Dodaj do ulubionych

Gaba jedzie

19.01.11, 14:16
Oczywiście chodzi mi o pamiętną eskapadę Gabrieli zakończoną wiadomo jak. Gadaliśmy już o tym, ale tak mnie jakoś wzięło na zebranie tego do kupy.

Od samego początku az do końca wkurza mnie ten wątek, że!

Gaba rusza spod domu, żegnana przeraźliwym lamentem Ignacego, bo jedzie samochodem! Ignacy w tej scenie zachowuje się jak "ciemna prosta chłopka z Podlasia", która na widok automobilu żegna się szerokim gestem i leci do chałupy kury połapać, gromnicę zapalać i różaniec klepać. Co u licha, Gaba nigdy wczesniej nie siadała za kierownicę, że jej ojciec tak histeryzuje?! No dobra, Gaba stawia na swoim i odjeżdża. I kiedy już pracowicie przebiła sie przez śródmiejskie korki na Roosevelta, Św. Marcin i na trzech czwartych Alei Niepodległości (swoją drogą nie jest to jedyny możliwy wyjazd z Roosevelta na Pobiedziska i nie rozumiem, czemu oni wszyscy tamtędy właśnie jeżdżą, tak samo jak nie rozumiem, dlaczego Autorka z uporem maniaka każe im chodzić w okolice Dominikanów przez Most Teatralny - ulicą Libelta byłoby dwa razy bliżej), dzwoni do niej Laura i prosi, żeby zawróciła. Nie, że chce z nią jechać do Patrycji (to wyszło później, kiedy okazało się, że mogą jechać przez Kostrzyn), ale żeby ją zabrać, bo ona musi na pocztę (nawet nie jestem pewna, czy o tej poczcie powiedziała przez telefon, a nie dopiero, kiedy Gaba zabrała ją z chodnika). Gaba posłusznie zawraca, znowu pcha się przez korki, zabiera Tygrysa spod domu i znowu wpada w korki Roosevelcko-Świętomarcińskie... Czy mnie się dobrze przypomina, że ona zawiozła Laurę na pocztę na Kościuszki? PO CO? W odległości kilku-kilkunastu minut spaceru od Roosevelta 5 mieszczą się cztery placówki pocztowe. Do każdej z nich Laura mogła sobie spokojnie podejść, nie zawracając głowy matce.

Jedyna możliwość, jaka mi przychodzi do głowy (a nie mam książki pod ręką) jest taka, że to była niedziela i te inne poczty były nieczynne. Ale w niedzielę Kościuszki też jest nieczynne, jest czynna tylko poczta na dworcu. W każdym bądź razie, pakowanie się Laury do samochodu jest ni przypiął, ni wypiął.

Gaba odstawia córkę na pocztę, po czym jedzie po swoich panów do Multikina. I znowu - na co, po co? Wcześniej nie było mowy o tym, że ma ich stamtąd zabrać, a tu wszyscy wsiadają i jada sobie na zakupy i jeszcze coś tam załatwiać, zajmuje to sporo czasu, po czym Gaba odwozi ich do domu. To w końcu po co ona wyjechała? To ma być ta jej "odpoczynkowa" podróż?

No dobra, w końcu wyjeżdżają, Laura zostaje w Kostrzynie w celach tajnych, Ignaś zostaje w Pulpecjowie na biwaku, i oto rozpoczyna się doprowadzająca mnie do szału epopeja pt. Straszliwy Wypadek Gabrieli i Jego Skutki Dla Planety Ziemia.

Zawsze denerwowały mnie, jak Was wszystkich, nieustanne hołdy dla Gabrieli, Matki Boskiej Borejkowskiej, ale ten wątek wypadku jest tak kuriozalny, że bardziej nie można! Dlaczego właściwie Grzegorz zainteresował się, że żony nie ma, bladym świtem? Skoro nie wróciła poprzedniego dnia wieczorem, to raczej mało prawdopodobne było, że pojawi sie w domu w okolicach szóstej rano, prawda? Albo G i G powinni wczesniej ustalić, kiedy Gabriela wraca ("będę dzisiaj wieczorem", "wrócę jutro, nie czekaj z kolacją" względnie "nie wiem, kiedy wróce, zadzwonię i ci powiem"), albo Grzegorz powinien się zaniepokoić nieco później - o, na przykład jest popołudnie, a tu Gabrysia nie daje znaku życia, a przecież nawet jak jest u Florków, to dzwoni do domu ot tak, żeby porozmawiać. Babol again.

W świat idzie wieść, że Gaba miała wypadek i jest w szpitalu. I mnie w tym momencie wszystko opada. Wszyscy Borejkowie z przyległościami zachowują się tak, jakby Gabriela w stanie terminalnym, z uszkodzeniem pnia mózgu dogorywała na OIOM-ie. Oczywiście, że jest poszkodowana, ja tego nie neguję - złamany obojczyk, złamana szczęka, złamana noga czy co tam jeszcze, to jest poważne uszkodzenie ciała, ale normalny człowiek zaczyna od pytania, jaki jest stan chorej. I kiedy słyszy, że jest połamana, ale wypadek był niegroźny, i że nie ma - co najważniejsze - obrażeń wewnętrznych, to nie "łapie się oburącz za usta", nie zaczyna ryczeć wniebogłosy i nie wysyła wolontariatu ONZ do zakomunikowania jakże strasznej nowiny seniorowi rodu. Scena komunikowania seniorowi rodu też bije rekordy idiotyzmu - najpierw Natalia i Robert chcą go zabrać "do kina i na lody", żeby potem delikatnie poinformować go, co się stało. Zapewne Ignac byłby im szalenie, głęboko wdzięczny, gdyby czekali z nowiną przez kolejne trzy godziny, o tak... Ignac zresztą zachowuje się jak kompletnie zdziecinniały staruszek, krzycząc, że "jak to, [tamten drugi kierowca] nie zauważył?! Gabrysi?!" Nie no, jasne, powinien był zauważyć biegnące przed gabrysiną astrą zajączki, sarenki i fruwające kukułki, chóralnym kukaniem oznajmiające, że z drogi, bo Bóstwo nadjeżdża!

Tak więc dla mnie cała ta historia, da capo al fine, jest jednym wielkim, w pośpiechu i na kolanie pisanym babolem, w którym nic nie trzyma się kupy. Ignacy czytającego Pana Tadeusza nawet mi się spodobał, ten opis był taki kojący... Ale już Laura-jestem-taka-zła-a-ty-taka-dobra-Stalowooka mnie umarła.

Last but not least - tak, ja również odebrałam tę całą historię jako kategoryczne napomnienie Metatrona: "Gabrysia nigdzie nie będzie jeździć, nie będzie próbować poświęcać czasu sobie, bo nie po to została stworzona - a jak już raz się wyłamała, to sami zobaczcie, co z tego wynikło! Mwahahaha!" I bardzo, ale to bardzo ta teza mi się nie podoba.
Obserwuj wątek
    • retro-story Re: Gaba jedzie 19.01.11, 14:31
      No mnie najbardziej umarlo zdanie o tym, ze "dobrze, ze Astra poszla na zlom, przynajmniej nikt juz nie bedzie mial wypadku", czy jakos tak. Idiotyzm stulecia.
      • jamniczysko Re: Gaba jedzie 19.01.11, 14:41
        Mnie umarła Gaba postanawiająca, że się nie zgodzi na operację, tylko zrośnie sama.

        A, i mąż z synem, przynoszący niezrośniętej scrabble.
        • kkokos Re: Gaba jedzie 19.01.11, 19:10
          jamniczysko napisała:

          > Mnie umarła Gaba postanawiająca, że się nie zgodzi na operację, tylko zrośnie s
          > ama.

          nie nie, ona tak zareagowała otumaniona lekami, wkrótce po przyjęciu do szpitala. a potem już się nie stawiała.
    • soova Re: Gaba jedzie 19.01.11, 15:03
      Co prawda książki z tą sceną nie czytałam, ale powiem jedno. Kropka w kropkę tak zachowuje się w konfrontacji z faktem, że ma zmotoryzowaną córkę, moja mama, pokolenie MM. Co prowadzi mnie do wniosku, że MM nie tyle potępia za pomocą tej sytuacji Gabrielę, która nie ma prawa mieć własnego życia i własnych przyjemności, ile po prostu ujawnia swój lękliwy i pełen uprzedzeń wynikających z praktycznej nieznajomości tematu stosunek do motoryzacji. :) Zwłaszcza to zdanie o tym, że lepiej, że Astra poszła na złom, bo już nie będzie więcej wypadków, jakoś dziwnie mi tu pasuje do układanki. Może zresztą nie było pierwszoplanową intencją autorki ujawnianie jej podejścia do problemu, ale jednak jakoś tak wyszło ono przy okazji. :)
      • kkokos Re: Gaba jedzie 19.01.11, 19:34
        Może zresztą nie było pierwszoplanową inten
        > cją autorki ujawnianie jej podejścia do problemu, ale jednak jakoś tak wyszło o
        > no przy okazji. :)

        ja myślę, ze soova może mieć rację.
        moja matka - też z tego pokolenia - gdy po raz pierwszy wsiadła do mojego samochodu, żegnała się gestem jeszcze szerszym od ignacego udającego chłopkę z podola :) tak ze dwa lata po tym, jak zrobiłam prawo jazdy prosiła mnie, bym broń boże nie jeździła po ciemku - zlitowałam się nad nią w końcu i uświadomiłam, że jeśli wychodzę z pracy o 17, jadę do niej po dziecko (które u niej spędzało czas po szkole) i dopiero do domu, to przez pół roku kalendarzowego absolutnie nie mam szans wyrobić się przed zmrokiem.

        myślę sobie też, że być może cała ta histeria wokół gaby "nie, ty już nigdy nie możesz prowadzić", której to psychozie uległa też laura, nie jest napisana na poważnie. być może to takie ciepło-zabawne ma być, taka pełna miłości odautorskiej ironijka, ma pokazać przez rozmiar tej głupoty, jak bardzo wszyscy tę gabę kochają, że aż wariują - tym bardziej powinniśmy kochać borejków, że tak reagują...
    • truscaveczka Re: Gaba jedzie 19.01.11, 15:45
      No patrzcie jak zdalaczynnie toksyczne gniazdo kary wymierza oddalającym się:
      Gaba - wypadek (a wcześniej dopust Boży - Bernard jako okrasa czułej randki), Laura - choroby (ospa w NiN, grypa w TiR, gorączka w CzP), Pyza - wpadka na jakimś szlajaniu się po Toruniu... Pewnie dałoby się więcej przykładów znaleźć.
      • paszczakowna1 Re: Gaba jedzie 19.01.11, 21:46
        > No patrzcie jak zdalaczynnie toksyczne gniazdo kary wymierza oddalającym się:

        Ale tylko tym płci żeńskiej, płeć męska najlepiej niech pojedzie w cholerę na stypendium.
        "Bo męska rzecz - być daleko
        A kobieca - wiernie czekać"
        • truscaveczka Re: Gaba jedzie 20.01.11, 14:46
          O to to!
        • rozdzial43 Re: Gaba jedzie 20.01.11, 19:09
          > "Bo męska rzecz - być daleko
          > A kobieca - wiernie czekać"


          "Bo on do wojska (stypendium) był przynależniony
          A ona za nim płakała, na, na, na"

          Taki mi się jakoś samo zanuciło :D
      • yowah76 Re: Gaba jedzie 21.01.11, 19:27
        Mnie sie to jakos kojarzy literacko... u Carrolla tak było chyba? Kraina Chichów? kto wyjechal z napisanej rzeczywistosci ten marnie czezł?
        Moze Gaba miala dośc...
    • nessie-jp Re: Gaba jedzie 19.01.11, 16:11
      Wszystko już napisałyście, ja tylko dodam kolejną absurdalną rzecz, która mnie wkurza
      • the_dzidka Re: Gaba jedzie 27.01.11, 08:43
        > Wszystko już napisałyście, ja tylko dodam kolejną absurdalną rzecz, która mnie
        > wkurza
    • bupu Re: Gaba jedzie 19.01.11, 18:01
      > W świat idzie wieść, że Gaba miała wypadek i jest w szpitalu. I mnie w tym mome
      > ncie wszystko opada. Wszyscy Borejkowie z przyległościami zachowują się tak, ja
      > kby Gabriela w stanie terminalnym, z uszkodzeniem pnia mózgu dogorywała na OIOM
      > -ie. Oczywiście, że jest poszkodowana, ja tego nie neguję - złamany obojczyk, z
      > łamana szczęka, złamana noga czy co tam jeszcze, to jest poważne uszkodz
      > enie ciała, ale normalny człowiek zaczyna od pytania, jaki jest stan chorej. I
      > kiedy słyszy, że jest połamana, ale wypadek był niegroźny, i że nie ma - co naj
      > ważniejsze - obrażeń wewnętrznych, to nie "łapie się oburącz za usta", nie zacz
      > yna ryczeć wniebogłosy i nie wysyła wolontariatu ONZ do zakomunikowania jakże s
      > trasznej nowiny seniorowi rodu.

      A potem oczywiście całe Jeżyce walą tłumnie do szpitala, pochylić się z troską nad łożem Gabrieli Bolejącej. Nie to, żeby rzetelnie połamanej jednostce, która jest obolała i otumaniona lekami do tego stopnia, że nie wie, czy jest ranek, czy wieczór, potrzebny był przede wszystkim święty spokój, skąd stado gości kłębi się w pokoiku Gabrieli nieustannie. I przyłażą nawet poza godzinami odwiedzin (Laura bowiem przyszła, kiedy było już ciemno, czyli po godzinie ósmej wieczorem). Nawet ledwie żywy Dmuchawiec tupta do szpitala.

      Oraz dorzuciłabym jeszcze jednego minibabolka. Mianowicie to, że Gaba wybudziwszy się po drutowaniu szczęki, może bez problemu gadać. Z twarzą jak bania i obolałą żuchwą mówi się kiepawo, naprawdę.
    • kkokos Re: Gaba jedzie 19.01.11, 18:42
      > Jedyna możliwość, jaka mi przychodzi do głowy (a nie mam książki pod ręką) jest
      > taka, że to była niedziela i te inne poczty były nieczynne.

      nie, to był piątek 13 czerwca 2008
    • ateh7 Re: Gaba jedzie 19.01.11, 18:55
      > Gaba rusza spod domu, żegnana przeraźliwym lamentem Ignacego, bo jedzie samocho
      > dem!

      Nie, nie nie! Ignacy czuł, rozumiecie, CZUŁ, że to własnie wtedy wydarzy się wypadek! To jest ten borejkowski szósty zmysł, Natalia ma to samo.



      Scena komunikowania seniorowi rodu też bije rek
      > ordy idiotyzmu - najpierw Natalia i Robert chcą go zabrać "do kina i na lody",
      > żeby potem delikatnie poinformować go, co się stało.

      To miało chyba być taktowne i delikatne :)

      Ignac zresztą zachowuje się jak kompletnie zdziecinniały staruszek, krzy
      > cząc, że "jak to, [tamten drugi kierowca] nie zauważył?! Gabrysi?!" Nie no, jas
      > ne, powinien był zauważyć biegnące przed gabrysiną astrą zajączki, sarenki i fr
      > uwające kukułki, chóralnym kukaniem oznajmiające, że z drogi, bo Bóstwo nadjeżd
      > ża!

      Każdy ma najwidoczniej obowiązek uwzględniać św, Gabrielę na drodze.

      > Tak więc dla mnie cała ta historia, da capo al fine, jest jednym wielkim, w poś
      > piechu i na kolanie pisanym babolem, w którym nic nie trzyma się kupy. Ignacy c
      > zytającego Pana Tadeusza nawet mi się spodobał, ten opis był taki kojący... Ale
      > już Laura-jestem-taka-zła-a-ty-taka-dobra-Stalowooka mnie umarła.

      Przy tym dostałam szału. Już wolałabym, żeby to Gaba doznała olsnienia, że być może powinna lepiej zajmować się córkami. Laura, przepraszająca męczennicę Gabe za to, ze ośmiela się żyć, była nie do wytrzymania.
      • kkokos Re: Gaba jedzie 19.01.11, 19:21
        > > Gaba rusza spod domu, żegnana przeraźliwym lamentem Ignacego, bo jedzie s
        > amocho
        > > dem!
        >


        mało tego, tam jest potem taki dialog z laurą:
        laura: nigdy więcej nie siądziesz za kierownicą! zabraniam ci! tacy jak ty powinni dostawać zakaz prowadzenia pojazdów mechanicznych.
        gaba: nie jestem złym kierowcą...
        laura: ale inni są

        oczywiście żadna z pań nigdy w życiu nie słyszała o tym, by obrażenia w wypadku odniósł pasażer samochodu. im się to przecież nie zdarza, więc zakaz dotykania kierownicy jest cudowną ochroną przed wszelkim złem.
        znane mi dwie ofiary wypadków samochodowych zostały rozjechane na pasach (w tym jedna na zielonym świetle dla pieszych) - myślę, że laura naprawdę nie wykazała się dalekowzrocznością i stanowczo powinna zakazać matce przechodzić przez ulicę w każdych okolicznościach!



        • ateh7 Re: Gaba jedzie 20.01.11, 00:06
          Skoro rodzina tak kocha Gabę, powinni zamknąc ją w komórce albo którymś z pokoi, np. w zielonym. Wtedy na 99% nic by się jej nie stało a jest i spora szansa, że już nigdy więcej nie usłyszelibyśmy o tej upiornej postaci.

          No chyba, że zaczęłaby tam potajemnie pisac sztuki teatralne :)
    • kkokos Re: Gaba jedzie 19.01.11, 19:04
      albo Grzegorz powinien się zaniepokoić nieco później - o, na przy
      > kład jest popołudnie, a tu Gabrysia nie daje znaku życia, a przecież nawet jak
      > jest u Florków, to dzwoni do domu ot tak, żeby porozmawiać. Babol again.

      grzegorz czekał na gabę do pierwszej w nocy, kiedy to postanowił zadzwonić do niej, ale uznał, że to nie pora na telefony. o siódmej rano obudziła go telefonem róża. zaczął dzwonić po szpitalach, o 11 o wypadku dowiedzieli się florkowie - nie wiemy, czy grześ był już wtedy w szpitalu, czy dopiero jechał. w każdym razie dalej jest o tym, że "grześ wiernie tkwił" przy łóżku gaby, gdy się obudziła. a gdy się obudziła, okazało się, że "jest już sobotnie popołudnie", a grzegorz przy jej łóżku śpi. odpędzony stamtąd wkrótce przez ignacego, który każe mu się iść do domu porządnie wyspać.
      ja wiem, ze niektórzy reagują na stres snem, ale - pomijając już to, że w tej rodzinie to monopol na sen miał doktor pałys - to jak można zasnąć w środku dnia przy łóżku chorego, mając zresztą głowę i duszę pełną myśłi typu "nie mógłbym żyć bez ciebie, dzieki bogu, że ocalałaś"??

      • staua Re: Gaba jedzie 19.01.11, 19:30
        No coz, moj syn byl w szpitalu przez pierwsze trzy miesiace zycia i zapewniam Cie, ze mimo strachu o jego zycie (nie byla to zlamana noga), czesto zdarzalo mi sie spac przy jego lozeczku w dzien.
        Po prostu, taki strach (i stres) jest bardzo wyczerpujacy.
        • kkokos Re: Gaba jedzie 19.01.11, 19:37
          naprawdę sądzisz, że dorosły facet, którego żona uległa wypadkowi samochodowemu mniej niż dobę temu, to dokładnie to samo, co wyczerpana porodem i stresem matka noworodka, a potem matka niemowlaka, którego życie przez trzy miesiące jest zagrożone?
          • staua Re: Gaba jedzie 19.01.11, 19:43
            Nie, bo nie wiem, podalam tylko przyklad, ze mozna usnac przy lozku chorego, z ktorym jest sie emocjonalnie zwiazanym.
            Nawiasem mowiac, mnie sie wlasnie wtedy wydawalo, ze tylko dlatego, ze jestem dopiero po porodzie i w stresie (hormony), jestem w stanie w ogole funkcjonowac, a nie padam kompletnie z wyczerpania.
      • staua Re: Gaba jedzie 19.01.11, 19:44
        Pomijajac spanie, na miejscu Grzesia nie poszlabym do domu na rozkaz Ignaca. Wolalabym spac przy lozku.
        • czekolada72 Re: Gaba jedzie 20.01.11, 09:24
          Ja zgadzam sie z MM podwojnie - raz, ze podejscie do wypadku i pobytu w szpitalu w pokoleniu MM i starszym jest jednak jak najbardziej "prawidłowe"; dwa - spanie w szpitalu - bywałam w szpitalu przy łóżku wielokrotnie, i wielokrotnie bywały sytuacje, gdy ja siedziałam, chory przysypiał, ja wychodzic nie chciałam, więc siedziałam sobie cicho dalej i... atmosfera taka, ze oczy zamykaja mi sie same.... I nie ja jedna tego doświadczyłam...

          Natomiast jestem ciekawa, bo musiałam to przeoczyc - skad astra wzięła się w posiadaniu Borejków??
          • ding_yun Re: Gaba jedzie 20.01.11, 11:01
            Mam te same spostrzeżenia i to samo pytanie, co czekolada. Skąd ta astra do cholery?
            • nikusz Re: Gaba jedzie 20.01.11, 11:08
              zaplątała się wśród astrów w kwiaciarni Florek?
              • jamniczysko Re: Gaba jedzie 20.01.11, 11:32
                Grzegorz przyzwyczajony był do samochodu. Już w "Noelce" miał jakiś z bagażnikiem dachowym.;) Po ślubie chyba go nie zostawił ojcu i stryjowi? Potem korzystał z malucha Marka i Idy. W "Czarnej polewce" do Śmiełowa rodzina jedzie trzema samochodami, wśród nich czymś czerwonym (Pyziaczym oplem wyklepanym po zderzeniu z tirem?) i jakąś skodą. Te pozostałe dwa należały chyba do Pałysów i Strybów.
                • czekolada72 Re: Gaba jedzie 20.01.11, 11:34
                  Czyli borejkowa astra = opel Grzesia Stryby?
                  • jamniczysko Re: Gaba jedzie 20.01.11, 11:45
                    No, w takim niedomówieniu...;)

                    Myślę, że MM uznała, że inteligenckie małżeństwo w średnim wieku jakieś bezpretensjonalne autko mieć musi.
                  • ananke666 Re: Gaba jedzie 20.01.11, 19:20
                    czekolada72 napisała:

                    > Czyli borejkowa astra = opel Grzesia Stryby?

                    Nie, po drodze był ford nabyty w systemie ratalnym, którego Grzesio nie chciał użytkować w śnieżycę - TiR.
                    • jamniczysko Re: Gaba jedzie 20.01.11, 21:48
                      Ale ford w systemie był wcześniej, przed wielką trojką do Śmiełowa. Tak czy inaczej, Grzesio samochodowy wielce był, grzebał w silniku malucha z przodu i tak dalej.
                      • ananke666 Re: Gaba jedzie 21.01.11, 10:29
                        Pozajączkowało mi się, że oplem z choinką na dachu jeździł w Noelce. Nie pamiętam, co tam mieli, mogło być cokolwiek.
                    • truscaveczka Re: Gaba jedzie 21.01.11, 09:09
                      MSPANC: Tira mieli?
                      • ananke666 Re: Gaba jedzie 21.01.11, 11:33
                        > MSPANC: Tira mieli?

                        Mieli malucha z silnikiem z przodu, magicznie rosnące paprocie, lecący w dół dym i czarną dziurę wchłaniającą łazienki. Czemu nie Tira?
                        • the_dzidka Re: Gaba jedzie 21.01.11, 11:42
                          > Mieli malucha z silnikiem z przodu, magicznie rosnące paprocie, lecący w dół dy
                          > m i czarną dziurę wchłaniającą łazienki.

                          A Florek to nawet martwe pszczoły wskrzesza. Co tam przy tym Tir!
                          • ananke666 Re: Gaba jedzie 21.01.11, 23:07
                            > A Florek to nawet martwe pszczoły wskrzesza. Co tam przy tym Tir!

                            Nie wskrzesza, nie wskrzesza, tylko troskliwie odkłada na cmentarzyk w ulu. Z szacunkiem dla zwłok.
                            • taria Re: Gaba jedzie 22.01.11, 02:03
                              A wiecie, że jak pszczoła robotnica czuje się chora lub słaba, to wylatuje z gniazda i już nie wraca, żeby nie zarazić roju. Tak samo martwe pszczoły są szybko wynoszone z ula przez swoje siostry, aby zachować higienę. Postępowanie Florka to zatem jakiś idiotyzm...
                              • ananke666 Re: Gaba jedzie 22.01.11, 02:49
                                > Postępowanie Flork
                                > a to zatem jakiś idiotyzm...

                                Pomniejszy. Jeden z wielu.
                        • bupu Re: Gaba jedzie 21.01.11, 18:42
                          W obronie Autorki powiem, że maluch model bis 700 posiada silnik jak najbardziej z przodu.
                          • ananke666 Re: Gaba jedzie 21.01.11, 23:01
                            bupu napisała:

                            > W obronie Autorki powiem, że maluch model bis 700 posiada silnik jak najbardzie
                            > j z przodu.

                            Owszem, ale nie mógł być to ten model. Malucha bis produkowano w latach 1987-1991, więc w 1992 raczej nie mógł być opisywany jako przechodzony i przeżarty rdzą, bo liczył sobie w najgorszym razie cztery lata z kawałkiem.
                          • ready4freddy Re: Gaba jedzie 09.02.11, 12:31
                            bupu napisała:

                            > W obronie Autorki powiem, że maluch model bis 700 posiada silnik jak najbardzie
                            > j z przodu.

                            bardzo dobrze, niedostateczny :) Bis nie posiadal silnika z przodu, posiadal za to bagaznik z tylu, w przeciwienstwie do zwyklego "malucha". silnik TEZ mial z tylu, tylko ulozony plasko pod podloga, stad mozliwosc stworzenia z tylu dodatkowego bagaznika.
    • kai_30 Re: Gaba jedzie 20.01.11, 11:35
      A ja znów wiedziona zboczeniem zawodowym - Gabę na łożu boleści odwiedzają studenci... Dla mnie to kuriozum, mimo że z moimi studentami mam bardzo dobre relacje (nieślubny jest moim byłym studentem - to tak dla zobrazowania dobrości tych relacji :D). Nieraz byłam z nimi na piwie (w czasach przeddzieckowych, kiedy jeszcze chodziłam na piwo). Ale jednak, u licha, nie życzyłabym sobie, żeby moi studenci oglądali mnie z podrutowaną szczęką, poczochraną i w rozchełstanej koszuli nocnej, o filuternie wystających spod kołdry różnych fragmentach anatomii w gipsie już nie wspomnę.
      • jamniczysko Re: Gaba jedzie 20.01.11, 11:48
        To nie byli studenci. To były studentki.:) Filolożki, budzące słodkie oczekiwanie w Bernardzie.
        • kai_30 Re: Gaba jedzie 20.01.11, 15:46
          O, cześć Jamnik, to Ty? :)

          Dla mnie płeć nie ma znaczenia, niech sobie będą i studentki, i tak wolałabym nie. Ale może to też wynika z mojej osobistej niechęci do przyjmowania pielgrzymek w szpitalu - nie znoszę! Owszem, mąż (czy niemąż), najbliższa rodzina - prosz bardzo, reszta niekoniecznie. A studentki to jednakowoż osoby obce.
          • jamniczysko Re: Gaba jedzie 20.01.11, 21:50
            Ano ja.
            Mnie bardziej niż Gabrieli było żal zagrypionej Natalii, do której zwalili się licealiści z frezjami. Sama nie toleruję widoku własnej gęby przy grypie, a co dopiero licealistom nią świecić, toż to turpizm czysty.
            • maryboo Re: Gaba jedzie 20.01.11, 22:32
              jamniczysko napisała:
              .
              > Mnie bardziej niż Gabrieli było żal zagrypionej Natalii, do której zwalili się
              > licealiści z frezjami. Sama nie toleruję widoku własnej gęby przy grypie, a co
              > dopiero licealistom nią świecić, toż to turpizm czysty.


              Ja się w ogóle zastanawiam, po co oni tam poleźli. Jak nasz wychowawca w maturalnej klasie poszedł na kilkumiesięczne zwolnienie po ciężkiej operacji, to wysłaliśmy w tzw. delegacji przewodniczącego klasy z życzeniami od ogółu. Chodziło o to, żeby polonista pamiętał, że o nim pamiętamy, a jednocześnie by nie zamęczać go kilkunastoosobową grupą. A Natalia leżała przecież z grypą, a nie dżumą...
              • bupu Re: Gaba jedzie 20.01.11, 22:45
                No jak to po co? Pokazać czytelnikowi jak bardzo młodzież kocha cudowną, uduchowioną panią polonistkę (chociaż w realnym życiu rzeczona młodzież raczej jada takie firany na śniadanie).
                • maryboo Re: Gaba jedzie 20.01.11, 23:03
                  bupu napisała:

                  > No jak to po co? Pokazać czytelnikowi jak bardzo młodzież kocha cudowną, uducho
                  > wioną panią polonistkę (chociaż w realnym życiu rzeczona młodzież raczej jada t
                  > akie firany na śniadanie).

                  To zależy.
                  Aurelię, uczącą w gimnazjum, pożarliby już po pierwszych dwóch tygodniach. Miałam podobną nauczycielkę na tym etapie szkolnym - nie muszę chyba dodawać, że chłopaki z klasy zadbali o to, by nauka była absolutnie niemożliwa.
                  Z drugiej strony, mój wychowawca-polonista w liceum reprezentował typ Natalia + Aurelia + nieobecność ducha Ignacego Borejki. Nie tylko nie utrudnialiśmy mu życia, ale w dodatku na wycieczkach pilnowaliśmy, żeby się biedaczek nie zgubił ;) Młodzież na tym etapie raczej odnosi się do tego rodzaju belfrów z pobłażliwym rozczuleniem. Choć oczywiście, wszystko zależy od ludzi.
        • grimma Re: Gaba jedzie 21.01.11, 14:20
          > To nie byli studenci. To były studentki.:) Filolożki, budzące słodkie oczekiwan
          > ie w Bernardzie.
          to slodkie oczekiwanie bernarda wydaje mi sie jakies takie hmmm oblesne.
          ale ja go nie znosze.
          • jamniczysko Re: Gaba jedzie 21.01.11, 22:06
            Mnie też.
            I "Co za przyjemna sukienka".
            I wpatrywanie się w reklamę bielizny na przystanku.
            I pryszcze.
    • kajaanna Re: Gaba jedzie 20.01.11, 18:14
      Po tym, co napisała Dzidka mam wrażenie, że MM chciała Gabę zabić, ale jej ręka drgnęła w ostatniej chwili.
      • croyance Re: Gaba jedzie 26.01.11, 15:56
        Nie, nie, ona chciala nas przestraszyc, zebysmy zrozumieli, co moglibysmy stracic :-D
      • grimma Re: Gaba jedzie 26.01.11, 22:20
        az we mnie cos drgnelo z radosci jak to przeczytalam. i poczulam zawod ze jej nie zabila

        teraz czuje sie potworem. jak moglam sie cieszyc z czyjejs smierci?
    • ananke666 Re: Gaba jedzie 21.01.11, 00:02
      Tak się zastanawiam. Książki pod ręką nie mam i nie pamiętam dokładnie, czy jest tam opisany przebieg wypadku, a ściślej, którą stroną samochód walnął i w co. Bo był tam sobie taki szczególik, że Gabriela ujrzała kupę odłamków szyby lecącą jej na twarz i zastanawiam się, czy i jak to jest możliwe... Jeśli dostała strzał z boku, od tej strony, od której jej połamało anatomię, to raczej niewiele zobaczyła, bo była bardzo blisko bocznej szyby, no chyba, że chodziło o drugą, ale wyznam, że nie bardzo wiem, w którą stronę poleciałyby odłamki, całkiem możliwe, że w przeciwną. "Filmowo" pasowałaby szyba przednia, w rzeczywistości nie. Ona nie rozwala się na kawałki fruwające w przestworzach, albowiem jest klejona, czyli między warstwami szkła jest folia. Coś tam odleci, ale nie za dużo.
    • grimma Re: Gaba jedzie 21.01.11, 22:58
      Gaba wiezie Tygrysa na poczte zeby z nia porozmawiac.
      przy ich relacji to jest zrozumiale ze jada zupelnie bez sensu z praktycznego punktu widzenia.
      • the_dzidka Re: Gaba jedzie 21.01.11, 23:12
        > Gaba wiezie Tygrysa na poczte zeby z nia porozmawiac.
        > przy ich relacji to jest zrozumiale ze jada zupelnie bez sensu z praktycznego p
        > unktu widzenia.

        Tygrys dzwoni do Gaby, żeby zawróciła i podjechała po nią pod dom (mam już Sprężynę w dłoni :) ). Gaba to czyni. Laura wsiada, i pyta, czy Gabrysia chciałaby, aby ona wyjechała do Wolfiego do Szkocji. I dopiero po uzyskaniu odpowiedzi Laura mówi, żeby ruszać na pocztę. W tekście stoi, że Gaba nawet nie spytała, dlaczego córka nie może przejść tych dwóch przystanków pieszo, ani dlaczego już zaraz teraz musi na pocztę (czyli to, o co i ja pytałam), bo wiadomo, że chce pobyć z mamusią. Nie mogły dokończyć _już rozpoczętej_ rozmowy w samochodzie, pod domem? No i nadal nie wiemy, dlaczego Laura wybrała się na pocztę aż za Most Uniwersytecki, czyli albo na Kościuszki, albo na Dworcową, co jest głupie, bo najbliższą placówkę ma nie "dwa przystanki dalej" (de facto ze cztery), tylko dziesięć minut spacerem od domu, na Dąbrowskiego!
        • the_dzidka Re: Gaba jedzie 21.01.11, 23:35
          >No i nadal nie wiemy, dlaczego Laura wybrała się na pocztę aż za Most
          > Uniwersytecki

          A nawet jeszcze inaczej, to nie Laura się tam wybrała. Laura mówi: Jedziemy na pocztę. Dlaczego Gaba wiezie ją aż tak daleko? Nie na pocztę najbliższą, zaraz za rogiem?! A niby dlaczego? Bo co, tam się nie chadza, bo stamtąd właśnie Gaba wysyłała brzemienny w skutkach telegram do Pyziaka?!
          • kkokos Re: Gaba jedzie 22.01.11, 10:00
            > A nawet jeszcze inaczej, to nie Laura się tam wybrała. Laura mówi: Jedziemy na
            > pocztę. Dlaczego Gaba wiezie ją aż tak daleko? Nie na pocztę najbliższą, zaraz
            > za rogiem?! A niby dlaczego? Bo co, tam się nie chadza, bo stamtąd właśnie Gaba
            > wysyłała brzemienny w skutkach telegram do Pyziaka?!

            e tam, tu akurat udajecie, że nie wiecie - bo przecież obie czują, że ta podwózka to tylko pretekst, że laura ma do powiedzenia coś ważnego, a gdyby miała z tym kłopot, to by ją gaba na pocztę do szamotuł zawiozła, byle tylko dać czas na wyduszenie z siebie tego, co chce wydusić, a nie może.
            inna sprawa, czy czytanie gabie tego listu ma sens. ale to właśnie inna sprawa.
        • kkokos Re: Gaba jedzie 22.01.11, 10:05
          Nie mogły dokończyć _już rozpoczętej_ rozmowy w samochodzie, p
          > od domem?

          nie mogły.
          w trakcie jazdy laura sprawdza, czy gaba na nią nie patrzy, gdy mówi (laura) najważniejsze rzeczy. gaba pyta, czy mogą się zatrzymac i pójść na lody i tam sensownie porozmawiać, laura mówi, że nie, bo się jeszcze rozmyśli. laura przełamie się i wyzna matce to, co chce wyznać tylko wtedy, gdy będzie udawać, że to wszystko mimochodem

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka