Forum Dom Dom
ZMIEŃ
    Dodaj do ulubionych

    mieszkanie w bloku a prywatność

    IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 10.03.06, 21:26
    witam,
    mieszkam teraz w domu, ale sytuacja zmusi mnie najpewniej do przeprowadzki do
    bloku (duży koszt ogrzewania sporego domu,konserwacja,inne prace).
    troszke się tu naczytałem w innych wątkach, że jeśli ma się tylko wybór to
    lepiej wybrać dom niż blok.
    ale czy w bloku jest aż tak źle?
    tyle się teraz buduje tych nowoczesnych zespołów mieszkaniowych, czy one nie
    mają np. bardziej tłumiących hałas ścian.., okien itp?
    może ktoś mi poleci coś solidnego?
    Obserwuj wątek
      • Gość: al9 Re: mieszkanie w bloku a prywatność IP: *.chello.pl 11.03.06, 00:04
        To zależy od sąsiadów a jeszcze bardziej - od poziomu wrażliwości na aktywność
        innych. Ja mieszkam w budynkach wielorodzinnych w wilekim mieście od urodzenia
        i pewnie sie przywyczaiłem....
        :-)
        al
        • Gość: tga Re: mieszkanie w bloku a prywatność IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 11.03.06, 09:03
          nie zamieniaj domu na blok, odwrotnie zawsze :) pytasz czy nowe mieszkania są
          dobrze wyciszone? poszukaj tu na forum "budowa remonty" wątków dotyczących
          akustycznosci mieszkań w tzw. "nowoczesnym" budownictwie, jest wręcz odwrotnie:
          cienkie ściany z lekkich materiałów, zza ścian słychać nawet rozmowę, kroki,
          trzaskanie drzwiami, szum wody itp. Oczywiście nie twierdzę że wszędzie tak
          jest, no ale jak to sprawdzisz przed kupnem? Nie dowiesz się póki nie
          zamieszkasz.. akustyczność mieszkań to jedna sprawa a poziom kultury sąsiadów
          druga, ale to już inny temat, życzę trafnych wyborów
        • horpyna4 Re: mieszkanie w bloku a prywatność 11.03.06, 09:05
          Zależy od akustyczności budynku, ale przede wszystkim od sąsiadów. Bo co z tego,
          że ściany i stropy w porządku, jak cham z sąsiedniego mieszkania otworzy szeroko
          okna i będzie nadawał muzykę typu łomot przy maksymalnym nagłośnieniu?
          Ja, podobnie jak Al9, całe życie mieszkam w budynkach wielorodzinnych. I do
          normalnych hałasów można rzeczywiście się przyzwyczaić. Ale nie do łomotu "na
          cały regulator". Dlatego lepiej kupować mieszkanie w budynku już zasiedlonym,
          bo można upewnić się co do uciążliwości sąsiadów. Gorzej jest w zupełnie nowych,
          nie wiadomo, kto obok zamieszka. A jeżeli budynek jest z tych droższych, to
          często nowobogaccy. Kupa szmalu i zero kultury osobistej.
          • Gość: Karol Re: mieszkanie w bloku a prywatność IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 12.03.06, 12:42
            hmn..czyli najlepiej dom, budowany na własną rękę.
            a jak nie stać to blok, ale nie z tych nowych..
            • Gość: jan_dreptak Re: mieszkanie w bloku a prywatność IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 12.03.06, 13:48
              z bloku do domu to całkiem miła zmiana
              z domu do bloku nie wyobrażam sobie, czy cokolwiek może zastąpić poranną kawę w
              ogrodzie ????
              co do kosztów, popytaj znajomych ile płacą za ogrzewanie (rozłożone na 12
              mies), dom zawsze można zmodernizować a w bloku będziesz się czuł jak w klatce,
              dom to dom a blok to taka maszyna do mieszkania
          • Gość: Rupert ?????????????? IP: *.vline.pl / *.65.rev.vline.pl 14.03.06, 14:55
            horpyna4 napisała:

            Bo co z tego
            > ,że ściany i stropy w porządku,jak cham z sąsiedniego mieszkania otworzy
            > szeroko okna i będzie nadawał muzykę typu łomot przy maksymalnym
            nagłośnieniu?


            Jaki typ muzyki nazywasz łomotem ??
            • Gość: Rupert Re: ?????????????? IP: *.vline.pl / *.65.rev.vline.pl 16.03.06, 09:22
              Czy możesz odpowiedzieć na moje pytanie ??
              • horpyna4 Re: ?????????????? 17.03.06, 13:31
                Mogę. Jest to muzyka z dużym udziałem perkusji, rytmiczna. Wtedy z pewnej
                odległości słychać tylko "łup, łup, łup". Nie chodziło mi o rodzaj muzyki pod
                względem jej słuchania w ogóle, tylko o uciążliwość w warunkach osiedla
                mieszkaniowego. Po prostu niektóre dźwięki lepiej się niosą, niż inne. Poza tym
                łomot pojawia się przy maksymalnym nagłośnieniu, a są tacy, którzy inaczej nie
                potrafią.
          • Gość: cyklina Re: mieszkanie w bloku a prywatność IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 17.03.06, 21:56
            Niezgadzam się że lepiej kupić mieszkanie w starym zasiedlonym bloku niż w
            nowym. Sprubuj w starym bloku urzadzać mieszkanie w dostosowaniu do swoich
            potrzeb. Rób boazerie. Starzy zasiedziali i już urzadzeni lokatorzy zaraz będa
            cię uciszać. Ja to już przerabiałem. Musiałem przeprowadzić się do domku bo w
            bloku bym w końcu kogoś zakatrupił.
        • annka3 Re: mieszkanie w bloku a prywatność 12.03.06, 22:27
          Jeżeli nie stać cię na duży dom,to zamień go na mniejszy wybudowany w ostatnich
          latach,na niedużej działce.Nigdy nie zamieniaj się na mieszkanie.Wbrew pozorom
          wcale tak tanio mnie kosztuje przeliczajac na m2.Jeszcze jedna uwaga przed
          podjęciem ostatecznej decyzji poradź się fachowca(architekt lub kto inny z
          branży budowlanej byle zaufany)
      • Gość: pimpuś Re: mieszkanie w bloku a prywatność IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 12.03.06, 14:03
        Dom zawsze lepszy pod tym względem niż mieszkanie (pod względem prywatości
        oczywiście, bo remonty, odśnieżanie i wszystkie inne dobrodziejstwa domu w
        bloku zrobi za ciebie cieć, albo półdzielnia). Z tą prywatnością to jest tak:
        jeżeli chodzi ci o poziom hałasu to faktycznie - może być kiepsko jeżeli
        trafisz na głośnych sąsiadów, albo sam chciałbyś co jakiś czas urządzić dłuższą
        imprezę. Wyjdziesz na balkon i zaraz obok masz balkon sąsiada (wrrr), albo ktoś
        z klatki obok spogląda ci z balkonu na Twój (to zalezy też od tego jak budynek
        jest zbudowany).

        Ale jeżeli chodzi o anonimowość, to w bloku jest często większa niż jak
        mieszkasz w domu. Niby ludzi dużo, ale nie zawsze wiedzą o której i z kim
        wracasz do domu, a sąsiedzi w osiedlach domków... - no to zależy, ale jeżeli
        mieszkasz na takim jakimś starszym osiedlu to widzą wszystko ;-) a jeżeli
        osiedlu domków nowowybudowanych to jest lepiej oczywiście. Niby w dobrym tonie
        jest mówić dzień dobry swoim sąsiadom w bloku, ale zwykle tylko do tego się
        sprowadza, nie ma rozmów "przez płot" i wszystkich dodatkowych pytań o życie
        sąsiada, bo po prostu w blokowej windzie nie wypada. A nawet jeżeli ktoś
        chciałby się wypytać, to zawsze możesz go zbyć - i nie będzie to wtedy koniec
        świata i obrażony sąsiad do końca życia, bo proawdopodobieństwo że spotkasz go
        znowu jutro, pojutrze itd jest małe. Będziesz widział ludzi może raz w
        tygodniu, niektórych w ogóle przez miesiąc albo dwa, bo przepływ ludzi w dużym
        bloku jest tak duży, że nie ma szans na spotykanie ich często. Ja od urodzenia
        mieszkam w blokach. W tym od chyba 20 lat i nie znam, nie kojarzę wszystkich
        ludzi z bloku (nawet nie kojarzę paru z mojego korytarza). ale to też chyba
        zalezy od człowieka, bo moja mama znowu kojarzy, więc jak idziemy gdzieś razem
        to ja się zawsze dziwie komu ona dzień dobry mówi.

        Jak widzisz więc są plusy i minusy, a co do prywatności - zależy jak ją
        postrzegasz. Jak ciszę w domu i zasadę że "wolno Tomku w swoim domku" to jest
        ttrochę gorzej, jak natomiast myślisz o pewnej anonimowości i braku ludzi
        którzy się będą w Twoje zycie zza płota wtrącać to blok jest OK.

        Ja olewam równo ludzi z mojego bloku. Dobre stosunki to mam chyba tylko z 2
        sąsiadami z mojego korytarza i może z dwoma spoza korytarza. I tyle. A reszta -
        obcy mi ludzie z którymi nie chcę mieć nic wspólnego i nie życzę sobie
        bliższych układów tylko dlatego że mieszkamy w tym samym bloku. Głośnych imprez
        im nie robię, ale też olewam ich równo :-)

        Nie wiem o jakim bloku ty myślisz, aj mieszkam w 12-sto piętrowym bloku na
        ogromnym osiedlu Tysiąclecia w Katowicach. Anonimowość pełna. Źle nie jest.

        Jeżlei masz możliwość przeprowadzenia się na nowe, zamknięte osiedle niskich
        bloków to wybieraj takie. Macie pewną wspólnotę ze swoimi sąsiadami, a reszta
        ludzi może wam najwyżej zza płota pomachać ;-)
      • Gość: DreadSiostra :) Re: mieszkanie w bloku a prywatność IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 12.03.06, 14:10
        mieszkam na osiedlu... budowane bodajże pod koniec lat '60.
        moje trzecie mieszkanie na tym osiedlu... zawsze mam sąsiadów alkoholików :-)
        ale nie o tym rzecz - tłumiące ściany...? nocnych odgłosów sąsiadów zza ściany
        całe szczęście nie słyszę :) ale gdy córka sąsiada z drugiej bramy zaczyna
        kiedyś "koncert" skrzypcowy (wrrr.....) o 7rano to... :)
        albo niedosłyszący sąsiad i telewizor na fullllll......

        takie już uroki mieszkania w bloku :)
        ale nie ma to jak ploty z sąsiadką i jej ciasta ;-)
        • Gość: DreadSiostra :) Re: mieszkanie w bloku a prywatność IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 12.03.06, 14:14
          zaczynała* być miało :)
          rodzina też mieszka w bloku - tego co przeżyli
          (przeżywają?) z sąsiadek, który "zapodaje" im techniawę i basy to :D
          policja nie pomaga :-)
      • Gość: rondo77 Re: mieszkanie w bloku a prywatność IP: *.internetdsl.tpnet.pl 12.03.06, 15:28
        Strasznie zależy od eli (eli tak eli inaczej)!
        Próbowałam wszystkiego.Blok ogromny,wszyscy "znani"
        z widzenia ale anonimowość prawie pełna.To tylko kwestia
        wyboru.Akustycznie milion razy lepiej,niż w przepięknym
        luksusowym mieszkaniu w eleganckim domu zbudowanym tuż
        przed wojną /optymalny okres,bo już nowoczesność a jeszcze
        "przedwojenne" wykonanie/.Ten dom ma stropy z tzw akermanów,
        nie ma nic bardziej akustycznego!W górę i w dół 100%
        uczestnictwa w czyimś życiu.Wstyd w czsie każdej sprzeczki,
        że nobliwi sąsiedzi uczestniczą.Ale kiedy nad nami zamieszkał
        pijak kardiolog,który żonę dentystkę zapędzał w kąt,gdzie
        z dziećmi usiłowała unikać ataków i my uczetniczyliśmy...
        Mam też dom i prawda,że nic nie zastąpi porannego wyjścia
        boso o świcie,jest rewelacyjnie,ale wszyscy WSZYSTKO wiedzą
        a wnuczka sąsiadów ćwiczy tę samą frazę na klarnecie
        w letnie wieczory.
        • horpyna4 Re: mieszkanie w bloku a prywatność 12.03.06, 15:41
          Karol, najlepiej szukaj mieszkania parterowego z ogródkiem w dość niskim
          budynku. Mieszka się prawie jak we własnej willi i chyba w takim przypadku
          najmniej boleśnie odczujesz zmianę. Można pić kawę na zewnątrz, wśród kwiatów.
          • ibulka Re: mieszkanie w bloku a prywatność 12.03.06, 15:43
            Mieszkaliśmy w bloku, na 10 piętrze, teraz mieszkamy w domku jednorodzinnym.
            Jesteśmy zadowoleni ze zmiany, ponieważ mamy troje małych dzieci i ich płacz
            czy bieganie nie przeszkadza nikomu. No i mamy ogródek, więc nasz jamnik ma
            wybieg :D Bardziej komfortowo czuję się jednak w willi, niż w mieszkaniu w
            bloku.
            • Gość: roro68 Re: mieszkanie w bloku a prywatność IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 12.03.06, 15:59
              Musiałem przeprowadzić się do bloku i stwierdzam, że jest to NIELUDZKA
              architektura. Najbardziej upokaża mnie akustyczność w łazience. Przez pion i
              wentylację słychać dosłownie, jaką konsystencję kupy ma dzisiaj sąsiad... Jest
              to - powtarzam nieludzkie. Balkony mają powierzchnię dla krasnoludków, ale
              nawet jeśli uda się na nim usiąść (wśród kwiatów doniczkowych), jest się
              obserwowanym przez kilku sąsiadów z innych balkonów. Dzieci nie mają żadnego
              miejsca do zabaw (nie licząc dyżurnego placu, na który boję się chodzić),
              samochody nie mają miejsca do parkowania (codziennie odbywa się polowanie na
              miejsca, utarczki z chamami, którym wydaje się, że zarezewowali sobie jakiś
              kawałek parkingu, zimą po opadach była gehenna, nie miałem gdzie postawić auta
              w promieniu 300-500 m od własnego mieszkania!). Nie wolno mi robić żadnych prac
              z użyciem wiertarki itp. po godz. 19, bo upierdliwi sąsiedzi przylatują z
              pretensjami. Mam do zrobienia różne dziury w ścianach a słychać tak, jakby ktoś
              wiercił dziurę w zębie!. Blok jest to koszmar. W dodatku został wybudowany za
              Jaruzela, z najgorszych materiałów, z najwyższym współczynnikiem partactwa itp.
      • futomaki.pl Re: mieszkanie w bloku a prywatność 12.03.06, 18:45
        Wszystko zależy jak trafisz. Ja na przykład mieszkam w bloku, ale w starym
        budownictwie i tak na prawdę, to jakby wszyscy sąsiedzi na raz się wyprowadzili,
        to pewnie i tak bym się nie zorientował. Nic nie słychać.

        Ale faktycznie - szczególnie w budynkach z prefabrykaów (typu Ursynów) -
        sąsiedzi mogą być problemem. Teraz bloki robią znowu nieco solidniejsze niż te
        na prefabrykatach, więc może problem hałasu nieco się zmniejszył.
        • ibulka Re: mieszkanie w bloku a prywatność 12.03.06, 19:33
          Kiedy ja z mężem, psem i trojgiem małych dzieci mieszkałam na wspomnianym już
          10 piętrze w bloku, spokój był tylko przez jakiś czas. Po niedługim czasie od
          wprowadzenia się, w mieszkaniu obok nas pojawiły się dwie młodziutkie studentki
          ze swoim chłopakiem - nie wiem, czy był jeden na dwie, czy jak, ale to nie
          istotne. Imprezy do rana, głośna muzyka, śmiechy, rozmowy, wrzaski,
          przekleństwa, odgłosy seksu, że już nie wspomnę o szumie wody o 4.00 nad ranem,
          kiedy panienki zapragnęły kąpieli... :/
          Makabra. Natomiast teraz, kiedy mieszkamy w domku, jest zupełnie inaczej.
          Cisza, spokój, ani ja nie słyszę sąsiadów z domków obok, ani oni mnie nie
          słyszą. Dzieciaki i pies hasają po ogrodzie, ogólnie tylko koszty nam nie
          pasują, no ale koszty nigdy nie pasują, bo zawsze chcielibyśmy, aby był
          mniejsze :D

          Pozdrawiam.
      • Gość: d0 Re: mieszkanie w bloku a prywatność IP: *.246.jawnet.pl 12.03.06, 20:06
        Bloki to okropna sprawa. Choćby nie wiem co nie zamieniaj domu na blok, no
        chyba, ze jesteś naprawdę w podbramkowej sytuacji.
      • Gość: Mmeva Re: mieszkanie w bloku a prywatność IP: *.chello.pl 12.03.06, 20:22
        Powiem tak - zalezy, jak trafisz. Na początku mieszkałam w bloku ale niewiele z
        tego okresu pamiętam (no może poza tym, że balkoniki rzeczyiwście były malutkie
        i wysunięte tak, że każdy wszystko widział), potem przeprowadziłam się do domu,
        ale od 2 lat większość czasu spędzam w bloku w innym mieście - konkretnie w
        tzw. wielkiej płycie na Mokotowie. Jak na mój gust nie jest źle, żadnych
        odgłosów z góry/z dołu/zza ściany praktycznie nie słyszę (i jestem w szoku jak
        czytam o łazienkowych tudzież innych odgłosach słyszalnych w całym pionie,
        brrr), raz na jakiś czas jak ktoś nieco głośniej puści muzykę to trochę słychać
        ale trwa to z reguły koło godziny a sąsiedzi nie słuchają 'na ful', ja zresztą
        też nie. Poza tym cisza, spokój no i duży 'schowany' balkon :)
        • Gość: YO Re: mieszkanie w bloku a prywatność IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 12.03.06, 21:04
          Każdy kij ma dwa końce.. ja przeprowadzać będę się z domku (zajmuję jego tylko
          częśc nie cały) właśnie do bloku.. niewysokiego, mało mieszkań, duuży taras..
          nie chce mi się rozpisywać o plusach i minusach mieszkania w domu bo pewnie nie
          raz już ten temat był przerabiany, powiem tylko tyle, na ten czas po wielu
          latach mieszkaniu w domu mam trochę dośc ciągłego cieciowania, nadzorowania
          wszystkiego - to jest czasami jak druga robota, a mam dość już tej pierwszej.
          Dlatego przeprowadzam się do 100-metrowego mieszkania, gdzie będę mógł żyć
          bardziej bezobsługowo - oczywiście pewnie odpowiednio za to płacąc (ale jak się
          tak zastanowię to nie do końca jestem pewny czy mieszkanie w bloku jest jednak
          droższe - trzeba liczyć wszystko - nie tylko kasę, ale i czas, zdrowie itd)..

          Wiem jedno, jeszcze kiedyś się przeniosę do domku, ale takiego wymarzonego,
          takiego zrobionego high-endowo.. ale to na dalsze lata mojego zycia ;-)
      • danusis głośna muzyka 12.03.06, 22:01
        jest nie tylko problemem w blokach, bo mieszkając w domku tez można trafić na
        sąsiada, który w ogrodzie robi non stop imprezki do poznych godzin nocnych
        włączając przy tym techno na maxa
        • Gość: YO Re: głośna muzyka IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 12.03.06, 22:04
          też mam takiego ;-)
          A dodatkowo jak mu się zwróci uwagę mozna poprostu od jego pijanych koleżków
          oberwać. Niestety bydło wszędzie się zdarza.
          • andrzej.sawa Re: głośna muzyka 12.03.06, 22:22
            Kołchoz to do siebie ma,a ja wolę sąsiadów dalej i mniej.
      • Gość: kati Re: mieszkanie w bloku a prywatność IP: 80.48.21.* 12.03.06, 22:39
        Mieszkałam w domku jednorodzinnym, za miastem- bajka:) Niestety sytuacja (utrata
        pracy, wysokie koszty ogrzewania- podobnie jak u Ciebie) zmusiła mnie i moją
        rodzinę do przeprowadzki i zamieszkania w bloku.
        Sąsiedzi są w porządku,ale kiedy zachce im się urządzić imprezę, to potafią się
        bawić do 3 nad ranem i nikt nie zwraca na to uwagi, z resztą jak ktoś zmęczony,
        to może palić się i walić, a on będzie spał. Jest to budownictwo lat 90, słychać
        wiele:)
        W tygodniu mieszkam (jako że studiuję) również w bloku- tutaj natomiast jest
        nowe budownictwo, niektóre mieszkania jeszcze są wykańczane. W sumie do użytku
        blok został oddany z 3 lata temu. Dodam, że jest to blok na osiedlu (jeśli tak
        można nazwać skład 4 bloków) zamkniętym. Nazwałabym to po Twojemu- nowoczesnym
        zespołem mieszkaniowym. Na obrzeżach miasta, wiec mało tam hałasu miejskiego,
        ale za to jaka akustyka głosów z wewnątrz mieszkań! Gdy sąsiad otwiera swe
        piszczące drzwi, mam wrażenie, że ktoś wchodzi do mojego mieszkania. Gdy jego
        (uuu, głośny) synek wstaje rano, to ja budzę się razem z nim i słyszę go aż do
        momentu gdy wsiądzie do samochodu (a garaż mają pod oknem mojego pokoju). Juz
        nie wspominam o wiertarkach.. i płaczu małych dzieci.
        Jeśli miałabym porównywać oba bloki- dużo dużo mniej słychać w tym starszym,
        nowy bowiem nie jest jakoś szczególnie wyciszony, a poza tym w mieszkaniach nie
        ma tyle mebli, dywanów, urządzeń- generalnie jest więcej przestrzeni niż w
        starszych- co oczywiście wzmaga akustykę. No cóż, jeśli ktoś MUSI si
        eprzeprowadzić to musi, ale jeśli ma wybór- to chyba oczywiste jest co wybrać.

        To tak jaby się miało wybór między własnym podwórkiem z trawką, kwiatami, a
        balkonem- z kwiatami ale w doniczce.

        Pozdrawiam.
        PS Co jest lepszego w bloku?To ze jest taniej.
      • Gość: iza_z-bki Re: mieszkanie w bloku a prywatność IP: *.chello.pl 13.03.06, 02:09
        witam.
        proszę zastanów się jeszcze. jak dobrze policzysz koszty, to się okaże,że w
        bloku bywa drożej, na pewno jest głośniej i mniej intymnie.
        do niedawna mieszkałam w dwupokojowym mieszkaniu (47m) i ostatnie opłaty
        miesięczne (wszytsko: czynsz, energia, tv, telefon, gaz) wynosiły średnio ok.
        750zł (2003r).
        obecnie mieszkam w domku o powierzchni prawie 3 razy większej a średnia opłat
        za ubiegły rok wyszła 697(z groszami)miesięcznie (a w domu zawsze ciepło).
        porównywałam nasze doświadczenia z innymi i wszyscy mówią to samo (właściciele
        domów do ok. 200m).
        opłaty w domkach są szokujące, bo jednorazowo trzeba zapłacić duże kwoty (gł.
        za ogrzewanie), ale nie płacisz cały rok !!! a grzejesz wtedy kiedy potrzeba a
        nie kiedy spółdzielnia czy elektrociepłownia uzna za stosowne.
        no i ta poranna kawa w sobotę w ogródku.....
        policz i pomyśl (może po prostu naucz się oszczędzać przez cały rok).

        nie wiem skąd jesteś, ale jeśli z warszawy lub okolic a koniecznie będziesz
        chciał się przenieść do bloku, to polecam ząbki.
        dużo się buduje, w miarę tanio, niezły dojazd do centrum i jest forum (
        forum.gazeta.pl/forum/71,1.html?f=97 ), na którym wymieniają się
        doświadczeniami mieszkańcy nowych/ budowanych osiedli.
        życzę powodzenia i podjęcia trafnych decyzji
        • Gość: YO Re: mieszkanie w bloku a prywatność IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.03.06, 07:26
          a policzyłaś ile kosztuje Twój czas wolny który trzeba spędzić na odśnieżanie,
          podlewanie, sprzątanie, drobne usterki wykonywane samodzielnie, konserwacja
          coroczna.. przecież to również pieniądze i to nie małe.. więc na sprawę trzeba
          spojrzeć kompleksowo..
          Proponuje sobie wyobrazić zimowy weekend i ciągle padający snieg.. i
          konieczność odśnieżania chociaż części chodnika idącego przy działce.. kilka
          razy dziennie (opady np tej zimy tego wymagały) - bo jak nie to jak ktoś sobie
          cokolwiek połamie to jest nie fajnie, a i straż miejska lubi czasami wlepić
          mandat gdy chodnik jest zaśnieżony (już nie mówię o komunikacji wewnętrznej na
          dzałce).. czy na to również zwracacie uwagę - w bloku płaci się czynsz i nie
          trzeba się o to martwić.. a inaczej wracasz z roboty i za szuflę ;-)
          • Gość: jan_dreptak Re: mieszkanie w bloku a prywatność IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.03.06, 08:15
            za siłownie musisz płacić a przy odsnieżaniu ruch masz za darmo,
            • Gość: YO Re: mieszkanie w bloku a prywatność IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.03.06, 11:36
              no super.. zajebiście jest się spocić majac na sobie sweter i kurtkę.. i tak 3
              razy dziennie.. może jeszcze powiesz że i sauna za darmo ;-)
              Reprezentujesz podejście na zasadzie pluje Ci ktoś w twarz a Ty mówisz że
              deszcz pada.. powodzenia!!
              • Gość: Zołza typowy mieszczuch z Ciebie... IP: *.chello.pl 13.03.06, 15:41
                Typowy mieszczuch z Ciebie, bez obrazy... Trochę wysiłku jeszcze nikogo nie
                zabiło. Ja bardzo lubię odśnieżać (oby nie za wiele), lubię kosić trawę, sadzić
                kwiaty w ogrodzie, grabić liście, przycinać gałęzie. Lubię wyjść z herbatą na
                rabatkę kawiatową, usiąść na starym podkładzie kolejowym, który ją z jednej
                strony obramowuję, głaskać kota i... cieszyć się życiem. To są chwile, kiedy
                czas się zatrzymuje. I cieszy mnie, że piękno, które mnie otocza, jest dziełem
                moich własnych rąk. Może gdybyś spróbował, to też by Ci się spodobało.

                Aha. To nie jest 3 razy dziennie. Nie rozumiesz, to się nie wypowiadaj. Chyba,
                że mieszkasz w górach i naprawdę mocno pada śnieg, wtedy i 5x dziennie możesz
                odśnieżać. Do utrzymania ogrody starczy 1-2 dni w tygodniu po kilka godzin.
                • Gość: YO Re: typowy mieszczuch z Ciebie... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.03.06, 17:08
                  Najpierw przeczytaj potem się wypowiadaj.. napisałem wyżej że obecnie właśnie
                  mieszkam w domu w Warszawie.. może u Ciebie na wsi nie trzeba odśnieżać, ale u
                  nas w mieście jest taki zwyczaj.. nie wiem gdzie mieszkasz ale chyba nie w PL,
                  bo ostatnie 2 zimy to odśnieżania bylo na maksa (nawet i 3 razy dziennie)..
                  dodaj do tego kilkukrotne zbieranie kupy lisci jesienią i inne sprawy a czas
                  wolny zaczynasz spedzac jako niewolnik wlasnego domu.. wiem co mówię!!!
                  • Gość: iza_z-bki Re: typowy mieszczuch z Ciebie... IP: *.chello.pl 13.03.06, 22:12
                    a czy Ty mieszkałeś w bloku? policzyłeś ile kosztują wszyscy fachowcy ze
                    spółdzielni? niby przychodzą za darmo, ale jak się nie da, to się nic nie
                    zrobi - za WSZYSTKO trzeba dopłacać, bo albo nie zrobią wcale, albo tak, że za
                    chwilę znowu musisz wołać ich, albo ich kolegów.
                    albo płyn do umycia swojej klatki, bo cieć zagląda tu raz w roku.
                    albo koszt wymiany okien? kiedyś to należało do zarządcy/właściciela, teraz
                    musisz zapłacić w najlepszym wypadku za "swoją" wewnętrzną połowę, a na ogół
                    płacisz za całość operacji.
                    a ile kosztowały ukradzine z piwnicy lub zalane fekaliami "skarby"?
                    to tylko sprawy finansowe, o atrakcjach towarzyskich przedmówcy się
                    wypowiedzieli już dostatecznie... chociaż nie, nic podobnego tu jeszcze nie
                    było, może ktoś z was odgadnie co to takiego: około godziny 22 w mieszkaniu
                    sąsiadów "z góry" zaczynały się kulki... zastanawialiśmy się wielokrotnie i
                    nikt, ani z rodziny ani ze znajomych nie jest pewien swojej teorii. a odgłos
                    był taki, jakby ktoś rozsypywał garściami szklane kulki po pokoju a one się
                    turlały i turlały (na baterie czy co?)
                    miało zjawisko też pozytywną stronę, nigdy nie trwało dłużej niż godzinę
                    jednorazowo...
                    reasumując każdy kij ma dwa końce, ale ja wolę ten ze swojego ogródka, nawet
                    jak go muszę spod śniegu wykopać.
                    a co do niewolnictwa, to pomyśl sobie że to dom jest dla Ciebie a nie Ty dla
                    domu, ja już się wyleczyłam z tego, że muszę. powinnam - ale robię jak mam
                    natchnienie a wtedy to sama przyjemność, czego Ci życzę z całgo serca
                    • ffiill Re: typowy mieszczuch z Ciebie... 13.03.06, 22:25
                      ja ponownie wybiorę dom za ładnych kilka lat.. obecnie pracując 8-10 godz
                      dziennie i tracąc dodatkowo 1,5h na dojazdy nie mam czasu i siły na harowanie
                      przy utrzymaniu domu w porządku.. i dlatego cenie sobie bardzo wolny czas..

                      a co do opisywanego przez Ciebie przypadku moge tylko powiedzieć: WSPÓŁCZUJĘ..
                      ja kupuję prawie 100m2 mieszkanie w niskiej zabudowie i małej ilości mieszkan w
                      bloczku i nie wyobrażam sobie takich akcji.. ale to będzie nowe budownictwo
                      więc może za 10lat będzie też nieciekawie ale mnie tam już nie będzie ;-)
                  • samwieszkimjestem Re: typowy mieszczuch z Ciebie... 13.03.06, 22:21
                    Wybacz, nie doczytałam. Nie pisałam (chyba), że mieszkam na wsi. Nie siul się
                    na złośliwość, wychodzi chamsko. Mieszkam w mieście 46tys. mieszkańców,
                    studiuję już czwarty rok w Warszawie. Zgadzam się, że odśnieżanie jest
                    uciążliwe, sama się nieźle umęczyłam podczas ferii zimowych. Uważam jednak, że
                    nie jest to taka orka i cierpienie, jak Ty to sugerujesz. Intensywne
                    odśnieżanie to ok. 4 miesiące w roku. Grabienie liści? Może nie wiesz, że
                    trzeba poczekać, aż przeschną i wtedy grabić, to są lżejsze :-)

                    Może Twoja niechęć do prac wokół domu bierze się stąd, że musisz wykonywać je
                    sam? To bym potrafiła zrozumieć. Nie znoszę jak inni domownicy siedzą przed TV
                    czy komputerem, kiedy jest coś do zrobienia w ogrodzie i muszę wtedy robić to
                    sama. Odechciewa mi się. Na szczęście rzadko mi się tak zdarza, często
                    pracujemy wspólnie. I wszystko idzie sprawniej, szybciej i przyjemniej, niż w
                    pojedynkę. I wtedy jest czas na zrobienie innych rzeczy.
                  • samwieszkimjestem Re: typowy mieszczuch z Ciebie... 13.03.06, 22:22
                    Aha - "Zołza" to ja. Poprzednio był kłopot z logowaniem i weszłam jako gość.
                  • Gość: diabeł Re: typowy mieszczuch z Ciebie... IP: *.internetdsl.tpnet.pl 15.03.06, 09:19
                    W bloku za to płacisz, więc mieszkając w domu też możesz kogoś wynająć i nie ma kłopotu. Kosztowo wyjdzie cię tak samo. My tak robimy i jest pełen luz.
      • Gość: shiraz Re: mieszkanie w bloku a prywatność IP: *.aster.pl 13.03.06, 08:26
        Polecam blok z lat 60-70, pomimo, że architektura niepiękna ;/
        Przetestowałam różne bloki i stawiam właśnie na coś takiego.
        Akustycznie zdecydowanie lepszy od tych z lat 80 i 90.
        Sąsiedzi to głównie emeryci lub prawie emeryci, jest cichutko, w ogóle nie czuję
        że mieszkam w bloku.
        Teren już zazieleniony, bo drzewa i krzaki zdążyły się wrosnąć w krajobraz.
        Odległości między budynkami dość duże, później standardy były chyba inne, a
        pomiędzy nie da się niczego wcisnąć, bo to klomb lub studzienka oligoceńska,
        drzewa itp.
        Natomiast z wizyt u znajomych wspominam ze zdziwieniem, jak akustyczne jest
        osiedle z końca lat 90 - ładna zabudowa, ładne wykończenie, ale słychać nawet
        zwykłą rozmowę z piętra niżej.
        Mnie przeprowadzka z domu nie wyszła na gorsze, brakuje tylko ogródka, ale obok
        jest stary park, z którego korzystam :)
        • Gość: stare misto RePolecam blok z lat 60-70, nigdy nikomu IP: *.dialog.net.pl / *.dialog.net.pl 13.03.06, 19:50
          nie nigdy sorki ale ja mieszkam w takim i sasiedzi to koszmar poprostu właśnie
          ci emeryci nie masz prywatności siedza na ławce pod blokiem i jesteś ciągle na
          językach oni nie mają nic do roboty a życie sasiedzkie ich bardzo ciekawi a do
          tego dorobią sobie takie scenariusze że poprostu słów brak już pisałam na tym
          forum i nikomu nie życze takich sąsiadów a co jeszcze mnie denerwuje to to że w
          środku miasta dosłownie na podwórku susza pranie i w tym czasie dzieci sa
          pedzone z placu abaw bo sie kurzy a jak graly sobie w piłke to stary ramol żucał
          w dzieci petardami z okna .To niech nikt nie mówi że lepiej sie mieszka w takich
          blokach tam poprostu nie ma z kim gadaca starzy czuja sie bezkarni no bo co im
          ktoś w ich wieku zrobi no co? nic.
          • Gość: shiraz Re: RePolecam blok z lat 60-70, nigdy nikomu IP: *.aster.pl 14.03.06, 13:14
            To już pościeli nie suszą, raz drugi coś tam spadło i nikt nie wiesza... ;P
            Myślę też że gdyby się z nami emeryci wzięli na upierdliwości, to raczej by
            przegrali... Chociaż fakt, różni są emeryci.
            Ich ławeczkowanie olewam.
            I z mojego punktu widzenia najgorszymi sąsiadami są posiadacze dzieci. Plac
            zabaw jest dla dzieci i tam jest ich miejsce, ale w domu niech nie biegają,
            podobnie nie na parkingu między samochodami.
            • Gość: stare misto Re: RePolecam blok z lat 60-70, nigdy nikomu IP: *.dialog.net.pl / *.dialog.net.pl 15.03.06, 12:52
              wygrali bysmy tam gdzie było by nas po równo, a tam gdzie ja mieszkam młodych
              ludzi jest jak na lekarstwo dzieci też malych nie ma wiek szkoła podstawowa .jak
              spadnie to jest taka afera że szkoda gadać lecą wyzwiska grożby i inne nie
              tylko w sprawie pościeli a ja wiem czy syn sąsiadki pijaczyna nie zwali mnie
              kiedyś ze schodów albo mi dzieciaka nie pobije czy coś u nas nie ma ochrony
              przed takimi wrecz przeciwnie to oni są chronieni:(
      • Gość: filo Każdy kij ma dwa końce IP: *.b-m.pl 13.03.06, 09:06
        Na pewno nie warto marnować życia na mieszkanie typu: pod oknami po jednej
        stronie tory kolejowe, po przeciwnej boisko szkolne, a dalej jezdnia. Sąsiedzi
        różni, tacy imprezujący po nocy i walący w środku tygodnia o piątej rano w
        kaloryfer. Brak zielonych skwerków, bo to oczywiście centrum, z którego
        wszędzie blisko ;) Takie uroki czekałyby cię np. przy ul. Norwida w Poznaniu.
        Przetestowane na własnej skórze, niestety. Po przeprowadzce do dwuletniego
        bloku mam ustawne mieszkanie, duży balkon, kuchnię, widok na las i 15 min.
        samochodem do centrum. Kiedyś myślałam o budowie domu, ale przy moich zarobkach
        po co zarzynać się całe życie spłacając odsetki za kredyt? Po co martwić się o
        wywóz śmieci, kupno oleju opałowego, przeciekający dach, złodziei i o sam dom w
        czasie wyjazdu na wakacje? No i to sprzątanie co sobota 150 m2 wewnątrz i
        następnych kilkuset na zewnątrz... Wolę inne formy ruchu ;)
        • Gość: Zołza Re: Każdy kij ma dwa końce IP: *.chello.pl 13.03.06, 15:33
          Mała uwaga co do martwienia się o kradzież. Właśnie w domu o nią trudniej,
          ponieważ od razu widać z zewnątrz, jak ktoś próbuje się dostać do środka, a
          sąsiedzi zwykle łatwo poznają, czy to wraca gospodarz, czy wchodzi intruz - bo
          się po prostu znają. W bloku jest anonimowo, a pozatym ludzie się zwyczajnie
          boją. Mojej rodzinie wyniesiono WSZYSTKO z mieszkania, wywiercono dziurę w
          drzwiach, bo zamek nie puścił, a sąsiedzi potemmówili, że myśleli, że to
          gospodarze wracają. Tak, i zwyczajnie tak używają wiertarki zamiast klucza...
          Jak moją sąsiadkę napadnięto na naszej ulicy (jedyny zresztą przypadek od 16-tu
          lat, jak tam mieszkam), to sąsiedzi pootwierali drzwi, narobili krzyku i
          złodziej uciekł, nic nie zabrawszy. Więc z bezpieczeństwem w bloku to
          złudzenie.
      • Gość: sybila Re: mieszkanie w bloku a prywatność IP: *.internetdsl.tpnet.pl 13.03.06, 09:06
        Jestem jak najbardziej za zmiana domu na mniejszy,wszystko tylko nie bLOK!
        My od 4 lat mieszkamy w małym domku ( 160 m),po przeprwadzce z bloku,gdzie o 6
        rano juz sluchac było pijakow pod monopolem i poranny uliczny zgiełk.
        Teraz pije kawke wsrod drzew i spiewu ptakow,BLOKOM stanowcze NIE!
        A sasiedzi ( mam tylko jeden dom obok) sa sympatyczni,acz nie utrzymujemy
        bliskich kontaktow,takze niezbyt wiele pobchodzi mnie,co mysla,czy mnie
        obserwuja itd.ich sprawa!
        • Gość: YO Re: mieszkanie w bloku a prywatność IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.03.06, 11:39
          ja z takiego bloku jak ten Twój też bym się ewakuował.. ale są miejsca gdzie
          nie ma monopolu pod blokiem i nachlanych typów..
      • Gość: q Re: mieszkanie w bloku a prywatność IP: *.media4.pl 13.03.06, 13:52
        najgorzej przyzwyczaic się do "domowego przedszkola" dokładnie nad Twoim
        mieszkaniem
      • pantarejka Re: mieszkanie w bloku a prywatność 13.03.06, 14:05
        Opiekuję się mieszkaniem mojej cioci - Angielki. Jest to mieszkanie w bardzo
        nowoczesnym kompleksie - strzeżone i odchuchane. Powiem Ci jedno: w życiu nie
        chciałabym tam mieszkać. Ściany są cienkie jak papier. Słychać przez nie
        sąsiadów. Poza tym gdy ktoś puści bąka w łazience, słychać to w położonej obok
        kuchni. Moim zdaniem tragedia. Poza tym anonimowość jest pełna. Ludzie się
        okopali w swoich małych klitach i nosa poza nie nie wyściubiają. Ja bym tak nie
        chciała - zero jakiejś atmosfery - no może z wyjątkiem szpitalnej czystości
        uzyskanej poprzez wiele białych płaszczyzn i metalowych barierek i rurek. To
        nie dla mnie.
      • Gość: anka Re: mieszkanie w bloku a prywatność IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.03.06, 14:34
        ja szczególnie odradzam mieszkanie w bloku.
        całe życie mieszkałam w domu ok. 150 m2, od ok. roku mieszkam w bloku i do
        niedawna było cicho ale jak z góry wrócił sąsiad zza granicy to daje nieźle
        czadu ma coś w rodzaju swojej kapeli rozrywkowej, tj. organki i gra na imprezach
        więc musi poćwiczyć no i ćwiczy tyle że cosdziennie i po kilka godzin więc
        głowa kwadratowa więc nie zamieniaj się na blok obojetnie jaki by nie był to
        zawsze blok z każdej strony sąsiad
      • Gość: Zołza Re: mieszkanie w bloku a prywatność IP: *.chello.pl 13.03.06, 15:26
        Nie, nie mają solidnego tłumienia hałasu. Mieszkam w nowiutkim (z 2004r) bloku
        pięciopiętrowym na warszawskim Ursynowie i słyszę sąsiadów bardzo dobrze, a w
        łazience czuję ich obiad, bo jest współny pion wentylacji dla łazienek i
        kuchni. Jak jeździ winda, kiedy już leżę w łóżku, to też ją doskonale słyszę.
        Mimo, iż blok jest jasny, czysty i ładnie wykończony, to dręczy mnie ten hałas.
        Na szczęście to tylko na czas studiów, potem wracam do rodzinnego DOMU, do
        mojego dużego ogrodu, a kiedy założę własną rodzinę, wyremontuję dom po
        dziadkach, który stoi obok i póki co jest wynajmowany. Wiem, mam szczęście. I
        każdemu takiego szczęścia życzę.
        • Gość: mroovkaa Re: mieszkanie w bloku a prywatność IP: *.ipartners.pl / *.ipartners.pl 13.03.06, 16:54
          A nie ma przypadkiem czegoś pośredniego między domkiem jednorodzinnym a
          mieszkaniem w bloku? Zastanówmy się... tak! To dom wielorodzinny. Kamienica!
          Budynek przedwojenny lub z lat 50! Solidne mury (cegła), ludzka skala,
          przyzwoite wykończenie. Jeśli nie chce się lub nie może mieszkać w willi, jeśli
          nie chce się mieszkać w bloku, należy zamieszkać w budynku mieszkalnym
          budowanym w czasach, kiedy liczyła się wygoda i estetyka.
          • Gość: tak Re: mieszkanie w bloku a prywatność IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.03.06, 20:57
            Jest coś takiego tzn cos co łączy w sobie zalety mieszkan i domów i jednoczesnie
            nie ma ich wad - To dom ATRIALNY atrialny.home.pl/index.htm
            pOZDrawiam
            • Gość: YO Re: mieszkanie w bloku a prywatność IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.03.06, 21:00
              fajne więzienie ;-)
          • cze67 Re: mieszkanie w bloku a prywatność 16.03.06, 11:41
            Gość portalu: mroovkaa napisał(a):

            > A nie ma przypadkiem czegoś pośredniego między domkiem jednorodzinnym a
            > mieszkaniem w bloku? Zastanówmy się... tak! To dom wielorodzinny. Kamienica!
            > Budynek przedwojenny lub z lat 50! Solidne mury (cegła), ludzka skala,
            > przyzwoite wykończenie. Jeśli nie chce się lub nie może mieszkać w willi,
            jeśli nie chce się mieszkać w bloku, należy zamieszkać w budynku mieszkalnym
            > budowanym w czasach, kiedy liczyła się wygoda i estetyka.

            Mieszkałem w takiej kamienicy przez trzy lata. Oprócz tego, że mieszkanie
            piękne, przestronne a i kamienica niczego sobie, mieliśmy dodatkowe szczęście,
            bo rozpoznaliśmy teren i szybko zaprzyjaźniliśmy się z sąsiadami, którzy
            informowali w razie jakichś imprez (było ich raptem kilka), że może być
            głośniej niż zwykle:-) I nawet kiedy ich dzieci biegały na górze, tak że u nas
            drżały żyrandole:-) to były to dźwięki "oswojone", nie przeszkadzały.

            Teraz mieszkam w bloku. I bardzo tego żałuję:-(
        • Gość: Karol Re: mieszkanie w bloku a prywatność IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.03.06, 17:03
          dzięki za odpowiedzi.
          a co myślicie o segmencie?
          • horpyna4 Re: mieszkanie w bloku a prywatność 13.03.06, 19:19
            Pewnie, że może być i segment. Napisałam wcześniej, że może być parter z
            ogródkiem w niskim budynku, to segment jest o tyle lepszy, że nikt nie tupie nad
            głową. Za to dochodzi przyjemność odśnieżania. Tak, czy owak, powinieneś mieć
            jakiś ogródek, bo naprawdę lżej zniesiesz tę zamianę. Nie daj się wtłoczyć do
            mieszkania w wieżowcu.
      • lilith76 Re: mieszkanie w bloku a prywatność 13.03.06, 16:50
        27 lat mieszkałam w domu jednorodzinnym i ze strachem przeprowadzałam się do
        bloku jak do piekielnych czeluści.
        nie jest źle - jak trafisz na cichą okolicę, okna nie będą wychodzić na ulicę,
        a sąsiedzi będą spokojni, to nie ma tragedii. ale to z sąsiadami jest
        najgorzej - zniosę stuki, puki, warczenie, gadanie, kłótnie, ale ciśnenie mi
        skacze, jak ktoś koniecznie musi się podzielić z całym osiedlem swoją
        fascynacją muzyczną. mój sąsiad z dołu ma takie napday raz na jakiś czas.
        wcześniej mieszkałam w bloku gdzie średnia wieku wynosiła 60 lat - relaks,
        odpoczynek, sielanka.

        nie mam ochoty mieszkać w domku jednorodzinnym - jestem zbyt wielkim
        mieszczuchenm: nie dla mnie ciągłe remonty, naprawy, pielęgnowanie ogródka i
        kombinowanie w zimie jak się ogrzać i nie zbankrutować. 27 lat widziałam to u
        moich rodziców. oni to uwialbiają, mnie odrzuca.
        • lilith76 Re: mieszkanie w bloku a prywatność 13.03.06, 16:55
          jeszcze jedno - jeśli ktoś myśli, że w zabudowie jednorodzinnej jest cicho...
          miałam 3 (słownie trzech) dorastających sąsiadów - walili na maksa muzykę do
          ogrodu, na zmianę lub naraz kakofonią. niosło ulicami. to, że pod domem moich
          rodziców na placyku co wieczór zbierała się młodzież z samochodami dobrze
          nagłośnionymi to drobiazg.
          na serio - w bloku odetchnęłam.
        • samwieszkimjestem Re: mieszkanie w bloku a prywatność 13.03.06, 22:26
          A propos ogrzewania, są teraz takie systemy grzewcze, do kórych wchodzi 30 l
          wody (10x mniej niż do tych starego typu), a więc mniej energii trzeba na jej
          ogrzanie, a ciepło tak samo, są kominki, niekoniecznie podpięte pod wszystkie
          pomieszczenia - można naprawdę fajnie się urządzić. Najgorzej używać gazu -
          wtedy naprawdę można pójść na wiosnę z torbami.
      • Gość: stare miasto Re: mieszkanie w bloku a prywatność IP: *.dialog.net.pl / *.dialog.net.pl 13.03.06, 19:39
        witam jesli nie musisz to naprawde do bloku się nie przeprowadzaj.Mieszkam w
        bloku co prawda nie w nowym bo ma ok 50 lat moimi sąsiadami są starzy ludzie i
        wszystko było by może ok gdyby nie to że wszystko im nie pasuje.Nie gram muzyki
        na glos bo zaraz mam sąsiadów na karku ,miałam psa którego musiałam oddać tylko
        ze wzgledu na to że pies szczekał o ile wiem to wszystkie szczekają ale starym
        prukwom nie pasował mój pies pomimo iz same chodząz kundlami które szczekają i
        wyją przez całe dnie.Mam za ścianą takich lokatorów że pies wyje od wiosny do
        jesieni po 10 godz. dziennie a na mojego psa była nagonka i policja i straż
        miejska. Dziecko mam i jest bezprzerwy nękane przez sąsiadów bo tylko tylko my
        w klatce mamy dziecko jest nastolatkiem nie moga do niego przychodzić koledzy
        bo są wyzywani od łobuzów i że klatke demolują co jest bzdura bo bardziej
        demolują ją dorośli i kolesie pijaczki co przychodzaą po sąsiadach no ale na
        kogoś trzeba zgonić a dziecko sie nie broni no bo boi sie.Po prostu koszmar ja
        nie mam juz siły walczyć ztym pospulstwem no bo i tak u nas jest przyjęte że
        stary ma racje a ja jestem tam nowa i mam tykać tak jak oni chcą.Najchetniej bym
        zamieniła to mieszkanie na inne ale różnie mozna trafic sąsiedzi tez młodzi
        zamienili sie na mieszkanie w tej samej dzielnicy tylko kilka bloków dalej i
        mają jeszcze gorzej sąsiad jakiś pedofil po wyroku (a maja dwoje dzieci w
        podstawówce) no i to samo co tu tylko jeszcze do tego im doszły jakies sprawy w
        sądzie policja i straż miejska sa u nich codziennie bo sąsiedzi nie lubią
        dzieci bo chałasuja , tupią nogami itp.No sam wyciagnij wnioski jak nie musis
        to nigdy nie przeprowadzaj sie do bloku bewzgledu cy to jest nowy blok czy stary.
      • Gość: adam Re: mieszkanie w bloku a prywatność IP: 62.87.223.* 13.03.06, 21:22
        Mieszkałem trzy lata w bloku 4-piętrowym,wybudowanym w 2002 r.,konstrukcja
        ścian i stropów z wylewanego betonu,część mieszkań przesunięta w pionie o pół
        piętra i żadnych odgłosów z sąsiednich mieszkań,po prostu cisza.Jedynie klatka
        schodowa dawała znać o sobie,bo była baaaaardzo przestrzenna,a drzwi 100-tki
        standard płyta pilśniowa.A lokatorami byli prawie sami młodzi ludzie,bardzo
        kulturalni i grzeczni,wzorowi sąsiedzi.Nawet ich imprezowanie letnią porą nie
        przeszkadzało,to była prawdziwa zabawa,nie pijackie burdy.Miło wspominam to
        wspólne pomieszkiwanie w bloku.Teraz jestem na swoim podwórku.
        • Gość: Adela Re: mieszkanie w bloku a prywatność IP: *.internetdsl.tpnet.pl 13.03.06, 21:36
          ja swoich sąsiadów (w kamienicy) nie słyszę w ogóle poza... mszą w niedzielę...
          well...
          • Gość: notka dom? blok? kamienica!!!! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 14.03.06, 11:46
            Mieszkanie przedwojenne, albo budownictwo z lat wczesnych 50, typu MDM (mój
            przypadek) -
            - zdrowa cegła, przestronne klatki schodowe, do sufitu 2,80, ponadgabarytowe
            okna, dębowy parkiet, prawie zero słyszalności sąsiadów. Minusy - brak windy,
            stare instalacje, hałaśliwe dostawy do sklepów na parterze (u mnie - duży
            spożywczy).
            Ale kiedy patrzę na mamę z ciotką - niewolnice domu-skarbonki (sprzedać nie
            mogą ze względu na pokomplikowane sprawy własnościowe), to nie zamieniłabym się
            za nic w świecie
      • eeeee1 Re: mieszkanie w bloku a prywatność 13.03.06, 23:22
        najlepiej to sobie wybudowac wlasny blok
      • Gość: wald Re: mieszkanie w bloku a prywatność IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 14.03.06, 17:58
        Generalnie to jesli mozesz zamienic dom na mniejszy, trzymaj sie tej wersji.
        Jesli jednak zdecydujesz sie na blok, zainwestuj duzo czasu i wysilku w
        znalezienie wlasciwego lokum. Ja do niedawna mieszkalem w bloku gierkowskim.
        Bylem na skraju zalamania nerwowego - szczekajace psy, trzaskajace drzwi,
        wyziewy z sasiednich mieszkan. Najgorszy byl jednak chrapiacy sasiad z dolu,
        ktorego slyszalem w sypialni, jakby spal obok. Do tego odglosy zalatwiania
        potrzeb fizjologicznych, spuszczania wody, itp. Gdyby nie stopery do uszu na
        noc, nie spalbym w ogole.

        Kiedy juz upatrzysz sobie blok, staraj sie spedzic troche czasu w okolicy.
        Przyjrzyj sie ludziom, popytaj jak sie mieszka, spytaj o bezpieczenstwo. Ja
        wpraszalem sie wrecz do mieszkan przyszlych sasiadow i... nasluchiwalem, czy
        mieszkanie jest akustyczne. Najlepiej jest, gdy blok ma nie wiecej niz 4-5
        pieter. Nie powinno byc wiecej niz 2 mieszkania na pietrze. Moim zdaniem
        najlepsze sa mieszkania na ostatnim pietrze - nie ma szans, ze tupac ci beda nad
        glowa dzieci sasiadow.

        Owocnego szukania!
        Wald

      • Gość: Marek Re: mieszkanie w bloku a prywatność IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 14.03.06, 21:23
        Co do hałasu - można "oddzielić" się od sąsiada stawiając ściankę
        gipsowo-kartonową ze specjalnym materiałem wytłumiającym dźwięk (np. różne
        odmiany wełny mineralnej, folie tłumiące). To świetnie działa na dźwięki o
        wyższej częstotliwości (głośne rozmowy, płacz dziecka), niestety nie na dźwięki
        niskotonowe i przenoszące się przez konstrukcję budynku (stukanie, wiercenie).
        Poza tym wkrótce może wejść nowe prawo bardzo ostro karające blokowych
        muzykantów, pewnie coś na wzór prawa niemieckiego.
      • Gość: wald Re: mieszkanie w bloku a prywatność IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 15.03.06, 01:59
        Ja mam wyciszone dwie sciany - 10 cm warstwa welny mineralnej ("sprasowana" do 5
        cm) przykryta jest plytami g-k. Niewiele to daje, bo dzwiek od sasiadow przenosi
        sie przez sufit i piony CO i kanalizacyjne. Fachowiec poradzil mi, ze najlepiej
        byloby zrobic w mieszkaniu na dole (tym od chrapiacego) sufit podwieszany. W
        przyplywie desperacji chcialem sasiadowi to zaproponowac, a takze zaproponowac
        wymiane glosnego syfonu-spluczki WC - bylem przez moment gotowy to oplacic. Ale
        przyszly lepsze czasy... Biore kredyt i wynosze sie stad. Nie wiem jeszcze
        dokad, byle dalej!

        Wald
    Inne wątki na temat:

    Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


    Nakarm Pajacyka