Dodaj do ulubionych

fajerwerki na balkonie

06.10.12, 15:58
druga - po idzie z prysznicem scena, która mnie po prostu przeraziła.

widziałam to trzy razy, o trzy razy za dużo - dwa razy w mieszkaniu w bloku ktoś przy mnie odpalił jakąś rakietę, racę czy fajerwerk, raz zdołał wyrzucić przez okno i gruchnęło tam (myślałam, że szyby polecą), raz wyrzucić się nie udało, na szczęście siła rażenia była znacznie mniejsza; raz też ktoś odpalił w tłumku ludzi na dużym balkonie w kamienicy (żeby nie było, że tylko ci z bloków mają takie pomysły) i oczywiście nie poszło w kosmos, tylko w ten tłumek, w dziecko na rękach matki (na szczęście skończyło się na spaleniu kurtki, w którą dziecko było owinięte).

o co w ogóle chodziło w tej scenie z osmolonym józefem? miało być tak zabawnie? niekoniecznie, skoro homerycko śmiejąca się agata okazała się istotą pozbawioną z tego powodu duszy. więc groźnie miało być? ale nikt się przecież nie przejął? matka dziuby owszem, tłucze go po tyłku (?!), wyprowadza z pokoju za ucho (?!), a ojciec był "zadziwiony" (to słowo pada dwa razy). nikt się nie upewnił, czy józefowi się nic nie stało (podejrzewam, że przede wszystkim niewiele mógł słyszeć - choć nie, wyraźnie jest napisane, że odchodząc słyszy śmiech przerywany kaszlem - jakim cudem?).

kurczę, co roku piszą o tych wszystkich oderwanych palcach, rozerwanych dłoniach, poparzonych twarzach, oczach itd. - po co w zasadzie autorka zamieściła tę lekką, zabawną scenę przypalania józefa?
Obserwuj wątek
    • verdana Re: fajerwerki na balkonie 06.10.12, 16:01
      No, ale tu właśnmie pokazuje się czytelnikom, że odpalanie fajerwerków na balkonie może się źle skończyć. Scena zabawna czy nie, ale widać, ze pomysł jest fatalny, można się poparzyć i podpalić mieszkanie. Więć dla mnie to raczej jest OK.
      • yowah76 Re: fajerwerki na balkonie 06.10.12, 19:27
        ja kiedys bylam zamknietya z fajerwerkiem na balkonie :P
    • iwoniaw Ja się raczej zastanawiam, jak kupiono 08.10.12, 11:45
      te fajerwerki? Wszak stoiska z tymi cudami są opatrzone tablicami, że zgodnie z art. ustawy nieletnim nie sprzedaje się i trzeba pokazać dowód jak przy alkoholu czy wyrobach tytoniowych, zatem Józef musiał skorzystać z pomocy kogoś pełnoletniego, a w opisie kompletowania arsenału nie ma o tym słowa, więc co?

      Swoją drogą irytuje mnie bardzo odpalanie fajerwerków przez dziadków Borejków okraszone komentarzami "my to tylko tak troszkę, bo na starość nas tak bardzo nie bawi, a poza tym zwierzątka i mała Mila boją się huków" - znowu mamy sytuację, że rodzina B. to zawsze odpala słusznie i słusznie w odpowiedniej chwili przestaje ją to bawić, a jeśli inni w okolicy są na innym etapie tego, co ich bawi, to zbydlęcenie i dzicz :-/

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka