chasia
20.12.04, 12:29
Naczytałam się i naoglądałam decoupagowych cudowności na tym forum i raźno
zabrałam się do roboty. Zamiast haftgrundu zastosowałam klej z roztrzepanego
białka (nie inwestowałam w profesjonalny klej, musiałam po prostu przekonać
się ogólnie na czym metoda polega i jakie zdolności mam w tym kierunku). Na
początek spróbowałam przerobić glinianą donicę - gładkie tło, bez spękań, na
akrylową białą farbę. Wszystko wyszło super, słoneczniki z serwetki pięknie
mi przylegały na klej z białka(tylko kilka "minifałdek" - ale i tak byłam z
siebie dumna!!!).I wszystko byłoby super gdybym nie lakierowała całości!!!
Lakier zaczął mi ściągać obrazki, marszczyć, kwiatki kleiły się do pędzla,
jeździły po tle, ogólnie - bieda z nędzą, bo z ładnej i gładkiej powierzchni
wyszła pomarszczona, przesunięte fragmenty obrazka....(oczywiście wszystko
już przeschło tak jak trzeba, nie kleiłam na świeżo!)i własnie mam pytanie do
fachowców : co zrobiłam nie tak? Za mało kleju z białka? Zły lakier?
(Hartzlack akrylowy lakier do drewna bezrozpuszczlnikowy)Jak to robicie , że
z białkiem wychodzi dobrze? Czy może po prostu nie tracić czasu i chęci a
zainwestować w "profesjonalny" klej i dopiero wtedy sie zabierać do pracy?