kochamchelm
13.06.06, 22:00
CYTUJĘ: "W czerwcu 1924 roku został zamordowany przez faszystów najzacieklejszy
przeciwnik Mussoliniego, przywódca socjalistów i deputowany do parlamentu, Giacomo
Matteotti. Wywołało to ogromne oburzenie we Włoszech. Wydawało się, Że kariera
Mussoliniego dobiegła końca. Zażądano od króla, by go usunął, ale Watykan znowu
stanął po stronie Mussoliniego i nakazał nawet wystąpienie wszystkich księży z
partii
katolickiej, co równało się rozwiązaniu tej ostatniej. Tak, więc, papież
zlikwidował jedną z
największych przeszkód na drodze do dyktatury faszystowskiej i tenże Ojciec Święty
obwieścił 20 grudnia 1926 roku całemu światu: „Mussolini został nam zesłany przez
Opatrzność" [7].
Współpraca Watykanu z faszystami doprowadziła w roku 1929 do zawarcia układu
laterańskiego, który z jednej strony przydał faszystom prestiżu w oczach świata, z
drugiej zaś okazał się bardzo korzystny dla Kościoła rzymskiego. Otóż
katolicyzm stał się
we Włoszech religią państwową, a ponadto Kuria otrzymała miliard lirów w papierach
wartościowych oraz 750 milionów lirów gotówką jako odszkodowanie za nacjonalizację
watykańskich posiadłości. Pius XI uznał znowu - 13 lutego 1929 roku - za konieczne
złożenie oświadczenia, iż Mussolini jest mężem opatrznościowym, i polecił, by
wszyscy
kapłani kończyli codzienne msze modlitwą za króla i Wodza (Pro Rege et Duce) [8].
Dodajmy na marginesie tej sprawy, że po podpisaniu układu laterańskiego, ówczesny
nadburmistrz Kolonii, Konrad Adenauer, zapewnił Mussoliniego w wystosowanym doń
telegramie gratulacyjnym, iż jego nazwisko zostanie zapisane złotymi zgłoskami w
dziejach Kościoła katolickiego [9]. Nawiasem mówiąc, również abisyńscy mahometanie
zatelegrafowali do przywódcy Włoch w roku 1937 z nie mniejszym zachwytem - po
to, by
zapewnić, że świat muzułmański uważa go za „swego protektora" [10]. Bo też
Mussolini
już dawno dał się poznać jako „przyjaciel świata islamskiego", kazał wznieść bądź
odrestaurować wiele meczetów w Libii oraz zakładać szkoły arabskie i
przyczynił się
nawet do powstania wyższej uczelni, na której poznawano islamską kulturę i prawo
koraniczne [11].
Mussolini, ze swej strony, przysłużył się Watykanowi tym, że narzucił dyrektorom i
rektorom włoskich szkół, by czytano w nich Nowy Testament. Była to lektura
obowiązkowa dla profesorów uczelni i nauczycieli, którzy mieli objaśniać go
dzieciom. „Ta
ksiąska jest największym, i najpotrzebniejszym dziełem" - głosi pewien dekret.
"W ten
sposób rząd narodowy chce dzieci, a poprzez nie duszę narodu włoskiego
sprowadzić na
drogę, która powinna pozwolić naszej ojczyźnie osiągnąć prawdziwą, majestatyczną
wielkość" [12].
Po zawarciu układu laterańskiego również kardynałowie zaświadczyli w piśmie
skierowanym 9 marca 1929 roku do papieża, iż faszystowski dyktator rządzi „na
polecenie Bożej Opatrzności" [13]. W rok później kardynał Vannutelli po raz
kolejny
stwierdził: „Bardzo podziwiam Mussoliniego, który zasługuje na wielki
szacunek" [14]. I
wkrótce dzieci włoskie wypowiadały następującą modlitwę, ułożoną przez
Kościół: „Duce,
dziękuję ci, że mi pozwoliłeś dorastać w zdrowiu i sile. Boże drogi, chroń
naszego Duce,
Żeby długo rządził faszystowskimi Włochami" [15]. Zresztą, w ogóle ówczesne
podręczniki
dla włoskich szkół podstawowych składały się w jednej trzeciej z fragmentów
katechizmu
i modlitw, a w dwóch trzecich z wypowiedzi gloryfikujących faszyzm i wojnę.
Nic dziwnego więc, że Watykan zaakceptował bez zastrzeżeń faszystowską agresję na
Abisynię. Włoski marszałek de Bono przyznaje bez ogródek w poprzedzonej wstępem
Mussoliniego książce La preparazione e le prime operazioni, że sam w roku 1932
namówił
Mussoliniego do tej wojny i czynił do niej od roku 1933 tajne przygotowania,
między
innymi poprzez przekupywanie dowódców, podległych negusowi Etiopii, przy czym
postawa władcy tego kraju nie miała dla niego Żadnego znaczenia [16].
Podczas gdy cały świat potępił tamtą faszystowską agresję, Kościół katolicki,
a zwłaszcza
wyższy kler włoski, stanął po stronie Mussoliniego. W dniu 27 sierpnia 1935
roku, kiedy
Włochy intensywnie przygotowywały się do wojny, papież oświadczył, iż wojna
obronna
(!) mająca za cel ekspansję (!) coraz liczniejszej ludności, może być
sprawiedliwa i
słuszna [17]. Zaledwie w kilka dni później, a na cztery tygodnie przed inwazją, 19
arcybiskupów i 57 biskupów wystosowało do Mussoliniego, zamieszczony w
„Osservatore
Romano", telegram, w którym czytamy: „Katolickie Włochy modlą się o to, by nasza
ukochana ojczyzna, dzięki jej rządowi bardziej zjednoczona niż kiedykolwiek
przedtem,
stawała się coraz potężniejsza" [18].
Gdy 3 października Włosi wkroczyli do Abisynii, entuzjazm faszystów i
purpuratów - przez
naród nie podzielany - był bezgraniczny. Włoscy biskupi wezwali duchowieństwo do
przekazywania złota i dzwonów na potrzeby - oby zwycięskiej - wojny i z ambon
dołączali
swoje głosy do wypowiedzi agitatorów, którzy reprezentowali partię faszystowską.
Arcybiskup Tarentu nazwał ową agresję „świętą wojną, krucjatą", a poprzedziło tę
konstatację odprawienie mszy na pokładzie jednej z łodzi podwodnych [19].
Arcybiskup
Neapolu urządził procesję z Pompei do Neapolu, w trakcie której niesiono obraz
Madonny,
równocześnie zaś samoloty wojskowe zrzucały ulotki gloryfikujące w tym samym
zdaniu
Najświętszą Panienkę, faszyzm oraz kampanię abisyńską [20]. Włoscy Żołnierze
przesyłali
z tej wojny nawet karty pocztowe, na których widać otoczoną gwiazdami Madonnę z
Dzieciątkiem na wieżyczce czołgu, spowitego dymem w czasie ostrzeliwania przez
piechotę. Podpis: „Ave Maria" [21]. Arcybiskup Mediolanu, kardynał Schuster, który
jesienią 1935 roku pobłogosławił wojska wyruszające na front, porównał
Mussoliniego z
Cezarem, Augustem i Konstantynem, i pouczył włoską dziatwę szkolną, że poprzez to,
czego dokonuje Duce, „wypowiedział się Bóg, który jest w niebie" [22].
Wielu innych purpuratów błogosławiło podczas tej wojny armaty i bombowce, i
wyrażało
w imieniu Kościoła katolickiego aprobatę dla niej [23]. Jeden z naukowców
związanych z
Harvard University twierdzi, iż co najmniej 7 włoskich kardynałów, 29
arcybiskupów i 61
biskupów poparło tamtą faszystowską agresję natychmiast, i to nie zważając na
zawarty
w roku 1929 konkordat, bezwzględnie zakazujący biskupom wszelkiej aktywności
politycznej [24]. Nawet pewien katolik przyznał później: „Mussolini został
potępiony przez
cały świat - z wyjątkiem papieŜa" [25].
Właśnie w czasie wojny abisyńskiej watykańskie czasopismo jezuickie „Civiltà
Cattolica"
przedstawiło przesłanki etyczne kolonizacji gospodarczej tak oto, iŜ
„katolicka teologia
moralna nie potępia bynajmniej wszelkiej ekspansji gospodarczej, której
dokonuje się z
zastosowaniem przemocy". Przeciwnie: państwo może w przypadku nieuniknionej
konieczności „dowieść swego prawa do istnienia agresywnym podbojem", o ile
całkowicie
wyczerpały się jego rezerwy i o ile przedtem bezskutecznie zastosowało wszelkie
pokojowe metody działania [26].
Jak ostentacyjne było poparcie Kościoła katolickiego dla faszyzmu właśnie we
Włoszech,
niech uzmysłowi także relacja z pompatycznego wiecu na zakończenie kongresu
eucharystycznego, który odbył się w maju 1937 roku w Taranto (Tarencie), relacja
zaczerpnięta z niemieckiego czasopisma „Stimmen der Zeit", wydawanego przez
jezuitów: „Kardynał udał się z Najświętszym Sakramentem na pokład okrętu
wojennego, nad którym powiewała flaga papieska. Dookoła niego zgromadzili
się najwyżsi rangą dowódcy, a na innych okrętach floty wojennej pozostali"