as7
12.12.04, 06:42
Kiedy u nas w Chełnmie leki za grosz!
"Leki za grosze
Polsko-litewska wojna aptekarska
Grażyna Jarszak zdziwiła się, kiedy usłyszała, że za jedno opakowanie Clexane
przeciw żylakom płaci 1 grosz. Siedem opakowań kosztowało ją 7 groszy.
Normalnie wydałaby ponad 20 zł. To efekt ekspansji litewskiej sieci Euro-
Apteka, z którą walczą polscy aptekarze.
- Dla pacjentów to korzystne - powiedziała nam po odejściu od kasy pani
Grażyna. - Dzięki temu, że zapłaciłam tylko 7 groszy, wykupiłam inne leki z
recepty. W przeciwnym razie nie byłoby mnie stać na wszystkie.
Vladas Numavicius, szef sieci Euro-Apteka w całej Polsce, w tym jedynej na
Lubelszczyźnie na terenie szpitala przy al. Kraśnickiej w Lublinie, mówi, że
zainteresowanie ich akcją wśród pacjentów jest bardzo duże. - To dobre dla
ludzi chorych. Szczególnie emeryci są zadowoleni - opowiada łamaną
polszczyzną.
Nadzwyczajna promocja stosowana przez litewską sieć Euro-Apteka wywołała
burzę i falę niezadowolenia wśród rodzimych aptekarzy. Samorządy aptekarskie
w całej Polsce wydały Litwinom wojnę. Słów krytyki nie kryją też lubelscy
aptekarze. - Jesteśmy zasypywani pytaniami, jak doszło do tego, że litewski
kapitał wkroczył na polski rynek - mówi Marian Mikulski, wiceprezes Okręgowej
Izby Aptekarskiej w Lublinie. - To nieuczciwa konkurencja. Program jest
chwytliwy. Ma na celu przyciągnięcie pacjentów. Jak przyjdą po leki za grosz,
to przy okazji kupią też inne, nieobjęte promocją.
Krzysztof Przystupa, prezes Lubelskiej Izby Aptekarskiej i właściciel apteki
w Lublinie, ostro ocenia poczynania litewskiej sieci. - To promocja na krótką
metę - sądzi. - Bo przecież jaki obcokrajowiec będzie się martwił o polskiego
pacjenta. Nas nie stać na sprzedawanie leków za jeden grosz, musimy płacić
podatki, a obcokrajowcy w Polsce nie płacą. Za chwilę nie będzie polskich
leków i aptek. Dopóki są, dbamy o naszych pacjentów. Ja mam zeszyt, a w nim
sto nazwisk osób, którym leki dałem na krechę. Jak będą mieli pieniądze,
zapłacą."