Dodaj do ulubionych

Tomczak: Możemy ukarać wszystkich winnych do cz...

IP: *.chello.pl 08.01.08, 16:51
Sprawiedliwość=degradacja!!!!!!!!!!!!!!
Obserwuj wątek
    • Gość: itsmeonly Tomczak: Możemy ukarać wszystkich winnych do cz.. IP: *.multicon.pl 08.01.08, 17:31
      no i wiedzialem ze tak bedzie, najpierw wielka walka z korupcja
      zdegradowali 2 czy 3 kluby potem pie.. ze wszystkich zdegraduja,
      potem cisza, teraz niby nastepnymi klubami sie zajmuja i co ?
      abolicja bo juz im sie znudzilo to karanie. jak nie zarobia kasy za
      to ze prowadza ta sprawe (a wiadomo im dluzej tym wiecej) to dostana
      od kogos kto nie chce aby jego klub spadl i tyle. beda sie tym
      chwalic ze zakonczyli szybciej ten watek a sprawiedliwosci nie
      bedzie! jaka wladza w pzpnie taka pilka u nas w polsce, smutek zal i
      zenada !
    • Gość: TYLKO_WIDZEW Tomczak: Możemy ukarać wszystkich winnych do cz.. IP: *.pai.net.pl 08.01.08, 17:48
      Ja pierd***, Tomczakowi, parę dni zwłoki nie robi różnicy. A kiedy Widzew i
      Zagłębie będą mogły na poważnie pomyśleć o wzmocnieniach. Przecież w chwili
      obecnej, każdy piłkarz nie wie co będzie z jego ewentualnym pracodawcą za pół
      roku :/
      • Gość: Z ciekawe kiedy jemu dobora sie do tylka IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 08.01.08, 18:47
        Szeryf pod lupą

        Michał Tomczak ma oczyścić polską piłkę z korupcji, a co rusz popada
        w konflikt interesów. Jego interesy bada ABW.

        Degradacje do niższych lig plus ujemne punkty i wysokie grzywny dla
        pięciu klubów pierwszej i drugiej ligi. Tak Wydział Dyscypliny
        Polskiego Związku Piłki Nożnej (WD PZPN) rozpoczął egzekucje w walce
        z korupcją w polskim futbolu. Głównym „katem” jest Michał Tomczak —
        nie tylko szef wydziału dyscypliny, ale też ten, który dobrał ośmiu
        innych jego członków.

        — Jest człowiekiem niezależnym, niezwiązanym żadnymi układami, z
        odpowiednim doświadczeniem — tak Michała Tomczaka zachwalał Andrzej
        Rusko, kurator PZPN, kiedy w styczniu powoływał go na
        przewodniczącego wydziału dyscypliny.



        Niedługo potem ujawniliśmy, że Rusko bez przetargu sprzedał prawa
        medialne do pucharu ligi Polsatowi, którego właściciel — Zygmunt
        Solorz-Żak — jest jego wspólnikiem w interesach. Po kilku dniach, 1
        lutego 2007 r., Rusko przestał być kuratorem.

        Michał Tomczak pozostał na stanowisku. I de facto zastąpił Ruskę w
        roli szeryfa polskiego futbolu. Ten prowadzący własną kancelarię
        warszawski adwokat, który z piłką nożną stykał się najpierw jako
        dziennikarz (w latach 80. pracował m.in. w „Rzeczpospolitej”), a
        potem: działacz PZPN (zasiadał w Najwyższej Komisji Odwoławczej)
        wziął się ostro do pracy. Pierwsze jej rezultaty poznaliśmy w
        czwartek. Jednak nie dlatego wpadł nie tylko pod lupę „PB”, ale
        także ABW i prokuratury.


        Niedoszła prywatyzacja

        Na początku stycznia 2007 r. Ministerstwo Skarbu Państwa unieważniło
        prywatyzację Centrali Farmaceutycznej Cefarm Warszawa. Powód?
        Śledztwo, prowadzone przez Agencję Bezpieczeństwa Wewnętrznego,
        nadzorowane przez Prokuraturę Okręgową w Warszawie, a dotyczące
        nieprawidłowości przy prywatyzacji tej jednej z największych
        hurtowni leków w kraju. Tyle mówił suchy komunikat MSP. A konkrety?
        Jak potwierdziliśmy w prokuraturze: jeden z głównych wątków śledztwa
        dotyczy dwuznacznej roli, jaką w całym procesie odegrać miała spółka
        adwokacka Tomczak i Partnerzy (TiP).

        Michał Tomczak jest właścicielem dwóch trzecich udziałów w
        kancelarii TiP. Od czerwca 2005 r. do kwietnia 2006 r. spółka
        doradzała ówczesnemu zarządowi Cefarmu przy dwóch transakcjach:
        sprzedaży udziałów w spółce zależnej Medycyna i Farmacja oraz
        nieudanej próbie zakupu sieci aptek działających pod szyldem Euro-
        Apteka.

        Dzięki temu, jako doradca prawny, miała dostęp do poufnych
        informacji o spółce — twierdzą anonimowo nasi informatorzy.

        Stwierdzenie istotne, bo w tym właśnie czasie Cefarm przygotowywał
        się do prywatyzacji. W październiku 2005 r. MSP zaprosiło inwestorów
        do składania ofert na zakup spółki, a 9 grudnia 2005 r.
        poinformowało, że złożyły je cztery firmy: branżowe Farmacol i
        Polska Grupa Farmaceutyczna, a także Grupa Konsultingowa Jagiełło,
        Wrębiak i Wspólnicy oraz Finartes. Ostatnia spółka znalazła się w
        polu zainteresowaniu organów ścigania.

        Finartes założyła w październiku 2003 r. (jako QSJ-13) Karolina
        Kocemba, wspólniczka Michała Tomczaka w TiP (ma jedną trzecią
        udziałów). Była jedną z kilkudziesięciu firm, jakie — według
        Tomczaka — kancelaria TiP założyła w swej historii w formie
        spółek „czekających na inwestora”. I, jak inne, była „uśpiona” do
        momentu, aż pojawił się podmiot zainteresowany przejęciem „gotowej”
        spółki. W przypadku QSJ-13 doszło do tego na początku grudnia 2005
        r. Wtedy firma zmieniła nazwę, przedmiot działalności, zarząd i
        właściciela. Wciąż jednak była ściśle związana z Michałem Tomczakiem
        i jego kancelarią.

        Do zarządu Finartes za Karolinę Kocembę trafił praktykant prawny z
        TiP Jerzy Zdrojewski oraz Maria Lutyńska odpowiadająca za księgowość
        firm Tomczaka. Wszystkie udziały, warte 50 tys. zł, Karolina Kocemba
        sprzedała zarejestrowanej w Holandii nieznanej spółce Aartsengel Tom
        Holding. Za kilka dni (9 grudnia) mijał termin składania ofert
        prywatyzacyjnych na Cefarm.

        Aartsengel Tom Holding, choć zarejestrowana w Holandii, korzenie ma
        w Polsce. To spółka wehikuł, która m.in. jest właścicielem firmy
        Platan Group, zarządzającej w naszym kraju nieruchomościami (głównie
        biurowce, ale także magazyny) należącymi do spółek deweloperskich ze
        znanej grupy Platan. Członkiem zarządu i dyrektorem naczelnym
        uprawnionym do samodzielnej reprezentacji Aartsengel jest Michał
        Tomczak. Nie chce jednak ujawnić, jaki inwestor krył się za
        holenderską firmą — jako zainteresowany Cefarmem.

        — Jeden z wątków prowadzonego od września 2006 r. postępowania
        dotyczy podwójnej roli kancelarii Tomczak i Partnerzy — potwierdza
        za to Maciej Kujawski, rzecznik Prokuratury Okręgowej w Warszawie.

        W śledztwie, w którym sprawdzana jest też poprawność sprzedaży
        udziałów Cefarmu w Medycynie i Farmacji (doradzała przy niej
        kancelaria TiP), na razie nikomu nie przedstawiono zarzutów.

        — To sprawa chyba bardziej polityczna. Zaangażowano w nią ABW, by
        udowodnić konieczność odwołania poprzedniego zarządu Cefarmu. Nie
        naruszyliśmy w tej sprawie ani żadnych przepisów, ani żadnych zasad
        zawodowych — zapewnia Michał Tomczak.


        Doradcy

        Szefem WD PZPN został 24 stycznia, czyli trzy tygodnie po
        unieważnieniu prywatyzacji Cefarmu. Posadę zawdzięcza Andrzejowi
        Rusce, kuratorowi PZPN, powołanemu w połowie stycznia przez Tomasza
        Lipca. Powołanie Tomczaka na przewodniczącego WD PZPN było jedną z
        pierwszych decyzji Ruski. I niespecjalnie zaskakującą — w kontekście
        wcześniejszych wydarzeń.

        W czerwcu 2005 r. Michał Tomczak został pierwszym tymczasowym
        prezesem Ekstraklasy SA — spółki, która przejęła od PZPN zarządzanie
        I ligą piłki nożnej. Jego głównym zadaniem było znalezienie
        następcy. W tym celu zatrudnił firmę doradztwa personalnego Diversa.
        Jedną z kilku zarekomendowanych przez nią osób był Andrzej Rusko,
        który ostatecznie został wybrany. Przy okazji wyszło na jaw, że
        Diversa to jednoosobowa działalność gospodarcza żony Michała
        Tomczaka, Ewy.

        I w tym wypadku szef WD PZPN nie widzi konfliktu interesów.

        — Byłem jedynie tymczasowym prezesem spółki Ekstraklasa w fazie jej
        organizowania. Wszystkie decyzje podejmowała rada nadzorcza
        Ekstraklasy. Także tę o wybraniu Diversy — odpiera zarzuty.

        Dodaje, że Diversa ma renomę, doświadczenie i obroty rzędu 0,5 mln
        zł rocznie. Przyznaje, że otwartego przetargu na firmę headhunterską
        nie było, a zaproszenie do złożenia ofert trafiło jedynie do trzech
        podmiotów.


        W komisji

        Kontrowersje wzbudza nie tylko działalność Tomczaka w Ekstraklasie,
        ale też w PZPN. Kluby niezadowolone z kar udzielonych przez wydział
        dyscypliny mogą się odwoływać. Właściwą instancją jest
        sześcioosobowa Komisja Odwoławcza (KO). Dzięki Michałowi Tomczakowi
        jako sekretarz zasiada w niej Waldemar Greloch, od 2000 r. związany
        z kancelarią Michała Tomczaka.

        — W każdej komisji czy w wydziale PZPN dominującą grupę stanowią
        tzw. działacze terenowi, którzy zasiadają w nich dla diet z
        delegacji. Jeśli tak samo byłoby w KO, wszystkie nasze decyzje
        mogłyby być uchylane. I dlatego z Marcinem Wojcieszakiem [zastąpił
        Andrzeja Ruskę na stanowisku kuratora — przyp. aut.] postanowiliśmy
        zmienić skład KO. Było na to kilka dni i dlatego znaleźli się w niej
        Waldemar Greloch i Piotr Dolecki, który jest wspólnikiem Marka
        Zdanowicza, też zasiadającego w wydziale dyscypliny — tłumaczy
        anonimowo jeden z członków WD PZPN.

        A co na to Michał Tomczak?

        — Mecenas Waldemar Greloch nie jest pracownikiem mojej kancelarii.
        Łączy mnie z nim jedynie umowa cywilnoprawna. Poza tym jest mądrym,
        niezależnym prawnikiem i to jest w tym wypadku najważniejsze —
        przekonuje.
        Ustaliliśmy, że Waldemar Greloch od roku jest adwokatem i dlatego
        M
        • Gość: Z s.d. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 08.01.08, 18:50
          A co na to Michał Tomczak?

          — Mecenas Waldemar Greloch nie jest pracownikiem mojej kancelarii.
          Łączy mnie z nim jedynie umowa cywilnoprawna. Poza tym jest mądrym,
          niezależnym prawnikiem i to jest w tym wypadku najważniejsze —
          przekonuje.

          Ustaliliśmy, że Waldemar Greloch od roku jest adwokatem i dlatego
          Michał Tomczak nie może go zatrudniać. Nie zmienia to faktu, że
          Greloch pracuje dla kancelarii Tomczaka: wzmianka o nim znajduje się
          m.in. na stronie internetowej kancelarii TiP.

          Nie jest to jedyny współpracownik sprowadzony przez czyściciela
          polskiej piłki do PZPN. W nowym WD (działającym od połowy lutego
          2007 r.) sekretarzem jest Piotr Jaworek, aplikant adwokacki,
          pracujący od marca 2006 r. w spółce adwokackiej TiP.

          Jak ujawniły media, ostatnią decyzją kuratora Marcina Wojcieszaka
          (odszedł 5 marca 2007 r., by umożliwić zmianę statutu PZPN,
          potrzebną do wybrania nowego prezesa związku) było podpisanie umowy
          na obsługę prawną PZPN — z kancelarią TiP.

          — Statut PZPN, stworzony przez departament prawny związku, miał
          braki. Pracowałem nad ich usunięciem i rejestracją statutu w sądzie.
          I kurator Marcin Wojcieszak uznał, że powinienem dostać zapłatę.
          Pracowałem według stawki 90 euro, choć moja stawka osobista to 200
          euro — broni się przewodniczący Wydziału Dyscypliny PZPN.

          Dodaje, że do tej pory na współpracy zarobił 4,9 tys. zł, a umowa,
          choć nie na wyłączność, wciąż obowiązuje.


          Moim zdaniem

          Długą listę kontrowersji wokół Michała Tomczaka zamyka sprawa
          Zagłębia Lubin.

          — Choć to pierwszy klub przyłapany na korupcji, wydział dyscypliny
          nie prowadzi przeciw niemu postępowania. A przecież sprawa II-
          ligowego meczu z Polarem Wrocław już jest w sądzie, a prokuratura ma
          dowody na ustawienie wielu innych spotkań tej drużyny — wyjawia nasz
          informator.

          I puentuje: to decyzja polityczna. Czy to prawda? Trudno przesądzić.
          Zauważmy tylko, że prezesem Zagłębia jest Robert Pietryszyn, radny
          Wrocławia, jeszcze niedawno szef młodzieżówki PiS w Opolu.

          Od objęcia posady twierdzi, że klub nie powinien być karany, bo
          działacze i piłkarze uwikłani w kupowanie meczów nie pracują już w
          Zagłębiu. Inne zdanie prezentuje w mediach mecenas Tomczak. Zagłębie
          jednak ma na razie spokój.

          — Prowadzimy postępowanie w sprawie tych klubów, których dotyczą
          akta przesłane nam przez prokuraturę. Jeśli dostaniemy te dotyczące
          Zagłębia, od razu się nimi zajmiemy — zapewnia szef Wydziału
          Dyscypliny PZPN.

          Czy w czyszczeniu układów w piłkarskim związku zupełnie nie
          przeszkadza mu zainteresowanie ABW i ewidentne konflikty interesów,
          w które co rusz popada?

          — Moje osobiste standardy sprawiają, że nie mam żadnych moralnych
          rozterek. Zaproponowałem żonie udział w przetargu na rekrutację, a
          mecenasowi Grelochowi pracę w Komisji Odwoławczej, bo wiem, że są
          fachowcami. Jak Diversa zrobiła rekrutację? Dobrze. Jak Waldemar
          Greloch orzeka? Dobrze. I to jest najważniejsze. Uwzględnianie w
          swojej działalności wszystkich brudnych podejrzeń to poniekąd
          przyznawanie tym podejrzeniom racji — puentuje Michał Tomczak. Czy
          ma rację?

          Dawid Tokarz (d.tokarz@pb.pl 022-333-99-30)

          PB 74/2329 str.14-15


          Rusko czyściciel 29 stycznia 2007 r. napisaliśmy w „Pulsie Biznesu”,
          że Andrzej Rusko, kurator Polskiego Związku Piłki Nożnej, który z
          nadania ministra sportu Tomasza Lipca miał czyścić polską piłkę z
          korupcji i niejasnych interesów, sam nie jest bez skazy. W
          listopadzie 2006 r., jako szef Ekstraklasy SA, bez przetargu
          sprzedał prawa medialne do pucharu ligi Polsatowi, którego
          właściciel — Zygmunt Solorz-Żak — jest jego wspólnikiem w
          interesach.

          Kilka dni po tym, jak ujawniamy sprawę, Rusko podał się do dymisji,
          a media sugerowały, że to tekst w „PB” był jej powodem (Rusko do
          dziś go nie ujawnił). Według doniesień prasy związki biznesowo-
          towarzyskie Ruski miały nie spodobać się przełożonym Tomasza Lipca,
          szefa resortu sportu.

          Pierwsi ukarani Górnik Łęczna spada o dwie ligi, 270 tys. zł grzywny
          i minus 10 punktów. Arka Gdynia spada o jedną ligę, 200 tys. zł
          grzywny, minus 5 punktów. Górnik Polkowice spada o jedną ligę, 50
          tys. zł grzywny, minus 10 punktów. KSZO Ostrowiec spada o jedną
          ligę, 50 tys. zł grzywny, minus 6 punktów. Podbeskidzie Bielsko-
          Biała — 50 tys. zł, minus 6 punktów.

          Krok po kroku

          ZMIANY W PZPN

          19.01.2007 Po tym, jak zarząd PZPN nie spełnia żądania ministra
          sportu Tomasza Lipca i — mimo zatrzymań kolejnych działaczy i
          sędziów, podejrzanych o korupcję — nie podaje się do dymisji, władzę
          w związku przejmuje kurator Andrzej Rusko.

          1.02.2007 Rusko rezygnuje z funkcji dwa dni po tym, jak ujawniamy,
          że jako szef Ekstraklasy SA sprzedał bez przetargu prawa medialne do
          pucharu ligi telewizji Zygmunta Solorza-Żaka, swego wspólnika w
          interesach.

          5.03.2007 Ze związku odchodzi następca Andrzeja Ruski w roli
          kuratora, Marcin Wojcieszak. Umożliwia to dokonanie zmiany statutu
          PZPN, potrzebnej do ogłoszenia wyborów nowego prezesa związku.

          12.04.2007 Wydział Dyscypliny PZPN, kierowany przez Michała
          Tomczaka, ogłasza drastyczne kary dla pięciu klubów zamieszanych w
          korupcję.


        • Gość: Z c.d IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 08.01.08, 18:51
          A co na to Michał Tomczak?

          — Mecenas Waldemar Greloch nie jest pracownikiem mojej kancelarii.
          Łączy mnie z nim jedynie umowa cywilnoprawna. Poza tym jest mądrym,
          niezależnym prawnikiem i to jest w tym wypadku najważniejsze —
          przekonuje.

          Ustaliliśmy, że Waldemar Greloch od roku jest adwokatem i dlatego
          Michał Tomczak nie może go zatrudniać. Nie zmienia to faktu, że
          Greloch pracuje dla kancelarii Tomczaka: wzmianka o nim znajduje się
          m.in. na stronie internetowej kancelarii TiP.

          Nie jest to jedyny współpracownik sprowadzony przez czyściciela
          polskiej piłki do PZPN. W nowym WD (działającym od połowy lutego
          2007 r.) sekretarzem jest Piotr Jaworek, aplikant adwokacki,
          pracujący od marca 2006 r. w spółce adwokackiej TiP.

          Jak ujawniły media, ostatnią decyzją kuratora Marcina Wojcieszaka
          (odszedł 5 marca 2007 r., by umożliwić zmianę statutu PZPN,
          potrzebną do wybrania nowego prezesa związku) było podpisanie umowy
          na obsługę prawną PZPN — z kancelarią TiP.

          — Statut PZPN, stworzony przez departament prawny związku, miał
          braki. Pracowałem nad ich usunięciem i rejestracją statutu w sądzie.
          I kurator Marcin Wojcieszak uznał, że powinienem dostać zapłatę.
          Pracowałem według stawki 90 euro, choć moja stawka osobista to 200
          euro — broni się przewodniczący Wydziału Dyscypliny PZPN.

          Dodaje, że do tej pory na współpracy zarobił 4,9 tys. zł, a umowa,
          choć nie na wyłączność, wciąż obowiązuje.


          Moim zdaniem

          Długą listę kontrowersji wokół Michała Tomczaka zamyka sprawa
          Zagłębia Lubin.

          — Choć to pierwszy klub przyłapany na korupcji, wydział dyscypliny
          nie prowadzi przeciw niemu postępowania. A przecież sprawa II-
          ligowego meczu z Polarem Wrocław już jest w sądzie, a prokuratura ma
          dowody na ustawienie wielu innych spotkań tej drużyny — wyjawia nasz
          informator.

          I puentuje: to decyzja polityczna. Czy to prawda? Trudno przesądzić.
          Zauważmy tylko, że prezesem Zagłębia jest Robert Pietryszyn, radny
          Wrocławia, jeszcze niedawno szef młodzieżówki PiS w Opolu.

          Od objęcia posady twierdzi, że klub nie powinien być karany, bo
          działacze i piłkarze uwikłani w kupowanie meczów nie pracują już w
          Zagłębiu. Inne zdanie prezentuje w mediach mecenas Tomczak. Zagłębie
          jednak ma na razie spokój.

          — Prowadzimy postępowanie w sprawie tych klubów, których dotyczą
          akta przesłane nam przez prokuraturę. Jeśli dostaniemy te dotyczące
          Zagłębia, od razu się nimi zajmiemy — zapewnia szef Wydziału
          Dyscypliny PZPN.

          Czy w czyszczeniu układów w piłkarskim związku zupełnie nie
          przeszkadza mu zainteresowanie ABW i ewidentne konflikty interesów,
          w które co rusz popada?

          — Moje osobiste standardy sprawiają, że nie mam żadnych moralnych
          rozterek. Zaproponowałem żonie udział w przetargu na rekrutację, a
          mecenasowi Grelochowi pracę w Komisji Odwoławczej, bo wiem, że są
          fachowcami. Jak Diversa zrobiła rekrutację? Dobrze. Jak Waldemar
          Greloch orzeka? Dobrze. I to jest najważniejsze. Uwzględnianie w
          swojej działalności wszystkich brudnych podejrzeń to poniekąd
          przyznawanie tym podejrzeniom racji — puentuje Michał Tomczak. Czy
          ma rację?

          Dawid Tokarz (d.tokarz@pb.pl 022-333-99-30)

          PB 74/2329 str.14-15


          Rusko czyściciel 29 stycznia 2007 r. napisaliśmy w „Pulsie Biznesu”,
          że Andrzej Rusko, kurator Polskiego Związku Piłki Nożnej, który z
          nadania ministra sportu Tomasza Lipca miał czyścić polską piłkę z
          korupcji i niejasnych interesów, sam nie jest bez skazy. W
          listopadzie 2006 r., jako szef Ekstraklasy SA, bez przetargu
          sprzedał prawa medialne do pucharu ligi Polsatowi, którego
          właściciel — Zygmunt Solorz-Żak — jest jego wspólnikiem w
          interesach.

          Kilka dni po tym, jak ujawniamy sprawę, Rusko podał się do dymisji,
          a media sugerowały, że to tekst w „PB” był jej powodem (Rusko do
          dziś go nie ujawnił). Według doniesień prasy związki biznesowo-
          towarzyskie Ruski miały nie spodobać się przełożonym Tomasza Lipca,
          szefa resortu sportu.

          Pierwsi ukarani Górnik Łęczna spada o dwie ligi, 270 tys. zł grzywny
          i minus 10 punktów. Arka Gdynia spada o jedną ligę, 200 tys. zł
          grzywny, minus 5 punktów. Górnik Polkowice spada o jedną ligę, 50
          tys. zł grzywny, minus 10 punktów. KSZO Ostrowiec spada o jedną
          ligę, 50 tys. zł grzywny, minus 6 punktów. Podbeskidzie Bielsko-
          Biała — 50 tys. zł, minus 6 punktów.

          Krok po kroku

          ZMIANY W PZPN

          19.01.2007 Po tym, jak zarząd PZPN nie spełnia żądania ministra
          sportu Tomasza Lipca i — mimo zatrzymań kolejnych działaczy i
          sędziów, podejrzanych o korupcję — nie podaje się do dymisji, władzę
          w związku przejmuje kurator Andrzej Rusko.

          1.02.2007 Rusko rezygnuje z funkcji dwa dni po tym, jak ujawniamy,
          że jako szef Ekstraklasy SA sprzedał bez przetargu prawa medialne do
          pucharu ligi telewizji Zygmunta Solorza-Żaka, swego wspólnika w
          interesach.

          5.03.2007 Ze związku odchodzi następca Andrzeja Ruski w roli
          kuratora, Marcin Wojcieszak. Umożliwia to dokonanie zmiany statutu
          PZPN, potrzebnej do ogłoszenia wyborów nowego prezesa związku.

          12.04.2007 Wydział Dyscypliny PZPN, kierowany przez Michała
          Tomczaka, ogłasza drastyczne kary dla pięciu klubów zamieszanych w
          korupcję.


          www.pb.pl/Default2.aspx?ref=lastcomm&ArticleID=0bbbf242-f336-45f5-aac0-704783f1abdc&readcomment=1

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka