Gość: basquiat
IP: *.centertel.pl
28.07.09, 17:45
Zrobiłem zakupy w ikea wydawałoby się na dość sporą kwotę (przynajmniej jak
dla mnie) i zapłaciłem za wszystko przelewem. Oczywiście musiałem także
dopłacić za transport i zbieranie towaru. W trakcie składania zamówienia
zostałem poinformowany, że jeśli jakiegoś towaru nie będzie na stanie to ktoś
do mnie przedzwoni i będę mógł podjąć decyzję co z zamówieniem. W końcu ciężko
kupować np łóżko jeśli okaże się że nie ma do niego belki wspierającej albo
stelaża. Jakie było moje zdziwienie kiedy 3 dni po dostarczniu towaru odkryłem
na swoim koncie zwrot pewnej kwoty z ikea (bez informacji za co jest ten
zwrot). Po zadzwonieniu do sklepu dowiedziałem się, że Pani z działu przelewów
z którą rozmawiałem nie wykonywała tego przelewu. Co ciekawe Pani nie zadała
mi ani jednego pytania na podstawie którego mogłaby wyciągać takie wnioski (no
chyba że jest właśnie pierwszy dzień po urlopie). Przelew wykonał KTOŚ i za
COŚ ale ona nie wiem kto i za co. To, że ja będę teraz musiał odszukać na
zamówieniu której/których pozycji brakuje też Pani nie obchodzi.Jak również ma
w nosie to, że to ja będę teraz musiał drugi raz płacić za transport jeśli
będę chciał dokupić brakujące towary. Bo przecież ona jakby robiła taki zwrot
to by zadzwoniła. Ale to KTOŚ robił. Zastanawiam się nawet czy ten KTOŚ
pracuje w tej samej firmie co ta Pani. Na koniec dowiedziałem się że wszystkim
i tak zawiaduje kierownik który jest na urlopie. Więc do jego powrotu
widocznie panuje tam bezkrólewie. Wiem, wiem chciałem tanio to po co się teraz
użalać. No cóż, może inne osoby dzieki tej informacji nie zostaną tak nacięte
przez ikea jak ja. Bo ja osobiście czuje się okradziony - z czasu (kolejny
wyjazd po zakupy - nawet jeśli już nie do ikea), z pieniędzy (bo jeśli tam coś
kupię będę musiał znów płacić za transport) a przede wszystkich z możliwości
podjęcia decyzji co do tego jakie towary potrzebuje w komplecie a jakie nie.