mijo to ignorant IP: *.icpnet.pl 05.07.08, 15:30
                          kowianeczka nie martw sie: slyszalam ze wielu uczestnikow forum wpisuje go na
                          czarna liste i nie widza przez to jego wypowiedzi ktore rzeczywiscie sa zenujace
                          zawsze...pewnie studiowal w wyszej szkole baunsu i lansu...
                          • mijo81 Re: Mijo to ignorant 05.07.08, 17:10
                            Ty też mnie wpisz :)

                            Oczywiście, studiowałem w takiej szkole...i skończyłem tam prawo :)
                        • mijo81 Re: Mijo to ignorant 05.07.08, 16:58
                          Gość portalu: kowianeczka napisał(a):

                          > Ciekawe jakimi sztuczkami ty będziesz próbował wyjść z twarzą,
                          żeby się znów uc
                          > hylić od konkretnej odpowiedzi na pytanie, jakie studia
                          skończyłeś, gdzie do te
                          > j pory pracowałeś i gdzie pracujesz obecnie.

                          Sama sobie odpowiedziałaś na pytanie o moje wykształcenie i pracę, a
                          ja to potiwerdziłem. Mam powtórzyć jeszcze raz...ok....jestem
                          absolwentem prawa który 5 lat pracuje w Capgemini. Może być?

                          >Postępujesz nie fair, bo komentuje
                          > sz wszystkich wokół, a sam swoją sytuację zawodową traktujesz jak
                          jakieś tabu.

                          To już nie jest temat tabu, ty wywlekłaś prawdę na jaw :)

                          > Ludzie, olewajcie mijo, to totalny ignorant. Od innych ludzi
                          wyciąga różne szcz
                          > egółowe informacje, a o sobie cicho-sza.

                          Nie wyciągam, każdy na forum pisze to co chce, nikomu nie karzę
                          pisać o sobie :)

                          <Zapytany nabiera wody w usta. Tak się
                          > zachowują tylko mięczaki i tchórze.

                          Nie nabieram wody w ustach tylko potwiedzam twoją wersję, mam ją
                          przytoczyć jeszcze raz?

                          • Gość: kowianeczka Re: Mijo to ignorant IP: *.lodz.msk.pl 06.07.08, 11:54
                            Żal, po prostu żal. Kolego, ciebie trzeba rzeczywiście wpisać na czarną listę. Tchórz do potęgi n-tej!
                            • mijo81 Re: Mijo to ignorant 19.07.08, 00:24
                              Ty jakaś tępa jesteś, piszę poraz setny czym się zajmuję (dokładnie
                              tym co ty wymyśliłaś) i nazywasz mnie tchórzem. Płyta ci się zacięła
                              czy co?
                              • Gość: kowianeczka Re: Mijo to ignorant IP: *.lodz.msk.pl 19.07.08, 01:24
                                Nie kompromituj się jeszcze bardziej!
                                • mijo81 Re: Mijo to ignorant 19.07.08, 15:13
                                  Zacięłas się z tą kompromitacją? :)
              • Gość: silver Re: Klamiecie w CV? Jak daleko sie mozna posunac? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 10.06.08, 12:20
                slabego CAE? no to uwierz mi,ze to jest duzo wiecej niz przecietny
                pracownik. wiem, bo ucze ang w firmach i ucze pana, ktiry jest
                managerem w notowanej na gieldzie firmie i jest na poziomie A2. wiec
                smialo "slaby CAE" mozna uznac za biegla znajomosc jezyka
            • annajustyna Re: Klamiecie w CV? Jak daleko sie mozna posunac? 04.06.08, 11:33
              Dostala prace jako specjalista ds. rynku rosyjskiego i musiala
              oplacac tlumacZa, zeby za nia umowy przygotowywal. Maja ludzie
              fantazje:(
              • Gość: Rambo8 Re: Klamiecie w CV? Jak daleko sie mozna posunac? IP: *.centertel.pl 04.06.08, 11:47
                Tobie tej fantazji brak, więc siedzisz na tym forum i swoje żale
                wylewasz. Wyjdź czasem do ludzi. Ipopisz sie swoją fantazją, o ile
                ją masz.
                • annajustyna Re: Klamiecie w CV? Jak daleko sie mozna posunac? 04.06.08, 11:53
                  Widzisz moj drogi, fantazja ma swoje granice. Kolezanke wywalili z
                  pracy ze zlym swiadectwem, a ja mam robote. I nie w rosyjskim, tylko
                  w jezykach, ktore naparwde znam.
                  • Gość: Rambo 8 Re: Klamiecie w CV? Jak daleko sie mozna posunac? IP: *.centertel.pl 04.06.08, 17:34
                    A jakie to języki tak dobrze znasz???? I dlaczego krytykujesz innych
                    z to jak sobie radzą w pracy. Każdy jest kowalem swojego losu.
                    • annajustyna Re: Klamiecie w CV? Jak daleko sie mozna posunac? 05.06.08, 11:38
                      Brzydze sie klamstwem i oszustwem. A to wlasnie zrobila moja
                      kolezanka. Tlumaczenia zrobione przez inna osobe podawala jako
                      swoje - to podchodzi juz wrecz pod prawa autorskie.
              • Gość: kowianeczka Re: Klamiecie w CV? Jak daleko sie mozna posunac? IP: *.lodz.msk.pl 04.06.08, 23:28
                annajustyna napisała:

                > Dostala prace jako specjalista ds. rynku rosyjskiego i musiala
                > oplacac tlumacZa, zeby za nia umowy przygotowywal. Maja ludzie
                > fantazje:(

                To co, firma podczas rekrutacji nie sprawdziła znajomości języka rosyjskiego tej kandydatki?
                • annajustyna Re: Klamiecie w CV? Jak daleko sie mozna posunac? 05.06.08, 11:36
                  To bylo w Niemczech, akurat nikogo z niemeickim nie bylo pod reka.
                  Poza tym mozna znac slownictwo potoczne i tym samym przebrnac przez
                  eliminacje, a niekoniecznie fachowe...
                  • annajustyna Re: Klamiecie w CV? Jak daleko sie mozna posunac? 05.06.08, 11:36
                    Nikogo z rosyjskim ma sie rozumiec...
                  • Gość: kowianeczka Re: Klamiecie w CV? Jak daleko sie mozna posunac? IP: *.lodz.msk.pl 05.06.08, 22:58
                    annajustyna napisała:

                    > To bylo w Niemczech, akurat nikogo z niemeickim nie bylo pod reka.
                    > Poza tym mozna znac slownictwo potoczne i tym samym przebrnac przez
                    > eliminacje, a niekoniecznie fachowe...

                    Kto bronił firmie sprawdzić słownictwo fachowe?
                    • krystyna_z_gasofni Re: Klamiecie w CV? Jak daleko sie mozna posunac? 06.06.08, 09:13
                      Nikt. Ale jak widac klamstwo ze strony kandydata do pracy nie
                      poplaca (patrz wyzej moj post o marnym koncu znajomej na opisywanym
                      stanowisku).
                      • Gość: kowianeczka Re: Klamiecie w CV? Jak daleko sie mozna posunac? IP: *.lodz.msk.pl 07.06.08, 00:25
                        No tak, zapomniałam o tej głupiej modzie hr-owskiej polegającej na tym, że zamiast podczas rekrutacji sprawdzać wiedzę czy znajomość fachowego słownictwa, ważniejsze są pytania o hobby i inne "pytania-gotowce" pasujące do tego stanowiska jak kwiatek do kożucha.
                        • mijo81 Re: Klamiecie w CV? Jak daleko sie mozna posunac? 19.07.08, 00:27
                          Takie pyatania mają na celu wyeliminowanie tak aspołecznych
                          jednostek jak ty. Co z tego że ma wiedzę skoro się kompletnie do
                          ludzi nie nadaje !!!
        • Gość: Kazdeb Re: Klamiecie w CV? Jak daleko sie mozna posunac? IP: *.tktelekom.pl 06.06.08, 13:41
          > Więc jakbym napisała, że znam bardzo dobrze to bym
          > skłamała?

          Moj znajomy zna perfekcyjnie angielski lacznie z dialektem szkocim, a w CV
          pisze, ze zna angielski dobrze. Po prostu on uważa, ze zna dobrze i koniec. A
          poziom znajomosci i tak wyjdzie na rozmowie.
          • Gość: antycwaniak Re: Klamiecie w CV? Jak daleko sie mozna posunac? IP: *.zone3.bethere.co.uk 06.06.08, 18:19
            > A
            > poziom znajomosci i tak wyjdzie na rozmowie.

            Duza szansa, ze na rozmowie nic nie wyjdzie, bo go na nia nie zaprosza.
            W idealnym swiecie moze by bylo inaczej, lecz mieszanka uczciwosci i skromnosci
            niejednokrotnie = dyskwalifikacji przed eliminacjami.
        • damianbsc Re: Klamiecie w CV? Jak daleko sie mozna posunac? 06.06.08, 19:26
          Wszystkie certy sa dobre....ale nie ma jak pomieszkac w jukeju czy innym
          anglojezycznym miejscu. Lapiesz 'lingo' i jestes wyluzowany i swojak. Po
          kursach gadasz jak palant - poprawnie i ladnie, ale jak palant.
      • Gość: Gość Re: Klamiecie w CV? Jak daleko sie mozna posunac? IP: *.debica197.tnp.pl 02.06.08, 15:43
        A mógłbyś łaskawie uchylić rąbka tajemnicy,może by inni też
        skorzystali ?
      • Gość: jimmy Re: Klamiecie w CV? Jak daleko sie mozna posunac? IP: *.manc.cable.ntl.com 03.06.08, 19:08
        czasem oczekiwania pracodawcy tak mijaja sie z rzeczywistoscia, ze jakbys
        napisal cala prawde, to bys w zyciu nie dostal jakiejs powaznej posady. w moim
        przypadku sporo podrozowalem, mieszkalem rok dwa w jednym miejscu robiac cos
        powazniejszego, nastepnie rok gdzies indziej wykonujac jakas prosta prace
        przykladowo recepcjonisty w hotelu, nastepnie praca w ksiegowosci, po ktorej
        nastepuje ponad polroczny okres wakacji, i zwiedzania roznych miejsc na swiecie.
        gdyby zamiescic cala prawde w cv, nie bylo by w nim zadnej sciezki zawodowej,
        jakiegos obranego kierunku rozwoju. wielokrotnie zmieniana praca, sektor,
        miasto, kraj, kontynent... dyskwalifikuje cie jako oddanego pracownika, w
        ktorego mozna inwestowac. kroto mowiac, patrzac z perspektywy profesjonalnego
        rekrutera taki cv nadawalby sie do kosza. przy czym nie klamie jesli chodzi o
        umiejetnosci. klamie, jesli chodzi o bylych pracodawcow, tworze profesjonalny
        cv, ktory ukazuje zdefinionwane cele zawodowe, jednostajna sciezke w wybranej
        specjalizacji, najczesciej przedstawiam profile dwoch pracodawcow, zwykle malych
        firm nie zatrudniajacych wiecej niz 150 osob, i naturalnie bez znanej marki.
        w tym celu:
        - mam wybudowana profesjonalna strone www przedstawiajaca dana fikcyjna firme, z
        profesjonalna domena. przykladowo: www.bcw-group.de
        - profesjonale emaile do fikcyjnych managerow, przykaldowo: j.burkhard@bcw-group.de
        - wykupiony numer telefonu z danego kraju z 3 przekiewaniami i fax. nazwa
        fikcyjnej firmy ociera sie o podobnie brzmiace, przez co wyszukiwarki wypluwaja
        mase roznych info.
        jesli szukam pracy, wszelkie zapytania o pracownika wyslane do "szefa" laduja w
        mojej skrzynce, czasem znajomi odbieraja telefony podajac sie za sekretarke -
        "juz lacze z szefem", przekierowanie...wlancza sie nastepny znajomy "burkhard,
        bcw-group, w czym moge pomoc". zalezy od akcji, i okolicznosci.

        do 30-stki generalnie zabawa, i ciekawosc swiata. w wieku 31 lat zrobiony
        specjalistyczny kurs zgodny z kierunkiem studiow (nie skonczone, ale w cv podane
        jako skonczone), i decyzja, ze czas zapuscic korzenie, i zajac sie czyms
        powaznym. przekret z cv dopiety na ostatni guzik. stanowisko w ksiegowsci -
        dostep do poufnych danych, i transferow sporych sum pieniedzy, przez co
        pracodawca, znana firma na rynku brytyjskim w okresie rekrutacyjnym tradycyjnie
        wedlug swojej polityki zleca screening pracownika ( mojej osoby) profesjonalnej
        firmiez zewnatrz. to mnie tropche zaniepokoilo, ale... wszystko przechodzi jak
        po masle. podane 7 letnie doswiadczenie w branzy. o dyplom do wgladu nawet nikt
        nie poprosil. obecnie od poltora roku w firmie, po awansie w marcu, uznawany
        jako bardzo kompetentny pracownik, specjalista w swojej dziedzinie. odpowiadam
        za klientow z niemiec, i europy srodkowo-wschodniej. pozdrawiam idealistow, oraz
        wzorowych pracownikow z wzorowa etyka. dziekuje.
        • Gość: jimmy Re: Klamiecie w CV? Jak daleko sie mozna posunac? IP: *.manc.cable.ntl.com 03.06.08, 19:14
          w razie pytan...

          mar.mariusz@yahoo.de
        • Gość: antycwaniak Re: Klamiecie w CV? Jak daleko sie mozna posunac? IP: *.zone3.bethere.co.uk 04.06.08, 00:09
          Jimmy,

          Swietny post,
          Chyle czola za kreatywnosc i odwage opisania tego.

          Daje do myslenia :)
          • Gość: jimmy Re: Klamiecie w CV? Jak daleko sie mozna posunac? IP: *.manc.cable.ntl.com 04.06.08, 00:39
            o, dopiero teraz zauwazylem, ze kolega tez z wysp. no to oczko;-0 i pozdrowienia
            z manchesteru.
        • Gość: czapski Re: Klamiecie w CV? Jak daleko sie mozna posunac? IP: *.wzp.pl 06.06.08, 13:58
          A jak fałszowałeś dokumenty świadczące o pracy w danym miejscu ?
          • krystyna_z_gasofni Re: Klamiecie w CV? Jak daleko sie mozna posunac? 06.06.08, 14:12
            Pewnie sobie sam w wordzie napisal, wydrukowal i voila!
            • Gość: jimmy Re: Klamiecie w CV? Jak daleko sie mozna posunac? IP: *.manc.cable.ntl.com 06.06.08, 19:53
              dokladnie! i to jeszcze z jakim profesjonalnym logo, hehe.
              • jan_maliniak Re: Klamiecie w CV? Jak daleko sie mozna posunac? 07.06.08, 21:02
                Bardzo kolega jest z siebie dumny? Bo ja jestem zniesmaczona. I to
                cholernie. Widocznie taka moja młodzieńcza naiwność, ale mam
                nadzieję, że jeszcze mi jej na trochę wystarczy.
                • Gość: jimmy Re: Klamiecie w CV? Jak daleko sie mozna posunac? IP: *.manc.cable.ntl.com 08.06.08, 00:36
                  owo "i to z jakim profesjonalym logo" w swoim zamierzeniu mialo zawierac
                  szczypte ironii...nie samozadowolenia, czy dumy. i co kolezanke tak bardzo
                  zniesmaczylo? jesli sam fakt sklamania, to zaprawde dziwny jest ten swiat
                  pracodawcow. bo czy w szrankach o dobra posade, dobry bajer w cv faktycznie
                  wystarczy, zeby zdystansowac osobe po skonczonych studiach, inteligentna, z
                  wiedza teoretyczna, jak i ta praktyczna zdobyta przez autentyczne staze? jesli
                  tak, to jest to smutne, i bardzo zle swiadczy o profesjonalizmie samych
                  pracodawcow. sami przyznacie. mozna by powiedziec, naprzod maja wymagania, a
                  potem brakuje im wiedzy, metod, sposobu na to, aby je zweryfikowac. na szczescie
                  z doswiadczenia wiem, ze powazny pracodawca jak najbardziej ma swoje metody. i
                  jesli ma miejsce sytuacja, jak opisana przez ktoras z forumowiczek, gdzie szef
                  dostal swietne cv od kandydatki, ktora nastepnie zostaje przyjeta tylko po to,
                  aby szybko okazalo sie, ze brak jej podstawowej wiedzy, to pozostaje mi miec
                  nadzieje, ze ow szef wyciagnal wnioski z tej lekcji. wystarczylo dac jej kilka
                  zadan na etapie kwalifikacyjnym, zadac kilka powaznych pytan, i nie ma cudow. ja
                  osobiscie przechodzilem przez etap kwalifikacyjny skladajacy sie z 4 poziomow.
                  pierwsza rozmowa - testy z obslugi oprogramowania dla ksiegowych, i zadania do
                  rozwiazania manualnie - testy jezykowe pisemne i ustne - rozmowa z bezposrednim
                  managerem i tez podpytywanie. nie mam zadnych wyrzutow, i nie czuje
                  zniesmaczenia, bo wiem, ze dostalem ta prace, bo zdaniem moich przelozonych po
                  prostu bylem lepszy od kogos innego. klamstwa w cv mialy mi zalatwic zaproszenie
                  na interview, i swoje zrobily. i tyle. oprocz mnie jeszcze kilka osob tez
                  probowalo (moze prawdziwie, nie wiem) przekonac przyszlego pracodawce, ze umieja
                  szybko biegac. takze wiec dostali zaproszenie. pracodawca zaorganizowal male
                  zawody, zeby to sprawdzic, stanelismy w blokach, i pobieglismy. potem
                  dowiedzialem sie, ze przybieglem pierwszy. ale zaloze sie, ze osoba, ktora tej
                  pracy nie dostala, dowiedziawszy sie, iz podalem klamliwy cv uznalaby to od razu
                  za...niesprawiedliwosc dziejowa:-)
        • Gość: ZiomisławPaliblant Re: Klamiecie w CV? Jak daleko sie mozna posunac? IP: *.e-wro.net.pl 08.06.08, 11:24
          Szacunek dla ciebie, stary :)
          Wiesz jak wykołować ten poyebany system.
      • absolwencina Re: Klamiecie w CV? Jak daleko sie mozna posunac? 04.06.08, 08:31
        W CV i na rozmowach kwalifikacyjnych odpowiednio upiększam,
        podrasowuję swoje kwalikacje, dotychczasową ścieżkę zawodową,
        dokonania. Na pewno nie kłamię, do końca szczery też nie jestem.
        Nauczyłem się to robić w taki sposób, aby obiektywnie nie można mi
        było zarzucić kłamstwa. Pracodawca, jak chce, przyczepi się do
        wszystkiego. Uważam, że nie ma sensu mieć skrupołów moralnych,
        wyrzutów sumienia. Mam sporą wprawę - pracy szukałem bardzo
        długo, odbyłem więc mnóstwo rozmów kwalifikacyjnych.

        Zauważyłem jedną ciekawą rzecz. Pracodawcy też do końca nie są
        szczerzy. Pracodawcom też zależy na jak najlepszych pracownikach, a
        bezrobocie spada. Obiecywanie premii uznaniowej przy bardzo
        dobrych wynikach. Rozwój zawodowy, ciekawy zakres obowiąków. Po
        przepracowaniu miesiąca mija euforia z powodu otrzymania etatu.
        Zaczyna się szara rzeczywistość. Można się trochę rozczarować,
        jeżeli przypomni się sobie, to, co pracodawca mówił na rozmowie
        kwalifikacyjnej. Ale obiektywnie kłamstwa zarzucić nie można.
        • Gość: Gość Re: Klamiecie w CV? Jak daleko sie mozna posunac? IP: 87.116.245.* 04.06.08, 16:02
          Chłopie skąd ja to znam. Na rozmowie obiecują dosłownie cuda na kiju
          typu mozliwośc rozwoju zawodowego, w przyszłości satysfakcjonujące
          zarobki.Później jednak zasłona z oczu spada i tak jak piszesz ,
          zaczyna się szara rzeczywistość.Przeważnie wszystko okazuje się
          inaczej niż obiecywano.A nawiasem mówiąc,długo szukałeś pracy ?
          • absolwencina Re: Klamiecie w CV? Jak daleko sie mozna posunac? 04.06.08, 20:51
            pierwszej pracy szukał ponad pół roku;
        • mijo81 Re: Klamiecie w CV? Jak daleko sie mozna posunac? 05.06.08, 16:59
          Masz rację, bo co pisać samą prawdę w CV, po co być szczerym na
          rozmowach, skoro potencjalny pracodawca też cię w balona robi. Ja
          też upiększałem swoje CV i swoje wywody na rozmowach. I co? I tylko
          na dobre mi to wyszło. Bez tych kłamstewek nie dostałbym tego co
          chciałem. A jeśli miałem jakieś wyrzuty sumienia, to szybko się ich
          pozbywałem, gdy okazywało się że obietnice pracodawcy na rozmowach z
          deka mijały się z rzeczywistością :)
      • lady.godiva Re: Klamiecie w CV? Jak daleko sie mozna posunac? 06.06.08, 13:01
        Zawsze piszę prawdę. Jestem tak dobra, że nie muszę oszukiwać. Kłamać muszą
        tylko miernoty.
        • Gość: Ask Re: Klamiecie w CV? Jak daleko sie mozna posunac? IP: 194.203.84.* 06.06.08, 17:31
          > Zawsze piszę prawdę. Jestem tak dobra, że nie muszę oszukiwać.
          Kłamać muszą
          > tylko miernoty.

          Podaj definicje miernoty, i jakies przyklady.

          Ci ktorzy wybrali zwiedzanie swiata (i prace) za granica, zamiast
          bezrobocia, kobiety w pierwszych tygodniach miesiacach ciazy, ludzie
          powyzej 40-tki, kto jeszcze?
          • Gość: lalala Re: Klamiecie w CV? Jak daleko sie mozna posunac? IP: *.chello.pl 08.06.08, 07:14
            > Ci ktorzy wybrali zwiedzanie swiata (i prace) za granica, zamiast
            > bezrobocia, kobiety w pierwszych tygodniach miesiacach ciazy,
            ludzie
            > powyzej 40-tki, kto jeszcze?
            Ja mam 39 a wygladam na minimum 10 lat mniej nie mówiąc o tym ze
            niektórzy biorą mnie wręcz za osobę niepełnoletnią ;). Usunęlam z cv
            swój wiek. Pewna szefowa działu zadzwoniła osobiście i powiedziała
            że na pewno będe zaproszona na rozmowe kwalifikacyjna ale w cv
            brakuje jej wieku i zebym dosłała. Bo ona koniecznie musi iedzieć
            gdzie i kiedy się urodziłam, mimo ze było załączne zdjęcie.
            Przesłałam - myslicie że zadzwoniła więcej?
      • Gość: nek Re: Klamiecie w CV? Jak daleko sie mozna posunac? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 06.06.08, 13:08
        mechanizm jest taki fisuus łupie firmy,firmy łupią pracowników
        pracownicy nie mają kogo łupić to jest smutne ale podatki w polsce
        są za wysokie Czechy mają niższe więc Polacy tam wolą mieszkać
      • naprawdetrzezwy Coś ci ucięło. 06.06.08, 13:20
        Brakuje opisu jak skłamałeś i jak ci to pomogło.
      • Gość: @@@ opiszę mój przypadek ;-) IP: *.eu.org 06.06.08, 14:26
        no dobra, poddałem tuningowi moje cv, żeby nie wysyłać informacji o ukończonych
        studiach aplikując na stanowisko magazyniera.
        Po wycięciu informacji o studiach i zastąpieniu jej informacją o "pracy za
        granicą" efekt jak najbardziej pozytywny, zaprosili na rozmowę, nawet sensownie
        z początku, i bez pier do le nia o swoich 3 wadach i dlaczego przeżywam orgazm z
        powodu aplikowania do ich cudownej firmy, wszystko idzie gładko, już jestem w
        ogródku i witam się z kierownikiem, a tu zonk.
        Rekruter zakłada maskę nr 7, wydyma komicznie swoje usta i mówi...(cytuję w
        całości tę cudowną wypowiedź):
        "no szkoda, że nic z tego nie będzie, Pan niestety (sic!!!) wygląda ZBYT
        INTELIGENTNIE!!!".
        Doznałem szoku, choć zapewne nie powinienem.
        Wychodząc pokonany zadałem sobie to ważne pytanie: gdzie (poza najbliższym
        stadionem lub podłą knajpą) można sobie zrobić tuning gęby?
        Może ktoś z Was ma jakiś pomysł?

        Normalnie parodia.
        • Gość: American Style Re: opiszę mój przypadek ;-) IP: *.aster.pl 06.06.08, 15:07
          haha
          smieszne

          • Gość: @@@ i śmieszne i straszne, bo prawdziwe :-/ IP: *.eu.org 06.06.08, 15:14
            niestety
            • Gość: mimi Re: i śmieszne i straszne, bo prawdziwe :-/ IP: *.acn.waw.pl 06.06.08, 18:03
              Mialam podobnie. Okroilam swoje CV z 2/3 wyksztalcenia i
              doswiadczenia. Prace dostalam (zagralam tez strojem, fryzura i
              zachowaniem, w tym swiadomie mowa ciala).

              Niestety... w pracy bylo widac... mhmmmm... roznice miedzy mna i
              ludzmi na podobnym stanowisku, po prostu bylam "inna" ;)

              Grac na pelen etat sie nie da ;) Podziekuj bystremu niedoszlemu
              szefowi :))
      • Gość: 40-kilkulatek A ja przestałem wpisywać swój wiek w CV. Wcześniej IP: *.gdynia.mm.pl 06.06.08, 15:05
        przez wiele miesięcy nikt nie oddzwaniał z propozycją rozmowy. Potem to już była lawina. Na marginesie: na zdjęciu i w oryginale wyglądam dużo młodziej. Teraz pracuję i nikt z moich klientów nie zagląda mi w dowód osobisty. Więc po co takie uprzedzenia pracodawców?
        • Gość: Z USA I slusznie IP: *.unh.edu 06.06.08, 15:13
          Zadne informacje nie dotyczace doswiadczen zawodowych nie powinny
          byc wpisywane do CV i pracodawca nie powinien moc o nie zapytac.
          Zanim przyjechalem do USA nie rozumialem ich polityki
          antydyskryminacyjnej. Teraz rozumiem - zadnych danych nt. wieku,
          plci, stanu cywilnego, preferencji seksualnych, wierzenia, koloru
          skory itp. nie powinno byc w CV. To sa informacje niepotrzebne
          pracodawcy. TAK POWINNO BYC U NAS. Oceniac wylacznie za umiejetnosci
          i doswiadczenia zawodowe.
          • Gość: nomi Re: I slusznie IP: *.gprs.plus.pl 06.06.08, 20:23
            Mała errata: w amerykańskich formularzach aplikacyjnych spotkałam
            się z rubryką dotyczącą określenia rasy (spośród szeregu
            wymienionych). Ale to ponoć właśnie ma służyć unikaniu dyskryminacji
            i odpowiednim 'proporcjom rasowym' zatrudnianej załogi.
            • Gość: z USA Re: I slusznie IP: *.unh.edu 06.06.08, 21:31
              Zgadza sie - ma to sluzyc uzyskaniu informacji o sytuacji
              mniejszosci. W wiekszosci przypadkow to pole jest dobrowolne - mozna
              je pominac.
        • Gość: aga Re: A ja przestałem wpisywać swój wiek w CV. Wcze IP: 82.153.194.* 06.06.08, 15:34
          Przeciez przyblizony wiek latwo skalkulowac po doswiadczeniu pracownika.
          Nie rozumiem problemu:)
          • Gość: 40-kilkulatek No tak, ale ci z rekrutacji są na to za leniwi. IP: *.gdynia.mm.pl 06.06.08, 16:00
            Wystarczy, że spojrzą w rybrykę wiek i już myślą: za stary (stara). I aplikacja do kosza. Poza tym w CV opuszcza się jakąś wcześniejszą pracę. A studia dziś można skończyć w każdym wieku ;)
          • Gość: @@@ zastanów się chwilkę ;) IP: *.eu.org 06.06.08, 16:02
            wg statystyki ponoć przeciętny rekruter (i niezwykle trudno jest stwierdzić
            istnienie nieprzeciętnych) poświęca na przeczytanie cv około 30-45 sekund, no
            powiedzmy około minutę (jeśli ma problemy z czytaniem i zrozumieniem tekstu
            pisanego).

            Zadanie tekstowe dla ciebie: ile czasu musiałby poświęcić ww. rekruter na
            dokonanie - jakby nie było - wysoce skomplikowanych obliczeń dla ustalenia wieku
            kandydata?

            Reasumując: założenie jest z góry błędne. A osoba nie zamieszczająca informacji
            o wieku dobrze robi. Szczególnie w kontekście ewentualnych późniejszych zarzutów
            wobec pracodawcy o dyskryminację z powodu wieku.
            • Gość: 40-kilkulatek Nie przesadzaj, liczy się sam fakt, że zacznie.. IP: *.gdynia.mm.pl 06.06.08, 16:57
              liczyć. Nie odrzuci od razu po kilusekundowym spojrzeniu na datę urodzenia, to MOŻE zainteresuje się i wykształceniem, i doświadczeniem zawodowym. Zresztą, to się sprawdza i w życiu: jak widzę ładną kobietę, to nie pytam najpierw, ile ma lat. To byłoby głupie. Wniosek stąd, że większość polskich pracodawców (i headhunterów) to głupcy z klapkami na oczach.
              Jeszcze kilka słów o moralności. Firma najpierw żąda całej prawdy w CV (sprawdzając potem dokładnie), a jak już zatrudnia, to wymaga przede wszystkim... oszukiwania klientów. W biurze nieruchomości każe wciskać mieszkanie w "cichym i spokojnym bloku", wiedząc, że w sąsiedztwie jest melina, w farmacji nowy antybiotyk za wczasy dla lekarza, mimo że skuteczność jest wątpliwa, w sklepie RTV, wypalony przez rok na półce telewizor, że niby "wczoraj go przywieźli".
              Mam wymieniać dalej?
              • Gość: @@@ ależ masz rację Kolego! IP: *.eu.org 06.06.08, 17:26
                choć wcale nie przesadzam :) niestety to wszystko wiem z autopsji (mam 41 lat,
                od 3 lat bez stałej pracy).
                O moralności nie wspominaj. W biznesie to pojęcie nieznane, archaiczne (ostatnim
                dinozaurem był subiekt Rzecki z "Lalki").
                To moralność Afroamerykanina Kalego. Niestety life is brutal. Kto się nie
                zgadza, ten albo do eutanazji albo za granicę. Jak o mnie chodzi to ja spier da
                lam stąd i niniejszym stawiam kloca na polskich "pracodawców" i tzw. headhunterów,
                • Gość: mim Re: ależ masz rację Kolego! IP: *.acn.waw.pl 06.06.08, 18:06
                  Od lat nie wpisuje swojego wieku do CV. Uwazam, ze to nie powinno
                  miec znaczenia.
      • mary_an Znajomosc jezykow 06.06.08, 17:42
        A ja uwazam, ze wpisywanie do CV znajomosci jezyka jako "biegle" nie jest wcale
        klamstwem. 99% ludzi ma problemy z oszacowaniem swoich umiejetnosci jezykowych,
        ja wpisuje po 5 latach studiow w Niemczech znajomosc niemieckiego "bardzo
        dobra", ktos po kursie w Polsce, jak na moje standardy ledwo dukajacy, wpisze
        sobie "perfekcyjna" - nie ma przez to porownania.

        Nie ma zadnej standardowej tabeli, ktora by mowila, kiedy znajomosc jezyka jest
        dobra, kiedy srednia, kiedy slaba. Wiadomo, czasami czegos nie wiem, ale przez
        to ktos, co mysli, ze wszystko wie, natomiast tak naprawde nic nie umie, bedzie
        mial przody, bo sobie wpisze do CV jakies glupoty z sufitu. Przy czym dla niego
        to nie jest klamstwo, bo jest swiecie przekonany, ze zna cudownie jezyki. Sprawa
        dla mnie bardzo wzgledna, dlatego z gory wpisuje znajomosc jezyka angielskiego,
        niemieckiego i francuskiego biegla (najwyzszy poziom z mozliwych). Na szczescie
        mam na to papiery i nikt nie powie, ze wypisuje klamstwa.

        Przy czym dla mnie mozna sobie poprawic CV wlasnie w kwestii jezykow,
        ewentualnie wycinam dane, ktore moim zdaniem akurat do danej pracy nie sa wazne,
        albo wrecz moga mi zaszkodzic. Do tego troche mozna podkoloryzowac swoje
        doswiadczenie itp., ale zupelnie fikcyjnych danych nigdy nie wpisywalam do CV.
        • Gość: pop o znajomości języków IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 08.06.08, 12:06
          Im lepiej człowiek zna język, tym bardziej jest świadom ile nie
          umie. tak jest w moim przypadku, mam CAE a często się zastanawiam
          czy wpisać znajomość dobrą czy bardzo dobrą (o biegłej nawet nie
          myśle), bo czytając bardziej specjalistyczne i zaawansowane
          artykuły ablo robiąc testy z CPE, to bardzo dobra nie jestem. Z
          drugiej strony moja koleżanka ze studiów, która na lektoracie miała
          poziom B1 i za wiele nie robili, bez problemu wpisuję biegłą
          znajomość języka (może właśnie dlatego, że nie miała doczynienia z
          jego trudniejszą formą) a suma sumarum i tak to ja jej tłumaczę CV
          na angielski, bo nie umie:)
          • annajustyna Re: o znajomości języków 08.06.08, 12:18
            To zle robisz. Mylisz biegla znajomosc z ze znajomoscia na poziomie jezyka
            ojczystego.
      • Gość: lilka111 Re: Klamiecie w CV? Jak daleko sie mozna posunac? IP: *.crowley.pl 06.06.08, 18:16
        Powiem tylko,że nie warto kłamać w CV, nawet jak nie wyjdzie przy
        rozmowie kwalifikacyjnej to wyjdzie później, kłamstwo ma zawsze
        krótkie nogi. Podam przykład szukalismy pracownika do księgowości,
        zakres pracy, ze względu na małą ilość osób zatrudnionych w firmie,
        jeśli chodzi o prowadzenie spraw papierkowych mały, więc szukalismy
        osoby, która ma "szerokie pojęcie" o księgowości, zusie itp. Wiadomo
        jak jest jedna osoba do wszystkiego. Przyszła dziewczyna z cv takim,
        że jak czytalismy to szczęka opadała z wrażenia. Pełna obsługa
        sekretariatu, sprawy kadrowe, zus, księgowość, wszystko super, cv na
        1,5 strony. Przyjelismy ją na okres próbny na miesiąc i co sie
        okazało, juz po tygodniu znajomość księgowości odpadła, nawet nie
        miała pojęcia w stopniu podstawowym, nie mówiąc juz o tym co pisalo
        w cv, zus kolejna porażna, a na koniec okazało się, że moje dziecko
        potrafi lepiej pisma pisać na komputerze, nie mówiąc juz o tym, że
        nie potrafiła wpisać poczty przychodzacej do dziennika
        korespondencji. Więc przetrwała jakoś ten miesiąc próbny, więc
        pisząc ubarwione cv należy robic to z głową.
        pozdrawiam wszystkich pracujących i szukających pracy serdecznie :)))
        • mary_an No wlasnie warto 06.06.08, 18:25
          No ale widzisz - prace dostala. Jakby napisala prawde, to nawet nie dostalaby
          tej szansy. A jakby byla troche bardziej inteligentna to niewykluczone, ze przez
          ten miesiac probny by sie douczyla i prace by zachowala, nawet, jakby nie byla
          az taka super. I wcale nie wyszlo jej klamstwo w rozmowie kwalifikacyjnej.

          Jakos przyjeliscie ta z podrasowanym CV a nie osobe szczera (zyciorysowa
          miernote w porownaniu do tej babki). Ja z tej historii wyciagam dokladnie
          odwrotny wniosek - klamac jak najbardziej, to dostaniecie prace, nawet, jak nic
          nie umiecie i jestescie totalnymi luzerami :)
        • Gość: antycwaniak Re: Klamiecie w CV? Jak daleko sie mozna posunac? IP: *.zone3.bethere.co.uk 06.06.08, 18:36
          Ciekawa historia.
          Przy czym wynika z niej, ze nie mozna robic z siebie wszechspecjalisty majac
          bardzo blade lub zadne pojecie o temacie i pchac sie do malych firm, gdzie braki
          zostana latwo dostrzezone.

          Ale jesli dobrze zrozumialem nie wykluczasz wcisniecia trochu klamstwek,
          podkolorowania CV.

          Mysle, ze granica lezy gdzies pomiedzy, i wlasnie zastanawiam sie gdzie ona lezy
          - stad ten post :-)

          A mozna wiedziec wiadomo co sie pozniej stalo z ta dziewczyna, po tym probnym
          miesiacu?
          Jak wygladala rozmowa z nia po przepracowaniu ostatniego miesiaca? (jakas
          musiala byc, podsumowujaca).

          Pozdrawiam rowniez :-)
          • Gość: lilka111 Re: Klamiecie w CV? Jak daleko sie mozna posunac? IP: *.crowley.pl 06.06.08, 18:51
            Właśne na to chciałam zwrócić uwagę, że jak ktoś się decyduje
            ubarwiać swoje cv to musi iwedzieć gdzie i kiedy moze to zrobić.
            Może do pracy do dużej firmy to przejdzie, ale w małej wyszlo
            kłamstwo bardzo szybko. Ja na miejscu tej dziewczyny przy rozmowie z
            szefem spaliłabym się ze wstydu, gdy podsumowywał jej umiejętności
            opisane w cv i mówił dlaczego jej nie zatrudni. Najlepsze było
            jednak to, że ona się tym nie przejęła. Cóź może taki charakter...
            A może w mysl powiedzenia "zrób się głupi ....
            pozdrawiam serdecznie:)))
        • Gość: kowianeczka Re: Klamiecie w CV? Jak daleko sie mozna posunac? IP: *.lodz.msk.pl 07.06.08, 16:42
          Na ale widzisz, ta dziewczyna zdobyła pewne doświadczenie u was w firmie i teraz jej wartość na rynku pracy wzrosła. Wprawdzie u was nie została zatrudniona na dłużej, ale pewnie będzie jej teraz łatwiej znaleźć kolejną pracę - bo ma już wpisane doświadczenie w cv, tym razem prawdziwe. Dzięki kłamstwu wyrwała się w błędnego koła: brak doświadczenia - brak pracy, brak pracy - brak doświadczenia. Jakby wtedy nie skłamała to pewnie do dziś by nie mogła znaleźć pracy, bo bez doświadczenia nie chcą przymować.
          • Gość: Wladek Re: Klamiecie w CV? Jak daleko sie mozna posunac? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 08.06.08, 17:03
            jakaz to jej wartosc wzrosla ??? buahahah... nie rozsmieszaj mnie ;)
            w doswiadczeniu sobie mozesz wpisac CO TYLKO CHCESZ..
            NIE MUSISZ nigdzie pracowac miesiaca zeby sie moc szczycic praca u kogos ;) i w
            zwiazku z tym jakims doswiadczeniem zeby dostac prace.
            Wazne jest zeby w rubryce "umiejetnosci" wpisywac to co sie faktycznie umie !!!
            a reszta jest malo wazna.. mozna sobie stworzyc cuda na kiju :)
            • Gość: antycwaniak Re: Klamiecie w CV? Jak daleko sie mozna posunac? IP: *.zone3.bethere.co.uk 08.06.08, 18:33
              > Wazne jest zeby w rubryce "umiejetnosci" wpisywac to co sie faktycznie umie !!!
              > a reszta jest malo wazna.. mozna sobie stworzyc cuda na kiju :)

              Hmmm cno nie wiem.. przyjrzyjmy sie co lepsze

              A) Co prawda nigdy tego nie robilem, ale uwazam ze potrafie pracowac W General
              Electric, w mlodym dynamicznym zespole. Chyba potrafie w ramach mojego dzialu
              wykonywac powierzone mi zadania, jednoczesnie wspolpracujac z wieloma innymi
              departamentami i koordynowac ich dzialania w ramach wspolnych projektow X, Y, Z.
              Co prawda nigdy tego nie robilem, ale uwazam, ze to umiem.

              czy
              B) Pracowalem w General Electric, w mlodym dynamicznym zespole. Wykonywalem
              powierzone mi zadania w ramach mojego dzialu, jednoczesnie wspolpracujac z
              wieloma innymi departamentami i koordynowac ich dzialania w ramach wspolnych
              projektow X, Y, Z.
              ."

              i "A" jest lepsze?


              • Gość: Wladek Re: Klamiecie w CV? Jak daleko sie mozna posunac? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 18.06.08, 10:28
                chodzi o "UMIEJETNOSC" !!! np.
                - administracja Widnows 2003
                - administracja Linux
                - szybkie pisanie na klawiaturze
                - programowanie w ... C++, JAVA, ... itd
                - administracja bazami danych

                chodzi o KONKRETNA UMIEJETNOSC i WIEDZE !!!
                Mozesz np. umiesz dobrze konfigurowac urzadzenia Cisco .. ale nigdzie nie
                pracowales.. i co z tego ? skoro umiesz .. czujesz sie w tym dobry... to
                stanowisko zawsze mozna sobie stworzyc ;) albo dodac te 'czynnosc' do jakiegos
                miejsca gdzie sie faktycznie pracowalo.
                • Gość: to co powiecie na Re: Klamiecie w CV? Jak daleko sie mozna posunac? IP: *.icpnet.pl 18.06.08, 13:30
                  pewnie ze klamac! stworzylam sobie stanowisko w miejscu gdzie odbywalam tylko
                  kurs ale tak na prawde dobrze sie nauczylam tam roznych rzeczy(kurs byl 6
                  mies.).zaproszono mnie ostatnio do pracy!! na to stanowisko co wymyslilam(zadne
                  tam specjalistyczne tylko takie z podstaw pracy biurowej).niestety nie przyjelam
                  oferty bo placa za mala(1200 netto to nawet na czesne na magisterce nie
                  uzbieram).i teraz mowcie co chcecie ale ja wiem mimo iz mama mnie tak nie
                  wychowala ale zycie mnie wyszkolilo KLAMAC NA POTEGE ale nie w istotnych
                  sprawach a reszta sama sie rozwiaze :)
      • Gość: antycwaniak Przyklad IP: *.zone3.bethere.co.uk 06.06.08, 20:44
        Dziekuje bardzo za wszystkie opinie.

        Choc szczerze chodzi mi o glownie analize zjawiska, poniekad przy okazji uzylem
        sformuowania "klamac" zamiast "naciagac" niezupelnie bez przyczyny.
        Chodzi przeciez o to samo, a dzieki manipulacji nazewnictwem te same wydarzenia
        moga byc umiarkowanie akceptowalne (reakcja: "tez bym zastosowal pewne
        ubarwienie CV by zyskalo na atrakcyjnosci") lub zupelnie odrzucane (reakcja: "a
        fe! brzydze sie oszustwem".)

        Jesli np. znamy nienajgorzej kilka funkcji w Excelu, a napiszemy "b.dobra
        znajomnosc pakietu MS office" to mozna to ladnie nazwac "naciaganiem faktow" a
        przeciez co tu kombinowac- jest przeciez tak, ze choc prawda jest X, piszemy X +
        Y. Czyli nieprawde, a nieprawda to eufemizm wyrazu klamstwo.

        Ale ja nie o tym chcialem.
        Zostalem kilka razy wywolany do tablicy - w jaki sposob nieprawda/klamstwo moze
        pomoc na rynku pracy?
        Mam kilka autentycznych przykladow z wlasnego zycia wzietych, gdzie sciema w
        zyciorysie (w odpowiednich granicach, i odpowiednio zastosowana) wplynela na
        dalszy rozwoj wypapadkow - zawsze pozytywnie.
        Jednak dla zainteresowanych, by poznac bardziej jaskrawy przyklad bardzo goraco
        polecam przeczytac niezwykle interesujacy post, na jaki sie napatoczylem
        niespelna rok temu na jednym z forow:

        forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=720&w=65924082&a=65924082
        "Oczywiscie wiekszosc informacji w CV zostala przeze mnie zmyslona, wliczajac
        poprzednie prace w Londynie i w USA oraz studia w Polsce. Jako referencje
        podalem telefon do domu, w ktorym mieszkalem (w CV byl na komorke) i
        poinstruowalem wspollokatora Australijczyka aby w razie telefonu potwierdzil, ze
        byl moim pracodawca i zapewnil rozmowce, ze jestem swietnym marketingowcem. To
        byl strzal w dziesiatke! Pierwsza praca w biurze znalazla sie w tydzien!"

        Pozdrawiam, zachecam do parominutowej lektury i dalszej dyskusji :)
        • Gość: Gosc 1 a czy klamstwo nt studiow wychodzi? IP: *.spray.net.pl 07.06.08, 00:08
          czy pracodawca albo heandhunter sprawdza jakos kopie falszywego
          dyplomu? i jak?
          Oczywiscie zakladam, ze pracownik bardzo dobrze zna sie na tym, co
          robi, tylko, ze akurat studiow nie dokonczyl...
          od razu uprzedzam "grzmiących", ze nie pytam o siebie. Mam dyplom.
          Ale czasem tez sie zasnawiam, czy nie warto byloby dopisac jakiejs
          podyplomowki? Tym bardziej, ze headhunterzy pytaja z
          rozczarowaniem: "to od studiow zadnych dodatkowych kursow ani
          podyplomowych? same szkolenia tylko?"
          • Gość: zaba Re: a czy klamstwo nt studiow wychodzi? IP: *.chello.pl 25.06.08, 00:06
            nie musza sprawdzac... wystarczy, ze zadzwonia na uczelnie i
            zapytaja czy faktycznie jestes absolwentem. jesli nie uzyskales
            tytulu a twierdzisz, ze masz dyplom to nie potrzeba ekspertyzy
            policyjnej, zeby sie zorientowac, ze legitymujesz sie falszywym
            dyplomem.
        • yesterek Re: Przyklad 07.06.08, 00:13
          Ja dodam od siebie tylko ze swiat ( a zwlaszcza polskie miasta) jest maly.
          Zdarza sie ze dlugo przed rzuceniem wypowiedzenia na stolik wiemy gdzie
          pracownik aplikuje i jakie szczeble rekrutacji przechodzi. Analogiczne
          odniesienie do pisania bzdur w CV. Jednym wstydem na rozmowie mozna sobie
          przekreslic ciut wiecej. Zreszta co to za przyjemnosc z dostania pracy gdy
          wykracza ona poza nasze kompetencje. Kazdy dzien walka o zycie, udawaniem,
          markowaniem efektywnosci ? Co dalej..psychiatra, psycholog, nerwobole ? Naprawde
          warto ??
          • Gość: radklif Re: Przyklad IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 07.06.08, 10:51
            ja nie kłamałem nigdy,

            choć z racji bycia wiecznym studnentem czasem sie zastanawawiam czy nie
            przesuwać sobie daty rozpoczęcia studiów co jakiś czas ;-)

            na razie zapowiada sie że skończę po 8 latach studia więc jeszcze jest to
            akceptowalny czas i nie musze kłamać.
            • annajustyna Re: Przyklad 07.06.08, 10:53
              Akceptowalny? Pomyliles studia z podstawowka? I masz chociaz jakies doswiadczenie?
              • Gość: e.milia Re: Przyklad IP: *.olsztyn.mm.pl 07.06.08, 11:08
                Jakoś nigdy nie przyszło mi do głowy, żeby kłamać w CV. Kończę studia, z małym
                obsuwem i przerwą ze względów zdrowotnych, ale oprócz tego mam już trochę
                doświadczenia w tym, co chcę robić i pewien poziom wiedzy wykraczający poza to,
                czego uczą na studiach. Mogę to w większosci przypadków udokumentować, albo
                papierkiem, albo wiedzą na dany temat.

                8 lat studiów na 1 kierunku to akceptowalne ??? No, chyba że się wtedy robiło
                wiele innych rzeczy, pozwalających zdobyć doświadczenia, to moze i tak.
      • Gość: Fror Re: Klamiecie w CV? Jak daleko sie mozna posunac? IP: *.ar.wroc.pl 07.06.08, 11:08
        nie musze kłamać w CV ;O
        • Gość: gosc Re: Klamiecie w CV? Jak daleko sie mozna posunac? IP: *.189.72.20.e-plan.pl 07.06.08, 11:21
          dobra rada - nigdy nie klamcie w CV :) bo to wlasnie i tak potem wyjdzie na jaw,
          po tygodniu albo po miesiacu, zwlaszcza jak uwazacie sie za specjalistow w danej
          branzy

          jesli juz, to mozna w CV zawrzec 90-95% prawdy i 5-10% prawdy lekko podkreconej,
          ale nie klamstw
          • Gość: literka_m Re: Klamiecie w CV? Jak daleko sie mozna posunac? IP: *.sttb.pl 07.06.08, 11:46
            CV pisalem dwa razy w zyciu, za kazdym razem dostalem prace (stanowisko) o ktore
            aplikowalem.

            w znajomosci jezykow nie wpisuje dobry, bardzo dobry, czy sredni ale tylko i
            wylacznie KOMUNIKATYWNY lub podstawy. za kazdym razem mialem sprawdzian
            praktyczny z jezyka : pracodawca zadzwonil do mnie i w obcym jezyku umowil sie
            za mna na rozmowe, za drugim razem dostalem na rozmowie do przeczytania maila
            napisanego w obcym jezyku i mialem opowiedziec po polsku co mam zrobic (mail
            zalecal pewny tok postepowania w pewnej firmowej sprawie).

            ceryfikat z jezyka ktory mam nikt nigy nie ogladal i nie sprawdzal

      • Gość: pit Re: Klamiecie w CV? Jak daleko sie mozna posunac? IP: *.t-mobile.co.uk 07.06.08, 12:14
        Tak kłamałbym. Gdybym starał się o pracę w Polsce, na pewno kłamałbym. Co do znajomości angielskiego i ciągłości pracy. Ukrywałbym wiek i zapominał wysłać zdjęcia. W Polsce nie liczą się umiejętności tylko dobry bajer. Aplikując na stanowisko Wielki Pan Informatyk kłamałbym że znam biegle pakiet biurowy office. Choć mam go gdzieś bo interesuje się sieciami komputerowymi.
      • Gość: Reznik Klamiecie w CV? Jak daleko sie mozna posunac? IP: *.gdynia.mm.pl 07.06.08, 13:29


        Udostepnianie przyszłym pracodawcom CV jest niezgodne z Konstytucją RP.
        CV to tylko sprawa osobista.

        Dla pracodawcy pisze sie RESUME.

        NIKT nie pisze nieprawdy w CV.

        Resume to przedstawienie siebie w najlepszeym swietle.

        Pracodawcy trzeba udokumentowac co my możemy zrobic dla jego firmy.

        Nie licza sie ani dyplomy ani wykształcenie, liczy sie TYLKO to co my
        jestesmy w stanie zrobic!
      • Gość: w Re: Klamiecie w CV? Jak daleko sie mozna posunac? IP: *.wroclaw.mm.pl 08.06.08, 02:02
        www.lecawkulki.pl/galeria.php?t=47754
      • Gość: fachura CV w IT IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 08.06.08, 11:08
        O znajomosc jezykow obcych mozna jakosc okreslic w miare systematycznie na
        podstawie certyfikatow i zaliczonych kursow na studiach, bo coraz czesciej
        uczelnie prowadza zajecia wg "europejskich" poziomow jezykowych - B2, C1 itp.
        Czesto tez po skonczeniu obowiazkowych zajec na studiach dostaje sie
        zaswiadczenie o zaliczeniu np. poziomu B2. Zreszta znajomosc jezyka rekruter
        wybada w 5 minut rozmowy przez telefon.

        W branzy IT znacznie trudniejsze jest okreslenie znajomosci jezykow
        programowania i narzedzi. To jest trudne i dla aplikujacego i dla rekrutera.
        Naprymitywniejsze sa tesciki ze znajomosci skladni jezyka i pisanie albo
        debuggowanie programow "na kartce". Jest to niemiarodajne, bo czesto jest tak,
        ze calkiem sprawny programista, dobry algorytmicznie i sprawnie testujacy
        programy (ale przy kompilatorze, a nie na kartce...) wylozy sie na tesciku z
        pytaniami o priorytety operatorow albo jakies karkolomne deklaracje zmiennych. I
        czesto marny programista "kujon" taki tescik prejdzie, ale potem nietypowe
        zagadnienie bedzie rozwiazywal przez 3 dni, gdzie zdolny koder poradzilby sobie
        w godzine. Podobnie jest z pytaniami o znajmosc systemow operacyjnych. Ja
        wypracowalem sobie taka metode, ze wpisywalem liczbe projektow zrealizowanych w
        danym jezyku czy narzedziu, a na rozmowie staralem sie opowiadac o tych
        projektach, a nie odpowiadac na standardowe pytania rekrutujacych. Jesli
        rekruter nie chcial sluchac o tym, jaki soft wczesniej napisalem, co ten soft
        robi, jak dlugo go pisalem, jaka wiedze w niego wlozylem, a zamiast tego
        podsuwal mi tesciki ze znajomosci skladni, to najczesciej dziekowalem panu
        rekruterowi za rozmowe. I tak powinien robic kazdy szanujacy sie projektant czy
        programista.
      • Gość: żurnalista Re: Klamiecie w CV? Jak daleko sie mozna posunac? IP: *.aster.pl 08.06.08, 22:17
        ja potrzebowałem szybko pracy. napisałem w cv narodowość żydowska i
        wysłałem cv do agory. Przyjęli mnie do GW bez żadnych rozmów z
        pensją 3x wyższą niż w oststniej pracy
        • Gość: mama Re: Klamiecie w CV? Jak daleko sie mozna posunac? IP: *.multimo.gtsenergis.pl 08.06.08, 22:30
          to zjedz kaszke bo ostygnie
      • Gość: Pontus Re: Klamiecie w CV? Jak daleko sie mozna posunac? IP: *.telsat.wroc.pl 09.06.08, 10:37
        Jestem pracodawcą, piszę więc z tej drugiej strony. Wszystkie nadesłane CV analizuję porządnie i często takie "perełki" jak 20 latka po studiach z 5-letnim doświadczeniem widzę. Takie idą na stosik "NIE" od razu. Zdarzają się też inne kłamstewka, takie jak zawyżanie lat doświadczenia - można to szybko skorygować na rozmowie, zadając pytanie, na które odpowiedzi nie znajdziemy w książkach, ale wyniknie ona z rzeczywistej praktyki. Co do języków, to nie sugeruję się tym, co jest w CV. Sam świetnie znam dwa języki i już krótka rozmowa w danym języku pokazuje, czy poziom określony w CV jest choć odrobinę zbliżony do rzeczywistego. Podsumowując - NIE OPłACA SIę KłAMAć ANI "KOLOROWAć" CV!! Prędzej czy później prawda wyjdzie na jaw i wtedy zostaje totalny brak zaufania do pracownika i niesmak.
        Jeszcze jedno - są pracodawcy i Pracodawcy. Nie generalizujmy!!
        U mnie w firmie wymagam od Pracowników tyle, co od siebie i jak coś jest obiecane, to na 100% jest Pracownikowi dane.
        • Gość: Pontus Re: Klamiecie w CV? Jak daleko sie mozna posunac? IP: *.telsat.wroc.pl 09.06.08, 10:50
          Zapomniałem dodać, że czasem zdarza mi się dzwonić na uczelnie czy tez do
          poprzedniego pracodawcy z pytaniem o delikwenta. Nauczyłem się po tym, jak taki
          cwany gość, podobny do jednego z piszących tu poprzedników "stworzył" sobie
          pracodawcę. Szkoda tylko, że on i "pracodawca" mieli różne wizje jego zakresu
          obowiązków :-)).
          Kolejny z kandydatów przyniósł mi tylko kserokopię pierwszej strony świadectwa
          pracy. Dlaczego? Okazało się, że jest przeciw niemu wszczęte postępowanie
          sądowe, bo okradł poprzedniego pracodawcę na 100tys.... Eh... ludziska...
          • Gość: jimmi Re: Klamiecie w CV? Jak daleko sie mozna posunac? IP: *.manc.cable.ntl.com 09.06.08, 16:57
            Nauczyłem się po tym, jak taki
            > cwany gość, podobny do jednego z piszących tu poprzedników "stworzył" sobie
            pracodawcę. Szkoda tylko, że on i "pracodawca" mieli różne wizje jego zakresu
            obowiązków :-))

            - no i wyszlo, ze oprocz tego ze klamie, koles ma problem z odpowiednia
            organizacja swojego projektu, bo nie umie zadbac o szczegoly. kiepski material
            na pracownika! ale dobre podejscie pracodawcy. sprawdzenie danych, i przede
            wszystkim kompetencji pozwala uniknac pozniejzych problemow.
        • mijo81 Re: Klamiecie w CV? Jak daleko sie mozna posunac? 10.06.08, 22:00
          Gość portalu: Pontus napisał(a):

          > Jestem pracodawcą, piszę więc z tej drugiej strony. Wszystkie
          nadesłane CV anal
          > izuję porządnie i często takie "perełki" jak 20 latka po studiach
          z 5-letnim do
          > świadczeniem widzę. Takie idą na stosik "NIE" od razu. Zdarzają
          się też inne kł
          > amstewka, takie jak zawyżanie lat doświadczenia - można to szybko
          skorygować na
          > rozmowie, zadając pytanie, na które odpowiedzi nie znajdziemy w
          książkach, ale
          > wyniknie ona z rzeczywistej praktyki. Co do języków, to nie
          sugeruję się tym,
          > co jest w CV. Sam świetnie znam dwa języki i już krótka rozmowa w
          danym języku
          > pokazuje, czy poziom określony w CV jest choć odrobinę zbliżony do
          rzeczywisteg
          > o. Podsumowując - NIE OPłACA SIę KłAMAć ANI "KOLOROWAć" CV!!
          Prędzej czy późnie
          > j prawda wyjdzie na jaw i wtedy zostaje totalny brak zaufania do
          pracownika i n
          > iesmak.
          > Jeszcze jedno - są pracodawcy i Pracodawcy. Nie generalizujmy!!
          > U mnie w firmie wymagam od Pracowników tyle, co od siebie i jak
          coś jest obieca
          > ne, to na 100% jest Pracownikowi dane.

          I tym samym utwierdzasz mnie w przekonaniu, że jednak należy kłamać,
          bo gdyby nie te kłamstwa w CV, to zapewne wylądowałoby ono w koszu,
          a tak to jest szansa że coś z tego będzie. Gra jest warta świeczki.

          I nie ma co tu pisać o braku zaufania, niesmaku itd. bo jakoś
          pracodawcy nie czują się głupio, gdy później okazuje się, że warunki
          zatrudnienia nie są do końca takie jakie obiecywał na rozmowie.

          Pracodawcy i kandydaci będą ściemniać i koloryzować, bo dają one
          większą szansę osiągnięcia celu niż poprzez pisanie i mówienie całej
          prawdy.
      • switonemsi Re: Klamiecie w CV? Jak daleko sie mozna posunac? 09.06.08, 10:41
        Kłamstwo to grzech!
        Nie wiem jak można propagować takie rzeczy. Do niczego dobrego to nie prowadzi.
        Nie ma niewinnego kłamstwa.
        • Gość: antycwaniak Re: Klamiecie w CV? Jak daleko sie mozna posunac? IP: 194.203.84.* 09.06.08, 10:59
          > Kłamstwo to grzech!
          > Nie wiem jak można propagować takie rzeczy. Do niczego dobrego to
          nie prowadzi.

          ..oprocz tego, ze moze prowadzic do umozliwienia wyrwania sie z
          blednego kola brak pracy - brak doswiadczenia.

          Zapewnienie duzo lepszej przyszlosci sobie i rodzinie to "nic
          dobrego" dla Ciebie, ale dla innych to sluszna droga.

          Wiec Twoja opinia, choc ja szanuje, nie jest obiektywna.
          • mijo81 Re: Klamiecie w CV? Jak daleko sie mozna posunac? 10.06.08, 22:02
            Kłamstwem również pracodawcy zachęcają kandydatów do
            aplikowania/podjęcia pracy....więc chyba jest kwita :)
            • malte1 Re: Klamiecie w CV? Jak daleko sie mozna posunac? 10.06.08, 23:06
              Nie mowiac juz o sciezce sukcesow wielu naszych rodzimych gigantow biznesu,
              ktorzy w latach 90 fajki do niemiec przemycali, handlowali waluta pod kantorem,
              i innych cwniakow w robieniu przekretow, a dzisiaj sa szanowanymi wlascicielami
              malych, i srednich firm, i szukaja naturalnie wylacznie nieskazitelna kadre.
              • mijo81 Re: Klamiecie w CV? Jak daleko sie mozna posunac? 20.06.08, 23:12
                No właśnie, wymagają uczciwości a sami kombinują jkby tu pracownika
                zrobić w bambuko
      • Gość: n Re: Klamiecie w CV? Jak daleko sie mozna posunac? IP: *.chello.pl 19.07.08, 09:17
        nie klamie, bo po co?
        • mijo81 Re: Klamiecie w CV? Jak daleko sie mozna posunac? 19.07.08, 15:15
          Ja też już nie kłamię bo nie muszę, ale kiedyś jak wchodziłem w
          prawdziwe życie zawodowe to ściemniało się conieco i wiem że mi to
          pomogło :)
      • Gość: antycwaniak Podbijam, bo widze ze padaja podobne pytania IP: *.zone3.bethere.co.uk 04.09.08, 21:09
        w innych watkach
        • mijo81 Re: Podbijam, bo widze ze padaja podobne pytania 05.09.08, 15:05
          Niech się w innym wygadają :)
          • ha-jo Re: Podbijam, bo widze ze padaja podobne pytania 05.09.08, 16:44

            czytam watki o podobnej tematyce nie tylko na polskim forum. dzisiaj mozemy
            sobie nawet kupic dyplom amerykanskiej uczelni, ktora coprawda uczelnia nie
            jest, ale wielu pracodawcow w europie cyz polsce, i tak nie ma pojecia, iz
            university of west alabama to tylko nazwa firmy. jesli sie do niej zadzwoni
            otrzyma sie potwierdzenie, ze faktycznie pan kowalski zdobyl na niej dyplom
            bachelora. mam wrazenie, ze gdyby powolac do zycia podobna firme, ktora
            swiadczylaby uslugi w ramach potwierdzenia pozycji i miejsca pracy danego
            delikwenta z absolutnie profesjonalna otoczka, po krotkim czasie wlasciciel
            bylby milionerem...czy moze bardziej skazanym? jak myslicie?
    Inne wątki na temat:

    Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


    Nakarm Pajacyka