Gość: Minister
IP: *.chello.pl
28.01.07, 22:39
Chcę kupić dom w okolicach Warszawy. Szukam głównie w internecie ale też w
prasie. Większość ofert jest wystawianych przez agencje i z tym wiąże się
pewien problem. Otóż przed pokazaniem domu chcą abym podpisał z nimi umowę, w
wyniku czego będę zobowiązany (oczywiście w przypadku zawarcia tranaskajci)
do zapłaty ok. 3% wartości transakcji. Jednakowoż w zdecydowanej większości
przypadków nie potrafią odpowiedzieć na proste pytania dotyczące np.
usytuowania domu w stosunku do stron świata, o tym czy garaż jest na 1 czy 2
samochody, a pytanie o rozkład pomieszczeń wywołuje jęk rozpczay.
Pojawia się więc pytanie za co mam zapłacić?
Agencja tylko w ograniczonym zakresie przyczyniła się do znalezienie mnie,
gdyż jedynie pokazała ogłoszenie. To mniej więcej tak jakbym w sklepie na
wystawie zobaczył jakiś przedmiot, który chcę kupić i miał oprócz ceny
zapłacić sklepowi, za to że wystawić coś na wystawę.
Kolejny problem jest natury moralnej? Moim celem jest kupno domu po jak
najniższej cenie, zakładam że sprzdający ma zupełnie inny punkt widzenia na
ten problem. Jeżeli pośrednik ma działać w moim imieniu to powinien dążyć do
wynegocjowania jak najniższej kwoty ale tu naraża się sprzedającemu i jest
problem. W każdym wypadku taki pośrednik działa na niekorzyść jednego ze
swoich klientów, czyli mówiąc wprost jednego robi w balona.
Kiedyś w geście rozpaczy zaproponowałem jednej z właścicielek "agencji
nieruchomości" (piszę w "" bo w moim odczuciu trudno jest taką instytucję
nazwać agnecją pośrednictwa), że ok. jestem gotów podpisać umowę ale
wynagrodzenie agencji będzie liczone troszeczkę inaczej. Otóż sięgnie nawet
50% ale będzie liczone od różnicy pomiędzy ceną jaka widenieje w ofercie a
ceną transakcyjną. I tutaj moja rozmówczyni przyznała, że tak nie może
postąpić bo ona może nie zarobić bo cena się nie zmieniu a także że może
prowadzić do sprzeczności interesów i trudno się z tym nie zgodzić ale pobrać
takie same pieniądze w normalnym układzie nie jest moralnie wątpliwe dla niej.
Tak mi się wydaje, że są to pieniądze płacone za nic. Rozumiem, że za usługę
należy się zapłata ale taka agencja na moją rzecz nie wykonuje żadnej usługi.
Chyba że się mylę. Oczywiście nie mówię o sytuacji kiedy przychodzę do
agencji i mówię, że niech dla mnie znajdą taki to a taki dom i oni właśnie go
szukają w interesującej mnie okolicy.
Tak więc czekam na czasy, kiedy wynagrodzenie będzie za wykonaną pracę. To
znaczy z pozycji kupującego agencja nie będzie brała od niego prowizji, chyba
że w sposób opisany powyżej. Znacie takie przypadku? A może ja się mylę i
faktycznie agencji trzeba zapłacić, za to że poda mi adres domu z oferty,
którą sam znalazłem?