Dodaj do ulubionych

MISH MISH i co po MISH

13.07.06, 11:13
Hej hej

pisze do Was jako byly MISHowiec
w sposob ostateczny (obrona ostatniego dyplomu) rozstalam sie z MISHem we
wrzesniu 2005
przede mna jeszcze obrona pracy doktorskiej z kierunku pierwszego (za wiecej
niz rok)
chcialabym sie spytac czy jest tu wiecej absolwentow MISH?
jak sobie radzicie?
a obecni studenci MISH - jakie maja plany? czy zamierzaja sie chwalic
studiami na MISH?
ja nauczona doswiadczeniem madrze ten fakt ukrywam. Po prostu mowie jaki
kierunek ukonczylam. Stalo sie to zaraz po tym jak pracodawca zrezygnowal ze
mnie dowiedziawszy sie, ze MISH skonczylam. Z kolei drugi pracodawca chcial
ze mnie zrezygnowac poniewaz doszedl do wniosku, ze jestem mniej wartosciowa
niz osoba po tym samym kierunku skonczonym w trybie zwyklym. Na szczescie te
druga prace udalo mi sie dostac. Pzreblagalam, donioslam zaswiadczenia o
uprawnieniach i pzrez 2 lata mialam prace, teraz ja najprawdopodobniej strace.
W tej chwili pracuje na zastepstwo gdzie indziej, w zgodzie z drugim
skonczonym kierunkiem. Ale jestem na tyle madra, ze absolutnie o skonczeniu w
trybie MISH nic nie mowie podobnie o innych osiagnieciach. Mam wiec prace za
cale 600 zl i jestem dumna i blada i tylko trzese spodniami abym jej nie
stracila zbyt szybko. A reszty informacji o moim wyksztalceniu ujawniac nie
zamierzam, w aktach jest tylko dyplom ukonczenia danego kierunku.
jak Wy planujecie?
czy obecni studenci sadza, ze MISH i jego skonczenie pomoze w karierze
zawodowej?
pozdrawiam
Vicky
Obserwuj wątek
    • athandavan Re: MISH MISH i co po MISH 13.07.06, 15:35
      dzieki za ostrzezenie. w sumie takze dochodze do wniosku, ze mish brzmi dumnie i
      blado tylko dla tych, co maja zamiar kontynuowac studia (doktorat). choc pewnie
      i nie zawsze.

      reakcja twojego pierwszego prawie-pracodawcy mnie nie zaskoczyla, niestety.

      mi przyjdzie sie bronic w grudniu. i bede wszedzie podawac kieunek ukonczony w
      ramach mishu jako zawod. drugi (z wymiany za granica) - jako drugi. kropka.

      powodzenia z praca i z doktoratem. moze i ja sie zdecyduje... ;-)
    • maroniu Re: MISH MISH i co po MISH 02.10.06, 22:36
      o kurde, brzmi to jak wyrok. Dobrze, że piszesz to teraz, bo ja już widzę te
      skrzywione miny ludzi dla których kreatywność (o ile wystepuje danego
      delkwenta/tki) - a więc i mish - to niepotrzebny balast i synonim kombinowania.
      Pracodawcy czują się niedowartościowani jak widzą, że ktoś kończył studia innym
      trybem? Mam nadzieję, że mnie to nie spotka (II rok), ale dzięki za przestrogę
      vicky1
    • jazzkam Re: MISH MISH i co po MISH 17.10.06, 11:25
      sorry vicky, ale gdzie Ty składałaś to podanie o pracę? jaki to był zawód?
    • vicky1 Re: MISH MISH i co po MISH 17.10.06, 18:57
      skończyłam filologię i psychologię (częste połączenie na moim roku... dużo osób
      tak studiuje)
      gdzie składałam podania:
      szkoły (każdego typu), szkoly policealne, szpitale, poradnie, oprócz tego firmy,
      które chciałby osoby z wyższym wykształceniem, kreatywne itd. Było tego naprawdę
      sporo.Firmy szkoleniowe, obsługa klienta.

    • antwathienn Re: MISH MISH i co po MISH 17.11.06, 22:52
      Trudno mi uwierzyć w to, co piszesz, Vicky, tzn, bardzo bym nie chciała w to
      wierzyć. Nie da się dodać czegoś choć troszkę optymistycznego?
      • scobin Re: MISH MISH i co po MISH 18.11.06, 12:26
        Da. Słowo kluczowe: statystyka. Chociaż zdanie Vicky jest ważne i cenne, to jej opinia nie wyczerpuje jednak wszystkich możliwości ani nie opisuje wszystkich sytuacji, w których mogą się znaleźć MISH-owcy. Trzeba by to zbadać na znacznie większą skalę.


        Pozdrawiam!
        Staszek
    • vicky1 Re: MISH MISH i co po MISH 20.11.06, 19:44
      Naprawdę nikt nie musi mi wierzyć
      jeżeli chcecie to możecie sądzić, że po MISH pracodawcy czekają z otwartymi
      ramionami a szczęście spływa na człowieka
      przepraszam, że może jestem niemiła ale już sił nie mam
      dziś dowiedziałam się, że moja umowa na pewno będzie na zastępstwo
      nie dość, że zarabiam 623 zł na rękę to jeszcze bez szans na stały etat. I
      okazało się przy tym, że chociaż za szkolenia wyłożyłam ostatnio 1200 zł to
      zakład nic mi nie sfinansuje. Sfinansował za to pannie, która pracuje od
      października ale za to jest znajomą szefów
      Naprawde nikogo nie zmuszam aby mi wierzył. Prawda prędzej czy później objawi się
      nie mam zresztą złudzen, że kogoś specjalnie przekonam i ze ktoś uwierzy. Na
      forum polonistycznym zresztą wdzięczna jakaś studentka wyśmiała mnie, poniżyła a
      na końcu stwierdziła, że z takim dyplomem jak mój to by się zabiła. Nie widziała
      co prawda żadnego z moich dyplomów, spisu stypendiów, nagród, publikacji,
      doktoratu ale wiedziała lepiej ode mnie, że nic nie rozumiem
      każdy robi jak chce i wierzy jak chce
      Vicky
      • bardzo.smieszne Re: MISH MISH i co po MISH 21.11.06, 16:13
        brzmi to niestety pesymistycznie:(
        A czy znasz też jakieś osoby, które po mishu radzą sobie świetnie? Ja dopiero
        zdaję maturę, więc wybór mam przed sobą... ale wszystko wskazuje na to, że
        pójdę na mish..
      • tawananna Re: MISH MISH i co po MISH 22.11.06, 18:55
        Zwalanie wszystkich niepowodzeń zawodowych na MISH to moim zdaniem pewna
        przesada... Myślę, że Twoja historia to nie tyle przykład tego, jak MISH rujnuje
        perspektywy zawodowe młodego człowieka, a raczej - jak generalnie z otwartymi
        ramionami przyjmowani są przez pracodawców absolwenci kierunków humanistycznych.

        Ja nie mam złudzeń, że po MISH spłynie na mnie szczęście wszelkie, bo nie mam
        złudzeń, że moja wiodąca polonistyka daje mi tak szalenie wspaniałe perspektywy
        zawodowe. Do tego pracodawcy nie zainteresują moje stypendia, nagrody czy
        publikacje, bo cała ta działalność naukowa liczy się na rynku pracy minimalnie -
        dużo ważniejsze jest doświadczenie zawodowe, praktyki, wolontariaty, działalność
        społeczne.

        Będę miała trudno, podobnie jak jakieś 199 osób, które wraz ze mną skończy
        "przyszłościową" filologię polską w moim roczniku. MISH nie będzie kulą u nogi,
        ale też trudno oczekiwać, by był jakimś nieprawdopodobnym plusem -
        prawdopodobnie pracodawcy nawet nie będzie obchodził. A jeśli będzie pracowała
        ze mną panna, która jest znajomą szefów, to niezależnie od tego, po jakim
        kierunku bym nie była, to ona będzie miała sfinansowane szkolenie.

        Takie życie.
    • dimar7 Re: MISH MISH i co po MISH 22.11.06, 17:20

      a ja nic nie 'miśhlę'.
      będzie dobrze.
      będzie, jak ma być.
      co będzie, to będzie.
    • basiaj79 Re: MISH MISH i co po MISH 18.01.07, 19:05
      wlasnie trafilam na to forum! Pozdrawiam serdecznie wszystkich obecnych
      studentow MISHu, jak i tych, ktorzy podobnie jak ja sama zaliczaja sie juz do
      absolwentow.
      Studia zaczelam w 1998 roku, wiec dosc dawno temu, i na UMK, gdzie mialam
      okazje studiowac bylam drugim rocznikiem MISHowcow. Na poczatku studiow nikt
      nie wiedzial co to MISH, wiec po prostu mowilam,ze studiuje jednoczesnie 2
      kierunki. Prawde mowiac niewiele sie od tego czasu zmienilo, przynajmniej w
      stodowisku, w ktorym sie obracam.

      Troche prawdy jest w tym co pisze Vicky1. Czesto nie nalezy sie przyznawac
      pracodawcy, ze sie duzo wie. Z drugiej strony, nie chcialabym pracowac w takim
      miejscu, w ktorym nie docenia sie mojej wiedzy, zaangazowania i checi do
      rozwoju.
      Coz moge radzic, moze po prostu poprobuj poszukac innej pracy, nie przejmuj sie
      odmowami, probuj do skutki.
      Studia humanistyczne nigdy nie ksztalcily w okreslonym zawodzie, ale daly ci
      cos, co jest bardzo przydatne na rynku pracy - elastycznosc. Sprobuj to
      wykorzystac jako swoja zalete.
      A skoro za rok konczysz doktorat, to moze warto sie rozejrzec za jakims
      postdoc'kiem, niekoniecznie w PL.
      Za granica nasze dyplomy sie licza, a i pozniej, jesli oczywiscie nie chcesz
      zostac w 'academia', pracodawcy beda potrafili docenic twoja prace wlozona w
      uzyskanie kwalifikacji.

      Smialo mozesz startowac do najlepszych uniwersytetow. Ja sama, nie do konca
      bedac przekonana co do wartosci swojego dyplomu, zlozylam podania na 3 uniwerki
      na roczne studia postgraduate w UK liczac, ze gdzies mnie przyjma. Wybralam
      sobie uniwerek z polowy stawki, drugi plasujacy sie ok. 15 miejsca na liscie i
      Cambridge University, bo nie darowalabym sobie, gdybym nie sprobowala. I co?
      Przyjeto mnie na wszytkie 3 uni. Wybralam Cambridge, poznalam mnostwo ludzi z
      calego swiata i w uwierzylam, ze gdy czegos bardzo chcesz, wlozysz w to
      odpowiednio duzo wysilku, to nie moze sie nie udac.
      Powodzenia i wiecej optymizmu w Nowym Roku!
      Pozdrawiam,
      Basia
      • pdwd Re: MISH MISH i co po MISH 14.05.07, 18:52
        Ludzie, bez przesady. Jak np. mam wstęp na MISH i na prawo na UW, to mam iść na
        prawo?? Przecież w obecnych czasach żaden pracodawca nie jest debilem, żeby
        odrzucać ludzi którzy skończyli prawo na MISH, na rzecz motłochu po zwykłym
        prawie. To prowadzi do cywilizacji absurdu. Zawsze powinno się wykorzystywać
        najlepsze zasoby, aby firma rozwijała się jak najefektywniej, przyczyniając się
        do jak największego wzrostu PKB. Mam nadzieję, że po takim czymś (jak już będę
        prawnikiem to wszystko się da :P) znajdą się jakieś kruczki za dyskryminację czy
        coś (i z samego odszkodowania będzie więcej pożytku jak z pensji). Tak powinno
        być, żeby pracodawcy nauczyli się najefektywniej wykorzystywać zasoby ludzkie.
        Wracając do rzeczywistości, czy rzeczywiście mógłbym się spotkać z taką
        sytuacją, że po skończeniu prawa na MISH, byłbym na gorszej pozycji niż po
        skończeniu prawa na UW?? Nie wierzę, wystarczy samo podanie, gdzie się pisze, że
        nie ma drugiego takiego, jak ja, że jestem z elity kilkunastu osób na prawie na
        MISHU, że jeden z njlepszych specjalistów od prawa w kraju, że takich
        (oczywiście gorszych) jest tylko kilkunastu, nie to co jakieś molochy na zwykłym
        prawie, dołącza się dyplomy i styka. Nie wierzę, że przy odpowiedniej
        prezentacji, można by było zostać odrzuconym na rzecz imbecyla. To niepowodzenia
        mogło wynikać albo z pewności, że po MISHU od razu będzie praca i z
        nieumiejętnego wykorzystania faktu, że skończyło się MISH. Pracodawca musi
        wiedzieć co to znaczy, kogo zatrudnia i jak kandydat prezentuje się w stosunku
        do innych. MISH=najwszechpotężniejsza elita jakiegokolwiek kierunku, który
        ukończyła, elita kraju i to pracodawcy muszą wiedzieć, Wtedy oferty powinny się
        sypać jak z rękawa.

        pzdr
        • langoisse Re: MISH MISH i co po MISH 15.05.07, 21:16
          kilkunastu?
          W tym roku o minimum na prawie uw walczy ok 40 osób. Ile z nich dostanie - nie
          wiadomo.
          Poza tym jeśli naprawdę chcesz być prawnikiem... Nie wiem czy pracodawcy
          preferują akurat mishowców, w końcu robisz tylko minimum (duże, bo duże, ale
          zawsze)- nikt ci nie broni oczywiscie robic wszystkiego, ale doświadczenie
          uczy, ze rzadko tak jest, bo mish wymaga od ciebie zajec na trzech wydzialach,
          musisz spelniac okreslone wymagania etc.
          Znane są co prawda przypadki ludzi studiujących równolegle prawo i mish i
          rozliczających te kierunki osobno, ale to jednostki.
          Nno i podejście jestem z mishu=jestem zajebisty, a inni to motłoch jest
          śmieszne. Ale może się nie znam :>
          • pdwd Re: MISH MISH i co po MISH 17.05.07, 11:18
            Nie chodzi o podejście, tylko, o to, żeby to wytłumaczyć pracodawcy... Bo jak mu
            się powie, jakie wymagania były na MISH, a jakie na prawo i ilu ludzi skończyło
            prawo, a ilu może skończyć MISH, to z tego powinno wynikać, że jest się
            jednocześnie mega lepszym prawnikiem od tych 400. Ale w sumie, jak to wygląda?
            Po mishu rzeczywiście się zna gorzej prawo i jak się chce być prawnikiem to nie
            iść na mish, tylko na zwykłe prawo??

            pzdr
            • langoisse Re: MISH MISH i co po MISH 17.05.07, 20:27
              Na poczatek zastrzezenie: nie studiuję prawa. Ani w ramach mish ani osobno. Ale
              wielu moich znajomych je studiuje, wiec mniej wiecej znam realia, znam też
              sytuacje na rynku pracy - pochodze z bardzo "prawniczej" rodziny. Dlatego też
              studiuje teatrologie :>
              Koniec nawiasu. Do rzeczy.
              Pracodawcy raczej napewno nie będą interesować wymagania rekrutacyjne. Bedzie
              go interesować wylacznie to, co sobą reprezentujesz jako mlody prawnik - twoje
              wyniki, ewentualny dorobek naukowy, języki, praktyki i takie tam sprawy :> Nie
              mish, bo mish nikogo, a już zwlaszcza babilonskich korporacji, nie obchodzi :>
              Mniejszy limit rekrutacyjny nie oznacza automatycznie, że bedziesz najlepszym
              prawnikiem, to oczywista bzdura. Fakt, że znaczna czesc mishowców to ludzie
              inteligentni i generalnie dobrze zdający egzaminy... ale to samo można
              powiedzieć o części studentów prawa. Wcale nie takiej małej. Powiem więcej -
              często zdają oni lepiej niż mishowcy. I jakoś nikogo to nie dziwi.
              Ze studiowaniem prawa w ramach mish jest po pierwsze tak, że (jak zapewne
              wiesz) trzeba dostać zgodę na pisanie pracy mgr - tzw. minimum programowe. Jest
              ono przyznawane po pierwszym roku, ludziom ktorzy spelnią odpowiednie
              wymagania - maja odpowiednio wysoką srednia (chyba co najmniej 4.5), wykaża
              dodatkową aktywność, bycie olimpijczykiem (jak rozumiem jesteś) też pomaga.
              Generalnie konkurencja jest duza, a wpia niezbyt chetnie patrzy na tlum nowych
              studentow, bo ma mnostwo wlasnych.
              Niekoniecznie po mishu jest się gorszym prawnikiem niż po zwyklym prawie - na
              studiach wszystko zalezy od tego ile sie sam zechcesz nauczyć. Po prostu to, ze
              mozesz realizować tylko minimum programowe, ale za to musisz realizować 3
              metodologie= mieć trochę zajec na innych wydziałach, moze działać trochę
              demobilizujaco na plany poswiecenia sie studiom prawniczym. A tym studiom
              trzeba sie poswiecic w 100% jeśli chce się być naprawdę dobrym. Zależy też co
              planujesz jako drugi kierunek, bo jeśli coś pokrewnego typu stosunki (odradzam)
              czy politologia (też), napewno będzie ci łatwiej. Inna rzecz, że za takie
              wykorzystywanie studiów z humanistyką w nazwie imho powinno się rozstrzeliwać.
              bez sądu :>
              Nno ale to nie zmienia faktu, że mish to bardzo przyjemny sposób studiowania,
              ktory zdecydowanie polecam. Tyle, że przyszli prawnicy powinni się zastanowić
              czy do końca dla nich odpowiedni.
              • kolepka Re: MISH MISH i co po MISH 19.05.07, 11:19
                Hmm, dawno na tym forum nie byłam, a dzieje, się dzieje... Musze sie odezwać, bo
                studiuje prawo i to wlaśnie na warszawskim MISHu. Jak widzę dyskusja zmierza w
                niebezpiecznym kierunku - nieciekawej "elytarnosci" mishowych studiów.
                Oczywiście kompletną bzdurą jest stwierdzenie, że jest będzie się lepszym
                prawnikiem, tylko dlatego, że studiowało się na MISHu, a nie tylko na WPiA.
                Pewne konkretne umiejętności zależą tylko od człowieka, to sprawa bezsprzeczna
                <znam rewelacyjnych prawników na MISHu, znam też tych słabych - wiadomo, każdy
                ma swoje priorytety>. Co daje <w przypadku studiów prawniczych> MISH? 1)Rzecz
                piekielnie istotną - indywidualny kontakt z ćwiczeniowcami (dla ludzi takich jak
                np. ja - nastawionych silnie na relacje miedzyludzkie, to bardzo wazne, by nie
                być tylko elementem masy, ale to oczywiście subiektywne, 2) możliwosc wybory
                interesujacych Cię zajęc na całym uniwerku (prawie bez limitów związanych z
                USOSem i zapisami - MISHowiec wejdzie wszedzie i po złożeniu odpowiedniego
                podania zapiszą go niemalże wszędzie, 3) możliwość tworzenia indywidualnego toku
                sesji (w takim gorącym okresie jak np. obecny baaardzo ważna sprawa, 4)
                stypednia - możemy korzystać z pełnej oferty stypendialnej na każdym kierunku na
                którym studiujemy, 5) minima - to groźnie brzmi, na WPiA MISH ma świetnego
                "ambasadora", któremu zależy, by przyznać tych minimów jak najwięcej, 6)jesli
                masz już określone zainteresowania <tzn. prawo> po MISHu latwiej Ci będzie czy
                to zostać na uniwerku, czy zacząć wcześniej pracować <tworzysz sobie plan,
                decydujesz o swoim czasie wolnym itd - tu masz rzeczywisty wybór i realne szanse
                rozwoju... Teraz, gdy myślę o tym, że mogłabym studiowac na samym WPiA i mieć
                "całe" 2 zajęcia tygodniowo, to chyba nie byłabym szcześliwa.. Ale jak zwykle
                wybór należy do przyszłych studentów - ja nie wyobrażam sobie studiowania bez
                tej swobody i wolności jaką daje mi MISH, pozdrawiam!
                • langoisse Re: MISH MISH i co po MISH 19.05.07, 13:33
                  przyznaję, że straszenie minimum bylo z mojej strony raczej zabiegiem
                  retorycznym, bo jak ktoś jest dobry i się stara to (przynajmniej na wpia) tak
                  czy siak je dostanie ;) chociaż przyznam, że nei bardzo chce mi się wierzyć, że
                  przyznają je tym 40paru osobom, które się (podobno) w tym roku ubiegają - ale
                  moze to moj wieczny pesymizm ;)
                  Zwrocilas uwage na mase ulatwien, ktore maja mishowcy, i jest to oczywiście
                  prawda... Ale powiedz, na czym polega ten indywidualny kontakt z
                  ćwiczeniowcami? Bo z tutorem to tak (chociaż różnie to bywa, ja np. mam tutora
                  z ikp-u, a kontaktu praktycznie żadnego - to był po prostu zły wybór), ale z
                  resztą?
                  • kolepka Re: MISH MISH i co po MISH 19.05.07, 19:57
                    Z tutorami czasami bywa świetnie <piwo i smsy>, czasami mniej świetne -
                    oczywiście, to tylko sprawa wyboru.
                    Pisząc o indywidualnym kontakcie na WPiA mm na myli to, że jesteśmy <co
                    najmniej> rozpoznawani przez zazwyczaj nie odróżniających studentów wykładowców,
                    co w masie ponad 1000 studentów jest już nie lada osiągnięciem. Jeśli jednak
                    mamy sensownych ćwiczeniowców to przynajmniej na pierwszym roku możemy liczyć na
                    jakąś dłuższą pogawędkę czy wyjście na kawę..:) MOże to jednak urok historyków
                    prawa...:P
                    • pdwd Re: MISH MISH i co po MISH 21.05.07, 20:13
                      Ja wiem, że to, że się kończy MISH, nie implikuje tego, że jest się lepszym
                      prawnikiem. Chodzi o to, że ktoś wcześniej pisał, że wywalili go z roboty, bo
                      miał MISH. To jeśli pracodawcy patrzą na mish jak na coś gorszego, to chyba by
                      się im dało w ten sposób wytłumaczyć, że to wcale nie jest coś gorszego a wręcz
                      przeciwnie (właśnie ze względu na rygor rekrutacyjny, na ilość miejsc, nawkręcać
                      mu, że potem to na mishu były latające świnie i super mega wypasione wykłady i
                      ćwiczenia z prawa, o czym na zwykłym prawie możnaby tylko pomarzyć i stąd mish
                      wcale nie jest gorszy tylko full wypas i mega lepszy). W praktyce oczywiście tak
                      nie ma, ale po prostu nie wierzę, żeby ktoś mógł wyjechać z tekstem, że po mishu
                      to ja jestem debil (nie oceniając rezultatów pracy, a sam fakt skończenia
                      mishu), a ja nie mógłbym mu przetłumaczyć, że jest zgoła inaczej i jestem
                      jedwabiście zajebisty.

                      Poczytam sobie jeszcze dokładniej o mishu i ewentualnie zgłoszę się na forum z
                      dalszymi pytaniami co do studiowania na tym wydziale :)

                      pzdr
            • tawananna Re: MISH MISH i co po MISH 01.06.07, 15:45
              > Ale w sumie, jak to wygląda?
              > Po mishu rzeczywiście się zna gorzej prawo i jak się chce być prawnikiem to nie
              > iść na mish, tylko na zwykłe prawo??

              Prawda jest taka, że na MISH wszystko zależy od Ciebie.
        • athandavan Re: MISH MISH i co po MISH 17.06.07, 10:56
          Rozumiem ze jestes na pierwszym roku. Ufam, ze zycie nauczy Cie jeszcze pokory.
          I szacunku.

          ``Przecież w obecnych czasach żaden pracodawca nie jest debilem, żeby
          odrzucać ludzi którzy skończyli prawo na MISH, na rzecz motłochu po zwykłym
          prawie.'' Tymczasem w realu: pracodawca nie wie co to MISH.

          Motloch? Na prawie? Motloch? Czy ty czytasz co piszesz???!!!!!
    • athandavan Re: MISH MISH i co po MISH 17.06.07, 11:46
      Basiuj79! Serdeczne gratulacje!!!! Jest wielu ludzi, ktorym Twoj sukces doda otuchy!

      Chcialam tylko zapytac, czy podczas rozmowy kwalifikacyjnej/ aplikacji na studia
      w UK w jakiej kolejnosci liczyl sie 1/ twoj dyplom z MISH 2/ twoj projekt
      badawczy 3/ jak wypadlas na interview 4/ stypendia zagraniczne 5/ publikacje 6/
      referencje akademicke

      Bo z mojego doswiadczenia, raczej nie mialo znaczenia, czy jestem po MISH, czy
      “tylko” po socjologii, czy po prawie, gdzie studiowalam razem z “motlochem.”
      (Pije wyraznie do kolegi, ktory uzywa takich zwrotow; liczac, ze jego przyszly
      pracodawca bedzie interesowal sie procesem rekrutacji na dany kierunek. Koniec
      nawiasu.) Calkowicie juz dla brytyjskich egzaminatorow nie mialo znaczenia, czy
      jest to MISH UW, UJ, UAM, UWroc... :-)

      Liczyl sie przede wszystkim moj projekt badawczy, doswiadczenie w badaniach, jak
      wypadlam na rozmowie, oraz - przypadek, jak to w zyciu - ze moja obecna
      opiekunka naukowa starala sie o grant na projekt calkowicie po linii mojego
      doktoratu.

      Jakbym miala sie przyznac, to cenie MISH za wolnosc/ elastycznosc w wybieraniu
      zajec. I bardzo cenie za przyjaciol z roku.

      Argument "kontakty z akademikami" ktore maja pomoc w dostaniu sie na
      doktoranckie? Jesli takie jest podejscie nowych studentow, bledne kolo sie
      zamyka. I, jak widac, do zmiany mentalnosci jedna wymiana pokoleniowa nie
      wystarczy. Poza tym - przyklady moich znajomych o tym swiadcza - bedac aktywnym
      studentem takze jednego kierunku mozna niejednokrotnie miec wieksze “znajomosci”
      niz na MISH.

      Dlaczego wiec studiowalam MISH? Bo jako maturzystka chcialam sie sprawdzic.
      Zapewniam, ze mialam wygorowane mniemanie o MISH, a pewnie i o sobie na nim. :-)
      Na szczescie zycie zweryfikowalo moje wyobrazenia. W praktyce wielu moich
      znajomych z socjo na UJ, mialo takie same zajecia jak ja na MISH, tyle ze moze
      wieksze stypendium :-) oraz mniej latania miedzy instytutuami.

      Czego sie nauczylam? Ze nazwa kierunku studiow humanistycznych (nie wazne na
      jakiej uczelni) w CV nie daja przepisu na prace. Banal, dla wielu. Dla wielu
      innych jednak – sadzac po wpisach na forum – dalej lekcja do nauczenia.

      Co do “elytarnosci” studiow - zweryfikuje ja rynek pracy. Zdecydowanie temat na
      niejedna konferencje mitoznawcza.
    • vicky1 znowu ja 15.08.07, 23:05
      Witam ponownie
      Coz, zgodnie z przewidywaniami w poprzednim miejscu pracy uprzejmie mi podziekowano
      od wrzesnia do czerwca pracowalam w innej szkole ale starsze nauczycielki rozmawialy z dyrektorem, wyraznie daly mu do zrozumienia, ze osoba ktora konczyla studia w ramach jakiegos tam MISH na pewno wie mniej niz osoba po zwyklej polonistyce. zaczely sie dasy, gadania, problemy, docinki, ze pewno dla tak wszechstronnej osoby (mam jeszcze skonczona psychologie i studia doktoranckie) szkola to za malo itd...
      Pracy szukalam intensywnie od lutego. Mam coraz wieksze przekonanie, ze ze szkoly jako instytucji odejsc musze, ze to nie dla mnie miejsce. Jednoczesnie bardzo potrzebuje co miesiac pewnej kwoty - aby przezyc.
      od wrzesnia bede pracowac na rocznej umowie w ramach psychologa szkolnego, byc moze takze jakies godziny w szkole i prawdopodobnie cos w przedszkolu.
      Jestem juz na tyle madra, ze podaje tylko ukonczone kierunki, fakt doktoratu zamierzam schowac gleboko gleboko aplikujac w inne miejsca niz uczelnia (wystarczy mi uslyszenie tych kasliwych uwag jakie juz uslyszalam na rozmowach kwalifikacyjnych). Nie podaje juz ukonczenia studiow na MISH tylko nazwy kierunkow, to dziala jakos pozytywniej...
      Ogolnie daje sie przezyc - laczac godziny w nieciekawych miejscach. Aby do przodu.
      a jak u Was?
      • tawananna Re: znowu ja 14.09.07, 11:48
        U mnie na razie pozytywnie. Odbywam teraz staż (płatny). Na rozmowie byłam
        pytana między innymi o MISH i, jak widać, nie zdyskwalifikował mnie ;). Dostałam
        też zaproszenie na rozmowę kwalifikacyjną w sprawie pracy (musiałam odmówić z
        powodu stażu niestety), gdzie poszukiwany był polonista, ew. student filologii
        polskiej. Uwzględniłam MISH w CV, w liście motywacyjnym nawet wyeksponowałam - i
        przeszkodą to nie było, może nawet pomogło.

        To, o czym piszesz, to dość powszechny problem "nadkwalifikacji" - sama myślę o
        studiach doktoranckich i jeśli zdecyduję się (i dostanę:)), w wielu aplikacjach
        na pewno nie będę ich uwzględniać. Zatrudnienia w szkole nie biorę pod uwagę
        (mam nadzieję, że nie będę musiała wziąć...) - na Twoim miejscu zabrałabym się
        zdecydowanie za szukanie pracy gdzie indziej (opisane przez Ciebie reakcje
        nauczycielek czy dyrekcji szkoły nawet nie są dla mnie zaskoczeniem). Czy w
        innych miejscach niż placówki edukacyjne reakcje na Twoje wykształcenie były
        podobne?
    • cavesoundmasjter Re: MISH MISH i co po MISH 23.08.07, 19:14
      Sądzę, że pdwd chciał przypomnieć Wam o jednej rzeczy, o której
      często sie zapomina: marketing. Rozmowa z pracodawcą to nie jest
      szczera rozmowa z kumplem przy piwie, możemy oburzać się na takie
      słowa jak "jestem z mishu więc jestem lepszy od całej innej hołoty"
      czy nawet podawać racjonalne argumenty przeciw, jednakże nasz
      interes w tym, żeby pracodawca TAK WŁAŚNIE myślał. Co więcej, nigdy
      nie możemy być pewnie poziomu intelektualnego szefa (jak to mówił
      mój znajomy profesor z uniwersytetu warszawskiego - nie ma co być
      optymistą: nawet uniwersytet, niby wymaga jakiegoś poziomu, a i tak
      połowa wszystkich tam pracujących to kretyni). Wobec tego takie, czy
      nawet podobne słowa, do niego mogą trafić. Oczywiście odpowiednio
      dopasowane do norm etykiety.

      O ideał prawdy walczy się w instytucie filozofii, gdzie indziej
      liczy się, stety bądź niestety, interes. Przynajmniej jeśli chodzi o
      poszukiwanie pracy. Reklama - to słowo mówi wszystko. "Proszek x
      jest najlepszy na świecie. Zwykły proszek powoduje że tkaniny się
      niszczą..." etc. etc.
      • tawananna Re: MISH MISH i co po MISH 14.09.07, 11:54
        Ja na rozmowie zaprzeczyłam, że MISH jest kierunkiem elitarnym. Chyba trafiłam
        na jednego z tych inteligentnych pracodawców ;).
    • kiddy Re: MISH MISH i co po MISH 04.06.08, 13:04
      Vicky, nie obraź się, ale wykazujesz typowo "doktorancką"
      niezaradność. Mam nadzieję, że po niemal 2 latach coś się u ciebie
      zmieniło.
      Skończyłam MISH 3 lata temu. Nigdy nie przyszło mi do głowy, żeby
      ukrywać, jakie studia skończyłam. Po co? Czy to jakiś wstyd, że
      byłam studentką fajnych, rozwijających studiów? Nigdy nie miałam tez
      żadnych problemów w trakcie rozmów o pracę. Nie ukrywam, że szukałam
      pracy długo, ale po pierwsze była to kwestia kierunku, jaki
      skończyłam, a po drugie koszmarnie wysokiego bezrobocia w okresie,
      gdy skończyłam studia. Dziś pracuję, nienajgorzej zarabiam, dalej
      się kształcę. Nie zostałam doktorantką, choć od zawsze o tym
      marzyłam. Za dużo w środowisku naukowym kumoterstwa, szamotaniny,
      braku chęci zmian i do niczego nie potrzebych elaboratów
      produkowanych na kopy.
      Skońćzenie MISH-u ani nie przeszkadzało mi, ani nie pomagało w
      znalezieniu pracy. Nie obarczajmy MISH-u odpowiedzialnością za
      problemy ze znalezieniem pracy.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka