Gość: NN
IP: *.chello.pl
17.06.10, 11:41
Nie poszłam dzisiaj na egzamin. Egzamin zaczyna sie o 14:30, a nie idę, bo nie czuje się kompetentna. Przy pierwszych dwóch nie miałam
takich obaw, ale wczoraj cos mnie złapało, płakałam, poczułam się
nienuczona i nie ide. Będę go zdawała we wrześniu. Egzamin łatwy,
"przejściowy", ale umieć cos trzeba. Uczyłam sie do niego 9 dni. Ale stchórzyłam. Nie mam po prostu odwagi. Za to sa wyrzuty sumienia, dol
i czekam aż ta 14:30przejdzie by nic nie dało sie z tym zrobić
boze!
W tamtym roku zrobiłam tak z 2 egzaminami. Nie żałowałam, ale rycie
we wrześniu jest po prostu straszne. Nie mogłam samej siebie przekonać ten lęk z każdym rokiem jest większy. Nie wiem jak to przełamać. Z drugiej strony, jeszcze w tamtym roku przełamałam
lek-poszłam i 2:( I z drugiej strony: mało umiałam, poszłam i
zaliczylam. Pociesza mnie myśl, ze te najtrudniejsze mam za sobą, ale
czasami najtrudniej POKONAĆ SAMEGO SIEBIE!