adminn
15.06.07, 23:01
Agnieszka Czajkowska 2007-06-15, ostatnia aktualizacja 2007-06-15
www.gazeta.pl
Superzdolni, nie gromadzić się!
Wrocławską podstawówkę przy Bobrzej opuści za tydzień ostatni rocznik klasy
dla uczniów wybitnie uzdolnionych matematycznie. Zdaniem szkoły pomysł okazał
się bardzo udany. Ale kuratorium uznało, że była to niedopuszczalna
segregacja i nakazało klasę zamknąć.
W Szkole Podstawowej nr 3 od dziesięciu lat istniała specjalna klasa pod
patronatem międzynarodowego stowarzyszenia Mensa, zrzeszającego ludzi o
wysokim IQ. Aby się do niej dostać, siedmiolatek musiał zaliczyć testy
opracowane przez Mensę.
Dzieci uczyły się według standardowego programu nauczania, jedynie matematyka
prowadzona była na rozszerzonym poziomie. Uczniowie musieli też przestrzegać
regulaminu zgodnego z zaleceniami Mensy: m.in. brać udział w konkursach,
przede wszystkim matematycznych.
Test szóstoklasisty w tym roku uczniowie tej klasy napisali średnio na 37
punktów na 40 możliwych. Średnia z ocen na świadectwie wynosi 5,3. Najsłabszy
uczeń w klasie odbierze w piątek świadectwo ze średnią 4,8.
Monika Tyralska, polonistka i wychowawczyni mensowskiej szóstej klasy,
pokazuje gruby album z dyplomami swoich podopiecznych: - To wszechstronne
dzieciaki. Bardzo dużo wynoszą z lekcji, w domu pracować nie muszą - chwali
uczniów. - Mają osiągnięcia artystyczne, chodzą do szkoły muzycznej, tańczą,
grają w piłkę, jeżdżą konno. Większość z nich w weekendy przychodzi na kółko
matematyczne. Reprezentowali szkołę jako drużyna w najróżniejszych konkursach.
Małgorzata Rakowska, wicedyrektorka szkoły, uczy matematyki w klasie
mensowskiej: - Są wśród nich geniusze i dzieci po prostu bardzo zdolne. Od
innych klas różnią się tym, że do nich mówi się językiem matematycznym. Już w
podstawówce potrafią myśleć abstrakcyjnie.
Absolwenci klasy mensowskiej dostają się do najlepszych wrocławskich
gimnazjów i liceów. Potwierdza to Anna Maćkowska, wicedyrektorka Zespołu
Szkół nr 14: do dwujęzycznego gimnazjum przy XIV LO trafiają dzieci z tej
klasy i świetnie sobie radzą.
Jednak dolnośląskie kuratorium oświaty we wnioskach po wizytacji szkoły
nakazało dyrekcji klasę zlikwidować. Powołało się na przepisy, że w szkołach
podstawowych nie wolno selekcjonować uczniów i tworzyć klas profilowanych.
Janina Jakubowska z kuratorium oświaty: - Szkoła podstawowa ma być dostępna
dla wszystkich dzieci, wyrównywać szanse i uczyć relacji społecznych.
Uznaliśmy, że stworzenie elitarnej klasy na tym poziomie to segregacja.
Byłoby to niesprawiedliwe wobec pozostałych uczniów i ich rodziców.
Dla wicedyrektorki Małgorzaty Rakowskiej to nie jest żadna segregacja: - W
tej klasie są dzieci z różnych środowisk. Łączą je uzdolnienia i potencjał.
Dlaczego nie dać im szansy na rozwijanie się w swoim rytmie. One mają
specyficzne potrzeby, w innych klasach byłyby uważane za kujonów.
Wizytatorzy stwierdzili również, że klasa nie jest zgrana - dzieci walczą o
jak najlepsze wyniki w nauce i nie potrafią funkcjonować w grupie.
Wychowawczyni VI kl. jest zdziwiona tą opinią: - Są ze sobą zżyci. Wiedzą, że
sukces w konkursach wymaga wzajemnej współpracy. Taka klasa może budzić
kontrowersje, bo to dla dzieci wyróżnienie. Ale my pamiętamy, żeby ich
traktować normalnie, jak innych uczniów.
Rakowska: - Chcielibyśmy nadal prowadzić tę klasę. Uważamy, że ten
eksperyment w pełni się powiódł.
Tworzenie klas dla superuzdolnionych popiera Maciej Osuch, rzecznik praw
ucznia z Biura Rzecznika Praw Obywatelskich: - Nie każda segregacja jest
czymś złym. Jeśli w szkole równie intensywnie pracuje się z pozostałymi
klasami, to nie widzę w tym nic nagannego. Podobne grupy tworzy się np. w
Niemczech i merytorycznie ma to sens.
Komentują dla Gazety:
Bożena Uścińska, psycholog
Uśrednione tempo przekazywania wiedzy męczy bardzo zdolne dzieci. Nudzą się,
przeszkadzają. W imię czego uzdolnieni uczniowie mieliby chodzić do zwykłej
klasy? To jest marnowanie wybitnych talentów. Równość to dla mnie możliwość
rozwijania uzdolnień każdego dziecka. Lepsze powinny mieć szansę nauki w
dobrej grupie. Ze słabszymi powinno się pracować intensywniej. Wszystko, co
wybiega ponad normę, powinno być traktowane indywidualnie.
Katarzyna Korpolewska, psycholog społeczny
Jestem za tym, żeby powstawały miniszkoły dla geniuszy. Ale nigdy nie poprę
idei specjalnych klas w normalnych szkołach. Jeśli tworzymy getto
superzdolnych, przeciętne dzieci nie mają szans, żeby się podciągnąć. To jest
niesprawiedliwe. Nawet nauczyciele inaczej funkcjonują wśród uczniów, którzy
właściwie nie muszą się starać, bo wszystko łatwo im przychodzi. Dzieci w
takiej elitarnej klasie nie uczą się relacji społecznych, a jedynie
utwierdzają się w swojej wyjątkowości. Umacnia się ich indywidualizm, a
przecież kiedyś będą musiały żyć w normalnym świecie. W szkole tworzy się
bariera między tymi zdolnymi i tymi mniej zdolnymi. A to już jest sytuacja, w
której jedne dzieci czują się gorsze od drugich. To jest chore i
niedopuszczalne.