Dodaj do ulubionych

Zwierciadło

27.05.13, 10:11
Witam wszystkich ;) Nabyłam w piątek nowy numer "Zwierciadła", przeglądam, patrzę a tam artykuł o L.M.M. Czytam ci ja dalej i oczom nie wierzę. Po pierwsze - artykuł zawiera dużo błędów (że to LMM odrzuciła miłość Hermana, że zaraz po szkole uczyła poza Wyspą, że zmarła na zator... itp itd.), po drugie - autorka prawie całkowicie przemilcza, lub kwituje jednym zdaniem problemy z Chesterem, mężem, ciągnący się przecież latami proces. Pod artykułem autorka napisała, że korzystała z biografii popełnionej przez Molie Gillen - i tu przestałam się dziwić jakości tekstu, choć w sumie nadal się dziwię, że w dobie internetu, powszechnej dostępności informacji niemal w każdym języku "Zwierciadło" zamieszcza takiego gniota...
Obserwuj wątek
    • lucy-lotta Re: Zwierciadło 29.05.13, 20:26
      Och, naprawdę? A "artykuł" jest pisany z jakiejś okazji? Jakaś rocznica...?

      Ehh, rzeczywiście bulwersujące. Też mi się wydaje, że w czasach dzisiejszej dostępności informacji, to wstyd. Czy nikt tego nie czyta, nie poprawia? No nie wiem... I jakoś dziwnie pomyśleć, że autor(-ka?) wolała skorzystać z wątpliwej jakości biografii, a nie z Internetu!
      • sowca Re: Zwierciadło 29.05.13, 23:49
        Może właśnie autorowi/autorce wydawało się, że lepiej jest korzystać z książki niż z wiadomości w internecie... bo ładniej wygląda w przypisach :P
        Czy byłoby wielkim nietaktem oraz nadużyciem poproszenie o zeskanowanie tego artykułu?
    • spinelli Ja natomiast... 30.05.13, 08:07
      znalazłam w necie pracę magisterską traktującą o dziejach wydawniczych Ani z Z.W. w Polsce.
      Część pierwsza czyli rys biograficzny LMM to cytat za cytatem z mojego cyklu pisanego dla Pinezka.pl prawie 10 lat temu. Autorka tej pracy wprawdzie podaje portal Pinezka.pl jako źródło ale ani słowem nie wspomina autorki choć zawartość niektórych stron to w 50% mój tekst. Praca jest niechlujna i pełna błędów merytorycznych. Być może autorka artykułu w Zwierciadle posiłkowała się tą pracą magisterską :)
      Ja tez bardzo poproszę o skan tego artykułu. Nie znoszę niedbalstwa i tak jak będę interweniować w sprawie "mojej" pani magister, tak chętnie napisałabym parę słów do Zwierciadła.
      Spinelli
      • marysia_am Re: Ja natomiast... 03.06.13, 16:01
        Też znam tę pracę. Błędów w niej rzeczywiście sporo. Niby o dziejach wydawniczych, a sam wykaz bibliograficzny... szkoda słów. I jakoś nie dziwi mnie, że, tak jak piszesz, połowa to plagiat. Pracuję na uczelni i z czymś takim w mniejszym, czy większym wymiarze często się spotykam. Ocenianie sprawozdań zaczynam zwykle od sprawdzenia wybranej frazy w Google. Aż dziwne, że wspomniana praca nie przeszła podobnej analizy. Jak najbardziej ten przypadek zasługuje na interwencję.
    • spinelli Masakra 30.05.13, 23:22
      jednen fragment mówi wszystko: Nie wiadomo czy się śmiać czy płakac

      ten ostatniego wpisu w pamiętniku:
      "I have lost my mind by spells and I do not dare think what I may do in those spells."

      tłumaczy:
      "Straciłam rozum przez czary..."

      Idę się powiesić na agreście. Oczywiście napiszę do Zwierciadła.
      • lucy-lotta Re: Masakra 31.05.13, 23:03
        spinelli napisała:

        > "Straciłam rozum przez czary..."

        Cudownie. Jeszcze teraz nam Montgomery oskarżą o czary i skażą na stos! ;)

        Również prosiłabym o skan tego bezbożnego artykułu ;)
        • spinelli Re: Masakra 31.05.13, 23:33
          wysłac Ci na gazetę, czy masz jakiś adres?

          Wczoraj pół nocy pisałam list do Zwierciadła. A teraz zabieram się do mojej pani magister :)
          S.
          > spinelli napisała:
          >
          > > "Straciłam rozum przez czary..."
          >
          > Cudownie. Jeszcze teraz nam Montgomery oskarżą o czary i skażą na stos! ;)
          >
          > Również prosiłabym o skan tego bezbożnego artykułu ;)
          • invisse Re: Masakra 01.06.13, 20:19
            Mogę ja też prosić? na mail kamodraczek@gmail.com :)
            • invisse Re: Masakra 02.06.13, 10:52
              Ja też dziękuję :)

              Z początku artykuł i drobne pomyłki nawet mnie rozbawiły, ale potem czułam już tylko irytację. Cała biografia ma zupełnie inny wydźwięk (okres pisania Ani - przecież ona była wtedy bardzo zadowolona!), pojawiają się nowe fakty (przepraszam, ale o tym, że to testament dziadka KAZAŁ Maud zająć się babką, to chyba nawet Mollie Gillen nie pisała?) i ogólnie, jakoś tak... aż niemiło.
          • lucy-lotta Re: Masakra 01.06.13, 20:25
            Na lucy.lotta@gmail.com, bym prosiła :) Dziękuję, Spinelli!!
          • the_dzidka Re: Masakra 26.06.13, 12:17
            A ja dla odmiany poczytałabym ów list do Zwierciadła :) Sama uwielbiam wysyłać listy do gazet punktujące ich niechlujstwo. Nie żebym choć raz doczekała się odpowiedzi...
      • slotna Re: Masakra 01.06.13, 18:31
        Hihi, genialne :D
    • spinelli Re: Zwierciadło 03.06.13, 01:12
      Napisałam BARDZO obszerny list do redaktorki naczelnej "Zwierciadła". Mój list jest dłuższy niż sam artykuł :)
      Teraz muszę się rozprawić z panią magister nieszanującą prawa autorskiego.

      Spin
      • mafabr Re: Zwierciadło 03.06.13, 09:41
        Chwilę mnie tu nie było, czy ktoś jeszcze życzy sobie skan, czy już wszyscy mają? Też miałam od razu ochotę napisać do Zwierciadła i chyba to zrobię. Może jakąś małą zmasowaną akcje zrobimy? :) Bo to naprawdę niedopuszczalne "niechlujstwo redakcyjne"... Przecież każda z nas tu "zgromadzonych" wie chyba więcej o LMM, niż pani, która popełniła artykuł...
        • spinelli Re: Zwierciadło 03.06.13, 15:48
          mafabr napisała:

          > Chwilę mnie tu nie było, czy ktoś jeszcze życzy sobie skan, czy już wszyscy maj
          > ą? Też miałam od razu ochotę napisać do Zwierciadła i chyba to zrobię. <

          Zrób to koniecznie!
          Skan wysłałam do dziewczyn powyżej.
          S.
        • mela54 Re: Zwierciadło 06.06.13, 18:45
          Też mogę prosić o skan na gazetowego maila? z góry dziękuję.
    • spinelli śmiać się czy płakać? 06.06.13, 19:05
      Dostałam odpowiedź od "Zwierciadła". Jest list od redakcji a w nim list od autorki artykułu.
      No i teraz nie wiem czy płakać czy się śmiać. Pokażę Wam ten fragment o czarach, to co wytłuszczone to cytat z mojego listu do Zwierciadła. Chodzi fragment mojego listu w którym ubolewam nad tłumaczeniem słów LMM jakoby "I lost my mind by spells" znaczyło "straciłam rozum przez czary".
      .................................................................................................................

      Pisze pani Kazimierowska:

      "....Pozwolę sobie jeszcze zacytować Pani mail: [b]"Oczywiście przez *spells*,
      L.M.M. rozumie *przelotne momenty*. Momenty, kiedy w wyniku depresji,
      bezsenności i potężnych dawek barbituratów traciła zdolność klarownego
      myślenia.”[/b] – nie wiem, skąd ta „oczywistość” w Pani tłumaczeniu.
      Termin „spell” oznacza „urok, magię, czary, jak i okres czasu”,
      można rzucić na kogoś urok (put a spell on someone), a to jak rozumiała to
      Montgomery zostawmy raczej jej.
      „Straciłam zmysły przez przelotne momenty" - to stwierdzenie równie
      dyskusyjne co proponowanę przez mnie czary.
      Skoro Maud nie nazywała rzeczy po imieniu, czyli depresją, mogła traktować te niewytłumaczalne dla niej stany jak swego rodzaju rzucany urok. Zresztą wracając do depresji, w artykule jest informacja, co o przyczynie śmierci Maud sądziła jej wnuczka."
      .........................................................................................................................

      Jakoś to muszę pani wytłumaczyć, ze gdyby faktycznie spells w tym przypadku znaczyło czary to byłoby "because of spells" albo "as a result of...." co też, zresztą byłoby bardzo pokraczne. A poza tym z dalszej części tekstu notatki LMM mozna wywnioskowac o jakie spells chodzi.
      Redaktorka od działu kultury twierdzi jakoby kontaktowali się z Instytutem LMM w Kanadzie w celu konsultacji... opad szczęki.
      Spinelli


      Reszta listu - w podobnym tonie.
      Spin
      • kajteczek Re: śmiać się czy płakać? 07.06.13, 08:25
        a tak nawiasem autorka artykułu p[owinna nauczyć się znaczenia ojczystego języka!
        W zdaniu "Termin „spell” oznacza „urok, magię, czary, jak i okres czasu”,
        "okres czasu" jest lingwistycznym koszmarkiem typo "cofać do tyłu"

        Niestety, w dzisiejszych czasach dziennikarze sa jakoś niedouczeni.

        Pozdrawiam
        Kajteczek
        • lucy-lotta Re: śmiać się czy płakać? 08.06.13, 21:59
          Po pierwsze, dziękuję za skan artykułu!

          Po drugie, co za koszmar! Co za list! Och, aż krew się burzy! Co za poziom intelektualny i kulturalny! Ach, brrrr...! Ma się ochotę rozerwać gołymi rękami taką kobietę! I ten "okres czasu", o którym wspomina też kajteczek...! Litości! I rozbawiła mnie niemal do łez ta konsultacja z Instytutem LMM!
          • mafabr Re: śmiać się czy płakać? 10.06.13, 15:05
            O żesz... zatkało mnie... kobieta robi mnóstwo błędów merytorycznych w artykule i jeszcze skacze? hmmm.. wkurzyłam się na Zwierciadło...
            • sowca Re: śmiać się czy płakać? 10.06.13, 23:38
              Ha! jak tylo ogarnę sesję, to sama też napiszę z pretensjami. Może kolejne listy podziałają.
              • spinelli Re: śmiać się czy płakać? 11.06.13, 02:56
                sowca napisała:

                > Ha! jak tylo ogarnę sesję, to sama też napiszę z pretensjami. Może kolejne list
                > y podziałają.

                Ja gorąco wierzę, że trzeba coś robić w takich wypadkach.
      • spinelli dodam jeszcze... 11.06.13, 02:54

        > „Straciłam zmysły przez przelotne momenty" - to stwierdzenie równie
        > dyskusyjne co proponowanę przez mnie czary. <

        W powyższym fragmencie listu autorki artykułu wygląda to jak cytat z mojego listu/tłumaczenia. Nigdy bym takiej bzdury nie napisała.

        Moje tłumaczenie tego fragmentu od 5 lat jest tutaj.
        www.pinezka.pl/byl-sobie-czlowiek/3517-lucy-maud-montgomery-postscriptum
        W ogóle mam coraz większą ochotę zabrać się za tłumaczenie "The Gift of Wings", choć zdaję sobie sprawę, że może mnie to przerosnąć.

        Spinelli
    • spinelli tutaj cała odpowiedź od redakcji 11.06.13, 03:01
      Szanowna Pani,

      niezwykle mi miło, że czyta Pani i docenia nasz magazyn. Dziękuję za wiadomość.
      Prowadzę Dział Kultury, w którym ukazał się tekst o Lucy Maud Montgomery.
      Przeczytałam Pani mejl i wydaje mi się, że surowość Pani sądów wynika w dużej mierze stąd, że jest Pani znawczynią tematu, dla której życiorys Montgomery ma niewiele tajemnic.
      Zwierciadło nie drukuje z reguły tekstów naukowych, naszą ambicją jest przybliżanie naszym czytelnikom ciekawych bohaterow i tematów, zachęcamy do pogłębiania wiedzy także na własną rękę, rozbudzamy apetyty, nie jesteśmy jednak w stanie zaspokoić wszystkich oczekiwań. Jak na ironię tuż przed Pani mejlem, przyszła do autorki wiadomość od jednej z polskich znawczyń twórczości Lucy Maud Montgomery z podziękowaniami za opisanie losów pisarki.
      Przykro mi, że nie znalazla Pani w tekście oczekiwanych informacji, jednocześnie absolutnie nie mogę sie zgodzić z Pani zarzutami o przekłamania, nieudolność i brak wiedzy autorki Katarzyny Kazimierowskiej.
      Pozwalam sobie odpowiedzieć, gdyż to ja redagowalam i skracałam tekst, a także weryfikowałam źródła, ale swoją odpowiedź uzupełniłam wyjaśnieniami autorki.
      Chciałabym na wstępie podkreślić, że tekst Katarzyny Kazimierowskiej w swoim pierwotnym kształcie był o połowę dłuższy i zapewniam że była w nim większość „brakujących” wątków, które rozwija Pani w swoim mejlu.
      Dlaczego nie wszystkie znalazły się w tekście?
      Mejl, który nam Pani przysłała liczy ponad 12 tysięcy znaków. To wiecej niż cały artykuł poświęcony Montgomery wydrukowany w naszej gazecie, licząc śródtytuły i stopkę, gdzie wymienione są źródła. Opisane przez Panią wątki (bez których artykuł choć niewątpliwie mniej szczegółowy, przekazuje jednak spójną nieprzekłamaną historię życia Montgomery) zajęły tyle co cała opowieść.

      Redagowanie tekstów dziennikarskich to trudna sztuka kompromisu. Możemy nie publikować wcale albo publikować w takiej formie, żeby fakty mieszczące sie w grubych tomach, zmieścić na tych kilku stronach gazety. Zapewniam, że spośród wszystkich dostępnych w tym segmencie wydawniczym magazynów Zwierciadło i tak drukuje najdłuższe teksty, staramy się żeby były najbardziej wyczerpujące.

      Co do źródeł i uwagi, że autorka korzystała z jednej książki – pod artykułem w magazynie napisane jest: „Korzystałam m.in.”. Brak miejsca powoduje, że wymieniamy jedynie część bibliografii. Na tym, że w źródłach znalazła się akurat książka Molie Gilen zaważyła m.in. nieoceniona pomoc Wydawnictwa Literackiego w zdobyciu praw do części cennego materiału zdjęciowego, który pochodzi z tej właśnie książki.
      Co do szczegółowych zarzutów oddam w tym miejscu głos samej autorce, cytując jej odpowiedzi (wyboldowane):


      Zacznę od tego, że przeczytałam pamiętniki Montgomery, zarówno te

      wydane w wersji szczątkowej po polsku, jak i fragmenty tomów w wersji
      oryginalnej. Z bólem przyznaję, że nie udało mi się dotrzeć do
      nieocenionej biografii pisarki autorstwa Mary Henley Rubio
      Tu też dodam, że artykuł, jaki miała Pani okazję przeczytać nie jest
      pełną wersją całego tekstu. Prawdopodobnie, gdyby ukazał się w pełnej
      wersji, miałaby Pani mniej uwag, a tak niestety, trzeba się było w
      kilku miejscach posiłkować uogólnieniami, choć nie są one
      równoznaczne z przekłamaniami, o które Pani mnie posądza.
      Nie jestem znawczynią literatury kanadyjskiej, ale po lekturze książek
      kilku kanadyjskich autorów, z A. Munro i M. Atwood na czele, nadal
      trwam na stanowisku, że opisy przyrody stworzone przez Montgomery, są
      jednymi z najciekawszych. Autor ma prawo do wyrażenia swojej opinii.
      Informacje o testamencie oraz o postawie ojca Maud zaczerpnęłam z jej
      dzienników.
      Pewnie można by dyskutować z opisami kilkunastoletniej dziewczynki i z tym, jak
      interpretuje uczucia swojego ojca, ale o interpretację tu chodzi.
      W moim tekście możemy przeczytać i o zmaganiach Maud z depresją swoją
      i męża i o jej kłopotach z wydawcami, w swoim liście rozwija Pani
      wątki, które znalazły się w artykule.
      Jeśli chodzi o wątek romansu z Hermanem Leardem, tu znów muszę odwołać
      się do lektury pamiętników Montgomery. I nie jest to moja
      interpretacja jej słów, tylko lektura dziennika. Trzeba by założyć, że
      w tym przypadku więcej mówią wywiady z osobami postronnymi niż słowa
      samej Maud, żeby uznać ten fragment za mój błąd merytoryczny. Ale tak
      jak pzyznałam, nie dotarłam do setek wywiadów, jakie przeprowadziła
      ceniona przez panią Mary Henley Rubio.

      Dalej, wytyka mi Pani, że nieprawdą jest jakoby Maud nie znosiła nauczania
      – takie słowa o nauczaniu są w jej dziennikach.
      Komentuje Pani fragment o przyjaźniach: podaję jedynie przykłady,
      nie stwierdzam stanowczo, że innych przyjaźni nie było.
      Pozwolę sobie jeszcze zacytować Pani mail: „Oczywiście przez *spells*,
      L.M.M. rozumie *przelotne momenty*. Momenty, kiedy w wyniku depresji,
      bezsenności i potężnych dawek barbituratów traciła zdolność klarownego
      myślenia.” – nie wiem, skąd ta „oczywistość” w Pani tłumaczeniu.
      Termin „spell” oznacza „urok, magię, czary, jak i okres czasu”, można
      rzucić na kogoś urok (put a spell on someone), a to jak rozumiała to
      Montgomery zostawmy raczej jej.

      „Straciłam zmysły przez przelotne momenty" - to stwierdzenie równie
      dyskusyjne co proponowanę przez mnie czary.
      Skoro Maud nie nazywała rzeczy po imieniu, czyli depresją, mogła traktować te niewytłumaczalne dla niej stany jak swego rodzaju rzucany urok. Zresztą wracając do depresji, w artykule jest informacja, co o przyczynie śmierci Maud sądziła jej wnuczka.

      Tyle od autorki.

      Co do uwag dotyczących języka i stylu Katarzyny Kazimierowskiej, ma Pani oczywiście prawo do własnych opinii, ale nie zgadzam się z nimi.

      Przygotowując artykuł do druku kontaktowaliśmy się z instytucjami, które mogłyby nam pomóc w jak najciekawszym ukazaniu życiorysu i twórczości Montgomery, m.in. z kanadyjskim Instytutem im. LMM. Niezwykle nam przykro, że wcześniej nie udało nam się odnaleźć kontaktu do Pani.

      Gdyby sprawy inaczej się potoczyły, także ta korespondencja zapewne wyglądałaby inaczej.



      Życzę zawodowych sukcesów.

      Z poważaniem,

      ZOFIA FABJANOWSKA-MICYK
      Redaktor Działu Kultury
    • supervixen Czy ja też mogę prosić? 11.06.13, 14:12
      Na gazetowego:)
      • spinelli mela i supervixen, posłałam nt 11.06.13, 20:21

        • mela54 Re: mela i supervixen, posłałam nt 20.06.13, 21:43
          Tak, spinelli, otrzymałam i dzięki bardzo...
    • zaisa Spinelli 03.11.13, 03:48
      Interweniowałaś w sprawie tamtej pracy magisterskiej? Z jakim efektem?
    • aleksandraoldak Re: Zwierciadło 16.01.15, 13:41
      Czy ktoś kojarzy może w którym numerze był artykul Konrada Maja o kryzysie małżeństwamałżeństwa i sformalizowanych związków?

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka