Palce to jak narazie jedyna nieobolała część ciała. Wczoraj po
nocnej podróży i zakwaterowaniu, zrobiłam 8 km plażą, a następnie
poszalałam w basenie. Dziś dwukilometrowy marsz po plaży w tempie
chodziarzy i gimnastyka. Potem aerobik w basenie i znów spacer po
plaży. Za chwilę znów basen i dyskoteka. Jeszcze żyję i co
najważniesze, mimo ogólnej obolałości, a nawet szczególnej
miejscami, jestem zachwycona. Jem głównie "trawę", ale tak
przyrządzona, że mózg staje. Pychota.
Pogoda idealna, słoneczko, wiaterek i 15 st.
Martwię się jedynie, że po powrocie mnie nie zobaczycie, bo zrobi
się ze mnie "skurczybyczka"
Pozdrówka.