Gość: sabina
IP: *.srg.vectranet.pl
01.01.09, 20:53
Pracuje od pol roku w nowej firmie. Nistety siedzew pokoju z
dziewcyna, ktora na samym poczatku robi dobre wrazanie. Na
poczatku...Prze ten okres zdazylam zauwazyc, ze jest straszna
histeryczka i choleryczka. Mam juz po dzirki w nosie wysluchiwania
jaka to ona biedna,jakie ma straszne zycie i w ogole. Czesto krzyczy
i zamiast przeanalizowac problem - po prostu wybucha. Odkad
pamietam, nigdy nie bylo dnia (kiedy mialam akurat wolne) zeby do
mnie nie zadzwonila. Zawsze ma jaki problem. Tu czegos nie moze
znalezc, tu wkurzyl ja petent...itd. przy tym zawsze krzyczac.
Czasami - jak to czlowiek - poleniamy jakies bledy. Ale ona zamiast
przeyslec jak go naprawic dzwoni do mnie:/ mimo ze ma wyzsze
stanowisko. Zaczynam miec juz tego polwoli dosyc. Sa dni ze "do rany
przyloz", ale one zadko sie zdarzaja. Kiedy mam urlop zamiast
wypoczywac - denerwuje sie, ze znowu cos bedzie nie tak. Czasami juz
dzwoni z takimi pie...mi. Zauwazylam takze, ze ona za wszelka cene
potrzebuje akceptacji. Chwalenie sie czego to ona niezrobila i jaka
jest wspaniala jest na porzadku dziennym. Probowalam z nia
rozmawiac, robic jej spoosobem - ale doslownie jak grochem o sciane.
Wykancza mnie ona juz czasem psychicznie. Lubie swojaj prace, ale z
nia nie da sie pracowac. Poprzednia dziewczyna zwolnila sie wlasnie
przez nia. Co mam robic bo juz zaczyna brakowac mi cierpliowsci...