lewy_andy
14.05.10, 21:16
Internauta xennax pisze:
Sytuacja mi sie kojarzy z bajką " O czerwonym kapturku" - Wilk leży w łóżku Babci (wiemy, kto), a reszta, czyli ogół lękliwe stara się dociec prawdy, kto leży w tym łóżku.
Co prawda zgodnie z scenerio do roli leśniczego nie specjalnie mam obsadę i raczej chodzi mi tylko o sam moment bajki, kiedy wilk leży w tym łóżku.
Nie mam żadnych złudzeń, co do natury Pana JK. Teraz powinien nastąpić opis w stylu zimno negatywnym jego politycznej postaci. Sadzę jednak, że problem jest bardziej złożony. Pan JK oprócz charakterystycznego zbioru cech jest piekielnie utalentowanym graczem politycznym, to jest fenomen gry a walka polityczna to jego żywioł. Sam fakt, że mimo wyraźnych cech wodzowskich, pożerania przeciwników, tak oczywistej oczywistości, jaki jest jego cel, no po prostu widocznych gołym okiem, że jest to mega gracz, cały PIS-owski zespół ludzie idzie za nim jak sprawna armia i fanatycznie wykonuje jego polecenia. Ja nie mam żadnych złudzeń, co do natury wilka i dla mnie stanowi pan JK najbardziej realne zagrożenie do powtórki z rozrywki. Pamięć ludzka jest ciągle zawodna i pamięć o horrorze IV RP, o atmosferze trochę rodem z Kafki, szpitalu przemienienia, dla mnie horroru i wmawiania, że białe jest czarne (sic) jakkolwiek, tego się nie da rady opisać.
Pan JK nie kieruje sie ideałami jakimikolwiek, to nie w jego stylu - władza ten meganarkotyk to jest jego cel. Rządzenie, ustawianie pionków, gambitowanie polityczne, generowanie kryzysu wirtualnego, ciągła obłuda i fałsz w stylu Talleyranda. Pan JK to jest megatalent, który tkwi jak czarne memento i może Bóg ma Polskę w opiece, a może jednak kara za grzechy i trzeba się z tym pogodzić.
Od momentu, kiedy został wybrany przez Pana W na liderowanie i kierowanie początkiem reaktywacji pani S ujawnił sie jego talent jakieś polityczne widzenie w 3D, prawdziwy polityczny Avatar. Nie ma bardziej feniksowatej postaci politycznej ostatnich 20 lat, która generuje taką falę zmian.
Można by niejedno napisać o jego kampaniach, ale moim zdaniem jedna jego cech jest prawie doskonała jest to prawdziwy Cesarz Zmiany. Zastygła zupa, w którą on wpadnie zamieni sie w wrzący bulion. Dodatkowym jego atutem jest fakt, że osiąga to przy pomocy sił niepozornych na początku, niedocenianych przez oponentów, opinię publiczną, po czym ni stąd ni zowąd dominuje nad cały placem gry.
Walka z pozycji mniejszości to jego nie tylko domena, to jego arcytalent. Przy nim wydawałoby sie wyłączają się reguły demokracji, ponieważ na krótki moment jest w stanie sfanatyzować ogół, po czym przejmuje władzę (mamy demokrację) i jest Panem. Nic dodać nic ująć, paralele nasuwają sie automatycznie.
Po krótkim okresie zaczadzenia ogół sie budzi, patrzy na około na kacu, ale niestety zmiana juz zaszła, karty są rozdane. Sytuacja obecna to copy - paste z 2005 tylko a rebours. Wtedy PO patrzyła ze zdumieniem jak polityczny aliant PIS kopie ją poniżej pasa i wszyscy się z tym zgadzają. Problem PO jest jej czas reakcji, ale nie tylko, bo przede wszystkim problemem PO jest pan JK. PO pewnych rzeczy robić nie wypada ( jak na imieninach u cioci), lub " nie tak umawialiśmy się " a w międzyczasie pan JK już dawno przygotował kilka niemiłych niespodzianek dla PO w swoim piekielnie skutecznym politycznie dwuznacznym stylu, którego Pan JK jest arcymistrzem.
Rządy Pana JK mogą okazać się ku zaskoczeniu wszystkich miłe i fajne, bo wilk może być miły, zawsze możemy tak zakładać. Ale tak samo zakładali pobożnie życzeniowo Francuzi i nie chcieli umierać za Gdańsk. Jeżeli Pan JK wygra, będziemy mieli znów sytuację, w której uwierzymy słowom wilka o jego owczej naturze a realia jak realia pojawią się same.
Nie wiem czy będzie wtedy będzie miało sens mówić " a nie mówiłem”?