ole707
24.02.06, 17:14
"Jeśli "Telegraf" nie został założony przez liderów PC, to ziemia jest płaska!
Przyszedł czas na to aby poruszyć temat uczciwości nieskazitelnego PiS. Tekst,
który za chwile przeczytacie jest zbiorem informacji z różnych źródeł, prasy
(Rzeczpospolitej, tej dobrej jeszcze jak redaktor wilkenstein pracował),
stenogramów z posiedzeń sejmu i speckomisji, w końcu wypowiedzi różnych
polityków i osób badających opisaną poniżej sprawę. Nie ma w tym fragmencie
tekstu choćby jednego mojego słowa komentarza interpretującego wydarzenia,
jedynie suche fakty.
W 1990 roku powstała spółka Telegraf, założyli ja liderzy z Porozumienia
Centrum obecnego PiS, we władzach spółki zasiadł Maciej Z., Jarosław K. i
Marian P. Stworzona przez polityków PC spółka miała zajmować się właściwie
wszystkim poczynając od wydawania czasopisma `Telegraf', budowy stacji TV,
stacji benzynowych, centrów handlowych i szeroko pojeta działalność usługowa.
Telegraf przez pierwsze miesiące działalności nie wykazał najmniejszej
aktywności gospodarczej (do końca niczego nie wydał i nie wybudował żadnej
stacji TV), a mimo to zgromadził gigantyczne pieniądze około 250 mln tłumacząc
ten fakt zainteresowaniem inwestorów, którzy wpłacali kolejne kwoty na rozwój
firmy. W czasie gdy funkcjonował Telegraf Jarosław K. był szefem kancelarii
prezydenta Wałesy, a Maciej Z. sekretarzem stanu w tejże, wówczas we władzach
Telegrafu zasiadali również Lech K. i Andrzej U., były poseł KLD, obecny szek
kancelarii Lecha K. Do kasy Telegrafu spływały pieniądze z różnych źródeł
miedzy innymi: państwowego Banku Przemysłowo-Handlowego, centrali handlu
zagranicznego Budimex, firmy prywatnych Pol-Kaufring czy RDS Bankier.
Wszystkie te inwestycje nie wzbudziły takich kontrowersji jak trzy
najgłośniejsze sprawy:
1) podpisanie przez ówczesnego ministra Adma G. (PC) listu intencyjnego
popierającego staranie włoskiego inwestora Itelco, który miał za 80 mln
dolarów pożyczonych we włoskich bankach wybudować 7 regionalnych stacji TV, w
uzyskaniu kredytu miało być pomocne wsparcie polskiego rządu. Nigdy do
realizacji projektu nie doszło
2) Powiązania spółki Telegraf z Art-B poprzez kontakty Macieja Z. z prezesami
Baksikiem i Gasiorowskim.
3) Powiązania afery FOZZ ze spółka Telegraf, przekazywanie kwot uzyskanych z
nielegalnego procederu FOZZ na rzecz Telegrafu.
Ad1. Afery Telgrafu nigdy nie rozwikłano, finał znalazł jedynie tzw wątek
Art-B, sąd skazał Macieja Z. najbliższego współpracownika Jarosława K. w
latach 90 na karę 3,5 pozbawienia wolności w związku z przyjmowaniem korzyści
materialnych od prezesów Art-B, za przekazanie informacji prezesom Art-B,
które umożliwiły im ucieczkę. Maciej Z. w tej chwili odbywa karę.
Ad2. Sprawa FOZZ była przedłużana w nieskończoność, trwała ponad 12 lat (od
1993 roku), w tym czasie prezesem NIK był Lech Kaczyński, 4 lata rządził AWS,
ministrem sprawiedliwości w tym rządzie był również Lech Kaczyński.
Ad3. Sprawa ucichła, jednak o samym ministrze nadal głośno. Jak zeznał jeden
ze świadków w czasie przesłuchań komisji orlenowskiej Artur Folaron, Adam G.
utrzymywał szerokie kontakty z lobbystą Markiem Dochnalem, a w czasie kiedy
był ministrem wprowadził koncesje na obrót towarami z zagranicą, w tym na
dostawy ropy, co zapoczątkowało serie afer paliwowych. Coś na wzór ustawy na
zamówienie."
Chyba macie dość tego smrodu???