Dodaj do ulubionych

Marzenie chorego chlopca

08.12.05, 21:44
11-letni Wiktor choruje na nowotwór kości. Marzeniem chłopca jest pobicie
rekordu Guinessa w zbieraniu pocztówek z całego świata. Do pobicia rekordu
brakuje mu niewiele.


Wiktor ma jedenaście lat. Mieszka w Ulinie, małej wiosce niedaleko Krakowa.
Kilka miesięcy temu był jeszcze zdrowym chłopcem. Jego pasją była piłka
nożna. Nic nie zapowiadało nadchodzącej tragedii.

W lutym tego roku podczas gry w piłkę, Wiktora niechcący w nogę kopnął
kolega. Pojawił się krwiak. Sprawa była tak poważna że chłopak musiał trafić
do szpitala.

Niestety po kilku tygodniach krwiak pojawił się na nowo. Zaniepokojeni
lekarze zrobili dodatkowe badania. Diagnoza była szokująca. Nowotwór kości.
Lekarze chcąc ratować Wiktora amputowali mu nogę.

Wiktor przez kilka miesięcy przebywał w szpitalu. Przeszedł pięciokrotną
chemioterapię. Rezultaty nie są zadowalające. Złośliwy nowotwór zaatakował
cały jego organizm.

Wiktor od miesiąca przebywa w domu. Jest bardzo słaby, ale walczy. Pragnie
spełnić swoje marzenie. Chce pobić rekord Guinesa i zebrać kilka tysięcy
kartek pocztowych. Ma już ponad tysiąc. Każda z nich to dla niego wsparcie i
otucha.

Kartki, listy, prezenty. Jest ich już ponad tysiąc. Wszystkie adresowane są
do jedenastoletniego Wiktora. Od dwóch miesięcy ludzie z całego świata
przysyłają słowa wsparcia dla chorego na nowotwór kości chłopca.

Rodzina chłopca nie poddaje się i szuka dla niego ratunku. Niestety sami
wyczerpali już wszystkie możliwości. Wiktor czeka na spełnienie swego
marzenia.

Adres Wiktora:

Wiktor Piwowarczyk

Ulina Wielka 94

32-075 Gołcza

Zrodlo: Interia
Obserwuj wątek
    • agroturystyczny Re: Marzenie chorego chlopca 08.12.05, 23:58
      POdaj konto
      postaram się wpłacić parę kilka złotych wpłacić
      wolę żeby pomogli mu lekarze niż wysyłać pocaztówki
      BĘDZIE ŻYŁ :)
      • hansgrubber Re: Marzenie chorego chlopca 09.12.05, 00:20
        Poczekaj sekunde - ja juz drugi raz wklejam info o tym chlopcu ale nie pamietam
        by bylo tam konto. Chwila.
    • hansgrubber Re: Marzenie chorego chlopca 09.12.05, 00:23
      Tu tez nic nie ma.

      forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=252&w=32578673
      • hansgrubber Jest pelna informacja i konto. 09.12.05, 00:34
        Apel o pomoc dla 11-letniego Wiktora
        Zwracamy się z uprzejmą prośbą do ludzi dobrej woli o pomoc finansową na zakup
        protezy dla Wiktora. Nasz 11-letni syn Wiktor Piwowarczyk przed chorobą był
        energicznym, zdrowym i lubiącym grać w piłkę dzieckiem. Nie narzekał nigdy, że
        go coś boli.

        Był początek stycznia. Wiktor wrócił, jak co dzień ze szkoły nie mówiąc nic. W
        nocy jednak nie mógł spać. Powiedział, że boli go prawa noga pod kolanem. Ból z
        każdym dniem nasilał się. Pojechaliśmy więc skonsultować do szpitala. Lekarze
        zostawili syna na obserwacji kilka dni, po czym wypisali go w „stanie dobrym”
        każąc smarować nóżkę różnymi maściami. Jednak Wiktor dalej uskarżał się na ból.
        Nóżka nie wyglądała normalnie. Dość znacznie spuchła i zsiniała. Nie mógł już w
        tym czasie normalnie stać na dwóch nogach.
        Postanowiliśmy zabrać syna do szpitala w Prokocimiu. Tam od razu została
        postawiona diagnoza, iż syn ma pod kością piszczelową krwiaka i natychmiast
        trzeba go usunąć. Przeprowadzono zabieg, który przebiegł bez żadnych
        komplikacji. Jednak po około dwóch tygodniach nastąpił nawrót. Lekarze
        zdecydowali się na jeszcze jeden zabieg, podczas którego przeprowadzono
        biopsje. Tydzień po biopsji stwierdzono, że jest to nowotwór kości - Sarcom
        Ewingi. Był to dla nas szok. Przydzielono mu lekarza prowadzącego, który od
        razu przedstawił nam cały tok leczenia i rokowania. Wynikało z nich, że Wiktor
        przejdzie 6 etapów chemioterapii a potem nastąpi zabieg mający na celu
        usunięcie chorej części kości i wstawienie endoprotezy. Przyszła pierwsza
        chemia, czuł się nie najgorzej. Pierwsza chemia nie była tą najmocniejszą,
        jednak druga już tak. Przystąpił do niej już jako „łysolek”, lecz absolutnie
        bez żadnych obaw, silny jak zwykle i pełen energii. Okazało się jednak, że jego
        organizm nie jest w stanie po tak intensywnym działaniu odbudować się w pełni
        tzn. wyprodukować wystarczającej ilości poszczególnych elementów krwi. Przez
        tydzień leżał w izolatce. Czuł się fatalnie. Zaczął narzekać na ból brzucha.
        Okazało się po badaniu USG, że Wiktor ma zapalenie wyrostka robaczkowego i
        trzeba go natychmiast usunąć, jednak wtedy, gdy dojdzie do siebie.
        Tydzień walczył z okropnym bólem. W końcu jednak doszło do zabiegu. Po kilku
        dniach okazało się, że Wiktorowi podczas zabiegu złamała się chora noga,
        dokładnie w tym miejscu gdzie została zaatakowana przez nowotwór. Włożono ją w
        szynę. Potem jakby tego wszystkiego było mało, lekarze stwierdzili, że do
        organizmu Wiktora dostały się przez centralne wejście bakterie, co tłumaczyło
        jego bóle w klatce piersiowej, zdecydowano się więc na jego usunięcie.
        Potem jakoś wszystko wróciło dzięki Bogu do normy. Nasz syn przeszedł jeszcze
        trzy etapy chemioterapii. Za każdym razem jednak to samo: po chemii ból w nóżce
        ustępował, stawała się ona w miarę „normalna”, potem następował spadek wartości
        krwi, w czasie którego Wiktor został poddawany przetaczaniu krwi i po okresie
        2 - 3 tygodni choroba wracała, i syn nie mógł wytrzymać z bólu.
        Widząc, że dotychczasowe leczenie nie przynosi oczekiwanego skutku,
        postanowiliśmy skonsultować wszystko z lekarzami z Warszawy. Pojechaliśmy tam
        już po zakończeniu piątego etapu chemii. Lekarze w Warszawie stwierdzili, że
        lepiej będzie jak Wiktor zostanie u nich i będzie dalej leczony ich metodami.
        Uznaliśmy, że tak będzie najlepiej. Przeprowadzono szczegółowe badania, które
        jednoznacznie wykazały, że nowotwór rozwija się w bardzo dużym tempie i
        zaatakował już także tkankę miękką. Najlepszym i najbezpieczniejszym wyjściem
        była amputacja kończyny. Analizując wszystkie za i przeciw, konsultując sprawę
        z innymi ludźmi będącymi w takiej samej sytuacji podjęliśmy decyzję o odjęciu
        nóżki.
        Wiktor przyjął to nad podziw dobrze, na początku płakał, lecz szybko mu
        wszystko przeszło. Nie zapomnimy tego dnia, kiedy odbył się zabieg. Wydawało
        się, że wszystko będzie dobrze, lecz w nocy Wiktor nie mógł wytrzymać z bólu.
        Dzwonił do domu, co chwilę. Prosił abyśmy mu pomogli, bo nie wytrzymuje z bólu.
        Trzy pierwsze dni po zabiegu były najgorsze. potem wszystko jakoś powróciło do
        normy. Kilka dni później rozpisano i podano mu specjalną chemię. Po ponad
        miesięcznym pobycie w Warszawie wrócił do domu. Tylko - a może aż na dwa
        tygodnie.
        Na dzień dzisiejszy znów przebywa w Warszawie i przechodzi przez siódmy już
        etap leczenia. Jego największym marzeniem jest normalnie funkcjonować, a naszym
        zdaniem jest mu to w jak największym stopniu umożliwić. Musimy zakupić mu
        specjalistyczną protezę, która da mu radość z tego, że znów będzie mógł
        normalnie chodzić. Jednak sytuacja materialna naszej wielodzietnej rodziny nie
        pozwala na pokrycie kosztów zakupu. Cena takiej protezy jest astronomiczna - 40
        tys. zł. W tym celu chcielibyśmy pozyskać sponsorów, którzy swoimi datkami
        pomogą nam w jej zakupie. Za okazane serce i pomoc wszystkim darczyńcom z góry
        serdecznie dziękujemy.
        Rodzice Wiktora
        Alicja i Zbigniew Piwowarczyk
        Poniżej podajemy nr konta, na które instytucje i osoby dobrej woli mogą wpłacać
        datki:
        KBS O/Gołcza 26 8591 0007 0154 0759 5064 0001 z dopiskiem: "Pomoc dla Wiktora"

        • doktorpajchivo :( 09.12.05, 01:31
          smutna historia ... postaram się przekazać ją znajomym i jakoś pomóc ...
          • anka1 Re: ... 10.12.05, 11:54
            podrzucam !
            co dwa podobne watki w gorze to nie jeden :)
            • hansgrubber Re: ... 10.12.05, 12:52
              Jestem pod wrazeniem ze ktos zechcial ten watek - i inne na ten temat -
              zauwazyc.
              • anka1 ((((( 13.12.05, 15:39
                Hans podobno Wiktorek zmarl wczoraj, nie moge w to uwierzyc i znalezc
                potwierdzenia tej wiadomosci. to prawda ? a wczoraj mu kolejna kartke
                wyslalam ...
                • hansgrubber Re: ((((( 13.12.05, 15:48
                  Zaraz sie dowiem!
                  • hansgrubber Re: ((((( 13.12.05, 15:51
                    Umarł. To prawda.
                    • anka1 Re: ((((( 13.12.05, 16:10
                      (*)(*)(*)(*)(*)(*)(*)(*)
                      a myslalam ze to plotka. nie zdazylam Mu pomoc...
                      • hansgrubber Re: ((((( 13.12.05, 17:49
                        W tej sprawie odjelo mi mowe. Przepraszam.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka