bupu
07.11.25, 12:04
Oni są strasznie nieruchawi. Borejkowie, rzecz jasna. Na spacery to tylko z wózkiem wypełnionym apgarem, poza tym to nie (wyjątek stanowi Ignac z Bobusiem, aczkolwiek dlaczego nie można było panu starszemu napisać dostojnego niskopodwoziowca kanapowego, z którym by sobie pomału dreptał, zamiast kazać mu spacerować z młodym szaleńcem o rozbuchanym instynkcie łowieckim?). Sportów nie uprawia nikt. Nawet gdy są u Pulpy ich cała aktywność to siedzenie, ględzenie i żarcie. A całe to łono natury im się tam marnuje, nikt nie łazi po lesie dla przyjemności, na grzyby, jagody czy inne maliny, o wyjście nad jezioro Jędruś musiał sklamrzeć i błagać. Nawet niechby Flobry wziął seniorów na przejażdżkę bryczką, cokolwiek innego od nazadziesiedzenia! No błagam wyjeżdżać na wieś po to, żeby rżnąć w planszówki?
Nikt, nawet dzieci, nie jest tam zainteresowany zwierzętami. Nie ma wizyt w stajni, wybierania jajek z ciocią, podglądania mrówek i zastanawiania się co to za ćma przyleciała do lampy na tarasie. Zimą w Poznaniu nikt nie dokarmia ptactwa, na ten przykład. Przyroda istnieje w charakterze tak zwanego backdropu, czyli tego tła na scenie, żeby było wiadomo że bohaterowie są w lesie. Cholera, wyjąwszy dendrona nikt tam nawet nie miewa kwiecia doniczkowego.
O stosunku Borejkow do kultury i tzw. konikow i hobby napisano już metry bieżące postów, więc nie będę powtarzać, dość że Borejkowie do kultury zwrócili się pośladkami, a hobby nie miewają.
Społecznie Borejkowie też nie istnieją, poza Florem robiącym za jedyny kwiatek na kożuchu ogólnej apatii. Nie udzielają się jako rodzice w przedszkolu czu szkole, nie działają w żadnych organizacjach (bodaj nie wiem w kole gospodyń wiejskich, czy innym kółku wsparcia matek) nawet ich nie wspierają, nic, nada zilch. Nawet internetowo nie.
Ich inercja i apatia mnie przeraża. Zreć, gledzic, czytać, strzelać cytatami, wszystko w ścisłym rodzinnym kółku, bo nowych ludzi tam się nie poznaje również, o podróżowaniu nie mówiąc. Tam nawet młodzież nie jest ciekawa świata!
I nie wyjeżdżajcie mi ze starczym umysłem, to się zaczęło już w latach 90, ten Cypr o którym nikt nie chciał słuchać bo ważniejsze było komu plemnik trafił w jajo. Nie dziwię się, że Pyza wyrosła w bierną, apatyczną Rurze, skoro wychowała ją gromada biernych, apatycznych ludzi, nie zainteresowanych niczym prócz patrzenia we własny pępek.