Dodaj do ulubionych

Ślubny bukiet Mili

04.02.18, 21:06
Napotkałam na kolejną nieścisłość. Dlaczego w "McDusi" zasugerowne jest, że Mila miała bukiet ślubny z groszków(do kostiumu, który włożyła Laura- mama Mili i Gizela by chciały, żeby Laura też miała groszki-wywnioskować zatem można, że Mila właśnie groszki miała, wspomniane coś było, że uległa Gizeli i jej szczęście to przyniosło), natomiast w "Pulpecji" mama Borejko oglądając kwiaty podarowane nowożeńcom przez gości wspomina swój ślubny bukiet, który składał się z trzech białych goździków, które kupił Ignacy, bo nic innego nie można było dostać. To w końcu z czego składał się ten bukiet Mili? skoro te groszki to taka rodzinna tradycja, to dlaczego dopiero Laura je dostała, a żadna z Borejkówien nie musiała mieć groszków "bo tego by chciała mama Mili i Gizela"? Czy ja czegoś nie zrozumiałam, czy coś przeoczyłam?
Obserwuj wątek
    • dakota77 Re: Ślubny bukiet Mili 04.02.18, 21:36
      Pomylka autorki. Dopiero w Kalamburce MM wymyslila historie z groszkami. Tak to jest, jak dopisuje sie tomy, ktore zmieniaja znane nam z wczesniejszych tomow historie.
      • gat45 Re: Ślubny bukiet Mili 04.02.18, 22:21
        Któregoś dnia nad Poznaniem pojawił się statek kosmiczny Obcych.
        Obcy - jak to Obcy - potrzebowali egzemplarzy miejscowej fauny i flory z każdej planety, o którą zahaczali. No i na Ziemi popadło na sporą część bohaterów Jeżycjady. Zabrali do swoich laboratoriów znane nam postaci, a na ich miejsce podstawili niezupełnie zgodne z parametrami osobowościowymi podróby - dramaturga Milę i tak dalej. Dziecka nawet nie oszczędzili, podlece, bo na miejsce rozgarniętej Genowefy pojawiła się jakaś zwiędła i szemrząca firana. Charakterna Laura dalej dostarcza im ciekawego materiału badawczego, podczas gdy po Ziemi snuje się jakieś niedorobione skrzyżowanie sarenki z niewiadomoczym, ale to niewiadomoco ślamazarne jakieś i rozmazane.
        Że nieprawdopodobne ? Komu się w wyobraźni nie mieści, no komu ? Mnie tam się mieści.
        Dobranoc.
        • vi_san Re: Ślubny bukiet Mili 04.02.18, 22:43
          Gatto - przyjedź mi czyścić monitor! Oplułam go z radości soczkiem jabłkowym niesfermentowanym. Jak przyjedziesz to cie tez poczęstuję, chcesz? :)
          • gat45 Re: Ślubny bukiet Mili 05.02.18, 00:01
            vi_san napisała:

            > Gatto - przyjedź mi czyścić monitor! Oplułam go z radości soczkiem jabłkowym ni
            > esfermentowanym. Jak przyjedziesz to cie tez poczęstuję, chcesz? :)
            >
            Już lecę, bo bardzo lubię morze w zimie. Monitory czyszczę zaś wprost wspaniale, nie chwalący się.
            A zrobisz pierogi pod ten soczek ? Ruskie, z omastą ?
            • vi_san Re: Ślubny bukiet Mili 05.02.18, 00:15
              Co tylko sobie życzysz, Gatto. Mogą być ruskie pierogi, może być kulebiak, może surówka z selera, którą robię, chwaląc się, bardzo pyszną. Soki owocowe i warzywne w dowolnych ilościach, wedle gustu i możliwości. Z alkoholami tylko słabo, mam w barku pętają się resztki nędzne ubiegłorocznej wiśniówki [jak się dowiem, kto mi wychlał to będzie kęsim!], ćwiartka orzechówki, miodówka produkowana w miarę potrzeb i likier mleczno - kokosowy - z produkcji własnej. Z nabywanych tez się coś. Tak pod te ruskie... ;)
              Morze zimowe mamy w dużych ilościach, śnieg dzisiaj nam spadł, więc piknie jest. :)
              • pi.asia Re: Ślubny bukiet Mili 06.02.18, 21:58
                vi_san napisała:

                likier mleczno - kokosowy - z produkcji własnej.

                Można prosić przepis? (łasi się, mruczy i trzepocze rzęsami)
                • vi_san Re: Ślubny bukiet Mili 07.02.18, 00:39
                  Służę uprzejmie:
                  200g wiórków kokosowych
                  1/2l wódki czystej [nie kolorowej, nie smakowej!!!]
                  puszka mleczka kokosowego
                  puszka mleka skondensowanego słodzonego [ja preferuję Gostyńskie].
                  Wiórki zalać wódką w słoiku, zakręcić, odstawić na tydzień albo dwa - potrząsać od czasu do czasu słoikiem. Jeśli się zapomni o potrząsaniu to nic się złego nie stanie. Takoż jeśli się zapomni na np trzy tygodnie. Ale tydzień wystarczy. :) Wiórki odsączyć nad miseczką [ja czynię przez lnianą ściereczkę] - chodzi o uzyskanie jak największej ilości płynu! Zmieszać [najlepiej blenderem] mleko kokosowe i mleko słodzone, dolać do tego wódkę kokosową [odciśniętą z wiórków]. Przelać do butelki - degustować.
                  Do odsączonych i już zbędnych wiórków można zaś dodać jajko, odrobinę cukru i upiec w papilotkach - wychodzą bardzo fajne kokosanki z leciutkim posmakiem alkoholu... ;)
                  • vi_san Re: Ślubny bukiet Mili 07.02.18, 07:51
                    A, zapomniałam dopisać - jeśli komuś za słabe [mocy to nie ma wiele, raczej "cień wspomnienia o alko!] na etapie blendowania można dolać czystej wódki. Jeśli mało słodkie - to dodać rozpuszczony w wodzie cukier - ale odradzam, przed degustacją, bo słodkie samo z siebie!
                    • ribezla Re: Ślubny bukiet Mili 07.02.18, 21:28
                      mam przepis na mocniejszą wersję;
                      -300g wiórków,
                      -1 puszka mleka sknondensowanego słodzonego
                      -1 litr mleka skondensowanego niesłodzonego
                      -0,9 l spirytusu
                      Wiórki moczyć 2 tygodnie, odcisnąć spirytus, zmieszać z mlekami.

                      Osobiście nie robiłam jeszcze, przepis dostałam od koleżanki, próbowałam tego - bardzo dobre.
                  • pi.asia Re: Ślubny bukiet Mili 07.02.18, 21:58
                    Ach, dziękuję, dziękuję. Na święta zrobię, będzie jak znalazł!
        • bupu Re: Ślubny bukiet Mili 04.02.18, 23:24
          gat45 napisała:

          > Któregoś dnia nad Poznaniem pojawił się statek kosmiczny Obcych.
          > Obcy - jak to Obcy - potrzebowali egzemplarzy miejscowej fauny i flory z każdej
          > planety, o którą zahaczali. No i na Ziemi popadło na sporą część bohaterów Jeż
          > ycjady. Zabrali do swoich laboratoriów znane nam postaci, a na ich miejsce pods
          > tawili niezupełnie zgodne z parametrami osobowościowymi podróby - dramaturga Mi
          > lę i tak dalej. Dziecka nawet nie oszczędzili, podlece, bo na miejsce rozgarnię
          > tej Genowefy pojawiła się jakaś zwiędła i szemrząca firana. Charakterna Laura d
          > alej dostarcza im ciekawego materiału badawczego, podczas gdy po Ziemi snuje si
          > ę jakieś niedorobione skrzyżowanie sarenki z niewiadomoczym, ale to niewiadomoc
          > o ślamazarne jakieś i rozmazane.
          > Że nieprawdopodobne ? Komu się w wyobraźni nie mieści, no komu ? Mnie tam się m
          > ieści.
          > Dobranoc.

          A podróby, grasując nocami w kamienicy na Roosevelta, zeżarły panią Szczepanską, Gadomskich, Łuczaków i Lewandowskich. Zeżarły również, prawdopodobnie, personel i właściciela wytwórni kołder, a pomieszczenia po tejże wykorzystały na powiększenie apartamentu Pałysów, oraz zbudowanie tajnego laboratorium. Dlatego nie ma tam już sąsiadów, którzy mogliby narzekać na wrzaski, rąbanie drzwiami i jazgot narzędzi, dobiegające z różnych części kołchozu. Ostała się jeno dyrektor Dąbek - Nowacka, ale niezawodna intuicja pedagoga podpowiada jej, że z tymi Borejkami jest coś nie tak i lepiej milczeć.
        • minerwamcg Re: Ślubny bukiet Mili 05.02.18, 15:30
          Gat!!! Odzyskujesz formę, super!
      • ribezla Re: Ślubny bukiet Mili 05.02.18, 06:54
        Ale żeby autor nie pamiętał czegoś, co sam stworzył, podczas gdy czytelnicy takie rzeczy pamiętają??? o nieścisłościach w wieku bohaterów już nie wspomnę, bo to się przewija przez kolejne książki cały czas. Drzewo genealogiczne na ścianę! a przed pisaniem kolejnego tomu powtórka z wszystkich poprzednich.
        • kkokos Re: Ślubny bukiet Mili 05.02.18, 19:10
          ribezla napisała:

          > Ale żeby autor nie pamiętał czegoś, co sam stworzył, podczas gdy czytelnicy tak
          > ie rzeczy pamiętają??? o nieścisłościach w wieku bohaterów już nie wspomnę, bo
          > to się przewija przez kolejne książki cały czas.

          autor ma prawo (błądzi wszak myślami już przy kolejnym tomie albo przy kolejnych postaciach). redaktor jednakowoż nie.
      • ciotka_scholastyka Re: Ślubny bukiet Mili 05.02.18, 11:01
        dakota77 napisała:

        > Pomylka autorki. Dopiero w Kalamburce MM wymyslila historie z groszkami.

        W dodatku Mila nie ma zielonego pojęcia, dlaczego Gizela tak się upiera przy tych groszkach, bo Gizeli nie przeszło przez usta, że groszki lubiła mama Mili. Powtarza tylko, że groszki mają być, i tak będzie dobrze, i żeby Mila jej posłuchała. A przy ślubie Laury Mila rozkosznie już bredzi o groszkowej tradycji, która tworzy się sama.
        • iwoniaw Re: Ślubny bukiet Mili 05.02.18, 14:52
          W dodatku Mila nie ma zielonego pojęcia, dlaczego Gizela tak się upiera przy ty
          > ch groszkach, bo Gizeli nie przeszło przez usta, że groszki lubiła mama Mili. P
          > owtarza tylko, że groszki mają być, i tak będzie dobrze, i żeby Mila jej posłuc
          > hała.


          Co, nawiasem mówiąc, jest też dość znaczącym przyczynkiem do rozważań o tym, jaką właściwie wiedzę o rodzicach biologicznych miała Mila i co Gizela jej właściwie powiedziała i czy szukała jej rodziny - do wątku obok o wakacyjnym romansie Gizeli, nazwisku Mili itd...
    • mika_p Re: Ślubny bukiet Mili 07.02.18, 17:17
      Mam koncepcję.
      Tradycją rodzinną, zapoczątkowaną przez Milę, jest odmawianie przez kolejne panny młode wzięcia bukietu z groszków. Ani Mila, ani żadna z Borejkówien pierwszego pokolenia, ani Pyza, groszków na ślubie nie miały. Tylko Laura się wyłamała, pyziacze nasienie, żadna z niej sarenka.
    • scarlet.nijinsky Re: Ślubny bukiet Mili 10.01.20, 15:49
      Groszki Mila dostala od Gizeli, ktora sie uparla, ze groszki musza byc mimo, ze Ignacy mial przyniesc bukiet roz.. Nie zostalo wyjasnione dlaczego Gizela sie na te groszki uparla i bardzo mnie to zastanawia. Trzy gozdziki Ignacy faktycznie przyniosl na slub bo zapomnial, w ktorej kwiaciarni zamowil roze i tylko gozdziki udalo mu sie zalatwiac.
      • ciotka.scholastyka Re: Ślubny bukiet Mili 10.01.20, 23:42
        scarlet.nijinsky napisała:

        > Groszki Mila dostala od Gizeli, ktora sie uparla, ze groszki musza byc mimo, ze
        > Ignacy mial przyniesc bukiet roz.. Nie zostalo wyjasnione dlaczego Gizela sie
        > na te groszki uparla i bardzo mnie to zastanawia.

        Gizela się uparła na groszki, bo to były ulubione kwiaty matki Mili. Tyle że takie wyjaśnienie pada w ostatnim rozdziale, i w tak zawoalowany sposób, że łatwo je przeoczyć. Jakieś szczątkowe zdanie o tym, że pani Makowska hodowała groszki przed domem.
        • jontrew Re: Ślubny bukiet Mili 11.01.20, 14:21
          Dobrze, że mama Mili lubiła groszki, a nie np. chryzantemy:) Takie wcinanie się w ostatniej chwili w wybory dotyczące ważnej ceremonii uważam ze wyjątkowo nieuprzejme. Co by Gizeli ubyło, gdyby opowiedziała historię o groszkach z wyprzedzeniem i dała Mili podjąć własną decyzję?

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka