Forum Dom Dom
ZMIEŃ
    Dodaj do ulubionych

    może jest jakiś sposób na sąsiadów

    25.03.04, 10:59
    Mam straszny problem. Na demną mieszka rodzina z dziećmi, które cały czas
    biegaja i tupią. Wiem, że nia mają na podłodze ani dyawanów, ani wykładziny
    tylko prakiet. Hałas jest tak uciążliwy - słychac każde przenmieszczanie się -
    tak jakby u mnie w mieszkaniu. Nie wiem co mam zrobic - moje prośby nic nie
    dały - to jest złośliwość z ich strony. Szczególnie ta kobieta z góry
    przypomina wariatkę. Myślałam juz nawet nad sufitem podwieszanym - tylko nie
    wiem czy to wyciszy. Nie wiem co mam robić - może ktoś miał podobne problemyi
    może coś poradzić.
    Obserwuj wątek
      • Gość: autopsja Re: może jest jakiś sposób na sąsiadów IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 27.03.04, 19:56
        Miałam ten sam problem. Teraz żałuję , że cierpiałam 15 lat.To nie były dzieci
        tylko balangi do rana, 5 razy w tygodniu. Nocne powroty i rozbijanie się o
        meble. Nie chciałam być "uciążliwym" sąsiadem i zgłaszać na policję.
        Wyprowadziła się, spokój,ale ja na dźwięk głośniejszej muzyki reaguję
        nerwowo.Wiem, że rozmowy z takimi ludźmi są bezowocne, ale próbuj, może nie
        wiedzą, że tak słychać.Tylko musisz wziąć pod uwagę,że możesz mieć nowego
        wroga.
      • Gość: Marynarz Re: może jest jakiś sposób na sąsiadów IP: *.wirba.net / 80.51.246.* 28.03.04, 10:10
        Przechodziłem to samo i wiem jak jest to wkurzające. Ja byłem w tej dobrej
        sytuacji, że to było rzadko, tylko w weekendy, kiedy wnuczki przychodziły na
        trzy dni do babci. Babcia oczywiście mieszka nade mną i też nie ma dywanów.
        Teraz to się jakoś skończyło. Jedyne wyjście jakie widzę z Twojej sytuacji, to
        zaproponuj sąsiadce, że kupisz jej na podłogi wykładzinę, to będzie taniej i
        skuteczniej niż robić wygłuszenie w Twoim mieszkaniu. A tak na poważnie:
        załatw kilka razy na porę nocną cykliniarzy, tych co wiercą w betonie , kują
        lub wykonują podobną, głośną profesję. Dla chamów bądź superchamem!
      • Gość: Gonia Re: może jest jakiś sposób na sąsiadów IP: *.oaza-dd.com 28.03.04, 23:11
        ja mam podobna sytuacje, ale o wiele latwiejsza. tupia sasiedzi 2 pietra nade
        mna, a ja slysze tylko troszke. wyciszylam sufity i halas jest mniejszy moze o
        20%, czyli niewiele.... to przenosi sie rowniez scianami, trzeba by chyba
        wyciszyc cale mieszkanie....
      • Gość: Ksenia Re: może jest jakiś sposób na sąsiadów IP: *.k.mcnet.pl 29.03.04, 10:23
        No tak wszyscy jako dzieci na pewno nie tupali i nie hałasowali. Trochę
        wyrozumiałości dla dzieci. Nie macie dzieci? A może macie tylko Wasze są
        przywiązane do kaloryferów? Czy tupanie odbywa się późno w nocy albo nad ranem?
        Nie sądzę.
        • Gość: Lilka Re: może jest jakiś sposób na sąsiadów IP: *.aster.pl / *.aster.pl 04.04.04, 01:01
          Jasne, oczywiście, dzieci mają prawo zatruwac zycie innym. Skąd taki pomysł??
          Nie wszyscy są zwolennikami teorii, że "wszystkie dzieci nasze są". Współżycie
          sąsiedzkie i nie utrudnianie zycia innym (np. hałasem) dotyczy wszystkich, a
          nie tylko ludzi nie posiadających dzieci.
          • Gość: Ksenia Re: może jest jakiś sposób na sąsiadów IP: *.k.mcnet.pl 05.04.04, 14:28
            Przeczytaj wszystkie posty sieroto a potem się wypowiadaj. Jak nie rozumiesz o
            jaką sytuację chodzi to nie kłap dziobem.
            • Gość: Betinka Re: może jest jakiś sposób na sąsiadów IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 07.04.04, 12:35
              Kiedyś pare lat temu wynajmowałam mieszkanie z narzeczonym.Nad nami zamieszkała
              niebawem też para młodych ludzi.Na podłodze parkiet "Pani" od rana
              przemieszczała sie na wysokich obcasach.Po pewnym czasie rozpoczeły się zabawy.
              Od piątku do poniedziałku.Pewnej niedzieli nie wytrzymałam i wezwałam policję.
              Przyjechali bardzo szybko.Poszli na górę upomnieć "niesfornych".Była 3.00.
              Pani wyrzuciła ich za drzwi z komentarzem "wolnoć Tomku w swoim domku".
              Oddałam sprawę na kolegium.Bardzo szybko się odbyła.Koszt przypuszczalny około
              500 zł.Nie wiem dokładnie bo nie czekałam do końca.No i się uspokoiło.Być może
              argument finansowy dla tamtej strony "zamieszania" będzie koronny.Wiadomo koszt
              należy do nich.A wyciszanie mieszkania też kosztuje.Pozdrawiam i współczuję.
              • Gość: Zenon Re: może jest jakiś sposób na sąsiadów IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 07.04.04, 12:55
                Argument finansowy jest jednym z nielicznych jakie docieraja do roznej masci
                prostaczkow urzadzajacyh balangi, przygluchych babc sluchajacyh radia i
                telewizji na full oraz rodzicow "uszczesliwiajacych" swymi pociechami
                wszystkich dookola. Od kilku miesiecy nie trzeba sie juz uciekac az do "oreza
                ostatecznego" jakim jest sad grodzki. Policja za "wizyte" u zaklocajacych tzw.
                spoczynek nocny i uprawiajacych terror akustyczny (obojetnie o jakiej porze
                doby)pobiera 200 PLN. I slusznie. Kilka takich wizyt i delikwentowi odechce sie
                w praktyce stosowac powiedzonko "wolnoc Tomu w swoim domku". Jesli mu sie nie
                odechce to zdechnie z glodu. Tyz piknie.
                • Gość: Ksenia Re: może jest jakiś sposób na sąsiadów IP: *.k.mcnet.pl 07.04.04, 18:08
                  Zgadzam sie tylko dla niektorych terrorem akustycznym jest tez przejezdzajacy
                  samochod, dwoniace tramwaje itp odglosy zycia miasta z ktorymi musimy sie
                  pogodzic decydujac sie na zamieszkanie w miescie a nie na wsi. Prawde mowiac to
                  sie dziwie, ze komus sie chce chodzic na obcasach w domu (mnie by sie nie
                  chcialo, pomijajac niewygode i brak takich butow w garderobie). Z drugiej
                  strony jakos sobie nie wyobrazam, zeby kierowac sprawe do sadu grodzkiego z
                  tego powodu (o ile zrozumialam to byla 15:00 a nie 3:00 rano i Pani nie
                  tanczyla flamenco na podlodze). Zgodnie z ta zasada powinno sie kierowac do
                  sadu grodzkiego sprawy przy kazdym glosniejszym zamknieciu drzwi przez sasiada
                  czy szczeknieciu psa (nie mam na mysli wiecznego ujadania psa).
                • Gość: robert Re: może jest jakiś sposób na sąsiadów IP: w3cache.* / *.2-0.pl 07.04.04, 23:35
                  skąd masz takie informacje , gliny na dzienne zakłocanie ciszy nie reagują!!!
            • Gość: robert Re: może jest jakiś sposób na sąsiadów IP: w3cache.* / *.2-0.pl 07.04.04, 23:33
              debilne tłumaczenie, dzieci małe to mogą skakac biegac pod nad tobą nikt nie
              stuka, beda starsze to satną w bramie nie wpuszczą sasiada bo rządzą okolicą.
              Ja tez mam dzieci zrobiłem panele i mam wykladziny ijest spoko. Masz dzieci to
              zainwestujw podłoge ale popieram chamstwo chamstwem walcz .
              Pogarda krowo
              • Gość: Ksenia Re: może jest jakiś sposób na sąsiadów IP: *.k.mcnet.pl 08.04.04, 09:34
                To chyba nie do mnie ta wypowiedz. Ja mam na podłodze terakote i nie mam
                zamiaru inwestowac w dywany czy wykladzine (nie lubię) tylko dlatego, ze jakis
                pastuch od krów zamienił pastwisko na mieszkanie w bloku.
              • Gość: TOM Re: może jest jakiś sposób na sąsiadów IP: *.fornet.waw.pl / 62.233.197.* 14.04.04, 22:46
                A skąd warchlaku znasz pisownię ???

                Pogarda ciemniaku
            • Gość: Lilka Re: może jest jakiś sposób na sąsiadów IP: *.aster.pl / *.aster.pl 08.04.04, 00:33
              pełna kultura wypowiedzi, nic dodac nic ująć. czy ja kogoś obraziłam? nie.
              I przestaję się dziwić, ze wszyscy się dziwą, że dzieci, a potem młodzież
              jest "taka niewychowana", arogancka i pełna pogardy dla starszych. Pozwala im
              się na to od wczesnych lat dziecięcych, a potem jedynie utwierdza. Bo wiedzą,
              ze jedynie słuszna odpowiedź brzmi "nie kłap dziobem".
              • Gość: Ksenia Re: może jest jakiś sposób na sąsiadów IP: *.k.mcnet.pl 08.04.04, 09:28
                Przeczytalas tylko jeden moj post i wywnioskowalas, ze jestem zwolenniczka
                uszczesliwiania swoimi pociechami innych, podczas gdy ja chcialam zwrocic
                uwage, ze w bardzo wielu przypadkach ludzie sie po prostu czepiaja przy
                najmniejszym stuknieciu zapominajac, ze sami kiedys byli dziecmi i pewnie nie
                pamietaja szalonych zabaw w Indian na podlodze. Mozesz byc pewna, ze moje
                dziecko nie znajdzie sie w grupie niewychowanej mlodziezy, poniewaz ja zwracam
                jako rodzic uwage na to co robi.
                • Gość: Lilka Re: może jest jakiś sposób na sąsiadów IP: *.aster.pl / *.aster.pl 09.04.04, 00:39
                  o, i to jest normalna odpowiedź na poziomie. Nie, przeczytałam wiekszość
                  postów, również twoich, ale uderzyła mnie odpowiedź twoja pt. każdy z nas był
                  dzieckiem - jakby to mogło wszystko tłumaczyc i usprawiedliwiać. Mam za sciana
                  trójkę małych dzieci i wierz mi rozumiem jak zapłacze czy coś. Ale jak jeździ
                  rowerkiem po klatce schodowej to już nie mam zrozumienia. I nie był to przejazd
                  rowerkiem od drzwi do windy, nie, to była zabawa na klatce schodowej. acha
                  rzecz się działa o 8 rano w sobotę. Gdy zwróciłam uwage mamie, usłyszałam
                  właśnie, że to przecież DZIECKO, a poza tym cisza nocna konczy się o 6 rano...
                  • Gość: Ksenia Re: może jest jakiś sposób na sąsiadów IP: *.k.mcnet.pl 09.04.04, 08:24
                    A teraz ja też rozumiem i nie dziwię się Tobie. Natomiast dziwię się tej
                    Pani/matce, która pozwala dziecku bawić się na klatce schodowej (to nie jest
                    miejsce do tego). Rowerek naszego dziecka stoi w garażu (żeby nie kusiło).
                    Nasze dziecko też jest rannym ptaszkiem (w sobotę wstaje ok 8:30),ja lubię
                    sobie pospać, ale na nie wyobrażam sobie, żeby moje dziecko w tym czasie kiedy
                    ja chce się wyspać bawiło się na klatce. Kiedy ja śpię mój mąż zajmuje się
                    dzieckiem, razem grają w gry planszowe, lepią z modeliny i malują. Wydaje mi
                    się, że większość ludzi w ogóle nie powinna mieć dzieci, jeżeli ich
                    rodzicielstwo ma polegać tylko na "zrobieniu".
                    Wesołych Świat Lilko!
                    • Gość: Lilka Re: może jest jakiś sposób na sąsiadów IP: *.aster.pl / *.acn.pl 09.04.04, 14:30
                      To miło, że mozna się z kims dogadać, nawet jak poczatki były trudne :)
                      tak, zareagowałam alergicznie. Moja sąsiadka jest własnie w stylu mam które
                      uważają, że ich dziećmi powinni zachwycac się wszyscy i wszystko im wybaczać.
                      Ja nawet nie mam pretensji do tych dzieciaków, bo skoro mama pozwala im na
                      wrzaski na klatce schodowej, biegi i jazdy na rowerze (bo klatak jest długa,
                      więc to super miesjce na jazdy), to skąd one moga wiedzieć że tak nie wolno? ja
                      też uważam, że niektórzy nie powinnimiec dzieci. Np. moja sąsiadka wystawia
                      swojego rocznego synka na balkon, jak sie drze (nie płacze, drze się). W zeszłe
                      lato siedziałam w domu przy zakmniętych oknach w pewnym momencie, bo inaczej
                      nie dało rady wytrzymać. Pocieszam się, ze strasze dziewczynki już przestały
                      sie drzeć, więc i na syna przyjdzie niebawem pora....
                      Wesołego jajeczka zyczę i Tobie.
      • ma29 Re: może jest jakiś sposób na sąsiadów 29.03.04, 14:35
        Moi rodzice mieli identyczną sytuację przez 20 lat-po prostu koszmar.Biegające
        dzieciaki po panelowej podłodze, walenie w podłogę, krzyki i tak przez cały
        dzień.Odnosiłam warazenie, ze nad naszym mieszkaniem mieszkają nienormalni
        ludzie i rzeczywiście tak było.Brak kultury, chamstwo i ignorananctwo.
        Na początku zwracaliśmy kulturalnie uwagę, potem już prosiliśmy a nic z tego.
        Zaczęliśmy pisać bez przerwy pisma do Administracji, jedno,
        drugie,pięćdziesiąte - reakcja ze strony Administarcji to zwracanie uwagi
        bezczelnym sąsiadom poprzez przysyłanie pocztą upomnień.Potem zaczęliśmy wzywać
        policję, nadal to nic nie dawało.Nasze życie zamieniło się w koszmar, nie
        mogliśmy spokojnie obejrzeć telewizji, spać, odpocząć.Nie chciało nam się
        wracać do domu. Pani M. i jej dzieci robiły co chciały. Mój Tata stracił
        zdrowię, moja Mama wpadła w nerwicę.Nie chciało nam się żyć.........
        I to przez kogo - przez gówniarę, która nie potrafiła wychować swoich dzieci i
        puszczała je samopas, dzieciaki przestawiały dom do góry nogami a przy okazji
        przewróciły do góry nogami całe nasze życie. Nie ma sposobu na takich ludzi,
        trzeba stosować ich metody- za chamstwo odpłacać chamstwem, tylko nie każdy tak
        potrafi. Mam wielką ochotę podać nazwisko,adres rodziny, która tak bardzo
        uprzykrzyła nam życie - niech wszyscy wiedzą !!!!!!!!! Na zewnątrz są bardzo
        mili i uprzejmi a tylko my wiemy co naprawdę się dzieje u nich w mieszkaniu -
        jak wyzywają się nawzajem i nienawidzą.Ta dziewucha potrafiła tak kłamać i
        wymyślać najdziwniejsze historię przed Policją, Administracją,sąsiadami ze nie
        potrafiłam uwierzyć w to co słyszę.
        Myślę, że największą karą dla nich byliby identyczni sąsiedzi jak oni sami -
        czego im życzę z całego serca !!!!!!!! Wszystkiego Najgorszego Nienormalna
        Rodzinko!!!! -życzę ci aby twoje dzieci wychowane w tak cudowny sposob
        odwdzieczyły co sie w odpowiedni sposob.
        • Gość: Ksenia Re: może jest jakiś sposób na sąsiadów IP: *.k.mcnet.pl 29.03.04, 15:00
          Nie wiem czy to do mnie, ale jeżeli tak to nie do końca zrozumiałaś to co
          chaiłam napisać. Mnie chodziło o przypadki kiedy dziecko przebiegnie raz-dwa w
          ciągu dnia a nie notoryczne bieganie czy walenie w podłogę. Sama mam małe
          dziecko i pomimo to ,ze jest bardzo żywiołowe to nie biega i tupie ludziom nad
          głową w sposób, który opisałaś. Niestety zdarzają się jednak ludzie, którzy
          czepiają się kiedy dziecko przebiegnia raz-dwa razy w ciagu dnia i nazywają to
          udręką. Z drugiej strony nie rozumiem jak wspomniana przez Ciebie mamusia mogła
          wytrzymać na jednej powierzchni z tupiącymi i wrzeszczącymi dziećmi i nie
          zareagować, przecież w pierwszej kolejnosci jej to powinno przeszkadzać a co
          dopiero mówić sąsiadom.
          • wroc.aga Re: może jest jakiś sposób na sąsiadów 30.03.04, 13:06
            Wiesz Kseniu, mogłaś dokładnie przeczytać list rozpoczynajacy wątek. Tam jest
            napisane "ciągle tupią". A poza tym dziecko dziecku nie jest równe. Wszystko
            zależy od rodziców i tego jak wychowają pociechy.
            • Gość: Ksenia Re: może jest jakiś sposób na sąsiadów IP: *.k.mcnet.pl 30.03.04, 16:04
              Wiesz dla niektorych "ciagle tupia" oznacza łomot przez caly dzien a dla innych
              przebiegniecie sie po pokoju raz-dwa razy dziennie.
              • wroc.aga Re: może jest jakiś sposób na sąsiadów 31.03.04, 11:58
                Myślę, że gdyby chodziło o przebiegniecie sie po pokoju raz-dwa razy dziennie
                to nikt nie robiłby problemu. Ja jestem po stronie osoby, która założyła wątek
                bo tez mam głośnych sąsiadów. Moi sąsiedzi słuchają głośno telewizora i nie
                widzą w tym żadnego problemu. Ty pewnie stwierdzisz, że to nic takiego, ale
                zaręczam, że choć dźwięk nie jest strasznie głośny to w nocy niesie się po
                ścianach i MNIE uniemożliwia zaśnięcie. Problem chyba w tym, że naprawdę są
                ludzie o niskiej (o ile w ogóle) kulturze osobistej. I to oni narzucają nam
                swój sposób bycia i życia a my to tolerujemy (palenie w windzie i na klatce,
                przeklinanie w autobusach itp). Moje zdanie jest takie, że są granice
                tolerancji i gdyby więcej osób reagowało na chamstwo to ono by się tak nie
                pleniło! Ale to tylko moje zdanie i nie narzucam go innym.
                A tak w ogóle to przepraszan jeśli uraziłam. Aga
              • Gość: Zievallo Re: może jest jakiś sposób na sąsiadów IP: *.skynet.net.pl 31.03.04, 22:03
                Kseniu!
                Obok mnie mieszka od 20 lat rodzina wielopokoleniowa.Maja malenkie dzieci
                obecnie, ktore nie halasuja!Czasami tylko w dzien bawia sie na klatce.Mysle ze
                duzo zalezy od rodzicow.
                Nade mieszka rodzina z dorastajacymi synami.Ktos codzinnie o 6 rano u nich
                chodzi w chodakach,straszliwie tupiac.Mysle ze to mamusia budzi swa rodzinke i
                sasiadow przy okazji. Inny osobnik w tym mieszkaniu wierci ciagle i piluje w
                domu - zapewne bezrobotny maz zlota raczka.Synkowie w weekendy urzadaja zas
                ostre balangi.Czesto sa klotnie miedzy malzonkami.
                Coz rodzina a rodzina...Na chamow nie ma sposobu i tyle!
                • Gość: Ksenia Re: może jest jakiś sposób na sąsiadów IP: *.k.mcnet.pl 01.04.04, 08:45
                  Zgadzam sie z Toba w pelni. Aczkolwiek u mnie jest bardzo duza klatka schodowa
                  i ja osobiscie nie wypusicilabym mojego dziecka, zeby sie bawilo na klatce
                  schodowej (glos niesie sie jak w kosciele)i przeszkadzalo sasiadom (mnie
                  osobiscie nie przeszkadzaja bawiace sie na klatce i nawet halasujace dzieci, w
                  koncu kazdy z nas byl kiedys dzieckiem). Ja lubie sobie w weekend pospac, ale
                  niestety moje dziecko nie, wiec kiedy o 8 rano moje dziecko wstaje moj maz
                  (ktory tez jest rannym ptaszkiem) zajmuje sie dzieckiem: graja w gry, maluja,
                  rysuja itp. W sobote z reguly sprzatam, ale nie wlaczam odkurzacza wczesniej
                  niz o 12-13, bo moze ktos tak jak ja lubi sobie pospac. Niestety jakis czas
                  temu mielismy problem z naszymi sasiadami, ilekroc nasze dziecko przebieglo po
                  podlodze, a zdarzalo sie to raz-dwa razy dziennie (i nie bladym switem lub
                  pozna noca)oni stukali w sufit. Zawsze upominam swoje dziecko, zeby nie biegalo
                  ludziom nad glowa, ale jak wytlumaczyc malemu dziecku, ktore nie do konca
                  wszystko rozumie, ze nie moze poskoczyc na podlodze.
                  • wroc.aga Do Kseni 02.04.04, 11:51
                    A to już rozumiem Kseniu Twoje oburzenie:))). Zastanawiam się tylko nad tym (to
                    absolutnie nie do Ciebie)kiedy rodzice stwierdzą, że wychowanie dziecka należy
                    do nich. Często jest tak, że rodzicom nie przeszkadza to co robią ICH dzieci,
                    a "obce" są be. Mnie w dzieciństwie nauczono szacunku do innych ludzi, do ich
                    trybu życia- to brzmi dziwnie- ale chodzi mi o to: moja mama pracowała jako
                    pielęgniarka w szpitalu więc na zmiany. Dookoła mieszkali górnicy, którzy
                    jeszcze w tamtych czasach też pracowali na zmiany. O każdej porze dnia i nocy
                    był ktoś kto właśnie odpoczywał, więc mogliśmy hałasować na dworze i to nie pod
                    oknami. A teraz dzieci bawią się na klatkach? oglądając telewizor? Tak się
                    czasem zastanawiam co cywilizacja z nas uczyni?...
      • Gość: Maria Re: może jest jakiś sposób na sąsiadów IP: *.warszawa.sdi.tpnet.pl 29.03.04, 17:16
        Ja miałam nad sobą trójkę dzieci, uwielbiających biegać szczególnie po 22.
        Natomiast do południa grzecznie spały. Kiedy chłopiec zaczął grać w piłkę w
        mieszkaniu tzn. zaczął odbijać ją o podłogę, nie wytrzymałam. Wzięłam szczotkę
        i... tyle razy, ile on odbił piłkę o podłogę - ja w tym samym rytmie stukałam
        mocno w sufit. Tę porcję hałasu, którą otrzymałam ja, "przesyłałam" do góry.
        Skoro ja mogłam to wytrzymywać, sąsiedzi z góry też nie powinni narzekać.
        Okazało się, że ta metoda poskutkowała.
        P.S. Zaznaczam, że też miałam dzieci w tym samym wieku, często rozmawiałam z
        sąsiadami mieszkającymi pode mną jak znoszą hałas. Nie narzekali. Ja starałam
        się, aby moje dzieci wybiegały się na swieżym powietrzu a nie w mieszkaniu.
      • Gość: Joanna Re: może jest jakiś sposób na sąsiadów IP: 193.19.72.* 30.03.04, 10:57
        Mam podobna sytuacje i pytanie do Goni: czym wyciszalas sufit, mozesz podac
        nazwe firmy ktora zrobila wyciszenie? ja prawde mowiac wole zaplacic za
        dodatkowy remont niz sie uzerac z sasiadami.
        • tga Re: może jest jakiś sposób na sąsiadów 30.03.04, 11:57
          na sufit może warto wyprobować systemy: "Sofit" firmy Rockwool
          (www.rockwool.pl) lub system "Optima Sonic" firmy Isover (www.isover.pl).
          Tomasz
        • Gość: Gonia Re: może jest jakiś sposób na sąsiadów IP: *.oaza-dd.com 30.03.04, 16:39
          sorry, nie zagladalam tu od dluzszego czasu :-) otoz ja wyciszalam sufit 10 cm
          welna mineralna i plyta gipsowo-kartonowa. Faktem jest, ze nie slychac muzyki,
          ale kroki i szuranie krzeslem tak. Tak z ciekawostek, to w moim budynku sciany
          miedzy mieszkaniami sa wyciszone folia, ktora stosuje sie w multikinach
          poniedzy salami. I, faktycznie, z mieszkania do mieszkania nie przedostaja sie
          ZADNE dzwieki. Wiec moze mozna taka folie zastosowac do wyciszenia sufitu???
          • Gość: Joanna Re: może jest jakiś sposób na sąsiadów IP: 193.19.72.* 30.03.04, 16:57
            Gonia, powiedz cos wiecej o tej folii. Zabrzmialo super! zadnych dzwiekow - to
            brzmi jak marzenie !
            • Gość: Gonia Re: może jest jakiś sposób na sąsiadów IP: *.oaza-dd.com 30.03.04, 18:37
              kurcze, to bylo jakies 3 lata temu i po prostu wcielo mi gdzies te papiery.
              Jezeli jestes z Wawy, to wystarczy, jesli zadzwonisz do dom development na
              ul.Stawki i zapytasz w dziale technicznym, co wkladali w sciany w Oazie. Mam
              nadzieje, ze jeszcze pamietaja :-) Sorry, ale nie potrafie Ci pomoc w inny
              sposob.....
              • Gość: Joanna Re: może jest jakiś sposób na sąsiadów IP: 193.19.72.* 02.04.04, 11:36
                Dziekuje Gonia za rade. Skotaktowalam sie z Dom Development. Dla wszystkich
                zainteresowanych podaje: folia dzwiekoizolacyjna firmy Semag. Informacje na
                www.semag.pl. Jeszcze nie wiem jak dziala, ale jak tylko sie dowiem to podziele
                sie dzoswiadczeniem.
        • Gość: karolina Re: może jest jakiś sposób na sąsiadów IP: *.lot.pl 05.07.04, 11:01
          Duzo osob pisalo przed wejsciem wiekszego VAT na materialy budowlane o tym ze
          chce wyciszyc. I teraz bardzo prosze podzielcie sie tymi doswiadczeniami!!
          Ja zamierzam wyciszac juz w tym tygodniu a wiem ze od pewnych szczegolow zalezy
          skutecznosc wyciszenia. Jesli macie jakies ciekawe informacje dajcie znac
          Czy ktos w koncu uzyl tej folii Semag??
      • Gość: Joanna Re: może jest jakiś sposób na sąsiadów IP: 193.19.72.* 30.03.04, 16:07
        A czy spotkales sie z wyciszaniem korkiem? pan ze sklepu poleca, ze jest
        swietne, w ulotce pisza ze wycisza o 50 db, czyli dwa razy wiecej niz welna i
        ma tylko 1 cm, co przy suficie podwieszanym w niskim mieszkaniu jest istotne,
        tylko jest znacznie drozsze, metr korka kosztuje ok 50-60 zl, i nie wiem jakie
        daje efekty? czy w przypadku stukania (podobno to co innego niz np.radio) da
        jakies efekty?
        • tga Re: może jest jakiś sposób na sąsiadów 30.03.04, 16:23
          Słyszałem o tym ale własnych doświadczeń nie mam. Co do rodzaju hałasu,
          rzeczywiście b. trudno uzyskać dobre efekty w przypadku odgłosów uderzeniowych,
          które przenoszą się po stropie, scianach, mają niska częstotliwość. Tak więc
          może się okazac, że pomimo wyciszenia sufitu, ogłosy tupania czy przesuwania
          krzeseł będą nadal słyszalne. Natomiast wyciszenie odgłosów radia, dzwonka,
          odkurzacza czy rozmów, głośnej muzyki jest do osiągnięcia z bardzo dobrym
          rezultatem.
          • tga Re: może jest jakiś sposób na sąsiadów - do Joanny 30.03.04, 16:38
            czy możesz podać namiary na ten sklep z korkiem ?
          • Gość: Joanna Re: może jest jakiś sposób na sąsiadów IP: 193.19.72.* 30.03.04, 16:47
            Przepraszam, odpowiedzialam wczesniej niz dostalam Twoja prosbe. Sklep z
            korkiem nazywa sie Dom korkowy i znalazlam go w internecie
            www.domkorkowy.com.pl, maja sklep firmowy na Zurawiej i na Bartyckiej. Korek do
            wygluszania - specjalny - nazywa sie Isofon. Dzieki za zainteresowanie, mimo ze
            masz juz ciche mieszkanie.
        • Gość: zwr Re: może jest jakiś sposób na sąsiadów IP: *.euro.mmm.com / 212.160.140.* 07.04.04, 15:40
          Korek niczego nie wycisza!!!!
          Mieszkam w budynku, który, jak to stwierdził fachowiec, ma wadliwą konstrukcję.
          Wyłożenie ściany podwójną warstwą korka niczego nie dało, dźwięki z sąsiedniego
          mieszkania jak dochodziły tak nadal dochodzą. Słychać jest rozmowę, zwykłą!!!.
          No i niestety w nocy zdarza mi się obudzić z powodu krzyku jaki wydaje z siebie
          pani w trakcie współżycia z panem...
          A na górze ojciec z synkiem grywają w piłkę nożna, ale na szczęscie kończą ok.
          godz.21.00. Kiedyś grywali w kręgle.
          • Gość: Renia Re: może jest jakiś sposób na sąsiadów IP: *.acn.pl 14.04.04, 15:35
            Kogo i skąd wezwać, aby stwierdzić, że budynek ma wadliwą konstrukcję? Już
            byliśmy z mężem zdecydowani wyciszać ścianę korkiem, ale po tym co przeczytałam
            to waham się. Odgłosy współżycia (a dokładniej wrzaski i jęki, jakby świnię
            zarzynali) są nie do zniesienia. Czy to możliwe, aby nowy budynek miał wadliwą
            konstrukcję? Myślałam, że to kiedyś budowało się byle jak i z byle jakich
            materiałów.
            Proszę o odpowiedź.
      • Gość: Joanna Re: może jest jakiś sposób na sąsiadów IP: 193.19.72.* 30.03.04, 16:43
        Pan ze sklepu z korkiem poradzil mi, zeby nie wyklejac sufitu korkiem tylko
        zrobic sufit podwieszany i od gory nakleic na niego korek. I tak powstanie od
        gory: sufit prawdziwy, wolna przestrzen, korek na suficie podwieszanym. Ma to
        jakis sens. Moze ten halas krzesla przeksztalca sie w halas radiopodobny. Juz
        prawie sie na to zdecydowalam, zastanawiam sie jeszcze na dorzuceniu warstwy
        welny na ten korek. Jezeli mam miec remont i poniesc koszt korka (duzy) to
        welna juz bedzie detalem. Chcialabym znac tylko opinie kogos jeszcze poza panem
        sprzedajacym mi korek?
        • vampi_r Re: może jest jakiś sposób na sąsiadów 30.03.04, 16:59
          Najlepszy sposób na sąsiadów???? -
          Zacznij se urzadzać polowania w domu.... No tak, ale co bedzie, jak sasiad z
          góry zaczne ryby sobie łowic?
          • jacekm22 Re: może jest jakiś sposób na sąsiadów 30.03.04, 20:38
            Mam podobnych sasiadow , ktorzy przemieszczaja sie nad ma glowa w stylu
            zolnierzy armii radzieckiej! - bez wykladziny na podlodze. Mieszkanie sprzedaje
            w przyszlym roku!!!!
      • serengetti Re: może jest jakiś sposób na sąsiadów 31.03.04, 15:19
        Witam wszystkich mających problemy z sąsiadami. Ja też mam problem, i to chyba
        jeszcze gorszy. Mój sąsiad "z boku" kupił sobie... bęben. Wali w niego
        codziennie, a u mnie całe mieszkanie się trzęsie. Pal diabli, gdyby walił rano,
        kiedy nikogo w domu nie ma. Ale nie - on wali wieczorami, codziennie do 21-22.
        Dzwoniłam już na policję, ale powiedzieli mi, że sama muszę ustalić jego
        nazwisko i dokładny adres, po czym złożyć na niego skargę. A na moje pytanie,
        czy zabiorą mu chociaż ten bęben usłyszałam, że nie mają takiego prawa. A z
        ustaleniem tożsamości mam ten kłopot, że on mieszka w sąsiedniej klatce,
        wszędzie są domofony, ustalenie numeru mieszkania "na nosa" jest niemożliwe, bo
        to stare budownictwo i dużo mieszkań zostało podzielonych, tak więc np. na dole
        może być nr 58, a na górze zdarza się 37... I co ja mam z tym fantem zrobić?
        Administracja też nie chce udzielić żadnej informacji... Nic, tylko kupić
        strzelbę i strzelać przez ścianę...
        • Gość: Zievallo Re: może jest jakiś sposób na sąsiadów IP: *.skynet.net.pl 31.03.04, 22:10
          Mam podobny problem, jak panstwo...sasiadow kretynow mieszkajacych nade mna!
          Serengetti proponuje porozmawiac z innymi sasiadami, im tez pewnie to granie
          przeszkadza!
          Ewentulnie takze kup beben i wal w niego do skutku!!! ;o)
          • Gość: Znerwicowany Re: może jest jakiś sposób na sąsiadów IP: 213.199.233.* 04.04.04, 07:58
            Ja mam od 2 lat nad sobą mieszkanie ktore wynajmują coraz ''lepsi''sąsiedzi
            bieganie dziecka przed i po 22 to standard, lanie wody ok. 12 w nocy,a czasem
            imprezka.
            Rozmawiałem z osobą która wynajmuje to mieszkanie bez skutku. Administracja
            rozkłada ręce, raz wezwałem policję,i był spokój ale na miesiąc.Tak się nie da
            żyć, i wyprowadzamy się niebawem.
      • Gość: Lula Re: może jest jakiś sposób na sąsiadów IP: 62.29.248.* 02.04.04, 15:40
        Jezusssss! Bęben!!!!!! Ludzie naprawdę nie mają wyobraźni!
        Ale ja o czym innym niż bęben i biegajace dzieci...
        Na szczęście już tam nie mieszkam, bo tylko wynajmowałam to mieszkanie
        i lojalnie uprzedziłam następnych wynajmujących (zbagatelizowali, za to
        zadzwonili zaraz bo pierwszych występach sąsiadki... pytali jak my sobie z tym
        radziliśmy...)
        Zaczęło się dość humorystycznie.
        Otóż wyobraźcie sobie, że przeprowadziliście się do nowego (ślicznego)
        mieszkania, jest niedziela rano, siedzicie sobie na kibelku w błogim spokoju
        kontemplujecie lekturę, od sąsiadów z góry słychać jak ktoś (chyba) pluszcze
        się w wannie ;-)tam też (zdaje się) błogi spokój, na razie nie zastanawiacie
        się nad tym, bo nie wiecie (jeszcze!) jak wielkie znaczenie będzie miał dla Was
        aktualny humor sąsiadki z góry...
        Nagle, pluskanie na górze przerywa ledwie słyszalny głos sąsiadki potężniejący
        z każdą chwilą i otóż co słyszycie?
        Proszę bardzo, słyszycie rozliczenie sąsiadki z mężem i nabrzmiałe złością
        pytania: dlaczego on ostatnio tak często się myje??? Przecież do niedawna mył
        tylko to i to a teraz myje też tamto i owamto??? Na pewno kogoś ma!!!!
        Najpierw mnie to rozśmieszyło, potem zniesmaczyło i przeraziło, potem
        pocieszyłam się, że na szczęście nie wiem jak wyglądają i być może nigdy nie
        dowiem się którzy to są...
        Nie chciałabym wiedzieć, który to z sąsiadów myje tylko to i to :-( a tamtego
        i owego nie :-(
        Potraktowałam to jako ciekawostkę obyczajową i zapomniałabym o tym, gdyby nie
        awantura jaką rozpętała sąsiadka następnego dnia, czyli w poniedziałek o 6.30
        rano swojemu dziecku, że nie odrobiło w weekend lekcji.
        Zatanowiło mnie, że po pierwsze: ma o to pretensje w poniedziałek rano, tak
        jakby w weekend jej nie było (a była, słyszałam niestety to co wyżej opisałam),
        a poza tym, że jej głowny argument, artykułowany, zresztą ile sił w płucach to
        pretensja do dziecka, że ona przez te nieodrobione lekcje nie mogła spać całą
        noc. Jezuuuuuuuu!!!!
        No i zaczęło się, po prostu życie naszych sąsiadów stało się naszy życiem.
        Zorientowałam się jakie piekło można urządzić swoim najbliższym. Jakim
        nieczułym można być dla dziecka, jak można wyzywać męża i dziecko na wyprzódki,
        a na zewnątrz udawać przykładną rodzinę. Niestety było mi dane zobaczyć i panią
        i pana i dziecko. Mieszkałam tam dwa lata.
        Pierwsza usłyszana przeze mnie awantura opierała się na słusznym podejrzeniu,
        bo pan pod nieobecność żony, sprowadzał jakąś panią i pluskał się z nią razem -
        słyszałam!!!!
        Pani sąsiadka była anglistką, popołudniami dawała lekcje w domu, też je
        słyszałam, co mogło być jakoś kształcące :-) ale pozostałe pani występy były
        straszne.
        Dwunasto, może trzynastoletni syn wyglądał jak zaszczute zwierzątko, wiele razy
        zastanawiałam się jak można temu dziecku pomóc. Bo nasze interwencje
        sprowadzały się do uwag na temat hałasu i starałam się uświadomić jej, że ja
        słyszę wszystko, co do słowa. Myślałam, że pani będzie po prostu wstyd i to ją
        trochę pohamuje... Niestety tak nie było a z czasem przekonałam się o tym, że
        ta pani ma poważny problem ze sobą i ze swoimi emocjami i żadne nawet
        najostrzejsze uwagi nic tu nie pomogą. A dziecko cierpiało strasznie.
        Nie chcę nawet myśleć co ten chłopiec będzie kiedyś robił swoim bliskim, skoro
        sam miał w domu takie piekło. Nigdy dobrego słowa, wieczne krzyki, wyzwiska,
        pretensje, porównywania do ojca, tak jakby wszystkie pretensje do męża, chciała
        odbić na synu. Takie potworne skupienie na sobie... Owszem trudna sytuacja,
        zdradzający, uciekający z domu mąż, starzenie się, borykanie z życiem itd. ale
        nic nie tłumaczy takiego stosunku do dziecka... Pytałam wielu osób, zajmujących
        się pomocą rodzinie, dzieciom, niestety, okazało się, że jeśli sytuacja
        materialna jest dobra, nie ma przemocy fizycznej i dziecko nie szuka pomocy, to
        maltretowanie psychiczne, zgłoszone przez kogoś zupełnie z zewnątrz jest
        zazwyczaj trudne do udowodnienia...
        a wyobraźcie sobie, że jest rano, źle się czujecie, boli Was brzuch,
        kładziecie się na chwilkę, najbliższa osoba (tu: mama)robi Wam awanturę, że Wy
        się tu wylegujecie a ona przecież tak się męczy robi Wam kanapki, przez płacz
        mówicie, że źle się czujecie, na co ona na Was wrzeszczy, mówi, że jej to nie
        interesuje, że możecie tu zdechnąć i jej to nie obchodzi.... i w tym stanie,
        zapłakani, musicie iść do pracy (bo przecież dla takiego dzieciaka taka szkoła
        jest nie mniej ważna i stresująca niż dla nas praca, przecież może za chwilę ma
        klasówkę, sprawdzian, może ktoś wezwie go do odpowiedzi itp...) STRASZNE!!!

        Podsumowując: kiedy szukałam mieszkania do kupienia, 100 razy upewniałam się,
        czy nie ma uciążliwych sąsiadów i modliłam się żeby mnie sprzedający nie
        oszukał! Udało się!!! Kupiłam mieszkanie, w którym co prawda słychać jak sąsiad
        z boku odkręca kurek przy wannie (prysznicu?) i słychać jak śpiewa pieśni
        patriotyczne :-) ale robi to w cywilizowanych godzinach i ma piękny głos, więc
        się przyzwyczaiłam, a że raz na jakiś czas impreza czy jakaś głośniejsza
        wymiana zdań, to trudno, mieszkam między ludźmi, jakąś tolerancję trzeba mieć.
        Jak u mnie pies szczeka to pewnie też słychać :-( pytałam sąsiadów, uśmiechają
        się i mówią, że nie, ale to chyba taka dobra mina do złej gry, starają się być
        mili, na szczęście :-) No i jako ciekawostkę dodam, że kupione przeze mnie
        mieszkanie jest w starej, przedwojennej kamienicy i to prawda,w pionach, głosu
        nie niesie ale w poziomach i owszem.
        Natomiast mieszkanie w którym miałam okazję wysłuchać tych wszystkich
        okropności było na w Warszawie na Wierzbnie w blokach z lat 50-tych
        (reklamowanych jako domy z cegły) ale tak naprawdę to (jak na Muranowie)
        postawionych z gruzobetonu pochodzącego z powojennej rozbiórki Warszawy. I
        niesie przeokropnie, właśnie w pionach.
        Dzięki za informacje o tej wyciszającej folii, jak będę robić remont, to mimo
        całej sympatii do śpiewającego pana sąsiada chyba jej użyję.
        Pozdrawiam
        • Gość: sww Re: może jest jakiś sposób na sąsiadów IP: *.ipartners.pl / *.ipartners.pl 03.04.04, 15:04
          Przezylem ten koszmar. Nade mna dwojka biegajacych NON STOP dzieciakow, wieczny
          lomot z sufitu, koszmar. Sufit podwieszany plus styropian nic nie daly. Kiedy
          juz nie wytrzymywalem i szedlem na gore, pani byla uprzejma i przepraszajaca,
          ale co z tego? No i ostatecznie ja tez czulem sie nieswojo, w koncu trudno
          przywiazac dzieci do kaloryfera. Do tego wszystkiego jeszcze byl uklad
          lustrzany- moja sypialnia i lazienka lustrzanie do lazienki sasiadow. Ludzie,
          nie kupujcie mieszkania gdzie sypialnia sasiaduje z lazienka!!! Do dzis nie
          moge zapomniec, jak sasiadka doslownie TLUKLA sie do 1 w nocy w lazience. Po
          mojej interwencji przestala wlaczac pralke o 22.30, ale po lazience szurala
          dalej.
          Dop tego wszystkiego doszlo jeszcze, ze okna bloku wychodzily na studnie....
          wiec wszystko slyszalne dwa razy mocniej, zwlaszcza krzyki "ukochanych"
          malenstw sasiadow.
          Moja jedyna rada dla Was- wyprowadzcie sie. Ja tak zrobilem i nie zaluje. A
          przy kupnie nowego mieszkania, patrzcie uwaznie na usytuowanie pomieszczen w
          saseidnich mieszkaniach, jak ognia unikajcie studni, i dokladnie dowiedzcie
          sie, kto ma mieszkac nad wami, lub wezcie ostatni epietro.
          • Gość: Renia Re: może jest jakiś sposób na sąsiadów IP: *.acn.pl 04.04.04, 12:37
            Ja natomiast jestem ciekawa czy korek wyciszy darcie mordy. Moi sąsiedzi (dwa
            bezrobotne gnoje na utrzymaniu rodziców) uprawiają seks w ten sposób, że
            panienka drze ryja - cytuję "o,jak mi dobrze" , "zrób mi" , "jeszcze" , a przy
            tym jęczy jakby świnię zarzynali. Sciany są cienkie, więc wszystko słychać, a
            gnoje nie mają za grosz wstydu, że my z mężem znamy ich życie seksualne...
            W związku z powyższym ponawiam pytanie: czy korek wyciszy te wrzaski i jęki?
            • Gość: gop Re: może jest jakiś sposób na sąsiadów IP: *.bphpbk.pl 06.04.04, 09:52
              Witam
              Na szczęście nie mam takich problemów (odpukać). Ale jakbym miał, to bym
              zawołał kolegów i uciszylibyśmy towarzystwo.
          • Gość: Adaś Miauczyński Re: może jest jakiś sposób na sąsiadów IP: 155.57.160.* 07.04.04, 08:29
            Rok temu kupilem nowe mieszkanie w spokojnej i urokliwej , pelnej zieleni
            okolicy. Istotnie , mniej wiecej przez pol roku bylo spokojnie,cicho,
            urokliwie i przyjemnie. Jednak czar prysl w momencie wprowadzenia sie do
            mojego bloku , wlasciciela zdezelowanego zielonego Poloneza.Od kilku miesiecy
            moj "mily" sasiad notorycznie uprzykrza mi zycie ( jak sadze nie tylko mnie)
            parkujac swoje "fantastyczne auto " tuz pod moimi oknami.Rowniez nie chcialem
            byc upierdliwym sasiadem i dotad nie interweniowalem ( nie liczac wywieszonej
            na klatce schodowej prośby o niewlaczanie alarmu w porze nocnej lub
            zainstalowanie alarmu dzialajacego wlasciwie )ale ile czasu mozna znosic
            notorycznie wyjacy alarm ? Dlaczego mam sie budzic o godzinie 4:30 rano , skoro
            zamierzam to zrobic dopiero o godzine 6:00 ? Tego grata nie trzeba nawet
            dotykac aby alarm zaczal przerazliwie ryczec.Wyjec uruchamia sie niemal bez
            przerwy i reaguje niemal na wszystko -na przejezdzajacy w odleglosci pieciu
            metrow obok samochod , podmuch wiatru czy przejezdzajacego rowerzyste.Nie
            zdziwilbym sie gdyby alarm uruchamiala nawet przelatujaca obok tego grata mucha
            albo komar.Zeby bylo smieszniej , to mieszkanie wlasciciela tego wyjca znajduje
            sie po drugiej stronie bloku i najprawdopodobniej halas jego wlasnego alarmu do
            niego nie dociera. Mieszka sobie w ciszy i spokoju .Moja cierpliwosc sie
            skonczyla i nie bede juz dluzej tego tolerowac.
      • Gość: ted Re: może jest jakiś sposób na sąsiadów IP: *.msp.gov.pl / *.mst.gov.pl 06.04.04, 11:24
        Na zrozumienie i poprawę sąsiadów nie masz co liczyć. Spróbuj wygłuszyć
        mieszkanie płytami heraklit ( to takie płyty ze struganych wiórów drewnianych,
        przypominajace dawną supremę, nadajace się do tynkowania). Używa się tego do
        wygłuszania garaży w budynkach. Bliższe informacje znajdziesz w firmie pod tą
        samą nazwą.Pewnie trochę będzie kosztowało, ale w koncu chodzi o Twoje
        zdrowie.Pozdrawiam.
      • Gość: gość Re: może jest jakiś sposób na sąsiadów IP: 195.245.213.* 07.04.04, 08:59
        "Tupot dziecięcych nóżek" nawet w ciągu dnia, jeśli ciągle się powtarza -może
        doprowadzić do szału. Miałam takich sąsiadów - dziecko 4-5letnie wraz z
        zaprzyjaźnionymi dziećmi urządzało sobie ścieżkę zdrowia- w te i z powrotem po
        pokoju, i tak w kółko, przez kilka godzin. na szczęście zwrócona rodzicom
        uwaga poskutkowała, ale nie obyło się bez dyskusji na ten temat - dość
        burzliwej.Tacy Rodzice uważają, że nic takiego złego się nie dzieje - chyba
        tylko nalezy im współczuć, bo nawet złościć sie nie ma sensu. Jest też inny
        sposób, jeśli rozmowy z sąsiadem nic nie dają - zgłosić problem do
        administratora - on powinien pomóc.
        • Gość: gosc Re: może jest jakiś sposób na sąsiadów IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 07.04.04, 09:38
          A ja mam sasiadke, ktora zima codziennie rano np. o 7 odsnieza swoj balkon.
          Robi to chyba szczotka walac w barierki balkonu, ktore wydaja dzwiek jak Dzwon
          Zygmunta. Ja wstaje do pracy przed 8, wiec o 7 chcialabym jeszcze pospac, ale
          przy tym dzwieku jest to niemozliwe. Latem z kolei zamiata ten balkon prawie co
          rano, zrzucajac smiecie na dol czyli na moj balkon i walac podobnie szczotka w
          barierki. Pare razy dojrzewalam do tego zeby do niej zadzwonic w tym momencie
          (musialabym zdobyc telefon), bo leciec w szlafroku o 7 rano bylo by mi glupio.
          Ale w koncu zalatwil za mnie to moj narzeczony, kiedy pewnej soboty wyrwala nas
          ze snu o 7.30 tym pieknym, brzmiacym dzwiekiem, od ktorego budynej wpada w
          rezonans. Wyszedl na balkon i narazajac sie na zasypanie sniegiem poprosil
          pania zeby robila to w innych godzinach. Pani byla obuzona, ale poskutkowalo,
          przynajmniej na jakis czas.
        • Gość: Magda Re: może jest jakiś sposób na sąsiadów IP: 62.233.197.* 07.04.04, 09:45
          Witam,
          A może źle wykonany budynek na etapie budowy /oszczędny deweloper!!!!!/a co za
          tym idzie źle wykonana izolacja ścian i stropów, powoduje tak dużą akustykę
          pomieszczeń.
          Może należałoby,jako wspólnota mieszkaniowa, zobaczyć co jest w projekcie na
          ten temat, może deweloper w ramach gwarancji mógłby dokonać poprawek.
          A właściciele mieszkań ..... na cóż ilu mieszkańców tyle charakterów, każdy ma
          swoje racje.
          Moi sąsiedzi, to osoby , które zamieszkały w nowym budynku, po to aby w nim
          umrzeć. Nie pasuje im wszystko:
          - pies
          - biegające dzieci
          - stukające obcasy
          - zabawa sylwestrowa, może dla malkontentów należałoby budować specjalne
          osiedla tzw. "permanentnej ciszy" ???????
          Wesołych Świąt
          • doublewear Re: może jest jakiś sposób na sąsiadów 07.04.04, 13:06
            A ja mam sąsiadkę, która uważa, że jak ma niepełnosprawne dziecko, to jej
            wszystko wolno. Wobec tego o północy zaczyna się wydzierać, a przy tym
            telewizor jest włączony na cały regulator. Moje rozmowy z nią nic nie dały,
            więc wywiesiłam jej na drzwiach kartkę z przypomnieniem, w jakich godzinach
            obowiązuje cisza nocna i jakie kary przewiduje za jej zakłócanie ustawa. No i
            się zaczęło....kobieta wyzywa mnie od kurew, grozi, że mnie załatwi, a jak
            wracam do mieszkania, to od razu zaczyna ryczeć telewizor...bez policji chyba
            się nie obejdzie, chociaż szczerze wątpię w skuteczność jej działań.
          • Gość: gość Re: może jest jakiś sposób na sąsiadów IP: 195.245.213.* 07.04.04, 13:58
            oczywiście, zarówno jakość materiałów z których budowane są bloki jak i
            wykonanie pozostawiają wiele do życzenia. Po fakcie nic już nie mozna zrobić,
            szczególnie gdy jest to tzw. "wielka płyta". To jednak nie upoważnia nikogo do
            takiego zachowania. A dzieci ? no cóż... Jaki pan , taki kram. To wszystko
            zależy od rodziców. Można dziecku wiele wytłumaczyć i ono zrozumie, ale trzeba
            to zrobić. A obecnie dzieci wychowywane są "bezstresowo", w poczuciu, że
            wszystko im wolno i wszystko jest dla nich i to jest cały problem. A gdy
            rodzice takich dzieci chcą odpocząć-wtedy krzyczą na dzieci, żeby były cicho. O
            sąsiadach sie nie myśli. Tacy ludzie powinni mieszkać w domkach wolno
            stojących. I niech krzyczą i tupią wtedy do woli !
      • Gość: ada Re: może jest jakiś sposób na sąsiadów IP: 195.205.44.* 07.04.04, 13:52
        A ja mam sąsiadów palących namietnie w oknie. Palą trzy osoby ( dwie
        niepracujace) , wiec atrakcje w postaci dymu papierosowego w moim mieszkaniu
        mam bardzo czesto. Okna sa oddalone od siebie o jakies 50 cm. A my nie znosimy
        dymu, no cóż nigdy nie byłam zwolenniczką papierosów. Rozmowy i prosby nie
        pomagaja. Wg ich informacji palą w oknie, bo mają dziecko alergiczne- o naiwni!
        myslą,że w taki sposób chronią dziecię. A druga informacja, to przecież sa w
        swoim mieszkaniu i w swoim oknie.
        Tak sobie myślę, że może ja na swoim parapecie zapalę jakieś paskudztwo- to
        wtedy moze poczują "przyjemności wąchania".
      • Gość: Muraszka Re: może jest jakiś sposób na sąsiadów IP: *.ec.pl / *.olsznet.ec.pl 07.04.04, 15:14
        Wyślij do tych sąsiadów list polecony. Opisz sytuację , jak bardzo przeszkadza
        to ci w normalny życiu. Napisz im , że jeżeli nic się nie zmieni zawiadomisz
        administrację budynku. Poczekaj co z tego wyniknie. Jeżeli nadal będzie to
        samo , pod byle pretekstem zaproś do swego mieszkania kogoś z administracji.
        Niech posłucha. Oczywiście o wizycie administratora nie mów tym z góry, ani
        nikomu, bo będą wtedy cicho. Ten list polecony będzie dowodem w sprawie. Dobrze
        też gdybyś miała też innych świadków tych wiecznych hałasów, najlepiej
        bezstronnych.
        • Gość: nieznany Re: może jest jakiś sposób na sąsiadów IP: *.pl 07.04.04, 21:44
          A co powiecie na odwrotną sytuację?? Mamy 4 letnie dziecko którę wstaje o 7.00 idzie do przedszkola, z którego wraca po 15-stej. Kładzie się spać po dobranocce. My mamy problem z sąsiadem z góry!! Wszyscy chodzimy po domu boso. Nasze dziecko nie może zapłakać, nie może nawet raz przebiec się z kuchni do pokoju, ja nie mogę krzyknąć na męża;), ponieważ nasz sąsiad z góry wali niemiłosiernie wszystkim co popadnie w podłogę!! Dzwoni do nas z pogrożkami! Nikt ze znajomych nie chce do nas przychodzic z dziećmi, bo nawet przez moment nie mogą się pobawić!
          Co powiecie na taką sytuację? Sąsiadce z dołu nie przeszkadzamy, rozmawialiśmy z nią.
          • Gość: Gosc Re: może jest jakiś sposób na sąsiadów IP: *.internetdsl.tpnet.pl 08.04.04, 12:33
            Coz, ja mam pod soba sasiadow, ktorym tupia moje koty...
            • Gość: ata Re: może jest jakiś sposób na sąsiadów IP: *.wosana.com.pl 08.04.04, 13:13
              Sposobu nie ma. Moja sytuacja była podobna przez ostatnie dwa lata. Za tydzień
              wyprowadzam się.Żegnajcie tupiące dzieci, skrzypiące drzwi, odkurzaczu w
              niedzielne poranki, sąsiadko trzepiąca pościele i koce na mój parapet i balkon,
              żegnaj cała rodzinko z piętra wyżej. Na takie hamstwo nie ma rady.
              • Gość: FOTO Re: może jest jakiś sposób na sąsiadów IP: *.wmc.net.pl 24.04.04, 10:10
                Przeleciałem prawie cały temat. Piszę to po nocy spanej od czwartej rano. fakt,
                że aż do ósmej. Pominę delikatnie wypowiedzi tych co hałasują. Dla tych co mają
                z nimi problem jest TYLKO JEDNA RADA. Policja. Mówię oczywiście o ciszy nocnej.
                Niech się nie łudzą ci co właśnie się wyprowadzają. Kilka lat mieszkałem na
                innym osiedlu piętro niżej. Piętro wyżej rozrywkowa dziewczyna, żona
                wojskowego. Zresztą jak był to też rozrywkowy. Po którejś tam wizycie policji i
                przgranej ale odwoływanej sprawie przed, jeszcze wtedy kolegium w dzień
                wracając do domu walnęła pięścią w moje drzwi, które miały tą wadę, że czasami
                się nie zamykały, a za nimi był ogromny wilczur. Jak wiała na górę to tylko
                smród po niej został. Do czasu wyprowadzki miałem spokój bo utrata kasy boli
                mimo, że to tylko 250 złotych.
                Dwa lata temu kupiłem mieszkanie i żona mówi jeżeli już to tylko ostanie
                piętro. Jakże złudne okazały się nadzieje. Po roku wynajmu obok zamieszkał sam
                właściciel. Ochroniarz, wiadomo wielki łeb, ale za to rozrywkowy. Wytrzymałem
                rok. Prowadziłem rozmowy, pertraktacje. Jakieś pół roku temu ściągnąłem ze wsi
                o trzeciej w nocy ojca, współwłaściciela mieskania, który obiecywał, że to
                ostatni raz. Zapomniał dodać, że w tym tygodniu, bo się kończył. Raz nawet
                jakieś 10 miesięcy temu przyszedł synalek ostrzec, że ma urodziny. Tyle, że te
                urodziny trwają do dziś. Średnio raz na tydzień. Jak jest dwa, a nawet trzy
                tygodnie luzu to potem dwie trzydniówki. Dzisiaj o pierwszej w nocy kiedy
                policja sporządzała notatkę mówi "Trzeba było zapukać i POPROSIĆ". Policja
                dobijała się 10 minut. Rano o ósmej był pokaz siły głosu aparatury
                nagłaśniającej. Chyba niedługo sprawa i może koniec gehenny. Pozdrawiam
                wszystkich niewyspanych. W dzień szczególnie dzieci się nie czepiam. W dzień w
                zasadzie nikogo się nie czepiam. Ja chcę tylko w nocy spać.
                • Gość: desperat Re: może jest jakiś sposób na sąsiadów IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 24.04.04, 14:12
                  Zapisuję się do klubu dręczonych przez hałaśliwych sąsiadów.Płacę za lokal i
                  chcę żyć w spokoju.Precz z chamstwem! Precz z jajogłowymi debilami!
    Inne wątki na temat:

    Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


    Nakarm Pajacyka