brun_on_ten
11.07.25, 17:06
Nazbierało mi się trochę elektroniki do wyrzucenia więc jako prawilny obywatel pojechałem.
No powiedzmy... już mi tam oczko latało czy czegoś z sentymentu nie wypatrzę do renowacji. Nie na handel - dla siebie.
No nie.
Pytam kierowniczki czy bywa sprzęt "hifi" z PRL. Bardzo rzadko. To co, dzwonić co jakiś czas? Nie, bo i tak nie możemy wydać. A na wymianę czy za jakąś opłatą? Nie i uj! Przepisy!!!
Cóż, że najwyraźniej przepisy nie nakładają na kierowniczkę obowiązku sprawdzania plecaka osoby opuszczającej teren, bo swobodnie mogłem w nim mieć nawet oba akurat tam leżące dekodery cyfrowej tv... Nie mówiąc o różnych słuchawkach i innej drobnicy.
Żeby już nie było żadnych wątpliwości - nikt nie ważył oddawanego przeze mnie sprzętu - żeby im się przynajmniej formalnie zgadzały stany wagowe.