Zbawienie a sprawy KK

17.04.05, 10:33
Jeśli duchowość człowieka sprowadza się wyłącznie , lub niemal wyłacznie do
wiary, wiary , którą wtłacza nam na każdym kroku profesjonalnie i zawodowo
Kościół, to jest to niesamowicie okrutne zubożenie człowieka. Nie można
przecież sprowadzić całego życia człowieka do modłów, i rozważań
eschatologicznych, nie widząc tego, że człowiek rozwija się duchowo zupełnie
inaczej niż chce Kosciół, reprezentujący rzekomo prawdy wiecznie i absolutne
pewne. Chyba że przyjmiemy, że prawdą jest wyłacznie to, w co mocno wierzymy.
A że tak nie jest dowodzi tego historia Kościoła, który oportunistycznie
dostosowuje się do potrzeb społeczeństwa i odpowiednio zmienia zasady moralne
i częśc dogmatów, za które kiedyś ludzie oddawali życie. Częściową, bardzo
zresztą nie reprezentatywną dla oportunizmu koscielnego. Kiedyś, nawet nie w
średniowieczu, lecz jeszcze nie dawno, ludzie wierzyli, bo tak chciał
Kościół, że człowiek zostanie zbawiony, a więc będzie wziety na dwór Boga,
jeśli jest chrześcijaninem - katolikiem, przyjmujący eucharystię itp. itp. A
teraz, jak mówią niekiedy półgębkiem niektórzy księża, wyznawcy innych
religii również bedą zbawieni, lecz być może nieco później, to jest bez
mniejszych kłopotów. A poza tym, czy trzeba było czekać aż dwa tysiace lat,
aby Jan Paweł II uznał Żydów za starszych braci. Czy wobec tego ci wszyscy,
którzy w imieniu Kościoła prześladowali Żydów , zostaną przeniesieni z nieba
do piekła? Czy wszyscy uczestnicy wojen wszczynanych w imię Chrystusa, czyli
wiary chrześcijańskiej, będą obecnie potępieni. Okazuje się, że duchowość
sprowadzona do wymiarów eschatologicznych, czyli do przeżyć związanych z
ewentualnym życiem pozagrobowym, jest tak samo złudna jak marzenie o cudzie,
aby odrosła ucięta przed rokiem noga najbliższej osobie. Cała sfera życia
ludzkiego, związana z przebywaniem człowieka w określonej społeczności,
obecnie integrującej się w wymiarach niekiedy międzynarodowych, jest
ubogacaniem każdego człowieka, jeśli w poczuciu realnej rzeczywistości
potrafi działać, tworzyć i samorealizować się dla dobra własnego i innych
ludzi.
    • kochamchelm Re: Zbawienie a sprawy KK 17.04.05, 11:56
      W przeddzień pogrzebu papieża wysłuchałam w jednym z programów telewizyjnych
      znamienną wypowiedź profesora socjologii – rzecznika liberalizmu. Podobnie jak
      inni rozmówcy stwierdził bez wahania, że Jan Paweł II jest najwybitniejszym
      Polakiem w ocenie wszystkich Polaków. Wyraził także oburzenie, że SLD nie
      przeprosił społeczeństwa za złe rządy. Wyraził nadzieję, że zniknie ta partia z
      areny politycznej. Tym samym podzielił pogląd partii Kaczyńskiego.
      Interesujące, dlaczego podobnych przeprosin nie oczekuje od Buzka i
      Krzaklewskiego, którzy lepiej nie rządzili, by wspomnieć wiele nieudanych i
      kosztownych reform.
      Rodzi się pytanie fundamentalne. Dlaczego politycy nietworzący partii
      chrześcijańskich mają przepraszać społeczeństwo za poglądy różne od
      katolickich. Dlaczego politycy mają być w swoich działaniach powolni temu,
      czego oczekiwał Jan Paweł II?
      Papież jest najważniejszą władzą struktur Kościoła rzymskokatolickiego. W
      Kościele tym nie było i nie ma demokracji. Ponadto występuje wyraźna dominacja
      mężczyzn. Papież jest najwyższym autorytetem w sprawach dotyczących życia
      religijnego wyznawców katolicyzmu. Ale to nie znaczy, że społeczeństwo, nawet
      jeśli w przeważającej części deklaruje katolicyzm, musi wcielać w życie nauki
      papieża. Nie mamy być katolickim, lecz demokratycznym państwem.
      Interesujące jest, dlaczego w obszernie emitowanych wypowiedziach rozmaitych
      osób, z kibicami włącznie, powtarza się stwierdzenie, że śmierć papieża
      zapoczątkuje w ich życiu jakąś przemianę. Czyżby traktowali oni papieża jak
      Boga, czyli nie spodziewali się kresu jego życia? Dlaczego śmierć miałaby
      skłonić do czegoś, czego nie uczynili pod wpływem wieloletnich nauk żywego Jana
      Pawła II?
      Przewiduję, że w najbliższej przyszłości należy się spodziewać nie tyle
      wzmożonych przeobrażeń charakterów tych, którzy wyrażają uwielbienie dla
      papieża, co wzrostu fanatyzmu religijnego w Polsce oraz nacjonalizmu.
      I jeszcze jedna sprawa. Nie podzielam wyrażanego w telewizji oburzenia na
      Cerkiew prawosławną z tego powodu, że nie chce się poddać Kościołowi
      katolickiemu. Czy katolicy daliby przyzwolenie na prowadzenie w Polsce
      działalności misyjnej mającej na celu nawracanie na prawosławie?
      Paradoksalne, że rządy lewicowe wzmocniły potęgę Kościoła katolickiego w
      Polsce. Kapitalizm – odległy od lewicowości – został wprowadzony bez sprzeciwu
      ze strony Kościoła. Umacniają go panowie Belka i Hausner – osoby związane z
      prezydentem. Polityka naszego prezydenta, który wyrósł z lewicy, służy,
      niestety, bogatym a nie biednym. Doprowadziło to do odwrócenia się
      społeczeństwa od SLD. A szacunku ze strony opozycji jak nie było, tak nie ma.
Pełna wersja