itsjustemichelle1 06.10.23, 17:32 co robiliby członkowie rodziny Borejko jesiennym popołudniem? Odpowiedz Link Obserwuj wątek Podgląd Opublikuj
itsjustemichelle1 Re: jesienne popołudnie 06.10.23, 18:03 julian_arden napisał: > Czytaliby Słowackiego. Noweśpan, ja żądam czegoś innego! Patrycja mogłaby robić listę roślin do zasadzenia na wiosnę. Odpowiedz Link
bupu Re: jesienne popołudnie 06.10.23, 18:41 Seniorzy by czytali, Patrycja wykonywałaby ostatnie prace ogrodowe (cebulki pozasadzać, róże opatrzyć przed zimą, dalie i mieczyki wykopać...), a Gaba zawracałaby jej przy tym d... uszę nieśmiertelną. Grzyb zakopałby się z komputerem w sypialni gabilonu, rad, że mu nikt rzyci nie zawraca. Flobry tkwiłby w stajni,Nora opędzałaby się od Podeszwy, Ida malowałaby coś na turkusowo z granatem, Mareczek zaś by spał. W Gabilonie Józworotki siedziałyby przed kominkiem gapiąc się sobie nawzajem w oczy, na dole zaś babcie podliczałyby oszczędności i rachowały potencjalne zyski. Tymczasem na Rusfelta Milena z Karolem, schowani za łóżeczkiem dziecięcym w dawnym seniorskim pokoju czatowali by z ojcem, Róża zajmowałaby się Ignasiętami, Aga by malowała w szale, natomiast IGS tkwiłby z nosem w komputerze riserczując kolejną perłę drewnianej architektury sakralnej. Piętro niżej, w suterenie, Ania pisałaby krwawy horror, udając, że przegląda strony o modzie, trzpiotka, wiadomo, więc nikt jej nie zajrzy przez ramię i nie stwierdzi, że w swej powieści opisała ciotkę Gabrielę jako demona, wysysającego z wszystkich soki życiowe. Tym bardziej, że Łusia tkwiłaby w kuchni, wdzięcznie roztargana, karmiąc Tanakę Paluszkami Aspazji i mrucząc "Może ci posypię czekoladą, misiulku?" Tanaka by nie odpowiedział, zajęty pożeraniem naleśników z japońską precyzją. W szalecie miości, w krzakach kiele Kostrzyna, wrzałaby za to gorąca awantura, tak gorąca jak zimny byłby szalet. A byłby zimny, bo Maszpan po raz kolejny zostałby dłużej w pracy i od wczesnych godzin porannych nie byłoby ognia w kominku, skutkiem czego wracająca z serii koncertów na Pomorzu diva Larwa zastałaby wyziębioną do imentu chałupę i brak ciepłej wody w kranach. Maszpan zakrzyknąłby wreszcie "Nie widzisz, że nie mogę bez ciebie oddychać? Co może być ważniejszego od ciebie? Jakieś ogrzewanie?", na co Larwa wysyczałaby, że wątpi czy ona Maszpana tak bardzo znowu obchodzi, skoro go nie obchodzi, że w tym ziąbie ona zaraz dostanie chrypki i nie będzie mogła śpiewać, nie mówiąc o tym, że Juleczek, nie będąc cielęciem, do zimnego wychowu nie nadaje się. To rzekłszy wyszłaby razem z Juleczkiem i trzasnęłaby drzwiami z taką siłą, że kiejdańska cukiernica wyleciałaby z półki z żałosnym brzękiem. Następnie wezwałaby taksówkę, by udać się nią wprost do zacisznego i wypsażonego w CO domku w Puszczykowie, b ędacego własnością kolegi barytona, męża sprężystej biznesłumen (właśnie wyremontowali willę na Sołaczu), który zdecydował się wynająć ów domek po taniości. Odpowiedz Link
tajna_kryjowka_pyziaka Re: jesienne popołudnie 06.10.23, 21:13 Przy ciepłych jesiennych deszczach Grzyb, nawet przesadzony do ogródka Flobrych, powinien zdrowo rosnąć. Tylko loki by mu się sfilcowały. Gaba mogłaby go przyrządzić i zjeść. Nie mam pomysłu czym ona się na co dzień zajmuje, bo od ostatnich tomów mam wrażenie, że niczym szczególnym. Na pewno nie szykuje się na rok akademicki. Milgnaców pewnie łupie w kościach o tej porze roku. Agnieszka maluje jesienne martwe natury i pejzaże, a IGS i Nornica mają katar. Ida przyjmuje obsmarkanych pacjentów, Mareczek powoli zapada w sen zimowy. Józwę może da się o tej porze roku zagonić na zagony do roboty i Doroty. Chrobot i babcie pędzą bimber na rozgrzanie. Odpowiedz Link
tajna_kryjowka_pyziaka Re: jesienne popołudnie 11.10.23, 15:45 No masz, zapomniałam o nieodzownym członku rodziny! On spędza jesienne popołudnia schowany w szafie, upchnięty między trupami Gadomskich i Łuczaków. Gaba od czasu do czasu go wyciąga, żeby poszczuć rodzinkę i rozruszać kanaliki łzowe. Następnie składa go w kosteczkę i wsadza z powrotem, jak się nie mieści, trzeba poświęcić parę ciuchów Grzesia. Ale to tylko za dnia, po zmroku nasz CKNUK jest relokowany do gabinej łożnicy i pełni tam funkcję przegrody między nią a Grzybem. A czasem też poduszki (ma konsystencję klopsa). Odpowiedz Link
kocynder Re: jesienne popołudnie 07.10.23, 00:13 Powiedzmy, że to popołudnie w dniu tzw roboczym. Ignacy siedzi w fotelu i czyta. Albo drzemie nad Seneką. Milicja w innym pokoju trzaska na klawiaturze kolejną wredną jednoaktówkę - do szuflady, bo wszak prawdziwe teatry wyginęły. Gabon siedzi, gapi się w gęstniejący za oknem mrok i duma, jak ją Pypypyziak całował pod wierzbą. I( chlipie bezgłośnie ale dzielnie. Grzendron pracuje i ma wszystko w nosie. Rurza prasuje ubranka niemowlęce, marząc o budce z kurczakami. Mila i Karol studiują w necie możliwości powrotu na ojczyzny łono, do SWOICH przyjaciół, do SWOJEJ szkoły i do znanej sobie rzeczywistości Oxfordu. Larwa klnie w duszy pluchę, gdyż w związku z padającym deszczem utkwiła na tej ... [cenzura!] plantacji i nawet nie ma jak zrobić podstawowych zakupów. Adam sprawdza wypracowania, nadesłane mu mailem przez uczniów. Juleczek warczy udając silnik sportowego Ferrari, jego siostra Tesia (od Telimena) wyje, bo skończyła się Nutella, a ich braciszek Dante (autor "Boskiej Komedii") właśnie zwymiotował na mamy bluzkę i dekolt. Ida szyje języki i wyjmuje frytki z nosów w Mediluksie. Marek śpi. Józef w milczeniu muruje kominek. Dorota w milczeniu wlepia w niego ócz swych błękity. Ich dziecię w milczeniu kreśli na kartce plany bomby atomowej. Łucja kuje japońskie słówka. Jacek ćwiczy kata. Ziutek ulewa po obiedzie. Matołlia trzęsie się pod kocem. Robdziad czesze wąsy. Bella wraz z rodziną wyparowała, żeby nie utrudniać im życia. Jędrek kręci filmik na "jutuba" z Szymonem w roli głównej i jedynej. Film pokazuje śpiącego brata, który chrapie. Pulpa jedną ręką wypełnia unijne wnioski o dotacje dla całego powiatu, druga ręką zbiera morele i porzeczki, trzecią ręką głaszcze konie na padoku złożonym w kostkę i schowanym w szufladzie biurka, czwartą ręką piele warzywniak, piątą ręką czyta nowości wydawnicze, szóstą ręką piecze rogaliki, siódmą ręką kręci lody. Ósmą zmywa. Florek stuka młotkiem w cokolwiek, zalesia i tyje. Nora nakichała na związek z Dętym, ukończyła japonistykę z wyróżnieniem, dostała zarąbista prace w korpo, kosi kasę i nosi garsonki w pepitkę i szpilki od Diora. Ania nie wróciła z obozu językowego w Hiszpanii, poślubiła tam potworny majątek z dodatkiem piekielnie przystojnego, zakochanego w niej do szaleństwa Hiszpana, obecnie nazywa się Anais Muntana - Jimenez i jest poczytną autorką powieści obyczajowych, tłumaczonych na wszystkie możliwe języki świata z Brailem i suahili włącznie. Odpowiedz Link
kocynder Re: jesienne popołudnie 07.10.23, 00:18 AAAAA... !!!! Zapomniałam o Ignacostwie młodszych! No to Ignacy młodszy marszczy brew, gdyż usiłuje pisać sonet do żony, a nie umie znaleźć rymu do słowa "pawian". Aga maluje. Albo przynajmniej siedzi przed sztaluga i robi wrażenie, że czeka na wenę. Ich dziecię tkwi w objęciach Rurzy, która posadziwszy je sobie na biodrze i objąwszy lewą ręką prawa jednakowoż nie zapomina o sprawnych ruchach żelazkiem. Odpowiedz Link
julian_arden Re: jesienne popołudnie 07.10.23, 10:48 kocynder napisała: > AAAAA... !!!! > Zapomniałam o Ignacostwie młodszych! > No to Ignacy młodszy marszczy brew, gdyż usiłuje pisać sonet do żony, a nie umi > e znaleźć rymu do słowa "pawian". Aga maluje. Albo przynajmniej siedzi przed sz > taluga i robi wrażenie, że czeka na wenę. Ich dziecię tkwi w objęciach Rurzy, k > tóra posadziwszy je sobie na biodrze i objąwszy lewą ręką prawa jednakowoż nie > zapomina o sprawnych ruchach żelazkiem. Pawian - zbawian. Sonet o zbawieniu. Odpowiedz Link
ako17 Re: jesienne popołudnie 07.10.23, 13:15 julian_arden napisał: > > Pawian - zbawian. Sonet o zbawieniu. Raz pewien pawian Był na sztorc stawian i od grzechu zbawian Taki to los miał ów pawian Odpowiedz Link
kocynder Re: jesienne popołudnie 07.10.23, 20:42 Albo "zawian" od zawiany? Oktawian? Słowian? Odpowiedz Link
julian_arden Re: jesienne popołudnie 07.10.23, 23:29 kocynder napisała: > Albo "zawian" od zawiany? Oktawian? Słowian? Pewien pawian / bardzo zawian / na nazwisko / miał Oktawian? Odpowiedz Link
kocynder Re: jesienne popołudnie 07.10.23, 23:32 Nie jestem przekonana czy spełnia techniczne parametry sonetu, ale się nie upieram... :D Odpowiedz Link
tajna_kryjowka_pyziaka Re: jesienne popołudnie 07.10.23, 23:55 kocynder napisała: > Nie jestem przekonana czy spełnia techniczne parametry sonetu, ale się nie upie > ram... :D > Był sobie raz pewien pawian, Co zataczał się, bo był zawian. Dukał sylaby jak robot I na nazwisko miał Chrobot, A imię jego Oktawian. Odpowiedz Link
julian_arden Re: jesienne popołudnie 08.10.23, 08:42 tajna_kryjowka_pyziaka napisała: > kocynder napisała: > > > Nie jestem przekonana czy spełnia techniczne parametry sonetu, ale się ni > e upie > > ram... :D > > > > Był sobie raz pewien pawian, > Co zataczał się, bo był zawian. > Dukał sylaby jak robot > I na nazwisko miał Chrobot, > A imię jego Oktawian. "Imię moje: Oktawian" - to już zalatuje literaturą wysoką. Na przykład: "Przed kilku laty — mniejsza o ścisłość jak dawno temu — mając niewiele czy też nie mając wcale pieniędzy w sakiewce, a nie widząc nic szczególnego, co by mnie interesowało w pozostałej części kraju, pomyślałem sobie, że pożegluję nieco po Jeżycach". Odpowiedz Link
aniadm Re: jesienne popołudnie 08.10.23, 12:36 Naprawdę super, ale to limeryk, nie sonet... Sonet ma czternaście wierszy, grupowanych 2x4 i 2x3 (zazwyczaj, bo są jeszcze inne warianty), i do tego z konkretnym układem rymów. Odpowiedz Link
tajna_kryjowka_pyziaka Re: jesienne popołudnie 08.10.23, 12:46 aniadm napisała: > Naprawdę super, ale to limeryk, nie sonet... > > Sonet ma czternaście wierszy, grupowanych 2x4 i 2x3 (zazwyczaj, bo są jeszcze i > nne warianty), i do tego z konkretnym układem rymów. Ups! No tak, limeryki tłumaczył Dambo, a o sonetach ględził IGS. Nietrudno się domyślić co łatwiej przyswoić😆 Odpowiedz Link
bupu Re: jesienne popołudnie 08.10.23, 14:41 aniadm napisała: > Naprawdę super, ale to limeryk, nie sonet... > > Sonet ma czternaście wierszy, grupowanych 2x4 i 2x3 (zazwyczaj, bo są jeszcze i > nne warianty), i do tego z konkretnym układem rymów. O, bezczółkowcu, coś wzdęty jak pawian W czeluściach swej willi zamknięty bogaczu Co na piniążkiem stoi porosłym Sołaczu Tyś Borejków widokiem moralnie uzdrawian! Gdy wózek z Norcią ulicami się cicho toczy Wśród poszumu kół gumy na mokrym betonie (Ach gupi, gupi ten beton na wieki, bo tonie!) Chlapiąc błotem na lud ciemny mądrością go moczy Kroczym dumnie, ja z Agą za tym powozem Który Róża kuzynka tak dumnie popycha A kurz z niego miłym rozumu nawozem Lud sołacki ten nawóz zaś wdycha Gdzie przejdziem i gdzie staniem obozem I wnet chciwość i płaskość czół czmycha. Odpowiedz Link
kocynder Re: jesienne popołudnie 08.10.23, 14:51 No i mię zamurowało! Tak się pisze sonety! (Ignacy, wstań jak do ciebie mówię!) Bupu, jesteś osobą wybitną, niezwykła i wyjątkową. (Ignacy, czego stoisz w ławce?! Siadaj!) Sonet porywający, treść spełnia wytyczne (rym do słowa "pawian"), kunszt poetycki wyjątkowy. W nagrodę możesz nie czytać po raz drugi "Ciotki Zgryzotki", nie tylko na głos, ale nawet cicho! ;) Odpowiedz Link
bupu Re: jesienne popołudnie 08.10.23, 16:07 kocynder napisała: > No i mię zamurowało! Tak się pisze sonety! (Ignacy, wstań jak do ciebie mówię!) > Bupu, jesteś osobą wybitną, niezwykła i wyjątkową. (Ignacy, czego stoisz w ław > ce?! Siadaj!) Sonet porywający, treść spełnia wytyczne (rym do słowa "pawian"), > kunszt poetycki wyjątkowy. W nagrodę możesz nie czytać po raz drugi "Ciotki Zg > ryzotki", nie tylko na głos, ale nawet cicho! ;) > <rumieni się skromnie> Dziękuję, to pierwszy sonet jaki popełniłam w życiu! Odpowiedz Link
tajna_kryjowka_pyziaka Re: jesienne popołudnie 08.10.23, 15:13 bupu napisała: > O, bezczółkowcu, coś wzdęty jak pawian > W czeluściach swej willi zamknięty bogaczu > Co na piniążkiem stoi porosłym Sołaczu > Tyś Borejków widokiem moralnie uzdrawian! > > Gdy wózek z Norcią ulicami się cicho toczy > Wśród poszumu kół gumy na mokrym betonie > (Ach gupi, gupi ten beton na wieki, bo tonie!) > Chlapiąc błotem na lud ciemny mądrością go moczy > > Kroczym dumnie, ja z Agą za tym powozem > Który Róża kuzynka tak dumnie popycha > A kurz z niego miłym rozumu nawozem > > Lud sołacki ten nawóz zaś wdycha > Gdzie przejdziem i gdzie staniem obozem > I wnet chciwość i płaskość czół czmycha. > > > WYDAJ SWÓJ TOMIK POEZJI. TO NIE SUGESTIA, TO ROZKAZ Odpowiedz Link
bupu Re: jesienne popołudnie 08.10.23, 16:11 tajna_kryjowka_pyziaka napisała: > WYDAJ SWÓJ TOMIK POEZJI. TO NIE SUGESTIA, TO ROZKAZ > > <Na wszelki wypadek staje na baczność> Odpowiedz Link
julian_arden Re: jesienne popołudnie 08.10.23, 18:20 Bardzo w stylu IGS'a. Tak właśnie mógłby kognitować. Odpowiedz Link
julian_arden Re: jesienne popołudnie 07.10.23, 11:14 kocynder napisała: [...] > Rurza prasuje ubranka niemowlęce, marząc o budce z kurczakami. Mila i Karol stu > diują w necie możliwości powrotu na ojczyzny łono, do SWOICH przyjaciół, do SWO > JEJ szkoły i do znanej sobie rzeczywistości Oxfordu. Rurzyczka nie bez powodu marzy, szczególnie że kiedy naglący zew rodziny zmusił ją do emigracji na Roosevelta, była w trakcie negocjacji o pracę w "The Eagle and Child", knajpie co prawda, ale opromienionej literacką chwałą, gdzie podawałaby kurczaka z frytkami z octem. > Larwa klnie w duszy pluchę, gdyż w związku z padającym deszczem utkwiła na tej > ... [cenzura!] plantacji i nawet nie ma jak zrobić podstawowych zakupów. Adam s > prawdza wypracowania, nadesłane mu mailem przez uczniów. Juleczek warczy udając > silnik sportowego Ferrari, jego siostra Tesia (od Telimena) wyje, bo skończyła > się Nutella, a ich braciszek Dante (autor "Boskiej Komedii") właśnie zwymiotow > ał na mamy bluzkę i dekolt. Życie rodzinne, wymarzone przez Laurę, okazało się nie takie, jak to sobie wyobrażała. Laura najpierw klnie w dushy, ale następnie przechodzi do słów, a od słów do czynów, waląc (soczyście) Tesię w pośladki, drugą ręką konfiskując samochodzik Juliuszowi, a trzecią i czwartą wsadzając Dantego pod kran ( z zimną wodą). Mąż w tym czasie szturmuje kolejną stertę wypracowań, mając cały ten rejwach głęboko w denku, bowiem nie lubi kur domowych i ich nieciekawego świata pieluszek i zupek. > Nora nakichała na związek z Dętym, ukończyła japonistykę z wyróżnieniem, dostała zarąbista p > race w korpo, kosi kasę i nosi garsonki w pepitkę i szpilki od Diora. Ania nie > wróciła z obozu językowego w Hiszpanii, poślubiła tam potworny majątek z dodatk > iem piekielnie przystojnego, zakochanego w niej do szaleństwa Hiszpana, obecnie > nazywa się Anais Muntana - Jimenez i jest poczytną autorką powieści obyczajowy > ch, tłumaczonych na wszystkie możliwe języki świata z Brailem i suahili włącznie. Ale Norka miała kichać na Podeszwę, Denty się nie liczył, bo stracił guziczek. I te swoje zęby cudne rubinowe, bo w drugim podejściu Dentego do cnoty swojej córki Florek wszedł na wyższe obroty. Ania natomiast owszem, pisze pod pseudonimem Anais Muntana-Jimenez y Nunez y Compostela, ale w głębi duszy pozostała prostą dziewczyną z pól malowanych zbożem rozmaitem, w związku z czym w swym zamku w górach Sierra de Guadarrama chadza w dresie i rozczłapanych kapciach w kształcie misiów panda, i w przerwach między jednym a drugim bestsellerem gotuje zakochanemu mężowi potrawki z byczych jąder. Odpowiedz Link
kocynder Re: jesienne popołudnie 07.10.23, 20:52 A, fakt. Z Podeszwą a nie z Dętym. Co an jedno wychodzi. Cała ta historia była nudna jak flaki z olejem i pamiętam ją piąte przez dziesiąte. A nawet przez dwudzieste. :) A Ania/Anais wcale nie jest hożą dziewczyną z pól malowanych. Właśnie owszem, te pola, zboża i ojczyzny łono kocha, ale bez fioła jak niektórzy krewni. Po swojej chałupie/zamku chadza w tym, na co akurat ma nastrój i ochotę - czasem w dresie i kapciach w kształcie misiów, czasem w jedwabnym peniuarze rozchylającym się ponętnie na biuście, czasem w letniej sukience "w łączkę", a czasem w dżinsach - rurkach, białej koszuli i szpilkach. W przerwach między bestsellerami bywa, że gotuje mężowi coś fajnego, a bywa, że jej się nie chce i gotuje on. Albo jedzą to, co przyszykowała kucharka. Albo jada do pobliskiego miasteczka na chilindron... :) Odpowiedz Link
tajna_kryjowka_pyziaka Re: jesienne popołudnie 07.10.23, 21:00 kocynder napisała: > A, fakt. Z Podeszwą a nie z Dętym. Co an jedno wychodzi. Cała ta historia była > nudna jak flaki z olejem i pamiętam ją piąte przez dziesiąte. A nawet przez dwu > dzieste. :) I o tyle niedopracowana, że nikt z uczestników wyjścia do kina nie wiedział na jaki film idzie. Podeszwa przyszedł się nażreć, Nora potulić do tej smukłej klaty i zostać pokąsaną przez ten aparat purpurowy. A Dęty... yyy... na niego nie mam wytłumaczenia. Kto normalny zabiera znajomych na film nie mówi na co? Albo, co gorsza, sam tego nie wie? Odpowiedz Link
mircja Re: jesienne popołudnie 08.10.23, 03:15 tajna_kryjowka_pyziaka napisała: > I o tyle niedopracowana, że nikt z uczestników wyjścia do kina nie wiedział na > jaki film idzie. Podeszwa przyszedł się nażreć, Nora potulić do tej smukłej kla > ty i zostać pokąsaną przez ten aparat purpurowy. A Dęty... yyy... na niego nie > mam wytłumaczenia. Kto normalny zabiera znajomych na film nie mówi na co? Albo, > co gorsza, sam tego nie wie? > Może on miał ochotę iść z Norą do kina, a nie na film? > > Odpowiedz Link
tajna_kryjowka_pyziaka Re: jesienne popołudnie 08.10.23, 10:28 mircja napisała: > tajna_kryjowka_pyziaka napisała: > > > > I o tyle niedopracowana, że nikt z uczestników wyjścia do kina nie wiedzi > ał na > > jaki film idzie. Podeszwa przyszedł się nażreć, Nora potulić do tej smukł > ej kla > > ty i zostać pokąsaną przez ten aparat purpurowy. A Dęty... yyy... na nieg > o nie > > mam wytłumaczenia. Kto normalny zabiera znajomych na film nie mówi na co? > Albo, > > co gorsza, sam tego nie wie? > > > Może on miał ochotę iść z Norą do kina, a nie na film? > > > > Gdyby był stroną zaproszoną to owszem, mogło mu być wszystko jedno na co, byle z Norą. Ale był zapraszającym - w tej sytuacji chyba przejąłby się chociaż trochę na co bilety wybiera (czy ukochanej dziewczynie film się spodoba, itp.)? Odpowiedz Link
julian_arden Re: jesienne popołudnie 08.10.23, 11:46 tajna_kryjowka_pyziaka napisała: [...] > Gdyby był stroną zaproszoną to owszem, mogło mu być wszystko jedno na co, byle > z Norą. Ale był zapraszającym - w tej sytuacji chyba przejąłby się chociaż troc > hę na co bilety wybiera (czy ukochanej dziewczynie film się spodoba, itp.)? Kupował z zamkniętymi oczami. I tylko spomiędzy tych zębów rubinowych wydobywał się ni to jęk, ni to zaklęcie: przyjdź na seans, przyjdź, Noro ma, bo bez ciebie nie ma życia dla mnie. W takich warunkach istotnie mógł nie doczytać, że zaprasza ją na spektakl uczestniczący, na podstawie twórczości markiza de Sade. Odpowiedz Link
ako17 Re: jesienne popołudnie 07.10.23, 13:34 kocynder napisała: > Powiedzmy, że to popołudnie w dniu tzw roboczym. Cudna ta Twoja wizja! I taka kompletna :) Ja jeszcze dodam od siebie wizję Grzegorza: Grzegorz Stryba, brodaty okularnik z posiwiałymi lokami, siedział w malutkim domku na działce państwa Górskich. Był tu fotel z wygodną, miłą lampą i w nim właśnie najbardziej lubił spędzać wieczory, z Gabrysią na kolanach. Przytuleni, czytali każde swoją książkę, całując się po skończeniu rozdziału. Ostatnio nie za często tak się nie działo, bo Gabriela spędzała całe dnie i noce w głównym domu, grając z rodzicami w szachy lub scrabble. Nie mógł już zrozumieć, jak kiedyś żył bez niej - samotny, dziwaczejący i nieszczęśliwy. Teraz, co prawda, nadal był samotny i dziwaczejący, ale za to - jaki szczęśliwy! I oto Grzegorz mógł, patrząc w okno cichym, jesiennym popołudniem, stwierdzić, że wszystko jest wspaniałe. Wspaniała była jego żona, Gabrysia, kochana, mądra i dobra, wspaniali byli jej rodzice - mili, spokojni, inteligentni ludzie o pysznym poczuciu humoru, i wspaniałe były trzy siostry Gabrieli - Patrycja, Ida i Natalia - bujne, barwne osobowości. Nie dziwił się żonie, że spędza tyle czasu z rodziną. Jako wspaniała, pasowała do pozostałych wspaniałych. I jemu było, w związku z tym, coraz wspanialej. Odpowiedz Link
zla.m Re: jesienne popołudnie 11.10.23, 14:57 ako17 napisała: > Nie mógł już zrozumieć, jak kiedyś żył bez niej - samotny, dziwaczejący i niesz > częśliwy. > Teraz, co prawda, nadal był samotny i dziwaczejący, ale za to - jaki szczęśliwy > ! > > I oto Grzegorz mógł, patrząc w okno cichym, jesiennym popołudniem, stwierdzić, > że wszystko jest wspaniałe. > Wspaniała była jego żona, Gabrysia, kochana, mądra i dobra, wspaniali byli jej > rodzice - mili, spokojni, inteligentni ludzie o pysznym poczuciu humoru, i wspa > niałe były trzy siostry Gabrieli - Patrycja, Ida i Natalia - bujne, barwne osob > owości. > > Nie dziwił się żonie, że spędza tyle czasu z rodziną. Jako wspaniała, pasowała > do pozostałych wspaniałych. > I jemu było, w związku z tym, coraz wspanialej. > > > Świetnie napisane. To jest - wspaniale :) Odpowiedz Link
julian_arden Re: jesienne popołudnie 11.10.23, 15:10 zla.m napisała: > ako17 napisała: [...] > > Nie dziwił się żonie, że spędza tyle czasu z rodziną. Jako wspaniała, pas > owała do pozostałych wspaniałych. I jemu było, w związku z tym, coraz wspanialej. > > > Świetnie napisane. To jest - wspaniale :) Mąż ze Stepfordu. Marvellous. Odpowiedz Link
mircja Re: jesienne popołudnie 08.10.23, 03:09 kocynder napisała: > Jacek ćwiczy kata. W pierwszej chwili zastanawiałam się, dlaczego Jacek ma robić jakieś okropne rzeczy, ale potem przypomniałam sobie czasy, kiedy ćwiczyłam karate... Odpowiedz Link
kocynder Re: jesienne popołudnie 08.10.23, 06:54 Niby mogło być kumite, ale tak sam? ;) Odpowiedz Link
julian_arden Re: jesienne popołudnie 11.10.23, 15:10 kocynder napisała: > Niby mogło być kumite, ale tak sam? ;) Jak musi sam, to chociaż kihon niech robi. Odpowiedz Link
zla.m Re: jesienne popołudnie 11.10.23, 15:24 Ignacy śpi i w fotelu, ukryty pod jakimś grubym tomiszczem Plutarcha, które ma wciąż nierozcięte kartki, a wydano je w latach siedemdziesiątych wszak. Mila udaje, że trzaska sztukę, a naprawdę płodzi kolejne wielce pikantne romansidło. Jej niezwykle poczytne dzieła opisują bowiem wszystko, czego nie robi z mężem. Grzegorz pochłonięty "pracą" tak naprawdę przegrywa ostatnie zaskórniaki w internetowym kasynie. Wciąż ma nadzieję na wielką wygraną i możliwość wyjazdu w świat. Na pytanie jakiegoś anona z forum, gdzie się wybiera, odpowiedział: "w pizdu, byle dalej od żony..." Gaba gotuje zupę dla całej rodziny i bawi się w swoją ukochaną zabawę: "ta sól to arszenik, a ten pieprz to cyjanek..." Marek na dyżurze w oddziale neurolo-neurochiruro-jakimś uzupełnia dokumentację popijąc ze szczerbatego kubka. W kubku mamy jakiś brązowy płyn, który wygląda na herbatę, ale pachnący podejrzanie podobnie do whisky. Ida oficjalnie pilnuje hydraulika wymieniającego stare rury w Ruince, a faktycznie wdzięczy się do niego niemiłosiernie. Hydraulik, niewiele starszy od Józinka, robi natomiast słodkie oczy do tego ostatniego. I ma większe szansę na sukces niż jego pracodawczyni. Łucja spotkała się z Adamem w kawiarni, omawiają jej wiersze trzymając się za ręce.Śledzi ich Laura, która podrzuciła swojego synka do Rurzy. Róża i tak nie zwraca na niego uwagi, bo zajęta jest kłótnią z dziećmi, które chcą wrócić do Anglii. I zapowiadają, że w sądzie powiedzą, że chcą mieszkać z ojcem. Róży drga głos i na rzęsach pojawiają się łzy, ale Szopie pomioty się tym nie przejmują. Aga przegląda w necie strony "Rozwód to nie koniec świata" oraz "Jak walczyć o alimenty", a Ignacy pisze powieść o szczęśliwej, wielodzietnej rodzinie. Zamierza nazwać ją powieścią na faktach. Odpowiedz Link
tajna_kryjowka_pyziaka Re: jesienne popołudnie 11.10.23, 15:31 zla.m napisała: > Grzegorz pochłonięty "pracą" tak naprawdę przegrywa ostatnie zaskórniaki w inte > rnetowym kasynie. Wciąż ma nadzieję na wielką wygraną i możliwość wyjazdu w świ > at. Na pytanie jakiegoś anona z forum, gdzie się wybiera, odpowiedział: "w pizd > u, byle dalej od żony..." > Aż natrafia na ofertę "zatrudnię gosposię" i widzi w tym swoją szansę. Choć trudno mu będzie poświęcić brodę... > (...) > Ida oficjalnie pilnuje hydraulika wymieniającego stare rury w Ruince, a faktycz > nie wdzięczy się do niego niemiłosiernie. Hydraulik, niewiele starszy od Józink > a, robi natomiast słodkie oczy do tego ostatniego. I ma większe szansę na sukce > s niż jego pracodawczyni. > Jako że Józwa nie chce rozbijać małżeństwa Tojestgościa Adama, a Dziuba okazał się zbyt prostacki. Odpowiedz Link