Gość: melka
IP: *.gprsbal.plusgsm.pl
14.08.06, 11:06
Jestem taka wkurzona, ze musze się z kims podzielić...
Wypatrzylismy ogłoszenie w gazecie. dzwonimy. Ok. ja deklaruje chęć jak
najszybszego obejrzenia etc.
Agentka, że sprawdzi z właścicielami i oddzwoni. Ale na numer stacjonarny...
Dobra, podałam.
Kobita dzwoni, ze w tym tygodniu to niemozliwe, bo właściciele wyjeżdzają na
urlop i umawiamy się na następną sobotę.
oki.
Czekam, w międzyczasie kobieta w ogóle nie odbiera telefonów, nagrywam jej
się na sekretarkę, prosząc o kontakt i przypominając , że umawiała się ze mna
na oglądanie mieszkania.
Cisza.
Dzwonię dziś. Po pierwsze słyszę, czy to pani nagrywała mi się na sekretarkę,
bo nie mogłam znaleźć pani nr telefonu. ( tiaaaa........ bo w telefonach nie
mamy info kto zostawia wiadomość).
A po drugie, ze ogłoszenie nieaktualne, kupione w sobotę!!! ( tę na którą ze
mną się umawiała!!!).
Wkurzyłam sie i napisałam jej sms-a, bo szkoda mi było kasy na tę krowę. W
swej bezsilności mogłam tylko pożyzyć pani, coby ja ktoś potraktował tak jak
ona ludzi...
Wiecie, co ja chyba naiwna jestem, ze mozna ludzi traktować fair w tej
branży. że jak ktoś się umawia, to nie robi z gęby dupy..
ach..............
Pani z agencji market nieruchomości, wawa