homosovieticus EWOLUCJONIZM- cd 10.10.04, 10:36 całosć; www.kul.lublin.pl/efk/hasla/e/ewolucjonizm.html Odpowiedz Link Zgłoś
homosovieticus FREUDYZM - cd 10.10.04, 10:38 całosc: www.kul.lublin.pl/efk/hasla/f/freudyzm.html Odpowiedz Link Zgłoś
yossarian18 Zabobon marksizmu wg o. J. M. Bocheńskiego 10.10.04, 12:06 www.datapolis.pl/grzes/marks.htm Mam na dysku całą książkę o. Bocheńskiego, tylko, że już nie pamiętam skąd ściągnąłem. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Marian Re: Zabobon marksizmu wg o. J. M. Bocheńskiego IP: *.gdynia.mm.pl 10.10.04, 12:27 Mozesz podać tytuł? Będę wdziecznym :) Odpowiedz Link Zgłoś
yossarian18 Re: Zabobon marksizmu wg o. J. M. Bocheńskiego 10.10.04, 12:31 Gość portalu: Marian napisał(a): > Mozesz podać tytuł? > Będę wdziecznym :) Józef Maria Bocheński, "100 zabobonów", oczywiście. Chyba stąd ściągnąłem, poszukaj w dziale pobierz: www.genealogiapolska.pl/index.php?option=com_frontpage&Itemid=1 Odpowiedz Link Zgłoś
yossarian18 Re: Zabobon marksizmu wg o. J. M. Bocheńskiego 10.10.04, 12:39 www.genealogiapolska.pl/index.php?option=com_remository&Itemid=65&func=search To chyba będzie to:) Odpowiedz Link Zgłoś
homosovieticus Prośba do Marynata i i innych poważnie czsami 06.03.05, 10:37 piszących. Zamieszczajcie w tym wątku mądre i pożyteczne posty, pozwalające młodym ludziom otrzasnąć się od propagandowego fałszu. Odpowiedz Link Zgłoś
homosovieticus Prośba do Marynata i i innych poważnie czasami 06.03.05, 14:48 homosovieticus napisał: > piszących. > Zamieszczajcie w tym wątku mądre i pożyteczne posty, pozwalające młodym ludziom > > otrzasnąć się od propagandowego fałszu. Odpowiedz Link Zgłoś
homosovieticus Re: Prośba do szukajacych prawdy 24.03.05, 17:31 Zamieszczajcie w tym wątku mądre i pożyteczne posty, pozwalające młodym ludziom > > otrzasnąć się od propagandowego fałszu. Odpowiedz Link Zgłoś
yossarian18 Prawda o Guernice 24.03.05, 21:57 tg Fałszywy tytuł Obraz Pabla Picasso "Guernica" należy do najbardziej znanych na świecie obrazów. Mało kto jednak wie, że Picasso namalował ten obraz, zanim jeszcze baskijskie miasteczko zostało zniszczone. Hiszpański "rząd ludowy" zamówił go u malarza, aby zdobił on hiszpański pawilon na paryskiej wystawie światowej w 1937 roku. Tam też obraz został wystawiony, ale jako "Wezwanie przeciwko wojnie", mimo iż nie znajduje to żadnego uzasadnienia w tematyce obrazu. Już przed laty Brytyjczyk Herschel B. Chipp, a po nim Francuz Gerald Messadie udowodnili, że tematem obrazu nazywanego popularnie "Guerniką" jest walka byków (tauromachia) i że obraz nie ma nic wspólnego ze zniszczeniem baskijskiego miasteczka ani w ogóle z wojną. Wiadomo dziś, że Picasso za swój obraz otrzymał okrągłą sumkę od "rządu ludowego". Nie są znane żadne protesty malarza przeciw fałszywemu tytułowi obrazu i jego propagandowemu wykorzystaniu. tg Od redakcji: Dodajmy, że sama Guernica nie została bynajmniej zniszczona przez Niemców ani przez zwolenników Franco, a przez "słuszne" wojska republikańskie, które przed wycofaniem się z miasteczka puściły je z dymem. Do dziś wszakże tysiące naiwniaków, podziwiając obraz Picassa, pobudzają swe święte oburzenie "faszystowskim bestialstwem". "Przez dziesięciolecia wpajano nam, że niewielkie miasto w kraju Basków - Guernica - zostało bestialsko zbombardowane w czasie hiszpańskiej wojny domowej przez niemiecki Legion Condor. Rozkaz o ataku miał wydać sam generał Francisco Franco, chcąc sterroryzować Basków i złamać ich wolę walki. W wyniku akcji miało zginąć ponad 2.000 mieszkańców. Utrzymywano również, że w mieście nie było żadnych obiektów o znaczeniu militarnym ani republikańskich żołnierzy. Guernica miała więc służyć jako poligon doświadczalny dla niemieckiego lotnictwa szykującego się do wojny. 26 kwietnia 1937 r. rzeczywiście był sądnym dniem w Guernice. Najpierw 21 niemieckich samolotów, ze słynnego Legionu Condor, w asyście 3 samolotów włoskich, przeprowadziło nalot na miasto, atakując tory kolejowe, fabryki broni oraz most. Część bomb spadła na dzielnice mieszkaniowe, wywołując niewielkie pożary. Później rozpętało się piekło: miasto zostało podpalone przez wycofujące się oddziały republikańskie. Niemal całkowicie spłonęły trzy dzielnice mieszkalne. Wycofujący się baskijscy rewolucjoniści oszczędzili tylko jedną dzielnicę miasta, mającą historyczne znaczenie dla Basków. Niezależni obserwatorzy z różnych krajów (w tym korespondent "Polski Zbrojnej" Wolicki) potwierdzali, że miasto zostało zniszczone przez wycofujących się republikanów. Badania archiwalne prowadzone po II wojnie światowej wykazały fałszywość wersji głoszonej przez lewicę. Między innymi udowodniono, że dokonano jednego nalotu na cele strategiczne, a nie wielu na dzielnice mieszkalne, jak głosiła propaganda. Hiszpański historyk Ramon Salas Larrazbal wykazał, że w całym Kraju Basków od nalotów i ostrzału artyleryjskiego zginęło ok. 500 osób, podczas gdy republikanie utrzymywali, że w samej tylko Guernice było ponad 2.000 ofiar. Ponadto analiza technicznych możliwości lotnictwa w 1937 r. pokazała, że niemożliwe było precyzyjne zbombardowanie trzech dzielnic miasta bez naruszenia czwartej. Naloty dywanowe stosowano dopiero w ostatniej fazie II wojny światowej. Za podpaleniem i zniszczeniem Guerniki przez republikanów przemawia także fakt, iż wcześniej postąpili podobnie z pogranicznym miastem Irun, zalewając je naftą i benzyną z urządzeń strażackich, a następnie podpalając. Starano się przy tym oszczędzać domy należące do działaczy lewicowych. Fałszywą wersję wydarzeń w baskijskim miasteczku rozsławił obraz Pabla Picassa pt. "Guernica", namalowany na zamówienie rządu Frontu Ludowego na wystawę światową w Paryżu w 1937 r. Zastanawiająca jest gorliwość z jaką komuniści i socjaliści na całym świecie rozgłaszali zbrodnię popełnioną w tym nieszczęsnym mieście. Szczegółowe badania zadały kłam oficjalnie obowiązującej do dziś (!) wersji wydarzeń. Cóż, zbrodnie komunistów bywają często pobłażliwie traktowane. Nie jedyny to przypadek, że odpowiedzialnością za ludobójstwo komunistyczne obarczano wszystkich, tylko nie sprawców. Wystarczy wspomnieć chociażby Katyń... Zbigniew Hadrych" Odpowiedz Link Zgłoś
yossarian18 Crozier 24.03.05, 22:08 Jako historyk wojny domowej w Hiszpanii przyczynił się także do obalenia mistyfikacji propagandysty Kominternu, Willi`ego Munzenberga, o rzekomym bestialskim zbombardowaniu bezbronnej ludności cywilnej w Guernice. Jest przeto postacią szczególnie znienawidzoną przez lewicowców, nazywających go „obsesyjnym, skrajnie prawicowym fanatykiem”. kkwl.webpark.pl/slownik/crozier.htm Odpowiedz Link Zgłoś
homosovieticus MUSIMY BYĆ ŚWIADOMI CO NAM ZAGRAŻA 15.05.05, 07:55 (GG) -Grzegorz Górny rozmawia z głównym doradcą Prezydenta Putina - Aleksandrem Duginem (AD)na temat Rosyjskiej polityki zagranicznej i zwiazanej z nią sytuacji Polski. To ważny tekst, pozwalający zrozumieć meandry rosyjskiej polityki wobec Polski i cele naszych wewnętrznych osrodkółw walki z KATOLICYZMEM. Mówiac w wielkim skrócie, chodzi o to, żebyśmy porzucili swoją TOŻSAMOŚĆ. Polęcam wszystkim ,którzy chcą lepiej zrozumiec polityczne aspekty wyboru nowego Papieża- Benedykta XVI-stego ( Bawarczyka )oraz programy i poczynania krajowych partii liberalno -lewicowych oraz środowisk "intelektualnych" skupionych wokół Gazety. (...) GG - Zawsze upatrywaliśmy w tym największe dla nas niebezpieczeństwo: przyjacielski sojusz Niemiec i Rosji. AD - To nasze zadanie. Zjednoczyć się z Niemcami i stworzyć potężny blok kontynentalny. GG- Co wówczas z Polską? AD- My Rosjanie i Niemcy rozumujemy w pojęciach ekspansji i nigdy nie będziemy rozumować inaczej. Nie jesteśmy zainteresowani po prostu zachowaniem własnego państwa czy narodu. Jesteśmy zainteresowani wchłonięciem, przy pomocy wywieranego przez nas nacisku, maksymalnej liczby dopełniających nas kategorii. Nie jesteśmy zainteresowani kolonizowaniem tak jak Anglicy, lecz wytyczaniem swoich strategicznych granic geopolitycznych bez specjalnej nawet rusyfikacji, chociaż jakaś tam rusyfikacja powinna być. Rosja w swoim geopolitycznym oraz sakralno-geograficznym rozwoju nie jest zainteresowana w istnieniu niepodległego państwa polskiego w żadnej formie. Nie jest też zainteresowana istnieniem Ukrainy. Nie dlatego, że nie lubimy Polaków czy Ukraińców, ale dlatego, że takie są prawa geografii sakralnej i geopolityki. Polska musi wybrać: albo tożsamość słowiańska, albo katolicka. Rozumiem, że ciężko jest oderwać jedno od drugiego, ale to nieuniknione. Hitler też nie mógł walczyć na dwa fronty, musiał wybierać: albo z Anglią przeciwko Rosji, albo z Rosją przeciwko Anglii, tak jak mu radził Haushofer. Ale Hitler nie chciał wybierać. "Nie chcę się rozerwać, chcę pozostać samym sobą" - powiedział i rozpoczął wojnę na dwa fronty. Pogrążył przez to Niemcy, 20 milionów Rosjan i ładny kawał świata. I po co? Żeby McDonald otwierał teraz swoje bary w Berlinie, żeby upadł Związek Radziecki i żeby wszędzie stacjonowali żołnierze NATO. Tożsamość Niemiec była wtedy dla Hitlera tak ważna, że nie chciał wybierać. Tak samo Polska musi wybierać, tożsamość nie jest ważna. Jeśli Polska będzie się upierać przy zachowaniu swojej tożsamości, to nastawi wszystkich wobec siebie wrogo i po raz kolejny stanie się strefą konfliktu. Są narody, które umieją rozszerzyć się do rozmiarów cywilizacji. Tracą wówczas swoją tożsamość, rasę, czasami nawet język, ale to jest ryzyko, jakie trzeba podjąć, jeżeli chce się być imperium. Takie są Stany Zjednoczone, taka jest Rosja. Polska nie umiała stworzyć własnej cywilizacji i musi dokonać wyboru. Myślę, że istnieje jeszcze możliwość, byście dokonali normalnego wyboru, tzn. bizantyjskiego. Wymaga to wiele odwagi, nonkonformizmu, nietypowych form działania, jakichś skinheadów, anarchistów, mistyków. Polski chaos przeciw polskiemu porządkowi. GG - Słowem, z Pana punktu widzenia korzystne są wszelkie działania antykatolickie w Polsce? AD - Dokładnie tak. Trzeba rozkładać katolicyzm od środka, wzmacniać polską masonerię, popierać rozkładowe ruchy świeckie, promować chrześcijaństwo heterodoksyjne i antypapieskie. Katolicyzm nie może być wchłonięty przez naszą tradycję, chyba że zostanie głęboko przeorientowany w kierunku nacjonalistycznym i antypapieskim. Gdyby w Polsce działała loża w rodzaju irlandzkiej Złotej Jutrzenki, której liderzy, np. William Butler Yeats czy Maud Gonne, z jednej strony byli katolikami, z drugiej zaś - fanatycznymi okultystami zainspirowanymi kulturą celtycką, to można mieć jakąś nadzieję. Tacy ludzie mogliby rozkładać katolicyzm od wewnątrz i przeorientowywać go w kierunku bardziej heterodoksyjnym, a nawet ezoterycznym. Moi znajomi w Polsce mówią mi zresztą, że są u was takie grupki, mające związek z telemizmem czy dorobkiem Alistaira Crowleya. (...) cała rozmowa: www.niniwa2.cad.pl/rosja10.htm Odpowiedz Link Zgłoś
homosovieticus dialogować z plopli to prawdziwa rozkosz 07.08.05, 23:30 DIALOG. Wyrażenie greckie, znaczące to samo co “rozmowa", “dyskusja", niekiedy z naciskiem na lepsze poznanie jakiegoś przedmiotu, jako celem. Dialog nie ma więc sam w sobie nic szczególnie tajemniczego ani “filozoficznego". Niestety niektórzy egzystencjaliści zrobili z dialogu prawdziwy zabobon. Według nich dialog jest w życiu ludzkim czymś zasadniczym, “głębokim" i niezmiernie ważnym. Jeden taki filozof powiada, że praca ludzka jest dialogiem, jako że ludzie rozmawiają w czasie pracy. Równie dobrze mógłby twierdzić, że palenie fajki jest dialogiem, skoro ludzie przy paleniu fajki rozmawiają. Szczególnie rozpowszechniony zdaje się być zabobon, zgodnie z którym religia byłaby dialogiem. To twierdzenie jest o tyle zadziwiające, że Bóg rozmawiał być może z Abrahamem i z prorokami, ale jako żywo nie rozmawia ze zwykłymi wierzącymi. Jeśli więc religia jest dialogiem, to chyba tego samego rodzaju, co rozmowa dziada z obrazem w piosence polskiej: “przemówił dziad do obrazu, a obraz do niego ani razu". Chodzi więc o oczywisty zabobon. Nie wydaje się, by dialogiczny zabobon był jak dotąd rozpowszechniony w masach, ale spotyka się go nieraz u kaznodziei, dziennikarzy, intelektualistów i tym podobnych. Jednym z jego głównych źródeł jest zapewne doktryna egzystencjalistyczna, według której człowiek istnieje tylko wtedy, gdy się “komunikuje" z kimś innym. Ale jeśli prawdą jest, że nasze pojęcia są związane ze słowami, a słów używamy właśnie w dialogu, nie wynika z tego wcale, by człowiek nie mógł istnieć - i to bardzo intensywnie - bez żadnej wymiany myśli z innymi. Faktem jest w każdym razie, że wielcy ludzie dokonywali nieraz największych rzeczy - a więc i istnieli najbardziej intensywnie - w samotności. Ale dialogiczny zabobon odpowiada, rzecz jasna, ludziom słabym, którzy potrzebują innych, bo nie czują się dość silni, by samemu stawiać czoła życiu. Tacy słabeusze przyjmują zabobon o dialogu z wielkim entuzjazmem Dochodzi do tego dalsza przyczyna: kole-ktywizm*, przesadny nacisk na społeczeństwo: wmawia się stale w ludzi, że są niczym bez społecznego zaplecza, a więc i bez dialogu. Odpowiedz Link Zgłoś
homosovieticus Mozna takze rozmawiać o tolerancji, wszak plopli 08.08.05, 04:37 wie na czym polega zabobon telerancji i nigdy mu nie ulega, ponieważ wszyscy wiedzą ,że tolerancja to tyle co znoszenie. Nazywamy “tolerancyjnym" człowieka, który toleruje, to jest znosi innych, ich poglądy, ich sposób życia itp. Tolerancja jest wypróbowanym sposobem współżycia w łonie tego samego społeczeństwa różnych grup ludzi, różniących się pod względem światopoglądu*, względnie zasadniczych tez politycznych. W tej dziedzinie tolerancja jest pożyteczną dyrektywą ustrojową. Ale z tą tolerancją związanych jest kilka zabobonów. Jeden z nich polega na pojmowaniu tolerancji jako reguły bezwzględnej, od której nie ma wyjątków. Wtedy rozumie się przez tolerancję także znoszenie kogoś, kto obraża innych, ich uczucia itp. Skądinąd niektórzy pojmują tolerancję tak szeroko, że żądają znoszenia nawet tych, którzy chcą siłą obalić tolerancyjny ustrój. Mamy wtedy do czynienia z dwoma zabobonami: żadna tolerancja nie uprawnia nikogo do obrażania innych, a tolerancja, która toleruje swoich własnych wrogów, nie może się ostać. Stąd niektóre konstytucje, np. konstytucja Republiki Federalnej Niemiec, zawierają przepis pozwalający rządowi zabronić działalności partii, której zasady i praktyka są sprzeczne z tolerancyjnymi zasadami tejże konstytucji. Na tej podstawie, po otrzymaniu wyroku trybunału konstytucyjnego, zabroniono w Niemczech zarówno partii neonazistowskiej jak i komunistycznej. Inny, znacznie groźniejszy zabobon, to przenoszenie tolerancji z dziedziny światopoglądu do nauki*. Co prawda i w nauce pewna tolerancja jest w zasadzie pożyteczna, bo pozwala na rozwijanie nowych myśli, ale ta tolerancja ma granice. Wprawdzie nie w tym znaczeniu, by zabraniano ludziom bronić poglądów oczywiście fałszywych, względnie sprzecznych ze stanem nauki, ale w tym, że odmawia im się subwencji itp. Oto przykład: gdyby ktoś chciał bronić dzisiaj teorii Pto-lemeusza (według której Słońce obraca się wokoło Ziemi), nikt by mu tego w krajach tolerancyjnych nie zabronił, ale wątpić należy, czy znalazłby instytut astronomiczny, gdzie pozwolono by mu wykładać to głupstwo, a tym mniej fundusz naukowy, który finansowałby jego “badania". Powodem przenoszenia tolerancji ze światopoglądu do nauki jest zazwyczaj sceptycyzm*. Patrz: demokracja, nauka, relatywizm, sce Odpowiedz Link Zgłoś