Gość: ReversCultureShock
IP: *.zone5.bethere.co.uk
02.06.09, 01:06
Jesli zyliscie i pracowaliscie kawalek zycia za granica - pozniej z roznych
wzgledow (niewazne jakich) zdecydowaliscie sie wrocic do Polski, i teraz tam
pracujecie- jak sobie radzicie?
Jak wrazenia?
Pozytywne, negatywne, mieszane?
Jesli i takie i takie, ktore biora gore?
Chodzi mi oczywiscie o sfere pracy - w kazdym kraju jest po prostu inna
kultura pracy.
Wiemy jak jest na Zachodzie.. ale to Wy wiecie jak to sie ma w zestawieniu z
Polska.
Jakie sa roznice w traktowaniu, podejsciu do podobnych kwestii np.
rozwiazywanie problemow, ocena czlowieka "z gory", szanowanie czasu innych,
co, jesli jest nierowne rozlozenie pracy miedzy ludzmi?
I nader wszystko taka na pozor bzdurka: jak wyglada komunikowanie sie przez
przelozonych z podwladnymi i proba zrozumienia ich punktu widzenia? (nie
pozorne, tylko faktyczne)
Chyba najbardziej obawiam sie odmiennego podejscia niejednego przelozonego do
pracownika, ktorzy dzialaja w typowo polskim stylu 'ja jestem ekspertem od
wszystkiego'. Braku dystansu do siebie, mozliwych zlosliwosci i niezbyt
otwartego umyslu (w sensie klapek na oczach).
Mam duza nadzieje, ze sa to obawy na wyrost..
Rzecz jasna pol biedy, jesli naprawde przelozony jest dobrym specjalista,
pomaga, potrafi rozwiazywac konfikty, starac sie nie dopuszczac do nich,
motywowac.
Bol moze byc, jesli czujemy, ze jest zla osoba na zlym miejscu. Ma wyzsze
stanowisko, niewazne czemu, ale po prostu wie malo, mniej od nas samych,
kompetencje nijakie, i to on dzieki naszej dobrze wykonananej robocie zbierze
laury, nie napomknie kto tak naprawde sie do tego przyczynil, za to zarobi
duzo wiecej - a w razie jak cos pojdzie nie tak to wina nasza.
Sporo sie naczytalem ostatnio o tzw. reverse culture shock. Ciekawa lektura! I
przyznam, ze wzbudzilo to moje obawy.
Sporo mowi o ignorancji tych, ktorzy nigdzie za granice na dluzej nie
wyjechali, i w ogole o roznicy w pukntach widzenia. No temat rzeka.
Sila rzeczy post kieruje tylko do ludzi, ktorzy wrocili z czasowej emigracji
-nie mowie o wyjezdzie na 8 czy 10 tygodni...
Choc oczywiscie jesli ktos inny zna odpowiedzi na niektore z dylematow, lub
wie cos z czym warto sie zaznajomic, naprawde chetnie sie z taka opinia zapoznam.