Może to w tych smutnych chwilach nie ma znaczenia, ale szukając infa, trafiłem
na ciekawy news na atu2:
" According to a recent report on RollingStone.com, Bono says U2 will do some
recording with Kanye West while everyone is in Australia/New Zealand later
this month. "
Cóż, w zapewne z wiadomych powodów nie dojdzie to na razie do skutku, ale
istotne jest, że są takie plany. Kiedy niedawno na czacie wspomniałem, że U2
być może zaangażują Kanye Westa ( dla niezorientowanych - bodaj największa
obecnie hiphopowa gwiazda na świecie, jego ostatni album " Late Registration "
zbiera wszędzie ekstatyczne recenzje - m.in. srebrny medal za 2005 rok na
Pitchforku ) w charakterze producenta kolejnej płyty ( to na razie zbyt daleko
idący wniosek, ale po prostu taka wolna myśl mi przyszła w związku z paroma
wypowiedziami Bono ), to ja się będę cieszył, zostałem zwyzywany i poproszony
o opuszczenie przybytku

A ja się będę serio cieszył. Pamiętam jak
rozmawialiśmy z Peteremnurkiem po premierze HTDAAB, że wszystko fajnie, ale
znowu to samo - i że zespołowi potrzebny jest teraz solidny kop w tyłek od
nowego, młodego, zdolnego, utalentowanego, perspektywicznego, mającego wizję i
umiejącego ją przeforsować producenta, ponieważ staruchy Eno i Lanois nie mają
im już nic nowego do zaproponowania ( niby był też Jacknife Lee, ale
najwyraźniej zabrakło mu osobowości - bo nie wniósł kompletnie niczego. A
Flood też już niemłody i niechętny ). Każdy kto słyszał " Late Registration "
i ma otwarte uszy i głowę, wie, że Kanye West naprawdę może kimś takim być.
Oczywiście, nie mówię, że nie myślę o tym bez obaw - ale czas już naprawdę coś
ruszyć. Zresztą w ogóle sprowokowało mnie to do przemyśleń na temat odbioru
muzyki U2 po latach itd. które może kiedyś przedstawię. Jak na razie - jestem
zdecydowanie na " tak ", bierzcie Westa, i jak tylko Cyan/Siam/Sain
wyzdrowieje, kończcie trasę, i róbcie z nim płytę. Nieważne czy to będzie
hiphop, czy coś innego, niech to będzie po prostu arcydzieło.