jula56
23.02.05, 10:13
Nie mogę się doczekać tych ptasich amorów, ale już od samego czytania zrobiło
mi się milej na duszy. A ja już w styczniu (był cieplejszy niż luty) kilka
razy widziałam i słyszałam śpiewające "po wiosennemu" kosy i bałam się, że im
się pomyliło lub poprzestawiało. Jeden kos to śpiewał na czubku drzewa o 6.30
rano, zupełnie po ciemku - w styczniu to była jeszcze gdzieś godzina do
świtu. Ale pięknie śpiewał!