victta
21.03.06, 14:46
Czesc
Mam 32 lata,meza,dziecko,skonczylam studia,z zewnatrz sielanka.Wewnatrz strach.Gdy znalazlam to forum i poczytalam sobie o fobiach spolecznych,poczulam ulge.To bardzo dziwne,ale wlasnie ulga to dobre slowo.Zawsze wydawalo mi sie,ze to jaka jestem wynika z tego-ze nie jestem, nie potrafie byc, tak dobra,tak madra jakbym chciala.Mialam z tego powodu wyrzuty sumienia,zal do siebie.Takie samonakrecajace sie kolo destrukcji emocjonalnej.Zawsze zycie mnie bolalo,tak jakbym nie miala skory na sobie,ktora jest naturalna bariera przed czynikami zewnetrznymi.Ja jej w swerze emocjonalnej nie mam.Moje ulubione miejsce na ziemi to lozko,gdzie moge byc sama.Nie musze sie usmiechac,by mnie ktos polubil i zaakceptowal.Bo jak mnie polubi,to mnie nie skrzywdzi,a tego boje sie najbardziej.
Nie leczylam sie ,bo nigdy nie wiedzialam co mi jest,myslalam,ze taka moja uroda.Od paru lat,nabawilam sie takiego uczucia zacisnietego gardla,tak jakbym miala cos w przelyku.Strasznie to przykre.Martwie sie o swoje dziecko.Matka powinna nauczyc dziecko milosci do swiata.A ja? Omijajam plac zabaw jak tylko jest tam ktos jeszcze,jestem caly czas spieta,czuje jak cialo mnie boli.
Chce napisac jeszcze jedno:Skonczylam kurs samodoskonalenia umyslu metoda Silvy.Polecam.Bardzo mi to pomoglo.Jest to metoda,ktora polega na nakladaniu nowych programow,nowych wzorcow zachowan na stare-destrukcyjne.Trzeba to robic w stanie glebokiego odprezenia.Jezeli ta metoda nie leczy to na pewno pomaga.A to juz cos.
Pozdrawiam Was wszystkich