Forum Dom Dom
ZMIEŃ
    Dodaj do ulubionych

    Jak kupowałam meble do kuchni (długie jak diabli)

    IP: 213.134.133.* 07.02.02, 11:06
    Postanowiliśmy sobie kupić meble do kuchni. Taki kaprys. No i pojawił się
    problem wyboru: badziewie za 700zł/mb odpadało w przedbiegach, nie chcieliśmy
    też wydać na meble równowartości samochodu. Początkowo myśleliśmy o IKEI, i
    nawet jedne meble nam się spodobały, ale naszła nas refleksja: wcale nie tak
    tanio, tylko standardowe szafki, może jednak dać zarobić jakiemuś rodzimemu
    rzemieślnikowi, który za mniejsze pieniądze zrobi nam kuchnię na wymiar, albo
    jakieś studio meblowe?

    Akt pierwszy, czyli studio meblowe E.
    Jeszcze jakiś czas temu oglądaliśmy tam meble i jedne nas zachwyciły. Cenowo
    też były do przyjęcia. Niestety, w tzw. międzyczasie kuchnię zamówił tam
    kolega. I zaczęły się schody. Projektantka najchętniej zaprojektowałaby mu
    kuchnię "na niewidzianego", nie oglądając wnętrza… bo się bała przyjechać
    (samotny facet, podejrzane, na pewno całe kupowanie to tylko pretekst i od razu
    ją zgwałci na świeżo położonych gresach). Przy projektowaniu też było
    zabawnie: "blaty niech pan kupi gdzie indziej, bo u nas są drogie i kiepskie,"
    cokoliki miały być bukowe, okazało się, że nie ma, są wyłącznie aluminiowe i
    kosztują dwa razy tyle. Ale najlepszy numer nastąpił, kiedy facet miał już
    kuchnię pomalowaną i położone gresy dobrane pod kolor zamówionej kuchni:
    okazało się, że nie zrobią mu tego koloru, bo… akurat go nie produkują.
    Człowiek ma więc szafki w cenie 9k PLN, przy których sam załatwiał i woził
    blat, sam szukał firmy, gdzie mu pomalują fronty na wymarzony kolor i sam je
    tam woził tam i z powrotem. Przy montażu też było zabawnie: panowie zrobili mu
    w domu burdel, że proszę siadać, nie posprzątali, oświadczyli, że pudła wynoszą
    tylko po szafkach, po sprzęcie AGD już nie (kupiony w tej samej firmie),
    zamiast wkleić mu szybki do szafek – zostawili mu je i wręczyli tubkę silikonu,
    żeby zrobił to sam (a co to on jest, Adam Słodowy?), a przezroczysty pasek,
    który montuje się na styku szafek z podłogą, żeby paprochy nie właziły pod
    spód, wyrzucili, bo nie wiedzieli co to jest. Zabawna była też historia z
    szafkami w aluminiowych ramach: pani powiedziała, że tam jest tylko jeden
    rodzaj uchwytów, bo szafki przyjeżdżają z fabryki już gotowe; trudno,
    stwierdził kolega, będą miał dwa rodzaje uchwytów przy szafkach. Oczywiście
    przyjeżdża ekipa i na miejscu wierci szafki oraz przykręca te niepasujące
    uchwyty…

    Akt drugi, czyli może jednak pan fachowiec-montażysta
    Znajoma poleciła mi fachowca montującego kuchnie. Ze swojej zadowolona bardzo.
    Pan miły i sympatyczny, przyjechał, obmierzył, problem zaczął się, kiedy
    przyszło do wybierania frontów. Pan ma w ofercie to, co sprzedaje hurtownia B.,
    więc żeby to obejrzeć, trzeba do niej pojechać. To jest kilkadziesiąt km od
    Krakowa, czynne do 18.00, więc nie tak łatwo tam trafić, jak się pracuje do
    17.00. Wreszcie udało się, i załamka. Wybór żaden, a to co jest – jest po
    prostu brzydkie, pod gust strasznego mieszczanina, który lubi witrażyki i
    imitacje rattanu. Jedyne akceptowalne, buk –ramka, myślimy nad nim długo, aż
    pani nam w końcu brutalnie uświadamia, że jeśli zdecydujemy się na wypełnienie
    bukowe, to ono będzie znacznie ciemniejsze niż otaczająca je teoretycznie też
    bukowa ramka. Przyglądamy się tej okleinie – ohyda, z kilometra widać, że
    plastyk. Z żalem rezygnujemy z miłego pana, ale stosunkowo niska cena i sprawna
    obsługa nie są wystarczającym uzasadnieniem dla kupowania mebli, które nam się
    po prostu nie podobają. Poszukiwania po innych podobnych "panach fachowcach
    full service" dają efekt identyczny – oni tylko mają gotowe fronty z B. i nic
    poza tym.

    Akt trzeci, czyli studio meblowe W.
    Najpierw zachwyt – mają to, co chcemy (jasna ramka bukowa), pan długo mówi,
    jakie to wspaniałe meble, ile lat gwarancji na elementy, jakie możliwości, bo
    to meble absolutnie na zamówienie, w pełni konfigurowalne. Schody zaczynają się
    przy pytaniu o cenę – żeby podać cenę muszą zrobić projekt, za projekt trzeba
    zapłacić 500 PLN. Tłumaczę facetowi, że projekt mi na kija, kuchnia jest akurat
    taka, że wiele się nie nakombinuje, schemat szafek mam rozrysowany, a i też nie
    domagam się, żeby ktoś mi podawał cenę z dokładnością do 100 zł, ostateczny
    projekt dopracujemy, jak zdecyduje się na ich meble. Hm, argumentacja dociera
    dopiero po chwili. Mam ze sobą rozrysowany schemat, pan łaskawie zgadza się
    rzucić okiem i od razu słyszę litanię rzeczy, które się "nie da". Tu się nie da
    wstawić zmywarki, bo wtedy szafka narożna musiałaby być krótsza o 10 cm, a
    standardowa taka nie jest. Zaraz, kurrrna, chyba mówiliśmy o meblach na
    zamówienie, to co za sprawa? Konieczność wycięcia dziury o średnicy 20 cm w
    plecach jednej szafki (zachodzi na grzejnik, który co prawda jest we wnęce, ale
    termostat wystaje) też wywołała przerażenie w oczach pana. Po chwili dyskusji
    dowiaduję się, że taki zestaw to jakieś 7k PLN, ale widać, że to cena podana z
    czapy. Sorry, drodzy państwo, gdybym ja powiedziała klientowi, że ma mi
    zapłacić za przygotowanie oferty cenowej, a potem mu to odliczę, to chyba by
    mnie ludzie śmiechem zabili, więc jeśli ktoś nie chce ponosić ryzyka handlowego
    typu poświęcenie 5 minut na policzenie cen kilku szafek, których wymiary klient
    mu sam podaje, to proszę łaskawie się ciągnąć.

    Akt czwarty, czyli studio meblowe B.
    Pierwsze wrażenie pozytywne – pani nie bredzi nic o płaceniu za projekt, tylko
    łapie cennik, kalkulator i bierze się do liczenia. Cena wychodzi korzystna,
    problemy pojawia się kiedy znajdujemy jeszcze ładniejsze fronty szafek od
    pierwotnie wybranych, bo wtedy okazuje się, że to włoskie fronty i kuchnia z
    nimi kosztowałaby gdzieś 1,5 raza drożej. No, smutno, ale różnica wyraźna,
    teraz widzimy, że te pierwsze są dla naszej kuchni za ciemne. Pytamy panią, czy
    nie dałoby się zrobić takich z jaśniejszego drewna, w końcu co za problem, albo
    jakoś zabejcować na jasno. "Ale to musiałabym zadzwonić do fabryki i zapytać",
    mówi pani z lekką przyganą w głosie. Potem pytamy o płatność, czy można płacić
    kartą. Pani mówi, że nie, ale przecież mogę płacić przelewem, a to to samo.
    Tłumaczymy, że nie to samo, bo chcemy zapłacić kredytową Visą i rozłożyć sobie
    tę płatność na 2-3 miesiące. Nie dociera, koncepcja kart _kredytowych_ jest
    pani obca. Płatność przelewem = płatność kartą i tyle. No to może raty, chociaż
    to kompletnie bez sensu, załatwiać wszystkie papierki dla 2-3 rat? No, mają
    jakiś system sprzedaży ratalnej, ale pani nic bliższego o tym nie wie. Każe nam
    zadzwonić w piątek (jest poniedziałek), hm, rasowy salesman raczej chyba
    zaproponowałby, że zadzwoni sam…

    Epilog
    Meble kupiliśmy w IKEI. Przywieźliśmy własnym samochodem, płaskie paczki ładnie
    się upchały. Złożyliśmy sami, zaglądając do logicznych i przejrzystych
    instrukcji. Sami wycięliśmy dziury na termostat i rury, bez większych
    problemów… Cóż, daliśmy zarobić wrednemu skandynawskiemu krwiopijcy. A bardzo,
    naprawdę bardzo chcieliśmy zostawić w jakiejś krajowej firmie te 5-7k PLN. Nie
    było nam dane.

    JoP
    Obserwuj wątek
      • Gość: J Re: Jak kupowałam meble do kuchni (długie jak diabli) IP: 10.10.11.* 07.02.02, 11:31
        Przeczytałam i się załamałam, bo za ok. pół roku mnie czeka zakup kuchni. Może
        wypowiedzą się zadowoleni klienci i polecą jakąś firmę robiącą kuchnie na
        zamówienie, z pełnym serwisem.
        Będę wdzięczna za pomoc.
        Pozdrawiam
        • Gość: JoP Re: Jak kupowałam meble do kuchni (długie jak diabli) IP: 213.134.133.* 07.02.02, 11:43
          Wiesz, zapewnie mogłabym Ci polecić firmę Azzuro, gdzie widziałam absolutnie
          zachwycającą mnie kuchnię - tylko że cena malutkiej w sumie kuchni wynosi tam
          ok. 17 000 PLN. A jak widać z przykładu studia E., wysoka cena nie jest żadną
          gwarancją jakości obsługi.

          Acha, może to nie wynika z mojego pierwszego postu, ale chyba nasz główny
          problem polegał na tym, że chcieliśmy nie dość, że jasne drewno (no,
          ostatecznie coś, co _wygląda_ jak drewno, czyli okleina OK, byle nie wyglądała
          z kilometra na chamski plastyk), to jeszcze prostą, nowoczesną kuchnię, żadnych
          rzeźbień, ozdóbek, witrażyków, wcięć, żłobień, najchętniej prosta ramka.
          (Kupiliśmy to, co w IKEI nazywa się ÄDEL.) Jeśli chcesz kupić po prostu MDF
          malowany na jakiś kolor, to będzie Ci łatwiej, bo wybór jest większy.

          JoP
        • Gość: Piotr Re: Jak kupowałam meble do kuchni (długie jak diabli) IP: 192.168.10.* 07.02.02, 17:08
          Przeżyliśmy mniej więcej to samo ok póltora roku temu. Na szczęście finał był
          zupełnie inny. Znaleźliśmy firmę, w której projekt, doradztwo i wstępna wycena
          były gratis i od ręki. Jeżeli projekt ma być dokładny i sporzadzony na
          podstawie oględzin to wykonują to z nadzieją, że meble będą robione u nich.
          Sprzedają też dowolny sprzęt. Ceny Ok., montaż jednym słowem profesjonalny;
          zauważone niedoróbki (mocno powiedziane bo były to właściwie pierdoły)
          poprawiali na biegu i bez słowa. Z terminem była obsuwa ale głównie przez to,
          że zachciało nam się lodówki w kolorze INOX i zlewozmywaka FRANKE, który
          dopiero miał wejść do produkcji ale ostateczie nie wszedł. Po części
          optymistycznej chyba zasmucę większość: firma mieści się pod Łaskiem (jest taka
          miejscowość pomiędzy Łodzią a Sieradzem). Z tego co wiem robili wtedy meble np.
          do Poznania. Polecam i mam nadzieję, że nie znormalnieli (w złym tego słowa
          znaczeniu). Dla zainteresowanych namiary na priva.

          Cześć
          • Gość: szasz Re: Jak kupowałam meble do kuchni (długie jak diabli) IP: 213.76.136.* 22.05.02, 03:52
            prosze o namiary
            szaszor@poczta.onet.pl
            dzieki i pozdrawiam
          • Gość: Stormy Re: Jak kupowałam meble do kuchni (długie jak diab IP: *.e-point.pl 22.05.02, 10:58
            Bede wdzieczny za podanie namiarow.
            stormy@itp.net.pl
          • Gość: DORKA Re: Jak kupowałam meble do kuchni (długie jak diabli) IP: 157.25.161.* 22.05.02, 11:03
            TEZ BYM CHCIAŁA:)
            DOROTAC@INETIA.PL
          • Gość: aga Re: Jak kupowałam meble do kuchni (długie jak diabli) IP: 62.233.157.* 22.05.02, 15:02
            Poproszę uprzejmie o namiary na tę firmę aggucha@wp.pl
          • Gość: dan Re: Jak kupowałam meble do kuchni (długie jak diabli) IP: *.polbox.pl / *.wlop.ppp.polbox.pl 20.06.02, 18:56
            Bardzo proszę o namiary.
            daniel@iq.pl
          • kontoani Re: Jak kupowałam meble do kuchni (długie jak dia 07.02.03, 14:13
            Ja też poproszę o namiar na firmę z Łasku!!!!
            Z góry dzięki!
            Pozdr.
            Ania (kontoani@gazeta.pl)
      • hiacynta Re: Jak kupowałam meble do kuchni (długie jak diabli) 07.02.02, 12:10
        Napiszę to co wiem i mam nadzieję, że nikt nie będzie mnie zaraz posądzał o
        brak gustu. Jeżeli ktoś chciałby mieć drewniane meble do kuchni to wiem gdzie
        takie robią. Nie są to niestety żadne wielkie firmy ani studia projektowe, ale
        prości ludzie, którzy wykonują takie usługi na zamówienie. Znajomy kogoś z
        rodziny robi takie kuchnie, oczywiście dokonuje pomiaru i robi według wzoru na
        życzenie klienta. Cena nie przekracza tam 5 tyś., można wybrać sobie materiał
        lub samemu dostarczyć swój. To jest w Warszawie na Grochowie, jeśli ktoś chce
        dokładny adres postaram się zdobyć.
        • Gość: aga Re: Jak kupowałam meble do kuchni (długie jak diabli) IP: 213.241.40.* 07.02.02, 12:13
          to ja poproszę o ich adres
          • hiacynta Re: Jak kupowałam meble do kuchni (długie jak diabli) 07.02.02, 12:19
            dobrze skoro widzę, że ktoś jest zainteresowany jak tylko go zdobędę, to
            natychmiast napiszę o tym na forum, postaram się podać go jak najszybciej
            Hiacynta
      • Gość: Ola Re: Jak kupowałam meble do kuchni (długie jak diabli) IP: 10.100.100.* 07.02.02, 12:33
        No własnie. Mój mąż robi właśnie takie nietypowe (i typowe też) zamówienia.
        Zapraszam do nas do domu, i do mieszkania naszego znajomego, któremu zrobił coś
        absolutnie fantastycznego: woskowane szafki i na ścianie (nie pamiętam, jak to
        sie fachowo nazywa) - takie malusieńkie przyklejane kuleczki, jak łebki od
        szpilki (kolega nie chciał glazury czy farby). Na stronie www.atrium-
        remonty.prv.pl jest jedno czy dwa zdjęcia tej akurat kuchni: blaty drewniane
        cięte łukami (bo wąska kuchnia), szkło w dwóch szafkach z oświetleniem wewnątrz
        (bo tak sobie zazyczył kolega). Mąż przyjeżdża (nie boi się!!), siada z
        właścicielem, gada, rysują, kombinują... A najważniejsze - gratis sprzątanie!!
        (mycie podłogi, okien, szafek, ścian, wywózka gruzu i śmieci z kuchni). U nas w
        domu fronty szafek absolunie proste, lakierowane na wybrany kolor, szuflady na
        moje zamówienie (1 normalna, 2 bardzo głębokie). jedyną "ozdobą" są uchwyty do
        szafek - też proste, metalizowane... Trzeba zobaczyć, jeszcze w kilku miejscach
        robił.. Jak coś, to dzwońcie do mnie: 0 501 712 338. Aha, mieszkamy na Kabatach.
      • Gość: melenka Re: Jak kupowałam meble do kuchni (długie jak diabli) IP: *.chomiczowka.net.pl 07.02.02, 12:37
        Śmiech przez łzy, niestety. Faktycznie, jeżeli nie patrzy się na cenę można
        kupić (w W-wie) piękne meble - proste, nowoczesne, bez kombinacji, naturalne
        surowce itp. jeżeli się jednak nie dysponuje nieograniczonym budżetem, to
        pozostaje właściwie IKEA. Pocieszeniem dla lokalnych patriotów może być fakt,
        że gros artykułów w tym sklepie wykonali polscy wyrobnicy. Ale krwiopijcą
        finalnym jest Skandynawia :)
        Jeżeli mogę coś polecić - całkiem przyjemne kuchnie (tzn. że można coś wybrać)
        wykonuje firma z Łomianek, chyba z ul. Łużyckiej. Moi rodzice zamawiali u nich
        2 lata temu kuchnię bukową- efekt końcowy OK.
        • Gość: fast Re: Jak kupowałam meble do kuchni (długie jak diabli) IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 09.02.02, 16:10
          Pod tym co napisaliście mogę podpisać sie oboma rękami. Tez przeszedłem dwu
          miesięczną gehennę poszukiwań po tzw. "studiach" kuchennych. To jest straszne,
          recesja tych ludzi niczego nie nauczyła. Na szczęscie znajmy podrzucił mi adres
          fachowca i było spoko za 60% ceny w salonie otrzymałem to co chciałem, sprzęt
          zamówiłem w hurtowni dostając upust o jakim żadne stuio rozmawiac nie chciało.
          Tak więc polecam poszukiwania po znajomych bo na prawdę warto.
          • annatro Re: Jak kupowałam meble do kuchni (długie jak diabli) 09.02.02, 16:42
            Gość portalu: fast napisał(a):
            > Na szczęscie znajmy podrzucił mi adres
            > fachowca i było spoko za 60% ceny w salonie otrzymałem to co chciałem, sprzęt
            > zamówiłem w hurtowni dostając upust o jakim żadne stuio rozmawiac nie chciało.
            > Tak więc polecam poszukiwania po znajomych bo na prawdę warto.

            Witaj
            a nie mogłbyś napisać mi jakiś namiarów na tego fachowca. Interesuje mnie
            Warszawa i okolice.
            Dzięki i pozdr.
            • Gość: kate Re: Jak kupowałam meble do kuchni (długie jak diabli) IP: *.dhcp.adsl.tpnet.pl 11.02.02, 09:51
              Ja też bardzo poproszę o namiary na fachowca w Warszawie!!!
          • Gość: zizu Re: Jak kupowałam meble do kuchni (długie jak diabli) IP: 195.217.253.* 11.02.02, 10:24
            Ja tez poprosze namiar na fachowca! Pozdrawiam i z gory dziekuje!

            Zuziaczek
            • Gość: fast Re: Jak kupowałam meble do kuchni (długie jak diabli) IP: 213.231.14.* 11.02.02, 11:47
              Proponuję zadzwonić pod 0602261061 Najlepiej wiedzieć co się chce i mieć gotowy
              projekt bo majster nie jest projektantem (i ztego co zauważyłem nie chce nim
              być), choć udzielił mi wielu rad co do funkcjonalności mebli(sami
              projektowaliśmy), które sobie chwale.

              Pozdrawiam

              fast
          • Gość: dag Re: Jak kupowałam meble do kuchni (długie jak diabli) IP: PLWAWSRV* / 195.94.201.* 26.06.02, 16:41
            A ja bym poprosiła o namiar na tą hurtownię agd, proszę

            dslonce@poczta.gazeta.pl
          • Gość: Lukasz Re: Jak kupowałam meble do kuchni (długie jak dia IP: proxy / 172.29.20.* 04.02.03, 14:52
            Prosze o namiar na faceta i hurtownie

            luki321@yahoo.com
      • juma051 wiedziałam,wiedziałam! to możliwe tylko w Krakowie 11.02.02, 11:29
        niestety właśnie to samo przeżywam..
        • Gość: JoP Re: wiedziałam,wiedziałam! to możliwe tylko w Krakowie IP: 213.134.133.* 11.02.02, 11:33
          juma051 napisał(a):

          > niestety właśnie to samo przeżywam..

          No właśnie, Warszawiacy chyba znaleźli jakieś rozwiązanie...

          Mamusiu! Ja się tak nie bawię! Warszawka znowu ma lepiej! ;-)

          JoP
      • juma051 kuchnia w Krakowie....załamka... 11.02.02, 11:37
        jak wyżej, są owszem studia meblowo, a wsrodku dynastia - dallas, albo
        nieśmiertelny rustikal...to jest jakiś koszmar..miotamy się od miesiąca, żeby
        wybrać coś do średniotypowego aneksu kuchennego o śmiesznych wymiarach i co???
        doszło do tego że fachowcowi x i y nie chce się nawet troszkę podrobić z IKEA (na
        hasło że można tam kupić drzwiczki i resztę dorobić pan zbaraniał)... nic
        dziwnego skoro stuka ten sam model od x lat...niby nie mają klientów, ale ruszyć
        głową i d.. nic. czy ktoś ma jakies pozytywne doświadczenia???
        • Gość: JoP Re: kuchnia w Krakowie....załamka... IP: 213.134.133.* 11.02.02, 11:56
          juma051 napisał(a):

          > na hasło że można tam kupić drzwiczki i resztę dorobić pan zbaraniał)...

          Może jednak tak spróbujecie? Pewnie jakiś gość by się znalazł, który by na to
          poszedł. Może nawet ten, który robił meble mojej znajomej (bardzo zadowolona) i z
          którym my rozmawialiśmy na samym początku, ale niestety - miał w ofercie tylko
          paskudne fronty z Belmebu. (Witrażyki! Imitacja rattanu! Seledynowe rzeźbienia,
          rany boskie!) Rozważaliśmy taki wariant, ale nam się nie chciało bawić i
          kupiliśmy w IKEI całe szafki, bo w sumie bebechy bardzo drogie nie są,
          najbardziej nabijają cenę drzwi i zawiasy, a meble chłop zmontował sam (dobrze
          mieć chłopa ;-)).

          Muszę powiedzieć jeszcze jedno ciepłe słowo pod adresem IKEI: kiedy odbieraliśmy
          meble z magazynu i lekko przerażeni patrzyliśmy na stos piętrzących się na
          wózkach paczek, usiłując połapać się, co jest co i czy dostaliśmy wszystko co
          trzeba (tam każdy element jest dokładnie osobno), podszedł do nas pan, który
          siedzi koło wyjścia i organizuje transport oraz montaż i zaczął nam dokładnie
          objaśniać, co jest co, co do czego i w ogóle jak to ugryźć. Bardzo mile nas to
          zaskoczyło - w końcu mógł podejść do tego na zasadzie: jak są cieniasy i nie chcą
          płacić za montaż, to niech się męczą.

          JoP
          • juma051 Re: kuchnia w Krakowie....załamka... 11.02.02, 12:20
            może owe bebechy nie są drogie, ale my mamy własnie bebechy nie bardzo wymiarowe
            np wnęka szeroka na 58, 5 cm - oczywiście mozna zrobić drzwiczki 50 cm , (sumując
            drzwiczki na długości wychodzi rozłorzenie standardowe..) natomista wnętrze
            dorobić na zamówienie .tak nam doradzono w IKEA... (a mogli spławić, że jak się
            ma taki g.. aneks, to won) tylko rodzimym fachowcom jak się okazuje taka robota
            jakoś nie leży ....no bo trzeba by jechać obejrzeć, etc. etc.. mój chłop jest na
            granicy wytrzymałości psychicznej w dyskusjach i ostatnio zapowiedział zę sam
            skleci stelarz i do niego poprzykręca drzwiczki...aaaa już się boję ...: ))))
            czy masz jakiś namiar na tego pana ???? pozdr.
            • Gość: JoP Re: kuchnia w Krakowie....załamka... IP: 213.134.133.* 11.02.02, 12:29
              juma051 napisał(a):

              > czy masz jakiś namiar na tego pana ???? pozdr.

              Krzysztof Mrowiec 0607 59 29 23.

              W lecie robił kuchnię kumpeli i jest bardzo zadowolona i z jakości, i z obsługi.
              Na mnie pan też zrobił wrażenie pozytywne, bo obmierzał moją kuchnię -
              kompetentny, konkretny, moje nieśmiałe zapytanie, czy tam na pewno da się wstawić
              zmywarkę, bo w studiu meblowym W. powiedzieli mi, że nie - prawie obśmiał, ani
              razu nie usłyszałam, że się coś nie da. Naprawdę żałuję, że Belmeb robi fronty, z
              których nie da się nic wybrać (znaczy są jedne ładne, chyba Lugano się to nazywa,
              wygląda prawie identico, co ikeowy ADEL ciemny, ale niestety, ciemne za Chiny do
              naszej kuchni nie pasują) i nie mogliśmy dać panu zarobić.

              JoP
              • juma051 Re: kuchnia w Krakowie....załamka... 11.02.02, 12:37
                dzięki, mam nadzieję ze cos z tego wyjdzie : ))
                pozdrawiam
                • Gość: JoP Re: kuchnia w Krakowie....załamka... IP: 213.134.133.* 11.02.02, 12:40
                  Powodzenia, trzymam kciuki.

                  JoP
                  • Gość: paula Re: kuchnia w Krakowie....załamka... IP: *.sze.warszawa.supermedia.pl 24.08.02, 10:18
                  • Gość: paula Re: kuchnia w Warszawie IP: *.sze.warszawa.supermedia.pl 24.08.02, 10:48
                    O Boze, skad ja to znam.
                    Zamarzyla nam sie do nowego mieszkania kuchnia (ale wymagania!), zjezdzilismy
                    niemal wszystkie firmy oferujace kuchnie na wymiar. Bo nam chodzi wlasnie o
                    kuchnie na wymiar, a rozumiemy przez to np. wysokosc szafek = 95 cm razem z
                    blatem (blat 3 cm, szafki 82, nozki 10 cm = 95), szuflady o wysokosci 40 cm,
                    bardzo nietypowy "barek" o wysokosci 110 cm i szerokosci 60 cm, ale z szafkami
                    po dwoch stronach (co oznacza, ze kazda szafka w tym "barku" ma ok 30 cm
                    glebokosci) oraz polozenie na tym "barku" blatu w kolorze calej kuchni, aha i
                    widoczny bok "barku" tez ma byc wykonany z tego samego materialu co fronty,
                    czyli drzwiczki, itp.
                    Pewni tego, ze dla firmy robiacej WSZYSTKO na KAZDY WYMIAR nie stanowi to
                    problemu ruszylismy w miasto.
                    I tu nas o malo krew nie zalala.
                    1) tak robimy na wymiar, ale nie da sie blatu (utwardzanego, takiego typowego
                    kuchennego) polozyc na ten "barek", nie zamiast boku szafki nie da sie wstawic
                    frontu, zeby byl ten sam kolor. Mozemy dac zblizony - do gruszy tu dodawali
                    czerwien! (chodzi o to, ze drzwiczki szafek wykonywane sa z innych materialow i
                    kolorow niz korpusy i ok, nie widzisz bokow, to ten kolor nie musi byc
                    identyczny, ale jesli jeden bok szafki jest bardzo widoczny to wedlug nas
                    powinien byc w tym samym kolorze)
                    2) tak robimy na kzady wymiar, ale nie zrobimy szuflad o wyskoscic 40 cm, hbo
                    producent nie ma takich frontow...
                    3) tak zrobimy ale ta kuchnia to jakies 30 tys + montaz + transport, no bo
                    panstwo tak daleko od nas mieszkacie...
                    4) nic nie powiem jak nie zrobie projektu (platny 300zl) - ale ja nie chce
                    projektu - wymierzylam sciany, wiem czego chce, zaden "projektant" nie nakloni
                    mnie do zmiany decyzji, wiem gdzie i jak rury, ile potrzeba odliczyc cm, zeby
                    te rury schowac, ile na glazure i takie tam... - on musi sam wyliczyc, "bo pani
                    sie nie zna"
                    5) taaaak, zrobimy wszystko, ale "pani to se ten kolor wybrala" - w zasadzie to
                    nie robimy w tym - to po co kurna wystawiacie ten kolor do wyboru?
                    6) wybralam kolor, dogadalam ksztalt kuchni i wszystkie detale - ale niech
                    pani wezmie ten kolor ale z innej fabryki (firma wspolpracuje z roznymi
                    fabrykami, ktore na zamowienie przygotouja fronty), bo z nimi sa ciagle
                    problemy - a to zle przytna, a to nie taki frez... - to po co, k... z nimi
                    wspolpracujecie? Nadmienie, ze "ten sam kolor" ale w innej fabryce, to inny
                    odcie, inny uklad slojow, itp.
                    7)
                    Znalezlismy faceta od kuchni - no, nietypowe, ale da sie robic.
                    Grusza? - ok,
                    na blat? mam (inny blat chcemy w czesci roboczej kuchni, a inny - w kolorze
                    mebli na "barek")000
                    szafki 95cm wysokosci - bez problemu, ale za kazda nietypowosc 30% wiecej
                    no, daleko pani jest - ale przyjade, nie policze za transport (moze dlatego ze
                    ta nasza kuchnia, ze wszystkimi "fanaberiami" kosztuje 17 tys (8,5 m nietypowej
                    zabudowy ciaglej, z barkiem, lampki gora, dol, relingi, blat gorny konczacy
                    szafki, montaz, osadzenie sprzetow agd i zlewu, uchwyty, listwy przyscienne i
                    cokolowe...)
                    nie, ni jest idealny - duzo gada i ma sie wrazenie ze nie slucha co sie do
                    niego mowi - 3 * nanosil poprawki na projekt , bo o nich zapomnial, projekt ma
                    wykonany na najgorszym mozliwym programie, przyjechal wymierzyl - zapomnial o
                    jednej scianie (zreszta nasze wymiary byly o niebo dkoladniejsze), ale jeszcze
                    ma raz przyjechac i juz po glazurze dokonac ostatecznych pomiarow,
                    w umowie zastrzegl sobie prawo do 21 dni roboczych poslizgu w dostarczeniu
                    mebli ( razem z weekendami to kupa czasu) - ale zmienilismy zapis wedlug
                    naszego poczucia czasu, chcial zaliczke - dostanie zadatek (a to bardzo istotna
                    roznica)
                    Mozna jeszcze sporo napisac.
                    Facet ma plusy i minusy, ale jako jedyny reklamuje sie jako "kuchnie na kazdy
                    wymiar" i na kazdy wymiar je robi.
                    Zrobilismy ostateczny projekt, ustalilismy szczegoly, wybralismy materialy,
                    podpisalismy umowe.
                    I czekamy - jaki bedzie tego efekt, kuchnia sie robi. Mam nadzieje, ze bedzie
                    ok.
      • Gość: Ola Re: Jak kupowałam meble do kuchni (długie jak diabli) IP: 10.100.100.* 11.02.02, 16:45
        0 501 777 953
        I projekty. I pomysły. I wykonanie...I w miarę tanio...
      • Gość: olaj Re: Jak kupowałam meble do kuchni (długie jak diabli) IP: *.monolith.pl / 10.100.100.* 15.02.02, 18:25
        Pozdrawiam Kraków i życzę szczęścia!
        faktycznie, w Warszawie mamy lepiej...:)
      • Gość: an Re: Jak kupowałam meble do kuchni (długie jak diabli) IP: *.kirchhoff.pl / 192.168.10.* 17.06.02, 10:11
        My z kolei mamy dobrego znajomego, który od ośmiu lat robi meble, (przewaga
        mebli kuchennych. Nie jest to jedyne jego żródło utrzymania, tylko hobby. Kiedy
        kupiliśmy mieszkanie (w bloku) poprosiliśmy o wykonanie kuchni. Wyglądało to
        tak:
        -przyszedł do mieszkania oglądnął kuchnie i zapytał do jakiej kwoty ma zrobić
        meble- My -6 tys
        -zapytał jaki sprzęt AGD chcemy mieć. My zdecydowaliśmy się na pralkę, zmywarkę
        pod zabudowę, lodówkę, okap pod zabudowę, kuchenkę pod zabudowę i płyte gazową
        wszystko firmy ARISTON. Poprosił o dokładne wymiary. Na drugi dzień zawieźliśmy
        wymiary sprzętu z rysunkami i po dwóch dniach nas zaprosił do siebie aby
        pokazać projekt na komputerze.
        -Macie dwa kolory do wyobru żółty lub ...... . Jaki wybieracie? My-Zółty a może
        byc czerwony. On-Może być ale ja wam nie zrobię mebli w takim kolorze w Waszej
        kuchni, poszukajcie sobie kogoś innego. My-Dlaczego?. On- Wasza kuchnia jest za
        za mała, kolor musi byc jasny, z wykończeniem ciemnym, ja proponuje bukowy.
        -Oglądneliśmy projekt. Dech nam zaparło że można coś takiego wymodzić za taką
        cenę w kuchni.
        - Następnie pojechał z nami do sklepu wybrał glazurę i płytki ścienne.


        Dodam jeszcze, sam zrobił parapet, stół, taborety, stwierdzil, że najlepiej
        pasuje okrągły zlew. Zapytał, czy mamy dobrego hydraulika i elektryka, który
        zrobił by to tak ...................... Nie znam się na tym. Podał instrukcję
        obsługi(wycenił ją też z rurkai itp). Zgodziliśmy się aby on nam kogoś
        zaproponował. Umówił nas na taką a taką godzinę. Przyszedł facet od razu z
        całym sprzętem i zrobił całą hudraukę i elektrykę tak, że gdyby działał cały
        sprzęt równoczenie(lodowka, pralką, zmywarką, czajni, kuchenka elektyczna i
        mikrofalowa) nie wywalało korków.


        Przytoczę jeszcze fragment rozmowy, który prowadził z Panem ze sklepu z
        płytkami.
        - Pan Im bedzie robił kuchnie?
        -Tak
        - A ile taka kuchnia kosztuje, taka prosta na 2,80m długości?
        - nie wiem
        -dlaczego
        -bo ja nie robie prostych kuchni, Jak Pan chce proste meble to niech Pan idzie
        do sklepu, tam są proste rzeczy, będzie taniej.
        - No to od jakiej koty się zaczynają sie meble które Pan robi
        -4,5 tys w górę. Wyszystko zależy od materiałów, Można zrobić kuchnie za 4,5
        tys a można ta samą kuchnię z innym wykończeniem zrobic za 30 tys.
        • annatro Re: Jak kupowałam meble do kuchni (długie jak diabli) 20.06.02, 21:29
          Witaj
          czy ja mogłabym Cię prosić o jakieś namiary? Jaka to miejscowość?
          z gory dziekuje.
          pozdr.
          annatro@poczta.gazeta.pl
        • pepon Do An w sprawie mistrza od kuchni 23.08.02, 12:41
          An,
          nie znalazlem w zadnym z ponizszych postow namiarow na tak zachwalanego przez
          Ciebie mistrza od kuchni. Moze byc na priv, adres powyzej.
          Dzieki
      • Gość: bella Re: Jak kupowałam meble do kuchni (długie jak diabli) IP: *.bridge.com 27.06.02, 10:42
        tez prosze o kontakt do tego Pana mistrza.
      • Gość: Anita Re: Jak kupowałam meble do kuchni (długie jak diabli) IP: *.acn.waw.pl 27.06.02, 11:39
        Szczerze współczuję wyboru mebli Ikea. Zawiasy do wymiany za dwa lata. A i
        materiał kiepski. W Szwecji - gdzie akurat często bywam - Ikea jest dla młodych
        małżeństw na dorobku. I z tą myślą te meble nie są trwałe, żeby po dwóch,
        trzech latach nie było szkoda wyrzucać.
        Jeśli się trochę pokręcić to można u polskiego , dobrego i solidnego stolarza
        mieć śliczne meble - w zależności od gustu nowoczesne lub rustykalne - do
        kuchni np. 10 m2, za jedyne 6 tys.(oczywiście bez sprzętu AGD). Mnie nawet
        posprzątali po robocie. Wybór był bardzo duży. A firmę sprawdziłam, oglądając
        ich wykonawstwo w kilku mieszkaniach warszawskich.
        Trzeba tylko zmienić nastawienie do ludzi, droga pani.
        • Gość: JAGÓDKA Re: Jak kupowałam meble do kuchni (długie jak diabli) IP: *.2a.pl 27.06.02, 13:26
          Gość portalu: Anita napisał(a):

          > Szczerze współczuję wyboru mebli Ikea. Zawiasy do wymiany za dwa lata. A i
          > materiał kiepski. W Szwecji - gdzie akurat często bywam - Ikea jest dla młodych
          >
          > małżeństw na dorobku. I z tą myślą te meble nie są trwałe, żeby po dwóch,
          > trzech latach nie było szkoda wyrzucać.
          > Jeśli się trochę pokręcić to można u polskiego , dobrego i solidnego stolarza
          > mieć śliczne meble - w zależności od gustu nowoczesne lub rustykalne - do
          > kuchni np. 10 m2, za jedyne 6 tys.(oczywiście bez sprzętu AGD). Mnie nawet
          > posprzątali po robocie. Wybór był bardzo duży. A firmę sprawdziłam, oglądając
          > ich wykonawstwo w kilku mieszkaniach warszawskich.
          > Trzeba tylko zmienić nastawienie do ludzi, droga pani.

          Anita, czy mogłabyś napisać, kto wykonał meble dla Ciebie?


          • Gość: zytek Re: Jak kupowałam meble do kuchni (długie jak dia IP: *.kim.pl / *.jest.kim.pl 04.08.02, 00:06
            a ja chcialem cos do tego dawania zarobic skandynawskiemu krwiopijcy, ten
            skandynawski krwiopijca okolo 35% artykulow sprzedawanych na calym
            swiecieprodukuje w naszym kraju. pracuja u niego polscy robotnicy, kupuje
            materialy w polsce, transportuje przez polskie firmy spedycjne i sprzedaje je
            na calym swiecie. dzieki podpisaniu kontraktow z ikea kilka firm w polsce
            stanelo na nogi, a kilka z nich dzieki ikea wogule jeszcze istnieje. owszem
            jest to zagraniczna firma ale co roku lokuje w polsce kilkakrotnie wiecej
            kapitalu niz go zabiera.
            • Gość: koko Re: Jak kupowałam meble do kuchni (długie jak dia IP: *.euro.mmm.com / 169.5.124.* 05.08.02, 09:19
              Ja mam kuchnie z IKEI juz 10 lat. Jak do tej pory zawiasy mi sie nie oberwaly,
              szafki sa cale, polki proste, kolor ten sam. Dodam rowniez iz kuchnia jest
              intensywnie uzytkowana, gotuje codziennie dla 4 osobowej rodziny. Ja widze same
              zalety tych kuchni tj. jakosc, wyglad oraz cena. A w dodatku moge w tej chwili
              isc do IKEI i kupic same fronty i zupelnie zmienic wystroj kuchni bez
              koniecznosci szukania SUPER projektanta i stolarza ktory laskawie dorobi mi
              drzwiczki. Ide i kupuje, wymieniam sama. I to jest bardzo wazne.
              Natomiast mam jedna szafke w przedpokoju robiona u stolarza, dawno jest juz na
              dzialce, wszystko sie poodklejalo. A reklamacje... sami wiecie jak wyglada
              rozmowa z Panem Kaziem stolarzem.... pozdrawiam tych ktorzy pluja na meble z
              IKEI choc sami ich nie uzytkuja
              • jop Re: Jak kupowałam meble do kuchni (długie jak dia 05.08.02, 14:30
                Jak łatwo wyliczyć - moja kuchnia ma już ponad pół roku i jakoś zdania o niej
                nie zmieniłam. Nic się nie krzywi, nie paczy, nie urywa, a jasne brzozowe
                fronty okazały się nad podziw odporne.

                Tekst o wrednym skandynawskim krwiopijcy to oczywiście żart - wiem, że oni
                sporo w Polsce produkują. Aczkolwiek obudowy szafek akurat mają z tyłu
                napis "Made in Germany", co ze zdziwieniem ostatnio zauważyłam, kiedy
                montowaliśmy kilka dokupionych górnych.

                JoP
      • Gość: Jusia Jednak ikea IP: *.szczecin.sdi.tpnet.pl 05.08.02, 21:10
        Też zmagaliśmy się z mężem z problemem kuchni. Po rekonesansie sklepowym opadły
        nam ręce - wzornictwo dostępnych na rynku mebli to czarna rozpacz. Kupiliśmy
        jeden z najtańszych zestawów kuchennych (kolor biały) w ikei. Do tego bukowy
        blat i aluminiowe proste uchwyty. Tam też kupiliśmy kuchenkę elektryczną
        Whirpool (płyta ze stali czteropalnikowa - nie znoszę tych nowoczesnych płyt
        ceramicznych!). Ponieważ oboje z mężem jestesmy architektami więc wszystko nam
        się udało sensownie rozplanować i wyszło naprawdę extra!!!
        • Gość: Jola Re: Jednak ikea IP: *.oswiecim.sdi.tpnet.pl 11.08.02, 21:29
          Trafiłam przez przypadek na świetnego fachowca, który zrobił mi projekt kuchni
          ,a miał do mnie cierpliwość zmieniałam go 3 razy.Kuchnie mam estetyczną i
          funkcjonalną ,a przytym jest bardzo ładna wręcz códowna.Trafiłam na niego przez
          znajomych oglądnełam jego efekt i zaryzykowałam opłacało sie .Chetnie go
          polecam moge podac jego telefon 501 361 481
      • Gość: justyna Re: Jak kupowałam meble do kuchni (długie jak dia IP: 194.9.223.* 22.08.02, 12:13
        nie martwcie się, daliście zarobić polskiej firmie. wszystkie meble IKEA są
        produkowane w Polsce wg projektów skandynawskich
        ja zapłaciłam ze sprzetem ponad 30 tys za studio kuchenne (rodzime
        warszawskie). pan projektant nie rozumial mojego dażenia do nowoczesności.
        kuchnia jest tradycyjna. pal go licho, stoi. do szczescia brakuje blatu.
        kupiłam b. drogi blat ze szxzucznego kamienia, ktory miał kolorystyczną
        usterkę. przyjęli reklamację i czekam na ten blat już 4 mies (w międzyczasie
        wyprodukowali mi jeden, ale tez z usterką.) Wycofali kolor. nadal próbują
        wyprodukować. na szczęście nie zapłaciłam do końca.
        • Gość: Rysiek Re: Jak kupowałam meble do kuchni (długie jak dia IP: *.dip.t-dialin.net 23.08.02, 00:17
          Na takie kuchnie sobie ludzie pozwalaja!Ja kupilem
          z Neckermanna ze 3 000? i jestem super zadowolony.
          • Gość: gość Re: Jak kupowałam meble do kuchni (długie jak dia IP: 157.25.161.* 23.08.02, 08:37
            Gość portalu: Rysiek napisał(a):

            >Ja kupilem z Neckermanna ze 3 000? i jestem super zadowolony.


            gdzie tego szukac ? np: w internecie?


            • Gość: Rysiek Re: Jak kupowałam meble do kuchni (długie jak dia IP: *.dip.t-dialin.net 23.08.02, 13:00
              W katalogu Neckermanna.
              • Gość: paula Re: kuchnie w Warszawie IP: *.sze.warszawa.supermedia.pl 24.08.02, 10:50
                O Boze, skad ja to znam.
                Zamarzyla nam sie do nowego mieszkania kuchnia (ale wymagania!), zjezdzilismy
                niemal wszystkie firmy oferujace kuchnie na wymiar. Bo nam chodzi wlasnie o
                kuchnie na wymiar, a rozumiemy przez to np. wysokosc szafek = 95 cm razem z
                blatem (blat 3 cm, szafki 82, nozki 10 cm = 95), szuflady o wysokosci 40 cm,
                bardzo nietypowy "barek" o wysokosci 110 cm i szerokosci 60 cm, ale z szafkami
                po dwoch stronach (co oznacza, ze kazda szafka w tym "barku" ma ok 30 cm
                glebokosci) oraz polozenie na tym "barku" blatu w kolorze calej kuchni, aha i
                widoczny bok "barku" tez ma byc wykonany z tego samego materialu co fronty,
                czyli drzwiczki, itp.
                Pewni tego, ze dla firmy robiacej WSZYSTKO na KAZDY WYMIAR nie stanowi to
                problemu ruszylismy w miasto.
                I tu nas o malo krew nie zalala.
                1) tak robimy na wymiar, ale nie da sie blatu (utwardzanego, takiego typowego
                kuchennego) polozyc na ten "barek", nie zamiast boku szafki nie da sie wstawic
                frontu, zeby byl ten sam kolor. Mozemy dac zblizony - do gruszy tu dodawali
                czerwien! (chodzi o to, ze drzwiczki szafek wykonywane sa z innych materialow i
                kolorow niz korpusy i ok, nie widzisz bokow, to ten kolor nie musi byc
                identyczny, ale jesli jeden bok szafki jest bardzo widoczny to wedlug nas
                powinien byc w tym samym kolorze)
                2) tak robimy na kzady wymiar, ale nie zrobimy szuflad o wyskoscic 40 cm, hbo
                producent nie ma takich frontow...
                3) tak zrobimy ale ta kuchnia to jakies 30 tys + montaz + transport, no bo
                panstwo tak daleko od nas mieszkacie...
                4) nic nie powiem jak nie zrobie projektu (platny 300zl) - ale ja nie chce
                projektu - wymierzylam sciany, wiem czego chce, zaden "projektant" nie nakloni
                mnie do zmiany decyzji, wiem gdzie i jak rury, ile potrzeba odliczyc cm, zeby
                te rury schowac, ile na glazure i takie tam... - on musi sam wyliczyc, "bo pani
                sie nie zna"
                5) taaaak, zrobimy wszystko, ale "pani to se ten kolor wybrala" - w zasadzie to
                nie robimy w tym - to po co kurna wystawiacie ten kolor do wyboru?
                6) wybralam kolor, dogadalam ksztalt kuchni i wszystkie detale - ale niech
                pani wezmie ten kolor ale z innej fabryki (firma wspolpracuje z roznymi
                fabrykami, ktore na zamowienie przygotouja fronty), bo z nimi sa ciagle
                problemy - a to zle przytna, a to nie taki frez... - to po co, k... z nimi
                wspolpracujecie? Nadmienie, ze "ten sam kolor" ale w innej fabryce, to inny
                odcie, inny uklad slojow, itp.
                7)
                Znalezlismy faceta od kuchni - no, nietypowe, ale da sie robic.
                Grusza? - ok,
                na blat? mam (inny blat chcemy w czesci roboczej kuchni, a inny - w kolorze
                mebli na "barek")000
                szafki 95cm wysokosci - bez problemu, ale za kazda nietypowosc 30% wiecej
                no, daleko pani jest - ale przyjade, nie policze za transport (moze dlatego ze
                ta nasza kuchnia, ze wszystkimi "fanaberiami" kosztuje 17 tys (8,5 m nietypowej
                zabudowy ciaglej, z barkiem, lampki gora, dol, relingi, blat gorny konczacy
                szafki, montaz, osadzenie sprzetow agd i zlewu, uchwyty, listwy przyscienne i
                cokolowe...)
                nie, ni jest idealny - duzo gada i ma sie wrazenie ze nie slucha co sie do
                niego mowi - 3 * nanosil poprawki na projekt , bo o nich zapomnial, projekt ma
                wykonany na najgorszym mozliwym programie, przyjechal wymierzyl - zapomnial o
                jednej scianie (zreszta nasze wymiary byly o niebo dkoladniejsze), ale jeszcze
                ma raz przyjechac i juz po glazurze dokonac ostatecznych pomiarow,
                w umowie zastrzegl sobie prawo do 21 dni roboczych poslizgu w dostarczeniu
                mebli ( razem z weekendami to kupa czasu) - ale zmienilismy zapis wedlug
                naszego poczucia czasu, chcial zaliczke - dostanie zadatek (a to bardzo istotna
                roznica)
                Mozna jeszcze sporo napisac.
                Facet ma plusy i minusy, ale jako jedyny reklamuje sie jako "kuchnie na kazdy
                wymiar" i na kazdy wymiar je robi.
                Zrobilismy ostateczny projekt, ustalilismy szczegoly, wybralismy materialy,
                podpisalismy umowe.
                I czekamy - jaki bedzie tego efekt, kuchnia sie robi. Mam nadzieje, ze bedzie
                ok.

      • Gość: Mar Co marka to marka (Ikea)... IP: *.skorosze.2a.pl 24.08.02, 16:16
        Kupowałem własciwie dwie kuchnie - jedną normalną i drugą "mini" jako aneks
        przy salonie. W czwartek pojechałem do Ikei, w piątek przywieźli szafki, a w
        poniedziałek weszystko skręcili i ustawili... Hydraulik przyszedł po południu i
        podłączył zlew i gaz...

        Umieram ze śmiechu jak podniecone młode małżeństwa kombinują z tymi kuchniemi,
        projektują, cudują... A przecież kuchnia to tylko miejsce do roboty dla kuchty
        (ewentualnie dla żony), z którego jak najszybcioej warto się wyrwać i nie
        spędzać tam za dużo czasu...
        • Gość: paula Re: Co marka to marka (Ikea)... IP: *.sze.warszawa.supermedia.pl 24.08.02, 23:16
          Gość portalu: Mar napisał(a):

          > Kupowałem własciwie dwie kuchnie - jedną normalną i drugą "mini" jako aneks
          > przy salonie. W czwartek pojechałem do Ikei, w piątek przywieźli szafki, a w
          > poniedziałek weszystko skręcili i ustawili... Hydraulik przyszedł po południu
          i
          >
          > podłączył zlew i gaz...
          >
          > Umieram ze śmiechu jak podniecone młode małżeństwa kombinują z tymi
          kuchniemi,
          > projektują, cudują... A przecież kuchnia to tylko miejsce do roboty dla
          kuchty
          > (ewentualnie dla żony), z którego jak najszybcioej warto się wyrwać i nie
          > spędzać tam za dużo czasu...
          Wszystko ok, pod warunkiem, ze te mlode podniecone malzenstwa maja w domu
          pomieszczenie na kuchnie o standardowych wymiarach, prostych katach i normalne
          szafki o standardowych szerokosciach sie tam mieszcza. Nie wspomne juz o
          wzroscie owego malzenstwa - nie wszyscy maja srednia krajowa wzrostu i szafki o
          wyskosci 82 cm sa po prosty za niskie!
          • Gość: Mar 90 cm IP: *.skorosze.2a.pl 25.08.02, 16:40
            Gość portalu: paula napisał(a):


            > Wszystko ok, pod warunkiem, ze te mlode podniecone malzenstwa maja w domu
            > pomieszczenie na kuchnie o standardowych wymiarach, prostych katach i
            normalne
            > szafki o standardowych szerokosciach sie tam mieszcza. Nie wspomne juz o
            > wzroscie owego malzenstwa - nie wszyscy maja srednia krajowa wzrostu i szafki
            o
            >
            > wyskosci 82 cm sa po prosty za niskie!


            Sam mam 195 cm wzrostu, a szafki z ikei mają... 90 cm - zmierzyłem! Do
            niestandardowych zakamarków są tzw. wypełniacze i panele wypełniające... No ale
            może ja jestem mało wybredny, bo zamiast w kuchni, wolę siedzieć w ogrodzie lub
            choćby w salonie...
            • Gość: paula Re: 90 cm IP: *.sze.warszawa.supermedia.pl 25.08.02, 20:59
              Gość portalu: Mar napisał(a):

              > Gość portalu: paula napisał(a):
              >
              >
              > > Wszystko ok, pod warunkiem, ze te mlode podniecone malzenstwa maja w domu
              > > pomieszczenie na kuchnie o standardowych wymiarach, prostych katach i
              > normalne
              > > szafki o standardowych szerokosciach sie tam mieszcza. Nie wspomne juz o
              > > wzroscie owego malzenstwa - nie wszyscy maja srednia krajowa wzrostu i sza
              > fki
              > o
              > >
              > > wyskosci 82 cm sa po prosty za niskie!
              >
              >
              > Sam mam 195 cm wzrostu, a szafki z ikei mają... 90 cm - zmierzyłem! Do
              > niestandardowych zakamarków są tzw. wypełniacze i panele wypełniające... No
              ale
              >
              > może ja jestem mało wybredny, bo zamiast w kuchni, wolę siedzieć w ogrodzie
              lub
              >
              > choćby w salonie...
              Byc moze jestes malo wybredny...:)
              Rowniez spedzam czas maksymalnie poza kuchnia - ale placic za wypelniacze i
              panele kryjace to dla mnie strata pieniedzy
              Zreszta - ta zonglerka slowna do niczego nie prowadzi.
              Ty masz Ikee i jestes zadowolony, ja znalazlam producenta mebli rzeczywiscie na
              kazdy wymiar (o to mi chodzilo) i jest ok.
              Pozdrawiam
        • Gość: paula Re: Co marka to marka (Ikea)... IP: *.sze.warszawa.supermedia.pl 24.08.02, 23:22
          I jeszcze jedno - niektorzy wola troche oryginalnosci i IKEA (nie mam nic
          przeciwko niej!) to dla nich juz za malo. Wiesz - w zasadzie do jakieo domu nie
          wejdziesz to Ikea, tak jak kiedys firanki w niebieska kratke, zastawa z
          wloclawka i mebloscianki..
          Bleee, juz wole cudowac
      • Gość: Mariusz Re: Jak kupowałam meble do kuchni (długie jak dia IP: 213.31.220.* 04.02.03, 16:47
        Wszyscy piszecie o tym zeby wydac JAK NAJMNIEJ. Czy ktos moze mi natomiast
        poradzic, gdzie kupic kuchnie ze sprzetem do PLN30tys. i byc zadowolonym? Tyle
        chce przeznaczyc. To nie jest b.duzo ale na pewno wiecej niz za Ikee.

        Czy ktos z Was uzytkuje sprzet Miele? Za ile go kupiliscie?
        • Gość: bankroot Re: Jak kupowałam meble do kuchni (długie jak dia IP: proxy / *.pekao.com.pl 05.02.03, 08:46
          Z jakim sprzętem ?
          Jak byś sie uparł to możesz kupić sam sprzęt za 30.000 zł
          Ile jesteś w stanie przeznaczyc na sprzęt a ile na meble ?

          bankroot
        • Gość: Pawel Re: Jak kupowałam meble do kuchni (długie jak dia IP: *.waw.cdp.pl / *.crowley.pl 05.02.03, 09:00
          Polecam wloskie kuchnie Lubeover.
          Warszawa, ul.Ptasia bodajże 6.
          Znajomi zamówili i są zadowoleni.
          Też będę tam zamawiał i przeznaczyłem
          na to 30 tys. (po 15 tys. meble + sprzet).
          www.lubeover.pl
        • Gość: Wacek Re: Jak kupowałam meble do kuchni (długie jak dia IP: 195.205.132.* 05.02.03, 10:34
          Też jestem na etapie poszukiwania kuchni. Na razie nie mogę nikogo polecić. Co
          do sprzętu to polecam sklep internetowy. Ceny około 20% niższe od katalogowych.
          Płatne przy dostawie. Żadnych zaliczek. Dostawa w max. w ciągu 5 dni. Na razie
          kupiłem u nich lodówkę Liebherr za 2600 zł. (w sklepie 3200 zł.)

          No i wiedzą jak dojechać do "jaja"

          Wacek
          • vox18 Do Wacka 05.02.03, 11:55
            Czy mozesz podać adres internetowy tego sklepu?


            pzdr
            • Gość: Wacek Re: Do Wacka IP: 195.205.132.* 05.02.03, 14:37
              www.agdrtv.and.pl
              • vox18 Dzieki Wacek n/txt 05.02.03, 14:42
            • Gość: ewa sklepy internetowe IP: 212.87.3.* 06.02.03, 14:03
              www.agdrtv.prv.pl
              agd.home.pl
              centrum2000.pl
          • Gość: robi Re: Jak kupowałam meble do kuchni (długie jak dia IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 12.02.03, 16:37
            A jaki symbol ma ta lodówka i kiedy ją kupiłeś?

            Pozdrawiam


            Gość portalu: Wacek napisał(a):

            >
            > Płatne przy dostawie. Żadnych zaliczek. Dostawa w max. w ciągu 5 dni. Na
            razie
            > kupiłem u nich lodówkę Liebherr za 2600 zł. (w sklepie 3200 zł.)
            >
            > No i wiedzą jak dojechać do "jaja"
            >
            > Wacek
        • Gość: ewa drogie kuchnie IP: 212.87.3.* 06.02.03, 14:08
          Jest wiele sklepow gdzie snob moze wydac majatek na kuchnie, np HTH-Ekspert w Kuchni przy
          Grochowskiej, meble skandynawskie bardzo ladne ceny koncza sie na 108tys (bez sprzetu).
          Powodzenia ;-)
          • Gość: Mariusz Re: drogie kuchnie IP: 213.31.220.* 07.02.03, 13:13
            Moze nie trzeba byc snobem a wystarczy, ze Cie na to stac?! Bylem w HTH - nie
            maja forniru czeresni. Kuchnia kosztowalaby okolo PLN30tys (fornir wisnia).
          • Gość: Dosia Re: drogie kuchnie IP: 195.217.253.* 07.02.03, 13:27
            Gość portalu: ewa napisał(a):

            > Jest wiele sklepow gdzie snob moze wydac majatek na kuchnie, np HTH-Ekspert
            w
            > Kuchni przy
            > Grochowskiej, meble skandynawskie bardzo ladne ceny koncza sie na 108tys (bez
            s
            > przetu).
            > Powodzenia ;-)


            Dlaczego od razu snob? To normalny czlowiek nie ma prawa kupic sobie niczego co
            jest drozsze od Ikei? Znam ludzi, ktorzy meble z Ikei nazywaja meblami dla
            snobow, bo i na takie ich nie stac.
      • Gość: Mariusz Re: Jak kupowałam meble do kuchni (długie jak dia IP: 213.31.220.* 05.02.03, 15:44
        Pawel, Wacek
        Serdeczne dzieki!!!
        Mariusz
        • Gość: Lodówkarz Re: Jak kupowałam meble do kuchni (długie jak dia IP: *.iry.warszawa.supermedia.pl 14.02.03, 11:08
          Drogi Wacku!
          Z przykroscia muszę stwierdzić, że przepłaciłeś za lodówke.
          Znam firme gdzie meble są bardzo tanie. Jeżeli interesuje cię zakup tanich mebli
          zgłoś się na bazar do Ruskich.
          Lodówkarz (.)(.) :-)

    Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


    Nakarm Pajacyka