Dodaj do ulubionych

sen o McDusi

26.02.11, 15:41
Śniło mi się dzisiaj, że przyszła do mnie wieczorem Małgorzata Musierowicz i miała przy sobie kopertę z maszynopisem McDusi. Nie wiedziała do końca czy jest to najostateczniej ostateczna wersja, czy może jakieś poprawki pozostały nienaniesione, więc jej powiedziałam że zaraz to rozstrzygnę, zajrzałam do środka, a tam natknęłam się zaraz na "się" przed czasownikiem, brzmiące wyjątkowo niezręcznie, i powiedziałam jej że to na pewno do poprawek. A potem jeszcze trafiłam na brak spacji po półpauzie...
I mówię Wam jak mnie nęciło, żeby zapytać kiedy nastąpi wydanie McDusi, żeby wygrać w naszym konkursie! Ale uznałam że to nie fair i powstrzymałam się szlachetnie.
Obserwuj wątek
    • nessie-jp Re: sen o McDusi 26.02.11, 21:56
      No, chciałabym ja, żeby ktoś wziął do ręki maszynopis McDusi PRZED opublikowaniem...
      • lezbobimbo Re: sen o McDusi 26.02.11, 22:00
        nessie-jp napisała:
        > No, chciałabym ja, żeby ktoś wziął do ręki maszynopis McDusi PRZED opublikowani
        > em...

        E, tylko zeby spacje i jedno potkniecie gramatyczne zauwazyc? Nuda...
        Zeby tak o tresci i stopniu przepoczwarzania postaci sie komus przysnilo :))
    • lezbobimbo Re: sen o McDusi 26.02.11, 21:58
      pampelune napisała:
      > Śniło mi się dzisiaj, że przyszła do mnie wieczorem Małgorzata Musierowicz i mi
      > ała przy sobie kopertę z maszynopisem McDusi.

      Maszynopisem? A dlaczego nie wydrukiem, to byl sen retro?
      Nawet MM klepie juz na klaptopie w rzeczywistosci..

      > I mówię Wam jak mnie nęciło, żeby zapytać kiedy nastąpi wydanie McDusi, żeby wy
      > grać w naszym konkursie! Ale uznałam że to nie fair i powstrzymałam się szlache
      > tnie.

      No jak juz we snie Ci sie przysni data, to oczywiscie, ze MM napisze i wyda ksiazke dokladnie wtedy w rzeczywistosci i wygrasz konkurs. Sny tak robiO :)))))
      • ginny22 Re: sen o McDusi 27.02.11, 22:14
        > Maszynopisem? A dlaczego nie wydrukiem, to byl sen retro?

        Bo maszynopis lepiej brzmi :) I lepiej do MM pasuje.
        • doratos Re: sen o McDusi 28.02.11, 15:38
          Mnie tam się już nie marzy żeby wygrać tylko żeby ta książka w końcu wyszła!
          • kolczykizoldy Re: tez mi sie snilo... 01.03.11, 17:23
            Ha, Pampelune, zainspirowalas mnie! W ogole, chyba moja wczorajsza lektura tego forum oraz potworum wplynela na dziwny zlepek skojarzen w moim snie.

            Otoz snilo mi sie, ze McDusia w koncu sie ukazala. Byla to przyjemnie gruba ksiazka, a co najciekawsze, w okladce miala wmontowany taki mini ekran dotykowy (taki jaki jest w ajfonach), w ktorym mozna sobie bylo obejrzec zdjecia ilustrujace opowiesc. Okazalo sie, ze starzy Borejkowie nie mieszkaja juz na Roosevelta, tylko w jakims domu pod lasem. Laura wreszcie zdecydowala sie na zwiazek z Filipem i pomyslalam sobie, ze to chyba dobrze, ze MM usmiercila Robrojka, bo musialoby mu byc bardzo zle na wiesc o tym zwiazku. Gaby nie bylo w ksiazce wcale.
            Nagle zdalam sobie sprawe, ze jestem w Urzedzie Miasta w Szczecinie (patrz potworum :)) na radzie spolecznej, ktora prowadzi Dakota77 (nie znam Dakoty, ale we snie wiedzialam, ze to ona). Pokazalam jej ksiazke, a ona powiedzila mi, ze przeczyta ja po weekendzie, ale ze te zdjecia w ekraniku sa duzo lepsze niz rysunki MM. Ja mialam zamiar zaczac czytac od razu, ale nie zdazylam, bo sie obudzilam.
            I to tyle :)
            • pampelune Re: tez mi sie snilo... 02.03.11, 14:03
              Jestem zaszczycona, że miałam swój skromny wkład w taki ładny sen pełen rozmachu. Mój to, zgadzam się, nic specjalnego, ale milo było mi go opowiedzieć w gronie znających się.
              Co do słowa "maszynopis" to zdaje mi się, że MM go użyła w śnie, a był to oczywiście wydruk, tak, i miał nalepione na marginesach kolorowe karteczki.
              Co do nieciekawych rzeczy które znalazłam na kartkach, to wszystko dlatego, że chciałam być uprzejma, a wydawało mi się niestosowne zacząć czytać łapczywie na jej oczach, skoro ona mi tylko dała na moment do weryfikacji.
              I jeszcze dodam, że czytałam sobie dzień po śnie NiN i robiłam sobie wyrzuty, że we śnie okazałam MM tyle serdeczności (jadła z nami kolację, a ja pokwikiwałam z uciechy i wydawałam okrzyki w rodzaju: Och, czytam pani książki od dziecka, a teraz tak po prostu pani siedzi koło mnie w mojej kuchni!). Doprawdy, powinnam jednak strzelić focha za to co zrobiła z moimi od dzieciństwa Borejkami!
    • ateh7 Re: sen o McDusi 02.03.11, 18:02
      Też się zastanawiam, kiedy ona to wreszcie napisze, tę Makbusię. Tfu, Makdusię. Ale wiesz co? Z takich snów to lepiej się nie zwierzac głośno. Zaraz jakaś obca osoba wleci z wrzaskiem na forum, że tu same wykształcone, dorosłe osoby, a krytykują, nie rozumiejąc, ze to książki dla dzieci! I te osoby taką mają obsesję, że im się te książki śnią, o! :)
      • slotna Re: sen o McDusi 06.03.11, 19:41
        Hyhy, "przybliżona data wydania: 30.11.2012"
        • senseeko Re: sen o McDusi 09.03.11, 17:38
          Ale mam nadzieję, że to nie jest ostateczna wersja okładki?
          Kluczyki gdzieś zginęły, no trudno, nie byłam przywiązana, ale okropna jest ta szyja obwiązana chustką. I głowa niewiele większa od szyi.
          • marslo55 Re: sen o McDusi 11.03.11, 12:31
            senseeko napisała:
            "Kluczyki gdzieś zginęły, no trudno, nie byłam przywiązana, ale okropna jest ta szyja obwiązana chustką. I głowa niewiele większa od szyi."
            Może to metafora? Wiecie - McDusia dba o potrzeby ciała, a nie ducha. Wcina chipsy i w ten sposób tuczy szyjkę. A głowa, niewspomagana lekturami Dmuchawca, kurczy się. Dopiero Borejki przywrócą McDusi właściwe proporcje!



            • doratos Re: sen o McDusi 11.03.11, 14:07
              Od chipsów to co najwyżej wątroba puchnie:)
              • ding_yun Re: sen o McDusi 11.03.11, 21:56
                Mnie też się dziś śniła McDusia. Że wyszła w sierpniu. Tylko nie wiem, którego roku.
                Nie rozumiem po co cały czas podawać jakieś nowe przybliżone daty wydania. Skoro teraz na tapecie jest koniec 2012 to znaczy, że tej książki w ogóle jeszcze nie ma. A więc nie wiadomo kiedy będzie, może być i za pół roku i za pięć lat, jak tam się MM uwidzi, albo jak ją finanse przycisną. Już uczciwiej byłoby powiedzieć, że nie ma się weny/czasu/ochoty na pisanie. Zaczyna mnie wnerwiać ten proceder.
                • teano1 Re: sen o McDusi 12.03.11, 00:07
                  ding_yun napisała:

                  > Nie rozumiem po co cały czas podawać jakieś nowe przybliżone daty wydania. Skor
                  > o teraz na tapecie jest koniec 2012 to znaczy, że tej książki w ogóle jeszcze n
                  > ie ma. A więc nie wiadomo kiedy będzie, może być i za pół roku i za pięć lat, j
                  > ak tam się MM uwidzi, albo jak ją finanse przycisną. Już uczciwiej byłoby powie
                  > dzieć, że nie ma się weny/czasu/ochoty na pisanie. Zaczyna mnie wnerwiać ten pr
                  > oceder.

                  To bardzo niesprawiedliwa ocena IMHO. Czasem tak jest, że książkę planuje się na konkretny termin, a tymczasem coś takiego wypadnie, że trzeba go przesunąć. A cykl wydawniczy jest długi.
                  Ja też mam na warsztacie książkę planowaną początkowo na jesień br i miałam ją oddać w lutym, ale z powodu nagłej i poważnej choroby w rodzinie nie byłam w stanie skończyć jej na czas. W tej chwili mam termin na kwiecień br, co oznacza, że wyjdzie w 2012 (sic!). Jest napisana jak podejrzewam w 3/4, czy zatem można powiedzieć, że książki jeszcze "nie ma"?
                  Ale ponieważ moje prywatne problemy narastają i to wcale nie ułatwia pisania, więc chociaż mam szczery zamiar oddać ją w kwietniu, może się zdarzyć, że z jakiegoś powodu nagle wena pójdzie się paść - to kapryśne zwierzę.
                  Podejrzewam, że u MM też tak było. Książka niby w 3/4 napisana, a jednak czasem tygodniami stoi się w jednym rozdziale, bo trudno pisać jak się np kursuje między domem a szpitalem, albo kiedy po prostu człowiek żyje czym innym (czyimś umieraniem lub rodzeniem, ślubem, pogrzebem, chrzcinami, czymkolwiek). I owszem, człowiek może sobie obiecywać, że wtedy i wtedy to już na pewno skończy, przecież tak niewiele zostało, a potem się nagle okazuje, że jednak wiele.
                  Więc wstrzymałabym się z tak ostrymi sądami - nie wiemy jak jest.
                  Owszem, można prasnąć laptopem i powiedzieć "a w mordę, wnerwia mnie to wszystko, nie mam weny/czasu/ochoty a czytelniczki mam w d..." ale czy naprawdę o to chodzi? Czy naprawdę tak byłoby uczciwiej?
                  No i... czym by się żywiło to forum? ;)
                  • doratos Re: sen o McDusi 12.03.11, 09:42
                    Teano jesteś pisarką?Duża buźka:)

                    Masz rację,i u MM dochodzi ta kwestia,że pisząc cykl trzeba brać pod uwagę poprzednie części,należałoby je przeczytać,tak robiła na przykład Margit Sandemo,ażeby czegoś nie pominąć!
                    A jeśli książka będzie dłużej pisana to miejmy nadzieję dokładniej,i solidniej,a dla książki to będzie z pożytkiem!
                    Niestety zostaje nam tylko święta cierpliwość!!
                    • ding_yun Re: sen o McDusi 12.03.11, 12:00
                      Ale mnie nie irytuje, że MM pisze długo, tylko proceder napędzany (być może przez wydawnictwo, a nie przez autorkę) podawania coraz to nowych przybliżonych dat wydania, które - coraz bardziej się w tym utwierdzam - są wzięte z kosmosu. To nie jest tak, że MM podała termin, była jakaś obsuwa - tak jak Teano to opisuje - i teraz mamy nowy termin. Ten termin jest już którymś z kolei. Nie znam nikogo kto utrzymuje się z pisania i nie wiem, jak to w praktyce wygląda, ale wiem, że nie tylko pisarze mają życie osobiste, które utrudnia im pracę, a z każdej obsuwy w każdej pracy trzeba się gęsto tłumaczyć :) Moim zdaniem byłoby uczciwiej właśnie gdyby MM powiedziała, że teraz w jej życiu priorytetem jest zajmowanie się wnukami/mamą/ogrodem i nie ma czasu na regularne pisanie, w pełni bym to zrozumiała. Ale z tego co widzę zaglądając (z rzadka) na jej stronę, to autorka wykazuje raczej zniecierpliwienie powtarzającymi się pytaniami o datę ukończenia książki. Chciało się fanów, to się ich ma :P
                      Przyznam natomiast, że nie wiedziałam jak długi jest cykl wydawniczy.
                      • nikadaw1 Re: sen o McDusi 12.03.11, 12:24
                        a jest jakiś nowy termin? 2012? niedawno zaglądałam na akapit press, i daty nie było, tylko nowa okładka. tak sobie pomyślałam, że właściwie to chętnie bym McDusię przeczytała. a tu bryndza:(
                      • nessie-jp Re: sen o McDusi 12.03.11, 16:03
                        Zgadzam się, sytuacja jest absurdalna i nie ma żadnego usprawiedliwienia chwilową obsuwą. Jeśli podaje się jakiś termin i nie można go dotrzymać raz, trudno, to oczywiste, zdarza się. Jeśli podaje się termin drugi raz i znowu przesuwa o rok, cóż, hm, hm, no trudno. Jeśli podaje się termin za terminem, cały czas prezentując czytelniczkom podmalowaną nieco inaczej okładkę książki, to zaczyna trafiać jasna cholera i człowiek ma ochotę powiedzieć:

                        Szanowna pani Małgorzato Musierowicz, szanowne wydawnictwo, rysowanie okładek i wymyślanie tytułów jest fajne, ale może najpierw by autorka napisała tę książkę, a potem się bawiła w podawanie terminów wydania i ilustrowanie, a wydawnictwo
                        • moomoo Re: sen o McDusi 03.04.11, 17:53
                          Sama MM chyba w "Tym razem serio" przyznała, że ma problemy z dotrzymywaniem terminów. Opisała tam proces powstawania "Opium w rosole". Tej części czas się przysłużył.
                          Ja tam mogę zaczekać, aby tylko książka była fajna. Niestety ostatnie części Jeżycjady sprawiały wrażenie napisanych w dzikim pędzie na kolanie bo wydawnictwo wysyła maile z groźbami karalnymi.
                          Zdaję się, że jest tu na forum (rzadko zaglądam) jakiś totolotek gdzie obstawia się termin wydania McDusi - ja obstawiam Boże Narodzenie 2013. Najwcześniej ;D
                          • pola_lawendowe Re: sen o McDusi 05.05.11, 09:43

                            Umilając sobie czas w wątku nioszki, zostałam srogo ukarana. :)

                            Otóż.
                            McDusia została w końcu wydana i leciałam do Nowego Jorku, żeby kupić ostatni egzemplarz. Wydawnictwo z góry zastrzegło, że nie będzie dodruków. W drodze powrotnej zanurzyłam się chciwie w lekturze. Książka zaczynała się sceną, w której nadal zagipsowana Gabriela, świeżo wypisana ze szpitala, natychmiast jedzie odwiedzić córkę Kreski. Jedzie w borejkowskim musztardowym wózku, dla wygody odpychając się podbierakiem Ignacego B. :)
                            We śnie przerobiłam jej monolog wewnętrzny, w którym wyraźnie było zaznaczone, że McDusi należy skonfiskować czytnik ebooków. Podczas trwania monologu, gdzieś w drugim tle przewijała się lista zakazanych lektur z rzeczonego ebooka, nie wiedzieć czemu spisana na czerpanym papierze. Gabriela zbrojna była w wojskowa lornetkę, a na barierce wózka miała zamontowany telefon stacjonarny ( czerwony Tulipan to był, prawdaż) który nie dość, że działał, to kiedy wykręciło się 997, mozna było uzyskać połączenie GPS i jakiś starczy głos ( Ignacego?) mówił stanowczo: jeżeli to możliwe - zawróć. :)

                            Doprawdy, jeżeli nie chcę skończyć w psychuszce, to albo mniej forum, albo nowa książka.:))
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka