cely Re: I jak oceniacie Zabe??? 19.02.06, 15:03 Książka- super. Sama tytułowa bohaterka- no cóż, jak dla mnie taka nieco pedantyczna i nudnawa. Dziwna wydaje mi się rozpowszechniona niedojrzałość wśród piętnastolatków w tej książce- Żaba i Piotrek Żeromski zachowują się jak o wiele młodsze dzieci... Co do reszty bohaterów... Aurelia mnie zawiodła- po książce " dziecko piątku" była jedną z moich ulubionych postaci, z tą swoją tajemniczością, a teraz zmieniła się w cichą naiwną nauczycielkę- jej relacje z Żabą są takie naciągane... Nauczycielka i uczennica, dwie najlepsze przyjaciółeczki? Czekanie z tematem na swoją ulubioną uczennicę? Błagam... Laurę uwielbiam. Zawsze uwielbiałam, chociaz na początku troche mnie drażniła ta jej wredota, więc teraz nie przeszkadza mi, że odpuściła swojej rodzinie nieco. I tak jest bardzo wyrazista, a teraz przynajmniej nie musze się obawiać, że pójdzie w ślady tatusia. Wątek romantyczny z Wolfim też jest wdg. mnie bardzo na miejscu, bo Wolfiego polubiłam od pierwszego obrazka i pierwszego opisu ( pryzpomina mi trochę mojego kuzyna, więc atmosfera zrobiła sie calkiem swojska :P). Kiedy przyszedł do domu borejków i od pierwszego wejrzenia zakochał się w Tygrysu... ech, super :). Róża z kolei jest bohaterką za którą nigdy nie przepadałam, ale w tej części zrobiła się bardziej znośna, bo już nie taka niemrawa i przesłodzona. No i bawią mnie jej powtórzenia, kiedy się denerwuje. Niezłe sa tez kłótnie z Laurą- chociaż to może bardziej z sympatii własnie dla Laury- ale stare teksty w stylu "za pozwoleniem" są świetne. Kolejna postać, którą uwielbiam i w Żabie, i w Języku Trolli to Józinek- zupełnie się nie zgadzam, że jego sposób myślenia nie odpowiada dziewięciolatkowi- jest poprostu inteligentny, jak wszyscy członkowie rodzinyy borejków, w końcu Idusia zadbała o jego rozwój umyslowy rozmawiając z nim przez cały okres niemowlęcy. Józinek jest taki jak trzeba- trzeźwy, szczery, chyba najnormalniejszy w całej rodzinie... Dlatego też podobał mi się Język Trolli- jak widzę większość forumowiczów nie ma na jego temat przychylnej opinii, ale mnie tak ujął sposób bycia Józinka, że poprostu nie mogłabym nie lubić książki, napisanej w całości z jego punktu widzenia ( inaczej niż Żaba, w której patrzymy okiem różnych bohaterów). Miągwa jak zwykle mięczakowaty- naprawdę nie wiem jak to się stało, że synek Gabrysi jest taki... jego nie lubię, bo to mądrala, lizus i kabluje. Józinek the best. Jeszcze Fryderyk... no cóż, tego tez nie darzę zbytnią sympatią. Mimo to podobało mi się, że Róża przyjęła go tak, a nie inaczej- niektórzy mówili, że to nierealne, żeby tak od razu mu wybaczyła, bez żadnej rozmowy, ale jak dla mnie to oni jeszcze sobie porozmawiają, a ten gest Róży był dość syboliczny i tak cieply. No i nie zabrakło zabawnych momentów- parę razy śmiałam się jak wariatka, a to przy fragmencie, kiedy pani Sznytek uruchamia swój samochód, a to przy pacjencie Idusi ( Camembert... no dobra, trochę to wstrętne, ale ryczałam jak głupia przez pięć minut), no i genialny tekst Ignacego Borejki: "Jeden z Montecchich! Leć po mój rapier chłopcze!". W sumie, naprawdę mi się podobało. Odpowiedz Link
morgain Nagroda Edukacja XXI 15.03.06, 08:46 A czy wiecie już, że "Żaba" otrzymała nagrodę Edukacja XXI w kategorii: literatura dla dzieci i młodzieży? :))) Odpowiedz Link
kwiacia1 "Żaba" rozczarowała mnie w dwóch rzeczach 15.03.06, 13:48 Sytuacja z łagodnym przyjęciem Fryderyka na łono rodziny nie wydaje mi się wiarygodna. Facet nie odzywał się kilka miesięcy, miał gdzieś zdrowie i samopoczucie Róży, a ta - razem z uszczęśliwioną rodzinką przebacza mu wszystko w trzy sekundy. Nie wróżę dobrze tej parze. I nie wierzę w taki scenariusz, jest niewiarygodny. Po drugie, zaręczyny Laury i Wolfiego. Wierzę w miłość od pierwszego wejrzenia, ale bez przesady, ludzie zazwyczaj trochę się poznają, zanim rzucają sobie w ramiona... Odpowiedz Link
dakota77 Re: "Żaba" rozczarowała mnie w dwóch rzeczach 15.03.06, 14:33 ja nie "kupuję" zwłaszcza pierwszej sytuacji. Bo i ile rozumiem, że Fryderyk musial dorosnąć ojcostwa, jak i to, że Róża nie przestała go kochac i była pewna, że wróci, kompletnie nie moge pojąć, czemu przyjęła go tak, jakby nic sie nie stalo. Wybaczenie- OK, ale w takiej sytuacji jak ich tylko po poważnej rozmowie i wyjaśnieniu sobie wszystkiego. Odpowiedz Link
morgain Premiera "Czarnej polewki" 24.05.06, 10:55 Witam ponownie! Za całą pewnością mogę ogłosić, iż oficjalna premiera najnowszej książki Małgorzaty Musierowicz "Czarna polewka" nastąpi dokładnie 1 września 2006. I co Wy na to? :) Odpowiedz Link
limotini Re: I jak oceniacie Zabe??? 05.06.06, 17:52 Mnie się książka bardzo podobała, czytało ją się przyjemnie. Mam oczywiście parę uwag: kompletnie nie potrafię zrozumieć, czemu Fryderyk nie DZWONIŁ do Polski. Rozmowy telefoniczne USA-Polska są bardzo tanie (za 10USD można rozmawiać przez 7 godzin dzięki specjalnym kartom), więc na pewno nie chodzi o pieniądze. Zresztą w drugą stronę też to działa: spokojnie rodzice mogli zadzwonić do niego - kosztuje to tyle co rozmowa z Wrocławiem. I drugie, podobne pytanie: jak Fryderyk mógł wytrzymać bez wiedzy, czy dziecko się rozwija zdrowo, czy w ogóle jeszcze żyje, jak jego dziewczyna znosi ciążę... No nie rozumiem tego. Motyw z niesprawdzaniem poczty już był omawiany, dziwne. Odpowiedz Link
jottka apropo poczty:) 05.06.06, 20:20 omawiane dzieło przeczytałam sobie dopiero wczoraj, gdy łaskawa pani bibliotekarka w dziale dziecięcym i młodzieżowym dała sie przekupić i pożyczyła bestselera na weekend, ale faktycznie tekst ze zmianą adresu i w ogóle niesprawdzaniem poczty, gdyż sie pracowało jako kelner na czarno, w ustach laureata międzynarodowego konkursu astronomicznego i stypendysty nasa brzmi jak humor zeszytów:))) że inaczej tego nie określę ja już pomijam fakt, że student czy doktorant instytucji naukowej zezwolenie na prace czasową posiada, że tak potężny intelektualista raczej nie będzie zarabiał w pocie czoła paru groszy jako kelner, bo i po cholerę, tylko najprawdopodobniej już w kraju zarabiałby sporo więcej jako programista czy ktoś w tym rodzaju, ale wmawianie ludziom, że młody geniusz nauk ścisłych a/ nie umie ustawić sobie przesyłania poczty ze starego adresu, b/ nie korzysta w ogóle z poczty (a takie zdanie tam pada), bo zaharowuje sie jako ów kelner, jest już nie tyle śmieszne, co żałosne:( to środowisko, że tak powiem, porozumiewa się ze sobą niemal wyłącznie mailami. jakim cudem utrzymał konkursowe stypendium, czyli jak mógł pracować przy jakimś projekcie, skoro do poczty nie zaglądał, pozostaje dla mnie nieodgadnioną tajemnicą, przecież tego rodzaju stypendia czy granty to nie są darowizny pieniężne, tylko forsa na skromne utrzymanie podczas pracy przy jakimś projekcie naukowym:( no pomieszanie z poplątaniem, paru epok zresztą też w obliczu tej kreacji wyobraźni wątek róży zaczął mi sie nagle wydawać szalenie realistyczny:) Odpowiedz Link