Gość: anna nowak
IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl
24.06.08, 07:59
Nigdy nie wierzyłam, że może się to mi przytrafić. Zawsze wydawało
mi się, że ludzie nie mają pracy, ponieważ nie umieją jej szukać.
Teraz jednak zupełnie zmieniłam mój pogląd.
Pracy szukam od początku kwietnia (po zamknięciu firmy). Najpierw
wysyłałam odpowiedzi głównie na ogłoszenia prasowe, ale odzew był
niewielki. Byłam na kilku rozmowach, ale nic z nich nie wynikło.
Wiem, że wówczas moje wymagania finansowe były "zbyt" duże. Dla mnie
nie za duże, normalne, tyle ile zarabiałam w poprzedniej firmie, no
ale najczęściej słyszałam, jest pani świetnym kandydatem, ale nie
stać nas na panią. Czy 6.000 brutto (bez premii) to kosmos, dla
specjalisty ds. marketingu, rozwoju produktu, znającego biegle 2
języki, mającego 13 lat doświadczenia, w tym na kierowniczych
stanowiskach w firmach międzynarodowych, studia podyplomowe, w
Poznaniu (mam 35 lat)?
Następnie wysyłałam aplikacje do firm doradztwa personalnego, miałam
nadzieję, że może ktoś się mną zainteresuje, że będę dla nich
interesującym kandydatem. Odzew niewielki, byłam w kilku firmach,
słyszałam jest pani świetna, doskonałe kwalifikacje, doświadczenie,
referencje i ........... dalej zero kontaktu.
Następnie dzwoniłam sama do firm, wysyłałam aplikacje (ponad 200
razem, firmy międzynarodowe, interesujące) i dalej nic... byłam na
kilku rozmowach i proponowano mi np. pracę asystenki biura za 1300
zł.
Wiem, że moje dokumenty aplikacyjne są dobrze przygotowane i tutaj
nikt nie może się doczepić, że coś jest nie tak, że może w moich
dokumentach jest jakiś błąd, który odstrasza potencjalnych
pracodawców.
Już nie wiem co mam robić. Wysłałam moje dokumenty do przyjaciółki,
żeby oceniła, co może być w nich nie tak i ona stwierdziła, że chyba
jestem zbyt dobra, że z moich dokumentów wynika, że mam za dobre
kwalifikacje, że powinnam je zaniżyć, aby znaleźć pracę.
Ale ja nie chcę zaniżać moich kwalifikacji, w końcu nie wiadomo, co
w której firmie może zainteresować pracodawcę, więc piszę, tak jak
jest zgodnie z prawdą i już sama nie wiem co dalej.
Jestem coraz bardziej załamana. Dlaczego nikt nie chce mi dać
szansy? Pierwszy raz jestem w takiej sytuacji, wcześniej bez
problemu znajdowałam pracę, a teraz wszędzie się słyszy, że mamy
rynek pracownika, że tak łatwo znaleźć pracę. Tylko dlaczego mi jest
tak trudno.
Teraz to już przestałam marzyć o fajnej firmie, teraz to już chcę
pracować "bylegdzie", byle tylko ktoś dał mi szansę...