Gość: mirka
IP: *.katowice.cvx.ppp.tpnet.pl
22.05.03, 16:16
Śledzę stale forum i wiem, że w sprawach nieruchomości jesteś ekspertem.
Może jeśli znajdziesz wolną chwilę, coś poradzisz na mój problem.
Otóż mieszkam z mężem w jednorodzinnym domu, którego jesteśmy właścicielami.
Jakieś 2 tygodnie temu w ogródku sąsiada pojawili się pracownicy wod-kanu i
zaczęli kopać. Od sąsiada dowiedziała się, że podpisał im na to zgodę, bo
muszą pociągnąć rurę. Ala jaką i po co, to mojego sąsiada już nie
interesowało. Zaczęłam więc węszyć. W wod-kanie nie udzielono mi żadnych
informacji (urlop, L4 - istny pomór ludzi, którzy coś mogli wiedzieć).
Uderzyłam więc do Urzędu Miejskiego i dowiedziałam się, że jest to ostatni -
III etap- inwestycji rozpoczętej w 2001 roku i dano mi namiary na
odpowiedzialną za nią osobę w wod-kanie. Nadmieniam, że nie dostaliśmy
żadnej informacji o warunkach zabudowy, pozwoleniu na budowę itp., mimo że
jesteśmy właścicielami od 1999 r. W wod-kanie powiedziano mi, że po pierwsze
budowa jest legalna, bo mają pozwolenie, po drugie - nie dostaliśmy
zawiadomienia bo oni się opierają na wyciągach z rejestru gruntów z UM a te
były niekompletne (co potwierdzam, bo w UM zrobili wielkie oczy jak przyszłam
zapłacić za wieczystą dzierżawę); po trzecie - ciągną kanalizację sanitarną i
jak chcę to mogę się przyłączyć po wystąpieniu o warunki tech. itp., a jeśli
nie chcę to pozostanę przy szambie. I tutaj dochodzimy do sedna sprzawy: ja
nie mam szamba, mam przyłącze do kan. miejskiej, stosowną umowę z wod-kanem i
wnoszę z tego tytułu opłaty - o czym poinformowałam przemiłą panią
urzędniczkę. Kazała mi zadzwonić następnego dnia.. Tak też uczyniłam i
dowiedziałam się że na zwołanej naradzie technicznej (musieli się nieźle
zdziwić) postanowili, że mój dom zostanie przyłączony do nowej rury, bo
oczywiście mam kanalizację, nie szambo. Całe zamieszanie jest spowodowane
tym, że kanalizację wykonała huta w latach chyba 60-tych (od której kupiliśmy
dom) i nikt nie ma planów. Nie chcę marudzić, ale nie uśmiecha mi się to:
będę miała przekopany ogódek - 4 lata mojej ciężkiej pracy, kanalizację mam i
nie narzekam na nią (a z nową jak będzie nie wie nikt). Poza tym, ja dalej
nie mam żadnych planów, pozwoleń czy decyzji na piśmie - a załatwiać coś
takiego na "gębę"? Poza tym mam być przyłączona tylko ja (sąsiada
przyłączyli przy okazji kopania w jego ogródku), a wszystkich domów jest 9 -
po prostu coś mi tu brzydko pachnie. Nie mówiąc już o inwestycji, przed
którą nikt nie sprzawdził planów, czy nawet nie pojechał w teren i mamy teraz
2 sieci kanalizacji - cóż od przybytku głowa nie boli:-)))
Gdybyś mogła mi doradzić co zrobić w tej sytuacji - wszyscy pozostali
sąsiedzi brzydko mówiąc mają to w głębokim poważaniu, bo to jest wod-kan i w
związku z tym to co robią jest na pewno OK a ja się czepiam. Nie wiem, ale
jakoś takie rzeczy doprowadzają mnie do gorączki.
Będę ci wdzięczna za każdą pomoc.