Dodaj do ulubionych

studia uczą tylko nieporadnosci?

    • framberg Re: studia uczą tylko nieporadnosci? 08.07.11, 17:52
      Nie wierzę. Nie umie napisać CV a za to ma w głowie mnóstwo nieprzydatnych wiadomości. To jakiś orzeł. Standardowy absolwent nic nie ma w głowie. No może jedno - kopiuj - wklej, kopiuj - wklej, kopiuj - wklej.
    • Gość: clara Re: studia uczą tylko nieporadnosci? IP: *.dynamic.gprs.plus.pl 08.07.11, 17:57
      Polskie uczelnie kształcą za mało inżynierów, a zdecydowanie za dużo tzw. humanistów (studia matrymonialne dla niezbyt zdolnych panienek, które w dodatku najbardziej zadzierają nosa).
    • Gość: buuul Mnie nauczyli na studiach wielu dziwnych rzeczy... IP: *.adsl.inetia.pl 08.07.11, 18:07
      Ja zostałem na studiach zmuszony, no bo chciałem skończyć, do opanowania wielu dziwnych
      i ciekawych umiejętności, niektóre to nie są stosowane nigdzie i przez nikogo od osiemnastego wieku ale z perspektywy czasu wspomina się z sentymentem.
    • Gość: Amber Re: studia uczą tylko nieporadnosci? IP: *.play-internet.pl 08.07.11, 18:10
      Przywróćmy do pracy Auschwitz. Bezrobotnych studentów do gazu i po problemie. Po co nam ten rak toczący nasze robotnicze społeczeństwo !
      • ikcort Re: studia uczą tylko nieporadnosci? 08.07.11, 18:20
        > Przywróćmy do pracy Auschwitz. Bezrobotnych studentów do gazu i po problemie.
        > Po co nam ten rak toczący nasze robotnicze społeczeństwo !

        A gdzie to teraz uczą takiej efektownej retoryki? Na polonistyce? kulturoznawstwie?
        • Gość: Amber Re: studia uczą tylko nieporadnosci? IP: *.play-internet.pl 08.07.11, 18:42
          Nie, szkoła zawodowa przy ulicy Szymanowskiego w Słupsku. Efektywnie łączymy sztukę meblarstwa i erystyki.
    • Gość: P. Re: studia uczą tylko nieporadnosci? IP: *.home.aster.pl 08.07.11, 18:18
      > - znajoma po 3 latach studiow nie umie napisac poprawnie CV, umie za to mnostwo
      > niepotrzebnych w jej przyszłym zawodzie bzdur i teoretycznych regułek uczonych
      > na pamięć na egzamin

      poprawnego pisania CV uczyli mnie w liceum...
      a na studiach nie uczą rzeczy typu jak wysłać napisać/CV, jak skasować bilet w autobusie itd itp To średnio rozgarnięty człowiek ogarnie sam.
      no i są osoby, którym i 5 semestrów "praktycznej nauki pisania życiorysów" nie pomoże.

      uczenie się na pamięć - no niektórym tylko to zostaje, jeśli nie są w stanie nauczyć się 'na logikę'.
      takie osoby nie powinny studiować. i z jednym się zgadzam -> studentów jest po prostu zbyt wielu. przyszła idiotyczna moda, że studiować MUSI absolutnie KAŻDY. nawet jak się zupełnie nie nadaje. i poziom spaaada.


      > - uczelnie otwierają się na tysiące studentów na nikomu niepotrzebnych studiach
      > jak filozofia, brakuje inżynierow, prawnikow...

      brakuje prawników? no chyba żartujesz. na prawo zawsze ciągną tłumy.
      filozofia to zupełnie niepotrzebne studia? gratuluję podejścia. podążając tym tropem -> cała ASP i akademia muzyczna to banda darmozjadów, bo muzyki nie da się zjeść, prawda?


      > - powszechne jest uwazanie, że studia sa tylko dla papierka, a co tam robimy do
      > niczego się nie przyda

      nie 'powszechnie jest uważane', tylko tak uważają osoby, które na studia idą dla papierka, a takich jest wiele. niestety.
      wspomniana już moda na studiowanie jest straszna m.in. dlatego, ze na studia się idzie 'bo ojce każom, bo co kumy powiedzom' i potem na studiach ląduje taki przypadek, z domu,który naukę i sztukę miał za nic, co przypętał się na uniwersytet jak do kiosku z dyplomami...


      • Gość: a Re: studia uczą tylko nieporadnosci? IP: *.dynamic.chello.pl 09.07.11, 10:54
        > cała ASP i akademia muzyczna to banda darmozjadów, bo muzyki nie d
        > a się zjeść

        Większość ze znanych mi absolwentów wymienionych przez ciebie uczelni doskonale sobie zdawała sprawę, że na pracę w tym zawodzie szans nie ma, więc robili dodatkowy PAPIER gdziekolwiek. Tego typu studia należy po prostu traktować hobbystycznie a nie nastawiać się na późniejszą w nim pracę, bo tej ostatniej zwyczajnie nie ma. Niestety tak już jest, że człowiek najpierw stara się zaspokoić swoje podstawowe potrzeby, czyli praca, z której jest kasa na opłaty i jedzenie, a dopiero później można myśleć o hobby. Nigdy odwrotnie. Nawet pracodawcy inaczej patrzą na papier ukończenia uniwerku lub polibudy, a inaczej na jakieś ASP, AWF, szkoły muzyczne itp. Oczywiście fajnie, że ludzie mają jakieś hobby, ale jeszcze fajniej jeśli do wyboru studiów podchodzą bardziej pragmatycznie. Jakość papierka też jest ważna, więc warto się jednak wysilić i skończyć coś bardziej konkretnego, niż tylko wymienione przez ciebie uczelnie. I nie piszę tu oczywiście o tych, którzy mają znajomości, więc pracę i tak będą mieli - ci to sobie mogą nawet nic nie kończyć.
        • Gość: Kagan Re: studia uczą tylko nieporadnosci? IP: *.dsl.telepac.pt 09.07.11, 10:57
          Po ASP mozna np. projektowac wnetrza czy ceramike, a po Konserwatorium mozna grac w orkiestrze. Chodzi tylko o to, ze na te studia nalezy przyjmowac tylko wybitnie uzdolnionych, a wiec na cala Polske wystarcza 2-3 ASP i 2-3 Konserwatoria Muzyczne.
          lech.keller@gmail.com
          • Gość: a Re: studia uczą tylko nieporadnosci? IP: *.dynamic.chello.pl 09.07.11, 11:12
            > a wiec na cala Polske wystarcza 2-3 ASP i 2-3 Konser
            > watoria Muzyczne

            ...które będą wypuszczały co roku kolejnych absolwentów? I myślisz, że oni wszyscy znajdą pracę w zawodzie? Wątpię. Z tego co ja widzę, to w tych zawodach koniecznie trzeba mieć znajomości. Bez znajomości możesz być nawet geniuszem, a i tak pracy niet. A przynajmniej tak to było u znajomych.
            • Gość: Kagan Re: studia uczą tylko nieporadnosci? IP: *.dsl.telepac.pt 09.07.11, 11:21
              Jesli polskie Konserwatoria Muzyki beda co roku wypuszczac np. po 2-3 dobrych skrzypkow, to oni na 99% znajda prace, jak nie w Polsce, to w zagranicznej orkiestrze... Wiekszosc orkiestr przyjmuje bowiem muzykow po dokladnym przesluchaniu, i znajomosci nie moga byc tu kluczowe, szczegolnie w dobrych orkiestrach, dbajacych o swoj poziom artystyczny, ktory z kolei przeklada sie na wplywy ze sprzedazy biletow i nagran..
              Problemem jest po prostu nadmiar studentow, a wiec i nadmiar absolwentow. Numer z obnizeniem stopy bezrobocia poprzez wyslanie bezrobotnych na studia moza sie bowiem udac tylko raz na jakis czas, gdyz po 4-5 latach owe osoby wreszcie koncza studia, a wiec wchodza, choc z opoznieniem, na rynek pracy.
              Pozdr.
              lech.keller@gmail.com
    • Gość: a Re: studia uczą tylko nieporadnosci? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 08.07.11, 18:28
      Ja polecam Uczelnie które chcą przygotować studenta do życia i szczerze mówiąc uczelnie niepubliczne nauczą tyle samo co państwówki a student nie ma takiego obciążenia i łaski w dziekanacie.
    • mrarm Re: prawnikow mało? coś chyba nie tak? 08.07.11, 18:43
      Tak, bo Ty nie studiowałeś, albo nic ze studiów nie wyniosłeś, nie uważasz że studia to pewna nauka życiowa oraz pewna KULTURA, i dlatego nikt nie powinien studiować. Haha, niezły kawalarz z Ciebie, kolego!
      • Gość: Kagan Re: prawnikow mało? coś chyba nie tak? IP: *.dsl.telepac.pt 08.07.11, 18:46
        Jakiej to niby kultury mozna sie dzis nauczyc w Polsce na studiach?
        • Gość: aaa Re: prawnikow mało? coś chyba nie tak? IP: *.ghnet.pl 09.07.11, 11:24
          kultury picia
          • Gość: Kagan Re: prawnikow mało? coś chyba nie tak? IP: *.dsl.telepac.pt 09.07.11, 12:24
            Nie sadze...
    • jakiliebezeit Re: studia uczą tylko nieporadnosci? 08.07.11, 19:05
      oh polskie studia, polskie studia... 3 lata temu podjąłem próbe studiowania w Polsce, dokładnie UAM Poznań, masakra. Prawie 40 godzin tygodniowo, pamiętam, że w poniedziałki miałem zajęcia od 8 do 20 z jedną 2godzinną przerwą, kartkóweczki, stres, połowa przedmiotów niepotrzebna, na siłe wciśnięta żeby stworzyć imitację wszechstronnego wykształcania, ale prawda jest taka że przez to uczyłem się w stresie, na klasycznej zasadzie zakóć, zdać, zapomnieć. generalnie czułem się jak w liceum tylko troche większy zapieprz. Rzuciłem po pierwszym semetrze i teraz studiuje w Anglii, za rok kończe. Super ekstra, zero stresu, 10 godzin zajęć tygodniowo, a wynoszę o wiele wiele więcej z tych studiów niż w Polsce, bo autentycznie uczę się dla siebie, zajęcia są interesujące, a profesorstwo nie gnębi tylko pomaga. Smutno mi tylko za tą naszą Polsze biedną, jescze długa droga przed nami...
      • Gość: robotny Re: studia uczą tylko nieporadnosci? IP: *.adsl.inetia.pl 08.07.11, 19:53
        > Smutno mi tylko za tą naszą Polsze biedną

        nie znając słownictwa, semantyki i gramatyki języka, którym trzeba posługiwać się podczas sesji egzaminacyjnej musiałeś opuścić państwowy uniwersystet, to raczej dość oczywiste
      • Gość: gosia Re: studia uczą tylko nieporadnosci? IP: *.tvk.torun.pl 08.07.11, 20:00
        "Zakóć"? I to ma być student?!
        Cieszysz się, bo nikt od Ciebie niczego nie wymaga... tylko z osobistego doświadczenia wiem, że o ile nie studiujesz w czołówce 3-4 najlepszych uczelni (a z Twoją ortografią- wątpię) to studia w Albionie stoją naprawdę żenująco nisko w porównaniu nawet do PL. Te wszystkie małe szkółki wyższe to dopiero imprezownie, polskie uniwersytety się do nich nie umywają. I dobrze.
        • Gość: anka Coś jeszcze? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 08.07.11, 21:06
          Postarajcie się Gosiu i Robotny, może coś jeszcze znajdziecie. Na przykład brak przecinka.
          Ale może lepiej zamiast bawić w profesora Miodka wypowiecie się zgodnie z tematem wątku? Czy to może za trudne dla niektórych absolwentów polskich uczelni?
        • Gość: SpawaczNinja Re: studia uczą tylko nieporadnosci? IP: 213.146.54.* 08.07.11, 22:41
          Chyba kpisz! UK na najwięcej uniwerków w pierwszej setce w Europie. Te imprezowe szkółki są zapewne wyżej w rankingach niz UJ( który jest w czwartej setce) w rankingu szanghajskim. Czepiacie się gościa bo zrobił kilka durnowatych błędów ortograficznych i stylistycznych. Spróbujcie ocenić może wartość merytoryczną jego postu. Dobrze wiecie, że ma racje. Program studiów stacjonarnych w Polsce robiony jest pod doktorantów a nie pod studentów. Masa niepotrzebnych ćwiczeń, zarówno na studiach humanistycznych jak i ścisłych. Dużo teoretycznej wiedzy, mało praktycznej. Na siłę wymyślane przedmioty , żeby ktoś tam miał etat. W Polsce mnóstwo idiotyczynych kartkówek, kolokwiów, egaminów ( nie zawsze uczciwie zdanych) mało całorocznych projektów na zaliczenie gdzie student mógłby wykazać się prawdziwym zaangażowaniem, praca badawczą czy też mozolną praca w bibliotece. Nie wspominając już o tym, że na polskich uczelniach panoszy się nepotyzm i nie ma czegoś takiego jak visiting profesors dlatego tęz nie uświadczysz tam tzw. pierdzistołków i leśnych dziadków. Nawet zapyziała uczelnia w UK może byc bardziej satysfakcjonujaca dla studenta niż prestiżowy polski uniwerek.
    • Gość: robotny Re: studia uczą tylko nieporadnosci? IP: *.adsl.inetia.pl 08.07.11, 19:10
      Technische Hochschule (acronym TH) is what an Institute of Technology (i.e. a university focusing on engineering sciences) used to be called in German-speaking countries, as well as in the Netherlands, before most of them changed their name to Technische Universität (German) or Technische Universiteit (Dutch) (acronym: TU) in the 1970s (in Germany) and in the 1980s (in the Netherlands).

      gdybyś nie zrozumiał przukuku - to jest POLITECHNIKA, nazywana na świecie uniwersytetem technnicznym, gdzieniegdzie instytutem technologii (vide MIT)
    • spokojny.zenek Re: studia uczą tylko nieporadnosci? 08.07.11, 20:34
      miszabag napisał:

      > - uczelnie otwierają się na tysiące studentów na nikomu niepotrzebnych studiach
      > jak filozofia, brakuje inżynierow, prawnikow...

      Prawników brakuje??? Gdzie?


      • dona.a Re: studia uczą tylko nieporadnosci? 08.07.11, 22:25
        spokojny.zenek napisał:

        > Prawników brakuje??? Gdzie?

        W polskim parlamencie;)
    • Gość: ya do zawodówek IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 08.07.11, 20:58
      odczepcie sie wreszcie od uczelni publicznych- one maja zajmować sie NAUKA i BADANIAMI a nie przysposobieniem zawodowym. jak ktos sie chce nauczyc szybko pisac na komputerze i redagowac CV, niech idzie do szkoły policealnej albo od razu po podstawowce do zawodowki. studia sa od nauki i czytania naukowych ksiazek- zrozumcie to wreszcie nieuki!
      • Gość: Szynka_mielona Re: do zawodówek IP: *.152.140.82.dsl.dynamic.t-mobile.pl 08.07.11, 21:36
        Powiedz to tym 50% ;)
      • Gość: olala prawo pracy IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 08.07.11, 22:37
        problemem nie jest abstrakcyjna wiedza przyswajana na studiach, ale polska gospodarka i prawo pracy promujace prace fizyczna, odtworcza, najemną. w sam raz, zeby zasuwac przy tasmie albo w korporacji za mniej niz srednia krajową po 12 h dziennie. dokladnie tak samo pracują Polacy za granica, tylko ze zarabiaja przy tym wiecej. status zawodowy wcale im przy tym nie spada.
        • Gość: Kagan Re: prawo pracy IP: *.dsl.telepac.pt 08.07.11, 22:43
          Konkretnie: co ma tu do rzeczy prawo pracy? Jakies konkretne przyklady prosze.
          • Gość: olala Re: prawo pracy IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 08.07.11, 23:13
            prawo pracy w praktyce- zatrudnianie pracownikow na umowe zlecenie przez rok i dłuzej, zmuszanie przez pracodawcow do samozatrudnienia, nawet jesli wykonuje sie prace w zakladzie pracy, zamienianie stałych pracownikow stażystami z urzedu pracy zmieniajacymi sie co 3 m-ce, ogromne koszty pracy zniechecajace do zawierania stabilnych umow o prace. do najblizsze przyklady z zycia. generalnie pracownik w Polsce, z wyzszym czy bez, jest postrzegany przez panstwo, a co za tym idzie przez pracodawcow jako tania siła robocza, ktora w kazdej chwili mozna zastapic. rozumiem, ze mamy zapoznienia cywilizacyjne, ale czy musimy pracowac jak w XIX wieku? nic dziwnego, ze absolwenci sa wszoku po pierwszych zawodowych doswiadczeniach. ale to nie studia trzeba zmieniac, tylko model gospodarki na bardziej kreatywny i rozwojowy.
            • Gość: Kagan Re: prawo pracy IP: *.dsl.telepac.pt 09.07.11, 10:34
              Racja, 'olala', ale tylko czesciowa. W Polsce nie tylko studia trzeba zmieniac, a rowniez i model gospodarki na bardziej kreatywny i rozwojowy, zamiast obecnego, opartego na taniej sile roboczej i importowanej technologii (know how).
              lech.keller@gmail.com
    • Gość: cube Re: studia uczą tylko nieporadnosci? IP: *.sds.uw.edu.pl 08.07.11, 21:47
      brakuje praników?? to żart prawda? co roku jest kilka tysięcy absolwenów. w samej warszawie z 1500. hahah
      • spokojny.zenek Re: studia uczą tylko nieporadnosci? 08.07.11, 21:52
        Gość portalu: cube napisał(a):

        > brakuje praników?? to żart prawda? co roku jest kilka tysięcy absolwenów. w sam
        > ej warszawie z 1500. hahah

        W samej Warszawie jest grubo więcej, niz 1500. W całej Polsce nie kilka, lecz kilkanaście tysiecy.

        • lawinabydgoszcz Re: studia uczą tylko nieporadnosci? 08.07.11, 22:12
          studia uczą tylko nieporadnosci? a jednak skupiacie sie nie na studiach a studentach
          nawyki nauki sa pozostalosciami wczesniejszej edukacji wiec trudno winic studentow za to ze sie nie ucza skoro juz w liceach nas do tego zniechecili i nie ma uczelni zarzadzanych przez studentow wiec ich poziom to chyba nie ich/nasza wina?
          Opinie o filozofii jako niepotrzebnej wypowiadaja chyba osoby ktore sie nia nie zajmowaly badz byla dla nich zbyt trudna dodam jescze ze socjologie czy kulturoznastwo rowniez sie przydaje w wiekszosci komentarzy brak umiejetnosci komunikacji pozbawionej agresji tolerancji wiec wnioskuje z tego tyle ze jednak moga sie jeszcze przydac
          • Gość: Kagan Po co nam magistrowie filozofii? IP: *.dsl.telepac.pt 08.07.11, 23:04
            Konkretnie: ilu zawodowych fiozofow potrzebuje rocznie polska gospodarka? A na serio: nie sadze, aby bylo dzis jakiekolwiek realne zapotrzebowanie na absolwentow filozofii, gdyz mamy dzis wystaczajaca ilosc filozofow aby obsadzic etaty w katedrach filozofii (glownie prowadzenie kursow z historii filozofii). Nie oszukujmy sie: filozofia "tradycyjna", czyli uprawiana przez filozofow z wydzialow filozofii dobiegla swego kresu, i nic nowego nikt juz w tej dziedzinie nie wymysli, a z kolei aby sie dzis na serio zajmowac filozofia nauki i ogolnie problemami bytu i jego poznania, to trzeba miec najpierw doktorat z filozofii albo medycyny, i to taki prawdziwy doktorat, czyli z uczelni z piewszej setki swiatowych rankingow...
            lech.keller@gmail.com
    • Gość: nan Re: studia uczą tylko nieporadnosci? IP: *.dynamic.chello.pl 08.07.11, 22:31
      Jest napewno winą "studiów", ze takich nieporadnych studentów przyjmują.
    • pfg Re: studia uczą tylko nieporadnosci? 08.07.11, 22:34
      Na nikomu niepotrzebne kierunki, idą tłumy ludzi dlatego, że nie ma pracy dla absolwentów szkół średnich. A państwu się to opłaca, bo lepiej mieć te tysiące na pseudo-studiach niż w kolejce w pośredniaku. Więcej napisałem tutaj.

      A ponieważ technicznie rzecz biorąc odpowiadam na pierwszy post w wątku, zwracam uwagę, że pisać CV trzeba się było nauczyć w liceum. Albo w gimnazjum. Poza tym inżynierów nie brakuje - brakuje inżynierów *z doświadczeniem*.
      • Gość: Kagan Re: studia uczą tylko nieporadnosci? IP: *.dsl.telepac.pt 08.07.11, 22:48
        Ja tez piszę wszedzie, że prawdziwa rola tzw. uniwersytetów w polskim społeczeństwie to dziś niestety, ale nie działalność naukowa i naukowo-dydaktyczna, ale:
        1. dla młodych ludzi;
        - „dorosłe” wakacje na koszt państwa oraz
        - rynek matrymonialny.
        2. Dla władzy:
        - sposób na walkę z bezrobociem, szczególnie wśród młodzieży,
        - sposób na walkę z bezrobociem wśród fizyków i archeologów,
        - dyspozycyjny „autorytet” polityczny; na skinienie palcem,
        - przechowalnia dla polityków chwilowo na bocznym torze,
        - podkładka i przykrywka pod przekręty (...naukowo udowodniono...).
        3. Dla gospodarki:
        - nakręcanie rynku wynajmującym mieszkania i firmom produkującym środki antykoncepcyjne.
        4. Dla pracowników owych „wyższych” uczelni:
        - płatnik ZUSu dla urodzonych w niedzielę,
        - biuro podróży (tzw. konferencje),
        - pretekst do towarzyskiej afirmacji (...jak wykładałem/byłem na Oxfordzie...).
        (forum.gazeta.pl/forum/w,245,102112498,102176585,W_wiezy_z_kosci_slonioniowej.html).
        Tyle, ze w krajach z realną stopą bezrobocia dobrze ponad 10%, a wiec w dzisiejszej Polsce, to jednak jest to głównie sposób na walkę z bezrobociem, szczególnie wśród młodzieży. A to można robić taniej i uczciwiej niż przez niszczenie polskiej nauki i polskiego szkolnictwa wyższego…
        lech.keller@gmail.com
        • pfg Re: studia uczą tylko nieporadnosci? 09.07.11, 00:26
          Czy z tej filipiki przeciwko uniwersytetom mam wnosić, że straciłeś tę robotę w Portugalii?
          • Gość: Kagan Re: studia uczą tylko nieporadnosci? IP: *.dsl.telepac.pt 09.07.11, 10:26
            Jeszcze nie, ale robi sie tu coraz mniej ciekawie, a przeciez nie oszukujmy sie, poziom portugalskich uniwersytetow nie jest, niestety, lepszy od poziomu polskich uniwersytetow. Poniewaz nie mam co tu robic z powodu braku funduszy na badania, a wyczerpalem juz prawie wszystkie mozliwosci pisania artykulow na podstawie uprzednio zgromadzonych danych, to mam dosc tego udawania, ze pracuje. A te "filipke" to umiescilem juz dawno temu na wiadomym forum, tyle, ze szybko z niego znikla.
            Poza tym, to w Portugalii robi sie nieciekawie, coraz wiecej ludzi traci prace, coraz mniej ludzi widac w sklepach i coraz wiecej sklepow i mieszkan jest na sprzedaz badz do wynajecia. To samo czeka zreszta tez i Polske, ale po wyborach do Sejmu i po Euro 2012.
            Pozdr.
      • Gość: Jasio Re: studia uczą tylko nieporadnosci? IP: *.bchsia.telus.net 09.07.11, 08:40
        pfg napisał:

        > Poza tym inżynierów nie brakuje - brakuje inżynierów *z doświadczeniem*.

        Nie tyle z doswiadczeniem co z glowa i wlasciwa ocena swoich rzeczywistych mozliwosci!
    • Gość: fidon o co wam chodzi? IP: *.toya.net.pl 09.07.11, 04:01
      w ogole nie rozumiem celu tego watku, ani o co Wam chodzi. studia nie zrobia z nikogo geniusz. geniuszem mozesz sie urodzic, albo nie... jak ktos potrafi tylkwo wkuwac na pamiec, albo wkuwac troche mniej na prywatnej uczelni i placic, zeby miec paieprek, to oczywiscie, ze studia, ani nic innego nie uczynia go wszechstronnym czlowiekem. zawsze jednak bedzie troche madrzejszy niz wczesniej ;) studia ucza myslenia, specyficznego dla danego kierunku. ucza poprawnie kojarzyc fakty i interpretowac zaganienia. ucza szukac odpowiednich informacji, porownywania ich i wyciagania wnioskow. po co lansowac takie stereotyp, ze studia nic nie daja? pewnie w gazetotuskolandzie brakuje murarzy, spawaczy i hydraulikow, bo wszyscy wyjchali za granice... :P a moze chodzi o to, zeby opinia publiczna nie oburzala sie na platny drugi kierunek, lub pierwszy nawet tez, a tego typu dyskusje na forach lansowane na pierwszej stronie gazety, maja na celu przygotowanie gruntu pod jego wprowadzenie, zeby pozniej szara masa, zwana elektoratem powidziala: "studia za pieniadze z naszych podatkow? po co? one przeciez i tak nic nie daja tym ludziom". politycy pomysleli: "ja juz wyksztalcilem dzieci, jak bede mial pozniej kolejne, to i tak bede mial za co oplacic ich studia, a jak dorosna, to bedzie im lepiej, bo bedzie mniejsze konkurencja ludzi z wyzszym wyksztalceniem, wiec beda wiecej zarabialy, latwiej zmienialy prace".
      argument, ze absolwent po studiach nie siada i nie zaczyna od razu pracowac, wiedzac wszystko na ten temat jest jedna z najwiekszych bzdur, jakie slyszalem... on jest absolwentem szkoly wyzszej, a nie zawodowki. zawdu wlasnie tam ucza, a nie na uniwersytetach. jesli chcecie takich absolwentow, to otwierajcie wyzsze szkoly przy firmach. np kierunek: kierownictwo produkcji podzespolow komputerowych u pana jozka s.c. wiekszej bzdury chyba nie da sie wymyslec. kazdy praca ma swoja specyfike i to normalne, ze przez pare miesiey trzeba sie jej nauczyc...
      • Gość: Tril9 Re: o co wam chodzi? IP: *.dip0.t-ipconnect.de 09.07.11, 09:56
        Dobrze mowi!
      • Gość: inż Re: o co wam chodzi? IP: *.adsl.inetia.pl 09.07.11, 10:17
        100% racji 1000% lepiej bym tego nie ujął
      • Gość: Kagan Re: o co wam chodzi? IP: *.dsl.telepac.pt 09.07.11, 10:19
        Drogi Fidonie! Oczywiscie, ze studia powinny "uczyc myslenia, specyficznego dla danego kierunku, uczyc poprawnie kojarzyc fakty i interpretowac zagadnienia i wreszcie uczyc szukania odpowiednich informacji, porownywania ich i wyciagania wnioskow". Tylko sie pytam, gdzie dzis znajdziesz, szczegolnie w Polsce, takie studia, skoro w Polsce studiuje dzis ponad 50% osob w wieku "studenckim", a powinno studiowac gora 10-20% tej populacji, jak to bylo za czasow tej wstretnej "komuny", gdyz tylko gora 20% populacji w wieku "studenckim" (powiedzmy 18-25 lat) nadaje sie na studia wyzsze.
        Jak to juz pisalem, studia nie maja dzis za zadanie nauczyc studentow poprawnie kojarzyc fakty i interpretowac zagadnienia czy tez uczyc szukania odpowiednich informacji, porownywania ich i wyciagania wnioskow, ale dostarczac:
        1. Dla młodych ludzi:
        - „dorosłe” wakacje na koszt państwa oraz
        - rynek matrymonialny.
        2. Dla władzy:
        - sposób na walkę z bezrobociem, szczególnie wśród młodzieży,
        - sposób na walkę z bezrobociem wśród fizyków i archeologów,
        - dyspozycyjny „autorytet” polityczny; na skinienie palcem,
        - przechowalnie dla polityków, będących chwilowo na bocznym torze,
        - podkładki i przykrywki pod przekręty (...naukowo udowodniono...).
        3. Dla gospodarki:
        - nakręcanie rynku wynajmującym mieszkania i firmom produkującym środki antykoncepcyjne.
        4. Dla pracowników owych „wyższych” uczelni:
        - płatnika składek do ZUSu, a więc emerytury w przyszłości,
        - biuro podróży (tzw. konferencje naukowe),
        - pretekst do towarzyskiej afirmacji (...jak wykładałem/byłem na Oxfordzie/Cambridge...).
        (forum.gazeta.pl/forum/w,245,102112498,102176585,W_wiezy_z_kosci_slonioniowej.html).
        Tyle, ze w krajach z realną stopą bezrobocia dobrze ponad 10%, a wiec w dzisiejszej Polsce, to tzw. studia wyższe są jednak głównie sposobem na walkę z bezrobociem, szczególnie wśród młodzieży. A to można przecież robić znacznie taniej i uczciwiej niż przez niszczenie polskiej nauki i polskiego szkolnictwa wyższego…
        Pozdr.
        lech.keller@gmail.com
    • Gość: Jasio Re: studia uczą tylko nieporadnosci? IP: *.bchsia.telus.net 09.07.11, 08:35
      > zatem pytanie, polskie uczelnie kształcą armię nieprzydatnych dla spoleczenstwa
      > , nieporadnych młodych ludzi?

      Nie tylko polskie uczelnie. Porozmawiaj sobie z dzisiejszymi absolwentami uczelni amerykanskich, kanadyjskich, francuskich czy niemieckich. I nie mam tutaj na mysli "bachelors" czy nawet "masters", ale mlodych doktorow. Rece opadaja. Kto dal im te dyplomy? Kto nadzorowal pisanie, a pozniej pozwolil na obrone tak napisanych pracy doktorskich?? W ciagu paru ostatnich lat musialem zwolnic z pracy dwoch doktorow jednego z dyplomem renomowanego uniwersytetu kanadyjskiego a drugiego z doktoratem amerykanskim.
      Dokad idziecie Europo i Ameryko??
      • Gość: Kagan Re: studia uczą tylko nieporadnosci? IP: *.dsl.telepac.pt 09.07.11, 10:03
        A ty Jasiu, to jakie masz kwalifikacje? Czy bys sie utrzymal w prcy w miejscu, gdzie nie masz znajomosci?
        • Gość: Jasio Re: studia uczą tylko nieporadnosci? IP: *.bchsia.telus.net 09.07.11, 18:14
          Gość portalu: Kagan napisał(a):

          > Czy bys sie utrzymal w prcy w miejscu, gdzie nie masz znajomosci?

          Czynie to od prawie trzydziestu lat. Z tym, ze mam wlasna firme, a w niej kilkunastu ludzi. I zatrudniajac ich nie znalem wczesniej nikogo. Niestety, probowalem wprowadzic do zespolu kogos ze stopniem doktora i po latach przekonalem sie, ze jest to zadanie nieosiagalne. Im dluzej ludzie dzisiaj studiuja, tym bardziej glupieja i traca zdolnosc wypowiadania sie w formie pisemnej bez wzgledu na jezyk, ktory uzywaja. Wyglada na to, ze klimat wyzszych uczelni nie sprzyja rozwojowi intelektu. A szkoda.
          • Gość: Kagan Re: studia uczą tylko nieporadnosci? IP: *.dsl.telepac.pt 09.07.11, 18:22
            No coz, jesli masz mala firme zajmujaca sie sprzataniem biur, to doktora raczej nie potrzebujesz...
            Jesli chodzi o sektor prywatny, to doktorow zatrudniaja z reguly dzialy B+R (R&D) wielkich korporacji, ale przeciez nie ma dzis w Polsce, dzieki Balcerowiczowi i sce, ani dzialow B+R ani tez wielkich korporacji....
            • Gość: Jasio Re: studia uczą tylko nieporadnosci? IP: *.bchsia.telus.net 09.07.11, 23:53
              Blisko, ale w cedno nie trafiles.
              • Gość: kagan Re: studia uczą tylko nieporadnosci? IP: *.dsl.telepac.pt 10.07.11, 10:59
                A tak konkretniej? Gdzie w Polsce prywatne firmy zatrudniaja doktorow - mam na mysli firmy prowadzace badania (R&D czyli B+R) i zatrudniajace przy prowadzeniu tych badan doktorow z takich dziedzin jak (szeroko pojete) fizyka, chemia czy biologia oraz dr inz.?
                • Gość: Jasio Re: studia uczą tylko nieporadnosci? IP: *.bchsia.telus.net 10.07.11, 17:15
                  Widzisz. Male i srednie firmy, a nawet duze miedzynarodowe korporacje potrzebuja specjalistycznej pomocy. W przypadku duzych firm sa to dziedziny wykraczajace poza ich glowny kierunek dzialalnosci. Czesto firmom tym nie oplaca sie zatrudnianie nowych pracownikow, szczegolnie, kiedy ich dzialalnosc wymaga wsparcia wyspecjalizowanego laboratorium wyposazonego w sprzet. Sprzet badawczy i ludzie sa bardzo kosztowni, a czesto nie byliby wlasciwie wykorzystani. Jezeli potrafisz przekonac szefow w firmie, ze zrobisz dla nich robote, ktora oni potrzebuja, to kazdy chetnie z tego skorzysta. Trzeba tu byc tylko dobrym specjalista i miec wyrobiona opinie. W miare uplywu czasu poznasz potencjalnych klientow albo oni sami cie znajda. To wymaga troche wysilku i czasu, ale sie oplaca. Stopien dr czy dr inz. jest przydatny, ale nie konieczny. Nie gwarantuje on niestety w dzisiejszych czasach jakosci uslugi technicznej czy R&D. Uczelnie wyzsze nie sa tu rowniez konkurencja, bo jakosc personelu zostawia wiele do zyczenia. Wiemy o tym i wie o tym tez przemysl. Jak chcesz podniesc swoja range, to zainwestuj troche kasy w sprzet laboratoryjny i wtedy trudno z toba konkurowac. W dzisiejszych czasach mozesz prowadzic taka firme w kazdym miejscu na naszej planecie zawnej Ziemia. Kurierzy i kontakt internetowy zalatwiaja lacznosc z klientem bez wzgledu na to, czy jest on na sasiedniej ulicy, czy na innym kontynencie. Jak chcesz obciac koszty, to otworz taka firme na polskiej prowincji. Polecam jednak ktores z miast na liscie najladniejszych na swiecie albo zapewniajacych najlepszy standard zycia.

                  Pozdrawiam
                  • Gość: kagan Re: studia uczą tylko nieporadnosci? IP: *.dsl.telepac.pt 10.07.11, 17:27
                    Jasiu, aby wyrobic sobie odpowiednie kontakty, to trzeba skonczyc odpowiednia uczelnie, a aby zainwestowac w sprzet laboratoryjny, to trzeba dzis miec powazny kapital. Poza tym, jak sie juz ma taki sprzet, to nie ma sensu obslugiwac go samemu, gdyz wtedy bedzie w danym momencie w uzyciu jeden, gora 2-3 kosztowne urzadzenia, a wiec trzeba przyjac do pracy laborantow.
                    I zgoda, doktorat nie jest tu potrzebny, tylko znajomosci i kapital, a wlasciwie to wystarczy sam kapital, gdyz w kapitalizmie znajomosci sa tez towarem, ktory mozna kupic.
                    A poza tym, to duze firmy maja od dawna swoich kooperantow, i trudno jest takiego 'wygryzc', aby wejsc na jego miejsce...
                    A miejsce, w ktorym sie pracuje, wciaz jest bardzo wazne: kurierzy i kontakt internetowy sa bowiem tylko bardzo marnym substytutem bezposrednich, poufnych kontaktow biznesowych....
                    • Gość: Jasio Re: studia uczą tylko nieporadnosci? IP: *.bchsia.telus.net 10.07.11, 19:07
                      Mimo trudnosci, na ktore zwrociles uwage, opisany przeze mnie sposob dzialania moze byc skuteczny. Przy odrobinie wiedzy i samozaparcia rozkrecenie firmy oferujacej specjalistyczne R&D jest mozliwe nawet dzisiaj. Mam tego przyklad.
                      • Gość: Kagan Re: studia uczą tylko nieporadnosci? IP: *.dsl.telepac.pt 10.07.11, 19:26
                        Tak, jak sie ma kapital na jej zalozenie. Tyle, ze w 99% przypadkow to sie wszystko konczy na planach...
                        Pamietaj tez, ze taka firma wymaga sporych nakladow, a zyski zacznie dawac dopiero po kilku latach.
                        Oczywiscie, popieram takie inicjatywy, ale pamietaj, ze to jest dzis rozwiazanie tylko dla gora kilku % absolwentow politechnik i uniwersyteckich kierunkow scislych.
                        Ilu Amerykanow zaczynalo w latach 1980tych skladac komputery w garazach i pisac programy na strychach? A tylko dwie powazne firmy z tego powstaly (Apple i Microsoft)...
                        Pozdr.
                        • Gość: Jasio Re: studia uczą tylko nieporadnosci? IP: *.bchsia.telus.net 11.07.11, 05:34
                          Gość portalu: Kagan napisał(a):

                          > Tyle, ze w 99% przypadkow to sie wszystko konczy na planach...

                          To juz sprawa tych co planuja otwarcie firmy. O glownych przyczynach tego pisz internauci na tym forum

                          > Tak, jak sie ma kapital na jej zalozenie. > Pamietaj tez, ze taka firma wymaga sporych nakladow,

                          Zeby zaczac trzeba miec przede wszystkim glowe. Co do pieniedzy, to Unia rzuca gotowka na prawo i lewo. Wystarczy napisac byle jaki " business plan", zeby dostac conajmniej kilkadziesiat tysiecy zlotych . A to powinno wystarczyc na poczatek. W innych krajach unii jest pewnie podobnie.

                          > a zyski zacznie dawac dopiero po kilku latach.

                          Nieprawda

                          > Oczywiscie, popieram takie inicjatywy, ale pamietaj, ze to jest dzis rozwiaz
                          > anie tylko dla gora kilku % absolwentow politechnik i uniwersyteckich kierunkow
                          > scislych
                          .


                          To nie moja wina, ze reszta potrafi niewiele po otrzymaniu dyplomu(ow)

                          > Ilu Amerykanow zaczynalo w latach 1980tych skladac komputery w garazach i pisac
                          > programy na strychach? A tylko dwie powazne firmy z tego powstaly (Apple i Mic
                          > rosoft)...


                          Mylisz pojecia. Mowimy tutaj o innym typie businessu.
                          Kagan zabierz sie do roboty, zamiast marnowac czas na tym forum i narzekac.
                          • Gość: KAGAN Re: studia uczą tylko nieporadnosci? IP: *.dsl.telepac.pt 11.07.11, 11:10
                            1. Glownym problemem jest tu brak kapitalu i brak popytu (chronicznie niezrownowazony rynek, z podaza znacznie wieksza niz popyt).
                            2. Akurat oceniam unijne projekty, wiec wiem, jak trudno jest dzis cokolwiek 'wyciagnac' z Unii. Przykladowo: na 10 projektow, ktore ostatnio ocenialem, tylko 1 poszedl do dalszej oceny, i to bez gwarancji sukcesu. I powiedziano nam w Brukseli, ze podobnie bylo w przypadku pozostalych grup ekspertow...
                            3. Uczciwa firma, szczegolnie w sektorze high tech, zawsze daje zyski z powaznym opoznieniem.
                            4. Tu nie chodzi o wiedze absolwentow, ale o ograniczona chlonnosc rynku.
                            5. Mowimy o tym samym typie firm.
                            'Dobre' rady zas dawaj 'Jasiu' sobie samemu i nie zamiecaj tego forum swa bezsensowna pisanina i atakami ad personam!
                            • Gość: Jasio Re: studia uczą tylko nieporadnosci? IP: *.bchsia.telus.net 12.07.11, 06:37
                              > 1. Glownym problemem jest tu brak kapitalu i brak popytu (chronicznie ni
                              > ezrownowazony rynek, z podaza znacznie wieksza niz popyt).


                              Kapital, a przynajmniej poczatkowy kapital na inicjacje dzialalnosci jest dostepny (zobacz ponizej) a popyt na opisana wczesniej dzialalnosc znacznie przewyzsza podaz. Akurat tutaj mam doswiadczenie.

                              > 2. Akurat oceniam unijne projekty, wiec wiem, jak trudno jest dzis cokolwiek
                              > 'wyciagnac' z Unii
                              . Przykladowo: na 10 projektow, ktore ostatnio ocenialem
                              > , tylko 1 poszedl do dalszej oceny, i to bez gwarancji sukcesu. I powiedziano n
                              > am w Brukseli, ze podobnie bylo w przypadku pozostalych grup ekspertow...


                              Wybierz sie wiec do najblizszego urzedu zatrudnienia i zapytaj panienek o dostepna pomoc panstwa przy uruchamianiu wlasnej firmy.

                              > 3. Uczciwa firma, szczegolnie w sektorze high tech, zawsze daje zyski
                              > z powaznym opoznieniem
                              .


                              A skad to wiesz? prowadziles taka firme? Jak sie wlasciwie dogadasz z klientem, to masz kase w 30 do 60 dni i raty placone miesiecznie.

                              > 4. Tu nie chodzi o wiedze absolwentow

                              Tu chodzi o dwie rzeczy. Pierwsza, ze klient musi byc przekonany ze rozmawia z fachowcem. Absolwent po studiach fachowcem nie jest i nigdy nie bedzie. Tu potrzeba conajmniej kilku lat praktyki. Druga rzecz to "ownership of intelectual property". Innymi slowy oni ci placa, a ty zapisujesz na ich konto wszelkie prawa autorskie wlaczajac w to potencjalne patenty. I tu rowniez klient musi byc pewny, ze kontrachent nie bedzie wycinal mu numerow. Jak spelniasz te dwa warunki, to kasy na swiecie jest pod dostatkiem na dzialalnosc R&D.

                              ,[i] ale o ograniczona chlonnosc rynku/i]

                              Jak spelniasz dwa warunki podane powyzej, to kasy na swiecie jest pod dostatkiem na dzialalnosc R&D. Pojecie ograniczonej chlonnosci rynku tu nie wystepuje. Tak to moze wygladzac dla tych, ktorzy nie spelniaja powyzszych warunkow i z ktorymi powazni kontrachenci nie chca po prostu rozmawiac.

                              > 5. Mowimy o tym samym typie firm.

                              Nie, to nieprawda. Firmy o ktorych ty piszesz to firmy produkujace materialne produkty glownie na potrzeby rynku. Ja od poczatku pisze o firmie R&D ktora sprzedaje swoje produkty IPw sektorze produkcyjnym. Rodzaj rynku i produktu sa rozne.

                              > [b]'Dobre' rady zas dawaj 'Jasiu' sobie samemu i nie zamiecaj tego forum swa b
                              > ezsensowna pisanina
                              .

                              Ta pisanina moze wygladac bezsensownie dla ciebie oraz towarzystwa akademickiego. Jest natomiast bardzo sensowna z punktu widzenia przemyslu.

                              [i]> i atakami ad personam![/b][/i]

                              Nie bylo to moja intencja, ale skoro tak odebrales moj post, to przepraszam.
                              Zastanow sie powaznie nad tym co napisalem
                              • Gość: Kagan Re: studia uczą tylko nieporadnosci? IP: *.dsl.telepac.pt 12.07.11, 10:08
                                1. Gdyby kapital byl tak dostepny, jak to piszesz, to nie byloby z niego zyskow, gdyz kazdy by byl kapitalista i nie byloby kogo wyzyskiwac. Zas glownym problemem, jaki maja obecnie firmy w Polsce (i nie tylko), jest deficyt popytu, ze wzgledu na niskie place i wysokie bezrobocie.
                                2. Chyba sobie zartujesz. W PUPach to panienki maja interesantow wiadomo gdzie, a ta cala pomoc panstwa przy uruchamianiu wlasnej firmy, to tylko mit. Zreszta z jakiej racji panstwo mialo by, kosztem podatnikow, fundowac firme komus, kto jest tak malo przedsiebiorczy, ze nie potrafi znalezc sobie pracy, chocby np. emigrujac?
                                3. Wiem, gdyz pracowalem w tym sektorze. I nie licz na regularne platnosci, gdyz drugim powaznym probleme malych firm w Polsce, po wspomnianym deficycie popytu, sa opoznienia w naplywie pieniadza (problmy z tzw. cash flow).
                                4. Nie opowiadaj bajek o tym, ze na swiecie jest pod dostatkiem funduszy na dzialalnosc R&D, gdyz jest wrecz odwrotnie - posiadacze kapitalu wola inwestowac, szczegolnie podczas recesji, w takie branze, ktore daja szybkie i w miare pewne zyski, a R&D daje zyski niepewne i z duzym opoznieniem.
                                5. I znow: obecnie, podczas powaznego kryzysu finansowego w USA i strefie euro, chlonnosc rynku jest obecnie bardzo ograniczona.
                                6. Nie masz pojecia o biznesie, a to co piszesz, to sa "nauki" pobierane na motywujacych kursach dla bezrobotnych... :(
                                • Gość: michal_powolny12 Re: studia uczą tylko nieporadnosci? IP: *.111.178.74.static.crowley.pl 12.07.11, 17:29
                                  Problem z płatnościami ma sporo MIŚ firm. Te inowacyjne najmniejszy. Po prostu nie koncernom nie opłaca się z nimi zadzierać. Patent jest tutaj kluczem.
                                  • Gość: Kagan Re: studia uczą tylko nieporadnosci? IP: *.dsl.telepac.pt 12.07.11, 20:26
                                    Duże fimy, to zawsze stać na wykupienie małych firm razem z ich patentami, albo na ominięcie patentów...
                                    • Gość: michal_powolny12 Re: studia uczą tylko nieporadnosci? IP: *.iwacom.net.pl 12.07.11, 22:26
                                      Omijanie patentów sporo kosztuje, tak samo jak znaków towarowych. O tym ostatnim przekonał się już polski przedsiębiorca od win Andrzej Pawelec oraz niedługo inicjatorzy tygodnika Wrost przeciwnie. Tygodnik Angora napoczątku nosił tytuł Agora ale że tak samo nazywała się spółka GW został poproszony o zmianę loga.
                                      • Gość: Kagan Re: studia uczą tylko nieporadnosci? IP: *.dsl.telepac.pt 12.07.11, 22:50
                                        Pisalem o naprawde duzych firmach.
                                        • Gość: michal_powolny12 Re: studia uczą tylko nieporadnosci? IP: *.111.178.74.static.crowley.pl 13.07.11, 10:19
                                          Inni wielcy też płacą. I to sporo. Dobry patent to żyła złota. A omijanie reguł prawa pwtantowego naprawdę się nie opłaca.
                        • Gość: koli Re: studia uczą tylko nieporadnosci? IP: *.com.pl 19.07.11, 20:17
                          żałosne, wariat udający naukowca i forumowy nieudacznik, który nic nie potrafi rozwalają ten wątek, generując większość postów... makabra, idźcie się gdzieś leczyć kagany i wycofani albo może jakieś piwo? kobita? masturbacja? cokolwiek oszczędźcie klawiatury!
            • Gość: michal_powolny12 Re: studia uczą tylko nieporadnosci? IP: *.iwacom.net.pl 10.07.11, 12:13
              Przestań kłamać. Polska firma z Z.Góry jest światowym monopolistą w produkcji dekoderów satelitarnej tv cyfrowej, firmy farnaceutyczne i kosmetyczną mają potężne BiR (Dr Irena Eris i inne), Solaris co chwila wypuszcza nowe autobusy a firma z B-Białej samoloty. Ich koledzy z W-wy sprzęt łączności dla armii.
    • zmora_upiora Re: studia uczą tylko nieporadnosci? 09.07.11, 10:57
      Boże ludzie a może zamiast w kółko marudzić jakich to te nasze polskie uczelnie beznadziejnych absolwentów wypuszczają, jak to politycy zniszczyli polską myśl techniczną, ekonomiczną, edukacyjną czy jaką tam jeszcze, zaczniemy w końcu coś robić? Ostatnio mam wrażenie, że politycy są od psucia a naród od marudzenia...a od działania?
      • Gość: Kagan Re: studia uczą tylko nieporadnosci? IP: *.dsl.telepac.pt 09.07.11, 11:02
        Przepraszam, ale co moze zrobic dzis zwykly obywatel, poza pisaniem na forach internetowych? Poczytaj lepiej cos na temat teorii elit Pareto, zanim zaczniesz winic zwyklych obywateli za skandalicznie niski poziom polskiej nauki i polskiego szkolnictwa wyzszego i za upadek polskiej mysli technicznej.
        Na poczatek: pl.wikipedia.org/wiki/Teoria_elit
        "Elityzm, teoria elit – teoria państwa opisująca i wyjaśniająca relacje władzy we współczesnym społeczeństwie. Twierdzi, że niewielka mniejszość, składająca się z przedstawicieli elit ekonomicznych i sieci planujących politykę posiada władzę w społeczeństwie, bez względu na wyniki wyborów. Dzięki stanowiskom w korporacjach lub zarządach korporacji oraz wywieraniu wpływów na politykę poprzez finansowe wsparcie fundacji, stanowiska w think tankach lub "opiniotwórczych" kręgach, członkowie "elity" mogą wpływać na decyzje ekonomiczne i polityczne."
    • Gość: aaa Re: studia uczą tylko nieporadnosci? IP: *.ghnet.pl 09.07.11, 11:57
      Ale po co roztrząsać kolejny raz jeden i ten sam temat?

      Wiadomo, że studia nie nauczą idioty niczego, a inteligentny człowiek nawet z kulturoznawstwa zrobi użytek. Skończyłam 2 humanistyczne, zupełnie nierynkowe kierunki, pracę znalazłam pół roku po studiach (bez żadnych znajomości i przekrętów) i obecnie, 7 lat po obronie mgr, zarabiam grubo ponad średnią krajową, pracując w zawodzie. Znam wielu innych absolwentów tych samych kierunków. Część z nich radzi sobie znakomicie, i są to ci ludzie, którzy na studiach się przykładali, robili równolegle ze studiowaniem różne praktyki, wyjeżdżali na stypendia, poszerzali horyzonty, uczyli się języków, potem inwestowali w podyplomówki. A ci, którzy myśleli, że papierek dobrej uczelni będzie dla nich przepustką do pracy, pieniędzy i lepszego świata, obudzili się z ręką w nocniku i zasilają szeregi bezrobotnych.

      Moim zdaniem nie ma kierunków niepotrzebnych, tylko niepotrzebnie niektórzy ludzie idą na studia. W sumie to wniosek oczywisty, tak jak te, że jest za dużo byle jakich prywatnych uczelni sprzedających dyplomy, zbyt łagodna selekcja na studia i nadmiar miejsc na niektórych kierunkach (w tym, jak sądzę, również na prawie).
      • Gość: kagan Re: studia uczą tylko nieporadnosci? IP: *.dsl.telepac.pt 09.07.11, 12:30
        Tyle, ze twoje dzieje nie sa w zaden sposob reprezentatywne dla absolwentow kierunkow humanistycznych, ktorzy na ogol sa albo bezrobotni, albo tez pracuja nie w swoim zawodzie.
        I zgoda, "jest za dużo byle jakich prywatnych uczelni sprzedających dyplomy, zbyt łagodna selekcja na studia i nadmiar miejsc na niektórych kierunkach (w tym, jak sądzę, również na prawie)".
      • wycofany No to panienka pojechala... 09.07.11, 12:44
        A ja myslalem ze humanistyczne nie ucza niczego pozytecznego i nie daja naukowej wiedzy. Mozna znalezc dobra prace, bo jak sie ma znajomosci to po podstawowce mozna byc ministrem. Ale nikt mi nie wmowi, ze kulturoznawstwo to nauka. Co sie tam odkrywa? Dostal ktos za to Nobla? Encyklopedyczny zbior faktow, pol-faktow i cwierc-faktow.

        • Gość: aaa do frustracika powyżej IP: *.ghnet.pl 09.07.11, 13:26
          Widać, że z humanistyką nie jesteś za pan brat, bo nawet czytanie ze zrozumieniem u ciebie kuleje. Czyżbyś sam skończył jakiś kierunek pseudohumanistyczny w prywatnej wyższej szkole kroju i szycia w Pcimiu Górnym z filią w Dolnym i dajesz wyraz frustracjom klepiąc biedę na bezrobociu?

          A na marginesie - co się odkrywa na budownictwie, geodezji, inżynierii środowiska, odlewnictwie, architekturze? Dostał ktoś za to Nobla?

          • wycofany Re: do frustracika powyżej 10.07.11, 12:47
            Pudlo! Bylem na humanistycznych i wiem wszystko.
        • Gość: Kagan Re: No to panienka pojechala... IP: *.dsl.telepac.pt 09.07.11, 13:50
          Jesli po bardzo marnej zawodowce mozna bylo po roku 1989 zostac w Polsce prezydentem, to znaczy, ze w "wolnej" Polsce nie liczy sie wiedza, a tylko znajomosci.
          A kulturoznawstwo w oczywisty sposob nie jest dyscyplina naukowa, gdyz nie ma ono ani swego wlasnego obszaru badan (pokrywa sie on bowiem w 100% z socjologia i etnologia oraz antropologia) ani tez swoich wlasnych metod badan, ktore sa te same co w historii, oraz wspomnianych juz wyzej socjologii i etnologii oraz antropologii...
          Podobnie jak np. tzw. gender studies, ostatnio tak modne wsrod feminstek.
          Wycofany, trzymaj sie. Forumowe pieski szczekaja (a raczej ujadaja), a twoja karwana jedzie dalej! :-)
          • piotr-ek234 Re: No to panienka pojechala... 09.07.11, 15:37
            Ale o co wy się sprzeczacie? Na cholerę obrzucanie się błotem i wyzywanie od nieuków?

            Powiedzmy sobie szczerze, czy absolwenci kierunków humanistycznych są potrzebni?( Lub nie ścisłych?) Odpowiedź brzmi tak! Człowiek poza nauką potrzebuje też rozrywki, potrzebuje budować społeczność i funkcjonować w niej. Język nauk ścisłych, albo może inaczej matematyka, która jak mniemam takim językiem powinna być, jest zbyt uboga by móc przy jej pomocy opisywać zagadnienia rządzące ludźmi. Tak już jest i pewnie zostanie.

            Co natomiast boli? Boli to, że studia nad historią są tańsze niż np. chemią, i dużo łatwiej zwiększyć ilość historyków niż chemików. Poza tym nauki ścisłe pożądają od studentów jako takiego opanowania matematyki, która nie wiedzieć czemu nie jest językiem naturalnym dla ludzi. Łatwiej uczyć się, czegoś co nie używa tego skomplikowanego języka wzorów, implikacji i innych pojęć, a co za tym idzie, ludzie wolą uczyć się np. kulturoznastwa.
            Ponieważ podaż jest łatwa i jest popyt ilość studentów rośnie, a co za tym idzie spada poziom. Zawsze tak jest, że ilość i jakość nie chodzą w parze. W efekcie produkujemy bardzo dużo, źle wykształconych absolwentów wydziałów humanistycznych. (Nie mówię, że wszyscy tacy są, mówię tylko, że dyplom nawet dobrej uczelni znaczy już bardzo mało.)
            Oni potem nie mogą znaleźć pracy i jest klops. Tytuł magistra upada i pojawiają się wątki
            o tym, że uczelnie są do dupy. (Co swoją drogą jest prawdą)

            Nie do końca rozumiem czemu ta choroba przenosi się, też na absolwentów wydziałów ścisłych, pewnie wiąże się to, z parciem na zwiększanie liczby studentów i stwierdzeniem, że nie możemy oblać 90% ludzi już na 1 roku.

            A tak przy okazji przemyśleń. Z punktu widzenia pracodawcy.
            Czy to, że student jest wstanie studiować kilka kierunków naraz jest normalne. Studia to powinien być zapieprz taki jakiego w żadnej robocie nie uświadczysz i to nie na 3 kierunkach na raz tylko na jednym. Po co? Po to, żeby pracodawca wiedział, że ten człowiek był wstanie przejść przez studia, że ma ponadprzeciętne możliwości intelektualne nawet jeśli to zupełnie inna branża niż jego wykształcenie.

            Z punktu widzenia studenta.
            Chcę pogłębić swoją, wiedzę i ,,postudiować'' życie to nie tylko robota i a potem emerytura, czemu te kilka lat na studia mają mi być zabrane?

            Z punktu widzenia uczciwego człowieka. (Może nie do końca, ale z lekkim skrzywieniem w te stronę)
            Co jest plagą na polskich uczelniach? To, że absolwent razem z dyplomem nie dostaje certyfikatu, ten człowiek przez 5 lat uczciwie pracował. Jeśli nawet program jest wymagający, ale można ściągać na egzaminach, czy oddawać prace napisane rok temu przez innych studentów i już raz oddane bez żadnych konsekwencji, to jaki ma to sens?
            • Gość: Kagan Re: No to panienka pojechala... IP: *.dsl.telepac.pt 09.07.11, 17:59
              Jeszcze raz powtarzam, ze gora 20% absolwentow szkol srednich nadaje sie na studia wyzsze, a wiec obecnie, w sytuacji gdy na studia w Polsce dostaje sie dobrze ponad 50% absolwentow szkol srednich, to poziom absolwentow tych studiow musi radykalnie zmalec, gdyz poziom nauczania na studiach musi byc dostosowany do pozimu najtepszych studentow. A pisze to jako byly wykladowca polskich wyzszych uczelni (panstwowych i prywatnych), obecnie zatrudniony na zagranicznym uniwersytecie, gdzie tez poziom studentow, a wiec i nauczania jest fatalny, ze wzgledu na przyjmowanie na studia praktycznie kazdego osobnika z matura...
              lech.keller@gmail.com
    • Gość: aaa Re: do frustracika powyżej IP: *.ghnet.pl 09.07.11, 14:02
      Wiadomo, że żaden humanista nie dostał naukowego Nobla, bo są one przyznawane z fizyki, chemii i fizjologii/medycyny. Tak samo, jak nikt nie wygrał Konkursu Chopinowskiego za osiągnięcia w matematyce, ani nie dostał Złotej Palmy w Cannes za skok o tyczce. No i co z tego? Czy fakt, że w dziedzinie np. psychologii nie są przyznawane Noble oznacza, że nie jest ona nauką???
      Na jakiej podstawie tylko Noble naukowe uznajesz za prawdziwe? Czemu Nobel z literatury, ekonomii czy pokojowy jest mniej prawdziwy/nieprawdziwy? Akurat pokojowy jest obecnie najbliższy intencjom fundatora (chciał, żeby nagrody przyznawano za "rozbrojenie, zmniejszenie potencjałów militarnych i w proces zapobiegania konfliktom zbrojnym" - pl.wikipedia.org/wiki/Nagroda_Nobla).
      • Gość: Kagan Re: do frustracika powyżej IP: *.dsl.telepac.pt 09.07.11, 15:14
        Po prostu sa Noble za osiagniecia, ktore moga byc obiektywnie ocenione, np. odkycie nowego rodzaju promieniowania (Roentgen, Penzias i Wilson), i za ktore dostaje sie Nobla naukowego, np. z fizyki, i sa tez Noble za osiagniecia, ktore nijak nie moga byc obiektywnie ocenione, np. napisanie powiesci czy wierszy (tzw. Noble Milosza czy Szymborskiej).
        Psychologia zas nie jest (przynajmniej na razie) nauka, gdyz zbyt duzo opiera sie ona na subiektywnych ocenach zamiast na obiektywnych faktach.
        Noble pokojowe, to zas istna farsa. Dostal go Walesa, ktory omalo co nie doprowadzil swa dzialalnoscia do najazdu ZSRR na Polske, a wiec, kto wie, moze nawet do wybuchu III Wojny Swiatowej czy tez ostatnio Obama, przywodca panstwa toczacego dzis conajmniej trzy jak nie wiecej brudnych, zabojczych wojen...
        Zgoda, Nobel mial bardzo szlachetne idee, ale zostawil po sobie glownie dynamit, a wiec srodek do niszczenia i zabijania...
        Pozdr.
        lech.keller@gmail.com
        • Gość: Jasio Re: do frustracika powyżej IP: *.bchsia.telus.net 09.07.11, 18:29
          Nobel mial bardzo szlachetne idee, ale zostawil po sobie glownie dyna
          > mit
          , a wiec srodek do niszczenia i zabijania...

          Ej Kagan. Nim cos napiszesz, zajrzyj chociaz do Wiki.......
          Wikipedia:
          "Uses:
          Dynamite is mainly used in the mining, quarrying, and construction industries and has had historical use in warfare, but the unstable nature of nitroglycerin, especially if subjected to freezing, has rendered it obsolete for modern military use."

          To co napisano w Wikipedii na temat dynamitu pokrywa sie z moja znajomoscia tematu. Czyli glowne zastosowanie dynamitu to nie niszczenie i zabijanie, a budowanie i dostarczanie nowych surowcow potrzebnych czlowiekowi. Niepotrzebnie probujesz niszczyc Nobla..
          • Gość: Kagan Re: do frustracika powyżej IP: *.dsl.telepac.pt 09.07.11, 18:47
            Wikipedia jako zrodlo wiedzy objawionej? Zauwaz, ze dynamit zostal zastapiony w wojsku nowszymi materialami wybuchowymi, ale nie bylo by ich bez wynalezienia dynamitu...
            I nie cytuj selektywnie:
            Dynamite is a high explosive, which means it detonates rather than deflagrates. While TNT is used as the standard for gauging explosive power, dynamite has more than 60% greater energy density than TNT.
            Another form of dynamite consists of nitroglycerin dissolved in nitrocellulose and a small amount of ketone. This form of dynamite is similar to cordite, and is much safer than the simple mix of nitroglycerin and diatomaceous earth. Military dynamite achieves greater stability by avoiding nitroglycerin.
            en.wikipedia.org/wiki/Dynamite
            I ja wcale nie chce znisczyc Nobla. Skad ten pomysl?
            • Gość: Jasio Re: do frustracika powyżej IP: *.bchsia.telus.net 09.07.11, 23:56
              Zejdzmy z tego wybuchowego tematu, bo w dzisiejszych czasach obu nas moga zamknac.
              • Gość: Kagan Re: do frustracika powyżej IP: *.dsl.telepac.pt 10.07.11, 10:55
                Bez paranoi, prosze. Zamknac moga dzis kazdego, wiec nie ma wiekszego znaczenia co sie robi... ;-)
        • antey Re: do frustracika powyżej 09.07.11, 18:56
          Dynamit jest - uwaga - materiałem przemysłowym.
          Do kruszenia skał itp.
          Poza tym - ideas don't kill; people do.
        • Gość: aaa Re: do frustracika powyżej IP: *.ghnet.pl 10.07.11, 10:13
          Jasne... gratuluję wiary w ludzki obiektywizm. Wybór również w dziedzinie nauki jest wysoce subiektywny (grupa osób ocenia co ich zdaniem jest ważniejszym osiągnięciem, niż inne) i nie zawsze trafiony, patrz: Nobel za badania potwierdzające lecznicze efekt lobotomii - totalna porażka.
          Owszem, wybory w zakresie literatury są subiektywne, bo trudno, żeby taki nie był odbiór sztuki.
          Za pokojowymi często kryją się jakieś interesy polityczne; nagroda dla Obamy chyba dla nikogo, oprócz członków Akademii, nie była zrozumiała, łącznie chyba z samym nagrodzonym.
          Nauki społeczne, a taką jest też psychologia, dostarczają tylko wiedzy prawdopodobnej, nigdy pewnej - stad ich słabość w zestawieniu ze ścisłymi. Tylko po co robić takie porównania? Wiadomo, że innym "obiektem badawczym" są ludzkie zachowania, a innym metale nieżelazne. Nie widzę powodu, żeby dyskredytować pierwszy z wymienionych i nie szukać prawidłowości tylko dlatego, że zachowania nie poddają się ścisłej kwantyfikacji.
          • Gość: Kagan Re: do frustracika powyżej IP: *.dsl.telepac.pt 10.07.11, 10:53
            Zrozum, ze czyniki subiektywne to jakies 10%, gora 20% w przypadku nadawania Nobli w takich dziedzinach jak fizyka, chemia czy medycyna, ok. 50% w przypadku nagrod im. Nobla z ekonomii, a praktycznie 100% w przypadku nagrod z literatury czy tez tzw. nagrody pokojowej. Np. czemu Nobla dostala Szymborska, a nie Lem? Czemu Milosz a nie Iwaszkiewicz? Z jakiej racji 'pokojowego' Nobla dostali tacy politycy jak Obama czy Walesa?
            I czy ja dyskredytuje nauki spoleczne, ktorych zreszta jestem przedstawicielem? Nie, ja tylko napisalem, ze psychologia, aby stac sie na 100% nauka, musi odrzucic swe wszelakie zwiazki z filozofia, szczegolnie filozofia idealistyczna. Az tyle i tylko tyle.
            Pozdr.
            lech.keller@gmail.com
            • Gość: aaa Re: do frustracika powyżej IP: *.ghnet.pl 10.07.11, 12:01
              Nie twierdzę, że dyskredytujesz nauki społeczne.
              Jeśli chodzi o Nobla, to piszę, że wybór, nawet w naukach ścisłych, opiera się na subiektywnych, nie zawsze trafionych wyborach. Owszem, znacznie mniej subiektywnych niż w przypadku literatury, ale jednak.
              Nobel dla Wałęsy był wyrazem poparcia dla rewolucji zapoczątkowanej przez Solidarność. Moim zdaniem był to trafny wybór. Zupełnie odwrotnie niż z Obamą. Literacki Nobel dla Miłosza, abstrahując od oceny jego dzieła, też był prawdopodobnie polityczny (czemu Akademia zaprzecza).
              • Gość: Kagan Re: do frustracika powyżej IP: *.dsl.telepac.pt 10.07.11, 12:20
                OK.
                Ale co do Walesy, to sie nie zgadzam, gdyz byl on (i zreszta dalej jest) narzedziem w reku amerykanskich elit wladzy, a jego dzialalnosc, szczegolnie w roku 1980, czyli za rzadow Brezniewa, mogla sprowokowac militarna interwencje ze strony Ukladu Warszawskiego (glownie ZSRR, ale takze CSRS i NRD), a wiec takze i III Wojne Swiatowa. I nie twierdze, ze Milosz na Nobla nie zasluzyl (w odroznieniu od Szymborskiej), ale ze jesli na literackiego Nobla zasluzyl Czeslaw Milosz, to zasluzyli tez na niego np. Stanislaw Lem i Jaroslaw Iwaszkiewicz .
                Pozdr.
              • wycofany Re: do frustracika powyżej 10.07.11, 12:56
                Humanistyka to po prostu nie jest prawdziwa nauka. Jezeli mozna napisac ksiazke o tym, ze Walesa byl "Bolkiem" i mozna napisac ze nie byl, a kazda z tych publikacji bedzie "naukowa", bo ktos znalazl jakies dokumenty do ktorych odwolal sie w przypisach, to gdzie tu sens i logika?

                Dokumenty mozna fabrykowac,dziela sztuki interpretowac na swoj sposob, nie zawsze zgodny z intencja autora. Mysle, ze w nauce zawsze musi byc 0 lub 1, a dla humanisty moze byc i 0 i 1.
                • Gość: Kagan Re: do frustracika powyżej IP: *.dsl.telepac.pt 10.07.11, 12:59
                  Niestety, ale dzis w nauce (science) moze byc i 0, i 1. Poczytaj cos na temat wspolczesnej fizyki...
                • Gość: aaa Re: do frustracika powyżej IP: *.ghnet.pl 10.07.11, 13:31
                  Z tym przykładem przesadziłeś - jeśli są dwie publikacje i jedna mówi, że Wałęsa był Bolkiem, a druga mówi, że nie był, to tylko jedna z nich jest naukowa, ponieważ tylko jedna mówi prawdę. Bo Wałęsa nie mógł jednocześnie być Bolkiem i nie być Bolkiem, nie? To, że dokumenty można sfabrykować, nie dyskredytuje historii, tylko historyka, który albo ma kiepski warsztat i nie umie stwierdzić ich prawdziwości, albo służy ideologii, kłamiąc lub naciągając prawdę.
                  Analogiczna sytuacja, czyli rozbieżne interpretacje "danych" może się zresztą zdarzyć (i niestety, nieraz się zdarza) na gruncie ścisłej nauki, jaką jest medycyna - jeden lekarz mówi, że dane objawy wskazują na chorobę X, drugi że na Y, i ordynują wzajemnie wykluczające się terapie. Czy taka sytuacja dyskredytuje medycynę?
                  Spory nad statusem nauk ("nauk"?) humanistycznych są równie produktywne jak spory polityczne, bo zależą od punktu widzenia i przyjętych kryteriów. Wg Twoich nie są. Moje odczucia w tej kwestii są mieszane, niemniej jednak uważam, że takie rozważania są bez sensu, bo prowadzą do wartościowania - humanistyka jest potrzebna, tak czy inaczej, niezależnie od tego, czy nazwiesz ją nauką, sztuką, czy jakkolwiek. I niezależnie od faktu, że na polskim rynku pracy humanistów jest zdecydowany nadmiar.
                  • Gość: KAGAN Re: do frustracika powyżej IP: *.dsl.telepac.pt 10.07.11, 14:08
                    Wałęsa mógł być też jednoczesnie 'Bolkiem', czyli agentem SB, i agentem innych specsłużb. Mógł też oficjalnie nie zgodzić sie na współpracę z SB, ale de facto z nią współpracować. Nie musiał też niczego podpisywać, a kryptonim dostał i tak, 'z urzędu'. I co, gdy dokument jest oryginalny, gdyż wystawiony został przez funkjonariusza SB, ale nie jest on zgodny ze stanem faktycznym, np. wystawiono go w celu skomromitowania jakiegoś działacza opozycji? Zresztą wiadomo, że tzw. opozycja w PRLu istniała zawsze za zgoda specsłużb, które wolały mieć do czynienia z opzycjonistami im znanymi, niż dobrze zakonspirowanymi, stąd też na rękę było SB istnienie takiego np. KOR, który oficjalnie ogłosił listę swych działaczy. Co by bowiem dała likwidacja KOR? Powstał by KOR-bis, tyle, że dobrze zakonspirowany... Itp. Itd.
                    I zgoda, humanistyka jest potrzebna, ale to nie znaczy, że trzeba w niej kształcić setki tysięcy studentów, gdy roczne zapotrzebowanie jest na góra kilka tysięcy mgr nauk humanistycznych.
                    • Gość: aaa Re: do frustracika powyżej IP: *.ghnet.pl 10.07.11, 15:14
                      To są już spory światopoglądowe. OK, zgadzam się, humanistyka jest do pewnego stopnia skażona światopoglądem badacza, różnorodnością interpretacji, częściową nieprzewidywalnością ludzkich zachowań, etc. Paradoks opisanej przez Ciebie sytuacji z Bolkiem polega na tym, że daje się wiarę papierom wygrzebanym z archiwum z założenia manipulatorskiej instytucji. Skoro udowodniono, że SB, mówiąc eufemistycznie, nie zawsze pisała w swoich papierach prawdę i zdarzało jej się nadawać kryptonimy z urzędu, to materiały te jako źródło historyczne zostały dostatecznie zdyskresytowane ponieważ część z nich jest kłamliwa (albo istnieje duże ryzyko, że taka jest). W związku z tym nie powinien to być materiał do badań naukowych, nie powinni się w tym babrać historycy.

                      > I zgoda, humanistyka jest potrzebna, ale to nie znaczy, że trzeba w niej ksz
                      > tałcić setki tysięcy studentów
                      , gdy roczne zapotrzebowanie jest na góra kil
                      > ka tysięcy mgr nauk humanistycznych.
                      To właśnie napisałam, zbędna uwaga.
                      • Gość: kagan Re: do frustracika powyżej IP: *.dsl.telepac.pt 10.07.11, 15:42
                        Tak wiec ogolnie to sie zgadzamy, a 100% zgodnosc to byla tylko na posiedzeniach KC PZPR, i tez tylko dla uzytku owczesnych mass-mediow.
                        Pozdr.
                  • wycofany Re: do frustracika powyżej 11.07.11, 17:09
                    To byl tym Bolkiem czy nie byl? Czekam kiedy ci historycy ustala prawde i chyba nigdy sie nie doczekam.



    • Gość: michal_powolny12 Re: studia uczą tylko nieporadnosci? IP: *.iwacom.net.pl 10.07.11, 12:51
      I znowu kłamstwa i kłamstewska. Dekodery dla satelitarneh tv cyfrowej wymyślają polscy inżynierowie w polskiej Zielonej Górze-to że korzystają z podzespołów które na ich zamówieniue wyprodukowano w miejscu XYZ nie ma żadnego znaczenia.Solaris NIE jest montownią. Firma Solaris sama projektuje pojazdy. W Bielsku Białej nie składają samolotów lecz je wymyślają i produkują. Jej dostawcami są polscy producenci. W Łodzi działa jedna największych w Europie stoczniprodukujących luksusowe jachty. Żywice dostarcza im polski zakład (jet on także partnerem firmy lotniczej z B-Białej). A kosmetyki dr Ireny Eris to w Europie regionalny hit.
      • Gość: Kagan Re: studia uczą tylko nieporadnosci? IP: *.dsl.telepac.pt 10.07.11, 13:07
        Nie wymyslaja, a projektuja na podstawie poprzednich modeli. Solaris nie projektuje autobusow, a tylko modyfikuje obecnie produkowane modele, ktore sa oparte na dokumentacji firmy Neoplan. Zaprojektowac samolot potrafi zas kazdy absolwent politechniki kierunku lotnictwo. Ale licza sie w nim dzis glownie silnik i awionika, a nie kadlub czy skrzydla, ktore mozna zlozyc w kazdym wiekszym garazu. Male jachty, czyli zaglowki, mozna tez produkowac na mala skale w kazdym wiekszym garazu, ale juz nie silniki do nich... Itp. Itd.
        Czyzbys byl pracownikem 'Jedynki' za czasow propagandy sukcesu z lat 1970?
        I jesli jest tak dobrze, jak to piszesz, to czemu jest tak zle?
        • Gość: Kagan Re: studia uczą tylko nieporadnosci? IP: *.dsl.telepac.pt 10.07.11, 14:12
          PS: Ile Solarisa jest w Tramino?
          Komponenty będą dostarczane przez specjalistycznych dostawców, przykładowo: zestawy kołowe (firma GHH), silniki elektryczne (VEM Drezno), przekładnie (Voith), system hamulcowy (Hanning &Kahl), przeguby i harmonie (Hübner), system trakcyjny (Medcom), pantografy (Stemmann), drzwi (Ultimate), klimatyzacja przestrzeni pasażerskiej (Konvekta).
          pl.wikipedia.org/wiki/Solaris_Tramino
          • Gość: michal_powolny12 Re: studia uczą tylko nieporadnosci? IP: *.iwacom.net.pl 10.07.11, 17:07
            A czyż w Polsce nie produkuje się zestawów dzwi do dużych samolotów transatantyckich? To pewnie też źle i to także jest zwykła montownia. Dzisiaj produkowane modele Solaris to zupełnie nowe autobusy. Nie mają wiele wspólnego z Neoplanem. Powód? Gdyby było inaczej Neoplan zjadł by w sądzie Solarisa.
            • Gość: Kagan Re: studia uczą tylko nieporadnosci? IP: *.dsl.telepac.pt 10.07.11, 17:17
              Tak, w Polsce produkuje sie te drzwi, zreszta na zagranicznej licencji, ale silniki to produkuje sie w USA (GE) i UK (RR), gdyz drzwi sa przeciez o wiele prostsza czescia samochodu czy samolotu, niz silnik. A Solaris 'wyrosl' z Neoplanu, i pewnie do dzis splaca licencje, ktore musial od Neoplanu zakupic, aby moc wejsc na zachodnie rynki.
              Jeszcze raz przeczytaj o tym, ile jest "Solarisa" w "Solarisie":
              "Komponenty będą dostarczane przez specjalistycznych dostawców, przykładowo: zestawy kołowe (firma GHH), silniki elektryczne (VEM Drezno), przekładnie (Voith), system hamulcowy (Hanning &Kahl), przeguby i harmonie (Hübner), system trakcyjny (Medcom), pantografy (Stemmann), drzwi (Ultimate), klimatyzacja przestrzeni pasażerskiej (Konvekta). Elementy tworzywowe zewnętrzne powstają w firmie Astromal z Wilkowic a wewnętrzne w firmie Polimer z Solca Kujawskiego, poza częścią motorniczego, którą dostarcza firma Bowi."
              pl.wikipedia.org/wiki/Solaris_Tramino
              Taki tramwaj. to i ja potrafilbym szybko zmontowac w wynajetej czesci zajezdni tramwajowej albo lokomotywowni, z pomoca kilku spawaczy, blacharzy, monterow, elektrykow i lakiernikow...
              lech.keller@gmail.com
              • Gość: michal_powolny12 Re: studia uczą tylko nieporadnosci? IP: *.111.178.74.static.crowley.pl 11.07.11, 13:24
                MOntaż tramwaju w wynajętej zajezdni. Świetny pomysł na szybkie bankructwo. Remonty tak ale montaż? To nie ta bajka. Neoplan bardzo nie lubi Solarisa bo ta mała polska firma okazała się po latach lepsza. Ma własną technologię, dostawców i biuro projektowe.
                • Gość: Kagan Re: studia uczą tylko nieporadnosci? IP: *.dsl.telepac.pt 11.07.11, 14:04
                  Zalezy, jak duza jest ta zajezdnia i jak dobrze jest ona wyposazona. I co za roznica jest miedzy zajezdnia a lokomotywownia, poza tym, ze jedna obsluguje tramwaje, a druga lokomotywy i pociagi elektryczne? Jesli d. ZNTK w Gliwicach produkuje dzis lokomotywy w dawnej hali napraw, to co w tym jest zlego? Podobnie jest tez z produkcja tramwajow w dawnych zajezdniach i warsztatach remontowych, np. Protram we Wroclawiu oraz Modertrans w Poznaniu.
                  A podobnie jest zreszta, i to na znacznie wieksza skale, jest w dawnych ZNTK w Bydgoszczy (PESA), Nowym Saczu (NEWAG) czy tez w Minsku Mazowieckim (montaz tzw. Flirtow).
                  Przeciez trudno jest tez powiedziec, czy taka np. WKD (EKD) to ma pociagi, czy tez tramwaje, a wiec czy ma zajezdnie, czy tez lokomotywownie... Podobnie jest tez w Niemczech, gdzie tramwaje czesto jezdza po torach kolejowych (np. Kassel), a pociagi po torach tramwajowych (Drezno). To jest tylko kwestia terminologii: w dawnch planach warszawy linia EKD oznaczona jest czesto jako linia tramwajowa, a w terminologii angielskojezycznej owa WKD (EKD) to jest 'lekka kolej' ('light railway'), czyli cos posredniego miedzy tramwajem ('tram' a w USA 'streetcar' albo 'trolley'), a lina kolejowa ('heavy railway' ).
                  We Wiedniu tez do niedawna byl podzial na Strassenbahn (tramwaj), Stadbahn (kolejka miejska), U-Bahn (metro) i S-Bahn (SKM), ale ostatnio to Stadtbahn przemianowano na metro, mimo ze na jednej z linii metra (chyba U6) wciaz jezdza pojazdy bedace w zasadzie tramwajami.
                  A co do reszty - plotek nie komentuje,, ale przypominam, ze polskie w autobusach Solaris to sa chyba tylko siedzenia i niektore czesci nadwozia oraz nazwa, bezczelnie wrecz ukradziona od S. Lema... Wszystkie kluczowe czesci tych autobusow, takie jak np. silnik i skrzynia biegow sa bowiem z importu.
                  lech.keller@gmail.com
              • Gość: michal_powolny12 Re: studia uczą tylko nieporadnosci? IP: *.111.178.74.static.crowley.pl 11.07.11, 13:26
                Widział Pan kiedyś halę gdzie się produkuje dzwi do samolotów? Ja tak i wiem że ich produkcja wymaga wręcz aptekarskiej precyzji. To piekielnie skomplikowane urządzenie. Tak urządzenie a nie część.
                • Gość: Kagan Re: studia uczą tylko nieporadnosci? IP: *.dsl.telepac.pt 11.07.11, 13:41
                  Produkcja kazdej czesci do samolotu wymaga duzej dokladnosci, ale bez przesady: tolerancja w przypadku produkcji drzwi jest o wiele wyzsza niz przy przy produkcji silnikow lotniczych, sczegolnie turboodrzutowych, gdzie licza sie wrecz mikrony. I drzwi to jest tez czesc samolotu, podobnie jak np. silnik. Urzadzenie, w przypadku dzrzwi, to jest tylko to, co sluzy do zamykania i otwierania owych drzwi. Znacznie bardziej zlozone jest np. podwozie duzego samolotu...
                  • Gość: michal_powolny12 Re: studia uczą tylko nieporadnosci? IP: *.111.178.74.static.crowley.pl 11.07.11, 14:18
                    Szanowny Panie Dzwi samolotu to skomplikowana maszyna a granice błędu są bardzo ograniczone. Montaż pociągu/trawaju w garażu/zajezdni/lokomotywowni to naprawdę bardzo krótka droga do bankructwa. Naprawy bieżące to co innego. Przykłady jakie pan podaje dotyczą produkcji pojazdów szynowych przez firmy wykorztytujace majątek b.ZNTK. To były de facto bardzo często montownie wagonów. Co do polskości Solarisa. Polecam wycieczkę do zakładu produkcyjnego i rozmowę z właścicielami i kadrą inżynierską.
                    • Gość: Kagan Re: studia uczą tylko nieporadnosci? IP: *.dsl.telepac.pt 11.07.11, 14:28
                      A gdzie ja napisalem, ze jakakolwiek czesc kadluba samolotu nie wymaga duzej dokladnosci wykonania? Ale znaj proporcje miedzy trudnoscia montazu drzwi a obrobka czesci turbiny...
                      I podalem tez przyklady firm produkujacych tramwaje w dawnych zajezdniach. ZNTK nie produkowaly zas pojazdow szynowych - od tego byly w PRLu takie firmy jak np. PAFAWAG, Cegielski czy Zastal.
                      A nie musze też jechac do fabryki, aby poznac konstrukcje autobusu. Od fachowcow np. z warzawskiego MZA (d. MPA) wiem dobrze, jak malo polskie sa owe Solarisy, co zreszta dzis czesto uchodzi za ich glowna zalete w ekspolatacji...
                      • Gość: michal_powolny12 Re: studia uczą tylko nieporadnosci? IP: *.111.178.74.static.crowley.pl 12.07.11, 10:07
                        ZNTK w PRL de facto produkowały wagony towarowe i specjalistyczne. Lokomotyw owszem nie. Co do reszty spraw pozostanę przy swoim zdaniu.
                        • Gość: Kagan Re: studia uczą tylko nieporadnosci? IP: *.dsl.telepac.pt 12.07.11, 10:18
                          Byly tez ZNTK, ktore remontowaly lokomotywy. Np. ZNTK w Nowym Saczu budowaly lokomotywy parowe prawie od nowa, gdyz wykonywaly remonty kapitalne polaczone z instalacja nowego kotla, ktory jest najdrozsza czescia kazdego parowozu.
                          Pozdr.
          • wlv Re: studia uczą tylko nieporadnosci? 11.07.11, 04:39
            Medcom to polska firma.
    • yggdrasill Re: studia uczą tylko nieporadnosci? 11.07.11, 07:14
      Wiecznie ten sam lament. Ja to widzę tak (optymistycznie): spory procent tzw. 'studentów' studiuje wszelkiego rodzaju pierdołologie stosowane na wyższych szkołach gotowania na gazie. Wartość takiego wykształcenia jest nędzna, natomiast większość z nich pracuje, wobec czego są jakoś tam życiowo ogarnięci. Dalej mamy studentów wyżej wspomnianych pierdołologii na uczelniach państwowych- tu faktycznie trudno się nie zgodzić, że np. absolwentów prawa jest zbyt dużo, ale pozostaje mieć nadzieję, że skoro się dostali na, było nie było, oblegane studia, to może jednak coś sobą reprezentują i poradzą sobie na rynku pracy. Dalej- kierunki kształcące w zawodzie: lekarz, architekt etc. Tutaj problemy z pracą u ZMOTYWOWANYCH jednostek są znikome. Także śmiem przypuszczać, że nieporadni absolwenci wydziałów humanistycznych to jednak zjawisko dużo bardziej marginalne niż obecnie się wszystkim wmawia. Tzn. jeśli ktoś jest nieuleczalną sierotą, to jakie znaczenie ma, czy pójdzie na takie czy inne studia/ do pracy? Ludzie z potencjałem wyrobią się niezależnie od okoliczności, tym bez pozostaje płacz, że studia nie przygotowują, a studentów (czyli konkurencji) za dużo.
    • absolwencina adres emeilowy osoby po studiach, " 11.07.11, 07:49
      frytka123@domena.jakaś tam;

      po polibudzie, 27 lat, szuka pracy, przyniosła CV, więc z ciekawości podejrzałem;
    • sselrats W Polsce jest za malo ludzi po studiach 11.07.11, 08:42
      W Europie w liczbie ldzi ze studiami na 1000 mieszkancow jestesmy w dolnej polowce. Slabo.
      • Gość: Kagan Re: W Polsce jest za malo ludzi po studiach? IP: *.dsl.telepac.pt 11.07.11, 10:58
        Raczej za duzo. To, ze w calej Europie (lacznie z Portugalia, skad pisze) uczyniono z wyzszych uczelni farbryki i przechowalnie bezrobotnych, bylo wielkim bledem, za ktory Europejczycy drogo zaplaca! Konkurujmy z reszta swiata jakoscia, a NIE iloscia!
        lech.keller@gmail.com
        • sselrats Hahaha - Portugalia to jest dopiero wiocha 11.07.11, 21:37
          W 2010 ludzi 30-34 lata ze studiami na tysiac mieszkancow bylo:
          Portugalia: 235 - kraj, w ktorym "uczelnie sa przechowalniami bezrobotnych"
          Polska: 353 - kraj, w ktorym wszyscy mysla ze ma najwiecej ludzi ze studiami
          Finlandia: 457
          Szwecja: 458
          Dania: 470
          Norwegia: 473

          Uczyc sie, barany.
          • Gość: Kagan Re: Hahaha - Portugalia to jest dopiero wiocha? IP: *.dsl.telepac.pt 12.07.11, 10:15
            1. Daruj sobie ten smiech glupka...
            2. Nie potrafisz interpretowac danych statystycznych. Bogate, wysoko rozwiniete panstwa takie jak kraje Skandynawskie, to primo potrzebuja stosunkowo wiecej pracownikow z wyzszym wyksztalceniem niz slabo rozwiniete gospodarki biednej Polski czy Portugalii, a secundo to Skandynawie stac na ten luksus ksztalcenia prawie polowy osob w wieku "studenckim", zas biednej Polski czy Portugali po prostu nie stac na takie luksusy!
            4. Baranem, to jestes wiec TY, 'sselrats'... :(
            5. Podaj tez zrodla swych danych!
            • sselrats Nawet nie wiesz gdzie szukac danych o Europie? 12.07.11, 16:53
              Zalosne.
    • Gość: marthar Re: studia uczą tylko nieporadnosci? IP: *.11-2.cable.virginmedia.com 11.07.11, 10:46
      zgadzam sie, porostym przykladem jest porownanie studiow w polsce ze studiami w innych krajach np UK, mam doswiadczenie z obu uczelni, i biorac chocby sposob nauczania i podejscia wykladowcow do studentow,
      z drugiej strony ten problem, gdzie ludzie ktorzy niepowinni nigdy znalezc sie na studiach wyzszych istnieje wszedzie (takze UK) dlatego uwazam, ze studia powinny byc platne, a prywatne uczelnie zamiast wypuszczac zastepy nieudacznikow, ktorzy ucza sie z ksiazek do liceum, powinny wyjsc z oferta kursow przygotowywujacych do zawadu (np hydraulik, fryzjer itp)
    • Gość: michal_powolny12 Re: studia uczą tylko nieporadnosci? IP: *.111.178.74.static.crowley.pl 13.07.11, 12:47
      Grube katalogi zbankrutowanych przez naruszanie patentów firm przeczą pana tezie. W świecie się to nie opłaca. Takie numery są jeszcze możliwe w Chinach ale to już końcówka.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka