Forum Dom Dom
ZMIEŃ
    Dodaj do ulubionych

    ukweicony balkon sąsiada

    IP: *.acn.waw.pl 03.07.03, 07:24
    mam pytanie...
    co można zrobić, jaką broń można wytoczyć na sąsiada notorycznie
    zalewającego mi balkon?
    czy podlewając swoje piękne kwiatuszki bezkarnie ma prawo zalewać mi suszące
    się właśnie pranie, stolik i krzesła, gdzie zwykiśmy w letnie dni jadać
    śniadania i mnie również???
    dodam, że delikatne rozmowy i interwencje w spółdzielni mieszkaniowej nie
    przyniosły jak dotąd skutków...

    pozdrawiam
    podirytowana :-(
    Obserwuj wątek
      • Gość: piotrek Re: ukweicony balkon sąsiada IP: 193.109.115.* 03.07.03, 08:08
        Zamiast tracic czas i energie na skargi po prostu zrob
        sobie malu daszek. Zajmie Ci to gora godzine.
        • mea25 Re: ukweicony balkon sąsiada 03.07.03, 11:25
          Ja mam ten sam problem. Moja sąsiadka podlewająca swoje kwiatki na balkonie
          (chyba wiadrem!) notorycznie zalewa moje kwiatki łamiąc je i zalewa mi balkon
          (stoliczek, krzesła...). Ja też mam kwiatki i jakoś nikogo nie zalewam.
          Interwencja u sąsiadki nie przyniosła skutku, oczywiście przeprosiła, ale dalej
          robi to samo, tyle że w nocy! myśli, że śpimy i nic nie usłyszymy.
          Co do daszku: dlaczego ja mam ponosić koszty i oszpecać sobie balkon, bo ktoś
          mnie zalewa??
          • Gość: podirytowana Re: ukweicony balkon sąsiada IP: *.acn.waw.pl 03.07.03, 11:35
            mea25 napisała:

            > Co do daszku: dlaczego ja mam ponosić koszty i oszpecać
            sobie balkon, bo ktoś
            > mnie zalewa??


            dokładnie to samo powiedział mój luby...
            dziś piszę oficjalne pismo do spółdzielni, albo
            przekonają sąsiada, albo niech na koszt sopóldzielni
            zrobią zadaszenie... tylko to i tak nic nie pomoże, bo
            balkon jest dokładnie nad klatką i cieknąć będzie ale tym
            razem na głowy wychodzących z bydynku...

            pozdrawiam
            podirytowana
            • mea25 Re: ukweicony balkon sąsiada 03.07.03, 13:25
              Gość portalu: podirytowana napisał(a):

              >
              >
              > dokładnie to samo powiedział mój luby...
              > dziś piszę oficjalne pismo do spółdzielni, albo
              > przekonają sąsiada, albo niech na koszt sopóldzielni
              > zrobią zadaszenie... tylko to i tak nic nie pomoże, bo
              > balkon jest dokładnie nad klatką i cieknąć będzie ale tym
              > razem na głowy wychodzących z bydynku...
              >
              > pozdrawiam
              > podirytowana

              mam zamiar zrobić to samo, tzn. napisać pismo do administracji. Tylko że ja nie
              chce żadnego cholernego daszku! Mam nadzieję, ze jak administracja zwróci jej
              uwagę, to bardziej się przejmie niż jak robię to ja. Mam nadzieję... naiwna?
              • Gość: podirytowana Re: ukweicony balkon sąsiada IP: *.acn.waw.pl 03.07.03, 13:38
                mea25 napisała:

                > naiwna?


                naiwna...
                ja też byłam :-(

                pozdrawiam
          • Gość: Doki Re: ukweicony balkon sąsiada IP: *.246-200-80.adsl-fix.skynet.be 03.07.03, 12:00
            mea25 napisała:

            > Co do daszku: dlaczego ja mam ponosić koszty i oszpecać
            sobie balkon, bo ktoś
            > mnie zalewa??

            1. bo to, ze ktos mnie zalewa, to jednak jest moj problem
            2. bo tak jest szybciej i wymaga ode mnie mniej fatygi
            3. bo nie psuje to stosunkow z sasiadami
            • Gość: bankroot Re: ukweicony balkon sąsiada IP: *.pekao.com.pl 03.07.03, 12:06
              jest to wygodne, ale na krótką metę (sąsiad zobaczy,że jakos dałeś sobie radę i
              może wymysli cos nowego).

              "Mądry ustępuje głupiemu. Smutna to prawda. Toruje ona głupocie drogę do
              opanowania świata"

              bankroot
              • mea25 Re: ukweicony balkon sąsiada 03.07.03, 13:24
                Gość portalu: bankroot napisał(a):

                > jest to wygodne, ale na krótką metę (sąsiad zobaczy,że jakos dałeś sobie radę
                i
                >
                > może wymysli cos nowego).
                >
                > "Mądry ustępuje głupiemu. Smutna to prawda. Toruje ona głupocie drogę do
                > opanowania świata"
                >
                > bankroot

                ja myslę, że ona nie jest złośliwa, tylko jej "tak wychodzi" i nie może pewnie
                pojąć, że pelargonie nie potrzebuję 10 litrów wody na raz....
            • mea25 Re: ukweicony balkon sąsiada 03.07.03, 13:21
              Gość portalu: Doki napisał(a):

              >
              > 1. bo to, ze ktos mnie zalewa, to jednak jest moj problem
              > 2. bo tak jest szybciej i wymaga ode mnie mniej fatygi
              > 3. bo nie psuje to stosunkow z sasiadami

              Ad. 1 nie masz racji. Sąsiadka niszczy moje mienie (moje kwiatki na moim
              balkonie z moimi krzesłkami itp.). Nie masz prawa uszkadzać czyjegoś mienia,
              nawet jak nie znajduje się na odpowiednim miejscu, a w tej sytuacji wszystko
              jest na MOIM balkonie.

              Ad. 2 tu masz racje, bo jedyne co mogłabym zrobić, to pozwac ją do sądu, co
              nawet mnie, wydaje się śmieszne. Poza tym wizja daszku jakoś nie napawa mnie
              zachwytem.

              Ad. 3 nie ja je psuję. Właśnie żeby to robić, z usmiechem na ustach i grzecznie
              zwracałam jej uwagę, a nie urządzałam awantury. Za to ona podlewa teraz swoje
              kwiatki (dalej wiadrem) ok. 2 w nocy (budzi mnie łoskot spadającej wody na
              balkon), bo wie, że o tej godzinie nie będę pukać do jej drzwi.

              • Gość: Doki Re: ukweicony balkon sąsiada IP: *.246-200-80.adsl-fix.skynet.be 03.07.03, 14:16
                Kiedy ktos lub cos niszczy moje mienie, pierwszym moim
                zmartwieniem nie jest wcale to, czyja to wina, tylko to,
                ze moje mienie jest zniszczone. Tu musimy sie zgodzic, ze
                mamy rozne punkty widzenia. Podobnie ad 3: nieistotne
                jest, ze to nie Ty psujesz stosunki, ale ze stosunki sa
                zepsute.
                Mialem niedawno taki zatarg z sasiadem, ktory sie
                dobudowuje do mojego muru: tak polal woda beton, ze
                przemoczyl mi tynk wewnatrz- nasaczyl woda izolacje,
                pustak i tynk wewnetrzny. Przyszedl obejrzec i mowi mi,
                zebym sie nie przejmowal, bo ubezpieczenie przeciez to
                pokryje. Ja mu na to, ze guzik mnie obchodzi skad beda
                pieniadze, o wiele bardziej interesuje mnie kiedy, przez
                kogo i jak zostanie wykonana naprawa. Koszt jest
                nieistotny, to MUSI byc zrobione.
                • mea25 Re: ukweicony balkon sąsiada 03.07.03, 15:02
                  Gość portalu: Doki napisał(a):

                  > Kiedy ktos lub cos niszczy moje mienie, pierwszym moim
                  > zmartwieniem nie jest wcale to, czyja to wina, tylko to,
                  > ze moje mienie jest zniszczone.
                  ale to już mam za sobą i przeszłam do następnego punktu: kto?
                  poza tym lejąca mi się na głowę woda (parę razy miałam okazję "wziąć prysznic"
                  na balkonie) niczego mi nie niszczy, prawda?

                  Tu musimy sie zgodzic, ze
                  > mamy rozne punkty widzenia. Podobnie ad 3: nieistotne
                  > jest, ze to nie Ty psujesz stosunki, ale ze stosunki sa
                  > zepsute.

                  ależ wcale nie są zepsute! ona mnie z usmiechem przeprosiła i dalej wykonuje
                  swoją działalność w błogiej nieświadomości, że ja o tym nie wiem. atomiast
                  oficjalnie wszystko jest w porządku.

                  > Mialem niedawno taki zatarg z sasiadem, ktory sie
                  > dobudowuje do mojego muru: tak polal woda beton, ze
                  > przemoczyl mi tynk wewnatrz- nasaczyl woda izolacje,
                  > pustak i tynk wewnetrzny. Przyszedl obejrzec i mowi mi,
                  > zebym sie nie przejmowal, bo ubezpieczenie przeciez to
                  > pokryje. Ja mu na to, ze guzik mnie obchodzi skad beda
                  > pieniadze, o wiele bardziej interesuje mnie kiedy, przez
                  > kogo i jak zostanie wykonana naprawa. Koszt jest
                  > nieistotny, to MUSI byc zrobione.

                  ale zrobiłbyś to na swój koszt, bo tak byłoby szybciej i prościej?
                  • Gość: Doki Re: ukweicony balkon sąsiada IP: *.246-200-80.adsl-fix.skynet.be 03.07.03, 15:09
                    mea25 napisała:

                    > ale zrobiłbyś to na swój koszt, bo tak byłoby szybciej
                    i prościej?

                    Oczywiscie, wlasnie mam taki zamiar. Rozumuje tak: skoro
                    juz sie wdalem w inwestycje, ktora zezre cale moje
                    dwuletnie dochody brutto, a wiec razem z tym, co mi
                    zabieraja podatkami, skladkami socjalnymi itp, to 1% od
                    tej kwoty w jedna czy w druga strone juz wlasciwie nie
                    stanowi.
                    Umiesz liczyc- licz na siebie.
                    • mea25 Re: ukweicony balkon sąsiada 03.07.03, 16:11
                      Gość portalu: Doki napisał(a):

                      > Oczywiscie, wlasnie mam taki zamiar. Rozumuje tak: skoro
                      > juz sie wdalem w inwestycje, ktora zezre cale moje
                      > dwuletnie dochody brutto, a wiec razem z tym, co mi
                      > zabieraja podatkami, skladkami socjalnymi itp, to 1% od
                      > tej kwoty w jedna czy w druga strone juz wlasciwie nie
                      > stanowi.
                      > Umiesz liczyc- licz na siebie.

                      Być może więc w twojej sytuacji ma to sens, w mojej nie.
                      Poza tym jak już wspominałam, ja tylko nie chcę, żeby ta kobieta zalewała mi
                      balkon (i wszystko co się na nim znajduje, np. ja), nie dążę do tego aby
                      administracja czy ona wykonała mi jakiś daszek, ja nie chcę żadnego daszku na
                      moim balkonie, ja po prostu chcę mieć balkon taki jak mam, ale suchy.
                      Jeżeli jedynym rozwiązaniem jest jakiś daszek (już pal licho kto ma za niego
                      zapłacić), to ja chyba poddam się rezygnacji....
              • kajak75 Re: ukweicony balkon sąsiada 08.07.03, 11:02
                Jeżeli zaczeła\podlewac w nocy i tak Cię to budzi, to co stoi na przeszkodzie,
                łażeby ją odwiedzic i poskarżyc sie, że znowu przesadziła z podlewaniem.
                Mozesz do towarzystwa wziać sobie np. policję
                • mea25 Re: ukweicony balkon sąsiada 08.07.03, 17:02
                  kajak75 napisała:

                  > Jeżeli zaczeła\podlewac w nocy i tak Cię to budzi, to co stoi na
                  przeszkodzie,
                  > łażeby ją odwiedzic i poskarżyc sie, że znowu przesadziła z podlewaniem.
                  > Mozesz do towarzystwa wziać sobie np. policję

                  Jakoś nie wyobrażam sobie wędrowania po pietrach i pukania do jej drzwi w
                  koszuli nocnej :)
                  a tak poważnie: kiedyś pobiegłam do niej o 24.00, ale nie otworzyła mi drzwi!!!
                  A policja i straż miejska nie interweniuje w takich sprawach :((((
                  na razie mam problem z głowy, bo ciągle pada deszcz. A swoją drogą jakie to
                  dziwne, że deszcz mi nie zalewa balkonu, a sąsiadka tak....
                  • Gość: podirytowana Re: ukweicony balkon sąsiada IP: *.acn.waw.pl 08.07.03, 18:26
                    mea25 napisała:


                    > dziwne, że deszcz mi nie zalewa balkonu, a sąsiadka tak....

                    zauważyłam tę samą prawidłowość... :-(


          • Gość: eda Re: ukweicony balkon sąsiada IP: *.tele2.pl 10.07.03, 15:56
            może nie masz kogo zalewać, bo mieszkasz na parterze?:)
            • mea25 Re: ukweicony balkon sąsiada 10.07.03, 16:48
              Gość portalu: eda napisał(a):

              > może nie masz kogo zalewać, bo mieszkasz na parterze?:)

              pudło :)
      • youlla Re: ukweicony balkon sąsiada 03.07.03, 12:30
        Moze macie na wlasny uzytek jakis regulamin porzadku domowego?
        Sprawdz w spoldzielni, zobacz, czy nie ma odpowiednich zapisow o uciazliwosci
        itp.
        Wtedy mozesz sie domagac egzekwowania ich od zarzadcy wobec sasiada.
        Duzo luzu zycze i pozdr.
        • Gość: Bolek Re: ukweicony balkon sąsiada IP: 195.205.132.* 03.07.03, 13:08
          Możliwe rozwiązania:

          1. Zwróć uwagę sąsiadce (po forma)
          2. Jak nie poskutkuje wysyp jej na wycieraczkę doniczkę ze starą pelargonią.
          3. Jak nie poskutkuje wysyp jej na wycieraczkę taczkę obornika
          4. Jak nie poskutkuje kup wąż ogrodowy i urządź sobie na balkonie fontannę,
          która przypadkiem będzie zalewać balkon sąsiadki
          5. Jak nie poskutkuje urządź balkon party z konkuresem kto wrzuci więcej petów
          na balkon sąsiadki.

          Podsumowując:
          Chamstwo można tylko zwalczyć chamstwem.

          Bolek
          • Gość: podirytowana Re: ukweicony balkon sąsiada IP: *.acn.waw.pl 03.07.03, 13:12
            Gość portalu: Bolek napisał(a):


            > Chamstwo można tylko zwalczyć chamstwem.


            oj nie, tak to nie chcę...

            pozdrawiam
            podirytowana
        • Gość: podirytowana Re: ukweicony balkon sąsiada IP: *.acn.waw.pl 03.07.03, 13:09
          youlla napisała:


          > Duzo luzu zycze i pozdr.


          ależ jestem wyluzowana, gdyby tak nie było, jego doniczni
          z tymi pięknymi kwiatkami leżały by juz na chodniku ;-)

          pozdrawiam
          wyluzowana ;-)
      • Gość: inaa Re: ukweicony balkon sąsiada IP: 212.160.138.* 04.07.03, 09:10
        oto prosty i skuteczny sposób: kup wąż ogródkowy i podlewaj swoje kwiaty tym
        wężem - siła ciśnienia wody spowoduje zalanie balkonu sąsiadów na górze, no ale
        przecież liczy się dobro Twoich kwiatków! Po paru dniach jestem pewna, że
        sąsiadka spasuje i kupi podstawki pod swoje.

        Pozdrawiam,
        ( mieszkam na parterze, więc znam problem)
      • Gość: agnus Re: ukweicony balkon sąsiada IP: *.pl 06.07.03, 00:00
        takie sa uroki mieszkania w bloku... niestety... ja mieszkam na samej gorze,
        nie znam problemu :)
        pozdrawiam
      • spatologizowana_sempiterna Dogadaj się z sąsiadami... 06.07.03, 21:45
        ...ale dwa piętra wyżej - i róbcie z góry kwiatkom regularne kąpiele w solance.
        Może być coś innego - byle bezwonnego i bezbarwnego. I spokojnie czekaj na
        efekty - nie bedzie co podlewać = nie będzie kapać.
    Inne wątki na temat:

    Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


    Nakarm Pajacyka