Forum Sport Sport
ZMIEŃ
    Dodaj do ulubionych

    Olajuwon kończy karierę

    IP: *.phys.jyu.fi 10.10.02, 15:00
    Wycofal sie Pat, teraz Olajuwon, Zo tez odpadl - Shaq pozostanie
    klasa sam dla siebie.
    Obserwuj wątek
      • Gość: Nenad Re: Olajuwon kończy karierę IP: *.polanka.kom-net.pl 15.10.02, 23:14
        No nareszcie stary.....Juz przykro bylo patrzec.Powinien zrobic
        to 2 lata temu.
      • Gość: Wilt Re: Olajuwon kończy karierę IP: proxy / *.gov.pl 16.10.02, 11:55
        To fakt, prawdziwi obrotowi wymierają i słusznie O"Neal nazwał się ostatnio
        Shaqiem LLC (Last Living Center). Co do samego Olajuwona; słusznie, że w końcu
        odszedł - jak wielu wielkich, nie umiał w porę zaakceptować tego, że jego czas
        już minął. Jednak niemal brak słów, by opisać wielkość Hakeema u szczytu formy,
        jako jednego z co najmniej 7 najlepszych centrów wszechczasów (obok Shaqa, M.
        Malone'a i Mikana, a za tylko Chamberlainem, Russellem i Kareemem), najlepszego
        środkowego lat 90. i drugiego gracza w ogóle tego okresu. Liderowanie w lidze
        w zbiórkach, blokach (w 1990 r. w obu tych kategoriach jednocześnie!), bycie
        najlepszym nie tylko centrem, ale w ogóle wysokim zawodnikiem wszechczasów w
        przechwytach, fenomenalna defensywa i wszystkie możliwe zdobyte w niej tytuły,
        w ataku niepowstrzymany dream shake, świetne leadership - wszystko to
        skumulowało się w 2 niewiarygodnych sezonach. W pierwszym, 1993/94, kiedy to,
        oprócz oczywiście mistrzostwa zdobytego na dysponujących lepszym składem i
        lepszym trenerem Knicks (i wygranego bezpośredniego pojedynku z Ewingiem), The
        Dream stał sie jedynym graczem, który zdobył w 1 sezonie MVP sezonu, MVP
        Finałów i Defensive Player of the Year. Jednak z pewnego puktu widzenia może
        bardziej jeszcze imponujący był sezon 1994/95, kiedy to Rockets startując z
        rekordowo niskiego 6 miejsca obronili mistrzostwo, wygrywając jako jedyny
        zespół w historii 4 serie playoffs z rzędu na wyjeździe; wtedy to Hakeem
        wspomożony przez dawnego kolegę Drexlera wyeliminował kolejno teoretycznie
        silniejsze i bardziej napakowane gwiazdami: Jazz z Malone'em i Stockiem, Suns z
        Barkleyem i K. Johnsonem, Spurs z Robinsonem (MVP sezonu!) i Rodmanem, a w
        końcu Orlando z młodym Shaqiem i Pennym (które pokonało wcześniej Bulls z
        Jordanem). Jeszcze w 1997 uważam, że Rakiety ze składem Olajuwon - Barkley -
        Drexler i większym doświadczeniem miały lepsze szanse od Jazz na mistrzostwo;
        ale odpadły z Utah po kontuzji Barkleya, a w nastepnych latach już było za
        późno. Nieważne zresztą; to, co Hakeem i tak osiągnął (jeszcze Finały w 1986
        r., kiedy z Sampsonem po drodze pokonał nawet przeżywających chwilowy kryzys
        Lakers) i tak plasuje go w ścisłej czołówce koszykarzy wszechczasów; może nie
        Top 10, ale tuż poza.
        Na zawsze pozostanie w pamięci fanów basketu.

        Pzdr
        • Gość: Alex Re: Olajuwon kończy karierę IP: 212.33.87.* 17.10.02, 13:08
          Od dwóch lat Olajuwon rozmieniał na drobne swoją legendę. Wycofanie się było
          więc dobrą decyzją. Nie jest on jedynym centrem, któego nie zobaczymy juz na
          parkietach (eufemizm jeżeli pamieta się, że nikt nie chce u nas pokazywać NBA):
          Ewing, Mourning
      • Gość: calagan Re: Olajuwon kończy karierę IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 23.10.02, 14:47
        Na życzenie Wilta.

        Hakeem „The Dream” Olajuwon – ur. 21 stycznia 1963 r. w Nigerii, pozycja –
        center, 213 cm wzrostu, 116 kg. Zaliczony w poczet 50 najwybitniejszych graczy
        NBA. Grał przez 3 lata na University of Houston. Przeszedł do NBA w 1984 roku
        wybrany przez Houston Rockets z numerem 1 (po szczęśliwym rzucie monetą –
        wygranym z Portland). W tym samym roku z numerem 3 wybrano Michaela Jordana
        (ten jednak nie przejawiał takiego talentu na uczelni jak Akeem – literkę H do
        nazwiska dodał dopiero w kwietniu 1991 roku). Wielki gracz NBA. Niespotykane
        połączenie techniki i szybkości w ciele giganta. Jego zwody do dnia
        dzisiejszego wzbudzają zachwyty. Przez lata nie mógł osiągnąć tego, o czym
        marzą wszyscy wielcy koszykarze – mistrzostwa. Dopiero pod koniec kariery, w
        jej najlepszych latach dopiął swego i wykorzystując nieobecność innej
        supergwiazdy zdobył dwa tytuły z rzędu, niszcząc w finałach innych potężnych
        przeciwników (w pierwszym finale samego Patta Ewinga, a w drugim roznosząc w
        pył młodego O`Neal`a). Jego niesamowita wszechstronność – punkty, zbiórki,
        asysty, bloki i przechwyty – powodowały, że był straszliwą maszyną w ataku
        (praktycznie nieprzewidywalną – mógł rzucić just, po zwodzie, przepychając się,
        podać) jak i obronie (czapy, przechwyty – postrach podkoszowy – do niego należą
        rekordy zablokowanych rzutów w finałach jak i p-o w jednym meczu). Osiągnął aż
        trzykrotnie quarupledouble. 12-krotnie wystąpił w meczu gwiazd. Pięciokrotnie
        wybierany do pierwszej piątki najlepszych obrońców ligi, czterokrotnie do
        drugiej, sześciokrotnie w pierwszej piątce sezonu, trzykrotnie w drugiej i
        dwukrotnie w trzeciej. MVP ligi w 1994 roku i najlepszy obrońca ligi w latach
        93-94. Pierwszy w historii zawodnik, który osiągnął w karierze co najmniej 2000
        bloków i przechwytów. Lider wszechczasów w kategorii bloków. Rekordy
        indywidualne: 52 punkty, 25 zbiórek, 12 asyst, 8 przechwytów, 12 bloków.
        Osiągnięcia w karierze: 1238 meczów w regular season i 145 w p-o, 26946 punktów
        (śr. 21,8), 13748 zbiórek (śr. 11,1), 3058 asyst (śr. 2,5), 2162 przechwyty
        (śr. 1,75), 3838 bloków (śr. 3,09)!
        To wszystko to tylko cyfry. Uporządkowany zbiór liczb określających
        indywidualne osiągnięcia zawodnika. Jednak jaki był naprawdę The Dream – tego
        nie da się wyrazić cyframi, ani nawet słowami. Fantastyczny gracz podkoszowy.
        Myślę Wilt, że zmieściłby się w top 10 w historii ligi – na dzień dzisiejszy
        jest w top 10. Najlepszy środkowy przełomu lat 80 i 90. Może nie potrafił
        pogodzić się do końca z upływającymi latami, ale uważam, że pożegnał się z
        godnością. Nawet w ostatnim sezonie miał przyzwoite osiągnięcia (w porównaniu
        chociażby z takim Ewingiem). Starzał się, ale z godnością cechującą wielkich
        graczy. Statystyki z jego kariery przytaczam, żeby uzmysłowić młodemu pokoleniu
        jak wielkim i wspaniałym zarazem graczem był Olajuwon. Takich centrów już nie
        ma. Ten gatunek wymarł wraz z zakończeniem kariery Hakeema i Pata. To byli dwaj
        ostatni wielcy technicy i liderzy zarazem na pozycjach środkowych. Ich
        następcom na dzień dzisiejszy brakuje jeszcze lat świetlnych do poziomu jaki
        oni prezentowali.

        Na zawsze w naszej pamięci:

        HAKEEM „THE DREAM” OLAJUWON
        • Gość: HyLo Re: Olajuwon kończy karierę IP: *.phils.uj.edu.pl 23.10.02, 16:22
          >
          > Na zawsze w naszej pamięci:
          >
          > HAKEEM „THE DREAM” OLAJUWON

          Jezu, calagan, no chyba nie umarł??

          • Gość: calagan Re: Olajuwon kończy karierę IP: *.pl 25.10.02, 12:51
            Gość portalu: HyLo napisał(a):

            > >
            > > Na zawsze w naszej pamięci:
            > >
            > > HAKEEM „THE DREAM” OLAJUWON
            >
            > Jezu, calagan, no chyba nie umarł??
            >

            Koniec kariery dla wiekszosci sportowcow to jest smierc medialna. O ilu sie
            pamieta po 10 latach? Tylko ich nazwiska padaja w kontekscie suchych porownan
            do obecnych gwiazd. Tak jest w kazdej dyscyplinie. I dlatego tak
            zaakcentowalem ten tekst. Skonczyl kariere, teraz o tym piszemy, a za 2 lata
            bedziemy sobie probowali przypomniec kiedy to zrobil.
        • Gość: Wilt Re: Olajuwon kończy karierę IP: *.gov.pl 24.10.02, 15:28
          Brawo, calagan; o to chodziło! ;-) (BTW; oczywiście nie chciałem Cię zmuszać do
          wypowiadania się o Hakeemie; tak sobie tylko pomyślałem, że miło byłoby
          jeśli…). Ponieważ mojego dyrektora wciąż nie ma :-), mogę stosunkowo szybko
          odnieść się do najnowszej serii Twoich i nie tylko Twoich postów.

          Parę drobnych spostrzeżeń w związku z tym o Olajuwonie:
          - Trochę trudno, żeby The Dream osiągnął mistrzostwo jednocześnie pod koniec
          kariery i w jej najlepszych latach (jak było w rzeczywistości)…

          - Sukcesy Olajuwona warte są nawet jeszcze trochę więcej, jeśli zważyć, że te
          jego oficjalne 213 cm to przesada; sam podobno podawał 211 cm, a obserwując go
          w porównaniu z innymi centrami łatwo można było przychylić się do opinii, że
          tak naprawdę bliżej mu do 208. Inny czynnik zwiększający podziw dla niego;
          pomyśleć, ze podczas gdy inni wielcy gracze mieli kontakt z basketem od małego
          dziecka, on nie dotknął nawet piłki do 15. roku życia!

          - Co do tych sukcesów, w niczym ich nie umniejszając: przypominam, ze gdyby
          bloki rejestrowane były wcześniej niż dopiero od 1973, na czele ich listy
          wszechczasów byliby z ogromną przewagą nad resztą, tak jak przy zbiórkach,
          Chamberlain z Russellem. Natomiast z tymi 3 quadruple double to mnie
          zaskoczyłeś; słyszałem tylko o jednej.

          - Ewing technikiem? Trochę chyba przesadziłeś ;-) – arsenał technik miał
          raczej ograniczony i nie wprowadzał do niego niczego nowego; i to go właśnie
          odróżniało od Olajuwona. Natomiast łączyło ich to, że obaj mieli, co całkiem
          zrozumiałe, trudności z pogodzeniem się ze spadkiem swoich umiejętności i tym,
          że nie powinni już pretendować do pierwszoplanowych ról; tylko, że u Hakeema
          ten spadek umiejętności był mniejszy, a więc i kontrast między ambicjami a
          możliwościami nie tak wyraźny.

          - To, że Rockets i Bulls nie spotkali się w odpowiednim czasie w Finałach, to
          rzeczywiście szczęście, tylko osobiście nie jestem pewien, dla kogo bardziej;
          dla Olajuwona czy dla Jordana.

          - Spórz na statystyki i przebieg gry; Olajuwon jednak nie zniszczył młodego
          Shaqa w 1995 ani nawet Ewinga w 1994; po prostu miał nad nimi w sumie pewną
          przewagę (tym cenniejszą, rzecz jasna, że tamci mieli lepszych pomocników pod
          koszem). Jeśli kogoś zniszczył, to Robinsona w 1995 (panującego MVP!), jeszcze
          wyraźniej lepiej wspieranego na tablicach; nie zapomnę tego wynku 212 – 146
          pkt. w 6 - meczowej serii :-).

          - Top 10 wszechczasów to oczywiście sprawa subiektywna. Nie spierając się,
          przypomnę tylko moją listę; 9 pewniaków to Baylor, West, Robertson,
          Chamberlain, Russell, Bird, Magic, Jordan i Kareem. Problem mam z 10. miejscem,
          na które – jak wynika z mojego rankingu centrów – mogłoby równorzędnie
          aspirować aż 4 graczy z tej pozycji: Shaq (wolę czekać ze sklasyfikowaniem
          zawodnika na koniec czy przynajmniej schyłek jego kariery, ale dla niego trzeba
          zrobić wyjątek), M. Malone, Mikan i właśnie Olajuwon. Zwyczajowo do Top 10
          dobieram z tego towarzystwa Mikana, po prostu dlatego, że reprezentuje całe
          pierwsze półwiecze koszykówki, a większy wpływ od niego na rozwój przepisów i
          samej gry miał tylko Chamberlain - ale oczywiście Hakeem to również świetny
          kandydat.

          P.S. do HyLo; no tak, nie da się ukryć, że z calaganem zakończyliśmy nasze
          posty odrobinę w stylu „Niech spoczywa w pokoju” :-). Chyba jednak rozumiesz
          nasze stanowisko; niecodziennie żegna się, i to definitywnie, gracza klasy The
          Dreama, który tylu dostarczył nam w przeszłości pozytywnych emocji.
          • Gość: calagan Re: Olajuwon kończy karierę IP: *.pl 25.10.02, 13:07
            Gość portalu: Wilt napisał(a):

            > Brawo, calagan; o to chodziło! ;-) (BTW; oczywiście nie chciałem Cię zmuszać
            do
            >
            > wypowiadania się o Hakeemie; tak sobie tylko pomyślałem, że miło byłoby
            > jeśli…).

            Gdyby to byl normalny watek forumowy - pewnie bym szybciej napisal. Ale to
            byl komentarz, a takowych nie czytuje, bo zbyt wielu dyletantow sie tam
            wpisuje. Dopiero jak Ty wspomnialem o tym, zeby cos napisac zobaczylem, ze
            ktos z forum cos tam napisal.


            > - Trochę trudno, żeby The Dream osiągnął mistrzostwo jednocześnie pod koniec
            > kariery i w jej najlepszych latach (jak było w rzeczywistości)…
            >

            Biorac pod uwage wiek i pozniejsze statystyki to bylo pod koniec kariery w
            jej szczytowym momencie. Nie chce pamietac o jego ostatnich dwoch latach. Po
            co? Niech bedzie krystaliczny. Dla mnie Jordan skonczyl kariere 4 lata temu.
            Teraz to jakas pomyje po nim biegaja (a wlasciwie truchtaja).


            > - Sukcesy Olajuwona warte są nawet jeszcze trochę więcej, jeśli zważyć, że
            te
            > jego oficjalne 213 cm to przesada; sam podobno podawał 211 cm, a obserwując
            go
            > w porównaniu z innymi centrami łatwo można było przychylić się do opinii,
            że
            > tak naprawdę bliżej mu do 208.

            Oparlem sie na oficjalnych danych z NBA.com


            > - Co do tych sukcesów, w niczym ich nie umniejszając: przypominam, ze gdyby
            > bloki rejestrowane były wcześniej niż dopiero od 1973, na czele ich listy
            > wszechczasów byliby z ogromną przewagą nad resztą, tak jak przy zbiórkach,
            > Chamberlain z Russellem. Natomiast z tymi 3 quadruple double to mnie
            > zaskoczyłeś; słyszałem tylko o jednej.

            No nie moja wina, ze nie rejestrowali wczesniej. Moj blad co do quatro. W
            pospiechy zle przeczytalem. Mial jedno, ale trzecie wogole zanotowane. Dlatego
            cos mi nie gralo jak to wpisywalem.


            >
            > - Ewing technikiem? Trochę chyba przesadziłeś ;-) – arsenał technik miał
            >
            > raczej ograniczony i nie wprowadzał do niego niczego nowego; i to go właśnie
            > odróżniało od Olajuwona.

            Na tle obecnych centrow "amerykanskich" byl technikiem. Europejczycy zawsze
            byli niezli technicznie, ale amerykanie nie. Generalnie teraz wszystko opiera
            sie na sile i paru ruchach podkoszowych.


            >
            > - To, że Rockets i Bulls nie spotkali się w odpowiednim czasie w Finałach,
            to
            > rzeczywiście szczęście, tylko osobiście nie jestem pewien, dla kogo
            bardziej;
            > dla Olajuwona czy dla Jordana.

            Mysle, ze Olajuwan mialby za male wsparcie. Jordan takowe posiadal.


            >
            > - Spórz na statystyki i przebieg gry; Olajuwon jednak nie zniszczył młodego
            > Shaqa w 1995 ani nawet Ewinga w 1994; po prostu miał nad nimi w sumie pewną
            > przewagę (tym cenniejszą, rzecz jasna, że tamci mieli lepszych pomocników
            pod
            > koszem).

            Takich graczy jak Ewing, czy Shaq nie zatrzymasz nigdy. Ale fakt posiadania
            nad nimi pewnej przewagi, majac w dodatku slabszych pomocnikow, oznacza, ze
            ich zniszczyl.


            > - Top 10 wszechczasów to oczywiście sprawa subiektywna.

            A skoro tak, to nie podejmuje sie dalszej dyskusji.
            • Gość: Wilt Re: Olajuwon kończy karierę IP: *.gov.pl 28.10.02, 14:49
              Gość portalu: calagan napisał(a):

              >
              > Gdyby to byl normalny watek forumowy - pewnie bym szybciej napisal. Ale to
              > byl komentarz, a takowych nie czytuje, bo zbyt wielu dyletantow sie tam
              > wpisuje. Dopiero jak Ty wspomnialem o tym, zeby cos napisac zobaczylem, ze
              > ktos z forum cos tam napisal.
              >
              Osobiście nie znoszę pomysłu z komentarzami artykułów, ale często się do nich
              dołączam. Po prostu nie lubię mnożyć wątków; a kiedy wchodzę na forum,
              najczęściej interesujący mnie temat już zaczął być omawiany przez paru nocnych
              Marków w komentarzu do jakiejś notki w „GW” – a więc przyłączam się do nich i
              ja. Taka ekonomia forum.
              >
              > Biorac pod uwage wiek i pozniejsze statystyki to bylo pod koniec kariery w
              > jej szczytowym momencie. Nie chce pamietac o jego ostatnich dwoch latach. Po
              > co? Niech bedzie krystaliczny. Dla mnie Jordan skonczyl kariere 4 lata temu.
              > Teraz to jakas pomyje po nim biegaja (a wlasciwie truchtaja).
              >
              Nooo.. .to chyba, że tak – jeśli koniec kariery utożsamiasz z końcem jej
              najlepszych lat. Ale nawet wtedy, jak wynika z tego, co sam piszesz, Hakeem
              miał jszcze parę dobrych lat PO swoich sezonach mistrzowskich. Zresztą mniejsza
              z tym…

              >
              > Oparlem sie na oficjalnych danych z NBA.com
              >
              > No nie moja wina, ze nie rejestrowali wczesniej. Moj blad co do quatro. W
              > pospiechy zle przeczytalem. Mial jedno, ale trzecie wogole zanotowane.
              Dlatego
              > cos mi nie gralo jak to wpisywalem.
              >
              Jasne, to wszystko oficjalne dane (oprócz tych trzech quadruple double ;-)). Po
              prostu dorzuciłem parę nieoficjalnych.

              > >
              >
              > Na tle obecnych centrow "amerykanskich" byl technikiem. Europejczycy zawsze
              > byli niezli technicznie, ale amerykanie nie. Generalnie teraz wszystko opiera
              > sie na sile i paru ruchach podkoszowych.
              >
              No właśnie, amerykańscy środkowi ZAWSZE generalnie byli słabsi technicznie od
              europejskich, natomiast różnica między współczesnymi centrami z USA a Ewingiem
              polega chyba jednak raczej nie na tym, że są mniej techniczni, ale po prostu na
              tym, że są mniej utalentowani.

              > >
              >
              > Mysle, ze Olajuwan mialby za male wsparcie. Jordan takowe posiadal.

              To częściowo prawda; Olajuwon w 1994 nie miał swojego Pippena (reszta składu
              nie była gorsza od Bulls), natomiast w 1995 już miał – Drexlera – a wtedy Bulls
              nie mieli już z kolei tak ważnego ogniwa jak Horace Grant. Dwa inne czynniki:
              po pierwsze, jak wspominałem, Olajuwon bił wtedy z reguły o przeciwników o
              teoretycznie silniejszym składzie, tak jak Bulls ’94; po drugie, uważam, że
              akurat jego zespoł byłby najtrudniejszym przeciwnikiem dla Byków. Z 3 zespołów,
              które przysporzyły im najwięcej kłopotu w play offs, Knicks i Magic oparte były
              na dominującym centrze; a skoro tak trudno było im poradzic sobie z Shaqiem i
              Ewingiem, to co dopiero z samym Hakeemem, o którym twierdzisz nawet, że tamtych
              dwu niszczył? Trzeci z tych zespołów to Pacers z doskonałymi rzutami z dystansu
              Reggiego i Besta; a jak pamiętamy, Rockets grali cały czas inside – outside, i
              kiedy nie wykańczał ataku Olajuwon, z oddawania takich rzutów podobnie
              świetnie radzili sobie Elie, Cassell, K. Smith, Horry… Dlatego podtrzymuję to,
              co napisałem wcześniej; w starciu Bulls z Jordanem i Rockets z Olajuwonem nie
              byłoby faworyta.

              > >
              > Takich graczy jak Ewing, czy Shaq nie zatrzymasz nigdy. Ale fakt posiadania
              > nad nimi pewnej przewagi, majac w dodatku slabszych pomocnikow, oznacza, ze
              > ich zniszczyl.
              >

              Nie, z tym się absolutnie nie mogę zgodzić. Jeśli uważasz, że The Dream
              zniszczył Shaqa czy Ewinga, to jaki czasownik pozostaje Ci dla określenia tego,
              co robił z takimi Polynice’em czy Markiem Westem?
              >
              > > - Top 10 wszechczasów to oczywiście sprawa subiektywna.
              >
              > A skoro tak, to nie podejmuje sie dalszej dyskusji.

              OK, jak wolisz.

              Pzdr

              P.S. Lakers zatrzymali jednak Pargo; mam nadzieję, że nie przesądziła o tym
              cena… Jak powtarzam; i tak ważny jest Samake.

              P.P.S. Do listy teamów, które mogłyby ściagać się o Branda, można dołączyć
              jeszcze Jazz, Sonics czy Pacers; ale tylko przy założeniu, że nie będą się
              starać re – sign odpowiednio Malone’a, Paytona, J. O”Neala, co przynajmniej w
              przypadku Pacers jest bardzo mało prawdopodobne, natomiast Sonics
              potrzebowaliby wtedy bardziej właśnie następcy Paytona. Nie są to jednak i tak
              lokalizacje tak atrakcyjne jak Los Angeles (a tym bardziej nie są taką i
              Wizards, nawet gdyby mieli kasę po ewentualnym spuszczeniu Stackhouse’a).

    Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


    Nakarm Pajacyka