kla-ra
11.12.04, 23:10
przegladalam dzisiaj srony z prywatnymi domami opieki nad starszymi osobami.
Staje przed faktem,ze musze bliska mi osobe umiescic w takim domu.
Wchodzi mi serce do gardla,lzy cisna sie do oczu,a mozg odmawia dobrej rady.
Wsiadam w samochod i jade.
Dom 1 - 30 km za Krakowem,skromna willa w jeszcze bardziej skromnym ogrodzie,
przy wejsciu odrzuca mnie niemily zapach,pielegniarka przyjmuje mnie w
w skromnym,pokoiku,pensjonariusze biegaja po korytarzu,ogladam pokoje
za kwote 1800zl nie ma pokoju z lazienka.Odchodze wielce zdegustowana.
Dom 2 - peryferie Krakowa,2 pietra w bloku,tu juz inny zapach,jasno,swieci
sie duzo lamp,czysto,mile pielegniarki,nie dostane pokoju z lazienka
za kwote 2000zl,lazienka i toaleta na korytarzu,pensjonariusze
to osoby bardzo schorowane,leza w lozkach.Nie ma ogrodu,to prawie
wiezienie.Rozpacz moja jest wielka.
Dom 3 - Inne peryferie Krakowa,na koncu nie ciekawej ulicy,przed moimi oczami
staje nowa piekna willa,w pieknie zadbanym ogrodzie.Cos w rodzaju
malego dworku.W srodku pachnaco,jasno,wszedzie duze okna,swietlico -
jadalnia to duzy tv,piekne duze fotele,a dalej przepiekny duzy stol
i wygodne krzesla.pensjonariusze dobrze ubrani,zadbani,o milych
twarzach raczej bez usmiechu.Kazdy pokoj ma osobna lazienke,z ktorej
bije czystosc i mily zapach.
Moj trud zostal nagrodzony.Tu moglabym mieszkac.
Kiedy staje przed takim faktem,to mysle,ze nie chcialabym doczekac takiego
momentu w moim zyciu.
Przepraszam,ze tak smutna napisalam,ale to czysta proza naszego zycia.