Dodaj do ulubionych

Infantylizacja

20.07.25, 21:49
Taka ciekawostka: kiedy autorka opisuje postaci w założeniu subtelne i wrażliwe, czy wręcz nadwrażliwe, niemiłosiernie je infantylizuje. Najczęściej ofiarą tego trendu pada marchewkowa poetessa.

Kiedy Bella wyszła z łazienki, ujrzała, jak Nutria kraje kabaczki,
używając budzącego grozę noża kuchennego. W jej subtelnych rączkach wyglądał na niebezpieczne narzędzie, mogące natychmiast spowodować śmierć lub kalectwo. Prawie miało się ochotę odebrać jej to ostrze jak małemu dziecku. Jednakże z chaotycznych poczynań Natalii, z jej rozkojarzonych ruchów i niezgrabnych ciosów noża,
zaczął się, o dziwo, wyłaniać efekt godny uwagi i apetyczny. Posolone plasterki kabaczka rumieniły się rozkosznie na skwierczącej oliwie, a sos pomidorowy, podgrzewany w rondelku, miał intensywny kolor i zawrotnie pachniał czosnkiem oraz bazylią.
Niewiele już brakowało do szczęśliwego momentu rozpoczęcia konsumpcji, gdy Nutria oparzyła sobie rękę wrzącą oliwą. Nie było to groźne oparzenie, choć zapewne bolesne, lecz jej strach był ogromny, zupełnie, jakby zaraz miała stracić rękę. Zaczęła dmuchać na dłoń, podskakiwać z patelnią w drugiej ręce, i nie wiadomo, czym by się to skończyło, gdyby Bella nie podeszła z rzeczową pomocą. Zabrała Nutrii patelnię,
odstawiła, po czym przyłożyła jej do dłoni kostkę lodu, owiniętą w chusteczkę. Wreszcie sama podała do stołu przysmak leniwej Parysady, podczas gdy autorka dania pojękiwała cicho, a nawet roniła drobne łezki.


Nutria miała wtedy 26 lat, dodatkowo widzimy ją tu oczyma szesnastolatki. Tymczasem znowu mamy subtelne rączki, z oczu lecą drobne łezki, a właścicielka oczu zachowuje się jak zbieg z przedszkola.



Imieniny:

Zaciągnęła Natalię do kuchni. Zapaliła lampkę na stole i przede wszystkim, w przewidywaniu burzliwych reakcji, roztropnie i prozaicznie odłożyła na bok szufelkę pełną odłamków. Istotnie, Natalia od razu zawisła jej na szyi, obejmując siostrę wiotkimi ramionkami i kryjąc twarz na jej ramieniu.

Dorosła kobieta, lat wtedy 28, która ma wiotkie ramionka. I w zasadzie nie wiem czemu wiotkie, że taka mala, taka slaba?


Trochę to też tyka Agnieszkę, natomiast stwierdzam, że irytuje mnie to infantylizowanie dorosłych osób i, jakby to powiedzieć, utożsamianie wrażliwości ze słabością i niedojrzałością.
Obserwuj wątek
    • tt-tka Re: Infantylizacja 21.07.25, 00:07
      zapewne inny byl cel altorki, ale calkiem niechcacy wyszla jej sama prawda - ckliwa Nutryja JEST niedojrzala (slaba raczej gra niz jest) i nie mija jej to rowniez wtedy, gdy przeskoczyla 50-tke

      Laura, jako byly tygrys, McD, scena lazienkowa "wytarl ja recznikiem, poklepujac przy tym jak male dziecko" (cytata z pamieci, ale sens wierny). Zinfantylizowalo Laurke, komu wczesniej pozwolilaby sie poklepywac ? a takie pol-dziecko, pol-sarna to w sam raz do poklepania. I jaka wrazliwa sie zrobila, a nawet plochliwa !
      • bupu Re: Infantylizacja 21.07.25, 10:37
        tt-tka napisała:


        > Laura, jako byly tygrys, McD, scena lazienkowa "wytarl ja recznikiem, poklepuja
        > c przy tym jak male dziecko" (cytata z pamieci, ale sens wierny). Zinfantylizow
        > alo Laurke, komu wczesniej pozwolilaby sie poklepywac ? a takie pol-dziecko, po
        > l-sarna to w sam raz do poklepania. I jaka wrazliwa sie zrobila, a nawet plochl
        > iwa !
        >


        - Chodź no tu. - Zakasał rękawy, pociągnął ją do umywalki, nachylił Laurę i obmył jej twarz najpierw mydłem i ciepłą wodą, potem - zimną, obficie, szerokimi ruchami, aż zaczęła parskać i piszczeć. Zalali pół łazienki! Wytarł ją w końcu troskliwie ręcznikiem, poklepując jak małe dziecko, a potem wziął się za tę jej pokręconą i poupinaną, a rozrzuconą beznadziejnie fryzurę. Powyjmował wszystkie spinki i szpilki, a wtedy ciężkie włosy spłynęły Laurze po ramionach, do pasa.

        Za każdym kolejnym czytaniem ta scena coraz bardziej przypomina mi waterboarding, a coraz mniej czułe wsparcie kochającego narzeczonego. I owszem, zinfantylizowano ją na cacy.
    • tt-tka Re: Infantylizacja 21.07.25, 00:13
      Nasza dzielna "stara turystka" i zeglarka, mhyhyhyyhyyyyyyy
      juz ja widze oparzona czy skaleczona na jachcie
      • mircja Re: Infantylizacja 21.07.25, 02:02
        tt-tka napisała:

        > Nasza dzielna "stara turystka" i zeglarka, mhyhyhyyhyyyyyyy
        > juz ja widze oparzona czy skaleczona na jachcie
        >
        Gdyby w kuchni zamiast Belli był jakiś mężczyzna, który ma słabość do nieporadnych kobietek, toby zachowanie Natalii można było jakoś wytłumaczyć, ale tak jak jest, to faktycznie wygląda co najmniej dziwacznie.
      • przymrozki Re: Infantylizacja 21.07.25, 08:12
        tt-tka napisała:

        > Nasza dzielna "stara turystka" i zeglarka, mhyhyhyyhyyyyyyy

        Tak, to jest w tym wszystkim najlepsze. Wytrawna żeglarka i turystka, a nawet rezydentka biura podróży, której szesnastolatka - najzupełniej zasadnie - chce wyrywać z ręki sprzęty tak przerażające jak nóż czy patelnia, bo istnieje obawa, że żeglarka się nimi uszkodzi.
        • przymrozki Re: Infantylizacja 21.07.25, 10:54
          Chociaż w sumie nie wiadomo, jak to było z tym nutriowym żeglarstwem. Bo wyjaśnienie mogło być po musierowiczowsku proste.

          "Dziecko piątku"
          Kontekst: Gabriela zastanawia się, z kim wysłać dzieci na wakacje, skoro - nie wiedzieć czemu - jakoś nikt sam z siebie nie zaproponował Gabie, że odsunie jej od ust kielich goryczy, jakim niewątpliwie jest zajmowanie się własnym potomstwem w czasie wakacji

          Rodzice i Markowie wyjechali, Patrycja tonęła po uszy w romansie z tym sympatycznym Baltoną, a Natalia najwyraźniej też w czymś tonęła, ale wybitnie skąpiła szczegółów. Ostatnio oświadczyła, że wyjeżdża na obóz żeglarski na Mazury (w ubiegłym roku skończyła kurs i uzyskała stopień sternika), zaś głos mężczyzny, który już dwa razy dzwonił - nie przedstawiając się - w sprawie tego obozu, był miły, ciepły, z nutkami humoru. Kiedy Gabriela z czysto siostrzanej, niewinnej ciekawości spytała - Kto mówi? - usłyszała w odpowiedzi - O, przepraszam, Antoni Ptaszkowski. Z drobnych napomknień Natalii wynikało, że jeśli ktoś się nie ożenił do trzydziestego roku życia, to wcale nie oznacza, że coś z nim jest nie tak, tylko że po prostu pilnie studiował, uczestniczył w międzynarodowych regatach i rejsach, toteż nie miał czasu myśleć o zakładaniu rodziny.
          • bupu Re: Infantylizacja 21.07.25, 11:50
            przymrozki napisała:

            > Chociaż w sumie nie wiadomo, jak to było z tym nutriowym żeglarstwem. Bo wyjaśn
            > ienie mogło być po musierowiczowsku proste.

            Ależ jest. Żeglarstwo to mężologia, która się Nutrii wzięła z Tunia, co jest powiedziane w Jeżycjadzie całkiem jasno acz nie wprost.

            Na marginesie, w kontekście tego żeglarstwa i patentu bodajże sternika, który Nutria osiągnęła, te jej małe slabe wjotkie ramiąka (pisownia celowa) mnie tak śmieszą, że ryczę rechotem jako ten ranny łoś co zdrow przebiega knieję.
            • przymrozki Re: Infantylizacja 21.07.25, 12:27
              bupu napisała:

              > Ależ jest. Żeglarstwo to mężologia, która się Nutrii wzięła z Tunia, co jest po
              > wiedziane w Jeżycjadzie całkiem jasno acz nie wprost.

              Jedyna nadzieja w tym, że ona Tunia poznała na tym kursie, czyli to nie on był winien jej wyboru hobby. Tego w sumie nie wiemy, ale wiemy, że pasja żeglarska obumarła w Nutrii wraz z miłością do trzydziestoletniego starca, który przebimbał młodość na regatach i żaden dzidziuś nie czeka na niego w przyszłości.

              > Na marginesie, w kontekście tego żeglarstwa i patentu bodajże sternika,

              Sternika, sternika. Cytat przytoczony powyżej.

              który N
              > utria osiągnęła, te jej małe slabe wjotkie ramiąka (pisownia celowa) mnie tak ś
              > mieszą, że ryczę rechotem jako ten ranny łoś co zdrow przebiega knieję.

              He he. To jest w ogóle szalenie zabawne, że kobieta niezdolna do utrzymania noża kuchennego w rękach miałaby był wytrawną żeglarką. Owszem, Natalia patenty robiła w latach '90, więc mogła być sternikiem bez doświadczenia w rejsach morskich, ale mimo wszystko, ktoś, kto bez pomocy z zewnątrz nie umie obrócić się wokół własnej osi, zginąłby na łódce zanim zdążyłby się porządnie rozejrzeć za parą spodni do nabycia w celach matrymonialnych.
              • bupu Re: Infantylizacja 21.07.25, 14:54
                przymrozki napisała:

                > bupu napisała:
                >
                > > Ależ jest. Żeglarstwo to mężologia, która się Nutrii wzięła z Tunia, co j
                > est po
                > > wiedziane w Jeżycjadzie całkiem jasno acz nie wprost.
                >
                > Jedyna nadzieja w tym, że ona Tunia poznała na tym kursie, czyli to nie on był
                > winien jej wyboru hobby. Tego w sumie nie wiemy


                Ależ wiemy. Patrz "Pulpecja".

                Natalia dwukrotnie wróciła do domu z kwiatami, mocno spóźniona i w rumieńcach. Dużo mówiła o tym, że trzeba by się zapisać na kurs żeglarski, a potem wyjechać na obóz, na Mazury.

                Najpuerw były Tunia jasne wąsy i kwiat odeń pachnący, a potem dopiero kurs żeglarski.
                • przymrozki Re: Infantylizacja 21.07.25, 15:02
                  bupu napisała:

                  > Ależ wiemy. Patrz "Pulpecja".
                  >
                  > Natalia dwukrotnie wróciła do domu z kwiatami, mocno spóźniona i w rumieńcac
                  > h. Dużo mówiła o tym, że trzeba by się zapisać na kurs żeglarski, a potem wyjec
                  > hać na obóz, na Mazury.

                  >
                  > Najpuerw były Tunia jasne wąsy i kwiat odeń pachnący, a potem dopiero kurs żegl
                  > arski.

                  A widzisz, racja, tego nie pamiętałam. No to wyjaśnia sprawę i kończy dyskusję. Natalia poszła na kurs żeglarski za Tuniem lub ewentualnie za innym panem, którego potem Tunio zastąpił (o tym, że mógł być to ktoś inny świadczy fakt, że Tunio, zdaniem Idy, był patologicznym skąpcem, który nie kupował Natalii kwiatów, chyba że pojedynczy fiołek alpejski, a i to z rzadka).
                  • bupu Re: Infantylizacja 21.07.25, 16:23
                    przymrozki napisała:

                    > A widzisz, racja, tego nie pamiętałam. No to wyjaśnia sprawę i kończy dyskusję.
                    > Natalia poszła na kurs żeglarski za Tuniem lub ewentualnie za innym panem, któ
                    > rego potem Tunio zastąpił (o tym, że mógł być to ktoś inny świadczy fakt, że Tu
                    > nio, zdaniem Idy, był patologicznym skąpcem, który nie kupował Natalii kwiatów,
                    > chyba że pojedynczy fiołek alpejski, a i to z rzadka).

                    Nie jestem pewna, czy Ida przypadkiem nie projektuje na Tunia własnego skąpstwa. Wiemy wszakże, że truskawki kupił sam, płacąc bez oporów, obdarował też Nutrie pachnidłem, wodą adidasa, zdaje się droższą niż wiecheć z budki na Jeżycach.
                    • przymrozki Re: Infantylizacja 21.07.25, 16:59
                      bupu napisała:

                      > Nie jestem pewna, czy Ida przypadkiem nie projektuje na Tunia własnego skąpstwa
                      > . Wiemy wszakże, że truskawki kupił sam, płacąc bez oporów, obdarował też Nutri
                      > e pachnidłem, wodą adidasa, zdaje się droższą niż wiecheć z budki na Jeżycach.

                      No i też widać było, że Ida - w przeciwieństwie do Gabrysi - ewidentnie Tunia nie lubiła. Mogła wszystko interpretować na jego niekorzyść.
                      • tajna_kryjowka_pyziaka Re: Infantylizacja 21.07.25, 19:55
                        przymrozki napisała:

                        > bupu napisała:
                        >
                        > > Nie jestem pewna, czy Ida przypadkiem nie projektuje na Tunia własnego sk
                        > ąpstwa
                        > > . Wiemy wszakże, że truskawki kupił sam, płacąc bez oporów, obdarował też
                        > Nutri
                        > > e pachnidłem, wodą adidasa, zdaje się droższą niż wiecheć z budki na Jeży
                        > cach.
                        >
                        > No i też widać było, że Ida - w przeciwieństwie do Gabrysi - ewidentnie Tunia n
                        > ie lubiła. Mogła wszystko interpretować na jego niekorzyść.

                        Ciekawe z jakiego powodu Gabryjela za nim przepadała. Już wtedy uważała, że Natalia potrzebuje kierownika?
                        Może przemawia przeze mnie brak doświadczenia w życiu z rodzeństwem, ale za każdym razem gdy wspominam metody swatania Gaby, jestem ciut wstrząśnięta. Już prędzej po rodzicach bym się spodziewała czegoś takiego, bo ich, oprócz zwykłej toksyczności, mogłyby jeszcze tłumaczyć staroświeckość i różnice pokoleniowe. Ale żeby siostra siostrze rzucała takie dziwne teksty i manipulowała nią tylko dlatego, że sama woli mieć Szwagra X, niż Szwagra Y?
                        • tt-tka Re: Infantylizacja 21.07.25, 22:42
                          Tunio i potem Filip calkiem otwarcie zamierzali wyprowadzic Nutryje z Rusfelta. A przede wszystkim nie byliby na uslugi rodziny B. :)

                          Rojek tez ja co prawda wyprowadzil, ale jest na uslugi (a nawet ziecia pogoni, jak trzeba np przewiezc manele starych borejow)) i nie odcial maslanolapej od rusfelckiej rodziny. No wiec.
                      • bupu Re: Infantylizacja 23.07.25, 15:14
                        przymrozki napisała:

                        > bupu napisała:
                        >
                        > > Nie jestem pewna, czy Ida przypadkiem nie projektuje na Tunia własnego sk
                        > ąpstwa
                        > > . Wiemy wszakże, że truskawki kupił sam, płacąc bez oporów, obdarował też
                        > Nutri
                        > > e pachnidłem, wodą adidasa, zdaje się droższą niż wiecheć z budki na Jeży
                        > cach.
                        >
                        > No i też widać było, że Ida - w przeciwieństwie do Gabrysi - ewidentnie Tunia n
                        > ie lubiła. Mogła wszystko interpretować na jego niekorzyść.


                        Tak a propos, cycata z CR:

                        Tak sobie myślał ojciec Belli, spoglądając najpierw przez małe okienko podda-sza na szumiące drzewa Teatralki, a potem goląc się w łazience, pachnącej farbą olej-ną. Z lusterka patrzał na niego facet z nosem jak gruszka, facet pospolitej urody, facet, który prowadził życie banalne do tego stopnia, że nawet nie dał nigdy kwiatów żadnej dziewczynie.

                        Ten facet jedną dziewczynę zdołał poślubić i spłodzić z nią córkę, przypomnę. I nigdy nie dał jej nawet zwiędłego goździka? Jezu, to już Ignac lepiej wypada...
                        • tajna_kryjowka_pyziaka Re: Infantylizacja 23.07.25, 15:31
                          bupu napisała:

                          > przymrozki napisała:
                          >
                          > > bupu napisała:
                          > >
                          > > > Nie jestem pewna, czy Ida przypadkiem nie projektuje na Tunia własn
                          > ego sk
                          > > ąpstwa
                          > > > . Wiemy wszakże, że truskawki kupił sam, płacąc bez oporów, obdarow
                          > ał też
                          > > Nutri
                          > > > e pachnidłem, wodą adidasa, zdaje się droższą niż wiecheć z budki n
                          > a Jeży
                          > > cach.
                          > >
                          > > No i też widać było, że Ida - w przeciwieństwie do Gabrysi - ewidentnie T
                          > unia n
                          > > ie lubiła. Mogła wszystko interpretować na jego niekorzyść.
                          >
                          >
                          > Tak a propos, cycata z CR:
                          >
                          > Tak sobie myślał ojciec Belli, spoglądając najpierw przez małe okienko podda
                          > -sza na szumiące drzewa Teatralki, a potem goląc się w łazience, pachnącej farb
                          > ą olej-ną. Z lusterka patrzał na niego facet z nosem jak gruszka, facet pospoli
                          > tej urody, facet, który prowadził życie banalne do tego stopnia, że nawet nie d
                          > ał nigdy kwiatów żadnej dziewczynie.

                          >
                          > Ten facet jedną dziewczynę zdołał poślubić i spłodzić z nią córkę, przypomnę. I
                          > nigdy nie dał jej nawet zwiędłego goździka? Jezu, to już Ignac lepiej wypada..
                          > .
                          >

                          Nie no, to już jest przerażające. On się zachowuje, jakby już całkowicie wyparł ze świadomości fakt, że kiedykolwiek był żonaty. Dosłownie wmawia sam sobie, że jest starym kawalerem bez doświadczenia, a to dziecko to w kapuście znalazł.
                          • tt-tka Re: Infantylizacja 23.07.25, 16:40
                            I co, Anielli, emablujac ja wytrwale przez cala szkole, tez nigdy nic ? nawet ukradzionego z miejskiego klombu/przywleczonego z podpoznanskich lasow w porywie romantyzmu ?
                            i on sie dziwi, ze nie ma powodzenia ?????
                            • przymrozki Re: Infantylizacja 23.07.25, 19:01
                              tt-tka napisała:

                              > I co, Anielli, emablujac ja wytrwale przez cala szkole, tez nigdy nic ?

                              No właśnie miałam pytać. Przecież on jej nie adorował z oddali przez miesiąc, tylko latami normalnie ją jawnie podrywał i o nią zabiegał, a kres jego nadziejom położyło oficjalne i ostateczne odrzucanie. Czyli musiało dojść do jakichś deklaracji. I co, przez ten cały czas nie dał żadnego chabazia?

                              Bo że żonie, matce swojego dziecka, nie dał ani wiechcia to aż dziw. Tym bardziej, że z CR nie wynika, żeby bezimienna flecistka nienawidziła kwiatów i specjalnie prosiła, żeby ani na zaręczyny, ani ślub, ani z okazji narodzin Belli nie dostać ani jednego obmierzłego egzemplarza flory. Przecież Bella sadziła jej na grobie kwiaty.
                              • minerwamcg Re: Infantylizacja 24.07.25, 18:39
                                przymrozki napisała:

                                Przecież on jej nie adorował z oddali przez miesiąc, t
                                > ylko latami normalnie ją jawnie podrywał i o nią zabiegał, a kres jego nadziejo
                                > m położyło oficjalne i ostateczne odrzucanie. Czyli musiało dojść do jakichś de
                                > klaracji. I co, przez ten cały czas nie dał żadnego chabazia?

                                A po co będzie dawał, skoro wiadomo, że to i tak na nic, jest skazany na niepowodzenie, bo jest nieatrakcyyyyjny.
                              • anchema Re: Infantylizacja 25.07.25, 11:48
                                Może chociaż biedaczce wieniec na pogrzeb kupił?
                                • bupu Re: Infantylizacja 25.07.25, 12:01
                                  anchema napisała:

                                  > Może chociaż biedaczce wieniec na pogrzeb kupił?

                                  Wuntpie. Imienia nie pamięta, zdjęcia żony nie ma ani jednego, nawet córka musi się zadowalać jej oficjalnym fotosem z pracy, bo prywatne nie istnieją najwyraźniej, bardziej rozpacza po harbuzie od Anielli niż po zgonie anonimowej flecistki... To by się na wieniec szarpał?
          • azalia02 Re: Infantylizacja 21.07.25, 13:33
            Stopień sternika? To całkiem nieźle :) W czasach, kiedy Nutria wyjeżdżała na obozy żeglarskie, był to drugi stopień wtajemniczenia - pierwszym był stopień żeglarza. Pasja do żeglarstwa - albo do Tunia - była w niej zatem całkiem silna. Mój mąż, sternik jachtowy morski i równocześnie instruktor żeglarstwa, właśnie mi tłumaczy, że "kiedyś to była poważna rzecz i nie dostawało się patentu sternika tak od ręki, żeby na jednym kursie zrobić najpierw stopień żeglarza i zaraz potem sternika" (dalszej części wywodu nie przytaczam, bo przechodzi we wspominki). Czyli Nutria miała za sobą przynajmniej dwa sezony żeglowania. Szkoda, że miłość do żeglowania przeszła jej razem z miłością do Tunia, gdyż niewątpliwie dobrze by to wpłynęło na jej stopień ogarnięcia życiowego.
            • przymrozki Re: Infantylizacja 21.07.25, 14:15
              azalia02 napisała:

              > Czyli Nutria miała za sobą przynajmniej dwa sezony żeglowania.

              Przy czym pierwszy to mógł być jakiś harcerski kurs wakacyjny w Czaplinku, na który poszła jako szesnastolatka z samych tylko nudów i niechęci do patroszenia ryb. No ale jakoś jednak musiało ją żeglarstwo wciągnąć, że została na dłużej.
              • azalia02 Re: Infantylizacja 21.07.25, 17:07
                Tak, żeby mieć patent żeglarza, wystarczyło umieć pływać (wpław) i odróżniać stronę prawą od lewej, żeby prawidłowo wykonywać komendy dowódcy. Sternik jachtowy to poważniejsza sprawa, bo wtedy już można było dowodzić jednostką pływającą klasy Omega :)
                Chęć do żeglowania zniknęła z życia Natalii wraz z Antonim Ptaszkowskim., była jednak dość sensownie uzasadniona. Inaczej niż narciarstwo, wspomniane chyba tylko raz, albo ta całkiem już nieprawdopodobna rezydentura na Cyprze, która wyskoczyła ni stąd, ni zowąd i do tego była zdecydowanie sprzeczna z jej charakterem.
                • przymrozki Re: Infantylizacja 21.07.25, 17:58
                  azalia02 napisała:

                  > Chęć do żeglowania zniknęła z życia Natalii wraz z Antonim Ptaszkowskim., była
                  > jednak dość sensownie uzasadniona (...) a całkiem już nieprawdopodobna rezydentura na Cyprze, która wysk
                  > oczyła ni stąd, ni zowąd i do tego była zdecydowanie sprzeczna z jej charaktere
                  > m.

                  Tylko że jeżeli mamy uwierzyć, że Natalia jest programowo bezradna, wątła, słaba, wszystko jej leci z rąk i płacze z powodu drobnych urazów, to kariera sternika jachtowego jest tak samo zgodna z jej charakterem jak rezydentura.

                  Jeżeli mnie pamięć nie myli, to dalej w CR jest scena, w której Natalia stoi jak rażona piorunem, załamana i zrezygnowana, nie wiedząc, co począć wobec grozy popsutego zamka błyskawicznego w spódnicy. Na łódkach regularnie zdarzają się sytuacje nawet jeszcze bardziej krytyczne niż spruty suwak, a na wodzie przy pewnej dozie pecha stupor przypłacić można śmiercią lub kalectwem (własnym lub współzałoganta).
          • kocynder Re: Infantylizacja 16.11.25, 06:38
            A mnie tak zaintrygowało jedno w powyższej cycatej. \otóż:
            Nutria w ubiegłym roku skończyła kurs i uzyskała patent sternika. Fajnie. Czyli całe jej żeglarstwo jest pasją dość świeżą. Też fajnie. Ale później padają słowa, o "międzynarodowych regatach i rejsach" co już wcale nie brzmi jak coś co jest ledwie liźnięte.
            Litości, patent sternika (nie mówimy tu wszak o patencie Kapitana Jachtowego czy też Motorowodnego, ani nawet o patencie Jachtowego Sternika Morskiego!) to jest coś, do czego wystarczy wręcz weekendowy kurs, czasem tygodniowy, i zdanie egzaminu! Na sam dokument czeka się około dwa do trzech tygodni, ale nie jest to osiągnięcie na miarę Bractwa Kaphornowców! To co ona pieprzy o międzynarodowych rejsach i regatach?!?!?!
            • tt-tka Re: Infantylizacja 16.11.25, 10:17
              kocynder napisała:

              > A mnie tak zaintrygowało jedno w powyższej cycatej. \otóż:
              > Nutria w ubiegłym roku skończyła kurs i uzyskała patent sternika. Fajnie. Czyli
              > całe jej żeglarstwo jest pasją dość świeżą. Też fajnie. Ale później padają sło
              > wa, o "międzynarodowych regatach i rejsach" co już wcale nie brzmi jak coś co j
              > est ledwie liźnięte.

              te miedzynarodowe regaty i rejsy odnosza sie do Tunia, ktory owszem zegluje nie od przedwczoraj - tym matoleczna tlumaczy, ze on po trzydziestce jeszcze niezonaty. bo tak regatowal i rejsowal i czasu* nie mial.

              *najlepiej ten stan zalatania/zatoniecia w pasji tak, ze na zwiazki juz nie ma miejsca ni czasu obrazuja slowa jakiegos przedwojennego impresaria "ja nie mam glowy do dupy"

              • kocynder Re: Infantylizacja 16.11.25, 10:46
                A. Ja zrozumiałam, że ona tak o sobie. :D
                Słowa impresaria zacne, :D
                • przymrozki Re: Infantylizacja 16.11.25, 11:14
                  kocynder napisała:

                  > A. Ja zrozumiałam, że ona tak o sobie. :D
                  > Słowa impresaria zacne, :D

                  Ona co prawda kończyła te swoje kursy co najmniej dwie reformy temu, ale na pewno jeżeli - jak nam sie sugeruje - zdobyła pełne uprawnienia sternika (a nie tylko zdała egzamin), to musiała mieć doświadczenie w rejsach morskich.

                  Czyli nam się opisuje Natalię jako naprawdę wytrawną żeglarkę na prostej drodze do uzyskania uprawnień do pełnienia funkcji oficerskich na jachtach podczas rejsów morskich. To nie miała być dziewczyna co raz weszła na poklad, nauczyła się nazw żagli i zaśpiewała dwie szanty.

                  Tym bardziej dziwi, że ta wytrawna żeglarka na lądzie zachowuje się jakby jej ręce odpadły wraz z całą dzielnością, decyzjnością i podstawami ogarnięcia przestrzennego.
                  • bupu Re: Infantylizacja 16.11.25, 11:42
                    przymrozki napisała:


                    > Czyli nam się opisuje Natalię jako naprawdę wytrawną żeglarkę na prostej drodze
                    > do uzyskania uprawnień do pełnienia funkcji oficerskich na jachtach podczas re
                    > jsów morskich. To nie miała być dziewczyna co raz weszła na poklad, nauczyła si
                    > ę nazw żagli i zaśpiewała dwie szanty.
                    >
                    > Tym bardziej dziwi, że ta wytrawna żeglarka na lądzie zachowuje się jakby jej r
                    > ęce odpadły wraz z całą dzielnością, decyzjnością i podstawami ogarnięcia przes
                    > trzennego.

                    Pilot wycieczek też musi być ogarnięty, energiczny i przytomny, natomiast w szkole firanę o wjotkich ramiąkach i ogarze przedszkolaka uczniowie pożarliby na pierwsze śniadanie. Nie ma siły, ta poza kruchej farfurki to pic na wodę, fotomontaż.
                    • przymrozki Re: Infantylizacja 16.11.25, 12:13
                      bupu napisała:

                      > Pilot wycieczek też musi być ogarnięty, energiczny i przytomny,

                      Podczas gdy dwudziestoletnia Nutria panicznie bała się dziesięcioletniej Laury. Dawała się jej zastraszyć, manipulować i wodzić za nos.

                      To też dobrze wróży w zawodzie sterniczki jachtowej, rezydentki biura podróży oraz nauczycielki.
                      • tt-tka Re: Infantylizacja 16.11.25, 12:19
                        ja bym nawet moze i uwierzyla, ze Matoleczna jest energiczna, a tylko w domu stosuje mimikre, gdyby nie ten wyjazd z Pyziakownymi... chora, goraczkujaca Laura wyplywa na srodek jeziora, a pani zeglarka stara turystka drepcze bezradnie na brzegu, no wezcie.
                        • przymrozki Re: Infantylizacja 16.11.25, 12:38
                          tt-tka napisała:

                          > ja bym nawet moze i uwierzyla, ze Matoleczna jest energiczna, a tylko w domu st
                          > osuje mimikre,

                          Ja też bym uwierzyła w pozę wyuczonej bezradności jako strategię przetrwania, ale Natalia w te marazmy i stupory wpadała nawet bez świadków. Kiedy Bella odkryła swoją przyszłą macochę sprzątniętą z tarczy przez Wielki Kryzys Suwakowy, Natalia cierpiała w milczeniu sama, nie spodziewała się widzów.
                          • przymrozki Re: Infantylizacja 16.11.25, 21:32
                            przymrozki napisała:

                            > Wielki Kryzys Suwakowy

                            Aż sobie odświeżyłam stosowny fragment CR

                            Natalia usiłowała zwęzić sobie spódnicę (znów schudła z tych nerwów i niepewności, wszystko, co na siebie włożyła, okazywało się zbyt obszerne), więc odpruła pasek, przycięła u góry kliny, przy okazji popsuła zamek błyskawiczny, po czym naturalnie załamała się i zrezygnowała, bo nie wiedziała, co dalej (...). Przy spokojnej, zdecydowanej Belli czuła się tak dobrze, swojsko i bezpiecznie, jak w towarzystwie własnej matki lub siostry - wzięta pod szorstką, czułą opiekę, obdarzona sympatią bez zastrzeżeń i poczciwie, dobrodusznie wykpiona.

                            Z kwiatków zauważam, że Natalii poczucie domowego bezpieczeństwa kojarzy się z byciem wyśmiewaną.

                            Ale wracając do meritum - mamy rozumieć, że Nutria się załamywała przy każdej drobnej niedogodności i czuła się bezpiecznie tylko pod opieką (choćby o dekadę od siebie młodszej szesnastolatki). Bardzo to musi pomagać w karierze wytrawnego turysty, sternika, rezydenta biura podróży i nauczyciela.
                            • przymrozki Re: Infantylizacja 17.11.25, 08:29
                              przymrozki napisała:

                              > Aż sobie odświeżyłam stosowny fragment CR

                              I znalazłam jeszcze taki - niestosowny. Feblik.

                              Natalia-Matalia nie należała do mistrzyń rondla. Niektóre cechy jej charakteru - niepewność, wielka wrażliwość, ustępliwość i skłonność do mediacji oraz romantycznej zadumy - nie sprzyjały sukcesom kulinarnym. W tej materii osobowość istoty gotującej odgrywa wielką rolę, a lekka ręka, szybka decyzja, fantazja, lecz jedynie podparta twardym realizmem, bezbłędne wyczucie czasu oraz rozmach, lecz tylko dzierżony w cuglach, są czynnikami nie do zastąpienia.

                              Zastanawiam się, czy MM w ogóle wie, na czym polega uprawianie sportów żeglarskich. Że już o pracy z szeroko rozumianym klientem i pracy w szkole (Natalia uczy w niepublicznym liceum, o ile mnie pamięć nie myli) nie wspomnę.
                              • bupu Re: Infantylizacja 17.11.25, 09:44
                                przymrozki napisała:

                                > przymrozki napisała:
                                >
                                > > Aż sobie odświeżyłam stosowny fragment CR
                                >
                                > I znalazłam jeszcze taki - niestosowny. Feblik.
                                >
                                > Natalia-Matalia nie należała do mistrzyń rondla. Niektóre cechy jej charakte
                                > ru - niepewność, wielka wrażliwość, ustępliwość i skłonność do mediacji oraz ro
                                > mantycznej zadumy - nie sprzyjały sukcesom kulinarnym. W tej materii osobowość
                                > istoty gotującej odgrywa wielką rolę, a lekka ręka, szybka decyzja, fantazja, l
                                > ecz jedynie podparta twardym realizmem, bezbłędne wyczucie czasu oraz rozmach,
                                > lecz tylko dzierżony w cuglach, są czynnikami nie do zastąpienia.

                                >
                                > Zastanawiam się, czy MM w ogóle wie, na czym polega uprawianie sportów żeglarsk
                                > ich. Że już o pracy z szeroko rozumianym klientem i pracy w szkole (Natalia ucz
                                > y w niepublicznym liceum, o ile mnie pamięć nie myli) nie wspomnę.

                                Nie ma, nawet najbledszego. W jej pojęciu żeglarz wsiada na jacht i płynie (tak o, samoczynnie i bezwysilkowo), pilot wycieczki opowiada tylko o ladnych rzeczach mijanych po drodze, a nauczyciel wychodzi na środek klasy i mówi.

                                Tak nawiasem mówiąc na gotowaniu również zna się znacznie gorzej niż jest skłonna przyznać. Również mam skłonności do zadumy, niekoniecznie romantycznej (ostatni hot topic: czy Alfred Rohde znalazł dla Bursztynowej Komnaty miejsce w piwnicach którejś xwschodniopruskiej rezydencji, czy jednak wypchnął ją dalej na zachód?), jestem też pozbawiona poczucia czasu, a gotuję, nie chwaląc się, znakomicie.
                                • tt-tka Re: Infantylizacja 17.11.25, 11:39
                                  bupu napisała:


                                  > > Zastanawiam się, czy MM w ogóle wie, na czym polega uprawianie sportów że
                                  > glarsk
                                  > > ich. Że już o pracy z szeroko rozumianym klientem i pracy w szkole (Natal
                                  > ia ucz
                                  > > y w niepublicznym liceum, o ile mnie pamięć nie myli) nie wspomnę.
                                  >
                                  > Nie ma, nawet najbledszego. W jej pojęciu żeglarz wsiada na jacht i płynie (tak
                                  > o, samoczynnie i bezwysilkowo), pilot wycieczki opowiada tylko o ladnych rzecz
                                  > ach mijanych po drodze, a nauczyciel wychodzi na środek klasy i mówi.
                                  >
                                  > Tak nawiasem mówiąc na gotowaniu również zna się znacznie gorzej niż jest skłon
                                  > na przyznać.

                                  Owszem. Byl caly watek poswiecony temu, o czym MM nie ma pojecia i wpisow bylo sporo :)

                                  Nawet jesli kiedys jakies tam pojecie miala, to dawno zapomniala, jak to realnie jest. Ostatnie watki o gotowaniu, zaopatrzeniu, logistyce zakupowej wykazuja dobitnie, ze nawet tego, co pol zycia robila, juz nie pamieta.

                                  PS mnie jej kuchnia nie odpowiada, za tlusto, za slodko i monotonnie, no ale umowmy sie, ze o gustach sie nie dyskutuje. Niemniej zdarzalo mi sie zaopatrywac i gotowac/nadzorowac gotowanie na wieksza liczbe stolownikow (szczesliwie mam to juz za soba) i zgadzam sie ze swoim i wielu forumek zdaniem - MM pisze horrendalne bzdury nawet o tym.
                                • przymrozki Re: Infantylizacja 17.11.25, 12:36
                                  bupu napisała:

                                  > Nie ma, nawet najbledszego. W jej pojęciu żeglarz wsiada na jacht i płynie (tak
                                  > o, samoczynnie i bezwysilkowo), pilot wycieczki opowiada tylko o ladnych rzecz
                                  > ach mijanych po drodze, a nauczyciel wychodzi na środek klasy i mówi.

                                  Nawiasem pisząc z tych trzech obszarów aktywności najmniej wiem o pilotach wycieczek i rezydentach biur podróży, ale czy to nie są aby dwa oddzielne zawody? I o ile w tego pilota uwierzyć mi trudno (to praca dla kogoś, kto dobrze czuje się w tłumie, a na Cyprze dodatkowo jeszcze w upale i kogoś, kto lubi dużo mówić, a przy tym naturalnie i łatwo nawiązuje kontakt z grupą, taki na przykład Bernard by się pewnie odnalazł w tej konwencji), to w rezydenta nie uwierzę już całkiem, bo to jest dokładnie praca dla kogoś, kogo Natalia szuka, żeby się nią w końcu zaopiekował.

                                  Swoją drogą, czy Wam też włosy na karku stają dęba, jak sobie wyobrażacie, że dają Wam taką Natalię jako współpracownika w (dowolnej) pracy? I musicie pilnować sieroty, ratować, besztać, a ona przylega do Was jak dziecko do matki i zamęcza swoimi wynurzeniami w stylu maili z CZ?
                                  • mackakisa Re: Infantylizacja 17.11.25, 13:22
                                    przymrozki napisała:

                                    > Swoją drogą, czy Wam też włosy na karku stają dęba, jak sobie wyobrażacie, że d
                                    > ają Wam taką Natalię jako współpracownika w (dowolnej) pracy? I musicie pilnowa
                                    > ć sieroty, ratować, besztać, a ona przylega do Was jak dziecko do matki i zamęc
                                    > za swoimi wynurzeniami w stylu maili z CZ?

                                    Miałam kogoś takiego pod opieką, będąc praktykantką w szkole językowej - była studentką, mieszkała ze mną w jednym mieszkaniu. Myślę że cierpliwość mam niezłą, lubię się opiekować, lata treningu zapewniła mi moja starsza niepełnosprawna fizycznie i autystyczna siostra.
                                    Tamtą 24 latkę znienawidziłam po tygodniu - rano oczekiwała że powiem jej, że ma iść do łazienki, ubrać się, zjeść śniadanie. Otwartym tekstem mówiła, że potrzebuje instrukcji. Uważała że jako praktykantka jestem jej nianią, mam się o nią troszczyć. Szczytem było, gdy wróciłam do domu i zastałam ją zaryczaną na schodach, bo nie mogła sobie otworzyć drzwi, a ja nie odbierałam od niej połączeń, a powinnam jej przecież pomóc z tym zamkiem natychmiast.
                                    Także tak, wyobrażam sobie, jakby to było mieć Nutrię w pobliżu… i nie chciałabym powtórki.
                                    • tt-tka Re: Infantylizacja 17.11.25, 13:37
                                      mackakisa napisał(a):

                                      > Miałam kogoś takiego pod opieką, będąc praktykantką w szkole językowej - była s
                                      > tudentką, mieszkała ze mną w jednym mieszkaniu. Myślę że cierpliwość mam niezłą
                                      > , lubię się opiekować, lata treningu zapewniła mi moja starsza niepełnosprawna
                                      > fizycznie i autystyczna siostra.
                                      > Tamtą 24 latkę znienawidziłam po tygodniu - rano oczekiwała że powiem jej, że m
                                      > a iść do łazienki, ubrać się, zjeść śniadanie. Otwartym tekstem mówiła, że potr
                                      > zebuje instrukcji. Uważała że jako praktykantka jestem jej nianią, mam się o ni
                                      > ą troszczyć. Szczytem było, gdy wróciłam do domu i zastałam ją zaryczaną na sch
                                      > odach, bo nie mogła sobie otworzyć drzwi, a ja nie odbierałam od niej połączeń,
                                      > a powinnam jej przecież pomóc z tym zamkiem natychmiast.


                                      RANY BOSKIE. Mialam kontakt i z takimi (nie jako ich opiekunka, na szczescie), ale to byly osoby w specjalnych programach reaktywizacyjnych, niepelnosprawne spolecznie, a po czesci i umyslowo. Zajmowal sie nimi trener pracy i jego zadaniem bylo przygotowanie ich do samodzielnosci (chocby wzglednej), a nie nianczenie !
                                      • mackakisa Re: Infantylizacja 17.11.25, 14:00

                                        >
                                        > RANY BOSKIE. Mialam kontakt i z takimi (nie jako ich opiekunka, na szczescie),
                                        > ale to byly osoby w specjalnych programach reaktywizacyjnych, niepelnosprawne s
                                        > polecznie, a po czesci i umyslowo. Zajmowal sie nimi trener pracy i jego zadani
                                        > em bylo przygotowanie ich do samodzielnosci (chocby wzglednej), a nie nianczeni
                                        > e !
                                        >
                                        > No właśnie! Taką funkcję w przypadku osób chorych rozumiem, tak też postępuję z siostrą, w sferach w których mogę.
                                        Natomiast tamta laska uznała że przylot do innego kraju, aby się w szkole językowej uczyć, to maksimum jej możliwości i oczekiwała że ja ją niańczyć będę. Wtedy pod tymi drzwiami ryczała „I am just a baby!” No nie! Obie miałyśmy po 24 lata wtedy. I to nie była żadna niepełnosprawność intelektualna, ona zwyczajnie chciała żeby ją niańczyć, uważała że to jest moja rola jako praktykantki.
                                        Jak wyjechała, to z radości wino kupiłam.
                                        >
                                        • tt-tka Re: Infantylizacja 17.11.25, 14:27
                                          mackakisa napisał(a):



                                          > Natomiast tamta laska uznała że przylot do innego kraju, aby się w szkole język
                                          > owej uczyć, to maksimum jej możliwości i oczekiwała że ja ją niańczyć będę. Wte
                                          > dy pod tymi drzwiami ryczała „I am just a baby!” No nie! Obie miałyśmy po 24 la
                                          > ta wtedy. I to nie była żadna niepełnosprawność intelektualna, ona zwyczajnie c
                                          > hciała żeby ją niańczyć, uważała że to jest moja rola jako praktykantki.
                                          >

                                          Powiem Ci, ze w takiej sytuacji kazalabym jej otwierac tak dlugo, az otworzy. Moge pokazac, raz, drugi, nawet trzeci, po czym te drzwi zamknelabym i otwieraj, 24-letnie baby. Nie otworzysz, nie wejdziesz.
                                          • mackakisa Re: Infantylizacja 17.11.25, 14:42

                                            > Powiem Ci, ze w takiej sytuacji kazalabym jej otwierac tak dlugo, az otworzy. M
                                            > oge pokazac, raz, drugi, nawet trzeci, po czym te drzwi zamknelabym i otwieraj,
                                            > 24-letnie baby. Nie otworzysz, nie wejdziesz.
                                            >
                                            > Leciałam wtedy z nóg, więc otworzyłam, weszłam, powiedziałam że ma się na mnie nie wieszać i nie płakać, poinstruowałam. Jakoś ogarnęła. Dzisiaj to bym pewnie postąpiła tak jak mówisz, wtedy jeszcze miałam za miękkie serce dla takich ludzi.
                                            • tt-tka Re: Infantylizacja 17.11.25, 16:24
                                              mackakisa napisał(a):


                                              > > Leciałam wtedy z nóg, więc otworzyłam, weszłam, powiedziałam że ma się na
                                              > mnie nie wieszać i nie płakać, poinstruowałam. Jakoś ogarnęła. Dzisiaj to bym
                                              > pewnie postąpiła tak jak mówisz, wtedy jeszcze miałam za miękkie serce dla taki
                                              > ch ludzi.


                                              No tak, to przychodzi z czasem i praktyka :)

                                              Kiedy jednak uswiadamiam sobie, ze Nutryja 26-letnia wieszala sie tak na 16-latce - zajelabym sie 16-latka, oduczajac ja szybko podobnych zachowan. Niech se poetessa pod trzydziestke placze nad spodnica albo podskakuje dmuchajac na reke. A kiedy przypomni nam sie, ze ta poetyczna niedojda w ostatnim tomie ma juz prawie 50-tke... czerwona mgla zasnuwa oczy i w kamien zwiera dlon !
                                  • tt-tka Re: Infantylizacja 17.11.25, 13:25
                                    przymrozki napisała:


                                    > Swoją drogą, czy Wam też włosy na karku stają dęba, jak sobie wyobrażacie, że d
                                    > ają Wam taką Natalię jako współpracownika w (dowolnej) pracy? I musicie pilnowa
                                    > ć sieroty, ratować, besztać, a ona przylega do Was jak dziecko do matki i zamęc
                                    > za swoimi wynurzeniami w stylu maili z CZ?

                                    W wyobrazni wszystko sie miesci, w tym wlosy na glowie stajace deba, wlos na lydkach zjezony z przerazenia, a skora na tylku marszczaca sie z odrazy :)

                                    Natomiast realnie w mojej branzy taka Matalia nawet probnego by nie przeszla, a najpewniej odpadlaby juz na etapie rekrutacji. W innych (pracowalam m. in. w administracji, bibliotece, bankowosci, sluzbie zdrowia) nikt poza etapem szkolenia nie pilnowalby i nie ratowal, nie dalby przylec do siebie ani nie sluchalby wynurzen. Jedyne, czego moglaby ode mnie oczekiwac, to rady, by sie postarala o prace w zakladzie pracy chronionej :P
                                  • kocynder Re: Infantylizacja 17.11.25, 19:18
                                    Rezydent i pilot wycieczek to, z grubsza biorąc, dwa odrębne zawody. Pilot, znów nieco uogólniając - towarzyszy grupie od punktu startu do mety (np: Warszawa - Nepal - Warszawa), odpowiada nie tylko za organizację transportu i noclegów, ale też pełni funkcję przewodnika, czyli musi znać miejsca odwiedzane w czasie wycieczki, ciekawostki, kulturę itd. Rezydent - (jak nazwa wskazuje) rezyduje u celu wycieczki (czyli nie odbiera turystów z Warszawy, a wita ich na lotnisku w miejscu docelowym), odpowiada za logistykę transportu (z lotniska do hotelu/hoteli), obsługę wycieczek fakultatywnych (obecność przewodnika), służy pomocą w razie kłopotów prawnych/medycznych/administracyjnych), dyżuruje w określonym punkcie znanym turystom biura (jest dostępny pod telefonem - takoż znanym klientom biura), informuje i przypomina o godzinach wyjazdów na wycieczki, odlotów itd.
                                    Cechy wymagane u rezydenta biura podróży to na pewno dobra znajomość języków (w przypadku Cypru to na pewno prócz polskiego grecki i turecki, bo to obowiązujące języki urzędowe - pożądana też znajomość choćby podstawowa angielskiego i niemieckiego), wiedza o historii i kulturze kraju w którym rezyduje (nie, znajomość cytatów z Seneki NIE JEST jednoznaczna ze znajomością kultury i reguł życia na Cyprze!), wysokie umiejętności organizacyjne (zarządzanie czasem!), znajomość przepisów, procedur oraz wiedza, jak reagować w trudnych sytuacjach (np. choroba, zagubione dokumenty, zawieruszony bagaż), umiejętność obsługi sprzętu biurowego. Ponadto zaś komunikatywność, umiejętność nawiązywania kontaktów, odporność na stres, cierpliwość, opanowanie, umiejętność szybkiego podejmowania racjonalnych decyzji (w tym w sytuacjach stresujących), zaradność i kreatywność.
                                    Jak widzicie Nutrię?
                                    • tt-tka Re: Infantylizacja 17.11.25, 19:33
                                      Dodatkowo rezydent (a i pilot tam, gdzie nie ma rezydenta) musza sobie radzic z sytuacjami typu "czemu u mnie w pokoju sa karaluchy i niech pani cos z tym zrobi" "ja sobie zajalem lezak, a ona zrzucila moj recznik i sama tam lezy" "w basenie jest tlok" "do plazy az 300 metrow i tez tlok" "jest za goraco/za zimno, niech pani cos na to poradzi" "jest za glosno" "cudze dzieci rycza mi nad uchem" i innymi tego typu, ktorych moze sie zdarzyc i szescdziesiat na godzine
                                      • kocynder Re: Infantylizacja 17.11.25, 19:56
                                        A to też. Oraz "A dlaczego ta wycieczka jest dodatkowo płatna? Ja mam wykupione All i mi się należy!", "Pani mi przyniesie z pokoju krem, taki w niebieskiej tubce!", "Dlaczego w hotelowej restauracji nie ma pierogów, pani z tym coś zrobi!", "A to takie zielone w tamtej misce to co to jest?", "Dlaczego te piramidy są takie małe? Na obrazkach wyglądały na większe!", "Coś mnie ugryzło! Na pewno zaraz umrę! Pani z tym coś zrobi!", "Te posiłki są paskudne, pani z tym coś zrobi!", "Czemu pamiątki w kurorcie są takie drogie!? Pani coś z tym zrobi!"... I tak dalej, i tak dalej, i tak dalej...
                                • ciotka.scholastyka Re: Infantylizacja 08.01.26, 12:25
                                  > W jej pojęciu żeglarz wsiada na jacht i płynie (tak o, samoczynnie i bezwysilkowo)

                                  Według MM żeglarz wsiada na jacht i potem pociąga sznurki, żeby żagielek się wydął, bardziej lub mniej.
                                  Do Krystyny Chojnowskiej-Liskiewicz trochę mi brakuje, ale pływało się, i teraz, choć rzadko, czasem się zdarza. Pomna swoich przebojów na pokładzie bardzo, ale to bardzo chciałabym zobaczyć, jak ta niedojda próbuje zapamiętać kolejność wykonywania czynności chociażby przez zwrocie przez sztag :D
                              • przymrozki Re: Infantylizacja 17.11.25, 18:25
                                przymrozki napisała:

                                > > Aż sobie odświeżyłam stosowny fragment CR
                                >
                                > I znalazłam jeszcze taki - niestosowny. Feblik.

                                To jak już się pastwię nad Nutrią, to na trzecią nóżkę.

                                Ruszyła z piskiem opon po asfalcie, ostro wzięła zakręt i pomknęła w górę ulicą Wieniawskiego. Nie miała żadnej wprawy w jeżdżeniu po mieście. Nie pamiętała, gdzie są jakie znaki, która ulica jest jednokierunkowa, a która - podporządkowana.

                                Tutaj, krótka przerwa na rozważania nad tekstem. Natalia myślała, że żeby jeździć po mieście trzeba się nauczyć na pamięć, gdzie jest jaki znak? Nie przyszło jej do głowy, żeby po prostu nauczyć się, co który znak - nomen omen - znaczy i potem już tylko patrzeć na znaki?

                                Kierownica jej nie słuchała, stawiała dziwny opór. Samochód był ogromny i mało zwrotny, ciężki jak krowa, więc z przerażenia przystawała co chwilę w różnych nieoczekiwanych miejscach. Co chwilę też gasł jej silnik (...) Jakiś człowiek, ubrany z niedzielną wytwornością, zamachał do niej gorączkowo z chodnika, pokazując, że ma otwarty tył furgonetki. Nie szkodzi. Wyjęła z kieszeni telefonik Roberta i wybrała swój numer, prowadząc jedną ręką. No, no. Jak to się można przyzwyczaić do nowych sytuacji. Nie przypuściłaby przed godziną, że to potrafi i że nie będzie się w ogóle bała takiej szybkiej jazdy po mieście. Natalia się zdenerwowała i dodała gazu, mijając stację Esso i przelatując bezceremonialnie przez rondo (...). Policja. Machają do mnie

                                Rozmowa z policjantami.

                                - Wzięła pani samochód bez zezwolenia właściciela? Pani wie, jak to się nazywa? - spytał surowo blondynek.
                                - Prawo jazdy ma pani od kiedy? - chciał wiedzieć brunet.
                                - Ja... ja nie mam go wcale.
                                - Jak to?
                                - Oblałam egzamin z manewrów.
                                - O Jezu najsłodszy! I pani tak sobie jedzie bez prawa jazdy, cudzym samochodem, sto dwadzieścia na godzinę na wiadukcie?
                                - Nie rozumiem. Dlaczego na wiadukcie nie wolno jeździć sto dwadzieścia na godzinę, a gdzie indziej można?
                                - Ziutek, trzymaj mnie! - krzyknął młodszy policjant - Dlatego, proszę pani, że na wiadukcie obowiązuje ograniczenie szybkości do pięćdziesięciu!
                                - A skąd ja miałam to wiedzieć? - zdziwiła się Natalia.
                                - Bo był znak!!!
                                - Ale ja nie zauważyłam znaku, bo się bardzo śpieszyłam.






                                • kocynder Re: Infantylizacja 17.11.25, 18:49
                                  A mnie w tej sytuacji nieodmiennie zastanawia jedno. Już pomijając sens ścigania kradzioną de facto furgonetką. Czemu, do ciężkiej i jasnej deutery ta kretynka ciężka nie zatrzymała samochodu gdzie bądź na parkingu koło stacji Esso, nikt we mnie nie wmówi, że koło stacji nie ma parkingu, choć TEJ akurat konkretnie nie widziałam. Nie stanęła i nie zadzwoniła z numeru Roberta na swój, żeby mu powiedzieć wszystko? Tak, bez policjantów byłoby mniej dramatycznie, ale mógłby się jej na przykład czepić pracownik stacji, ze to nie parking publiczny czy coś.Logikę gazowania cudzym autem, którego się kompletnie nie zna, bez prawka nawet kategorii B, (a na furgonetkę może już obowiązywać C, zależy ile waży auto) pomijam, bo jakoś nie przychodzi mi do głowy ani jeden pomysł, który uczyniłby jej działania mniej kretyńskimi...
                                  • przymrozki Re: Infantylizacja 17.11.25, 18:59
                                    kocynder napisała:

                                    > Czemu, do ciężkiej i jasnej deutery ta kretynk
                                    > a ciężka nie zatrzymała samochodu gdzie bądź na parkingu koło stacji Esso,

                                    Albo czemu nie zadzwoniła w ogóle zanim ukradła auto? I dlaczego nie mogła pozwolić Robertowi opuścić administracyjnych granic Poznania, czemu gnała jak durna ryzykując cudzą własnością i cudzym życiem, skoro równie dobrze mogła wsiąść w pociąg i wyznać Robertowi uczucie w Łodzi?
                                  • bupu Re: Infantylizacja 17.11.25, 19:18
                                    kocynder napisała:

                                    > A mnie w tej sytuacji nieodmiennie zastanawia jedno. Już pomijając sens ścigani
                                    > a kradzioną de facto furgonetką.

                                    Ależ właśnie nie pominę. Po co dramatycznie ścigać furgonetką, czy czymkolwiek, typa, który
                                    - nie wyjeżdża na pięcioletnie badania fauny na Kergulenach, tylko jedzie do Łodzi (3h pociągiem)
                                    - ma w kieszeni telefon, na który można zadzwonić.

                                    Ja rozumiem, że z punktu widzenia autorki tak jest bardziej dramatycznie. Z punktu widzenia fabuły jednakże oraz psychologii postaci, to nie ma sensu. Robroj nie wyjeżdża na wieki, Nutria,bta sama Nutria, która nie potrafi powiedzieć Dmuchowi jak człowiek "przepraszam, profesorze, spieszę się", nie ma ŻADNEGO powodu do desperackich działań.
                                • ako17 Re: Infantylizacja 17.11.25, 19:06
                                  przymrozki napisała:

                                  > przymrozki napisała:
                                  >
                                  > > > Aż sobie odświeżyłam stosowny fragment CR
                                  > >
                                  > > I znalazłam jeszcze taki - niestosowny. Feblik.
                                  >
                                  > To jak już się pastwię nad Nutrią, to na trzecią nóżkę.
                                  >
                                  > Ruszyła z piskiem opon po asfalcie, ostro wzięła zakręt i pomknęła w górę u
                                  > licą Wieniawskiego. Nie miała żadnej wprawy w jeżdżeniu po mieście. Nie pamięta
                                  > ła, gdzie są jakie znaki, która ulica jest jednokierunkowa, a która - podporząd
                                  > kowana.

                                  >
                                  > Tutaj, krótka przerwa na rozważania nad tekstem. Natalia myślała, że żeby jeźdz
                                  > ić po mieście trzeba się nauczyć na pamięć, gdzie jest jaki znak? Nie przyszło
                                  > jej do głowy, żeby po prostu nauczyć się, co który znak - nomen omen - znaczy i
                                  > potem już tylko patrzeć na znaki?
                                  >
                                  > Kierownica jej nie słuchała, stawiała dziwny opór. Samochód był ogromny i ma
                                  > ło zwrotny, ciężki jak krowa, więc z przerażenia przystawała co chwilę w różnyc
                                  > h nieoczekiwanych miejscach. Co chwilę też gasł jej silnik (...) Jakiś człowiek
                                  > , ubrany z niedzielną wytwornością, zamachał do niej gorączkowo z chodnika, pok
                                  > azując, że ma otwarty tył furgonetki. Nie szkodzi.
                                  Wyjęła z kieszeni te
                                  > lefonik Roberta i wybrała swój numer, prowadząc jedną ręką.
                                  No, no. Jak
                                  > to się można przyzwyczaić do nowych sytuacji. Nie przypuściłaby przed godziną,
                                  > że to potrafi i że nie będzie się w ogóle bała takiej szybkiej jazdy po mieście
                                  > .
                                  Natalia się zdenerwowała i dodała gazu, mijając stację Esso i przela
                                  > tując bezceremonialnie przez rondo (...). Policja. Machają do mnie

                                  >
                                  > Rozmowa z policjantami.
                                  >
                                  - Wziął pan samochód bez zezwolenia właściciela? Pan wie, jak to się nazywa? - spytał surowo blondynek.
                                  - Prawo jazdy ma pan od kiedy? - chciał wiedzieć brunet.
                                  - Ja... ja nie mam go wcale.
                                  - Jak to?
                                  - Oblałem egzamin z manewrów.
                                  - O Jezu najsłodszy! I pan tak sobie jedzie bez prawa jazdy, cudzym samochodem, sto dwadzieścia na godzinę na wiadukcie?
                                  - Nie rozumiem. Dlaczego na wiadukcie nie wolno jeździć sto dwadzieścia na godzinę, a gdzie indziej można?
                                  - Ziutek, trzymaj mnie! - krzyknął młodszy policjant - Dlatego, proszę pana, że na wiadukcie obowiązuje ograniczenie szybkości do pięćdziesięciu!
                                  - A skąd ja miałem to wiedzieć? - zdziwił się Janusz.
                                  - Bo był znak!!!
                                  - Ale ja nie zauważyłem znaku, bo się bardzo śpieszyłem.

                                  No i co? Jak powyższy dialog świadczyłby o Januszu (no, powiedzmy - Laurze sprzed McD), a jak poprzedni dialog świadczy o Nutrii?
                                  • mackakisa Re: Infantylizacja 17.11.25, 19:18
                                    ako17 napisała:

                                    > No i co? Jak powyższy dialog świadczyłby o Januszu (no, powiedzmy - Laurze sprz
                                    > ed McD), a jak poprzedni dialog świadczy o Nutrii?
                                    >
                                    Świadczyłby, że Janusz życie ludzkie ma za nic i to widać, bo przecież pppozrzucił. U Laury byłby to dowód, że to pyziacze nasienie.
                                    Nutria po prostu dzielnie gną, żeby temu ukochanemu Robwąsowi wreszcie wyznać uczucia, żeby ten chlopina choć raz w życiu nie przegrał! Kij, że mogła zabić siebie albo kogokolwiek innego na drodze!
                                    • bupu Re: Infantylizacja 17.11.25, 19:20
                                      mackakisa napisał(a):

                                      > ako17 napisała:
                                      >
                                      > > No i co? Jak powyższy dialog świadczyłby o Januszu (no, powiedzmy - Laurz
                                      > e sprz
                                      > > ed McD), a jak poprzedni dialog świadczy o Nutrii?
                                      > >
                                      > Świadczyłby, że Janusz życie ludzkie ma za nic i to widać, bo przecież pppozrzu
                                      > cił. U Laury byłby to dowód, że to pyziacze nasienie.
                                      > Nutria po prostu dzielnie gną, żeby temu ukochanemu Robwąsowi wreszcie wyznać u
                                      > czucia, żeby ten chlopina choć raz w życiu nie przegrał! Kij, że mogła zabić si
                                      > ebie albo kogokolwiek innego na drodze!

                                      Oraz z tym.ze mogła Tomciowi rozwalić narzędzie pracy. Nietanie, dodajmy.
                                      • przymrozki Re: Infantylizacja 17.11.25, 19:44
                                        bupu napisała:

                                        > Oraz z tym.ze mogła Tomciowi rozwalić narzędzie pracy. Nietanie, dodajmy.

                                        I rozsiać mu towar po mieście gnając i biorąc ostre skręty z otwartymi drzwiami furgonetki. I przy okazji spowodować zagrożenie w ruchu lądowym, bo turlające się po jezdni donice (czy co tam Tomek woził) raczej nie przyczyniłyby się do poprawy bezpieczeństwa.
                  • kocynder Re: Infantylizacja 16.11.25, 11:49
                    Nie wierzę w pełne uprawnienia sternika. Nie i już. Zwłaszcza, że jedyne wzmianki o Nutrii nad wodą to Czaplinek i Mazury - o morzu ani słóweczka! Czyli NIE MIAŁA doświadczeń już nie tylko pełnomorskich ale nawet na Zatoce Gdańskiej. :P
                    Inna rzecz, że kompletnie nie przyjmuję dziouchy żeglującej i na nartach szusującej, która spokojnie pojechała sobie na rok jako rezydent biura podróży (obowiązki rezydenta obejmują radzenie sobie w sytuacjach kryzysowych, ogarnianie transportu i logistyki) jako tej samej osoby, która wpada w panikę bo kapnęła jej na łapę rozgrzana oliwa czy też inne podobne. No nie, albo jest się osobą umiejąca ogarnąć, albo nie. Nie ma tak, że pod żaglami wytrwały wilk morski, a w domu płaksiwa sierota.
                    • ako17 Re: Infantylizacja 16.11.25, 12:23
                      kocynder napisała:

                      > Nie wierzę w pełne uprawnienia sternika. Nie i już. Zwłaszcza, że jedyne wzmian
                      > ki o Nutrii nad wodą to Czaplinek i Mazury - o morzu ani słóweczka! Czyli NIE M
                      > IAŁA doświadczeń już nie tylko pełnomorskich ale nawet na Zatoce Gdańskiej. :P

                      Jbc, to do Łeby strategicznie nie dotarła ;) A zresztą, co tam Łeba, ona nie dotarła do Gdyni!
                      • przymrozki Re: Infantylizacja 16.11.25, 12:32
                        ako17 napisała:

                        > Jbc, to do Łeby strategicznie nie dotarła ;) A zresztą, co tam Łeba, ona nie do
                        > tarła do Gdyni!

                        Ale do Inowroclawia dała radę. Ona po prostu jest sterniczką krótkodystansową. Tak do 150 km od Jeżyc.
                    • bupu Re: Infantylizacja 16.11.25, 12:43
                      kocynder napisała:

                      > Nie wierzę w pełne uprawnienia sternika. Nie i już.

                      Mój mózg chyba też nie, bo za każdym razem uiera się czytać, że Nutria miała patent stanika.
                      • kocynder Re: Infantylizacja 16.11.25, 12:47
                        W stanik mogę uwierzyć!
                        • przymrozki Re: Infantylizacja 16.11.25, 12:52
                          kocynder napisała:

                          > W stanik mogę uwierzyć!

                          A i to raczej taki bez zapięcia, tylko ściągany przez glowę.
    • tajna_kryjowka_pyziaka Re: Infantylizacja 21.07.25, 09:45
      Takich scen z Bellą i Mamłalią, gdzie ta druga jest przedstawiana jako zdziecinniały delikates, było więcej. I każda równie niezręczna, zwłaszcza, że stronami w niej są przyszłe macocha i pasierbica. Dosłownie trudno się pokapować, kto w tym układzie jest dorosły. W jednej scenie nawet Natalia podziwia siłę i zaradność nastoletniej Belli z takiej dziwnie "oddolnej" pozycji. Jakby sama przed sobą się przyznawała, że jest taka malutka, nieporadniutka, wsysko jej z rącek leci...
    • rozowyteczowiec Re: Infantylizacja 21.07.25, 18:36
      dosłownie to: www.youtube.com/watch?v=hbohbCb7Lv0
      tylko Bella to Ramsay, a Natalia to mi pasuje do małej dziewczynki z nagrania.
      • mackakisa Re: Infantylizacja 29.07.25, 09:22
        Prawda. Chociaż… gdy czytałam ten wątek to uświadomiłam sobie że znam podobną osobę - kobieta po 40-stce, a sama mówi, że ma „rączki malutkie, stópki i jest drobiną rozkoszną”. I fakt, fizycznie jest drobna i stopy ma małe, ale dziwnym trafem ta jej delikatność i dziecinności mija natychmiast, jak się ktoś z nią nie zgodzi - wtedy wali pogardą jak Ramsay garami.
        • kocynder Re: Infantylizacja 16.11.25, 06:50
          Bo ta twoja znajoma nie jest serio-serio słabiutkim malutkim kobieciątkiem,a coś jak Udusia jako "zbolałe kurczątko". Twarde babsko, które potrafi walić na odlew jak mu się zachce, dla ukochanej pary portek "Ach, kochanie, co teraz? Ty mój zbawco!". ;)
          • mackakisa Re: Infantylizacja 16.11.25, 07:55
            kocynder napisała:

            > Bo ta twoja znajoma nie jest serio-serio słabiutkim malutkim kobieciątkiem,a c
            > oś jak Udusia jako "zbolałe kurczątko". Twarde babsko, które potrafi walić na o
            > dlew jak mu się zachce, dla ukochanej pary portek "Ach, kochanie, co teraz? Ty
            > mój zbawco!". ;)
            >
            I tak i nie - ona jest miła, gdy czegoś od kogoś potrzebuje i ta osoba ma to zrobić dokładnie wedle jej oczekiwań. Jeśli zrobi nieco inaczej, bo np. nie można wedle widzimisię małego kobieciątka, to małe kobieciątko tę osobę wyzwie od durniów i kretynów i wpadnie w rozpacz, z jak głupimi ludźmi musi obcować. Ech, cieszę się że już nie muszę mieć z nią styczności😮‍💨
            A ona versus Udusia w słownej kłótni? Oj to by było ciekawe, słoiki z musztardą by latały😉
            • briar_rose Re: Infantylizacja 17.11.25, 17:50
              kocynder napisała:

              > Bo ta twoja znajoma nie jest serio-serio słabiutkim malutkim kobieciątkiem,a c
              > oś jak Udusia jako "zbolałe kurczątko". Twarde babsko, które potrafi walić na o
              > dlew jak mu się zachce, dla ukochanej pary portek "Ach, kochanie, co teraz? Ty
              > mój zbawco!". ;)

              Ba, a Nutria inna? Cwana gapa, a nie żadne niebożątko! Jak jej na czymś zależy, to uprze się i dopnie w końcu swego! To taka sama poza jak u Gaby udającej cierpiętnicę.
              • kocynder Re: Infantylizacja 17.11.25, 18:57
                Nutria to w ogóle specyficzny przypadek. Dzielna żeglarka Z PATENTEM STERNIKA, która wpada w histerię gdy jej siostrzenica wypływa na jezioro. Samodzielna rezydentka biura podróży, która wykonuje debilne rajdy kradzionym autem, bez prawa jazdy i duka przed glinami. Doświadczona, dorosła kobieta, która spazmuje, bo jej kropla rozgrzanej oliwy spadła na rękę. Mam jakieś dziwne wrażenie, ze ich jest kilka, tych Nutrii...
                • przymrozki Re: Infantylizacja 17.11.25, 19:09
                  kocynder napisała:

                  > Dzielna żeglarka Z PATENTEM STERNIKA,
                  > która wpada w histerię gdy jej siostrzenica wypływa na jezioro.

                  Jeszcze żeby wpadła w histerię, to by było pół biedy. To by znaczyło, że rozumiała zagrożenie, ale nie umiała go odwrócić (może nie umiała pływać). A Natalia wcale się nie denerwowała, one sobie stała na brzegu, jakby dziesięciolatka z gorączką na środku jeziora była zwykłym elementem prawa natury, z którym kłóci się tylko osoba niespełna rozumu.


                  • mackakisa Re: Infantylizacja 17.11.25, 19:19
                    przymrozki napisała:

                    > kocynder napisała:
                    >
                    > > Dzielna żeglarka Z PATENTEM STERNIKA,
                    > > która wpada w histerię gdy jej siostrzenica wypływa na jezioro.
                    >
                    > Jeszcze żeby wpadła w histerię, to by było pół biedy. To by znaczyło, że rozumi
                    > ała zagrożenie, ale nie umiała go odwrócić (może nie umiała pływać). A Natalia
                    > wcale się nie denerwowała, one sobie stała na brzegu, jakby dziesięciolatka z g
                    > orączką na środku jeziora była zwykłym elementem prawa natury, z którym kłóci s
                    > ię tylko osoba niespełna rozumu.
                    >
                    > To ona, mając te patenty, nie umiała pływać wpław?!
                    • bupu Re: Infantylizacja 17.11.25, 19:28
                      mackakisa napisał(a):

                      >
                      > > To ona, mając te patenty, nie umiała pływać wpław?!

                      Natalia i Pyza kąpały się już dwa razy, na oczach Laury, która w końcu nie wytrzymała i oznajmiła swoją wolę. Chcąc nie chcąc, Natalia musiała ulec, choć oczywiście wiedziała, że źle robi i że dziecko gorączkujące nie powinno włazić do jeziora, bo będzie gorzej. Jednakże Laura przysięgała, że ta aspiryna zdziałała doprawdy cuda. W rzeczy samej - termometr wskazywał trzydzieści sześć i pół. Natalia, która - sama o tym nie wiedząc - była prawdziwie sterroryzowana przez młodszą z siostrzenic, oczywiście uległa.
                      Laura uzyskała jej zezwolenie na pobrodzenie nogami tuż przy brzegu. W związku z tym, ledwie tylko weszła do wody - rzuciła się czym prędzej na głębinę i popłynęła klasyczną żabką aż do połowy jeziora.



                      Nie, ona po prostu uległa, albowiem sterroryzowała ją dziewięciolatka. Ją, Nutrie, rezydentkopilotke i nauczycielkę w liceum, pod butem trzyna dziecko lat 9. Gdyż patrzy oczyma jak ojciec (od czego najwyraźniej Nutrii plącze się w głowie i zaczyna myśleć tylko o miejscówce do Biescadów.
                      • ako17 Re: Infantylizacja 17.11.25, 19:56
                        bupu napisała:

                        > mackakisa napisał(a):
                        >
                        > >
                        > > > To ona, mając te patenty, nie umiała pływać wpław?!
                        >
                        > Natalia i Pyza kąpały się już dwa razy, na oczach Laury, która w końcu nie w
                        > ytrzymała i oznajmiła swoją wolę. Chcąc nie chcąc, Natalia musiała ulec, choć o
                        > czywiście wiedziała, że źle robi i że dziecko gorączkujące nie powinno włazić d
                        > o jeziora, bo będzie gorzej. Jednakże Laura przysięgała, że ta aspiryna zdziała
                        > ła doprawdy cuda. W rzeczy samej - termometr wskazywał trzydzieści sześć i pół.
                        > Natalia, która - sama o tym nie wiedząc - była prawdziwie sterroryzowana przez
                        > młodszą z siostrzenic, oczywiście uległa.
                        > Laura uzyskała jej zezwolenie na pobrodzenie nogami tuż przy brzegu. W związku
                        > z tym, ledwie tylko weszła do wody - rzuciła się czym prędzej na głębinę i popł
                        > ynęła klasyczną żabką aż do połowy jeziora.
                        >

                        >
                        >
                        > Nie, ona po prostu uległa, albowiem sterroryzowała ją dziewięciolatka. Ją, Nutr
                        > ie, rezydentkopilotke i nauczycielkę w liceum, pod butem trzyna dziecko lat 9.
                        > Gdyż patrzy oczyma jak ojciec (od czego najwyraźniej Nutrii plącze się w głowie
                        > i zaczyna myśleć tylko o miejscówce do Biescadów.

                        Rezydentką Scan Holliday na Cyprze została Nutria później, w Imieninach. Natomiast, czy była pilotką wycieczek?
                        Ostatecznie, mogła łączyć obie te profesje na Cyprze, ale czy jest gdzieś wzmianka, że łączyła?
                        • bupu Re: Infantylizacja 17.11.25, 19:59
                          ako17 napisała:

                          >
                          > Rezydentką Scan Holliday na Cyprze została Nutria później, w Imieninach. Natomi
                          > ast, czy była pilotką wycieczek?
                          > Ostatecznie, mogła łączyć obie te profesje na Cyprze, ale czy jest gdzieś wzmia
                          > nka, że łączyła?

                          Wymieniny:

                          - Natalia? A cóż ona ma wspólnego z Cyprem? O ile wiem, jest polonistką.
                          - Skończyła specjalny kurs i pojechała na Cypr jako pilot-rezydent firmy Scan Holiday
                          • kocynder Re: Infantylizacja 17.11.25, 20:30
                            Rezydenta opisałam wcześniej, tu przeklejam.
                            Cechy wymagane u rezydenta biura podróży to na pewno dobra znajomość języków (w przypadku Cypru to na pewno prócz polskiego grecki i turecki, bo to obowiązujące języki urzędowe - pożądana też znajomość choćby podstawowa angielskiego i niemieckiego), wiedza o historii i kulturze kraju w którym rezyduje (nie, znajomość cytatów z Seneki NIE JEST jednoznaczna ze znajomością kultury i reguł życia na Cyprze!), wysokie umiejętności organizacyjne (zarządzanie czasem!), znajomość przepisów, procedur oraz wiedza, jak reagować w trudnych sytuacjach (np. choroba, zagubione dokumenty, zawieruszony bagaż), umiejętność obsługi sprzętu biurowego. Ponadto zaś komunikatywność, umiejętność nawiązywania kontaktów, odporność na stres, cierpliwość, opanowanie, umiejętność szybkiego podejmowania racjonalnych decyzji (w tym w sytuacjach stresujących), zaradność i kreatywność.
                            Proszę pilota:
                            Obowiązki pilota wycieczek: organizacja CAŁOŚCI wyjazdu (od zakupu i wręczenia biletów aż po pożegnanie na lotnisku po powrocie!, no, powiedzmy, że Nutria jako rezydent miała tylko odbiór towarzystwa na lotnisku Lanarka), Realizacja programu fakultatywnego (projekty planów (co najmniej dwóch, na wypadek jakiegoś zakłócenia!), zakup biletów, organizacja transportu, wejściówek do obiektów turystycznych (np muzea), biegłe i interesujące przekazywanie informacji o historii, kul;turze, zwyczajach i codzienności tubylców, rozwiązywanie konfliktów, negocjowanie z lokalnymi dostawcami usług, rozliczanie finansowe zarówno poszczególnych uczestników wycieczki jak i całego wyjazdu z biurem podróży.
                            Czyli Nutria łączyła te dwie fuchy? Super! Tylko jakby... Wiarygodne inaczej?
                            P. S. Informacje o zawodach od osoby, która wiele (ponad 20) lat spędziła jako rezydent biur (różnych) podróży w Grecji. Sądzę, że na Cyprze jest podobnie, o tyle trudniej, że są dwa języki urzędowe, więc i pilot i rezydent muszą znać i grecki i turecki.
                          • ako17 Re: Infantylizacja 17.11.25, 20:57
                            bupu napisała:

                            > ako17 napisała:
                            >
                            > >
                            > > Rezydentką Scan Holliday na Cyprze została Nutria później, w Imieninach.
                            > Natomi
                            > > ast, czy była pilotką wycieczek?
                            > > Ostatecznie, mogła łączyć obie te profesje na Cyprze, ale czy jest gdzieś
                            > wzmia
                            > > nka, że łączyła?
                            >
                            > Wymieniny:
                            >
                            > - Natalia? A cóż ona ma wspólnego z Cyprem? O ile wiem, jest polonistką.
                            > - Skończyła specjalny kurs i pojechała na Cypr jako pilot-rezydent firmy
                            > Scan Holiday


                            Dzięki!
                            Czyli tak. Pilot-rezydent.
                    • przymrozki Re: Infantylizacja 17.11.25, 19:38
                      mackakisa napisał(a):

                      > To ona, mając te patenty, nie umiała pływać wpław?!

                      Teoretycznie można mieć patent żeglarski i nie umieć pływać wpław, chociaż nie jest to najrozsądniejsze połączenie umiejętności z brakiem umiejętności.
                  • ako17 Re: Infantylizacja 17.11.25, 19:49
                    przymrozki napisała:

                    > kocynder napisała:
                    >
                    > > Dzielna żeglarka Z PATENTEM STERNIKA,
                    > > która wpada w histerię gdy jej siostrzenica wypływa na jezioro.
                    >
                    > Jeszcze żeby wpadła w histerię, to by było pół biedy. To by znaczyło, że rozumi
                    > ała zagrożenie, ale nie umiała go odwrócić (może nie umiała pływać).

                    Przejrzałam "Zakres wymagań egzaminacyjnych na patent żeglarza jachtowego" i nawet nie zdziwiłam się bardzo, zobaczywszy, że nie jest wymagana umiejętność pływania wpław.

                    Tzn, ja uważam, że ta umiejętność powinna być wymagana, choćby w zakresie podstawowym (umieć przepłynąć te kilkanaście/ kilkadziesiąt metrów, styl czy tempo nieistotne, ważne by umieć się poruszać w wodzie w obranym kierunku), ale z jakiegoś powodu "wiedziałam" - choć nie sprawdzałam tego wcześniej, że nie trzeba umieć pływać.
                    Myślę, że PSŻ zakłada, iż wystarczy obowiązek bycia na jachcie w kapoku. Zatem Nutria, wytrwale żeglując, mogła rzeczywiście nie umieć pływać.

                    A Natalia
                    > wcale się nie denerwowała, one sobie stała na brzegu, jakby dziesięciolatka z g
                    > orączką na środku jeziora była zwykłym elementem prawa natury, z którym kłóci s
                    > ię tylko osoba niespełna rozumu.

                    A nie gryzła jakoś paznokci przy tym?
                    Jak trzeba będzie to znajdę cycatą, ale nie zgłaszam się na ochotnika ;)
                    • bupu Re: Infantylizacja 17.11.25, 19:56
                      ako17 napisała:

                      >
                      > A nie gryzła jakoś paznokci przy tym?
                      > Jak trzeba będzie to znajdę cycatą, ale nie zgłaszam się na ochotnika ;)
                      >

                      Jużem znalazła, jest powyżej.
                      • ako17 Re: Infantylizacja 17.11.25, 20:00
                        bupu napisała:

                        > ako17 napisała:
                        >
                        > >
                        > > A nie gryzła jakoś paznokci przy tym?
                        > > Jak trzeba będzie to znajdę cycatą, ale nie zgłaszam się na ochotnika ;)
                        > >
                        >
                        > Jużem znalazła, jest powyżej.

                        Ale reakcji Nutrii (która, kurcze blade, jako zwierzę wodne, powinna umieć pływać ;)) w cycatej nie widzę.
                        • tt-tka Re: Infantylizacja 17.11.25, 20:14
                          ako17 napisała:


                          > > > A nie gryzła jakoś paznokci przy tym?

                          Podejrzewam, ze raczej uspokajajaco ssalaby palec...



                          > Ale reakcji Nutrii (która, kurcze blade, jako zwierzę wodne, powinna umieć pływ
                          > ać ;)) w cycatej nie widzę.
                          >

                          Bo nie bylo zadnej reakcji. Ani gdy Larwa poplynela (na srodku jeziora nie znalazla sie w piec sekund), ani gdy z wody wylazla.
                          • przymrozki Re: Infantylizacja 17.11.25, 20:32
                            tt-tka napisała:

                            > Bo nie bylo zadnej reakcji. Ani gdy Larwa poplynela (na srodku jeziora nie znal
                            > azla sie w piec sekund), ani gdy z wody wylazla.

                            Zareagowała monologiem wewnętrznym, że jest beznadziejna i nawet dzieci jej nie słuchają.
                            • tt-tka Re: Infantylizacja 17.11.25, 20:47
                              przymrozki napisała:

                              > tt-tka napisała:
                              >
                              > > Bo nie bylo zadnej reakcji. Ani gdy Larwa poplynela (na srodku jeziora ni
                              > e znal
                              > > azla sie w piec sekund), ani gdy z wody wylazla.
                              >
                              > Zareagowała monologiem wewnętrznym, że jest beznadziejna i nawet dzieci jej nie
                              > słuchają.

                              To byla refleksja, nie reakcja :)
                            • ako17 Re: Infantylizacja 17.11.25, 21:42
                              przymrozki napisała:

                              > tt-tka napisała:
                              >
                              > > Bo nie bylo zadnej reakcji. Ani gdy Larwa poplynela (na srodku jeziora ni
                              > e znal
                              > > azla sie w piec sekund), ani gdy z wody wylazla.
                              >
                              > Zareagowała monologiem wewnętrznym, że jest beznadziejna i nawet dzieci jej nie
                              > słuchają.

                              Miała rację, dzieci jej nie słuchały. Zatem nie rozumiem jak matka mogła wpaść na pomysł wysłania z nią swoich córek.
                              O ile nie planowała, że jej się liczba córek przy tej okazji trochę zredukuje.
                              Nigdy w życiu nie pozwoliłabym córce jechać w podróż z osobą w charakterze opiekunki, która to osoba:
                              a. nie chce jechać z moją córką
                              b. otwarcie deklaruje, że z nią sobie na wyjeździe nie poradzi.

                              No przecież świetny pomysł Gabona (miejmy cały czas na uwadze laurowy problem kradzieży składek) ewidentnie świadczy o tym, że liczyła na jakieś rozwiązanie, które jej pomoże nie rozmówić się z młodszą córką na temat wykroczenia ;)
                        • bupu Re: Infantylizacja 17.11.25, 20:24
                          ako17 napisała:

                          > bupu napisała:
                          >
                          > > ako17 napisała:
                          > >
                          > > >
                          > > > A nie gryzła jakoś paznokci przy tym?
                          > > > Jak trzeba będzie to znajdę cycatą, ale nie zgłaszam się na ochotni
                          > ka ;)
                          > > >
                          > >
                          > > Jużem znalazła, jest powyżej.
                          >
                          > Ale reakcji Nutrii (która, kurcze blade, jako zwierzę wodne, powinna umieć pływ
                          > ać ;)) w cycatej nie widzę.
                          >


                          Bo jej nie było. To jest wszystko co było o pływaniu zaospionej Larwy.
                    • przymrozki Re: Infantylizacja 17.11.25, 20:30
                      ako17 napisała:

                      > Przejrzałam "Zakres wymagań egzaminacyjnych na patent żeglarza jachtowego" i na
                      > wet nie zdziwiłam się bardzo, zobaczywszy, że nie jest wymagana umiejętność pły
                      > wania wpław.

                      Teraz na pewno nie jest, można by poszukać w starych dziennikach ustaw jak to wyglądało w 1990 r., ale pewnie podobnie.

                      Teraz instruktorzy na początku kursu pytają, kto nie umie pływać, a nawet, kto wie lub podejrzewa, że wpadnie w panikę, gdy wypadnie za burtę.
                      • kocynder Re: Infantylizacja 17.11.25, 20:34
                        Takie coś mi internet wypluł: "ówczesne przepisy (regulowane przez Polski Związek Żeglarski lub Polski Związek Motorowodny i Narciarstwa Wodnego) skupiały się głównie na wiedzy teoretycznej i umiejętnościach praktycznego prowadzenia jachtu (manewrowanie, nawigacja), to posiadanie karty pływackiej było powszechnie uznawane za elementarny warunek dopuszczenia do szkolenia i egzaminu". Czyli zapewne stricte przepisu nie było, w sensie ustawy, ale PZŻ jednakowoż uważał, że to podstawa podstaw.
                      • ako17 Re: Infantylizacja 17.11.25, 21:16
                        przymrozki napisała:

                        > ako17 napisała:
                        >
                        > > Przejrzałam "Zakres wymagań egzaminacyjnych na patent żeglarza jachtowego
                        > " i na
                        > > wet nie zdziwiłam się bardzo, zobaczywszy, że nie jest wymagana umiejętno
                        > ść pły
                        > > wania wpław.
                        >
                        > Teraz na pewno nie jest, można by poszukać w starych dziennikach ustaw jak to w
                        > yglądało w 1990 r., ale pewnie podobnie.
                        >
                        > Teraz instruktorzy na początku kursu pytają, kto nie umie pływać, a nawet, kto
                        > wie lub podejrzewa, że wpadnie w panikę, gdy wypadnie za burtę.

                        I co w przypadku uzyskania odpowiedzi pozytywnej na oba pytania? Wiesz coś o tym?


                        Żeby nie było, że atakuję, po prostu pytam :)
                        Oczywiście, nie rozumiem, jak można żeglować bez, choćby podstawowej umiejętności pływania wpław, no przecież nie można wykluczyć sytuacji, gdy śmiały żeglarz znajdzie się w wodzie.
                        Kapok, owszem, pomoże (o ile człowiek go na sobie ma, bo przecież nie ma chyba kontroli każdego jachtu przy wyjściu z mariny, czy, zgoła, bindugi, a kapok nikomu nie przydaje atrakcyjności).
                        I czy nawet ten teoretyczny żeglarz, nie umiejący pływać, nie ma jakiegoś poczucia, że mimo wymagań formalnych, raczej powinien umieć pływać?
                        • przymrozki Re: Infantylizacja 18.11.25, 10:09
                          ako17 napisała:

                          > I co w przypadku uzyskania odpowiedzi pozytywnej na oba pytania? Wiesz coś o ty
                          > m?

                          Szkoły żeglarskie (nie licząc kilku wyjatkow, np. szkółek harcerskich) poddane są logice kapitalizmu, więc większość pewnie stanie frontem do klienta, da kamizelkę i tak zorganizuje naukę, żeby nad kursantem zawsze stał ratownik. Chociaż jeżeli ktoś jest ciekaw mojego osobistego poglądu, to uważam, że dobry instruktor powinien zapytać "to po co tu jesteś?". Bo to jest jednak co innego przyjść walczyć z własnymi lękami w bezpiecznym środowisku, pod opieką profesjonalistów (na to instruktor może chcieć się zgodzić), a co innego przyjść i wymagać nauki żeglowania bez kontaktu z wodą.

                          Zresztą domyślam sie, że kursant z autentyczną paniką (i bez woli przezwciężenia strachu) i tak sam zrezygnuje najpóźniej po pierwszym razie, gdy bom go zmiecie z pokładu (z własnego doświadczenia powiem, że to jest niepokojące przeżycie, nawet gdy umie się pływać i normalnie nurkuje się w naturalnych akwenach bez stresu).

                          > I czy nawet ten teoretyczny żeglarz, nie umiejący pływać, nie ma jakiegoś poczu
                          > cia, że mimo wymagań formalnych, raczej powinien umieć pływać?

                          Oczywiście, że ma. Już pomijajac wodne bhp, to co ta za przyjemność spędzać urlop nad wodą, kiedy tej wody trzeba unikać jak ognia.

                          Chociaż wodnego BHP bym jednak tak łatwo nie pomijała. Chociażby jak jacht odwróci się do góry dnem (możliwe, chociaż niepożądane), kamizelka/pas unirmożliwia ewakuację. Ktoś, kto nie umie pływać, jest wtedy obciążeniem dla reszty zalogi i zagrożeniem dla wszystkich (a zwłaszcza dla siebie).

                          I aż z ciekawosci zapytałam rodziców, którzy uczyli się żeglować w drugiej polowie lat '80, oboje byli przekonani, że karta pływacka była wymagana (uczyli się w różnych miejscach, na różnych akwenach). Czyli albo przepisy były inne, albo praktyka była taka, że nikt się nie zgadzał wziąć na pokład osoby bez karty plywackiej.
                          • mariamm87 Re: Infantylizacja 18.11.25, 12:38
                            Hej ale Nutria przecież umiała pływać. Pływała w jeziorze, poniżej stosowna cytata z Nutrii i Nerwusa. Jej przerażenie związane z Laurą w jeziorze miało raczej związek z tym, że Laura ma gorączkę i nie powinna wchodzić do jeziora.


                            "Po­ła­ził tro­chę wokół, od­na­lazł swoją ka­ri­matkę i ręcz­nik, po­skła­dał wszyst­kie rze­czy na kupkę pod drze­wem. Potem zszedł na sam brzeg je­zio­ra.

                            Na­ta­lia była w małej za­tocz­ce za drze­wa­mi; stała nie­ru­cho­mo w wo­dzie po pierś, w pozie se­ce­syj­nej ru­sał­ki: pod­pie­ra­jąc głowę białą ręką, pa­trzy­ła w gwiaź­dzi­sty kwiat uno­szą­cy się na po­wierzch­ni. Wy­cią­gnę­ła rękę, ale zaraz się cof­nę­ła, tak lę­kli­wie, jakby ją coś ugry­zło.

                            – Hej! – po­wie­dział Filip roz­ba­wio­ny. – Co tam ro­bisz?

                            Na­ta­lia po­de­rwa­ła rudą głowę, świe­cą­cą jak ża­rów­ka po­śród ła­god­nych barw po­ran­ka. Uj­rzaw­szy Fi­li­pa, za­nu­rzy­ła się i po­pły­nę­ła do brze­gu.

                            – Za­sta­na­wia­łam się nad tą twoją hi­sto­ryj­ką – po­wie­dzia­ła, wy­cho­dząc na trawę i ocie­ka­jąc wodą"
                            "
                            • tt-tka Re: Infantylizacja 18.11.25, 12:58
                              mariamm87 napisała:

                              > Hej ale Nutria przecież umiała pływać. Pływała w jeziorze, poniżej stosowna cyt
                              > ata z Nutrii i Nerwusa.

                              > Na­ta­lia była w małej za­tocz­ce za drze­wa­mi; stała nie­ru­cho­mo w wo­dzie
                              > po pierś,

                              Stala, a nie plywala :)
                              po piers to mozna wejsc nie odrywajac stop od dna

                              serio to oczywiscie umiala plywac, wczesniej przeciez kapala sie z Pyza
                              a przerazila sie, bo nieznosny bachor zrobil dokladnie to, na co mu nie pozwolila, a ona nie umiala/nie chciala zareagowac

                              >w pozie se­ce­syj­nej ru­sał­ki: pod­pie­ra­jąc głowę białą ręką, pa­
                              > trzy­ła w gwiaź­dzi­sty kwiat uno­szą­cy się na po­wierzch­ni.

                              Ach, och, jakie to malownicze i pojetyckie, prawdaz; we wodzie, zwlaszcza po piers, a nie po kolana, to sie jednak rece ma w gotowosci. I po co ona te glowe, podpierala, szyje ma jeszzcze bardziej wiotka niz ramionka i nie byla w stanie utrzymac lba w pionie bez podporki ?
                              • mariamm87 Re: Infantylizacja 18.11.25, 13:02
                                tt-tka napisała:

                                >
                                >
                                > > Na­ta­lia była w małej za­tocz­ce za drze­wa­mi; stała nie­ru­cho­mo w wo
                                > ­dzie
                                > > po pierś,
                                >
                                > Stala, a nie plywala :)
                                > po piers to mozna wejsc nie odrywajac stop od dna
                                >
                                >

                                Nieno dosłownie pływała:

                                "Uj­rzaw­szy Fi­li­pa, za­nu­rzy­ła się i po­pły­nę­ła do brzegu"
                                • przymrozki Re: Infantylizacja 18.11.25, 18:19
                                  mariamm87 napisała:

                                  > Nieno dosłownie pływała:
                                  >
                                  > "Uj­rzaw­szy Fi­li­pa, za­nu­rzy­ła się i po­pły­nę­ła do brzegu"

                                  Raczej umiała. Skoro ktoś nauczył Patrycję (która pływała dosyć wprawnie, jak wynika z "Pulpecji"), to czemu miałby nie nauczyć Natalii. Pewnie umiała też Gaba, skoro ktoś nauczył Laurę. Ida chyba też pływała, a nie tylko myła się w ruinkowym jeziorze.
                              • bupu Re: Infantylizacja 18.11.25, 13:21
                                tt-tka napisała:

                                >
                                > >w pozie se­ce­syj­nej ru­sał­ki: pod­pie­ra­jąc głowę białą ręką, pa­
                                > > trzy­ła w gwiaź­dzi­sty kwiat uno­szą­cy się na po­wierzch­ni.
                                >
                                > Ach, och, jakie to malownicze i pojetyckie, prawdaz; we wodzie, zwlaszcza po pi
                                > ers, a nie po kolana, to sie jednak rece ma w gotowosci. I po co ona te glowe,
                                > podpierala, szyje ma jeszzcze bardziej wiotka niz ramionka i nie byla w stanie
                                > utrzymac lba w pionie bez podporki ?

                                Ja mam inne pytanie. Na czym dziewczę mianowicie opierało tę secesyjną rękę, którą podpierało łeb? Na wodzie?
                                • tt-tka Re: Infantylizacja 18.11.25, 13:35
                                  bupu napisała:


                                  > Ja mam inne pytanie. Na czym dziewczę mianowicie opierało tę secesyjną rękę, kt
                                  > órą podpierało łeb? Na wodzie?


                                  sprobowalam na sucho wyszlo, ze jedyna mozliwosc to taka, ze te reke, ktora podtrzymywala leb opierala o druga reke, a ta druga opierala sie o brzuch/lezala na brzuchu
                                  swietna okazja, zeby przy najlzejszym ruchu wody spanikowac, nawet bez tracenia rownowagi

                                  ktos wie albo zgaduje, czemu ona tego lba podtrzymywala ?
                                  • bupu Re: Infantylizacja 18.11.25, 14:28
                                    tt-tka napisała:

                                    > bupu napisała:
                                    >
                                    >
                                    > > Ja mam inne pytanie. Na czym dziewczę mianowicie opierało tę secesyjną rę
                                    > kę, kt
                                    > > órą podpierało łeb? Na wodzie?
                                    >
                                    >
                                    > sprobowalam na sucho wyszlo, ze jedyna mozliwosc to taka, ze te reke, ktora po
                                    > dtrzymywala leb opierala o druga reke, a ta druga opierala sie o brzuch/lezala
                                    > na brzuchu
                                    > swietna okazja, zeby przy najlzejszym ruchu wody spanikowac, nawet bez tracenia
                                    > rownowagi


                                    Też spróbowałam. Niewygodne jak piorun.

                                    > ktos wie albo zgaduje, czemu ona tego lba podtrzymywala ?

                                    Żeby było bardziej prerafaelicko, zapewne.
                                  • kocynder Re: Infantylizacja 18.11.25, 15:07
                                    "ktos wie albo zgaduje, czemu ona tego lba podtrzymywala ?"

                                    Niestety pierwsze skojarzenie miałam "niemusierowiczowskie": bo wcześniej zachlała i tak ją napie... Eeee... Tak ją bolała głowa, że się bała, iż jej odpadnie.
                                • ako17 Re: Infantylizacja 18.11.25, 14:06
                                  bupu napisała:

                                  > tt-tka napisała:
                                  >
                                  > >
                                  > > >w pozie se­ce­syj­nej ru­sał­ki: pod­pie­ra­jąc głowę białą ręką, pa
                                  > ­
                                  > > > trzy­ła w gwiaź­dzi­sty kwiat uno­szą­cy się na po­wierzch­ni.
                                  > >
                                  > > Ach, och, jakie to malownicze i pojetyckie, prawdaz; we wodzie, zwlaszcza
                                  > po pi
                                  > > ers, a nie po kolana, to sie jednak rece ma w gotowosci. I po co ona te
                                  > glowe,
                                  > > podpierala, szyje ma jeszzcze bardziej wiotka niz ramionka i nie byla w
                                  > stanie
                                  > > utrzymac lba w pionie bez podporki ?
                                  >
                                  > Ja mam inne pytanie. Na czym dziewczę mianowicie opierało tę secesyjną rękę, kt
                                  > órą podpierało łeb? Na wodzie?
                                  >
                                  na nenufarze
                                • kocynder Re: Infantylizacja 18.11.25, 15:05
                                  Jedyny "element" wodny na którym można się oprzeć to kra lodowa...
                            • przymrozki Re: Infantylizacja 18.11.25, 14:21
                              mariamm87 napisała:

                              > Na­ta­lia była w małej za­tocz­ce za drze­wa­mi; stała nie­ru­cho­mo w wo­dzie
                              > po pierś, w pozie se­ce­syj­nej ru­sał­ki: pod­pie­ra­jąc głowę białą ręką, pa­
                              > trzy­ła w gwiaź­dzi­sty kwiat uno­szą­cy się na po­wierzch­ni.

                              Czej, czej. Ona podpierała głowę, żeby patrzeć w dół?

                              Jeżeli stała w wodzie po pierś, to kwiat na powierzchni musiał być na wysokości jej piersi (jeżeli był wysoki, to powiedzmy że trochę wyżej). Czyli obserwowała go albo przy wyprostowanej albo lekko pochylonej w dół szyi (zależy od odległości, ale kwiat musiał być blisko, skoro ją "jakby poparzył").
            • mmoni Re: Infantylizacja 08.01.26, 17:28
              mackakisa napisał(a):

              > kocynder napisała:
              >
              > > Bo ta twoja znajoma nie jest serio-serio słabiutkim malutkim kobieciątkie
              > m,a c
              > > oś jak Udusia jako "zbolałe kurczątko". Twarde babsko, które potrafi wali
              > ć na o
              > > dlew jak mu się zachce, dla ukochanej pary portek "Ach, kochanie, co tera
              > z? Ty
              > > mój zbawco!". ;)
              > >
              > I tak i nie - ona jest miła, gdy czegoś od kogoś potrzebuje i ta osoba ma to zr
              > obić dokładnie wedle jej oczekiwań. Jeśli zrobi nieco inaczej, bo np. nie można
              > wedle widzimisię małego kobieciątka, to małe kobieciątko tę osobę wyzwie od du
              > rniów i kretynów i wpadnie w rozpacz, z jak głupimi ludźmi musi obcować. Ech, c
              > ieszę się że już nie muszę mieć z nią styczności😮‍💨

              Jak w piosence Hemara: "Onaż duża, proszę pana, onaż krowa"

              • mackakisa Re: Infantylizacja 08.01.26, 17:54
                mmoni napisała:
                >
                > Jak w piosence Hemara: "Onaż duża, proszę pana, onaż krowa"
                >
                > 😆
                >
                >
                >
                >

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka