Gość: zdumiona
IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl
05.01.06, 23:03
pytam, bo się zadziwiłam niepomiernie. szukam od jakiegoś czasu mieszkania,
zazwyczaj było tak, że odpowiadałam na ogłoszenie, a z drugiej strony
odzywała się agencja. do tej pory wszyscy jak jeden mąż przy oględzinach
(zaraz po, a nawet przed) zmuszali mnie do podpisania umowy o pośrednictwo.
pomijam już fakt, że skoro ja odpowiadam na ich ogłoszenie, czyli oni dali je
w imieniu sprzedającego, z którym mają umowę i od którego dostaną prowizję,
to naprawdę nie widzę najmniejszego powodu, żeby agentowi cokolwiek płacić. a
już zwłaszcza pare patoli. bo i za co? za pokazanie mieszkania? ok, stracą na
to pół godziny, ale w końcu dostaną niemałą prowizję od drugiej strony. w
każdym razie w żadnym przypadku nie udało mi się wynegocjować podpisania
innej umowy niż podstawiony pod nos formularz, w którym sprytnie stoi
napisane, że ja im zlecam poszukiwanie lokalu. g*** prawda, bo nie mam
zamiaru nic im zlecić, tylko odpowiadam na ogłoszenie... no ale nie o tym
miało być.
otóż ostatnio spotkałam agenta, który mnie już po kilku mieszkaniach
oprowadził, a jeszcze nie namawiał do podpisania umowy (pierwszy kontakt był
jak zwykle - odpowiedziałam na ogłoszenie w gazecie, a z drugiej strony
agent...) ki diabeł? zupełnie mnie takie zachowanie wytrąciło z równowagi.
dlaczego nie zmusza mnie do umowy? macie jakieś pomysły? takie to nietypowe,
że aż podejrzane.
oczywiście, mam jakieś wytłumaczenia. np. że ma i tak umowę wyłączności ze
sprzedającym, więc coś i tak zarobi. może prowizja z tamtej strony jest
wystarczająca? poza tym i tak jak jako kupujący sfinansuję część prowizji
płaconą pośrednikowi przez sprzedającego, bo po prostu o tyle będzie wyższa
cena sprzedaży. ale w sumie to jestem nieźle wygłupiona i bardzo proszę o
wasze opinie, co może kryć się za tym, że agent nie chce podpisac umowy.
dzięki