Dodaj do ulubionych

statystyka szczęścia

25.09.06, 18:32
Dzien u wszystkich widzę melancholijny... i ja tak siedzę i się zastanawiam
ilu ludzi pośród moich znajomych w związkach jest szczęśliwych, czy wszyscy
są ze sobą z miłości, czy z egoizmu, ze strachu przed samotnością, czy z
jeszcze innych powodów.
Trudno jest oceniać inne związki, bo to co się dzieje na prawdę czasami
ukrywają.
Obserwuj wątek
    • to.ja.kas Re: statystyka szczęścia 25.09.06, 18:36
      Wole nie wnikac. Parę związków poznałam "od kuchni" i włosy dęba stanęły. Nie
      dla mnie dlatego obraczka na palcu. NEVER!!!
      • semillla Re: statystyka szczęścia 25.09.06, 18:39
        ale ja nie tylko o związkach małżenskich smile
        tak ogólnie,
        wśród moich znajomych znalazłabym dwie pary, które "potencjalnie" uznałabym za
        prawdzie szczęśliwe,
        chyba mało...
        • to.ja.kas Re: statystyka szczęścia 25.09.06, 18:42
          To sporo moja Droga. całkiem sporo. U mnie tez cóś koło tego. Mówię o
          szczesliwych parach, nie o zgnusniałych ktore z lenistwa i strachu nie chca NIC
          zmieniac a kazde sni, ze "jeszcze kiedys sie zdarzy..."
          • phokara Re: statystyka szcze˛s´cia 25.09.06, 18:47
            Na cale szczescie, szczescie nie podlega statystykom... uffff....
            • semillla Re: statystyka szcze˛s´cia 25.09.06, 18:53
              phokara napisała:

              >szczescie nie podlega statystykom


              a może gdyby je definiować i rozmawiac o nim, ludzie nie tkwiliby w martwych
              punktach...
              tak sobie myślę, dążylibi do niego, he?
              • phokara Re: statystyka szcze˛s´cia 25.09.06, 19:09
                > phokara napisa?a:
                >
                > >szczescie nie podlega statystykom
                >
                >
                > a moz˙e gdyby je definiowac´ i rozmawiac o nim, ludzie nie tkwiliby w martwych
                > punktach...
                > tak sobie mys´le˛, da˛z˙ylibi do niego, he?

                Ludzie daza do szczescia instynktownie, nie musza nad tym myslec. Ale zgadzam sie, ze z
                rozmow o istocie szczescia jest wiecej pozytku niz ze skakania po kanalach tv i dyskusjach o
                brudnych garach w zlewie.

                Ale regul brak. U mnie rozmow o zyciu, szczesciu, pomyslnosci bylo na tony - a o garach
                wcale. No fakt, bo u mnie garow nie bylo, haha.
                • semillla Re: statystyka szcze˛s´cia 25.09.06, 19:13
                  phokara napisała:

                  > Ludzie daza do szczescia instynktownie, nie musza nad tym myslec.


                  Swięta prawda, ale definiować szczęścietak dla siebie, ważyć co jest dla mnie
                  lepsze, a co gorsze itd.
                  Może zamiast "debaty Polaków o polityce" stworzyć by tak "debatę o szczęściu"
                  może byśmy "wielkiego Romana" uduchowili troche smile
                  • phokara Re: statystyka szcze˛s´cia 25.09.06, 19:19
                    Nie mam ambicji uduchowiania Romana.
                    A z 'debat o szczesciu' polecam Kolakowskiego.
          • semillla Re: statystyka szczęścia 25.09.06, 18:50
            wiesz, ja też byłam w takim małżenstwie,
            i czasami się łapię na tym (momo, że wiem ile było zła, nicości i
            obojętności) -bo życie w pojedynkę skłania do częstszego myślenia nad życiem i
            codziennością że lepiej było źle niż tak jak teraz sad
            wiem, że to złe myślenie, ale tak jest!
            • phokara Re: statystyka szcze˛s´cia 25.09.06, 19:05
              > wiem, z˙e to z?e mys´lenie, ale tak jest!

              Myslenie determinuje widzenie swiata. Tak jest.
              A to co napisalas o mysleniu... ten paradoks, ze w pojedynke czesciej sie czlowiek zastanawia
              nad zyciem. Moze jakby sie nad nim wiecej dumalo w duecie, to rezultaty by byly lepsze...
              A tak - coz - "nicosc i obojetnosc" tez pozeraja czas.
              • misbaskerwill Re: statystyka szcze˛s´cia 25.09.06, 19:12
                > A to co napisalas o mysleniu... ten paradoks, ze w pojedynke czesciej sie czlow
                > iek zastanawia
                > nad zyciem. Moze jakby sie nad nim wiecej dumalo w duecie, to rezultaty by byly
                > lepsze...
                > A tak - coz - "nicosc i obojetnosc" tez pozeraja czas.

                Amen.
                Nie, powiem więcej - Pho, czy Ty aby na pewno jesteś blondynką???
                Mam dziwne uczucie, że gdybyś napisała książkę ze dwa lata temu, a ja bym ją
                przeczytał, to pewnie nie siedziałbym na tym phorumsmile
                • phokara Re: statystyka szcze˛s´cia 25.09.06, 19:15
                  >Pho, czy Ty aby na pewno jestes´ blondynka˛???
                  Odkad spadlam z pomostu stracilam wszelka pewnosc co do mojej osoby.

                  > Mam dziwne uczucie, z˙e gdybys´ napisa?a ksia˛z˙ke˛ ze dwa lata temu, a ja bym ja˛
                  > przeczyta?, to pewnie nie siedzia?bym na tym phorumsmile

                  No tak... ale moglbys wtedy siedziec w jakims gorszym miejscu, prawda? Niezbadane sa
                  kaprysy losu.
          • misbaskerwill Re: to nie takie proste... 25.09.06, 19:05
            > To sporo moja Droga. całkiem sporo. U mnie tez cóś koło tego. Mówię o
            > szczesliwych parach, nie o zgnusniałych ktore z lenistwa i strachu nie chcaNIC
            > zmieniac a kazde sni, ze "jeszcze kiedys sie zdarzy..."

            Istną niemożliwością wydaje mi się bycie szczęśliwym przez całe życie.
            Do czego by dążył taki szczęśliwy człowiek wtedy?? No chyba do zachowania tego
            szczęścia. Ale to takie "nudne i zgnuśniałe"....

            Tu miała filozoficzna rozprawa wyjaśniająca, co mam na myśli, ale misiowi
            zagotowały się trociny w główce, więc trzeba było wykasowaćsmile
            • kruszynka301 Re: to nie takie proste... 25.09.06, 19:12

              misbaskerwill napisał:
              > Istną niemożliwością wydaje mi się bycie szczęśliwym przez całe życie.
              > Do czego by dążył taki szczęśliwy człowiek wtedy??

              Odpowiedź jest bardzo prosta: szczęśliwy cżłowiek cieszy się życiem, korzysta z niego, zawsze jest w ruchu i pędzie - bo jest tyle pięknych rzeczy do zrobienia i obejrzenia......
              Czy zawsze trzeba do czegoś dążyć? Chyba nie.

              • semillla Re: to nie takie proste... 25.09.06, 19:16
                kruszynka301 napisała:

                > Odpowiedź jest bardzo prosta: szczęśliwy cżłowiek cieszy się życiem, korzysta
                z
                > niego, zawsze jest w ruchu i pędzie - bo jest tyle pięknych rzeczy do
                zrobieni
                > a i obejrzenia......

                >

                zawsze dążysz do czegoś, nawet jak tego nie nazwiesz "dążeniem", to cieszenie
                się życiem to też "dązenie" ;
                • kruszynka301 Re: to nie takie proste... 25.09.06, 19:20
                  Semillo, uwierz, nie mam planów, na razie cieszę się rosnącym brzuszkiemwink, nie dążę do niczego, mam wszystko, o czym kiedykolwiek marzyłam.
                  Możliwe, że kiedyś się to zawali, jak już kiedyś tak się stało - ale dopiero wtedy będę się martwić.

                  A cieszyć się życiem nauczyłam się w okresie samotności - miałam wtedy dużo czasu do myślenia.
                  • semillla Re: to nie takie proste... 25.09.06, 19:54
                    To gratuluję serdecznie i przyznam, że szczerze zazdroszczę, tak pozytywnie.

                    Dążenie czasem jest bezwiedne, może Ty to nazywasz życiem z dnia na dzień, a ja
                    dązeniem.
                    Przyznam się, że ja chyba z tymi dązeniami (cokolwiek one znaczą) stoję w
                    miejscu. Na razie uczę się żyć sama.
              • misbaskerwill Re: to nie takie proste... 25.09.06, 19:17
                kruszynka301 napisała:
                >... jest tyle pięknych rzeczy do zrobienia i obejrzenia......
                > Czy zawsze trzeba do czegoś dążyć? Chyba nie.

                No i odezwał się mój kolejny guru smile
                Ktoś pytał o definicję szczęścia...to chyba tu jest "ciepło".
                Nieszczęśliwy człowiek dąży w życiu do szczęścia, a szczęśliwy...nie. Bo nie musismile
                Czyli jak się po prostu zacznę cieszyć życiem, to będę szczęśliwym.
                I na pewno wtedy nie będę sobie zadawać tak idiotycznych pytań (typu "czy jestem
                szczęśliwy") smile
                • to.ja.kas Re: to nie takie proste... 25.09.06, 19:20
                  Miś szczeście nie definiuje sie poprzez brak pytań "czy jestem szczęśliwy?" ja
                  codziennie sobie zadaje to pytanie i codziennie na nie sobie odpowiadam. I póki
                  mogę powiedziec "tak" jest mi dobrze. A jeszcze piekniej jak ktoś Ci zadaje
                  wieczorem p[ytanie "jestes szczęśliwa?". Małżeństwom zgnuśniałym o tym gadać
                  sie nie chcę. Nie można sie skupić na "Tańcu z gwiazdami".
                  • misbaskerwill Re: to nie takie proste... 25.09.06, 19:28

                    Jako biedny miś z trocinami w główce, mogę więc tylko stwierdzić, jak na
                    początku - to nie takie proste...
                    Każdy musi pewnie znaleźć własną definicję szczęścia.
                    Cóż, Kasiu - szczerze gratuluję, zwłaszcza tych twierdzących odpowiedzi smile
                • nangaparbat3 Re: to nie takie proste... 25.09.06, 19:31
                  misbaskerwill napisał:

                  >> Ktoś pytał o definicję szczęścia...to chyba tu jest "ciepło".
                  > Nieszczęśliwy człowiek dąży w życiu do szczęścia, a szczęśliwy...nie. Bo nie
                  mu
                  > sismile
                  > Czyli jak się po prostu zacznę cieszyć życiem, to będę szczęśliwym.
                  > I na pewno wtedy nie będę sobie zadawać tak idiotycznych pytań (typu "czy
                  jeste
                  > m
                  > szczęśliwy") smile


                  Oj Misiu, z ust mi to wyjąleś, własnie miałam napisać, że szczęsliwy człowiek
                  nie dąży do szczęścia, nie interesuje się nim specjalnie.
                • 13monique_n Re: to nie takie proste... 25.09.06, 20:19
                  misbaskerwill napisał:

                  > Nieszczęśliwy człowiek dąży w życiu do szczęścia, a szczęśliwy...nie. Bo nie
                  >musismile
                  Wiesz Misiu, owo "nie musi" jest jednym z kluczy. chyba. Wolnosc wyboru i
                  radosc z tego, co sie robi, cieszenie sie... to chyba to. Tak mi sie zaczyna
                  wydawac.
                  > Czyli jak się po prostu zacznę cieszyć życiem, to będę szczęśliwym.
                  > I na pewno wtedy nie będę sobie zadawać tak idiotycznych pytań (typu "czy
                  jeste
                  > m
                  > szczęśliwy") smile
                  Bedziesz mowic "jaki jestem szczesliwy" smile

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka