26.04.15, 07:43
https://fotoforum.gazeta.pl/photo/1/mb/ma/o33z/QAIioFiI4sb2amtcKX.jpg
Obserwuj wątek
    • scoutek Re: Dziś! 26.04.15, 08:00
      Super!!!!!
      A wabi się..........?
      • gat45 Re: Dziś! 26.04.15, 08:37
        A co tam, jak się oficjalnie wabi ! I tak wyjdzie Pufcio albo Pupulinek, albo coś w tym rodzaju. Albo - co najprawdopodobniejsze - zmiennie. A on i tak będzie przychodzić, kiedy zechce.

        Witamy Pufcia !
    • damakier1 Re: Dziś! 26.04.15, 10:26
      Gratuluję!!!
      A to synek, czy córeczka?
      • ploniekocica Re: Dziś! 26.04.15, 10:50
        Synek. Na imię ma wg fundacji Borys, a na nazwisko rzecz jasna Godunow. I jeszcze go nie ma.
        Ale to jest póki co tymczas, bo co prawda Pingwin się psa domaga, ale terroryzuje, a Ryży siedzi pod kanapą ze strachu, zatem pozostanie u nas na stałe zależy, jak się ułożą trilateralne stosunki w małym mieszkaniu praktycznie pozbawionym drzwi. Ale ponieważ do tej pory zawsze dokocanie i dopsianie przechodziło bez większych problemów więc jestem dobrej myśli.
        Imię docelowe nada mu ewentualny nowy przewodnik (bo nie powiem właściciel) czyli moje dziecko. Bo to ma być dziecka pies, ja mam koty. (Swoją drogą ciekawe jak to będzie w praktyce wyglądać - Ryży tez jest podobno kotem starszego dziecka).

        PS. Aha, jeśli zagości u nas na dłużej, to okrutnie poddamy go zmianom hormonalnym w mózgu za pomocą sterylizacji.
        • scoutek Re: Dziś! 26.04.15, 11:23
          Borys nie Borys cudny jest, tak się uśmiecha, że aż oczka mruży :))))
          STRASZNIE się cieszę za Was i z Wami
          :)))
        • damakier1 Re: Dziś! 26.04.15, 11:33
          Na pewno Wam się to dopsienie powiedzie. Brak drzwi jest zdecydowanie plusem dodatnim, bo zapobiega ulegnięciu pokusie interwencji, izolowaniu delikwentów i pozostawia rzecz całą cudownemu, naturalnemu rzeczy biegowi.
          • ploniekocica Re: Dziś! 26.04.15, 11:49
            Też tak myślę, ale ponieważ fundacja poszukiwała DT lub DS, to zastrzegłam, że może tylko DT. Na wszelki.
            • magdolot Re: Dziś! 26.04.15, 18:47
              Gratul! Pyszny! Powodzenia w stosunkach! Ffffszelkich.
    • ploniekocica Re: Dziś! 26.04.15, 20:54
      Jest! Wygląda dokładnie jak wilczarz irlandzki tylko pięć razy mniejszy. Chudziutki jak nieszczęście. Z wielkimi nowymi zębami, którymi mi już przegryzł palec, bo trzymałam nim koci kabanos. Z Pingwinem się już wąchał, mało tego razem jedli kabanosy i Pingwin mu łapą zabierał spod pyszczka. Ryży pod kanapą, ale na skraju. Pies ma go w nosie.
      Chudziutki jak patyczek, wyciągnięty z jakiegoś prowincjonalnego schroniska. Dzisiaj poszło w Warszawie cztery z sześciu tam obecnych teraz szczeniaków. Jeden równie piękny, na którego też mieliśmy ochotę, niestety został.
      Za chwile pierwszy spacer na pasku od torebki, bo smycz kocia za cienka, a po Gupku wszystkie oddane. Nie umie chodzić na smyczy bidulinka.
      Imienia brak.


      • scoutek Re: Dziś! 26.04.15, 21:57
        Świetny Szczotek, baaaardzo się cieszę
        A ten jego uśmiech mnie rozwala
        • damakier1 Re: Dziś! 26.04.15, 23:10
          Mówisz, Scoutku, że Szczotek? Mnie na pierwszy rzut oka pomyślało się, że Wycior, ale nie miałam odwagi napisać.

          Kocico, sprawozdawaj wszystko pilnie!
          • ewa9717 Re: Dziś! 27.04.15, 00:04
            Wycior za poważny, ale Szczotek, Szczocio ;)
            Śliczny!
    • ploniekocica Dzień drugi 27.04.15, 10:15
      Nawet w najśmielszych marzeniach brałam pod uwagę, że może być aż tak dobrze. Bezimienny pies zachowuje się jakby tutaj mieszkał od urodzenia, a koty traktuje jak meble. Pingwinica jest po prostu zachwycona, bo może sobie bezkarnie kogoś poterroryzować. Ryży jeszcze niepewny i gdy pies się na niego popatrzy to się jeży i wygina w pałąk, ale nie ryczy. Poza tym chodzi normalnie po domu i zaznacza policzkami każdy mebel, a nawet rower.
      Wczoraj wieczorem bezczelny Pingwin położył się na chwilowo opuszczonym przez Psa posłanku (wybrał sobie oczywiście miejscówkę pod krzesłem), a Pies po powrocie po prostu położył się kolo niej. Oczywiście Pingwinica ryknęła i sobie poszła.
      Odszczekuję - Pies chodzi na smyczy bardzo ładnie, tylko są problemy z wychodzeniem z domu, bo generalnie boi się drzwi i trzeba go przez każde drzwi przenosić. Poza tym nie sika na dworze (choć kupę robi) tylko w kuchni, ale to normalne - w końcu wychowywał się w boksie. W ogóle jak na psa schroniskowego jest całkiem zadbany - sierść mu się błyszczy, nowe ząbki bialutkie mu wyrosły, jest ufny, ładnie chodzi na smyczy. Tylko czeka go nieuchronna kąpiel, bo śmierdzi trochę kennelem.
      Wielka torba żarcia (chyba na trzy miesiące mu starczy) zamówiona, obróżka, szeleczki i dwie smycze także, do kompletu kong. Z wrażenia zapomnieliśmy o miskach, ale w przyszłym miesiącu będę zamawiać piasek to i miski przybędą, na razie będzie jadł w ludzkiej. Aha, natychmiast nauczył się pić z poidła. Jakoś tak pod koniec tygodnia (żeby nie stresować) pójdziemy do weterynarza po wskazówki, bo pani z fundacji stwierdziła, że wczoraj był badany przed wypisem ze schrony i wszystko było ok. Zresztą ma na to świadectwo w książeczce zdrowia.
      No dobrze jest :)
      • gat45 Re: Dzień drugi 27.04.15, 10:26
        Oni chyba w schroniskach specjalnie uczą psy, żeby samowolnie nie przekraczały drzwi. PT, choć już jest absolutnie zasiedziały, a nawet rozpanoszony, wciąż wyhamowuje przed uchylonymi drzwiami. Wystarczyłoby, żeby je leciutko nosem popchnął, ale nie - siada i czeka. Sam sobie nie otworzy. Drzwi mają być otwarte jakby ich nie było. Wyjątek stanowi furtka ogrodowa. Tu to on tylko patrzy, jakby się wyślizgnąć na ulicę, choć wie, że bez człowieka nie wolno.
        • scoutek Re: Dzień drugi 27.04.15, 11:48
          Moja poprzednia psina otwierała wszystkie drzwi sama, jak się dało popchnąć nosem to pchala, jak się nie dało to wysuwała łapę i ciągnęła do siebie. Raz się biedulce pomyliło i prawie się przytrzasnęła drzwiami

          Cieszę się słysząc takie informacje od Ciebie, Kocico, choć nie watpiłam w Wasze dobre fluidy domowe
      • damakier1 Re: Dzień drugi 27.04.15, 13:57
        No i super! Coś w tym jest, że człowiek zawsze czarno widzi, a potem wszystko idzie, jak po maśle. Ja przed każdym przygarnianym psem czy kotem snułam najokropniejsze scenariusze, obmyślałam nadzwyczajne strategie i byłam cała w nerwach, a jak przychodziło co do czego, wszystko szło całkiem inaczej niż to sobie wyobrażałam, jeśli nawet na początku ktoś kogoś trzepnął po ryju to zwierzaki wszystko załatwiały między sobą i delikwent gładko wchodził w swe nowe stado. Dlatego spokojna byłam, że wszystko Wam pójdzie dobrze.
        Masz już imiono dla Piesa?
        • ploniekocica Re: Dzień drugi 27.04.15, 14:42
          No, właśnie nie mamy. Zawsze jakoś tak było, że zwierzak przychodził z imieniem wypisanym na mordzie. Się na niego popatrzyło i od razu wiadomo, że to ten i ten. A tym razem jakoś ciężko idzie.
          Damo, czy Wronka sikała w domu po przybyciu ze schrona? A jeśli tak to, jak to załatwiliście?
          Młody jest na tyle kulturalny, że idzie do kuchni i sika (oraz kupa, ale to tylko raz) na terakotę, a nie na parkiet ale wolałabym, żeby jednak robił to na zewnątrz. Szczególnie, że i Ty i Gat macie ogródki i wypuszczenie psa to pikuś, a u mnie jednak buty, klucze i trzy pietra w dół.
          • gat45 Re: Dzień drugi 27.04.15, 15:05
            Pikuś pikusiem, ale zważ, że PT nastał do nas w grudniu i dopiero po pół roku zaczął sam wychodzić do ogródka. Przedtem chyba się bał, że do suchego i ciepłego nie da się wrócić i do ogródka wychodził wyłącznie w towarzystwie. Tak więc buty i wierzchni przyodziewek też obowiązywały.
            Sikanie na terakotę trwało jakieś trzy tygodnie, z widoczną tendencją zniżkową. Za każdym siknięciem na wyjściu był pieszczony i chwalony z zachwytem. Nawet teraz łapię się na tym, że mówię "och, jaki mądry pies !" kiedy podnosi łapę na spacerze :)
            Kiedy po raz pierwszy obudził mnie w środku nocy i po otworzeniu drzwi śmignął pod najbliższy krzaczek w celu oddania moczu, zrobiło się z tego święto ze specjalną nagrodą w postaci chrupiącego ucha świńskiego (smakołyk nad smakołyki) i wygłaskania psa po całości organizmu : od tego czasu zrozumiał, na czym rzecz polega.
            • ploniekocica Re: Dzień drugi 27.04.15, 15:39
              Młody odbył już dzisiaj trzy półgodzinne spacery i miał odbyć czwarty, ale po drodze zobaczyłam kuchnię i to, co w niej, więc odłożyłam, bo nie byłoby na pewno, czego chwalić. Siku nie zrobił ani razu, ale to drugie za każdym razem, a teraz jeszcze w domu. Z czego wynika, iż zaprzestajemy karmienia chudego małego ciałka do oporu i ile piesek zechce, bo to nie idzie w boczki tylko służy do produkcji nawozu.

              Spostrzeżenia kolejne:
              1. Pingwin jest międzygatunkowym dżęderem. Zapewne niektórzy pamiętają, co wyprawiał i jak bardzo się bał Ryżego wówczas kilo osiemdziesiąt. Piesa natomiast, który jak na moje poprzednie psy jest malutki, ale docelowo pewnie swoje piętnaście kilo będzie ważył, od pierwszego wejrzenia miała za nic.
              2. Pies jest, oby tak było zawsze, jest psem niemym.
              Po ilości decybeli, które wydawały moje poprzednie psy jest to zasadniczo bardzo miła odmiana. Przy czym o ile PMŻ szczekał pilnując domu, to labek szczekał wyłącznie na koty, natomiast piszczały oba tak głośno, że zapewne Dama w Szczecinie słyszała, a gdy szłam wyrzucić śmieci to Gupek stał na balkonie albo w oknie i zawodził tak boleśnie podczas mojej podroży w jedną stronę, a radośnie, obserwując mój powrót, iż cała dzielnica na M. wiedziała, że ono dokonuje się dzieło jeszcze wówczas nie objęte ustawą. Nie należy zapominać o histerycznej i bardzo głośnej radości po moim (góra trzyminutowa nieobecność, bo piętro pierwsze, a śmietnik tuż tuż) powrocie.
              3. Pies ów na zdjęciu z olx był sporo młodszy, bo teraz ma jedno ucho (prawe) stojące sztywno, natomiast drugie (nie da się ukryć, że lewe) niby też stojące, ale tak nie do końca. Ciekawa jestem, czy mu to ucho stanie, czy będzie z rodu jednostronnych kłapouszków, jak Wronka i PMŻ.
              4. Po wczorajszym męczącym i pełnym wrażeń dniu Pies wybrał miejscówkę pod krzesłem i tam przeleżał wieczór i całą noc. Natomiast dzisiaj już zachowuje się dokładnie tak, jak jego poprzednicy, czyli przemieszcza się wraz ze mną i wszędzie tam, gdzie ja, uwala na całą długość psa na gołej podłodze. Zero stresu, chowania się po kątach, pies w dom bogowie w dom.
              • ploniekocica cd. 27.04.15, 17:01
                5. Pies ów nie tylko zachowuje się, jakby się urodził w kotolandii, to na dodatek szczeniak z wiejskiego schroniska pierwszy dzień w wielkim mieście, ma kompletnie w nosie ruch uliczny. Ale tak kompletnie, że kiedy prześlizgnęłam się z nim zaułkami do ulicy (gdzie samochody, autobusy i tramwaje), żeby pospiesznie kupić w budce na rogu dwa pory, Pies ów uwalił się w słoneczku na chodniku i prawie zasnął.
                6. Zdecydowanie nie lubi wychodzić z domu, potem na spacerku jest całkiem zadowolony (choć nadal nie sika), potem po schodach (windy nie chcę ryzykować ze względu na drzwi, a poza tym na trzecie piętro ja zazwyczaj wchodzę po schodach) lezie jak na ścięcie, aby wreszcie radośnie powrócić do domu.
                7. Koty z każdą minutą mają go bardziej w nosie i nawet Ryży przechodząc koło niego już nie udaje Karolka z ogonem jak żagiew i chodzi prosto, a nie bokiem. Pingwinica ryczy oczywiście na niego i jest wyraźnie zdegustowana, że po nim to spływa jak po kaczce.
                8. Oba siedziały na parapecie i czekały na nas, a potem powitały nas w przedpokoju.
          • mania.sza Re: Dzień drugi 27.04.15, 15:13
            ploniekocica napisała:

            > No, właśnie nie mamy.

            Patrzę na tego pieska, jest śliczny. I ten szelmowski usmieszek. Pprawie, jak mój :)
            Nie che sie narzucać z imieniem, ale jak patrzę na forkę, to pasuje mi imię, które ma mój pies (właśnie go odwiedzam aktualnie w PL),- Dionizy. Tak sie woła, jak trzeba go przywołać do porządku. Dyzio - jak jest grzeczny. Dynio, Dyniek - jak się przytulamy i pieścimy.
            Twój piesek cudo! Mam nadzieję, że się dogada z domownikami bez problemu.
            • ploniekocica Re: Dzień drugi 27.04.15, 15:54
              Ha, Maniaszo, padła taka propozycja z mojej strony, ale (póki co) półprzewodnik piesa go absolutnie nie zaakceptował. A ponieważ pies jest dziecka, dziecko podpisało umowę adopcyjną i psa utrzymuje (póki co, bo zaraz będą wakacje, a potem dziecko jedzie na erasmusa), to niech imię wybiera samo. Ja tu tylko sprzątam, karmię, wyprowadzam i jak zwykle jestem tą osobą, za która się łazi. Teraz już stadami :)

              A pies wygląda niemal identycznie, jak Pies Mojego Życia, który był mieszanką wilczarza irlandzkiego z owczarkiem niemieckim, tylko o ile tamten był psem ogromnym (choć smukłym raczej i długonogim), to ten będzie pewnie góra wielkości średniego sznaucera (tylko zdecydowanie drobniejszy i też długonogi). Na zdjęciu bez punktów odniesienia wyglądaliby jak przedstawiciele tej samej rasy (kozoboków aka wilczarzy kornwalijskich), z tym, że PMŻ był czarny podpalany na jasno, a ten jest wilczasty podpalany na rudo.
              Ogon natomiast nosi tak pięknie, że mało który pies z wielopokoleniowym rodowodem (nawet tak cudnym jak Dudy) może się takim ogonem poszczycić. O!
              • damakier1 Re: Dzień drugi 27.04.15, 17:41
                Kociczko! Po pierwsze czas już najwyższy, żebyś dała więcej zdjęć - w całości, na stojaka z prawa, z lewa, z przodu i z tyłu. W staniu i w maszerowaniu. Ma być dobrze widać uszy i ogon, w górze i w zwisie.

                Co do sikania, to Wronka nie sikała w domu od początku. Ale Wronka, gdy ją wzięliśmy, miała już rok i niedziel sześć, a przede wszystkim to była połowa bardzo ciepłego maja, drzwi werandy stały na oścież otwarte, a wiadomo, że każdy pies woli sikać i kupy zostawiać w plenerze, a nie w mieszkaniu.
                Ten Twój syneczek, to jeszcze dzieciak jest i ma czas wszystkiego sie nauczyć. To, że nie sika gdzie popadnie tylko idzie do kuchni, to więcej niż połowa sukcesu. Musisz karmić regularnie, o wyznaczonych porach i zaobserwować ile mniej więcej czasu upływa od zjedzenia do wydalenia. I wyprzedzająco, po takim czasie brać go na dwór. Każde siknięcie i zrobienie kupy powinnaś nagradzać myślą, mową i uczynkiem oraz jakimś łakociem, bo nic tak nie motywuje psa, jak łapówka.
                Również, gdy go zobaczysz zmierzającego w stronę kuchni - łap pod pachę i wystawiaj na dwór. I znów - jeśli siknie, chwal i nagradzaj. Myślę, że akurat Tobie nie muszę pisać, że żadne krzyki i połajanki za pozostawione na podłodze przewinienia sensu nie mają. Ale może przeczyta to ktoś, kto tego nie wie, więc powtarzam: kupę sprzątnąć, kałużę wytrzeć, psu tym głowy nie zawracać!
                On, w miarę, jak będzie doroślał, co raz bardziej będzie do spacerowania chętny i nawet się nie spostrzeżesz, jak całą swą działalność wydalniczą na dwór przeniesie.
                Z imionem niechby Twoje dziecko nie zwlekało zbyt długo, bo to jednak bardzo ważne, żeby nie być jakimś bezimiennym stworem, a mieć własne imię, czyli być KIMŚ.

                A w ogóle, to czy pisałam Ci już, że bardzo się cieszę?
                • ploniekocica Re: Dzień drugi 27.04.15, 18:09
                  Oczywiście, że nie karcę, Damo. Li i jedynie, gdy podczas tego sprzątania się schylam i wtedy Pies ów korzystając z okazji karesów się doprasza, stanowczo mówię "nie". I karesuję dopiero po fakcie w miejscu innym.
                  Zresztą wszelkie nauki czystości zostawiam do momentu, gdy będę już go karmiła dobrą szczeniacką karma wg przepisu, co do ilości oraz gdy będę go prowadzała na porządnej smyczy iw porządnych szelkach. Bo póki co to mamy pasek od torebki, który się całkiem sprawdza jako smyczka i za wąska, za cienką i w ogóle niepoważną schroniskowa obróżkę. Co mam nadzieję nastąpi jutro rano, bo sklep internetowy, w którym kupuję jest szybszy od błyskawicy.
              • mania.sza Re: Dzień drugi 27.04.15, 20:32
                No, to przyłaczam się do prośby Damy - czekamy na zdjęcia w profil i en face :)
    • ploniekocica Po burzliwej dyskusji 27.04.15, 22:30
      brane pod uwagę były min.: Merynos (Filip rzecz jasna), Schopenhauer w skrócie Szopek, Leopold czyli Leo, Annaniasz, Lee (od ulubionej postaci literackiej mojego dziecka), Smyk ewentualnie Scout i jeszcze parę.
      I w końcu (tadam) stanęło na tym, że obsikaniec kuchenny ma na imię BAZYL aka Bazyli aka Bazyliszek. O czym jeszcze nie wie. Bo po przegranej potyczce na ogony z Ryżym uwalił się i śpi. Na podłodze, bo na jego posłaniu śpi Pingwin, a Ryży zwycięzca na wszelki wypadek jednak pod kanapą.


      "W przyrodzie tak już jest, że jak coś jest małe, cherlawe i niezbyt mądre, to musi być jadowite" R.Kipling
      • damakier1 Re: Po burzliwej dyskusji 27.04.15, 23:08
        Bazyl, Bazyli..., czyli Baziu - bardzo ładnie!
        • gat45 Re: Po burzliwej dyskusji 27.04.15, 23:33
          damakier1 napisała:

          > Bazyl, Bazyli..., czyli Baziu - bardzo ładnie!
          >

          a od wielkiego dzwonu - Basileus
          Witamy Jego Cesarską Mość !
      • magdolot Re: Po burzliwej dyskusji 28.04.15, 00:25
        > Lee (od ulubionej postaci literackiej mojego dziecka

        Basil Lee.
        Bazyli.
        Tak miau mieć na imię mój syn, który okazał się córką. Bo ja do Fitzgeraldowego Bazyla takoż posiadam słabość, choć coraz bardziej mglistą [odnowić cza!]. Cała rodzina mnię przeklinała i nawet likarz prowadzący się zapluł, że to imię dobre dla kota. - Jak dla kota dobre, to dla ludzia nie?! - Asz w końcu Szaciek rozwiązał ten problem polubownie nad wyraz i skutecznie.

        Ha! Psia sprawa rozkręca się coraz piękniej!
      • mania.sza Re: Po burzliwej dyskusji 28.04.15, 09:19
        Bardzo ładne imię - Bazyl, Bazyliszek, Waszko :)
        • gat45 Re: Po burzliwej dyskusji 28.04.15, 09:36
          Kilka dni temu nazwałam szylkretową koteczkę znajomych pięknym imieniem Wasylisa. Uznali to za wyjątkowo wytworne i strasznie im się spodobało. A Wasylisa murrrruczy jak bojowy helikopter. Az dziw, że tyle decybeli może wydać takie maciupcie stworzonko.
          • mania.sza Re: Po burzliwej dyskusji 28.04.15, 10:30
            Właśnie wczoraj, kiedy przeczytałam Magdolotowe, że Bazyl to raczej dla kota, pomyślałam byłam o Wasylisie :)
            A zresztą, Bazyl - imię mi poniekąd dobrze znane, bo tak miał na imię mój były szwagier, hehehe.
            Dla psiaka w sam raz :)
            • gat45 Re: Po burzliwej dyskusji 28.04.15, 10:49
              A moja Wasylisa to oczywiście ta z Aleksandra Newskiego :

              www.youtube.com/watch?v=kodZCKeIaxc
              i w ogóle uwielbiam kontralty, a tak niewielki jest dla nich repertuar :(
              • mania.sza Re: Po burzliwej dyskusji 28.04.15, 11:19
                Ah, o tym to raczej z moją siostrą mogłabyś pogadać, ja tego nie rozumiem. W sensie nie lubię. A siostra powiedziała, że dlatego nie lubię, bo się nie znam.
                A Bazyl był puzonistą. Jazzowym.
                • gat45 Re: Po burzliwej dyskusji 28.04.15, 11:32
                  Nie zgadzam się z Twoją siostrą. Nie znasz się, bo nie lubisz, to tak działa. Jakbyś lubiła, to znałabyś się z samego lubienia.
                  • mania.sza Re: Po burzliwej dyskusji 28.04.15, 11:43
                    Też tak uważam.
    • ploniekocica Dzień trzeci 28.04.15, 10:02
      No i wydało się, że tylko bezimienne psy grzeczne są, bo Pies ów ledwo się w Bazyla przemienił rozrabia jak dziki. Od świtu. Nawet to, że dostał po kolei po ryju od dwóch kotów go nie skonfundowało. Zresztą Pingwina i jego ryki ma absolutnie za nic i nawet buziaki sobie dają co czas jakiś. Nieco poważniej traktuje Ryżego, pewnie dlatego, że i Ryży go traktuje poważniej.
      W związku z tymi dzikimi harcami i podgryzaniem wszystkiego każda próba uwiecznienia go na fotografii kończyła się zdjęciem rozmazanego czubka ogona.
      Tak wogle to onże Bazyl Lee na imię powinien mieć Lejek (też literacko, pamięta ktoś?), bo od rana leja jak z cebra i to wyłącznie w domu. Wczoraj wróciwszy z godzinnego spaceru pognał natychmiast do kuchni i z westchnieniem ulgi oddał się siusianiu.

      Magdolotu, aczkolwiek Basil Lee jest oczywiście znany, to ulubiona postać literacka postać mojego młodszego dziecka jest Chińczykiem ("małym Lee" jak śpiewał Wertyński) i pochodzi z pierwszej przeczytanej, pod wpływem kobiety zresztą, przez niego z własnej woli poważnej książki (przedtem czytało dziecko owo głównie pilipiuki różne i różniste). I, jak twierdzi do tej pory, jest to najmądrzejszy człowiek, jakiego w życiu spotkał. [bardzo chyba łatwa, ale zagadka:)]



      "W przyrodzie tak już jest, że jak coś jest małe, cherlawe i niezbyt mądre, to musi być jadowite" R.Kipling
      • mania.sza Re: Dzień trzeci 28.04.15, 10:38
        ploniekocica napisała:
        > Wczoraj wróciwszy z
        > godzinnego spaceru pognał natychmiast do kuchni i z westchnieniem ulgi oddał s
        > ię siusianiu.


        Z tym siusianiem to mu przejdzie. Nie przejmuj się. Wiadomo, mały potrzebuje czasu.
        W przypadku naszego było tak. Wzięliśmy go,kiedy miał 3 miesiące. Celowo w okresie ferii, bo wszyscyśmy wtedy mieli ferie i wszyscy byliśmy w domu - żeby mieć czas dla niego i móc go "potrenować". Była zima, pełno śniegu, myślmy latali z nim na zewnątrz na zmianę co pół godziny. On się bał sniegu panicznie. Ppostał,postał,porozglądał się - i nic. Jak tylko wnosiło się go do domu, stawiało w przedpokoju na łapki, zaraz pod nim pojawiała się kałuża. Jak mu się nawet udawało siknąć na polu (czy dworze :)), kiedy trafiliśmy w fazę, to wpadał w przerażenie, kiedy oglądał się za siebie i widział żółtą plamę na białym "dywanie". W przeciągu dwóch tygodni takiego biegania z nim - wszystko pojąłi wszystko ogarnął, co i jak. Potem już tylko sporadycznie się zdarzało, że "coś" mu się "wymskło" w mieszkaniu.
      • magdolot Re: Dzień trzeci 28.04.15, 11:47
        No, niech mu będzie i Steinbeck. [Na drugie?] Moim ukochanym mędrcem w tem kolorze [żółtym] jest niejaki Lu Tze i jego "droga pani Cosmopilite".
        Jednakowoż dodałam zwierzątku legendę literacką i ona się może przydać, jak mojej sąsiadce lefreks we dialogu o pochodzeniu pewnej jej jamniczki. Jakieś snobiszczę usłyszafszy, że psa wołają Kreta [od łapuf jak kret] wyraziło przypuszczenie:
        - Przywieźli ją państwo z Krety?
        - Nie. Z Azorów. - A snobiszcze zamarło z wrażenia.

        *Azory - jedno z krakowskich blokowisk/osiedli.

        Pies Mus. Kiedy żem wyraziła zainteresowanie akurat nim, choć on nas miał głęboko i gonił własny ogon, to pani zaczęła się tłumaczyć z jego imienia - Muskwa - oraz przepraszać za dziecię czytające akurat Curwooda, a dla mię w tym momencie klamka zapadła z zachwytem i jusz. I to był gwóźdź do przenośnej trumny psa małża, co był ochrzczony Mistykiem, z czego pani [o dziwo] nie uznała za stosowne się tłumaczyć. Błeeee. A ułatwiło mi to wyjście z moim psem. Wybitnie. :) A po długich deliberacjach Mus się zwał jak się zwał i pobrzmiewał mi miło ukochanymi w dziecięctwie Mikim i Niuą.
        • ploniekocica Re: Dzień trzeci 28.04.15, 12:04
          Ha! Jak nastał u mnie PMŻ to wyjęłam gdzieś z odmętów "biurka" fragment okładki stareńkiego (po ciotce Jagodzie, albo po wujku Tomku, bo oni tuż powojenni są) wydania Curwooda z portretem Mikiego. Książka nadal stoi na półce, ale bez okładki, bo się od czytania urwała. A jak się urwała to ja nieletnia zachowałam portrecik, bo tak mi się on podobał. I jak wyj ęłam z tych odmętów i oprawiłam w ramkę to po kolei wszyscy odwiedzający zadawali pytanie "Kto rysował B.?". Bo pies B. był identyczny jak Miki na tej okładce. I może dlatego co piąty facet spotkany padał przed nim na kolana w zachwycie, bo to taki pies atawistyczny był.
          A pies Bazyl jest identyczny, tylko z tych mniejszych. Dużo mniejszych.
          To była ta okładka:
          https://www.book.hipopotamstudio.pl/wp-content/gallery/cache/804__318x1000_1956_wloczegi_polnocy.jpg

          A B. profetycznie rysował Mirosław Pokora.
          • magdolot Re: Dzień trzeci 29.04.15, 12:35
            Ha! Miałam dokładnie to samo wydanie!
      • ploniekocica Kiepskie, bo kiepskie, 28.04.15, 12:27
        ale jakieś są. W walce z king kongiem.

        https://fotoforum.gazeta.pl/photo/1/mb/ma/o33z/Ve1pkxPMNcQwPVkdTB.jpg

        https://fotoforum.gazeta.pl/photo/1/mb/ma/o33z/dtETmJy4rLbdzFls4B.jpg

        A Ryży spod kanapy obserwuje.
        • klara_izydor Re: Kiepskie, bo kiepskie, 28.04.15, 13:34
          Super pies :)
          Mój czarny i prawie brytyjski kot Bazyl pozdrawia Twojego Bazyla.
          Sąsiedzi mają czarnego labradora - też Bazyla.
          Na naszego - w chwilach czułości mówię don Basilio,Bazyliszkiem bywa rzadko.
          • klara_izydor Re: Kiepskie, bo kiepskie, 28.04.15, 13:37
            I jeszcze - znajomi mają bardzo podobnego psa Foxa.
            Na lato Fox jest profesjonalnie strzyżony i wszyscy zapytowywują właścicieli,jakiej rasy jest ten piękny pies :)
        • damakier1 Re: Kiepskie, bo kiepskie, 28.04.15, 15:41
          OMatko, co za cud nad cudy i dziw nad dziwy! Mam nadzieję, że mu to ucho klapnięte zostanie ;)
          • gat45 Re: Kiepskie, bo kiepskie, 28.04.15, 16:54
            damakier1 napisała:

            > OMatko, co za cud nad cudy i dziw nad dziwy! Mam nadzieję, że mu to ucho klapni
            > ęte zostanie ;)
            >

            Hi,hi,hi - cudak nad cudaki i dziwak nad dziwaki !
            Niech mu zostanie, ileż wdzięku w tej asymetrii ! Wronce od lat to powtarzam.
        • scoutek Re: Kiepskie, bo kiepskie, 28.04.15, 18:37
          bosze, Basil Fawlty jak malowanie :)))))
          ("Depression is a very bad thing, Manuel ;)))")
          CUDNY jest!!!!!!
          zachwycona jestem i oczarowana
        • magdolot Re: Kiepskie, bo kiepskie, 29.04.15, 12:44
          Pyszny! Makuszyńsko mu poziera z oczek. Strach pomysleć co będzie jak się z Ryżym zwąchają i we dwóch będą se robić igloo ze szpinaku... Nieustająco donosić proszsz. :)))
          Drapki.
    • trusiaa Re: Dziś! 29.04.15, 08:08
      Uuuuuch! Drapanie za uszkami dla Bazyla. To jest bardzo piękny pies :)
    • ploniekocica Dzień czwarty 29.04.15, 13:22
      czyli co zrobić z piesem, który nie chce wychodzić na spacer? Za nic nie chce. Tzn. nawet chętnie schodzi ze schodów i wychodzi na dwór, po czym mniej więcej po trzech minutach robi raptowny w tył zwrot i ciągnie do domu. Spuszczony na parterze ze smyczy zasuwa po schodach, ale bez paniki, oglądając się na mnie i na każdym piętrze wącha drzwi we właściwym miejscu klatki schodowej, żeby w końcu usiąść na zadku i czekać na otarcie drzwi z kotami po drugiej stronie, a potem radośnie wkroczyć do środka.
      A jeszcze wczoraj łaził na średnio długie spacery, bez specjalnego entuzjazmu, ale bez oporów.
      I nic się na tych spacerach nie wydarzyło traumatycznego.

      W związku z tym już wiadomo, ze nawet na najkrótsze spacery trzeba mu zakładać "kamizelkę", a nie obróżkę, bo zapierający się pies dość łatwo może z obróżki wyjść.

      "... rasowe smoki są przeważnie szczupłe, poważne i bardzo muzykalne. Są tak muzykalne, że nigdy nie słuchają muzyki. Muzyka je drażni i w tym rozdrażnieniu zjadają ludzi." B.Krupska
      • ploniekocica Re: Dzień czwarty 29.04.15, 13:27
        Aha, staje jak wryty na widok każdego wielkiego faceta i ewidentnie chce się z nim zaprzyjaźniać. Moje dziecko, a jego półprzewodnik, ma 195 cm.
        I już zna komendę "siad" i prawie reaguje na imię oraz po wczorajszym klapnięciu, bo nawet nie klapsie, szmatą - za włażenie łapami na kuchenkę z gotującymi się garnkami - reaguje niemal bezbłędnie na głośne "nie". Będą z niego ludzie, o ile nauczy się wychodzić na zewnątrz, bo to docelowo pies biegający z moim dzieckiem ma być.
      • gat45 Re: Dzień czwarty 29.04.15, 19:21
        ploniekocica napisała:

        > czyli co zrobić z piesem, który nie chce wychodzić na spacer? Za nic nie chce.

        [nieśmiało] : może mu Twoje towarzystwo nie odpowiada ? Spróbuj :
        a] bawić go lekką, interesującą rozmową na tematy dowolne
        b] deklamować mu z czuwstwom wielką poezję romantyczną
        c] wypuścić go na spacer z dzieckiem
      • man_sapiens Re: Dzień czwarty 09.05.15, 13:33
        Jeżeli to pies z rodu krótkowłosych jamników - to może być pogoda. Mój ukochany jamnik potrafił przez 5 dni swoje spacery ograniczyć do obsikania bramy domu i ani kroku dalej. Kiedy wychodziłem z nim z mieszkania i zauważał mokre ślady butów na schodach to zapierał się czterema łapami. Zapartego o ziemię jamnika nie poruszą z miejsca nawet wild horses i trzeba było zawracać.
        W takiej sytuacji pomaga ciepły kubraczek.
        Psy (dojrzałe) często mają kłopoty z reumatyzmem. Może wizyta u weta?
    • ave.duce Re: Dziś! 30.04.15, 08:17
      Cudaczek - wyśmiewaczek :)))
      • ploniekocica :(((( 02.05.15, 00:01
        Bazyl ciężko chory w szpitalu.
        • magdolot Re: :(((( 02.05.15, 00:30
          Czymię kciuki za szybkie i dokumentne wylizanie Bazyla. Howgh.
        • gat45 Re: :(((( 02.05.15, 07:01
          Co mu jest ?
          Czy lepiej ?
          Bardzo się niepokoję
          • ploniekocica Re: :(((( 02.05.15, 07:51
            Jak pisałam już w czwartek zaczął kategorycznie odmawiać wychodzenia na dwór, ale w domu był normalny choć jakby mniej rozrabiał. Ale przypisywałam to faktowi, że dziecka mojego nie było, a ja siedziałam przy komputerze więc co miał robić, jak nie spać. Ale jadł, gryzł kość (taką na zęby ze skóry). Wczoraj kolo południa przyszła dziewczyna dziecka w celu zapoznawczym. Wzięli go na spacer, a on na tym spacerze smutek, zmęczenie, apatia. Prawie cały dzień nic nie jadł oprócz ewidentnych smakołyków wtykanych w pyszczek w kocim towarzystwie. Było święto i w okolicy żadnego czynnego weterynarza. Zadzwoniliśmy do pani z fundacji, która nam go przywiozła i wspólnie uzgodniliśmy, że skoro nie ma objawów chorobowych to można poczekać, ale ponieważ wieczorem miał gorączkę ciężko oddychał i w ogóle, to pojechaliśmy na nocny dyżur (nawet nie chcecie wiedzieć, ile taka "przyjemność" kosztuje w stosunku do dziennego weterynarza). Pies na rekach, postawiony na chwile na chodniku w celu odebrania telefonu położył się i odmówił wstania. Pierwsza diagnoza - gorączka, anemia (to jakoś widać po dziąsłach) - prawdopodobnie babeszjoza, czyli musiał jeszcze w schronisku złapać zakażonego kleszcza. Kazali zostawić na obserwacje (w klatce buuuuuu:() i zaryczani oraz lżejsi o stówek parę wróciliśmy do domu. Rano dzwoniłam z sercem na ramieniu - babeszjozy nie ma, ale jest bardzo silna anemia, Bazyl po lekach poczuł się lepiej i poogryzał pół przychodni (dobrze im tak), najprawdopodobniej pasożyty jelitowe, ale kazali czekać do jedenastej. No, to czekamy, już spokojniejsi, ale nadal bardzo zaniepokojeni.
            • ewa9717 Re: :(((( 02.05.15, 08:03
              Biedny Bazylek, zeby jak najszybciej do domu wrócił!
            • trusiaa Re: :(((( 02.05.15, 08:14
              Będzie dobrze! Psiak młody na chorobę całym organizmem reaguje, pasożyty i anemia przez nie wywołana, to sporo jak na kajtka takiego, ale skoro jest już diagnoza i leczenia plan, a Bazyl tak szybko i dobrze zareagował na leki - to super.
              Kciuki trzymię oba i na sprawozdanie czekam.
              • scoutek Re: :(((( 02.05.15, 08:45
                Aż mi serce stanęło przy pierwszej info Kocicy. Teraz nieco lżej, bo będzie jak mądrze Trusiaa prawi. Czymam mocno
            • damakier1 Re: :(((( 02.05.15, 10:22
              Chwała Bogu, że choć babeszjoza wykluczona. Anemia i pasożyty bardzo prawdopodobne, ale tak sobie myślę, że gdyby tylko o to chodziło, to Bazylek od samego początku by miał te wszystkie objawy. A przecież pisałaś, że rozrabia straszliwie i dopiero po jakimś czasie tak źle się dziać zaczęło. To musiał jednak jakiś impuls tę zmianę wywołać, a anemia i pasożyty, z którymi do Was przyszedł tylko ją nasiliły. Pogadałabym o tym z wetem.
              Trzymam kciuki i wierzę, że będzie dobrze.
              • ploniekocica Re: :(((( 02.05.15, 10:58
                Wet mówił, bo dzwonił, ze będą robić prześwietlenia płuc i jamy brzusznej, bo być może pasożyty zwinęły się w kulkę, a być może on coś zeżarł niejadalnego jeszcze w tych schronie i mu się przesunęło do jelit. Co ja znam niejako z własnego doświadczenia, bo pies mojej mamy swego czasu połknął w całości taki kauczukowy smoczek mojego dziecka z kauczukowym kółkiem i zaczął chorować naprawdę dopiero miesiąc po fakcie, gdy mu to zaczopowało jelita.
                • ploniekocica Re: :(((( 02.05.15, 16:38
                  Rokowania bardzo złe. Zagrożenie życia. Całe płuca i serce w płynie krwawym. Może być dziura w sercu.
                  • ave.duce Re: :(((( 02.05.15, 17:16
                    W mordę jeża :((( Trzymaj się, mały!!!
                    • gat45 Re: :(((( 02.05.15, 17:30
                      Trzymam kciuki i płaczę :(
                  • damakier1 Re: :(((( 02.05.15, 17:42
                    Mój Boże... No niech się temu dzieciakowi uda!
                    • ewa9717 Re: :(((( 02.05.15, 18:11
                      Nawet czytać trudno. Trzymam z całej siły!
                      • ploniekocica Re: :(((( 02.05.15, 18:19
                        Nawet go odwiedzać nie możemy, bo jak się ucieszył na nasz widok to później było bardzo źle.
                        Czy można tak płakać z powodu kogoś, kogo się znało pięć dni zaledwie?
                        • scoutek Re: :(((( 02.05.15, 18:22
                          yesu, trzymam i jestem z Wami
                        • gat45 Re: :(((( 02.05.15, 18:52
                          Można. Nawet jak się znało tylko z fotografii :(
                          Moja biedna Kocica :(
                        • damakier1 Re: :(((( 02.05.15, 19:54
                          O Jesu, jak się uciesza, to jeszcze w nim dużo woli życia. Wybroni się! Bo tak!
                        • magdolot Re: :(((( 02.05.15, 23:29
                          Trzymam za Was ffffszystkich z całej siły! I się trzymam myśli, że Dama ma zawsze rację. Zębami.
                          • damakier1 Re: :(((( 03.05.15, 03:46
                            Och, chyba nigdy tak bardzo nie chciałam, żebym tę rację miała.
                        • behemot17-13 Re: :(((( 03.05.15, 07:41
                          Będzie dobrze. Trzymajcie się.
                  • trusiaa Re: :(((( 03.05.15, 08:06
                    O Jeeesu :(((
                    Nie poddajemy się - czymiemy dwa razy mocniej!
                    • scoutek Re: :(((( 03.05.15, 08:19
                      Zaglądam tu co chwilę, bardzo Was wspierał
                      • scoutek Re: :(((( 03.05.15, 08:21
                        Piszę z komórki, stąd błędy
                        Oczywiście miało być wspieram
                        • jot6 Re: :(((( 03.05.15, 08:43
                          bardzo,bardzo współczuję,zdrowia i wytrwania
                          • jot6 Re: :(((( 03.05.15, 08:46
                            i jeszcze - przy Was ma szansę,w schronie nie miałby żadnej....
                        • behemot17-13 Re: :(((( 03.05.15, 08:46
                          Błąd nie ma znaczenia, jest nie istotny. Też zaglądam.
                          • behemot17-13 Re: :(((( 03.05.15, 08:48
                            *nieistotny, bez znaczenia.
                            • ploniekocica Re: :(((( 03.05.15, 09:12
                              Podobno jest stabilny i jeśli się go nie rusza to daje radę oddychac samodzielnie. Dlatego lepiej go nie odwiedzać. Nie uwierzyłabym gdybym nie widziała, jak się wczoraj zmęczył naszą wizytą.
                              A ja ryczę bardziej niż gdy chorował i umierał mój Gupek. bo on by z nami ponad 12 lat. Miał szczęśliwe życie pełne miłości i w sumie dość długie. A to biedne chudziutkie maleństwo same, w klatce..... No, nie mogę.... Wiem, jestem głupią histeryczką.
                              • trusiaa Re: :(((( 03.05.15, 09:14
                                Z całych sił Cię przytulam.
                              • behemot17-13 Re: :(((( 03.05.15, 09:20
                                Pewnie a może dlatego, zerknij na mój temat o "Szczęściarzu"
                                bądzie dobrze.
                                • scoutek :) 03.05.15, 11:16
                                  teraz już tu zawisłam i będę wisieć, a nie zaglądać
                                  a emotkę w tytule zmieniłam na taki uśmiech delikatny, z wielką nadzieją
                                  tak trzymać!!!!
                                  • gat45 Re: :) 03.05.15, 11:25
                                    Posuń się trochę, bo ja wiszę tuż obok.
                                    • scoutek Re: :) 03.05.15, 11:37
                                      już..... masz tu kawę, co tak będziemy o suchym pysku......
                                      • gat45 Re: :) 03.05.15, 11:41
                                        Dzięki, Scoutku. Z mlekiem jeśli łaska.
                                        Wiesz, w takich właśnie chwilach myślę sobie, że fajnie by było być osobą wierzącą i móc się pomodlić. Bardzo gorliwie i żarliwie bym się modliła.
                                        • scoutek Re: :) 03.05.15, 11:54
                                          właśnie na tym to polega, że jak się człowiek wierzący obawia o kogoś czy o coś (w sensie powodzenie jakieś akcji itp.) to ucieka się do modlitwy
                                          ale myślę, że usilne myślenie pozytywne na dany temat prowadzi do tego samego i daje siłę w przetrwaniu
                                          wiara czyni cuda, ale to nie oznacza wiary w Boga
                                          a może być wiarą w pozytywne rozwiązanie problemu
                                          tak mam
                                        • damakier1 Re: :) 03.05.15, 12:00
                                          Ależ Gatu, do modlenia się wcale nie musisz być wierząca! Nasza nadzieja, najlepsze, najżyczliwsze myśli, trzymane kciuki - to wszystko jest modlitwa. Każdy na swój sposób, wszyscy tu modlimy się o tego biednego psiego dzieciaka. Trzym się, Baziu!
                                  • magdolot Re: :) 03.05.15, 11:56
                                    I ja zawisam jak jaszczomp z zaciśniętymi kciukyma. Trudno się pisze tak, a jeszcze trudniej będzie jak pozaciskam paluchy. Te u nóg, właśnie sprawdzam jak to idzie takiej maupie jak ja.

                                    Bazyl jest bardzo dzielnym psem i mu się zwyczajnie należy. Niech każda przelana łza mu fsiąka we pucka i serduszko i je troszku naprawia, a jak już będzie dobrze to Bazyl owo przelane morze wysika na kuchenną podłogę Kocicy.
                                    To napisałam ja, Żyrafa Histeryczno-Pytiofyczna i tak ma być i kropka. Duża kropka.
                                    • klara_izydor Re: :) 03.05.15, 13:21
                                      Zastanawiamy się z mężem,co to za zaraza dopadła Bazylka.
                                      I bardzo mocno trzymamy kciuki...
                                      • ploniekocica Re: :) 03.05.15, 13:33
                                        Dzwoniłam przed chwilą - jest niby stabilny, ale czekają z dokładniejszymi badaniami az się trochę podleczy ze stanu zapalnego, bo wczoraj przy rtg i pobieraniu płynu z płuc prawie umarł. Siusia i je - to są dobre znaki chyba.
                                        Lekarz, z którym wczoraj rozmawiałam mówił, że to może być następstwo jakiegoś urazu typu potrącenie, ale to mało prawdopodobne, bo Bazylek był w schronisku co najmniej od początku grudnia, bo wtedy był szczepiony po raz pierwszy, albo zapalenie opłucnej po przechodzonym zapaleniu płuc, albo wada serca, albo jakieś robaki płucne. Jutro będzie wynik posiewu tego płynu z płucek. Na dodatek nie wiemy, czy on nie chorował od dawna, bo co prawda nastąpiło straszne zaostrzenie i wcześniej rozrabiał, ale ponieważ go nie znamy to może rozrabiał mniej niż zwykle.
                                        Niech on wyzdrowieje, proszę.
                                        • scoutek Re: :) 03.05.15, 13:37
                                          wyzdrowieje, wie, że DS czeka
                                          i my tutaj
                                        • behemot17-13 Re: :) 03.05.15, 14:32
                                          Będę powtarzał w kółko - będzie dobrze!
                                          • scoutek Re: :) 03.05.15, 17:08
                                            Ciągle tu jestem
                                            • behemot17-13 Re: :) 03.05.15, 17:22
                                              Też se zaglądam, bo chcę.
                                              • ploniekocica Re: :) 03.05.15, 17:29
                                                Nie mam żadnych nowych wiadomości - dzwonię trzy razy dziennie, a oni mają zadzwonić, gdyby niedajbuk coś się działo. Nie chcę wydzwaniać co piętnaście minut, bo mnie znienawidzą.
                                                • behemot17-13 Re: :) 03.05.15, 17:32
                                                  Będzie dobrze!
                                                  • gat45 Re: :) 03.05.15, 17:35
                                                    Będzie dobrze.
                                                    Musi być dobrze.
                                                    Ja nie z tych przytulających, ale trzymam Cię za rękę, Kocico.
                                                  • ploniekocica Re: :) 03.05.15, 17:42
                                                    Dzieki wszystkim. Ja z tego wszystkiego czuje się ciężko chora. Funkcjonuję w jakiejś kompletnie alternatywnej , wydaje mi się, że od tego feralnego piątku minęło z dwa tygodnie.
                                                  • mania.sza Re: :) 03.05.15, 20:06
                                                    Co to się dzieje? Zostawi człowiek internety na parę dni, a potem o takich strasznych rzeczach się dowiaduje?!
                                                    Kocico, trzymam kciuki za małe dzieciątko. Da radę, młody jest, silny organizm, powinien poradzić sobie. Strasznie przykra sprawa. Trzymam kciuki za Bazylka. Będzie dobrze, bo musi być!
                                                  • klara_izydor Re: :) 03.05.15, 21:33
                                                    Wszyscy zamilkli,bo brak wiadomości,to w tej chwili dobra wiadomość...
                                                  • scoutek Re: :) 03.05.15, 22:19
                                                    Ale jestem jestem......
                                                  • behemot17-13 Re: :) 03.05.15, 23:12
                                                    Jestem też i jakiś czas będę jeszcze.
                                                  • magdolot Re: :) 03.05.15, 23:32
                                                    Fię, Kicia, mam to uczucie na świeżo. Jak Szaćka operowali to otępiałam z nerw i pamiętam jak się sobie dziwiłam ziewając, że się nie miotam, nie perypatetyczę, ino siedzę jak kół i jestem potwornie zmęczona. 3 godziny ciągnęły się przez wieki. A Ty masz dni na liczniku, to eony. Bezradne czekanie jest najgorsze fszak. Choć dzisiaj już trochę mniej bezradne i więcej nadziei.

                                                    Miziam Panią.
                                                    Familia trzyma kciuki.

                                                  • scoutek Re: :) 04.05.15, 08:32
                                                    mamy nowy dzień
                                                    i nowe nadzieje
                                                  • trusiaa Re: :) 04.05.15, 08:46
                                                    Melduję się z kciukami.
                                                  • ploniekocica 04.05.15, 08:48
                                                    w miarę dobre wiadomości!
                                                    Pani doktor dziś rano powiedziała tak "Bazylek czuje się dobrze. Oczywiście jak na swoje możliwości. Ma jeszcze duszności, ale jest wesoły i bardzo kochany."
                                                    Diagnoza to najprawdopodobniej ropne zapalenie opłucnej, czyli choroba bardzo ciężka, ale wyleczalna. Najprawdopodobniej jutro będzie mógł wrócić do domu i dalej będzie leczony już ambulatoryjnie.
                                                  • scoutek Re: SĄ 04.05.15, 08:50
                                                    pozwolisz na delikatne uff, takie z nadzieją na większe
                                                    potem
                                                    :)
                                                  • gat45 Re: SĄ 04.05.15, 08:58
                                                    Jak się zapisuje znakami graficznymi ulgę i wzruszenie ?
                                                    Trzymaj się, Kocico. Trzymaj się mocno.
                                                  • trusiaa Re: SĄ 04.05.15, 09:12
                                                    Buziaki dla Wasz!!! :)
                                                  • ewa9717 Re: SĄ 04.05.15, 09:48
                                                    I dla Bazylka!
                                                  • magdolot Re: SĄ 04.05.15, 10:10
                                                    Uff i uff i uff!
                                                    Coraz lepiej. Dzielny pies i on się fcale nie da jakiejś gupiej opucnej. Jak on ma siłę wesołym być i kochanym, to pokaże opucnej gdzie raki zimują. Znaczy, zapaleniu.
                                                    A Wy nareszcie możecie coś zrobić - przygotować się do przejęcia pacjenta.
                                                    Ufffnie czekamy na dalszy ciąg wieści i fcale a fcale kciuków nie puszczamy ani paluchów od nóg.
                                                  • damakier1 Re: SĄ 04.05.15, 10:19
                                                    UFFF, ufffam ostrożnie i z wielką nadzieją. I Trzymam, trzyma z całych sił razem z wszystką rodziną i wszystkim zwierzem.
    • klara_izydor Re: Dziś! 04.05.15, 13:01
      Mój ulubiony fragment ze starych filmów:
      Przyjeżdża stary doktor w binoklach,bada chorego i mówi:Jeśli przeżyje dzisiejszą noc,to jest szansa.
      W przypadku Bazylka jest,mam nadzieję,podobnie.
      Zrobiono posiew płynu z opłucnej,zastosowano odpowiedni antybiotyk i ...teraz tylko rekonwalescencja.
      Proponuję ugotować rosół,to zawsze się sprawdza :)
      • ploniekocica Szczeka z nudów!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! 04.05.15, 17:12
        Takiej informacji udzieliła mi recepcjonistka z kliniki. Powiedziałam jej, ze ją kocham. Trochę się zdziwiła.
        • trusiaa Re: Szczeka z nudów!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! 04.05.15, 17:20
          Cuś mi kazało wejść, zajrzeć, a tu taki njus :)))))))))))))))))))!
        • scoutek Re: Szczeka z nudów!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! 04.05.15, 17:21
          Powiedz jej, ze niejaka scoutek tez ją kocha

          Juz widzę, ze jest wszystko na dobrej drodze
          :)
        • magdolot Re: Szczeka z nudów!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! 04.05.15, 18:02
          Powiec jej, że ją strasznie pokocham jak jej te uszy popuchną na glanc.
          Czy Ryży z jenzorem na wierzchu smaruje powitalny transparent, a Pingwin uczy się wdzięcznie roznosić liczne tace z rosołem?
    • ploniekocica Bazyl w domu 04.05.15, 20:05
      już :))))
      • gat45 Re: Bazyl w domu 04.05.15, 20:10
        Ojej, ojej, ojej
        Jak ja się cieszę ! Utul go czule i uważaj, żeby na niego nie smarkać, jak się popłaczesz z radości.
      • mania.sza Re: Bazyl w domu 04.05.15, 20:22
        No to pięknie!
        (nie chcę powiedzieć - "wiedziałam", ale naprawdę wierzyłam i wiedziałam!)
        Pozdrówka dla Waszki!
        :)
        • ploniekocica Re: Bazyl w domu 04.05.15, 20:40
          Chłopak udaje, że jest całkiem zdrowy i lata z kotami po całym domu, ale codziennie dwa razy ma chodzić do weta na zastrzyki i kontrolę. A za pięć dni rtg i decyzja czy nie zmienić antybiotyku i czy nie będzie potrzebny drenaż płuc. Więc jeszcze kawałek do pełnego zdrowia, ale pocieszające jest to, że jeszcze rano koniecznie go chcieli zostawić, a wieczorem koniecznie się go chcieli pozbyć, bo tak rozrabiał.
          • klara_izydor Re: Bazyl w domu 04.05.15, 20:48
            Mój Bazyl mruży pomarańczowe oczy i mówi:
            - Przecież mówiłem,że będzie dobrze...
            • ewa9717 Re: Bazyl w domu 04.05.15, 20:50
              A to ci Bazyl!
              Ulga ;)
              • scoutek Re: Bazyl w domu 04.05.15, 21:04
                YES!!!!!!
          • magdolot Re: Bazyl w domu 04.05.15, 21:05
            Ha! :)))

            Ha, ha, ha, ha, ha!.
            Tak ten Bazyl ma,
            że nik jego nie pokona
            i nie urwie mu ogona
            żadna franca zła,
            bo to kawał psa!
          • damakier1 Re: Bazyl w domu 04.05.15, 21:11
            Fantastiko! Ale nie pozwól mu za bardzo rozrabiać.

            Napisałam Ci parę słow na @. Zajrzyj.
          • behemot17-13 Re: Bazyl w domu 04.05.15, 21:25
            Że pojadę z reklamy - no i fajnie. Napiszę coś być może bez sensu, zwierz jaki by nie był, zasługuje na naszą empatię a ludzie którzy poświęcają zwierzowi czas i pieniążki ( na pewno niemałe) zasługują na uznanie. Jeśli umiesz poświęcić owe dobra dla psa, kota, jeża, umiesz po prostu pomagać tym, którzy bez pomocy są skazani na śmierć. Szacunek za serce.
            • scoutek Re: Bazyl w domu 04.05.15, 22:17
              Behemot, pozwolisz, ze tez się do tych podziękowania przyłącze?
              Kocico kochana, szacunek
              Czapką do ziemi
              • ploniekocica Re: Bazyl w domu 04.05.15, 22:27
                Etam. Za co? Jeśli się komuś należy szacunek w tym towarzystwie to ewentualnie dziecku mojemu, które to cały ciężar psiej adopcji wzięło na swoje, co prawda nie wątłe, ale młodzieńcze barki. Ono podpisało papiery, ono finansuje póki może wszystko, ono nosi piesa na rękach. A ja tylko sprzątam i się martwię.
                • magdolot Re: Bazyl w domu 04.05.15, 23:36
                  Znamy takie kobitki, co niby "tylko sprzątają". Znamy je nie od dziś. :)
                  I duża buźka dla tego Atlasa Młodego. By dostał ksyfkę "Barczysty" ale już Dama zajęła...
      • ave.duce Re: Bazyl w domu 05.05.15, 07:48
        W mordę jeża! :) Trzymaj/cie się!

        ps. od kilku dni mam kłopoty z netem, dopóki nie miną - będę bywać na f. sporadycznie, ale duchem, myślami i kciukami jestem z wami, a zwłaszcza z małym B. i ze Scoutkiem (wybacz, Scoutku, kolejność ;)
        • scoutek Re: Bazyl w domu 05.05.15, 08:18
          Ave! Ave, kolejność jak najbardziej prawidłowa :))))
      • trusiaa Re: Bazyl w domu 05.05.15, 08:04
        Za Włóczykijem zaśpiewam: Ffszystkie małe zwierzątka wiążą kokardkę na ogonie!

        https://41.media.tumblr.com/9a972785b4c4c40f6932203d2800da67/tumblr_mkhdamrvdQ1r5yoejo1_500.jpg
        https://stream1.gifsoup.com/view/58922/snoopy-dancing-with-rabbits-o.gif
    • gat45 Dobry z Ciebie ludź, choć Kocica 05.05.15, 09:35
      ... jak już profetycznie pisałam ponad 2 lata temu

      A ten wątek :
      forum.gazeta.pl/forum/w,89075,133265599,133265599,Drugi_kot_czyli_czy_jest_na_sali_Dama_.html
      wyciągam ku serc pokrzepieniu. Małe było, chore było, zabiedzone było, pobite, płucka jednego nie ma.... I co ? Ryży potfffur rządzi i za króla cyrku robi.
      No.
    • ploniekocica dzień dziesiąty 05.05.15, 12:03
      Byliśmy na zastrzyku u pani weterynarz miejscowej tzn. najbliższej. I pani weterynarz nie mogła się urody Bazylka nachwalić, że taki piękny i cudny. A ucho kłapciate najpiękniejsze :)
      Powiedziała, że na 99% wyjdzie z tej choroby bez szwanku.
      A pani weterynarz widziała dużo psów i to bardzo rasowych, a naszym Bazylkiem, co to ma w wypisie z tamtej kliniki ma napisane, że jest "bury" tak się szczerze zachwycała.
      Czyli "kundel bury", proszę szanownego towarzystwa to jest i nie da się ukryć, że "fajny pies" z niego.
      Pingwin już z nim sypia na jednym posłanku chociaż jeszcze bez przytulania, a Ryży się w ogóle nie boi już, chociaż nadal okazuje wyższość i pogardę.
      • damakier1 Re: dzień dziesiąty 05.05.15, 14:23
        Miodem polałaś serce moje! Całuję i miziam za uszami Was wszystkich, a Wrona macha Wam radośnie swym kłapciatym.

        /A jak tam - robi się?/
        • p.a.d.a.l.c.o.w.a @ do Damy - od padalca ->na gazeta.pl 05.05.15, 20:41
          @ wysłana do Damy na gazeta.pl
          • damakier1 Re: @ do Damy - od padalca ->na gazeta.pl 05.05.15, 22:16
            Przed chwilą odebrałam.
            • scoutek Re: @ do Damy - od padalca ->na gazeta.pl 06.05.15, 16:47
              Nie wiem jak inni ale ja się czuję niedoinformowana
              O!
              • ewa9717 Re: @ do Damy - od padalca ->na gazeta.pl 06.05.15, 16:58
                Inni też jak kanie dżdżu czekają na optymistyczne doniesienia o Bazylku ;)
                • ploniekocica Re: @ do Damy - od padalca ->na gazeta.pl 06.05.15, 17:41
                  Bazylek dwa razy dziennie wędruje (czasami na nogach, a czasami, gdy pada na rękach - moich!) do pani wetki - tej samej, która uważa, iż jest piękny - gdzie dostaje zastrzyki. Poza tym Bazylek rozrabia jak pijany zając, leje jak z cebra - głównie w kuchni i zadaje się z Pingwinem, który znowu po trzech latach przerwy jest psem. a nie kotem. Jednocześnie wszyscy czekamy na wyniki posiewu płynu z płuc oraz dodatkowe badania i decyzje.
                  Gdyby nie fakt, iż chwili rozrabiania Bazylek jest zmęczony i ciężko dyszy, nikt by nawet nie podejrzewał, że trzy dni temu istniało zagrożenie życia bazylkowego. Ale tak to jest ze zwierzakami, że jak się tylko lepiej poczują, od razu choroby nie pamiętają.
                  Wszyscy weci jednak twierdzą, że Bazyl w schronie, albo pozostawiony nawet jeszcze tę jedną noc bez leczenia szanse miałby znikome. Więc cieszmy się wszyscy, że chyba się udało naprawdę!
                  • damakier1 Re: @ do Damy - od padalca ->na gazeta.pl 06.05.15, 17:54
                    Cudnie!

                    /czekam na @/