zgred67 Re: I jak oceniacie Zabe??? 07.12.05, 13:58 Bardzo mi się podobała, ogólnie mówiac. Czułem powrót formy z wczesniejszych dzieł. Jestem bardzo zafascynowany. Żadne uwagi nie zmienią mojego podziwu. Oto one. 1. Pani MM zapomniała, że Teksas jest w innej strefie czasowej, niż Wschodnie Wybrzeże i jak Żaba dzwoni o jedenastej do Fryderyka, to u niego powinna być czwarta nad ranem, może sen przyjdzie, a nie piąta. 2. Jak innym, nieodbieranie maili przez Fryderyka wydaje mi się mało natutalne. No chyba, że CIA go odcięła, żeby zatrzymać w Stanach genialnego naukowca wykształconego za nasze pieniądze ;-). 3. Mnie Róża nie drażni. Drażni mnie Bernard. Żaba mówi, że jej się spaliły zeszyty i książki, a on nie okazuje cienia współczucia, ani nawet śladu zainteresowania. Ale ja wiem, że wszyscy mają wady i bohaterowie bez wad nie mają racji bytu. 4. Jako starego zbereźnika cieszą mnie freudowskie smaczki. Ciekawe, czy tylko ja je tak odbieram. "wykorzystał Cię wśród lunet i teleskopów" - cóż za piękny przykład, kiedy opis otoczenia koresponduje z akcją. Ja na przykład widziałem te smaczki w "Szóstej klepce": "czy coq to kura" (tu trzeba znać angielski, żeby zrozumieć obawy Żaczka). No i to "bo mi karpie ciekną". Imponuje mi kreatywność Autorki. I nie wierzę, że nie wiedziała z czym kojarzy się zniekształcone imię Lucka w JT. 5. Zdziwiłem się, że Wolfi bywa w kościele. To jednak miłe zaskoczenie. Musierowicz rules. Odpowiedz Link
melba76 Dziecko - koszty 07.12.05, 14:43 Mam roczną córeczkę,żyjemy z jednej pensji, więc oszczędnie. Mała kosztuje nas około 500 zł miesięcznie. Odpowiedz Link
pampelka Re: Dziecko - koszty 07.12.05, 15:05 Ja nie wiem ile miesięcznie ale tak: płynę na lekarzach, prywtne konsultacje, płatne badania, lepsze szczpionki, kupowane oddzielnie, czasem wizyty domowe, bo dzieci chorują w weekendy, a to marnie 150 zeta. Ubrania dla dwojga: oszczedzam na podkoszulkach, blezerkach, bo te kupuje w ciuchandzie, również dlatego, ze naprawde fajne, ale buty (3x w sezonie, każda para powyżej stówki, bo na tym się nie oszczędza) dalej porządne kurtki na lato i zimę dla dwojga, grube narciarskie spodnie, tony rajtek, majtek itp to już w normalnym sklepie i droższe, bo rajtki musza być bawełniane, a chłopaki chcą nosić satynowe bokserki. Tylko i li. Ponadto zajęcia dodatkowe: prywatne przedszkole, bo państwowe nie wypaliło. No i kasa leci. Odpowiedz Link
pampelka Re: I jak oceniacie Zabe??? 07.12.05, 14:37 A na koniec, bo mam trochę czasu jeszcze, choćby nie wiem jaki ten Frycek był papierowy, to ja i tak do MM mam stosunek nabożny. Bo te pierwsze części jeżycjady zmieniły mnie na zawsze, były takim dobrym zastrzykiem z witaminą H jak humor i D jak dystans. Ona jedna nie produkowała taniego dydaktyzmu, znajdując tematy w codzienności, podawanej jednak na ciepło i serdecznie, MM. miała też prawdziwie niebanalny stosunek do języka, czyniąc go nowoczesnym, giętkim i odkrywczym. Ja się teraz zżymam, bo mi szkoda, że nie mogę tak skoczyć z głową, i że te nowe powieści stoją grzecznie na półce, czyste i eleganckie, raz przeczytane i niekuszące, podczas gdy stare doszczętnie zaczytane, usmolone, bo, a to konsumowane przy jajecznicy, a to wannie, a to wszędzie, bez przerwy wedrują za mną po mieszkaniu. Jakby jednak nie patrzeć, na różnych płaszczyznach jestem dłużniczką autorki i o tym zawsze pamiętam. Były czasy kiedy trzymała mnie przy życiu, a dziś paradoksalnie jej wczesne koncepcje rodzicielskie wcielam w czyn. Jeśli pani MM gdzieś tu krąży chcę powiedzieć, że kaczka wciąż lubi pływać. Mała Pulpa topiła w zlewie pieniążki i zabawki, moje dzieciny zaś topią je w ubikacji. Świat jest wciąż ten sam, mimo wszystko. Odpowiedz Link
melba76 Re: I jak oceniacie Zabe??? 07.12.05, 14:45 Pampelka ma rację :) Nie wyobrażam sobie jesiennego grypska czy poegzaminacyjnego odreagowywania stresów bez Jeżycjady :) Odpowiedz Link
morgain Spotkania 07.12.05, 15:17 Witam wszystkich fanów Małgorzaty Musierowicz! Piszę w imieniu Wydawnictwa Akapit Press. Jak zapewne wiecie, planowana była cała seria spotkań autorskich. Niestety, z powodu kontuzji, której uległa Autorka, wszystkie musiały zostać odwołane. Jest nam z tego powodu niezmiernie przykro, liczę jednak na Waszą wyrozumiałość i na to, że razem z nami, będziecie trzymać kciuki za jak najszybszy powrót Autorki do zdrowia. :) Odpowiedz Link
brytyjka Re: Spotkania 08.12.05, 14:03 Kontuzja? Mam nadzieję, że nie uciekała przed Piotrkiem Żeromskim ani nie spalił jej się pokój? pozdrawiam listopadowo i szybkiego powrotu do zdrowia życzę :) brytyjka Odpowiedz Link
elaw2 Re: I jak oceniacie Zabe??? 07.12.05, 15:37 Po tych wszystkich opiniach napiszę raczej krótko: na kolana nie padłam ale wciąż ciekawa jestem co będzie dalej. Przed Żabą czytałam któryś już raz Opium w rosole. Opium to według mnie najlepsza część sagi o Poznaniu. Śmiałam się obłąkańczo i smarkałam w chusteczkę. Przy Żabce nie było już tych emocji. A może wyrastam powoli z Jeżycjady? Choć starsze książki pani Małgorzaty uwielbiam. A teraz do konkretów: Wolfi spodobał mi się od pierwszego spojrzenia na ilustrację. Pasuje do Laury tylko niech może poczekają z tym ślubem. Pyza i Fryderyk. Oplątywanie się wokół faceta i to takiego, który wypiął się na własne dziecko, scena końcowa jakoś nie grają. I te studia Róży. Ta astrofizyka bo ukochany ją studiuje. Gdzie własne życie Pyzy??? Mam nadzieję, że jak już urodzi to zacznie realniej myśleć i zacznie coś co lubi sama a nie to co Fryderyka fascynuje. Uwiedzenie, żeby zatrzymać faceta w jej wykonaniu też nierealne. A jeśli genuisz Schoppe dostanie kolejne stypendium i znów wyjedzie? Pyziak jeździł za dolarami ten za wiedzą. Nasuwa się też porównianie: Pyziak zawsze bywał u Borejków (zasiedział się i został zaproszony na obiad) a Gabrysia u niego nigdy. Młody geniusz podobnie. Pani Sznytek: po co? Właściwie mogłabym jeszcze mnożyć pytania i zarzuty, tylko i tak wiem, że następną książkę znów kupię. Bo będę ciekawa co było dalej. Bo lubię Jeżycjadę a tą do Brulionu kocham. Odpowiedz Link
iwoniaw Bywanie u "narzeczonych" 07.12.05, 16:01 elaw2 napisała: > Pyza i Fryderyk. Oplątywanie się wokół faceta i to takiego, który wypiął się na > > własne dziecko, scena końcowa jakoś nie grają. I te studia Róży. Ta astrofizyka > > bo ukochany ją studiuje. Gdzie własne życie Pyzy??? Mam nadzieję, że jak już > urodzi to zacznie realniej myśleć i zacznie coś co lubi sama a nie to co > Fryderyka fascynuje. Zgadzam się, zresztą pisałam już o tym powyżej Uwiedzenie, żeby zatrzymać faceta w jej wykonaniu też > nierealne. A jeśli genuisz Schoppe dostanie kolejne stypendium i znów wyjedzie? NO właśnie nie rozumiem, co w tym złego? Być może i wyjedzie, natomiast nie bardzo rozumiem alternatywę: albo stypendium albo rodzina. Wygląda na to, że jeśli bohaterowie nie trzymają się za ręce 24h/dobę, to coś nie gra w ich związku. Stąd dobra i miła Pyzunia nawet studia wybiera wbrew swym upodobaniom, a o sobie to myślą tylko wstrętne feministki. > > Pyziak jeździł za dolarami ten za wiedzą. Nasuwa się też porównianie: Pyziak > zawsze bywał u Borejków (zasiedział się i został zaproszony na obiad) a > Gabrysia u niego nigdy. Młody geniusz podobnie. Bo Borejkowie anektują do swego klanu, kto tam akurat jest zaprzyjaźniony i nie widzą nic dziwnego w tym, że nie ma rewizyt. No bo po co one niby? Zresztą zostawienie rodziny bez wieści choćby na parę godzin jest powodem dramatu i niepokoju (nie mówię tu bynajmniej o licealistce Pyzie, ale o całkiem dorosłej Natalii). A pamiętacie, jak Natalia wracając z Cypru zwierza się Pyzie, że co prawda ma już środki na własne mieszkanie, ale boi się nawet przyznać rodzinie do swych planów w tym względzie? Zatem goście - nawet codziennie - tak, ale w gości bez reszty rodziny to już nie bardzo (chyba Gaba ostatni raz wyszła na sylwestra do Joanny bez Idy w 1977...) > tylko i tak wiem, że następną książkę znów kupię. Bo będę ciekawa co było > dalej. Bo lubię Jeżycjadę a tą do Brulionu kocham. I to jest stwierdzenie, do którego też się dołączam :-) Odpowiedz Link
lunalovelight Re: I jak oceniacie Zabe??? 07.12.05, 17:16 cholera. az przykro powiedziec, ale: straszne rozczarowanie :(. przewidywalna, pocukrzona [wg mnie], akcja jak flaki z olejem, zasmialam sie raz. jeden, jedyny RAZ, a przy innych czesciach czesto turlalam sie ze smiechu... szkoda :(. Odpowiedz Link
mamaemmy Mówcie co chcecie-ja tam jestem zachwycona!:-) 07.12.05, 19:21 Dziś zaczynam ją czytać od nowa-żeby się w niej jeszcze rozsmakować:) Klimatem przypominała mi Szóstą klepkę,może przez ten pożar,może przez wygląd Hildegardy. A,że trochę nierzeczywista?Co z tego!Że za słodka?Eee tam. Wolfi-rewelacyjny,ktoś się zdziwił,że chodzi do kościoła.Ja też chodzę do Dominikanów,więc wiem,jak klimat tego kościoła działa na rózne typy ludzi- takich Wolfich jest tam cała masa:-) Całą ciąże Róży wkurzał mnie Frycek,a tu na końcu wzruszyłam się po raz pierwszy w życiu na scenie miłosnej(a książek czytam mnóstwo,choć raczej nie romanse)... jestem pod wrażeniem!:))) Odpowiedz Link
acoto Re: I jak oceniacie Zabe??? 23.12.05, 22:03 Pani Małgorzato - za pozwoleniem - dziękuję za Tygryska :) Odpowiedz Link
apawlak1 Re: I jak oceniacie Zabe??? 04.01.06, 15:23 no nie wiem. Ja jej nie czuję. Nie ma klimatu MM, nie mam klimatu starych dobrych przyjaciół borejkowych:( tak czuję... Odpowiedz Link
evans_rod Re: I jak oceniacie Zabe??? 07.12.05, 19:40 O kurcze, ale gadacie głupoty. Normalnie "Zaba" jest super. Szczegolnie podoba mi sie ten moment, kiedy Anakin walczy z Duku. Takie to emocjonujące. Efekty w ogole sa super. A dzwiek saberkow to cud. Az chce sie zyc w tym poniekad wyimaginowanym swiecie. Odpowiedz Link
myself-m Ilustracje 08.12.05, 13:16 Zauważyliście, że obrazek z Aurelią i panią Sznytek bardzo przypomina ten z Brulionu? Gdzie Bebe w podobnej pozie z podobną miną stoi przed nauczycielką. Ona naprawdę wymusza taką postawę? Czy tylko trafia na tak pokorne istoty, ktore nie śmią na nią spojrzeć bardziej stanowczo? A w ogóle to jakieś takie mniej staranne te ilustracje w Żabie... Zwłaszcza przedstawiające tych, których już znamy, np. Idę albo dzieci na ostatnim obrazku. Czepiam się?... Odpowiedz Link
emusia Re: Ilustracje 08.12.05, 13:28 i w ogole wiaodmo, ze ida byla chuda i miala bardzo sczuple nogi, ale na obrazku (str 35), to jednak troche przesadzone z tą szczupłością :) Odpowiedz Link
myself-m Re: Ilustracje 08.12.05, 13:42 emusia napisała: > i w ogole wiaodmo, ze ida byla chuda i miala bardzo sczuple nogi, ale na > obrazku (str 35), to jednak troche przesadzone z tą szczupłością :) Tak, zwłaszcza że jest napisane, że były zgrabne ;> Odpowiedz Link
olahabe Re: Ilustracje 08.12.05, 18:46 Żaba z okładki jest okropna- pucołowaty bobas, niedopracowany. Porównajcie z ilustracjami z "Kłamczuchy", portret ciotki Lili z fifką, albo Anielka w klasie, cudo! Teraz ze wszystkich stron (forma, treść), wieje prowizorka i pośpiech. Żeby nie powiedzieć niedbalstwo!! Odpowiedz Link
marrtawu Re: Ilustracje 09.12.05, 00:34 Na ilustracje też zwróciłam uwagę - nie za piękne. Nie rozumiem Frycka kompletnie. Miał okazję wyjechać do Stanów? Wiedział o ciąży? To mówi, że będzie harował, kochanie, czekaj tu na mnie, wrócę i nic nas nie rozdzieli - wszak to takie borejkowskie. Ale nie! On najpierw zrywa kontakt, a potem wraca nagle i od progu bredzi o kawalerce. Pomijam już wcześniejsze bredzenia o pułapce biologicznej - czy naukowiec, lat dwadzieścia kilka, może mieć problemy z pojmowaniem zależności przyczyna - skutek? W ogóle, dlaczego Pyza, uwodząc chłopaka, który dotąd nawet za rękę jej nie trzymał na ulicy -(znów szok po przeczytaniu tego fragmentu) sama nie zastanowi się pół minuty nad konsekwencjami? A czy on jako bierna, uwodzona strona - odnoszę wrażenie, że na siłę - jest zwolniony z takiego obowiązku? Frycka nigdy nie polubię. Rodzina Schoppe miała być zapewne odzwierciedleniem prawdziwej nieborejkowskiej rodziny.... Hmm, może i tak, choć fakt, metamorfoza mamy Frycka po rozmowie z Różą o szmatach i kurczakach - idiotyczna. Dlaczego pani Musierowicz dogryza serialowej rzeczywistości, skoro jej rzeczywistość też ma niewiele wspólnego z normalnymi ludzkimi zachowaniami? Jednak - całość powieści - zwłaszcza po kilku ostatnich gorzkich rozczarowaniach - dawny, cudowny klimat, nareszcie!!! Podobała mi się postać Tygrysa - stosunek do siostry, rodzeństwa, podobał mi się Józinek - jedyny normalny dzieciak (Ty silendo jedna!), podobała mi się sama Żaba i Wolfi. Mimo zdesperowanych 19latków, którzy po dwóch dniach dialogu na balkonie chcą być "razem, do końca" (chyba że to maturalny stres tak z nich schodził) i w ogóle MIMO WSZYSTKO, książka ta jest bardziej realna niż poprzednie tomy. Odpowiedz Link
jjjjjj Re: Ilustracje 13.12.05, 15:05 troszkę mi się pomyliło poród był wyznaczony na początek czerwca Odpowiedz Link
agata_christie Re: I jak oceniacie Zabe??? 09.12.05, 01:25 Pampelka, mądra z Ciebie dziewczyna. Nie mam się co po Tobie powtarzać, mam tylko kilka dodatkowych refleksyj. W książce zza wypowiedzi Róży i Laury wyziera manifest antyaborcyjny. Dziecko "jest", przepraszam "JEST", "nie można się nie cieszyć" itd. Ja się szczerze zgadzam z przesłaniem ale retoryka chyba szkodzi zamierzonym szczytnym celom. Przeciętna przerażona dziewczyna samotnie chlipiąca nad dwoma różowymi paskami w łazience nie wyniesie z ksiażki pokrzepienia. Pomyśli chyba tylko, że ona taki heros jak Róża to nie jest a rodzina ciepła kochająca owszem pomoże ale stempel "życiowej porażki" na czoło nabije. Dziewczyna im ma bardziej kochającą i prawą rodzinę tym trudniej jej się zdobyć na odwagę. Paradoksalnie. I zwykle czuje potrzebę uniesienia się dumą nie tylko przed "szują" ale także przed najbliższymi, jeśli wie że zawiodła zdradzając wpajane od dziecka ideały. Bo to się przez skórę czuje, nie ma co. Przecież Dziadzio Ignacy groźnie spozierał na inną wnuczkę na samo tylko podejrzenie jakiś miłosnych uniesień maturzystów więc samo przyznanie się do miłości innej niż platoniczna łatwo by Róży przyjść by nie mogło. Nie pasuje mi deklaratywnie wmawiana nam jej duma nie tylko w kontekście Waszych uwag o beztroskim moszczeniu sobie gniazdka w portfelu rodziców i dziadków. W Róży nie ma dumy za grosz, ona się unosi dumą nie swoją tylko dumą rodziny, bez cienia wstydu i odpowiedzialności za własne słowa. "Ja sobie poradzę" oznacza "oni mi pomogą więc kicham na pomoc tatusia". Bo kurczaki, szmata i wszystko o czym tu już napisano... Tylko problem nie w tym, że na świecie nie ma wspaniałych rodzin, które wyciągną pomocne ramię do dziewczyny na życiowym zakręcie. Są takie rodziny na szczęście. Mnie uderza kontrast mentalności Róży i przeciętnej łkającej bezgłośnie pod pralką panienki z dobrego domu. Panienki takie mają czarną rozpacz w głowie i czytając te piękne historie raczej odwagi nie nabiorą, bo wiedzą że same tak szybko nie podniosą czoła by wygłosić sentencję "wózek już mam" jeśli go sobie same kupić nie mogą. Wolałabym widzieć dzielną Różę, która sobie jakoś radzi mimo zawodu, jaki sprawiła rodzinie i stara się sobie znaleźć własne dobre miejsce na świecie, skoro trochę wypadła z orbity grzecznej córuni. Żeby coś budowała własnego na świecie, żeby z niej biła prawdziwa życiowa odwaga. Własna. To by było krzepiące, bo zawsze krzepi świadomość, że można się ostatecznie okazać dorosłym człowiekiem, którego stać na odpowiedzialność. Mama Bobcia z Szóstej Klepki też z życiowego zakrętu wpadła pod dach miłosiernej rodziny ale daleko jej było do wygłaszania mów a la Róza. A dziecko przygarniętej Krystyny dało w kość np. Ceśce i wcale nie było różowo - lecz bił z tamtych historii optymizm "mimo wszystko", prawdziwy. Że się można jednak w życiu pozbierać, że dobrzy ludzie - nie koniecznie łaskawie wielkoduszni najbliżsi - pomogą, ale nie załatwią całej sprawy, że trzeba się trochę poboksować z życiem, jak to w trudnej sytuacji. Takie historie dają siłę dziewczynom spod pralki. Ja się po prostu o nie boję, że jak się naczytają o Róży to pójdą na tory jak dziewczę oazowe z chłopakiem ministrantem, które przejechała ciufa wśród kochających rodziców i przyjaciół. Odpowiedz Link
agata_christie Re: I jak oceniacie Zabe??? 09.12.05, 02:00 A do powyższego zarzutu chciałam dodać, że rzeczywiście klimacik powraca, zwłaszcza na pierwszych kilkudziesięciu stronach, literacko i narracyjnie forma wraca. I co mi się zawsze podobało w niegdysiejszym bezprzymiotnikowym kreowaniu krwistych postaci - niezłe dialogi. Bronię pani Sznytke za kierownicą, oracji Piotrusia a Józinek rulez! Świetnie i konsekwentnie poprowadzony Ignaś Mądrala, którego mamusia goni na podwórko by wrócił zgrzany, spocony jako ten dzielny sportowiec, po mamusi. Znałam takiego jednego, w wieku dwudziestukilku lat został asystentem eurodeputowanego w Brukseli studiując dziennym trybem dwa kierunki w Polsce. Jak go pamiętam z piaskownicy to żywcem Ignaś, inaczej bym w takie sf nie uwierzyła :-))) Wolfi ok. Ułańska fantazja Gieni Trombke minęła wraz ze stanem wojennym ale niech jej tam się darzy, widać ona ułan wtedy gdy nieszczęśliwa. Poza Różą, która Odważną, Dumną i Dzielną Osobą jest, gdyż tak nam napisała autorka przecząc przedstawionym faktom - książka rokuje powrót do czasów, gdy krwiste postacie szlachetniały na naszych oczach (nie zawsze zresztą trwale) a ciepło nie było ciepełkiem a Kwiat był Kalafiora. Fine. Odpowiedz Link
pampelka Re: I jak oceniacie Zabe??? 09.12.05, 09:42 Tak Agato-Ch:-) Też się cieszę, że stara forma MM. wraca. Bo wraca. Gdyby tak detalicznie zastanowić się czym ona jest i jak powinna sie objawić to mam następujące spostrzeżenia. 1. Prawda psychologiczna postaci. MM. miała rzadki dar konstruowania domkniętych emocjonalnie postaci, nie tylko głównych ale i drugoplanowych, filmowo niemal, bo łącznie z atrybutami, które podkreślały ich stan. Mam na myśli papierosy ciotki ( z Kłamczuchy) i odkurzacz w rękach mamy Bobcia. Ten, z którym snuła się po domu. Budowała je jak dobra graficznka, z kilku kresek dających jednak wyobrażenie, być może dlatego, że owe kreski różnej grubości były. Oto ciotka, u której Aniela wynajmuje pokój. To odrobinę zgorzkniała, dość cyniczna i bez zbednego miłosierdzia kobieta, obdarzona jednak poczuciem humoru i tęsknotą za bliskością. Jej okrzyk, gdy zobaczyła Anielę na scene " Mówiłam wam to artystka" jest właśnie takim okrzykiem ekspiacyjnym, opowiadającym o silnej więzi jaka się zawiązała między nią, a Anielą, ta twardą, zdolną, bogatą wewnętrznie dziewczyną. Jak wiemy wszak ciotka nie zaznała wielu lirycznych unienień (genialna opowieść o obrazie, w którym została topielicą), życie nie dało jej zbyt wiele miłości. Nauczyło też nie lubić głupców. A Aniela Kowalik nie jest głupcem, jest, jakby na to to nie parztrzeć, do ciotki dość podobna w trzeźwym osądzie. I ciotka do niej lgnie. To wszystko nie zostało przecież wywleczone otwartym tekstem, to są wrażenia podskórne. Za które MM. należą się brawa. Znakomita jest mama Bobcia, biedna dawna poetka, teraz zagoniona między synem, a odkurzaczem. Charakterystyczna postać. Ich galerię możnaby tu mnożyć: wszyscy tu pamiętamy rodzię Juleczka, dość upioną w gruncie rzeczy, a jak barwnie odmalowaną. I znakomicie poprowadzoną relację: rodzice Ceśki w koronkach kontra rodzice Juleczka, zakończoną jakże miłą dla naszego ucha konstatacją - to parweniusze. Pisząc: prawda psychologiczna postaci mam na mysli nie tylko zestaw cech (bogaty bo od śmiesznostek, po heroizm, na wielu płaszczyznach, Mamerotowa jako matka i Mamertowa jako przerażona pracownica) ale i konsekwencję, pozwalającą uwierzyć i w motywy bohaterów i w podejmowane przez nich decyzje. W gruncie rzeczy to rzadkość, MM. miała zaś ten słuch od razu, od Szóstej Klepki. To dlatego teraz możemy pogrupować bohaterów w typy psychologiczne jak nie przymierzając postaci z Muminków i pozastanawiać się czy jesteśmy bardziej Mimblami czy też z domieszką Filifionki, a kto jest Mamą Muminka. Tymczasem w Żabie mamy rodziców Żaby. Niedopracowanych, bo za Boga nie można ich zrozumieć. Mają troche z tego (seriale) trochę z owego (kłótnie) i jeszcze trochę skądinąd ale na pytanie co nimi kieruje można odpowiedzieć: a skąd mam wiedzieć. 2. Domykanie wątków. MM. prowadziła fabułę jak dramatopisarz: strzelba na ścianie musiała wypalić. Zatem domykała wątki nie tylko główne, ale i poboczne, tak, że każda z postaci miała swój finał. Julia zdobyła Juleczka. Krystyna i jej mąż dojrzeli do samodzielności, Brodacz zakończył się elegancko, pani Trak doznała objawienia, wyjaśniła się sprawa kaczki co nie lubi pływać itp. Teraz tego brakuje ponieważ szybka fabuła zmierza w kierunku telenoweli, bohaterowie zaś de facto nie wchodzą w interakcje z pobocznymi postaciami. Te zaś pojawiają się jako dośmieszenie (pani Sznytek) lub przypomnienie (co nowego u Aurelii) i bez kontynuacji. Zobaczmy w gruncie rzeczy skupiona na ciąży Róży Żaba obdbija się od postaci. Ani pani Sznytek, ani Aurelia, ani Żeromscy rodzice zupełnie nic w niej nie zmieniają. Są, z punktu widzenia fabuły, jej logiki kompletnie niepotrzebni. Konstatuje ich i odbija się od nich. W starych powieściach autorka bezwzględnie podporzadkowywała się logice fabuły i to ona wyznaczała sceny. Teraz od tego odeszła (Żabie uważam mozna zauwazyć powrót do tej koncepcji) i to wcale niedobrze, bo tezy zostają gołosłowne. Fabuła zaś, która jest wtórna do tezy nigdy nie wzleci, jak kura. 3. Gęstość fabuły. Tu chcę powiedzieć, że od lat uważam MM. za autorkę niedocenioną. Naturalnie ma swoje fanki, w tym mnie, ale moim zdanim nie została doceniona jako pisarka. Funkcjonuje jak zabawna autorka ksiązek dla dziewczynek, od niedawna, szturchana przez krytykę i feministki jako autorka konserwatynych nie przystających do realiów poglądów. Tymczasem, w mojej opinii, była i zapewne jeszcze jest, jedną z najlepszych polskich, a może najlepszą, pisarką realistyczną. Miała nie tylko doskonałe pióro (zachwyty różwież moje wzbdziły teksty ze Schreka. pamietacie Schrek jak nie chciał zdjąć przed Fioną hełmu powiedział: Bo mi bedzie zimno., To świetna fraza, ale pierwsza dokładnie z tą samą melodią była Musierowicz z tekstem Cesi : bo mi karpie ciekną). Zatem nie tylko pióro było znakomite. Budowała jak mało kto oryginalne fabuły, filmowe niemal, nadto produkowała ciekawe analizy codzienności i dziś, gdybym chciała komuś poradzić jak ma sie zapoznać z czasami komuny powiedziałabym: poczytaj Musierowiczową. Zatem ja stawiam tezę: to Pisarka. To co mnie do niej najbardziej przekonuje to fabuły. W grucie rzeczy pomysł by Aniela udała się na służbę, Ceśka zamknęła w wieży a Genofewa Sztompke chodziła na obiadek, nie jest pomysłem oczywistym. Tak się wydaje, gdy sie to czyta, ale MM. wysnuła go z niczego. To znakomity koncept. Moge powiedzieć, że byłaby, ta dawna MM. świetnym scenarzystą, bo miała rzadki dar budowania obrazem i umiejętność tzw trzeciego, nieoczywistego wyjścia. Fabuła to jednak jeszcze inna kwestia. MM. tkała ją bardzo gęsto. Ileż się dzieje w Kłamczusze, w domu Ceśki, u Borejków u Kreski. To jest taki gest pisarza, nie oszczędzam sobie pomysłów tylko pędzę na koniku. Byłoby dobrze gdyby MM. do tego wróciła bo robi to jak nikt. W Żabie już troche jest, ale jeszcze za mało. Żaba przez to, ze narracyjnie jest rozbita (opowiada ona, opowiada Wolfi, Ignaś itp) ma zbyt mało miejsca na akcję. Co właściwie zrobiła - no niewiele. Porównajmy ją z Ceśką czy niedoścignioną Kłamczuchą. Nie wiem czy ta fabularna oszczędność wynika z pośpiechu pisania. Myślę, że nie. No i chcę też w to wierzyć, bo tak łatwo nie zrezygnuję z czytania MM choc przy Kalamburce wszystko we mnie krzyczało. Na koniec jeszcze jedno o pisarwstwie MM. jest już klasykiem, ale nie klasykiem książek dla dzieci, a klasykiem pewnej pisarskiej metody. Ma swoje autorskie sposoby, ma swoje patenty ( np doskonale wprowadzana codzienność: szyldy ceny itp ona była z tym pierwsza w Polsce) ma charakterystyczny szyk, i co się rzadko spotyka zwłaszcza teraz u szybkich pisarzy typu Shuty, ma doskonałe pisarskie rzemiosło. Piszę ma, bo choć ostatnio się zagubiła, moim zdaniem, nie wierzę, że to zgubiła. Na starych powieściach można się spokojnie uczyć pisania. Mnie osobiście kojarzy się z Jane Austin. Kiedyś jeden snobistyczny bucefał nazwał książki Austin literaturą dla panienek, i że to jak Musierowicz. Tymczasem nie ma literatury babskiej, męskiej, dla dzieci i dla dorosłych. Jest dobra albo zła. Austin teraz, i jej kanapowe obserwacje, zostały docenione na niwie na której wcześniej nie były. Z Musierowicz powinno być podobnie, stara jeżycjada powinna być podręcznikiem dla scenarzytów i nauką dla przyszłych pisarzy. Żałuję, że MM. wdaje sie w tymczasowe polemiki, o których nikt juz nie będzie pamiętał, że narzuca sobie jakieś misje, zamiast ciepnąć to wszystko i nie zważając na nic wsiąść na literackiego konika. Albo, jeśli intucija jej to każe, brzydko mówiąc olać wszysko inne, i zabrać się za inną literaturę. No i tyle. Pogoda psia i spać się chce. Odpowiedz Link
myself-m Re: I jak oceniacie Zabe??? 09.12.05, 12:11 pampelka napisała: 2. > Domykanie wątków. MM. prowadziła fabułę jak dramatopisarz: strzelba na ścianie > musiała wypalić. Zatem domykała wątki nie tylko główne, ale i poboczne, tak, że > każda z postaci miała swój finał. Julia zdobyła Juleczka. Krystyna i jej mąż > dojrzeli do samodzielności, Brodacz zakończył się elegancko, pani Trak doznała > objawienia, wyjaśniła się sprawa kaczki co nie lubi pływać itp. Teraz tego > brakuje ponieważ szybka fabuła zmierza w kierunku telenoweli, bohaterowie zaś d > e > facto nie wchodzą w interakcje z pobocznymi postaciami. To mi się skojarzyło z jednym, być może jak najmniej znaczącym zdaniem z Żaby - że Wolfi był skłócony z ojcem od czasu studniówki. Zdawalo mi się, że nie pojawiło się ono przypadkiem, bo było rozwinięciem zdania, które padło nieco wcześniej (po prostu: Wolfi był skłócony z ojcem). Spodziewałam się więc wyjaśnienia - co się takiego na tej studniówce wydarzyło, jeśli to o to chodzi? I cóż - przegapiłam? Było coś dalej na ten temat? Jeśli tego brak - to faktycznie utrudnia zrozumienie stosunków w rodzinie Schoppe. Oczywista, że to szczególik, ale zwróciłam uwagę. Odpowiedz Link
dakota77 Re: I jak oceniacie Zabe??? 09.12.05, 12:34 Pampelko, mała uwaga- caly czas mylisz panią Trak ze Szczepańską. pani Trak to Gizela, ta sprawiająca kłopoty sąsiadka to pani szczepańska:) Aha, Jane Austen, nie Austin:) Odpowiedz Link
biljana Re: I jak oceniacie Zabe??? 12.12.05, 11:11 i jeszcze jedno - Toleczek nie Juleczek:) Byla Juleczka i Toleczek uhm) Odpowiedz Link
pampelka Re: I jak oceniacie Zabe??? 12.12.05, 13:33 naturalnie Toleczek. Ten Juleczek to mi chyba rodzinnie wyskoczył, przez jednego takiego Juleczka, a pani Szczepańska została panią Trak sama nie wiem skąd. Idę się wybatożyć:-,) bo mi się należy za kardynalne błędy niegodne wiernej fanki. Odpowiedz Link
k_linka Re: I jak oceniacie Zabe??? 12.12.05, 13:39 pampelka napisała: > naturalnie Toleczek. Ten Juleczek to mi chyba rodzinnie wyskoczył, przez jedneg > o > takiego Juleczka, a pani Szczepańska została panią Trak sama nie wiem skąd. > Idę się wybatożyć:-,) bo mi się należy za kardynalne błędy niegodne wiernej fan Pampelko, cytujac Laure: Licza sie horyzonty myslowe, ogrom wiedzy problemowej, umiejetnosci pisarsie, zdolnosc do syntezy, a nie imie oblesnego kretyna... > ki. > Odpowiedz Link
agata_christie Re: I jak oceniacie Zabe??? 09.12.05, 12:45 Z całą pewnością Wolfi wychylił kielicha. Odpowiedz Link
baba67 Re: I jak oceniacie Zabe??? 09.12.05, 13:05 No to rzeczywiscie, ale wczesniej problemy byly-wspomniano o niezadowalajaceych wynikach w nauce Wolfiego-przeciez wszyscy nawet on sam boja sie naprawde, czy zda mature. On jest zupelnie inny niz ojciec, pod kazdym wzgledem. Ale rzeczywiscie, ja sie tez przyzwyczailam, ze kazda strzelba wystrzela i czuje niedosyt. Odpowiedz Link
nancy_callahan Re: I jak oceniacie Zabe??? 09.12.05, 13:14 Dzięki temu niewątpliwie stałby sie ewenementem ma całą Jeżycjadę i jednocześnie polubiłabym go jeszcze bardziej. Ale to chyba jednak nie to, zwłasza, że nawet po zdanej maturze nie do pomyślenia dla Żaby było żeby poszedł z kolegami na piwo. Odpowiedz Link
nancy_callahan Re: I jak oceniacie Zabe??? 09.12.05, 13:19 To dotyczyło kielicha Wolfiego oczywiście:) Poz tym w zupełności zgadzam się z pampelką i jej pokrewnymi uczestniczkami dyskusji, Żaba pokazuje, że MM zmierza w dobrym kierunku, a raczej zrobiła w tył zwrot i miejmy nadzieję, że polewka jeszcze bardziej cofnie nas w czasy kłamczuchy i szóstej klepki. Odpowiedz Link
anuszka_ha3.agh.edu.pl Wolfi nieskalany 09.12.05, 20:49 Chyba wszystko, co mogłabym powiedzieć, zostało w tym wątku powiedziane. Dodam tylko małą szpileczkę. Nie dość, że Wolfi nie kala swych ust piwem, to tatuaże projektuje wyłącznie zmywalne! :-))))) → → → → → → → → → → → → Nadchodzi Era Mohera! ← ← ← ← ← ← ← ← ← ← ← ← Odpowiedz Link
qlka_79 Re: Wolfi nieskalany 12.12.05, 18:06 Może na zmywalne jest większe zapotrzebowanie? Pewnie szerszy target, bo i nieletni mogą. Odpowiedz Link
agata_christie Re: I jak oceniacie Zabe??? 09.12.05, 13:11 >Żałuję, że MM. wdaje sie w tymczasowe polemiki, o których nikt juz nie >będzie pamiętał, że narzuca sobie jakieś misje, zamiast !!!!ciepnąć!!!! to >wszystko i nie zważając na nic wsiąść na literackiego konika. Tyś jest dziołcha stąd, pumpelka! Otóż racja. Co by mówić o starych historyjkach i ich konserwatywnym rysie spokojnie można je było tłumaczyć bajkową konwencją w realnej rzeczywistości, co wobec świetnego pióra było stylistyką całkowicie dopuszczalną. Zawsze się pukałam w czoło, gdy ktoś kpił jakież to naiwne i odsyłałam do poprawnych politycznie przeróbek literatury dziecięcej, w których wilk nie zjada babci a królewicz głaszcze smoka za uchem. Jak ktoś nie potrafi czytać bajek to się już pewnie nie nauczy. Stare opiumy w rosole to były przenajlepiej skonstruowane i napisane bajki, przy czym MM miała niezwykły dar podmieniania postaci archetypowych postaciami o wszelkich cechach archetypu a jednak od pieca wymyślonych. Takie nowe archetypy sobie wymyślała na pniu. I teraz idziemy przez życie jedna z drugą i oprócz Złej Macochy, Starej Wiedźmy, Pięknego Księcia, Dzielnego Rycerza i Dobrej Wróżki widzimy Dziecko w Rajstopkach, Rudą Bują Piękność, Cielęcinę o Wielu Kompleksach, Złotoustego Bernarda Natręta, Oschłą a Szlachetną Wiekową Damę oraz Erudytę Mimimalistę. Że nie wspomnę o genialnym słuchu językowym Pisarki wciskającej im w usta niecodzienną elokwencję, adekwatną jednak zawsze do stanu i pochodzenia, nieprawda. Pomimo rozmachu fabularnego, stylistycznego i językowego wszystko do kupy było uroczo bezpretensjonalne. I jeszcze się doczekamy, mam nadzieję, bo forma wraca, wraca! Papierowe postacie na stos! Ido nie odchodź, Kłamczucho wróć! Odpowiedz Link
elwinga Re: I jak oceniacie Zabe??? 09.12.05, 22:36 > Takie nowe archetypy sobie wymyślała na pniu. I teraz idziemy > przez życie jedna z drugą i oprócz Złej Macochy, Starej Wiedźmy, Pięknego > Księcia, Dzielnego Rycerza i Dobrej Wróżki widzimy Dziecko w Rajstopkach, Rudą > Bują Piękność, Cielęcinę o Wielu Kompleksach, Złotoustego Bernarda Natręta, > Oschłą a Szlachetną Wiekową Damę oraz Erudytę Mimimalistę. Zgadzam się w 100%! Świetnie to ujęłaś. Odpowiedz Link
bardzozielonykot Re: I jak oceniacie Zabe??? 09.12.05, 14:33 Pampelko, a może niedomknięcie postaci, o którym piszesz, można byłoby uznać za kolejny przejaw realizmu. Zgadzam się z tym, że może to nieco przeszkadzać w książkach MM, ale jest to jakies takie prawdziwe. A "niekonsekwentna" (powiedzmy, choć to w żadnym wypadku nie jest właściwe słowo) Pyza bardzo mi sie podoba, jako postać. Odpowiedz Link
biljana Re: I jak oceniacie Zabe??? 12.12.05, 11:10 no prosze, kawal niezlej krytyki literackiej na forum. chyle czola:) Odpowiedz Link
agisek Re: I jak oceniacie Zabe??? 09.12.05, 13:25 Nic tylko pozbierać Wasze głosy i zrobić z nich jakąś uczoną syntezę literacką :-) Odpowiedz Link
baba67 Re: I jak oceniacie Zabe??? 09.12.05, 14:10 Bernard Zlotousty Natret :-)))))) Zabilas mnie ......... Odpowiedz Link
jjjjjj Re: I jak oceniacie Zabe??? 10.12.05, 19:26 bardzo mi się podobała, bardziej niż "Język Trolli" i uważam za grubą przesadę traktowanie Róży jak posożyta i nieroba, przecież ona jest w ciąży, wymaganie od dziewczyny żeby z brzuchem latała za pracą, jest trochę dziwne, zresztą kto by ją zatrudnił? bardzo dobrze, że ma wsparcie w rodzinie bo przecież w rozmowie z Laurą wyraźnie mówi że się martwi tym wszystkim, ale ona tego po prostu stara się nie pokazywać. dla mnie fajne jest to że miałam podobny termin porodu jak Róża: koniec czerwca, ale mój maluch się pospieszył i urodził się 1 czerwca, na dzień dziecka Odpowiedz Link
ludzik_ta Re: I jak oceniacie Zabe??? 10.12.05, 19:47 O ile "Nutrię i Nerwusa" czytałam do czwartej nad ranem z wypiekami na twarzy (porywająca akcja, a ja akcji z reguły nie lubię - a jednak!), tu czytałam spokojnie, o zgrozo, gdzieś po setnej stronie już tylko "kartkując". Chcę podzielić się refleksją o obrazku, z książki, który we mnie zapadł swoim spokojem: Żabie spłonął przez Wollfiego pokoik, a ona dochodzi do wniosku, że dobrze się stało. Przypomniała mi się Filifionka z "Muminków", która panicznie się bała trąby powietrznej, a potem, gdy już stało się krzyczy "Moja piękna katastrofo!" Nowy pokoik jest czysty, świeży, można zacząć żyć od nowa. Zapachniało mi buddyzmem zen, którego poetykę bardzo lubię (pierwiosnki były w "Pulpecji") Nie razi mnie zapalczywość uczuć i skłonność do deklaracji Wollfiego - miła odmiana w rzeczywistym świecie zdrad i braku uczuć (nie do końca)... Kochanej Autorce życzę braku pośpiechu w pisaniu :) (tak!), niekierowaniu się życzeniami a propos dalszego rozwoju akcji (na twórczość powinien mieć wpływ głównie tworzący :) Jedna sugestia jednak ;) nie warto zbyt często opisywać od nowa postaci już znanych - zainteresowani albo świezi (?), świeży? :) czytelnicy (i tak) siegną po poprzednie części Jeżycjady. Pozdrawiam Kochających Czytać Odpowiedz Link
xerovy Re: I jak oceniacie Zabe??? 10.12.05, 22:59 Dużo się dzieje w tej Żabie. Dobrze pokazana została rodzina Schoppech, a zwłaszcza ojciec, który wymaga od syna non stop nowych osiągnięć. Bardzo często dzieci jeszcze w dorosłym wieku cierpią przez tego typu rodziców. Nie jest sprzecznością, że ci ludzie, tak nastawieni na intelektualne osiągnięcia, lubią oglądać seriale w TV - bo to taka arywistyczna pseudointeligencja. Zgadzam się z niektórymi przedmówczyniami, że sceny balkonowe mocno naciągane. Także radosny powrót Frycka budzi we mnie wątpliwości. Ale zgadzam się, że można mówić o powrocie autorki do dawnego stylu. Język Trolli był trochę bardziej powolny i ponury, tu mamy kalejdoskop zdarzeń niczym w "Szóstej klepce". Odpowiedz Link
emusia Re: I jak oceniacie Zabe??? 12.12.05, 14:08 a jeszcze coś! :) Dzięki żabie postać Laury stała mi się dużo bliższa z powodu tego, że zdawała te same przedmioty na maturze, które ja bedę zdawac w tym roku :) Odpowiedz Link
qlka_79 Czepiacie się, za przeproszeniem 12.12.05, 18:30 Dziś dostałam Żabę i po tych wszystkich postach otwierałam ją z niepokojem. A tu co? Zapachniało starą Jeżycjadą! Jak zwykle komizm postaci i sytuacyjny jest mistrzowski, taki typowy dla MM. Bałam się, że będę skrzywiona, jak podczas Trolli, a tu takie miłe rozczarowanie, bo już się pośmiałam:D Muszę się teraz koniecznie odnieść do spalonego pokoju. Rewelacyjna scena! Gdzieś tam któraś zarzucała, że rodzice potwory, że się nie wzruszyli... Kurcze, proszę czytać uważnie! Jak byk jest pokazane, że rodzice się przejęli, na swój sposób oczywiście, a gderanie, że spaliło się wszystko, na co tak ciężko zapracowali... Moim zdaniem to wina szoku. Byłyście kiedyś w takiej sytuacji PRAWDZIWEGO zagrożenia? Ja byłam i wiem, że różne rzeczy się mówi i robi. Podoba mi się też przemiana Żaby i Wolfiego wywołana pożarem, nawiązanie kontaktu i chęć wzajemnego zrozumienia. Stara, dobra Jeżycjada:) Pyzy też się czepiacie, przynajmniej do tego fragmentu, w którym jestem z lekturą nie mam jej nic do zarzucenia. Właśnie wyszedł pan Szoppe;) A Róża co? Nie dostała histerii, nie pobiła dziada, tylko doznała olśnienia, że jej nieszczęsny wybranek został upośledzony przez dom rodzinny. Inna sprawa, że jakby mój chłopak wolał ściskać mapy niż moje dłonie, to już dawno dostałby bilet na drogę. Siedzenie Róży w domu. Nie widzę w tym nic złego, dziwię się raczej, że nie umarła z nudów, a nie przypominam sobie, żeby było wskazane czym się zajmowała w takim ogromie czasu:) Nie mam pojęcia, jak się czuje kobieta w ciąży, ale po wzmiance o puchnących nogach doskonale rozumiem, że nie miała ochoty na jakiekolwiek działanie. Ale za tak głupią wpadę ma u mnie krechę do końca świata! Feminizm. No faktycznie - jedna uwaga, że jakaś nadęta panna z sieci wygłaszała bzdurne uwagi o facetach... Moim skromnym zdaniem, ta wzmianka nie jest manifestacją niechęci do feminizmu, tylko pokazania, jak wstrętne potrafią być dziewczyny. Sądzę, że jest to prędzej nagana randek umawianych w sieci, a wspomniane niezłe nogi... Chyba przede wszystkim na to (i nie tylko...) zwraca uwagę dorastający chłopak i nie wiem, skąd Wasze oburzenie? I tak subtelny, bo w ogóle dopuszczał myśl, że dziewczyny mają coś wiecej niż części ciała.:) No i to na razie tyle. Wracam do czytania. Odpowiedz Link
qlka_79 :) 12.12.05, 21:17 Skończyłam czytać, więc jeszcze garstka emocji. Książką fantastyczna, pełna ciepła i optymizmu. Osławiona przemowa Pyzy o sprzedawaniu kurczaków... Myślałam, że to faktycznie jakieś przesadzone. Moim zdaniem normalna deklaracja, oczywista tym bardziej, że Pyza nie ma wyższego wykształcenia ani zawodu. To mi się w niej podoba - nie ględzi o studiowaniu, tylko wie, że w razie czego pójdzie do pracy. Superdziewczyna! Kolejna sprawa - dziekanka. Przecież dziekankę mogła dostać dopiero w semestrze letnim, a cały semestr zimowy chodzić na zajęcia... A tu tragedia, jaka to ta Pyza leniwa. Biorąc pod uwagę choćby tłok w uczelnianym holu, to z jej strony wręcz przezorność. Wolfi i Laura - trochę dla mnie nieprawdopodobne, a zamiar szybkiego ślubu implikuje przyszłe komplikacje:) No ale Idusia też się zaręczyła ze Sławkiem, a słuch po nim przepadł. Niemniej wątek romantyczny bardzo mi się podoba. Zauważyłyście, jak to się pięknie splata z cytowanym Szekspirem? Przypominam, że Romeo też zakochał się od pierwszego wejrzenia. Książka jest świetna i nie żałuję spedzonego nad nią czasu, nie rozczarowała mnie w najmniejszym stopniu i za to Autorce serdecznie dziękuję! Teraz będę czekać z wielką ciekawością na powrót Pyziaka marnotrawnego. Odpowiedz Link
aasiek Re: Czepiacie się, za przeproszeniem 13.12.05, 10:40 qlka_79 napisała: > Podoba mi się też przemiana Żaby i Wolfiego wywołana pożarem, nawiązanie > kontaktu i chęć wzajemnego zrozumienia. Stara, dobra Jeżycjada:) > Tak, tak, w tej scenie było to "coś" ze starej Jeżycjady. Wzruszyło mnie to. I jeszcze gdy Wolfi przepraszał Żabę za spalenie pokoju. Odpowiedz Link
aasiek Re: I jak oceniacie Zabe??? 12.12.05, 19:14 Już przeczytałam :) I tak: świetnie, jest dobrze. Też się trochę bałam po JT, może właśnie tej niespecjalnie optymistycznej atmosfery, ale okazało się, ze niepotrzebnie. Wolfi - fajny chłopak, polubiłam go. Do Baltony mu trochę brakuje, ale w końcu jest trochę od niego młodszy (tzn. młodszy niż Baltona opisywany w "Pulpecji"). Co jeszcze - aha! Rozbawiła mnie scena, w której Ignaś niechętnie rozstaje się z hasłem "nimfomania" :) Albo gdy Piotrek wpatruje się w Żabę, widząc w każdym elemencie jej twarzy emanujące zdecydowanie :) Lubię takie smaczki. Hm.... W pewnym momencie nabrałam ochoty na ciasto drożdżowe ;) I choć może nie jestem przekonana do zakończenia (ale muszę się przyznać, ze mnie wzruszyło :)), ani do historii miłosnej Laury i Wolfiego (chociaż baaardzo ładna ;)), to mam wrażenie, że znów większość rzeczy jest w tej książce na swoim miejscu. Odpowiedz Link
dorota_snooker Re: I jak oceniacie Zabe??? 14.12.05, 10:41 Przeczytałam już i co ???? I nico........ Dlaczego ja już nie umiem czytac tych nowych książek MM ? Czy ja dorosłam, czy się zmieniłam ? Smutno mi jakoś. Odpowiedz Link
malami34 Re: I jak oceniacie Zabe??? 16.12.05, 10:07 Mi jest też przykro. I tez nie umiem juz czytać książek MM. Wogóle mi sie nie podobało, jakbym czytała "Pulpecję". No i to zakończenie!!! Proszę was!! Tragedia. Odpowiedz Link
irenka82 Re: I jak oceniacie Zabe??? 19.12.05, 14:03 wlasnie skonczylam.nie podoba mi sie,jest nudna.i sie nie smialam w zadnym innym momencie poza oratorskimi popisami bernarda.szkoda. Odpowiedz Link
pampeliszka czwórka z plusem 21.12.05, 12:40 w szesciostopniowej skali. Drazni mnie tylko Aurelia-ciepłe kluski, poprawna az do bólu. Swoją drogą, czy Musierowicz zna tylko dwa zawody (albo nauczyciel albo artysta, no dobra, jeszcze architekt)? I to tłumaczenie Fryderyka, ze on maili nie czytał, bo zmienił skrzynkę. Srata- tata, jakbym czekala na wiesci od ukochanego, to bym sprawdzala codziennie wszystkie 5 kont, jakie mam. Szkoda mi tez, ze cały trud Zaby poszedł na marne, wlasciwie bardziej by mnie przekonało, ze Fryderyka ruszyło jak dostał zdjecie Rozy i USG Mili. Klamczucha z mezem jacys obcy, nieznani. Ale w przeciwienstwie do wrazen z Trolli nie czuje sie rozczarowana. ps. Pampela, zbieznosc nickow nie zamierzona, pampeliszka to po czesku dmuchawiec... Odpowiedz Link
baba67 Re: czwórka z plusem 22.12.05, 13:15 Aurelia tez mi sie nie podoba w sensie realnosci postaci. Czy wyobrazacie sobie taka nauczycielke w ZWYKLYM gimnazjum pracujaca normalnie bez rozsroju nerwowego? I to tlumaczenie-ze az przykro taka osobe urazic....bosh. az mnie zemdlilo ze smiechu...klasy w gimnazjum nie skladaja sie niestety z ssamych Zab, a sam Piotrus ktoremu sie buzia nie zamyka potrafi skutecznie rozlozyc lekcje... Obraz gimnazjum w Trolli byl przynajmniej realny, a Panie Sznytek i Zajaczek doskonale do tych realiow przystosowane. Odpowiedz Link
pampeliszka Re: czwórka z plusem 22.12.05, 17:35 i jeszcze ten moment, kiedy Sznytek sie wymądrza na poczatku, ze niby Zaba podrywa Zeromskiego, a Aurelia, niby anioł, patrzy na nią spłoszonym spojrzeniem, zamiast babę opierdzielic z gory na dół... Odpowiedz Link
nikadaw1 Re: czwórka z plusem 22.12.05, 22:54 no ale powiedzcie, czy Konrad był od niej młodszy o rok czy nie?? w liceum było klasę niżej. to dlaczego on jest już znanym scenografem a ona początkującą nauczycielką? w 2004 roku on miał ok 25 lat, czy w tym wieku można juz byc znanym scenografem? nie mogę się też doczekać, kiedy to jakaś żona będzie się nazywała inaczej niż po mężu. to się czasem zdarza przecież, zwłaszcza w środowiskach opisywanych przez MM. Gabriela zmieniła nazwisko na Stryba, choć można przypuszczać, że była dość znana pod swoim poprzednm nazwiskiem, w końcu sporo publikowała. i tak bez żalu??? Odpowiedz Link
herbarium Re: czwórka z plusem 29.12.05, 00:08 Można, można - jeśli w trakcie studiów rozkręcało się jakąś grupę teatralną, która zrobiła się znana, to jak najbardziej. Odpowiedz Link
przemkowa.b przeczytałam ją wczoraj:) 23.12.05, 21:52 Bardzo się śmiałam, z tego jak pani Sznytek pomyliła ekskrementy z eksperymentami, ryczałam ze śmiechu parę minut:) śmieszny jest też dialog Józinka z Ignasiem przy komputerze:) Ogólnie: dla mnie o niebo lepsza niż "język Trolli", ciekawsza, weselsza, świeża:) Co do nowych bohaterów: główna bohaterka ma 15 lat, tyle co Kreska w "Opium", ale jest dużo bardziej dziecinna...najpierw mnie to wkurzało, ale potem sobie uświadomiłam, że w życiu też ludzie są różni i różnie dojrzewają, poza tym przez reformę oświaty trochę się tą młodzież gimnazjalną "udziecinnia". Aurelia jako delikatna i subtelna nauczycielka bardzo mi się podoba, natomiast pani Sznytek, ile ona może mieć lat? Już w Brulionie, była starsza raczej, a jej portret u MM nie zmienił się choć minęło...hm...17 lat? Róża jako promieniejąca spokojem i szczęsciem matka podoba mi się, to, że Laura jest z nią raczej w zgodzie i nią nie gardzi także, historia z Wolfim jest zupełnie nierealna (nie ma dzisiaj takich facetów:))) poza tym to nieszczęsne "krucafuks":))) tak mówi Englert w filmach Barei sprzed 20 lat...:))) Piotr Zeromski: super postać, sama chodziłam do szkoły artystycznej i wiem, że tacy jak on się zdarzają:))) Zdziwiło mnie, że Żaba jako główna bohaterka nie przeżyła miłości...:) I kolejna sprawa: coraz bardziej dziwaczejący Ignacy B., z tym rapierem, doprawdy...:))) A Ignaś - kujon, ze "Słownikiem wyrazów obcych", zwłaszcza przy haśle "nimfomania", sama nie wiem, śmiać się czy płakać z rozpaczy?:) Po prostu trzeba było napisać kolejną książkę o Borejkach:) A co z Żakami? Umarli, czy jak?:))) Odpowiedz Link
nighthrill Żaba i Piotrek 24.12.05, 14:39 No, Żaba jednak przeżywa jakieś uczucie, choć fabuła książki podporządkowana jest innym zgoła kwestiom (ciąża Róży). Piotrek wyraźnie zagiął na Żabę parol, a i jej nie jest obojętny ( na początku jest o tym, jak to on traktuje ją jak dziecko, a ona chciałaby być traktowana inaczej). Historia ta albo zostanie pociągnięta w następnej książce, albo zostaną przedstawieni już jako szczęśliwa, spotykająca się para (jak Elka i Tomek). Odpowiedz Link
ksara44 Malo wzruszen 27.12.05, 15:33 niestety, brakuje mi scen typu Patrycja i Baltona przy syrence w deszczu :-( w ogole zauwazylam, ze coraz mniej przejmuje sie losami bohaterow MM, dlaczego??? nie moze dziac sie tak z powodu mojego wieku, bo sa sceny, przy ktorych mam ciary niezmiennie... Odpowiedz Link
dolmadakia Re: I jak oceniacie Zabe??? 27.12.05, 14:47 Przeczytałam i na pewno nie napiszę tak obszernie jak niektórzy w tym wątku.Otóż JT mi się podoba,a widzę tu wiele negatywnych wypowiedzi.Secundo: nie czuję w Zabie tej atmosfery jeżycjadowej /jak niektórzy/ Tertio:Żaba srednio mi się podoba-tak! właśnie średnio:-( ani śmieszna ani wzruszająca.Taka sobie,niestety:-( Ale/jak już tu ktoś zaznaczył/ i tak bedę fanką i wielbicielką /czy to nie to samo/ Jeżycjady.Teraz wypada uzbroić się w cierpliwość i ...czekac na Czarną polewkę. Odpowiedz Link
myfeczka Re: I jak oceniacie Zabe??? 27.12.05, 15:59 Dla mnie "Żaba" to fantastyczna książka! Co prawda trochę mnie zdziwiły niektóre decyzje p.MM, np. Laura z Wolfim :) Bardzo fajnie, że autorka powróciła do postaci Aureli i p.Sznytek. Mam nadzieję, że tak samo będzie w następnych tomach. Czyta się ją trochę inaczej niż pierwsze tomy kiedy wszystko można było sobie "dopowiedzieć". Teraz żyjemy w tych czasach i wiemy jak to jest naprawdę. Wszystko jest jasne. I właśnie to sprawia wrażenie "innego" klimaciku. Niecierpliwie czekam na rozwiązanie ciązy Róży i "Czarną polewkę". Mam nadzieję, że to jednak nie w sprawie Laury z Wolfim. Odpowiedz Link
fandzolka502 Re: I jak oceniacie Zabe??? 28.12.05, 10:12 Właśnie, wszystko takie znajome, krucafuks... i tak mi się Żaba podoba. Odpowiedz Link
lurien Re: I jak oceniacie Zabe??? 28.12.05, 15:24 Książke wręcz pożarłam, akcja bardzo wciągająca, i mimo, że z jednej strony jak najdłużej chciałam cieszyć się rozkosza czytania to zarazem jak najszybciej skończyć :) To prawda, ze histroria z wpadnięciem pod samochód lekko naciągana, ale jak rozumiem miała połączyć wątek żaby i Borejków, no niech tak będzie Ogólnie książka za krótka spokojnie mogła by być cztery razy taka i głębiej opisywac to co dzieje sie w głowie Róży, Laury, Gabrysi... Dialogi wciągające, ja miałąm sporo śmiechu Postać Róży jest mi bardzo bliska, choć mnie nikt w ciązy nie zostawił, i równocześnie kończyłam studia, to jednak podoba mi się ten jest spokój, oparcie w rodzinie, radość na nadejście dziecka:) A Róży poprostu znudził się kierunek , który studiuje, bez przesady rok przerwy to nie jakaś tragedia:) Ona poprostu daje do zrozumieni, ze cieszy się z dziecka, wątpie by szykowała się do zostania babcią klozetową :) A dziekanke mogła wziąć w połowie roku niekoniecznie we wrześniu Rodzice Shoppe to prawda troche patologiczni ale chyba nie każdy musi być cukierkowy, jednak więcej w naszym społeczenstwie jest patologii Odpowiedz Link
tk_s Re: I jak oceniacie Zabe??? 03.01.06, 17:16 Mi się podobała. Na pewno bardziej niż Trolla i Kalamburka. No i wcale według mnie nie była taka przewidywalna. Co do Frycka nie było wiadomo co jest do samego końca. Aczkolwiek może trochę za ckliwie było generalnie. Odpowiedz Link
czekolada72 Re: I jak oceniacie Zabe??? 07.01.06, 20:19 Po mamusi za Żabę zabrała się córeczka :) Dziecko nie moze sie oderwac, w trakcie zazyczyło sobie Szósta klepke i czyta jednoczesnie, popijajac ziółkami, których takze zazyczylo sobie po rozpoczeciu Ż :) Odpowiedz Link
asia-fb Re: I jak oceniacie Zabe??? 10.01.06, 23:58 Jestem bardzo bardzo bardzo mile zaskoczona. JT był jakiś taki ponury, przygnębiający, Józinek mimo że świetny z niego gość był dla mnie małowiarygodny (to co już podkreślałyście, to są przemyślenia chłopaka 14 letniego? może 12. Ale nie 9 latka). No i do "Zaby" podchodziłam z pewną taką nieśmiałością :D Błąd. Zauroczyła, wciągnęła mnie bez reszty, przepadłam na dobre 4 godziny. Osobne podziękowania dla MM za postać Wolfiego, żebym ja młodsza była... :D Odpowiedz Link
yavanna86 Re: I jak oceniacie Zabe??? 12.01.06, 17:55 ja się tylko założę,że Wolfi się ożeni z Laurą.to jest cudne,ci faceci poznani w wieku licealnym i zostający u boku swoich kobiet do końca... a w ogóle,co ma oznaczać"pusty rocznik"maturzystów idący niby za Wolfim i Laurą?w czymże '86 jest taki pusty?:P Odpowiedz Link
tk_s Re: I jak oceniacie Zabe??? 12.01.06, 21:59 Czasem cudne, czasem mniej, nie ma reguły, ale to temat nie na to forum. Znając stajla MM to zapewne masz rację co do tego ożenku. A już myślałem, że Laura będzie moja... ;D Odpowiedz Link
k_linka Re: I jak oceniacie Zabe??? 12.01.06, 23:57 Nie ma 3 klasy. Jest 4 zdajaca mature, potem 2 i 1 :) Reforma oswiaty Odpowiedz Link
hybrid822 Re: I jak oceniacie Zabe??? 13.01.06, 15:23 Wreszcie przeczytałam Żabę i uczucia mam ambiwalentne. Główna bohaterka jest bardzo fajna, od razu ją polubilam. Ksiażkę ogólnie czyta sie miło (z wyjatkiem monologów Piotrka Żeromskiego, ale rozumiem ze miały być męczące;)), zakończenie nie wydaje mi się aż tak nieprawdopodobne, IMO Róża nie chciała Frycka detonować na wejściu, dała wyraz radości ale potem jednak porozmawiali;) Co mnie natomiast wkurzyło: - Laura. Nie tylko za kompletnie od czapy parafrazę Romea i Julii, ale za nieprawdopodobieństwo psychologiczne w budowie postaci. Laura zapowiadała się na wcielenie niezależności, i jako taka byla interesująca, by nie rzec fascynująca; wyobrażałam sobie że wyrośnie na femme fatale i będzie łamać kręgosłupy względnie przeżyje wstrząsającą historię miłosną Nutria & Filip style, tyle że z happy endem. Jako osóbka rwąca się do malżeństwa za wszelką cene, tak że nieomal wsio rawno z kim (bo chyba nie była naprawdę zakochana w Lucku, skoro go bez wahania odpalila kiedy nie podjął tematu), jest niewiarygodna i żałosna. I nie wierzę w odautorskie zapewnienia o jej intelekcie - myślenie typu 'muszę wyjść za mąż po maturze, bo potem będę starą babą' pasuje mi, sorry, raczej do prymitywnej wiejskiej dziewuchy i to też kilkadziesiąt lat temu. Musierowicz świetnie zaczęła prowadzić tę postać, by potem spektakularnie spalić efekt. A, i bohaterki z tomu na tom pięknieją, jak ktoś słusznie tu zauważył:> Róża ostatnio byla 'ładna', teraz jest wrecz 'piękna' czy 'zjawiskowa', podobnie Ida. Wcześniej tak było z Natalią. Pewnie i o Belli przeczytamy w kolejnych tomach, że jest śliczna;) Odpowiedz Link
asia-fb Re: I jak oceniacie Zabe??? 14.01.06, 10:11 > Co mnie natomiast wkurzyło: > - Laura. Nie tylko za kompletnie od czapy parafrazę Romea i Julii, ale za > nieprawdopodobieństwo psychologiczne w budowie postaci. Laura zapowiadała się ooo, to tak. Ale to wszystkim niemal zgrzyta. Podobnie jak fryzurka Tygryska z głębokich lat 80-tych. Szkoda, że MM nie zerknęła za okno, jakie fajne rzeczy można robić z włosami w trakcie zapuszczania :) Odpowiedz Link
tk_s Re: I jak oceniacie Zabe??? 14.01.06, 18:27 > - Laura. Nie tylko za kompletnie od czapy parafrazę Romea i Julii, ale za > nieprawdopodobieństwo psychologiczne w budowie postaci. Laura zapowiadała się > na wcielenie niezależności, i jako taka byla interesująca, by nie rzec > fascynująca; wyobrażałam sobie że wyrośnie na femme fatale i będzie łamać > kręgosłupy względnie przeżyje wstrząsającą historię miłosną Nutria & Filip > style, tyle że z happy endem. Jako osóbka rwąca się do malżeństwa za wszelką > cene, tak że nieomal wsio rawno z kim (bo chyba nie była naprawdę zakochana w > Lucku, skoro go bez wahania odpalila kiedy nie podjął tematu), jest > niewiarygodna i żałosna. I nie wierzę w odautorskie zapewnienia o jej > intelekcie - myślenie typu 'muszę wyjść za mąż po maturze, bo potem będę starą > babą' pasuje mi, sorry, raczej do prymitywnej wiejskiej dziewuchy i to też > kilkadziesiąt lat temu. Musierowicz świetnie zaczęła prowadzić tę postać, by > potem spektakularnie spalić efekt. Bardzo celna uwaga. Miejmy nadzieję, że się MM opamięta i że Laura pokaże jeszcze pazurki Tygryska. Odpowiedz Link
zuzzia1 Re: I jak oceniacie Zabe??? 15.01.06, 11:49 Myślę że żałosną pogoń za oświadczynami u Laury należy rozumieć trochę mniej dosłownie. Ona nie tyle chce zostać żoną i gospodynią domową po maturze ile chce by ktoś ją bezwarunkowo zaakceptował (wielkokrotnie podkreślany uraz bycia odrzuconą przez ojca), czego symbolem są oświadczyny. A ponieważ ewentualni kandydaci się nie kwapią tym bardziej tego pragnie, zmierzając z wolna w kierunku obsesji (vide próba wymuszenia tego na WOlfim podczas drugiego, o ile pamiętam, spotkania). Laura przeżywa też okres zwątpienia w siebie (pokazany w J. Trolli) - świat, w odróżnieniu od domowników, nie padł przed nią na kolana i nie pozwala sobą manipulować. Odpowiedz Link
elwinga Re: I jak oceniacie Zabe??? 17.01.06, 20:47 > Myślę że żałosną pogoń za oświadczynami u Laury należy rozumieć trochę mniej > dosłownie. Ona nie tyle chce zostać żoną i gospodynią domową po maturze ile > chce by ktoś ją bezwarunkowo zaakceptował A może - by był tylko dla niej i żeby to ona była dla niego najważniejsza? Żeby nie musieć się wreszcie dzielić niczyim uczuciem? Ojca nie ma i nie było, a do uczuć i uwagi matki jest silna konkurencja - ojczym, dziadkowie, brat, siostra, lada moment siostrzenica, no i trzy ciotki... Czasami łapię się na myśli, że lubię o Borejkach czytać, ale oszalałabym, gdybym miała z nimi mieszkać. Odpowiedz Link
hybrid822 Re: I jak oceniacie Zabe??? 19.01.06, 17:09 Pogoń Laury za akceptacją jest psychologicznie uzasadniona, tu się mogę zgodzić:) Dwa zastrzeżenia: 1. MM najwyraźniej nie opisała tego w sposób dostatecznie jasny, skoro wiele osób (w tym ja) nie odebrało reakcji Laury w sposób właściwy. 2. Uważam, że potencjał tej postaci nie został należycie wykorzystany. Jako osoba silna psychicznie, niezależna i uwodzicielska - jak w poprzednich tomach - byłaby również wiarygodna (oczywiście IMO), a w dodatku konsekwentnie budowana i, myślę, ciekawiej by się o jej perypetiach czytało. Podczas lektury starszych tomów nieraz myślałam, że dopiero fajne akcje się zaczna, jak Tygrys dorośnie:) MM w moim odczuciu wytoczyła armatę i nie pozwoliła jej wystrzelić. Odpowiedz Link
sylvie21 Re: I jak oceniacie Zabe??? 12.02.06, 13:37 spodobała mi się, chociaż myślałam,że będzie ciekawsza.... Odpowiedz Link
kaprysia Re: I jak oceniacie Zabe??? 12.02.06, 14:47 Przeczytałam ze strachem, ale nie bylo źle:)) Wraca forma po straszliwej Trolli i Kalamburce. 1. Wielkie brawa za unikanie dłuższych wykładów religijnych. Co prawda lataja na wyścigi do Dominikanów czy tam Barnabitów, ale jest to jeszcze do strawienia. Prawie. Proponuję jeszcze skończyć z czarno-białym podziałem BOrejkowie-reszta świata, bo to już nudne. Co to za cyrki z rodziną Schoppe, z tą nauczycielką niedobrą? Z tymi ludźmi z bloków paskudnymi? 2. Wolfi fajny, tylko szkoda, że to kopia Baltony. 3. Piotruś zdyskwalifikowany za wąsiki. Makabra. Nigdy przenigdy nie uwierzę, że chłopak z wąsikami ma takie wzięcie u dziewczyn, no chyba, że od "moich zcasów" wszytsko się zmienilo o 180 stopni. 4. Orelki szkoda na nauczycielkę! Nie, żebym pogardzała tym zawodem (nawet sprzedawanie pieczonych kurczaków może być wzniosłe hehe), ale wymaga on końskiego zdrowia i stalowych nerwów. Za delikatna! 5. Wątek powrotu Fryderyka marnotrawnego zostal już tutaj omówiony od A do Z. Kompletne bzdury z tymi zaginionymi mailami, brakiem kontaktu i nagłym deus ex machina pojawieniem się z wizją gniazdka milości aka kawalerki na kredyt. 6. Bardzo mi się nie podobają dzieci Gabrysi. Fajna z niej kobietka, chociaż zaniedbana (i po kiego grzyba wychodziła za tego Strybę???)i naprawdę nie zasługuje na pierdołowatego trutnia Różę, wredną Laurę, no i tego Ignacego Gzregorza - już pisałam, że widzę tu oczami duszy pierwszego geja w Jeżycjadzie. Te odbębnianie pieciu wyrazów obcych dziennie ze słownika to jakaś paranoja:) 7. Staremu Borejce mówimy stanowcze "bye bye" i proponuję, żeby w CZarnej Polewce jakoś malowniczo zszedł. Na serce np. 8. Żaba mila, ale faktycznie - sądząc po okładce i opisie - brzydactwo totalne. Generalnie - nie da się ukryć, że Jeżycjada fajna była do Noelki włącznie. Odrzuca mnie teraz świętojebliwość i product placement (czy naprawdę trzeba podawać markę każdego samochodu? Nazwę urządzenia? Te IKEE, Castoramy, bleeeh). Odpowiedz Link