nie.ma.maila
11.02.09, 22:07
Jako, że sprawa dotyczy tematyki grupy to pozwolę sobie zamieścić ku
przestrodze. Osoby myślące o studiach na Politechnice Gdańskiej przestrzegam z
powodów niżej opisanych.
--
O ile poziom kadry nie jest zły to podejście do studenta i wszelkiej maści
biurokracja po prostu żenuje. Właśnie na studiach _płatnych_ pozbawiono mnie
możliwości zaliczania przedmiotów bo tak sobie pani w dziekanacie wymyśliła.
Żadnych decyzji pisemnych, żadnych oficjalnych działań tylko po prostu nie ma
mnie na protokołach egzaminacyjnych i nie otrzymałem karty egzaminacyjnej co
powoduje, że nie mogę przystępować do egzaminu. Oczywiście ja ze swojej strony
uregulowałem płatność za studia.
Właśnie straciłem jedną z sesji, za kilka dni stracę możliwość zaliczania
przedmiotów w kolejnej sesji. Jeśli potoczy się to dalej to pewnie za 2
tygodnie argumentem za skreśleniem z listy będzie to, że nie zaliczyłem
przedmiotów. Przemilczane będzie to, że uniemożliwiono mi ich zaliczenie, za
to pewnie otrzymam ofertę odpłatnego powtórzenia roku.
Wszystko przez wymysł, że mam przedstawić zgodę dziekana drugiego wydziału, na
którym studiuję (dziennie bezpłatnie). Podkreślam, że opisywane studia są
płatne, a mnie z uczelnią wiąże umowa na świadczenie usługi i nie otrzymuję
studiów za darmo. Uczelnia oczywiście nie miała nic przeciw zawarciu umowy,
nie miała nic przeciw pobraniu normalnej płatności a teraz uniemożliwia mi
podejście do egzaminów.
Jeśli jest to normalna usługa to pytanie brzmi czy nowy szewc albo operator
GSM wykonujący usługę na zlecenie ma prawo żądać zgody poprzedniego szewca lub
analogicznego operatora?
1. Nie mam zaległości finansowych na żadnym z wydziałów.
2. Nie otrzymałem żadnej decyzji dot. tego, że nie dopuszczony zostałem do
sesji. Wszystko opiera się na widzimisie pani z dziekanatu.
3. Żądanie zgody jakiegoś innego dziekana w przypadku studiów płatnych jest
dość kuriozalne, co przyznała (wstępnie) nawet prawnik z UOKiK, z którym
rozmawiałem.
4. Owo żądanie opiera się na regulaminie studiów, wspólnym dla studiów
stacjonarnych i niestacjonarnych, więc stąd ta bzdura.
5. Z przyczyn tutaj niezależnych po prostu nie bardzo chcę o tę kuriozalną
zgodę drugiego dziekana prosić. Mam już dość, że na tej uczelni wszystko
opiera się na takim chodzeniu i proszeniu nawet o to do czego uczelnia jest
zobowiązana a regulaminy są respektowane wybiórczo.
6. Tak się składa, że na owych studiach zaocznych zależy mi bardziej niż na
dziennych. Po czasie okazało się, że trochę rozminąłem się z kierunkiem,
pracuję w zupełnie innym zawodzie i studia zaoczne miały to naprostować.
pzdr