Dodaj do ulubionych

Co lubisz?

02.02.04, 17:53
Lubie wiosne , i slonce, zimy mam juz dość
Lubie dobre wino nie lubie wódki

taki może glupi temat ale czekam na odpowiedzi...
Obserwuj wątek
    • users1 Re: Co lubisz? 02.02.04, 19:25
      Co lubię? hm... różne rzeczy i te małe i te wielkie, a chyba najbardziej lubię,
      gdy komuś jestem potrzebny i mogę mu w tej potrzebie pomóc.
      Pozdrawiam
      W.2
      • czuk1 Re: Co lubisz? 03.02.04, 07:13
        users1 napisał:

        > Co lubię? hm... różne rzeczy i te małe i te wielkie, a chyba najbardziej
        lubię,
        >
        > gdy komuś jestem potrzebny i mogę mu w tej potrzebie pomóc.
        > Pozdrawiam
        > W.2
        Ja lubię swoją pracę. Jak przestanę zawodowo pracować to... znajdę sobie coś
        innego np.... inną pracę... i trochę (na ile finanse wystarczą)będę zwiedzał. M
        • januszx Re: Co lubisz? 03.02.04, 08:57
          Jesli Wiloa porusza sprawę pór roku to muszę zauważyć ,że
          lubię zimę śnieżną i wiosnę , gdy wszystko się budzi do życia,
          bardzo podoba mi się lato gorące i jesień nostalgiczna, kolorowa...

          ale nie przepadam np. za zimowa pluchą- taką jaką mamy od kilku dni:(
          j
    • ryza_malpa1 Re: Co lubisz? 03.02.04, 12:34
      A ja lubie jesień słoneczna i ciepłą :)
      A zimową pluche taka jak od kilku dni wprost uwielbiam - poprostu jest
      ciepło :} i daje złudzenie , ze wiosna już do nas idzie:)
      POza tym, lubie rolade ustrzycką i piwo.Wino Carlo Rossi i ser brie albo
      plesniak w zestawie .
      Lubie nocne rodaków rozmowy i ludzi z pasją.
      Zime w ciepłych krajach i chlodne skandynawskie lato.
      Nie lubie mrozu i piekielnych upałów.

      ...............
      A jużnie ma wiekszej przyjemności jak usiąść z przyjaciółmi wieczorem w
      knajpianym ogródku w krakowie, pic piwo, gadac i jeść dobre rzeczy (
      najchetniej polędwice wołową z pieczonymi ziemniakami :P~~~~

      ...
      No moze jest większa przyjemność - miska pomidorów prosto z krzaka z cebulka i
      oliwą :P~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~ach, to dopiero w sierpniu.........
    • alfia Re: Co lubisz? 07.02.04, 18:39
      ile WY fajnych rzeczy lubiecie:-) naprawdę:-)
      tak sobie czytam i myslę, że mozna by powiedzieć powidz mi co lubisz a powiem
      Ci kim jesteś:-) zgadzacie się?
      jak tak sobie myslę co to ja lubie to myślę, że tyle rzeczy, że trudno byłoby
      wymienić ale kilka:
      słońce gorące
      i gdy się budzę
      lubię
      i gdy zasypiam
      też lubię
      i jeszcze kawę poranną
      z piaaaanką
      i ruch na ulicach
      taki co budzi
      dzien do zycia
      i jeszcze tyle
      tyle lubię
      że ech...

      • users1 Re: Co lubisz? 07.02.04, 22:58
        Alfia tak ładnie napisała o tym co lubi, że aż w jej słowach dostrzegam coś z
        poezji Jonasza Kofty, zapewne dlatego przypomniał mi się wiersz Jego wiersz,
        jeżeli pozwolicie zacytuję

        Ździebełko-ciepełko

        Wiem, że miłość jest udręką
        Bo się wszystkiego od niej chce
        Ja pragnę mało, malusieńko
        A właściwie jeszcze mniej

        Ździebełko ciepełka
        W codziennych piekiełkach
        W wyblakłym na szaro obłędzie
        Różowa perełka, ździebełko ciepełka
        Znów wiem, że jakoś to będzie

        Gdy serce ukłuje przykrości igiełka
        I biedne się czuje, niczyje
        Ciepełka ździebełko
        Ździebełko ciepełka
        Wystarczy i wszystko przemija

        Ździebełko ciepełka
        Diamencik ze szkiełka
        Czułości kropelka na listku
        Ciepełka ździebełko
        Tkliwości światełko
        W twych oczach wystarczy za wszystko

        Pozdrawiam i życzę wszystkim aby polubili żdziebełka ciepełka
        W.2





        • alfia Re: Co lubisz? 08.02.04, 10:31
          takie "ździebełko ciepełeka" w niedzielny poranek jak miód jak balsamik:-)
          dziękuję Uzersie za to skojarzenie, bo wiersz jest przecudnej urody (jak na
          mój gust;-)
          Ciekawi mnie, co rozumiecie pod wyrażeniem "ździebełko ciepełka" czy raczej
          czym dla Was jest takie "ździebełko ciepełka" czy czasami Wam go brak czy może
          czujecie przesyt i postrzegacie jako mazgajstwo (słyszałam kiedys takie
          określenie... dla mnie ciepelko ździebełka i to nie wyłącznie w stosunku do
          męża, dzieci (bo o to względnie najłatwiej chociaż pewnie i z tym róznie bywa)
          ale takie ździebełko ciepełka postrzegam jak klucz do drugiego człowieka, jak
          coś, co można ofierować mu bezinteresownie i może to być usmiech, pytanie o
          zdrowie, klepnięcie po ramieniu po prostu odrobinę czułości na codzień... czy
          my ludzie potrafimy, jesteśmy dla siebie chociaż troszeczkę czuli czy WY
          jesteście???
          ps. to piękny temat Uzersie i dziękuję CI za jego podjęcie:-)))
          • users1 Re: Co lubisz? 08.02.04, 10:44
            Alfio, obiecałem i oto jestem. No cóż, ale to nie ja podjąłem ten temat. Ja
            tylko próbowałem wierszem Jonasza Kofty w jakiś sposób sparafrazować Twoje
            wypowiedziane wcześniej słowa. Tak przymajmniej one mi się kojarzyły. A co do
            zaproponowanego tematu. Myślę, że każdy z nas ludzi, w tym zwariowany
            stresującym świecie, tak na co dzień, w rodzinie, w domu, w pracy, na ulicy i
            gdzie kolwiek się znajdzie oczekuje od drugiego człowieka "ździebełka ciepełka"
            i tu stawiasz bardzo inbteresujące pytanie; czy je sam daje?
            Niech to pytanie narazie pozostanie otwarte.
            Pozdrawiam
            Miłego Dnia
            W.2
            • alfia Re: Co lubisz? 08.02.04, 11:13
              users1 napisał:

              > Alfio, obiecałem i oto jestem. No cóż, ale to nie ja podjąłem ten temat. Ja
              > tylko próbowałem wierszem Jonasza Kofty w jakiś sposób sparafrazować Twoje
              > wypowiedziane wcześniej słowa. Tak przymajmniej one mi się kojarzyły. A co
              do
              > zaproponowanego tematu. Myślę, że każdy z nas ludzi, w tym zwariowany
              > stresującym świecie, tak na co dzień, w rodzinie, w domu, w pracy, na ulicy
              i
              > gdzie kolwiek się znajdzie oczekuje od drugiego człowieka "ździebełka
              ciepełka"
              >
              > i tu stawiasz bardzo inbteresujące pytanie; czy je sam daje?
              > Niech to pytanie narazie pozostanie otwarte.
              > Pozdrawiam
              > Miłego Dnia
              > W.2

              Uzersie post Twój jak sam przyznajesz jest przemyślany:-) żeby nie poweidzieć
              przemyślny lub zmyślny;-)
              a jeżeli człowiek (mówmy ogólnie;-) nie daje "żdziebełka ciepełka" innym to
              dlaczego...?
              moim zdaniem powodów może być bardzo wiele... umiejętność bycia czułym jest
              umiejętnością czysto ludzką i integralnie związana z charakterem, osobowością
              człowieka... człowiek, który jednak nigdy czułości nie zaznał czy on będzie
              potrafił być czuły?? raczej wątpliwe... z drugiej strony czy bycie czułym
              jedynie dla najblizszych swiadczy o umiejętności bycia czułym??
              czułość jak to łatwo powiedzieć ale zrobić...
              • januszx Re: Co lubisz? 08.02.04, 11:31
                I ja dołączam ...pozwolicie?

                Zrobić chyba jednak trudno! , szczególnie do obcych ..., w jaki sposób
                okazywac czułość ludziom , których mało znamy , którzy sa naszymi ledwie
                niedzielnymi znajomymi...? powiem więcej jak owo "bliższe zainteresowanie"
                zostanie przyjęte?!, może zostaniemy zaskażeni do sądu w związku ze zmianami w
                polskim prawie , gdize wszelkie zachowania mogą byc odebrane przez druga
                strone jako "napastowanie seksualne" jako- godzące w nasza intymność!, gdy
                koleżanka tylko zechcę zdjąc włos , który nam spadł na marynarkę - juz będą
                podstawy do skierowania sprawy przed oblicze trybunału:-)i czy gdzieś tu
                pozostają szczeliny dla żdziebełka ciepełka?
                pozdrawiam
                J
                • alfia Re: Co lubisz? 08.02.04, 11:49
                  januszx napisał:

                  > I ja dołączam ...pozwolicie?
                  >
                  > Zrobić chyba jednak trudno! , szczególnie do obcych ..., w jaki sposób
                  > okazywac czułość ludziom , których mało znamy , którzy sa naszymi ledwie
                  > niedzielnymi znajomymi...? powiem więcej jak owo "bliższe zainteresowanie"
                  > zostanie przyjęte?!, może zostaniemy zaskażeni do sądu w związku ze zmianami
                  w
                  > polskim prawie , gdize wszelkie zachowania mogą byc odebrane przez druga
                  > strone jako "napastowanie seksualne" jako- godzące w nasza intymność!, gdy
                  > koleżanka tylko zechcę zdjąc włos , który nam spadł na marynarkę - juz będą
                  > podstawy do skierowania sprawy przed oblicze trybunału:-)i czy gdzieś tu
                  > pozostają szczeliny dla żdziebełka ciepełka?
                  > pozdrawiam
                  > J

                  He, he nie o to chodzi, nie o to nie... "ździebełko ciepełka" czy czułość nie
                  ma zabarwienia ertycznego, jak pisze Erich Fromm (wielki filozof, myśłiciel i
                  pscyholog XX w) - nie ma celu, nie ma apogeum, nie ma końca. Swe zaspokojenie
                  znajduje w samym swym akcie, w radości z tego, że jest czymś przyjaznym, czymś
                  ciepłym, że szanuje i uszczęśliwia drugą osobę, na której się skupia-
                  Takie zachowanie na pewno przez nikogo nie powinno być odebrane jako
                  molestowanie ja piszesz, bo molestowanie jest głównie czy raczej wyłącznie
                  ukieunkowane, nastawione na cel! Czułość to taka trochę przyjazność,
                  zainteresowanie i otwartość na drugiego bezinteresownie i bez celu... o takie
                  czulości mówię:-)
                  pzdr
                  alfia
                  • users1 Re: Co lubisz? 08.02.04, 12:19
                    Ho, ho gracie na górnym "C". Co to jest ta czułość, czy od razu ma mieć barwę
                    miłości, seksu, czy erotyki jako takiej? Może jednak w tym otaczającym nas
                    dziwnym świecie "czułość" winna się sprowadzać do grzeczności, uprzejmości
                    uśmiechu dla innych, a może chęci(szczerej chęci) niesienia pomocy dla drugiej
                    osoby, pocieszenia, czy choćby katolickiej miłości bliźniego?
                    POzdr.
                    W.2
                    • januszx Re: Co lubisz? 08.02.04, 12:24
                      jasne ..., że tak , tak naprawdę tez podobnie to widzę...
                      wystarczy odrobinę zainteresować się innym, miły, serdeczny uśmiech nigdy nie
                      będzie podstawą do skierowania sprawy do trybunału:-)
                      pozdrawiam
                      J
                      • ubott.1 Re: Co lubisz? 08.02.04, 12:57
                        O tak tej własnie czułości brakuje nam w zyciu codziennym. I to nie tylko dla
                        rodziny ale jak najbardziej do osób nieznanych. A pole do popisu jest ogromne.
                        Przecież zwykła uprzejmość czy to jako kierowca, pasażer autobusu czy też w
                        sklepie jest jak najbardziej wskazana. Lecz skoro o tym tu mówimy widzę, że
                        jest ona w nas trzeba ją tylko wydobyć i nie bać się konsekwencji jak to Janusz
                        ujął, lecz rozdawać na lewo i prawo uśmiechy i miłe zachowanie a wróci to do
                        nas jeszcze bardziej spotęgowane. I za jakiś czas rozprzestrzeni się to jak
                        morowe powietrze tylko w tym dobrym znaczeniu.
                        • alfia Re: Co lubisz? 08.02.04, 13:21
                          ubott.1 napisał:

                          > O tak tej własnie czułości brakuje nam w zyciu codziennym. I to nie tylko
                          dla
                          > rodziny ale jak najbardziej do osób nieznanych. A pole do popisu jest
                          ogromne.
                          > Przecież zwykła uprzejmość czy to jako kierowca, pasażer autobusu czy też w
                          > sklepie jest jak najbardziej wskazana. Lecz skoro o tym tu mówimy widzę, że
                          > jest ona w nas trzeba ją tylko wydobyć i nie bać się konsekwencji jak to
                          Janusz
                          >
                          > ujął, lecz rozdawać na lewo i prawo uśmiechy i miłe zachowanie a wróci to do
                          > nas jeszcze bardziej spotęgowane. I za jakiś czas rozprzestrzeni się to jak
                          > morowe powietrze tylko w tym dobrym znaczeniu.

                          Dokładnie tak Ubocie o taką czułość mi chodzi, bezinteresowną otwartą postawę,
                          która może si wyrażać w zwykłym usmiechu czy innym zainteresowaniu obcą osobą,
                          bo tak naprawde podobno nasz stosunek do obcych a nie bliskich) demaskuje
                          naszą wrażłiwość na drugiego człowieka... tym, co moje, co ze mnie, z czym tak
                          bardzo się utozsamiam łatwo jest być zainteresowanym i na to wrażliwym ale na
                          obcego... to jest wyzwanie...
                          czy jak piszesz jest to w nas, pewnie tak, w jednych więcej, w drugich mniej
                          ale trzeba tego szukać, bo to piekne uczucia i warto:-)))
                          pzdr
                          a
                          • ubott.1 Re: Co lubisz? 08.02.04, 13:49
                            Szukać i rozdawać za darmo bo jak się lepiej rozejrzymy to nie raz sami
                            dostajemy to od innych. A jak mi kiedyś moja babcia powiedziała, że dobre
                            uczynki wracają do nas podwójnie a złe cztery razy.
                            • alfia Re: Co lubisz? 08.02.04, 14:44
                              ubott.1 napisał:

                              > Szukać i rozdawać za darmo bo jak się lepiej rozejrzymy to nie raz sami
                              > dostajemy to od innych. A jak mi kiedyś moja babcia powiedziała, że dobre
                              > uczynki wracają do nas podwójnie a złe cztery razy.

                              oj tak, tak i trzeba słuchac babć i o, rację mają:-)))
                            • users1 Re: Co lubisz? 08.02.04, 15:16
                              Z Waszymi zdaniami wyrażonymi w tym wątku oczywiście się zgadzam. Tylko niech
                              ktoś mi logicznie wytłumaczy, że choć wiemy jak dzielić bliźnich
                              tym "ciepełkiem" w życiu, jednak na ulicy, w urzędzie, w spklepie jakoś tego
                              mało widać. Kilka dni temu w drugim poscie tego wątku, gdy jeszcze nie było
                              mowy o "ciepełku" napisałem że lubię pomagać ludziom, a sprawia mi wielką
                              satysfakcję gdy moja pomoc okaże się przydatna Może brzmi to nieskromnie,
                              ale.... Nie, nie oczekuję wdzięczności za to co zrobiłem, ale czasami jest mi
                              poprostu przykro, że ten któremu pomogłem jest poprostu delikatnie mówiąc
                              draniem. Przykład? Oto przykład: w niedalekiej przeszłości, pod koniec ubr
                              zawodowo bezinteresownie pomogłem człowiekowi (z oczywistych względów bez
                              szczegółów). A i owszem wychodząc kłaniał mi się w pas i dziękował za to że mu
                              pomogłem, a i za to jak to miło go potraktowałem. Upłynęło kilka dni gdy
                              dowiaduję się że ten człowiek napisał na mnie skargę, grzmiąc w niej jak to był
                              źle przeze mnie potraktowany, jaki byłem względem jego, nazwijmy to mało
                              grzeczny, itd, itd. Jak w takiej sytuacji można dzielić bliźniego
                              tym "ciepełkiem"? Inny przykład w ubr na działce którą posiadam spłonął domek,
                              biegli orzekli to co orzekli, a ja wiem że stało się to dlatego, że dzieliłem
                              jak potrafiłem "ciepełkiem", chyba do tego stopnia, że wybuchł pożar.
                              Właśnie jakiś trudno zrozumieć drugiego człowieka, który zamiast dzielić
                              tym "ciepełkiem" jest taki jaki jest. To czasami zniechęca aby dzielić znowu.
                              Będąc w sklepie, w urzędzie czy innym miejscu, często bywa tak, że przychodząc
                              jestem mile usposobiony, uśmiecham się, grzecznie rozmawiam, a w odpowiedzi
                              słyszę warczenie niby wściekłego psa. Obiektywnie muszę jednak przyznać, że w
                              ostatnim okresie dużo zmieniło się na lepsze, ale niestety nie wszystko i nie
                              zawsze.
                              Pozdrawiam obdzielając Was wszystkich "ździebełkiem ciepełka"
                              W.2
                              • alfia Re: Co lubisz? 08.02.04, 15:54
                                users1 napisał:

                                > Z Waszymi zdaniami wyrażonymi w tym wątku oczywiście się zgadzam. Tylko
                                niech
                                > ktoś mi logicznie wytłumaczy, że choć wiemy jak dzielić bliźnich
                                > tym "ciepełkiem" w życiu, jednak na ulicy, w urzędzie, w spklepie jakoś tego
                                > mało widać. Kilka dni temu w drugim poscie tego wątku, gdy jeszcze nie było
                                > mowy o "ciepełku" napisałem że lubię pomagać ludziom, a sprawia mi wielką
                                > satysfakcję gdy moja pomoc okaże się przydatna Może brzmi to nieskromnie,
                                > ale.... Nie, nie oczekuję wdzięczności za to co zrobiłem, ale czasami jest
                                mi
                                > poprostu przykro, że ten któremu pomogłem jest poprostu delikatnie mówiąc
                                > draniem. Przykład? Oto przykład: w niedalekiej przeszłości, pod koniec ubr
                                > zawodowo bezinteresownie pomogłem człowiekowi (z oczywistych względów bez
                                > szczegółów). A i owszem wychodząc kłaniał mi się w pas i dziękował za to że
                                mu
                                > pomogłem, a i za to jak to miło go potraktowałem. Upłynęło kilka dni gdy
                                > dowiaduję się że ten człowiek napisał na mnie skargę, grzmiąc w niej jak to
                                był
                                >
                                > źle przeze mnie potraktowany, jaki byłem względem jego, nazwijmy to mało
                                > grzeczny, itd, itd. Jak w takiej sytuacji można dzielić bliźniego
                                > tym "ciepełkiem"? Inny przykład w ubr na działce którą posiadam spłonął
                                domek,
                                > biegli orzekli to co orzekli, a ja wiem że stało się to dlatego, że
                                dzieliłem
                                > jak potrafiłem "ciepełkiem", chyba do tego stopnia, że wybuchł pożar.
                                > Właśnie jakiś trudno zrozumieć drugiego człowieka, który zamiast dzielić
                                > tym "ciepełkiem" jest taki jaki jest. To czasami zniechęca aby dzielić znowu.
                                > Będąc w sklepie, w urzędzie czy innym miejscu, często bywa tak, że
                                przychodząc
                                > jestem mile usposobiony, uśmiecham się, grzecznie rozmawiam, a w odpowiedzi
                                > słyszę warczenie niby wściekłego psa. Obiektywnie muszę jednak przyznać, że
                                w
                                > ostatnim okresie dużo zmieniło się na lepsze, ale niestety nie wszystko i
                                nie
                                > zawsze.
                                > Pozdrawiam obdzielając Was wszystkich "ździebełkiem ciepełka"
                                > W.2

                                Tak, tak Uzersie nie sposób się z Tobą nie zgodzić. Jednak życie nie jest
                                idealne, wspominaliśmy o cierpieniu i pomieszaniu i ludzie nie są aniołami.To
                                są fakty. Każdy z nas na pewno ma wiele takich blizn czy nawet jeszcze
                                otwartych ran doznanych od tych bliźnich czasami zadawanych na oślep i w
                                sposób okrutny. Bywa tez, że naszymi oprawcami są ludzie, dla których jak Ty
                                cos dobrego zrobilismy czy wręcz Ci, których uważaliśmy za przyjaciół. Tak,
                                tak, tak... To bardzo smutne, zniechęcające. Jasne, sama niejednokrotnie
                                wątpiłam w człowieka a sartrowskie "piekło to inni" dźwięczało w uszach.
                                Kolejne rany odbierają sponataniczność, powodują, że zamykamy się na innych,
                                że kazdego podejrzewamy o złe skołonności, które może akurat w tym momecie sa
                                tylko maskowane...Pojawia się obawa, ze nigdy niewiadomo z kim człowiek
                                przystaje... Myślę, że są to jedne z większych dramatów przynajmniej dla mnie,
                                że człowiek człowiekowi wilkiem, że znika sponataniczność, szczerość, zaufanie
                                w stosunkach międzyludzkich, które stają się coraz bardziej i bardziej
                                powierzchowne a człowiek poza najblizszą rodziną nie nawiązuje (z reguły)
                                prawdziwie głębokich więzi... Przy tym wszystkim człowiek współczesny, który
                                tyle osiągnął i tyle rzec by mozna dokonał, któremu jakoś tam się wiedzie jest
                                gdzies tam głęboko w sobie straszliwie samotny, pozostawiony samemu sobie,
                                borykający się z innymi i przede wszsytkim z sobą samym...
                                Obraz namalowany przeze mnie nie jest optymistyczny, niestety ale jest jak
                                jest, co możemy zrobić, jak odnaleźć jednak radość i sens w tym wszystkim...
                                Bywają chwile, że bunt w człowieku jest silniejszy niż potrzeba
                                dzielenia "ździebełkiem ciepełkiem" jednak... jak napisałam też już w
                                poprzednich listach na zewnątrz szczęścia się nie znajdzie a cierpeinie i
                                zawody są wpisane w krajobraz życia na stałe...czy ta świadomość czemuś służy,
                                że zawsze może dostać kopniaka? pewnie nie ale złudzenie, że go nie dostaniemy
                                służy nam jeszcze mniej... myślę, że na ile to możliwe powinnismy szukać
                                niezalezności od innych a więzi opierać na braku oczekiwań w świadomości, że
                                nie ma ideałów...jednak sądzę, ze z doświadczen tez czerpać możemy wiele
                                dobrego rozpoznając fałszywych przyjaciół czy demaskując maski wrogów pracując
                                nad tężyzną swojego ducha z dystansem patrząc na kolejne "potknięcia" naszych
                                przyjaciół... a czasami jest tez tak, że trzeba odjeść, rozstać się, bo bywają
                                więzi, które rwą się łatwiej a inne trudniej i nie zatrzymywać czy zszywac na
                                siłe tego, co się porwało... a iść dalej, płynąć z życiem a ono na pewno
                                przyniesie nam nowych przyjaciół, z którymi i tak w końcu się pożegnamy jak i
                                z samym życiem, przecież tylko to jest pewne...
                                nie ma skończonej, doskonałej, jedynej odpowiedzi czy warto
                                dzielić "żdziebełkiem ciepełka" ... czasami warto, czasami nie a czasami wręcz
                                niewarto i poza anonimową grzecznością w sklepie, autobusie czy na ulicy na
                                pewno kazdy z nas z jakims tam bagażem doświadczen jest czujny w tym
                                dzieleniu, czy jest w tym wyrachowanie? hm... według mnie to zwykla ostrośność
                                w obawie przed takimi sytuacjami, które opisał Uzers a które na pewno kazdy z
                                nas niesie na barkach...
                                Więc reasumując uzersie "żdziebelko ciepełka" najpiekniej brzmi w piosence a w
                                życiu jak to w życiu różnie bywa:-)))
                                pozdrawiam ciepło:-)ździebełkiem:-)
                                • users1 Re: Co lubisz? 08.02.04, 16:25
                                  W zasadzie Droga Alfio dokonałaś podsumowania tematu. Nic dodać nic ująć.
                                  Nie mniej jednak pozwolę sobie jeszcze na małą refleksję.
                                  Mimo tych wszystkich doświadczeń ciążących na naszych barkach, musimy ciągle
                                  wmawiać sobie, że nie, nie jest aż tak źle, aby zamknąć się na innych, na ich
                                  potrzeby, na ich troski, aby być dla drugiego człowieka wilkiem. Przecież to są
                                  tacy sami ludzie jak my, mają złe, ale i mają dobre dni. Sami przecież
                                  potrzebujemy tego "ździebełka ciepełka", sami wręcz go oczekujemy, czasami od
                                  osoby bliskiej, a czasami od osoby prawie nie znanej. Zatem oczekując tego od
                                  innych dzielmy się tym swoim "ciepełkiem" z innymi, dzielmy się szczególnie z
                                  tymi którzy tak bardzo go potrzebują. Może to jest ktoś bliski, może to jest
                                  urzędnik, a może petent (w przenośni i w dosłownym tego znaczeniu), może to
                                  jest żebrak, a może ktoś kto stracił właśnie pracę, może ktoś kto przeżywa
                                  jakiś własny dramat. Nie zamykajmy się zatem na innych ludzi, którzy wręcz
                                  oczekują, że choć "ździebełko" własnego "ciepełka" im damy.
                                  Bo cóż byłby watr ten świat bez bez możliwości dawania.....
                                  Pozdrawiam
                                  W.2
                                  • users1 Re: Co lubisz? 08.02.04, 16:39
                                    Przeczytałm jeszcze raz to co napisaliśmy w tym wątku. Myślę, że do wirsza
                                    Jonasza Kofty warto dorzucić jescze jeden, tym razem ks. Jana Twardowskiego:

                                    Śpieszmy się

                                    Śpieszmy się kochać ludzi tak szybko odchodzą
                                    zostaną po nich buty i telefon głuchy
                                    tylko to co nieważne jak krowa się wlecze
                                    najważniejsze tak prędkie że nagle się staje
                                    potem cisza normalna więc całkiem nieznośna
                                    jak czystość urodzona najprościej z rozpaczy
                                    kiedy myślimy o kimś zostając bez niego(...)

                                    Pozdrawiam
                                    W.2



                                    • januszx Re: Co lubisz? 08.02.04, 16:53
                                      I co dodać do tych pięknych słów...? z uwagą przeczytałem... jestem pod
                                      dużym rażeniem!.
                                      Czy ciągle musimy dostawać od zycia po d...?, czy musimy cierpieć?, czy wciąż
                                      musimy liczyc się z tym ,że zostaniemy skrzywdzeni?,
                                      myslę ,że tak:-( >niestety< , gdyz właśnie cierpienie nas uszlachetnia...cóż
                                      życie to nie bajka, nie raj, a ludzie nie są idealni.
                                      Poza tym my równiez nie zawsze zachowujemy się doskonale, i czasami w skutek
                                      naszych uczynków inni są smutni:-(czyż nie?
                                      pozdrawiam
                                      J
                                    • alfia Re: Co lubisz? 08.02.04, 17:40
                                      pikne słowa śpieszmy się:-)
                                      i jeszcze "to nie doskonali, lecz niedoskonali potrzebują naszej miłości" jak
                                      powiedział Oscar Wilde ale ostrożnym trzeba być lub przynajmniej się starać;-)
                                      • wiloa Re: Co lubisz? 08.02.04, 19:19
                                        o nie wiedziałam ,że "mój" temat tak ładnie sie rozwinie, tak ciekawie
                                        pisaliscie...pieknie
                                        i co ja tu mam jeszcze dodac , tez lubie pomagać innym a takze i gdy mi
                                        pomagaja:) , ale teraz sa ciezkie czasy , ludzie nie za bardzo chca pomagac
                                        tym co są w gorszej sytuacji , mysla o sobie , sę egositami, kazdy dba o swoje
                                        dobro , zeby zarobic , chcoby i kosztem slabszych , wykorzystac , oszukać
                                        napelnic swoj portfel! pognebic drugiego , a przynajmniej go olac! swiat jest
                                        straszny!, tak mie sie wydaje. nie za wielu jest takich wspnailomyslnych ,
                                        ktorzy mysla jeszcze o tych mniej przedsiebiorczych,slabych takie dzis mam
                                        myśli, moze to zły dzien?
                                        • users1 Re: Co lubisz? 08.02.04, 22:01
                                          Wiloa. Nie tylko jest materializm, jest jeszczr miłość i to nie tylko ta
                                          erotyczna, ale miłość człowieka do człowieka, gdzie nie ważna jest płeć, alę są
                                          ważne inne elemnty współżycia międzyludzkiego. Kocgajmy się wzajemnie, szanujmu
                                          się wzajemnie, a napewno to pomoże przetrwać światu. Może to zbyt wzniosłe
                                          słowa, ale przecież.....
                                          W.2
                                          • ubott.1 Re: Co lubisz? 09.02.04, 00:04
                                            Cóż piekne tu sa opisy z nasej strony. Ale czy nie myślicie, że troszkę sami
                                            psujemy to żdziebełka myśląc, że cos co zrobimy powinniśmy dostać chociaż
                                            uśmiech. Przecież dajemy coś bezinteresownie. A dana osoba jak ma jakiś problem
                                            może nawet nie umie nam podziekowac pochłonięta swym problemem. Nie oczekujmy
                                            za cos co dajemy rewanżu. Może nas to urazic owszem ale czy nie jest tak, że to
                                            jest trochę taki zły nawyk dawać ale zaraz też brać. Taka nie całkowita
                                            bezinteresowność. Wybaczcie jak kogos uraziłem, nie to miałem w zamiarze. Chce
                                            tylko zwrócić uwagę Waszą na taką "moralnośc pani Dulskiej".
                                            • users1 Re: Co lubisz? 09.02.04, 06:26
                                              W związku z tym, że ja wczoraj pisałem o pewnego rodzaju "niewdzięczności"
                                              poczuwam się do napisaniea kilku słów z samego rana. Drogi Ubottcie, źle mnie
                                              zrozumiałeś, nigdy nie daję po to żeby dostawać. Chciałem jednak pokazać
                                              postawy ludzkie, które powodują, że człowiek w swoim dawaniu staje się
                                              delikatnie mówiąc jakby poskromiony, co powoduje, że może zastanawiać się, czy
                                              rzeczywiście trzeba, czy rzeczywiście należy dawać. Zaraz w następnym poscie
                                              znajdziesz na te pytania odpowiedź. Nie odnoszę tego do siebie, ale przecież
                                              wsród nas są różni ludzie. Jeżeli ktoś daje to "ciepełko", a w zamian coś
                                              oczekuje, robi to z wyrachowaniem. Uważam, że by było lepiej gdyby nie robił
                                              tego w ogóle.
                                              Pozdrawiam
                                              Miłego Dnia
                                              W.2
                                              • czuk1 Re: Co lubisz? 09.02.04, 07:20
                                                users1 napisał:

                                                > W związku z tym, że ja wczoraj pisałem o pewnego rodzaju "niewdzięczności"
                                                > poczuwam się do napisaniea kilku słów z samego rana. Drogi Ubottcie, źle mnie
                                                > zrozumiałeś, nigdy nie daję po to żeby dostawać. Chciałem jednak pokazać
                                                > postawy ludzkie, które powodują, że człowiek w swoim dawaniu staje się
                                                > delikatnie mówiąc jakby poskromiony, co powoduje, że może zastanawiać się,
                                                czy
                                                > rzeczywiście trzeba, czy rzeczywiście należy dawać. Zaraz w następnym poscie
                                                > znajdziesz na te pytania odpowiedź. Nie odnoszę tego do siebie, ale przecież
                                                > wsród nas są różni ludzie. Jeżeli ktoś daje to "ciepełko", a w zamian coś
                                                > oczekuje, robi to z wyrachowaniem. Uważam, że by było lepiej gdyby nie robił
                                                > tego w ogóle.
                                                > Pozdrawiam
                                                > Miłego Dnia
                                                > W.2
                                                Ja dziękuję wszystkim za ciepełko. Na naszym forum nie ma osoby (spośród
                                                często piszących) która nie ma w sobie daru dawania ciepła. Może faktycznie
                                                nie ma w nas (szczególnie to dotyczy mężczyzn, i nie tylko na tym forum- bo i
                                                mnie dziewczyna to mówi)odruchu wyrażania miłości i zadowolenia z kontaktów z
                                                drugim wartościowym człowiekiem. Wyjaśniam wtedy (i teraz), że mnie się wydaje -
                                                kiedy jest sytuacja "super" - że to jest normalne i komentarza, czy
                                                rozpamiętywania, czy podziękowań - nie wymaga. Okazuje się, że należy
                                                zachowywać się wylewnie i cieszyć z każdej chwili szczęścia. Mówić o tym.
                                                To takie zwierzenia przy okazji. M
                                                • januszx ździebełko 09.02.04, 08:51
                                                  Na naszym forum zrobiło się ...cieplutko:-), chyba nawet nie trzeba rozpalac w
                                                  kominku ..?, chociaż...

                                                  Pozwolę zobie zauważyć : dla mnie jest niesamowite , iż forumowicze tak
                                                  odważnie rozmawiają na tematy uczuć , to nie jest łatwe, ale jakże ważne.
                                                  Miły Ubocie nie odniosłem wrażenia ,że za nasze "żdziebełko" wyczekujemy z
                                                  wyrachowaniem na dwa inne ździebełka - jak powiedziała babcia:-)
                                                  jednakże z pewnością istotne jest to ,że powiedziałóes o tym głośno:-)
                                                  pozdrawiam o poranku
                                                  J
          • czuk1 Re: Co lubisz? 10.02.04, 08:25
            alfia napisała:

            > takie "ździebełko ciepełeka" w niedzielny poranek jak miód jak balsamik:-)
            > dziękuję Uzersie za to skojarzenie, bo wiersz jest przecudnej urody (jak na
            > mój gust;-)
            > Ciekawi mnie, co rozumiecie pod wyrażeniem "ździebełko ciepełka" czy raczej
            > czym dla Was jest takie "ździebełko ciepełka" czy czasami Wam go brak czy
            może
            > czujecie przesyt i postrzegacie jako mazgajstwo (słyszałam kiedys takie
            > określenie... dla mnie ciepelko ździebełka i to nie wyłącznie w stosunku do
            > męża, dzieci (bo o to względnie najłatwiej chociaż pewnie i z tym róznie bywa)
            > ale takie ździebełko ciepełka postrzegam jak klucz do drugiego człowieka, jak
            > coś, co można ofierować mu bezinteresownie i może to być usmiech, pytanie o
            > zdrowie, klepnięcie po ramieniu po prostu odrobinę czułości na codzień... czy
            > my ludzie potrafimy, jesteśmy dla siebie chociaż troszeczkę czuli czy WY
            > jesteście???
            > ps. to piękny temat Uzersie i dziękuję CI za jego podjęcie:-)))


            Naprawdę w formie żartu. Ale treść jest prawdziwa. Temat molestowanie
            seksualne. Wg standardów (pojęć) Unii Europejskiej niektóre klepnięcia
            mieszczą się w kategorii "molestowanie fizyczne".
            Tylko dla ciekawości (nie żeby szpanować, lecz zapoznawałem sie z tym w pracy)
            podam co mieści sie w tym szerokim pojęciu: czynienie propozycji, domaganie się
            korzyści seksualnych albo proszenie o nie, obrażliwe flirtowanie, obrażliwe
            komentowanie stroju i ubioru, szantaż seksualny, nalegające i pożądające
            spojrzenia, gesty, niesłużący niczemu dotyk, popychania, klepnięcia.

            Wiem, że Alfia nie miała tego na myśli. Ja też nie miałem (kiedyś) na myśli
            molestowania seksualnego - mając nawyk - kiedy przechodząc koło koleżanek w
            pracy, musiałem dotknąć ich (ale tylko ładnych, grubych malowanych,
            tapirowanych, wyżelowanych) włosów. Teraz to mieści się w pojeciu molestowanie
            seksualne.
            Ciepełko idące od najbliższych i od współpracownikow - procentuje w postaci
            dobrego zdrowia i poprawia wyniki pracy wszelkiej.
            Pzdr M
    • alfia Re: Co lubisz? 09.02.04, 19:39
      Dzien. dobry Wszystkim czy raczej dobry wieczór, pamiętacie mnie jeszcze
      troszkę;-)
      Chciałabym się ustosunkować do tej bezinteresowności, o której mówiliście
      dzisiaj... I cóż zgadzam się z Wami i nie zgadzam do końca Mili moi:-) i
      postaram się Wam tę niezgodę uzasadnić.
      Ubott mówisz o moralności Pani Dulskiej, ale ja rozumiem dulszczyznę jako
      kołtuństwo i obłudę głównie...Człowiek obłudny to taki, który w swoim oku nie
      widzi belki, ale u brata swego źdźbło dostrzeże...I przepraszam, ale nie
      uważam, że ktoś jest obłudny czy zalatuje od niego dulszczyzną, jeśli wzamin
      za swoją bezinteresowną życzliwość pragnie tez bezinteresownej życzliwości...
      I tutaj moi drodzy powiem wprost wszyscy jesteśmy egoistami no może za
      wyjątkiem świętych, ale tego akurat nie wiem, bo żadnego świętego nie znam...
      Jesteśmy egoistami, bo jesteśmy ludźmi... Ktoś rozróżnił egoistów na mądrych i
      głupich... Mądrzy egoiści interesują się innymi a głupi tylko sobą... I ten
      podział wydaje mi się bliski prawdy... Moi Drodzy począwszy od czasów
      pierwotnych musieliśmy być wyposażeni w egoizm, w czasach, kiedy homo sapiens
      chadzał w skórach, mieszkał w jaskiniach i polował na grubego zwierza miał
      bardzo rozbudowany instynkt samozachowawczy: wyostrzone zmysły chroniły go
      przed niebezpieczeństwem, które zewsząd czyhało... Czy również i teraz nie
      czyha niebezpieczeństwo i zagrożenie, w świecie, w którym co prawda panuje
      pokój a o bezpieczeństwo dba wojsko i policja czy czujemy się na pewno
      bezpieczni?? Nie mówię nawet o przestępczości, ale gdy przyjaciel zdradzi,
      żona odejdzie z kochankiem;-)człowiek, któremu wyświadczyliśmy przysługę
      oszuka... Czy możemy pozostać bezinteresowni?? Ufni?? Nie, ja w to nie wierzę
      i przestrzegam przed bezinteresownością, która równa się dla mnie z
      naiwnością... Oczywiście dobry człowiek, który pełny jest empatii i
      zainteresowania innymi nie raz i nie dwa zostanie oszukany a jego ufność
      odarta i okaleczona mimo to po wylizaniu ran uwierzy nie raz... Jednak
      doświadczenie uczy, że nie każdy, komu na pierwszy rzut oka patrzy dobrze z
      oczu taki właśnie jest, doświadczenie uczy rowniez, że nie wszystko jest
      takie, na jakie wygląda a fałsz i pozór to nowa bron człowieka przeciwko
      człowiekowi...
      I żeby nie było wątpliwości Moi Drodzy pewnie, że chcialbym żeby miłość
      człowieka do człowieka, o której pisze Uzers zatryumfowała i żeby na świecie
      nie było wojen, kłótni, zawiści, ksenofobii i wielu, wielu brzydkich cech,
      przez które bezinteresowność, ufność i miłość zawsze będą prześladowane...
      Jednak taki jest świat, daleki od idealnego a cierpienia i niesprawiedliwości,
      głupoty wszelakiej wyjaśnić się nie da...
      Z uwagi na to wszystko ja opowiadam się za zdrowym egoizmem, jako za taką
      tarczą obronną przed wszystkimi pułapkami i podstępami tego świata, przed
      którymi i ta tarcza nie ochroni nas do końca... Tarcza ta jednak, mądrze
      używana w żadnym razie nie stępi prawdziwej wrażliwości na drugiego człowieka,
      nie zagłuszy zainteresowania i niesienia pomocy tym, którzy tego potrzebują...
      Jednak z uwagi na to, że każdy ma swoje ograniczenia, że mamy tez granicę
      wytrzymałości na ciosy, z obawy musimy być ostrożni... I gdybyż tylko taki był
      egoizm to byłby "święty" egoizm...Tak myślę...
      Weźmy zwykły przykład zapraszamy kogoś na herbatkę to oczekujemy, że
      zaproszenie owo zostanie przyjęte, czyli mamy egoistyczny mały interesik, aby
      oczekiwanie nasze zostało spełnione a jeśli zostanie odrzucone a my na nie
      liczyliśmy to będzie nam zwyczajnie, po ludzku przykro i to też można uznać za
      egoizm:-) Przykładów moznaby mnożyć oczywiście:-)
      Jeśli tylko za wzajemną troskę wymagać będziemy troski a za zainteresowanie
      zainteresowania czy pomocy, od kogoś, komu w potrzebie jej udzieliliśmy nie
      uważam, ze jest to wyrachowane, obłudne czy interesowne. Taki świat, takie
      życie a ludzie powiązani łańcuchem różnych powiązań a powiązania te powinny
      satysfakcjonować obie strony związku i zawsze, gdy tak nie będzie strona
      pokrzywdzona, niedoceniona, oszukana kiedyś odejdzie, zrezygnuje czy więcej
      dawać nie będzie, bo uważam jest to niemożliwe i jest to egoistyczne, ale czy
      inaczej moglibyśmy przetrwać???
      Pozdrawiam bardzo wszystkich serdecznie i ciepło:-)
      alfia
      • januszx Re: Co lubisz? 09.02.04, 21:10
        Jednak
        > doświadczenie uczy, że nie każdy, komu na pierwszy rzut oka patrzy dobrze z
        > oczu taki właśnie jest,


        w tej kwestii się zgadzam , jest coś takiego ,że oczy Cię nie oszukają

        doświadczenie uczy rowniez, że nie wszystko jest
        > takie, na jakie wygląda a fałsz i pozór to nowa bron człowieka przeciwko
        > człowiekowi...
        > I żeby nie było wątpliwości Moi Drodzy pewnie, że chcialbym żeby miłość
        > człowieka do człowieka, o której pisze Uzers zatryumfowała i żeby na świecie
        > nie było wojen, kłótni, zawiści, ksenofobii i wielu, wielu brzydkich cech,
        > przez które bezinteresowność, ufność i miłość zawsze będą prześladowane...
        > Jednak taki jest świat, daleki od idealnego a cierpienia i
        niesprawiedliwości,
        > głupoty wszelakiej wyjaśnić się nie da...



        cóż ludzie są ułomni, maja swoje ograniczenia , popełniają błędy ,
        rzeczywiście trudno sobie wyobrazić ,żeby to mogło sie zmienić...:-(

        > Z uwagi na to wszystko ja opowiadam się za zdrowym egoizmem, jako za taką
        > tarczą obronną przed wszystkimi pułapkami i podstępami tego świata, przed
        > którymi i ta tarcza nie ochroni nas do końca... Tarcza ta jednak, mądrze
        > używana w żadnym razie nie stępi prawdziwej wrażliwości na drugiego
        człowieka,
        > nie zagłuszy zainteresowania i niesienia pomocy tym, którzy tego
        potrzebują...
        > Jednak z uwagi na to, że każdy ma swoje ograniczenia, że mamy tez granicę
        > wytrzymałości na ciosy, z obawy musimy być ostrożni... I gdybyż tylko taki
        był
        > egoizm to byłby "święty" egoizm...Tak myślę...
        > Weźmy zwykły przykład zapraszamy kogoś na herbatkę to oczekujemy, że
        > zaproszenie owo zostanie przyjęte, czyli mamy egoistyczny mały interesik,
        aby
        > oczekiwanie nasze zostało spełnione a jeśli zostanie odrzucone a my na nie
        > liczyliśmy to będzie nam zwyczajnie, po ludzku przykro i to też można uznać
        za
        > egoizm:-) Przykładów moznaby mnożyć oczywiście:-)
        > Jeśli tylko za wzajemną troskę wymagać będziemy troski a za zainteresowanie
        > zainteresowania czy pomocy, od kogoś, komu w potrzebie jej udzieliliśmy nie
        > uważam, ze jest to wyrachowane, obłudne czy interesowne. Taki świat, takie
        > życie a ludzie powiązani łańcuchem różnych powiązań a powiązania te powinny
        > satysfakcjonować obie strony związku i zawsze, gdy tak nie będzie strona
        > pokrzywdzona, niedoceniona, oszukana kiedyś odejdzie, zrezygnuje czy więcej
        > dawać nie będzie, bo uważam jest to niemożliwe i jest to egoistyczne, ale
        czy
        > inaczej moglibyśmy przetrwać???


        Niestety to chyba jest prawda ,zdaje się ,że paancerzyk ochronny musimy
        wdziewać ale starajmy się być otwarci ..ile sie tylko da !

        > Pozdrawiam bardzo wszystkich serdecznie i ciepło:-)
        > alfia

        i ja równiez pozdrawiam i przepraszam - bardzo sie spieszę ...,więc
        odpowiedziałem jedynie częsciowo:-)
        J11:)
      • users1 Re: Co lubisz? 09.02.04, 21:21
        Nie potrafię nic mądrego wymyśleć, ba nawet gdyby chcieć to i polemizować z tym
        co napisałaś się nie da. Zatem jeżeli pozwolisz Droga Alfio podpisuję się pod
        tym co napisałaś.
        Pozdrawiam
        W.2
        • ubott.1 Widze ze włozyłem kij w mrowisko. 09.02.04, 23:04
          Oczywiscie, ze egoizm jest i bedzie w nas. Mnie zwykle bardzo denerwuje jak to
          zdziebełko widzimy w oku innego człowieka a nie w swoim. Czesto spotykałem sie
          takze z krytykowaniem ludzi, których prawie nie znało. Za to rozmowy przy jakis
          spotkaniach rodzinnych o np. biedzie, ze bedzie coraz gorzej doprowadzały juz
          mnie do kresu wytrzymałosci. I to mówili o niej nie Ci co byli biedni tylko
          jeden dwa samochody, dom 3 kondygnacje, drugi dom kupiony, auto działka. Nie
          lubie strasznie takiego marudzenia. Wiec i do pomagania innym bezinteresownie
          mam podobny stosunek.
          • wiloa Re: Widze ze włozyłem kij w mrowisko. 10.02.04, 16:50
            ubott.1 napisał:

            > Oczywiscie, ze egoizm jest i bedzie w nas. Mnie zwykle bardzo denerwuje jak
            to
            > zdziebełko widzimy w oku innego człowieka a nie w swoim. Czesto spotykałem
            sie
            > takze z krytykowaniem ludzi, których prawie nie znało. Za to rozmowy przy
            jakis
            >
            > spotkaniach rodzinnych o np. biedzie, ze bedzie coraz gorzej doprowadzały
            juz
            > mnie do kresu wytrzymałosci. I to mówili o niej nie Ci co byli biedni tylko
            > jeden dwa samochody, dom 3 kondygnacje, drugi dom kupiony, auto działka. Nie
            > lubie strasznie takiego marudzenia. Wiec i do pomagania innym
            bezinteresownie
            > mam podobny stosunek.
            Tez podobnie mysle , jakos ostatnio spotykam duzo takich ludzi, którym powodzi
            sie dobrze , maja duzo kasy ale ciagle im mało , czy nie powinno byc tak ,że
            trzeba czasami się zastanowić i pomyśleć takze o swoim bliźnim ?, przecież
            jest tylu potrzebujących , biednych opuszczonych aż szkoda mówic.
            pozdrowienia wiloa
    • alfia Re: Co lubisz? 11.02.04, 15:02
      popieram Ubotta naprawdę marudzenie i narzekanie tak powszechne w naszym
      krajobrazie niestety ale wpływa na mnie deprymująco i przygnębiająco a fakt, ze
      nie potrafię w tym znaleźć powduje, ze w momentach takich kiedy pwoinnam
      powiedzieć "tak, tak jest ciężko gwałtu, rety co za świat, co za ludzie" jest
      mi niedobrze i duszno... nie wiem dlaczego my ludzie tak bardzo lubimy
      rozprawiać o chorobach, przestępstawach, katastrofach, głodzie, bezrobociu bez
      przerwy i bez wytchnienia...nie pojmuję, bo naprawde rozmowy takie, zwłaszcza
      towarzykie nie mają najmniejszego sensu, niczemu nie służą a wzmagają tylko
      powszechny nastrój marazmu i odrętwienia... tak mało w nas radości, uśmiechu a
      zycie przeciez zawsze niosło będzie jakieś mniejsze czy większe problemy,
      którym trzeba stawiać czoła, czasami z bólem, jasne ale jednak jeśłi nie dzieje
      się naprawde źle trochę więcej radości, usmiechu i luzu naprawde by nam nie
      zaszkodziło, prawda??:-))
      • users1 Re: Co lubisz? 11.02.04, 21:51
        Długo się zastaniawiałem nad tym co Alfia z Ubotem napisali. Trudno zarzucić,
        że nie mają racji, dlatego jeszcze raz, mimo wszystko proponuję "ździebełko
        ciepełka" tak dla wszystkich i na codzień.
        Pozdrawiam
        W.2
    • szekla Re: Co lubisz? 12.02.04, 20:23
      lubie: gdy zmeczona po pracy do domu sie slaniam a tam czeka na mnie szklanka
      dobrej herbaty, cisza bloga, dobra ksiazka, cieply pled, nutki mozartowskie i
      zawsze steskniony kot.Te zwykle piec minut spokoju, jak ja to lubie.
    • szekla Re: Co lubisz? 15.02.04, 13:30
      "mocartowskie nutki" to mialo byc zwyczajne sluchanie muzyki klasycznej. A pies
      czy kot? co za roznica? wazne, ze jest.
      Co lubie jeszcze? lubie swoja prace i lubie tez gdy wolne mam, tak jak dzisiaj
      coby odsapnac troche, oddech wyrownac.
      Lubie duzo rzeczy...wlasnie dochodze do wniosku, ze lubie byc komus
      potrzebna.Ale nic na sile ot takie zwykle bycie czlowiekiem

      pozdrawiam niedzielnie, poobiednie
Inne wątki na temat:

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka