Dodaj do ulubionych

Jacek Kaczmarski, zostanie pamięć i pieśń

10.04.04, 22:55
Sam nie wiem, otwieram ten wątek... bo chciałem tu kilka słów napisać o tym
co znaczyły dla mnie jego pieśni i wiesze. Bez jego przejmującego głosu,
gitary... tyle wspopmnień. Gdy zbiorę myśli wpiszę tu jeszcze trochę słów.
Może w tym wątku będzie ciszej, bez niepotrzebnych wpisów i żartów.
Jak chcesz wpisz też kilka słów, co dla ciebie znaczył jego śpiew...
Obserwuj wątek
    • homosovieticus Re: Jacek Kaczmarski, zostanie pamięć i pieśń 10.04.04, 23:04
      Czasami był jak pokarm
      Dodawał w ciężkich chwilach sił
      Serce odwagą wypełniał
      Dziękował człek Bogu za Jacka
      co z nami był.
      • leszek.sopot Re: Jacek Kaczmarski, zostanie pamięć i pieśń 10.04.04, 23:21
        homosovieticus napisał:

        > Czasami był jak pokarm
        > Dodawał w ciężkich chwilach sił
        > Serce odwagą wypełniał

        > Dziękował człek Bogu za Jacka
        > co z nami był.

        Podnosił z kolan, łzy z twarzy ścierał
        dał duszy zbroję, nadzieję na przyszłość
        prostą puentą historię objaśniał

        Dziękował człek Bogu za Jacka
        co z nami był.
    • iza.bella.iza Re: Jacek Kaczmarski, zostanie pamięć i pieśń 10.04.04, 23:29
      Nie wiem co napisać. Po prostu płaczę.
      Iza
    • Gość: Ty wiesz kto Re: Jacek Kaczmarski, zostanie pamięć i pieśń IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 10.04.04, 23:57
      Parę osób już tam na Ciebie czeka, pozdrów Ich ode mnie.
      Do zobaczenia.
    • leszek.sopot Kilka słów od siebie dla Jacka 11.04.04, 01:31
      Trudno pisać, gdy w oczach łzy a serce boli...
      Od pierwszego spotkania z jego muzyką, a było to jesienią 1980 roku chyba w MKZ
      we Wrzeszczu, chyba w sekretariacie Bożena Rybicka miała taśmę i tam po raz
      pierwszy słuchałem Mury, czy może u Joanny Wojciechowskiej, a może u Wilka,
      może jednak wcześniej, już na strajku w stoczni w sali BHP, ktoś puścił Mury...
      Nie pamiętam kiedy po raz pierwszy go usłyszałem... Pamiętam jednak jak mnie
      zaskoczyły jego pieśni. Nie zdawałem sobie wcześniej sprawy, że można tak
      wspaniale śpiewać o tak ważnych sprawach, że poezja, muzyka i głos Jacka, ale i
      Przemka i Zbyszka, i treść jego pieśni tak głęboko przenikała w duszę, umysł.
      On pomagał mi budować moją wrażliwość na świat i słowo.
      Później cały czas, gdy tworzyliśmy NZS, jego muzyka była razem z nami. Gdy
      trafiła do mnie kaseta z programem "Raj" słuchałem jej bez końca, słowa
      przychodziły, wracały, muzyka i słowa jakoś oplatały skojarzeniami, czarowały
      swą plastyką. Jak byłem zaskoczony gdy Ania powiedziała mi, że widziała
      spektakl Mundzika, do którego trio napisało muzykę a Jacek słowa, że widowisko
      było tak przejmujące, że ona nie zapamiętała muzyki. Jak więc to musiało być
      niesamowite ten dźwięk i obraz. "Raj" do dziś pozostał dla mnie najważniejszy z
      jego licznych programów. Mam nadzieję, że spotka tam wielu dobrych ludzi,
      którzy mu zawsze wszystkiego najlepszego życzyli. Mam nadzieję, że tam, jeśli
      mnie tam przyjmą, będe mógł słuchać go dalej.
      Po raz pierwszy widziałem Jacka na żywo podczas Przeglądu Piosenki Prawdziwej w
      Hali Olivia. Wielka hala, trzy punkty światła i ich potężny śpiew. To wtedy
      dało takie poczucie i wiarę, że nic nie może nas powstrzymać w dążeniu do
      wolności i w walce o dobro i prawdę. Po raz drugi byłem w tej hali 9 lat
      później na jego pierwszym koncercie po powrocie do kraju. Już inny klimat, już
      nie takie tłumy, ale jak zaczął śpiewać widać było, że prąd przeszedł przez
      ludzi. Na tym koncercie spotkało się wiele osób, które od czasu konspiracji
      zdążyły się już rozjechać po Polsce. Miło było choć przez chwilę zamienić kilka
      słów. Wróciły wspomnienia przy muzyce Jacka.
      Liczyłem, że wygra walkę z rakiem, liczyłem, że specjaliści wyleczą go nie
      tylko z raka ale że będzie mógł dalej śpiewać, choć zapewne nie tym samym
      głosem. Niestety...
      Czasem w stanie wojennym, gdy miało się wszystkiego dosyć, brakowało pieniędzy,
      sił i na studiowanie, i na konspirację, i na dorabianie pieniędzy gdzieś na
      jakiś pracach w stoczni, pomagał Jacek. Pomagała jego "Zbroja" czy "Nasza
      klasa". Dałeś mi Jacku zbroję na ciężki stan wojenny. Na czas gdy tak ważna
      była nadzieja. Pokazałeś mi też w "Wojnie Postu z Karnawałem" w co zamienia się
      odrodzona Polska. Wiem, że nie o takiej chciałeś śpiewać pieśni...
      Piszę te kilka niezdarnych zdań moich wspomnień, wiem, że nie potrafię opisać
      tego co on swym śpiewem zrobił dla mnie i dla innych, dla całego pokolenia, a
      więc i dla Polski. Bo słowa czasem są silniejsze od pałek, kul i krat. Mogli
      nas pokonać, ale nie zdusić naszego ducha. Mieliśmy i dalej niektórzy z nas
      będę mieli swego barda. Nawet jeśliby każdy z nas został sam a tłum przemykał
      bokiem. Można być wiernym marzeniom bez względu na kłamstwa, gdy słucha się
      jego utworów. Każdy to sam rozstrzyga w swoim sumieniu...
      Jacek Kaczmarski: "Dokąd nas zaprowadzisz Panie"
      [...]
      Więc nas zabierz bez tych uśmiechów
      Co dzień rano zostawianych na lustrze
      I bez śniadań, w pośpiechu by zdążyć
      Na kolejny autobus do jutra

      Bo my tu tak do jutra, do zaraz
      Do pierwszego i do wakacji
      Rozliczając geniuszy z geniuszu
      A zjadaczy chleba z kolacji

      Więc już jutro zaprowadź nas, Panie
      Bez bagażu i bólu głowy
      I gdy nic nam na drodze nie stanie
      Spróbujemy zacząć na nowo
      • Gość: bratek Kaczmarski IP: *.biaman.pl / *.elpos.net 11.04.04, 14:10
        Kaseta z festiwalu Piosenki Prawdziwej w Oliwii, nagrana przez kogoś na żywo
        pewnie na jakimś grundigu czy czymś jeszcze bardziej zabytkowym, trafiła do
        moich rodziców.. Byłem wtedy dzieckiem. Kilku piosenek, np. "Obławy" słuchałem
        na okrągło. Pamiętam jeszcze, że kilka lat później pożyczałem ją księdzu, z
        którym mieliśmy religię, bo wydał mi się porządnym człowiekiem, z którym należy
        podzielić się tym małym skarbem.
        Potem kasety Kaczmarskiego - produkowane domową technologią - kupowało się na
        ulicy. To już była końcówka lat 80tych.
        Ale tak naprawdę w latach 90tych o Kaczmarskim już nie pamiętałem. Tzn.
        wiedziałem, że jest, że pisze jakieś książki, mieszka w Australii. Ale nie
        słuchałem jego płyt, tak jak nie robi się wielu rzeczy, o których wiemy, że po
        prostu są, dostępne w każdej chwili. Wystarczyło mi, że Kaczmarski był, tak jak
        parę innych ikon z tamtego czasu, kiedy o ludzi z charakterami było trudno, ale
        jeśli już się zdarzali, to byli prawdziwie niezłomni.
        I nagle to moje przekonanie, że pewne rzeczy, pewne osoby nie przemijają,
        runęła. Kaczmarski znikł. Pewnie odgrzebię stare kasety i posłucham, bo cóż
        innego pozostaje do zrobienia?
        Dość pisania, zupełnie nie umiem zebrać myśli.




    • katarsis Dlaczego Kaczmarski wyjechał z Polski? 11.04.04, 01:45
      Przed wyjazdem na jednym z kościołów warszawskich swoje postulaty przybijając -
      dając wyraz niezadowoleniu 'obrotem spraw'?

      Miałam raz przyjemność z Kaczmarem. Wpis mi złożył do książki Jerofiejewa, ale
      treść zachowam dla się.

      Akurat tak się złożyło, że znów doskonale 'podjęte tematy' wpisały się w
      forumowy kontekst wypowiedzi. Nawet dziś z rodziną o nim rozprawialiśmy, a tu
      masz. Ręka nam go odjęła zaraz po powrocie z Pasji. Brakuje słów. Reszta to
      tylko metafory.




      • leszek.sopot Tyle co wiem o niemożności jego powrotu 12.04.04, 19:33
        katarsis napisała:

        > Przed wyjazdem na jednym z kościołów warszawskich swoje postulaty
        > przybijając - dając wyraz niezadowoleniu 'obrotem spraw'?

        Jacek w 1981 roku wyjechał razem z Gintrowskim i Łapińskim do Francji na
        koncerty. W grudniu obaj Jego przyjaciele wrócili do kraju by przesunąć terminy
        koncertów. Do Francji nie zdążyli wrócić. Jacek Kaczmarski po wybuchu stanu
        wojennego zaangażował się w życie emigracji i publicznie potępiając
        Jaruzelskiego zamknął sobie drobę powrotu. Na rzecz "S" bardzo dużo koncertował
        w Europie i USA. Po podjęciu pracy w 1984 r. Wolnej Europie nie mógł wrócić
        nawet po ogłoszeniu amnestii i tzw. zakończeniu stanu wojennego.
        • Gość: Gość który wyszedł Re: Tyle co wiem o niemożności jego powrotu IP: *.chello.pl 12.04.04, 21:05
          Katarsis pytała chyba o wyjazd do Australii...
          • katarsis Re: Tyle co wiem o niemożności jego powrotu 12.04.04, 21:50
            Gość portalu: Gość który wyszedł napisał(a):

            > Katarsis pytała chyba o wyjazd do Australii...

            Zgadza się. Chodziło mi o ten drugi wyjazd w 1995r. Była słynna taka sprawa, że
            Kaczmar przybił na drzwiach jednego z kościołów warszawskich (chyba w
            nawiązaniu do Lutra) swoje postulaty, w których ku zgorszeniu gawiedzi znalazł
            się i ten poświęcony legalizacji marihuany.
            • leszek.sopot Re: Tyle co wiem o niemożności jego powrotu 12.04.04, 22:39
              katarsis napisała:

              > Gość portalu: Gość który wyszedł napisał(a):
              >
              > > Katarsis pytała chyba o wyjazd do Australii...
              >
              > Zgadza się. Chodziło mi o ten drugi wyjazd w 1995r. Była słynna taka sprawa,
              że
              >
              > Kaczmar przybił na drzwiach jednego z kościołów warszawskich (chyba w
              > nawiązaniu do Lutra) swoje postulaty, w których ku zgorszeniu gawiedzi
              znalazł
              > się i ten poświęcony legalizacji marihuany.

              Z tego co kojarzę, Jacek już mieszkał w Australi kiedy zrobił tę prowokację z
              postulatami. Było to podczas jednej z jego wizyt w Polsce w 1998 r. kiedy to
              przystąpił do Ruchu Świadomej Tolerancji. W tezach Kaczmarski postulował,
              legalny dostęp do miękkich narkotyków, ”ponieważ tłamsi ich szara
              rzeczywistość”. Zalecał dzieciom kontestowanie autorytetu rodziców. A
              warszawskiej młodzieży szkolnej - strajk. W kilka dni później wycofywał się z
              pomysłu. Nazwał to "Akcja tolerancja". Później wycofał się z tej inicjatywy
              mówiąc, że zabrnął w ślepą uliczkę.
        • leszek.sopot Re: Tyle co wiem o niemożności jego powrotu 12.04.04, 21:39
          - Zbliżamy się do 13 grudnia i decyzji pozostania na Zachodzie.
          - Tak, wówczas Rada Państwa decydowała czy Mikołajska wyjedzie, czy nie.
          Zdecydowała, że nie. Przemek i Zbyszek oczywiście też nie przyjechali. Koncert
          się odbył z ogromnym sukcesem, ale niestety, już o 5 rano dowiedzieliśmy się o
          stanie wojennym. I właśnie stąd bierze się moje pozostanie na Zachodzie. Prócz
          kilku działaczy ? byłem jakby takim najbardziej publicznym przedstawicielem
          Związku. Natychmiast, nazajutrz dosłownie, zaczęły się rozmowy na temat
          stworzenia Komitetu Poparcia ?Solidarności". Dla mnie było oczywiste, że muszę
          się w to włączyć. Poza tym po jakimś tygodniu zaczęli z Polski wracać
          zagraniczni studenci, z którymi miałem kontakt. Ze wszystkich ich relacji
          wynikało, że powinienem zostać na Zachodzie i robić to, co robię, a potem się
          zobaczy. Po pół roku pracy w Komitecie ?Solidarności" w Paryżu, Seweryn
          Blumsztajn podsunął mi myśl, że może lepiej by było, gdybym zamiast angażować
          się w sprawy biurowe (siedzenie przy telefonie, czy jeżdżenie po wiecach
          związkowych po całej Francji) ? podróżował po świecie do środowisk polonijnych
          i śpiewał, zagrzewał do boju oraz opowiadał ludziom, którzy nigdy nie widzieli
          Polski Ludowej, a tym bardziej ?Solidarności", jak to naprawdę było. I od tego
          czasu, tj. od wiosny '82 roku robię to do dzisiaj. Poza tym w maju lub
          czerwcu '82 zwrócił się do mnie Zdzisław Najder z propozycją współpracy z
          Radiem Wolna Europa w postaci kwadransu wypowiedzi autorskiej do młodych ludzi
          w Polsce. Zgodziłem się i przez półtora roku byłem współpracownikiem RWE. Po
          prostu gdziekolwiek byłem, w USA, w Kanadzie, (mieszkałem wtedy w Paryżu), czy
          na koncertach, przesyłałem swoje kwadranse lub przyjeżdżałem do Monachium i
          nagrywałem je. Natomiast w marcu '84 roku przyjąłem etat i od tego czasu jestem
          w Monachium.
          fragment wywiadu z Jackiem dla czasopisma "Przekaz" nr l, kwiecień 1985 r
    • stefan4 Jacek Kaczmarski 11.04.04, 04:54

      Szkoda łez, bracia, i czasu na żałość,
      przed nami stoi zadanie nieproste,
      bo w tym ognisku, co nam serca grzało
      zgasł plomień, ale żar wielki pozostał.

      Weźmy po iskrze, niech nas parzy w trzewiach,
      niech nam nie daje zbyt spokojnie zasnąć,
      niech się rozjarzy w przyszłości zarzewie--
      tyle możemy mieć z niego na własność.

      A potem idąc drogą swoich marzeń
      baczmy by śladów ciepła nie uronić.
      Może się kiedyś okazja nadarzy
      zebrać te iskry i rozdmuchać w płomień . . .

      - Stefan
      • leszek.sopot Drogi Stefanie, my dzieci wolności, bezdomne psy 12.04.04, 19:41
        stefan4 napisał:

        > Szkoda łez, bracia, i czasu na żałość,
        > przed nami stoi zadanie nieproste,
        > bo w tym ognisku, co nam serca grzało
        > zgasł plomień, ale żar wielki pozostał.
        >
        > Weźmy po iskrze, niech nas parzy w trzewiach,
        > niech nam nie daje zbyt spokojnie zasnąć,
        > niech się rozjarzy w przyszłości zarzewie--
        > tyle możemy mieć z niego na własność.
        >
        > A potem idąc drogą swoich marzeń
        > baczmy by śladów ciepła nie uronić.
        > Może się kiedyś okazja nadarzy
        > zebrać te iskry i rozdmuchać w płomień . . .
        > - Stefan

        "Włóczędzy"

        Wchodzimy z twarzami zdrowymi od mrozu,
        Siadamy przy ogniu tańczącym z radości,
        Ścieramy z nadgarstków odciski powrozów,
        Wołamy o wino o chleb i tłustości,
        Spod ścian patrzą na nas w milczeniu miejscowi
        Napięci na wszystko gotowi.
        Wchłaniamy łapczywie wielkimi kęsami,
        Łykamy alkohol aż warczy nam w grdykach,
        Bekniemy czasami, pierdniemy czasami,
        Aż z ław w ciepło wzbija się woń wędrownika
        I płynie pod ścian miejscowych, jak ręka
        Co mówi – przestańcie się lękać.
        Śpiewamy piosenki o drodze i pracy,
        O braku pieniędzy i braku miłości,
        Podnoszą się ze snu miejscowi pijacy,
        Słuchają oczami rozumnej przeszłości,
        Ktoś wstanie, podejdzie, zapyta – kto my?
        - My dzieci wolności, bezdomne psy.
        Przysiądą się stawiać i pytać nieśmiało
        Gdzie dobrze, gdzie lepiej, a gdzie pieniądz rośnie?
        I plączą się cienie pod niską powałą
        I coraz jest ciaśniej i duszniej i głośniej,
        Bo oto włóczędzy z przeszłością swą mroczną
        Dla ludu się stają wyrocznią.
        Mówimy o wojnach w dalekich krainach,
        Zmyślamy bogactwa zdobyte, stracone
        ,Słuchają, jak mszy, dolewają nam wina,
        I dziewki przysiądą się też, ośmielone,
        Do ognia dorzuci przebiegły gospodarz:
        Noc długa korzyści mu doda.
        Rozgrzani, snujemy niezwykłą opowieść
        Zazdroszcząc im tego, że tacy ciekawi
        ,Choć mają, co każdy powinien mieć człowiek,
        A za – byle co – już gotowi zastawić
        By włóczyć się, szukać i błądzić, jak my
        I żyć bez pór roku, bez nocy i dni.
        Pijemy i każdy już ma coś na oku
        –Ten nocleg w piekarni, ten pannę piersiastą;
        Świt znajdzie nas znowu za miastem na stoku,
        Gdzie nikt tak naprawdę nic nie ma na własność,
        A im pozostanie piosenka i sny:
        „My dzieci wolności, bezdomne my psy”...

        Jacek Kaczmarski, 18.12.1992
    • Gość: Kagan Re: Jacek Kaczmarski, zostanie pamięć i pieśń IP: 213.199.192.* 11.04.04, 10:13
      Nie moge mu darowac tego, ze pomimo iz mial zagwarantowana darmowa opieke
      medyczna w Australii (Medicare) i USA (jako b. agent CIA), to zbieral od
      naiwnych Polakow pieniadze na swe leczenie... I tak to ideal Solidarnosci
      dosiegnal juz nie tyle bruku, ale rynsztoka... :(

      • Gość: Gość który wyszedł Re: Jacek Kaczmarski, zostanie pamięć i pieśń IP: *.chello.pl 11.04.04, 21:28
        forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=28&w=11922809
      • p.a.d.a.l.c.o.w.a Jacek Kaczmarski, zostanie pieśń i pamięć 11.04.04, 22:17
        Gość portalu: Kagan napisał(a):

        > Nie moge mu darowac tego, ze pomimo iz mial zagwarantowana darmowa opieke
        > medyczna w Australii (Medicare) i USA (jako b. agent CIA), to zbieral od
        > naiwnych Polakow pieniadze na swe leczenie...

        A mi smutno, ze go juz nie ma ( non omnis moriar! ),.... ale takze smutno mi,
        ze konsekwentnie odmawiał poddania sie operacji chirurgicznej, choć tylu
        kompetentnych lekarzy własnie TO w mu w raku krtani zalecało. :((
        • homosovieticus Re: Jacek Kaczmarski, zostanie pieśń i pamięć 12.04.04, 03:09
          p.a.d.a.l.c.o.w.a napisała:

          > Gość portalu: Kagan napisał(a):
          >
          > > Nie moge mu darowac tego, ze pomimo iz mial zagwarantowana darmowa opieke
          > > medyczna w Australii (Medicare) i USA (jako b. agent CIA), to zbieral od
          > > naiwnych Polakow pieniadze na swe leczenie...
          >
          > A mi smutno, ze go juz nie ma ( non omnis moriar! ),.... ale takze smutno mi,
          > ze konsekwentnie odmawiał poddania sie operacji chirurgicznej, choć tylu
          > kompetentnych lekarzy własnie TO w mu w raku krtani zalecało. :((

          Wolał umrzeć, niż stracić bezpowrotnie nadzieję na dalsze śpiewanie.
        • Gość: Kagan Re: Jacek Kaczmarski, zostanie pieśń i pamięć IP: *.e-loko.pl 12.04.04, 12:14
          Zal mu bylo szmalu, wyszedl z niego zydek, i tyle...
          • homosovieticus Re: wyszedł z Niego Żydek 12.04.04, 13:04
            Gość portalu: Kagan napisał(a):

            ) Zal mu bylo szmalu, wyszedl z niego zydek, i tyle...


            Chciałem Ci przypomnieć Kaganie, że ta nieliczna stosunkowa nacja przysporzyła
            swiatu proporcjonalnie najwieksza ilosc wybitnych ludzi.Zobacz jak to wyglada
            wsród Noblistów:
            Czternaście milionów Żydów stanowi zaledwie 0,2% populacji świata. Tak mało, a
            tak wiele uczyniło:

            --------------
            • homosovieticus Re: wyszedł z Niego Żydek cd 12.04.04, 13:06

              1967 rok --) Hans A. Bethe (urodzony w USA)
              - "za współudział w teorii reakcji nuklearnej,
              szczególnie za odkrycia
              energii powstającej w gwiazdach"
              1969 rok --) Murray Gell-Mann (urodzony w USA)
              - "za wkład pracy wniesiony w stworzenie
              klasyfikacji elementarnych
              cząstek i ich wzajemnych interakcji"
              1971 rok --) Dennis Gabor (urodzony na Węgrzech)
              - "za inwencję w stworzeniu metody holograficznej"
              1972 rok --) Leon N. Cooper (urodzony w USA)
              - "za łączny wkład w stworzenie teorii super
              przewodzenia, szczególnie
              stworzenie teorii BCS"
              1973 rok --) Brian David Josephson (urodzony w Wielkiej Brytanii)
              - "za teoretyczne przewidzenie właściwości super
              prądów w tunelach
              doświadczalnych
              1975 rok --) Benjamin Roy Mottelson (urodzony w USA)
              - "za odkrycie powiązań pomiędzy grupowym ruchem
              a pojedyńczym
              ruchem w atomach i rozwój teorii
              struktur atomowych nukleid"
              1976 rok --) Burton Richter (urodzony w USA)
              - "za pionierską pracę w odkrywaniu twardych
              elementarnych
              cząsteczek nowego rodzaju"
              1978 rok --) Arno Allan Penzias (urodzony w Niemczech)
              - "za odkrycie mikropromieniowania kosmicznego,
              poniżej radiacji"
              1978 rok --) Peter L. Kapitsa (urodzony w Rosji)
              - "za inwencję i odkrycia w dziedzinie fizyki
              wysokich temperatur"
              1979 rok --) Stephen Weinberg (urodzony w USA)
              - "za rozwój teorii słabej jedności i interakcji
              elektromagnetycznej
              pomiędzy elementarnymi cząsteczkami"
              1979 rok --) Sheldon L. Glashow (urodzony w USA)
              - "za rozwój teorii słabej jedności i interakcji
              elektromagnetycznej
              pomiędzy elementarnymi cząsteczkami"
              1988 rok --) Leon Lederman (urodzony w USA)
              - "za metodę promienia neutronowego i odkrycia w
              dziedzinie
              neutrinów"
              1988 rok --) Melvin Schwartz (urodzony w USA)
              - "za metodę promienia neutronowego i odkrycia w
              dziedzinie
              neutrinów"
              1988 rok --) Jack Steinberger (urodzony w Niemczech)
              - "za metodę promienia neutronowego i odkrycia w
              dziedzinie
              neutrinów"
              1990 rok --) Jerome I. Friedman (urodzony w USA)
              - "za pionierskie badania skoncentrowane na
              rozszerzaniu się
              elektronów przed protonami i
              neutronami, oraz za stworzenie
              modela kwarka"
              1992 rok --) Georges Charpak (urodzony w Polsce)
              - "za inwencję i rozwój cząstek detektorów"
              1995 rok --) Frederick Reines (urodzony w USA)
              - "za odkrycie neutrinów"
              1995 rok --) Martin L. Perl (urodzony w Rosji)
              1996 rok --) David M. Lee (urodzony w USA)
              - "za odkrycia super płynów w helu-3"
              1997 rok --) Claude Cohen-Tannoudji (urodzony w Algierii)
              - "za rozwój metod chłodzenia i łapania atomów z
              światła laseru"
              2000 rok --) Zhores I. Alferov (urodzony w Rosji)
              - "za podstawową pracę w technologi informacji
              oraz komunikacji"
              2003 rok --) Vitaly L. Ginzburg (urodzony w Rosji)
              - "za pionierskie odkrycia w teorii super
              przewodników i super płynów"

              --------------
              • homosovieticus Re: wyszedł z Niego Żydek cd +1 12.04.04, 13:14

                1970 rok --) Bernard Katz (urodzony w Niemczech)
                - "za odkrycia odnośnie układu nerwowego
                człowieka"
                1970 rok --) Julius Axelrod (urodzony w USA)
                - "za odkrycia odnośnie układu nerwowego
                człowieka"
                1972 rok --) Gerald Maurice Edelman (urodzony w USA)
                - "za odkrycie struktury chemicznej antyciał"
                1975 rok --) David Baltimore (urodzony w USA)
                - "za odkrycie powiązań pomiędzy wirusami i
                genetycznym materiałem
                komórek"
                1975 rok --) Howard Martin Temin (urodzony w USA)
                - "za odkrycie powiązań pomiędzy wirusami i
                genetycznym materiałem
                komórek"
                1976 rok --) Baruch S. Blumberg (urodzony w USA)
                - "za odkrycie mechanizmu rozprzestrzeniania się
                infekcji chorób"
                1977 rok --) Rosalyn Sussman Yalow (urodzony w USA)
                - "za rozwój badań radioimunologicznych hormonów"
                1977 rok --) Andrew V. Schally (urodzony w Polsce)
                - "za odkrycie produktów hormonów"
                1978 rok --) Daniel Nathans (urodzony w USA)
                - "za odkrycie ograniczeń enzymów i ich
                zastosowania w molekularnej
                genetyce"
                1980 rok --) Baruj Benacerraf (urodzony w Wenezueli)
                - "za odkrycie struktur genetycznie
                zdeterminowanych mających
                zastosowanie w regulacji
                immunologicznych reakcji"
                1984 rok --) Cesar Milstein (urodzony w Argentynie)
                - "za teorię odnoszącą się do systemu
                immunologicznego"
                1985 rok --) Michael Stuart Brown (urodzony w USA)
                - "za odkrycie regulacji metabolizmu
                cholestrerolu"
                1985 rok --) Joseph L. Goldstein (urodzony w USA)
                - "za odkrycie regulacji metabolizmu
                cholestrerolu"
                1986 rok --) Stanley Cohen (urodzony w USA)
                - "za odkrycie czynników wzrostu"
                1986 rok --) Rita Levi-Montalcini (urodzona w USA)
                - "za odkrycie czynników wzrostu"
                1988 rok --) Gertrude B. Elion (urodzona w USA)
                - "za odkrycie ważnych zasad stosowania lekarstw"
                1989 rok --) Harold E. Varmus (urodzony w USA)
                1991 rok --) Erwin Neher (urodzony w USA)
                1991 rok --) Bert Sakmann (urodzony w USA)
                1993 rok --) Richard J. Roberts (urodzony w USA)
                1993 rok --) Phillip Sharp (urodzony w USA)
                1994 rok --) Alfred G. Gilman (urodzony w USA)
                - "za odkrycie G-protein i ich roli w komórkach"
                1994 rok --) Martin Rodbell (urodzony w USA)
                - "za odkrycie G-protein i ich roli w komórkach"
                1995 rok --) Edward B. Lewis (urodzony w USA)
                1997 rok --) Stanley B. Pruisner (urodzony w USA)
                - "za odkrycie prionów - nowej biologicznej
                zasady infekcji"
                1998 rok --) Robert F. Furchgott (urodzony w USA)
                - "za odkrycie tlenku azotu jako sygnałów molekuł
                w systemie naczeń
                krwionośnych"
                2000 rok --) Eric R. Kandel (urodzony w Austrii)
                - "sygnał transdukcji w systemie nerwowym"
                2000 rok --) Paul Greengard (urodzony w USA)
                - "sygnał transdukcji w systemie nerwowym"
                2002 rok --) Robert H. Horvitz (urodzony w USA)
                - "za odkrycia w genetycznej regulacji rozwoju
                organów i
                programowania śmierci komórek"
                2002 rok --) Sydney Brenner (urodzony w Południowej Afryce)
                - "za odkrycia w genetycznej regulacji rozwoju
                organów i
                programowania śmierci komórek"

                --------------
                • homosovieticus Re: wyszedł z Niego Żydek cd +2 12.04.04, 13:16



                  1966 rok --> Nelly Sachs (urodzony w Niemczech)
                  1976 rok --> Saul Bellow (urodzony w Kanadzie)
                  1978 rok --> Isaac Bashevis Singer (urodzony w Polsce)
                  1981 rok --> Elias Canetti (urodzony w Bułgarii)
                  1987 rok --> Joseph Brodsky (urodzony w Rosji)
                  1991 rok --> Nadine Gordimer (urodzony w Południowej Afryce)
                  2002 rok --> Imre Kertesz (urodzony na Węgrzech)

                  --------------
                  • homosovieticus Re: wyszedł z Niego Żydek cd +3 12.04.04, 13:18
                    Resztę sam uzupełnij !!
                    Zbrodniarzy wybitnych ta nacja równiez dodtarczyła nie mało.
                    • Gość: homo Garść wiedzy o Jacku , Jego życie , korzeniach itd IP: *.gdynia.mm.pl 13.04.04, 09:38
                      www.rzeczpospolita.pl/gazeta/wydanie_040413/kultura/kultura_a_2.html?k=on;t=2004041320040413
                  • Gość: Kagan Re: wyszedł z Niego Żydek cd +2 IP: 213.199.197.* 14.04.04, 16:43
                    Begin byl zdaje sie zamieszany w syjonistyczny terroryzm... :(
                • Gość: Kagan Re: wyszedł z Niego Żydek cd +1 IP: 213.199.197.* 14.04.04, 16:44
                  Przeciez zydzi to ponad 50% komitetu rozdajacego owe noble...
            • Gość: Kagan Re: wyszedł z Niego Żydek IP: 213.199.197.* 14.04.04, 16:47
              Komitet noblowski jet opanowany przez amerykanskich zydow, stad te noble dla
              zydkow. Gospodarka ChRL rozwija sie najszybciej na swiecie do kilkunastu lat, a
              noble z ekonomii wciaz dostaja ekonomisci z USA, co nie radza sobie z problemem
              bezrobocia czy zadluzenia zagranicznego USA. Tyle warte te nagrody, co komitet,
              co je rozdaje... :(
          • Gość: Gość który wyszedł Re: Jacek Kaczmarski, zostanie pieśń i pamięć IP: *.chello.pl 12.04.04, 13:05
            Jacek Kaczmarski, zostanie pieśń i pamięć, zostanie miłość.

            A po Kaganie?

            www.dialog.org/art_pl/szymb.html
      • leszek.sopot Nalej ojcu, gardło spłucz, Ucz się na Polaka - ucz 12.04.04, 20:03
        Można rózne przykre rzeczy o każdym wypisywać. Najpewniej zależy to od tradycji
        domowej i wyznawanych ideałów. Jacek napisał o pewnej polskiej tradycji w
        piosence "Dobre rady Pana Ojca" - przeczytaj, posłuchaj, napisał taż "Źródło
        wszelkiego zła", także i ją posłuchaj. Proszę cię jednak, w tym miejscu nie
        pisz więcej takich rzeczy, które obrażają nie tylko jego pamięć, ale i innych,
        którzy są smutni, że Jacek odszedł od nas...

        Dobre rady Pana Ojca

        Słuchaj młody ojca grzecznie
        A żyć będziesz pożytecznie.
        Stamtąd czekaj szczęśliwości,
        Gdzie twych przodków leżą kości.
        Nie wyjeżdżaj w obce kraje,
        Bo tam szpetne obyczaje.

        Nalej ojcu, gardło spłucz,
        Ucz się na Polaka - ucz.
        Bo tam szpetne obyczaje.

        One Niemce i Francuzy
        Maja pludry i rajtuzy.
        Niechrześcijańską miłość głoszą
        I na wierzchu jajca noszą.
        Pyski w pudrach i w pomadkach,
        Wszy w perukach, franca w zadkach.

        Nalej ojcu, gardło spłucz,
        Ucz się na Polaka - ucz.
        Bo tam szpetne obyczaje.

        Cudzoziemskich ksiąg nie czytaj,
        Czego nie wiesz - księdza pytaj.
        Ucz się siodła, szabli, dzbana,
        A poznają w tobie pana.
        Z targowiska nie bierz złota -
        To żydowska jest robota.

        Nalej ojcu, gardło spłucz,
        Ucz się na Polaka - ucz.
        Bo tam szpetne obyczaje.

        Twoja sprawa - strzec Ojczyzny,
        Czyli własnej ojcowizny.
        Nie wiesz, gdzie się czai zdrada -
        Uczyń zajazd na sąsiada.
        Jak już musisz być w stolicy
        Patrz co robią politycy.
        Na elekcjach dawaj kreskę
        Nie za słowa, a za kieskę.

        Nalej ojcu, gardło spłucz,
        Ucz się na Polaka - ucz.
        Bo tam szpetne obyczaje.

        Bierz od wszystkich z animuszem,
        Dawaj na mszę za swą duszę.
        Bóg cnotliwie czyta chęci
        I zachowa je w pamięci.
        Żeń się młodo, dzieci rób
        By miał kto o twój dbać grób.
        Tu przez wieki twoje dziady
        Dały nauk tych przykłady.
        Tu przez wieki twoje wnuki
        Nie przypomną tej nauki.

        Nalej ojcu, gardło spłucz,
        Ucz się na Polaka - ucz.
        Bo tam szpetne obyczaje.

        Taką stoi Polska racją
        Na pohybel innym nacjom!

        Jacek Kaczmarski, 06.01.93
    • Gość: piotr Re: Jacek Kaczmarski, zostanie pamięć i pieśń IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 11.04.04, 12:05
      Ten kraj mógł być inny, wiedziałeś o tym już w 1989 roku, gdy zwątpiłeś w tych
      co śpiewali "Mury". Niestey dawni przyjaciele w coraz większej odległości się
      mijają, każdy jeden ciągnie w swoją strone, zdradzają swojej ideały i
      przyjacielowi są gotowi nóż w plecy wsadzić

      "Zwątpienie"

      Co nas obchodzić mogłoby w tym kraju,
      Gdzie przyjaciele z dala się obchodzą -
      Czy się wrogowie starzy dogadają,
      Kogo pogodzą a komu dogodzą.

      Na co się jeszcze obrażać w ojczyźnie
      Przeobrażonych i po obrażanych,
      Gdzie, jeśli ktoś cię przez przypadek liźnie -
      To, by otworzyć - nie zaleczyć - rany.

      Czego na Boga pragnąć móc nad Wisłą,
      Co nie jest jeszcze marzeniem spragnionych?
      Fatamorgana - nazywa się "przyszłość",
      Źródła w oazach - strute, lub strzeżone.

      Kogo wśród swoich bliźnich nienawidzić
      Uszlachetniając podłość przez nienawiść,
      Gdy się nienawiść brzydzi, tym co widzi
      I w bezsilności - nudzi, a nie dławi.

      Z kim porozmawiać wśród prawnuków Skargi,
      Dla których słowo, nie myśl - to rozmowa?
      O chórze marzą roztrzepane wargi
      Internowane w gadających głowach.

      Kogo potępiać i czym, jeśli stempel
      Zastąpił tępe ostrze potępienia
      I - bezszelestnie żeby iść z postępem
      Trzeba udzielać hurtem rozgrzeszenia?

      Komu dać miłość w cieniu Jasnej Góry,
      Gdzie wszyscy tak ukochani boleśnie,
      Że blizny wiary są bliznami skóry
      Próbując żywym przyswoić nieszczęście.

      Co zdradzić jeszcze w państwie Targowicy
      Gdy komuniści też krzyczą o zdradzie
      I próżne plany państwowej mennicy
      Żeby srebrniki były wciąż na składzie.

      Jak wierzyć szczerze w narodu świątyni,
      Gdy na sztandarach - aksjomaty wiary
      Po wyszywane są nićmi złotymi,
      A dusza warczy, gdy widzi sztandary.

      Kogo wynosić pod niebo Lechitów,
      Gdzie tylu było dziwnie wyniesionych
      I braknie brązu dla nowych pomników
      Wśród tylu starych - jeszcze nie strąconych.

      Jak żyć w tylekroć zdobytym Muzeum
      Gdzie nieżyjący życia się trzymają
      Wbrew rozsądkowi śpiewając "Te Deum"
      By ich coś wreszcie obeszło w tym kraju

      Jacek Kaczmarski
      03.03.1989
      • Gość: piotr a zegar z wahadłem liczy kłamstwa IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 11.04.04, 12:16
        "Zegar"

        Krzyczący -Wolność! - kręcą pęta
        Krzyczący - Męstwo! - drżą ze strachu
        Kto wola - Pamięć! - nie pamięta
        Krzyczącym - Łaska! - śni się szafot.
        - Mądrość - odmienia język durnia
        - Uczciwość - sławi sprzeniewierca
        O spokój apeluje furiat
        O dietę z warzyw - ludożerca.

        W nakręcanym codziennie zegarze
        Wskazówki dawno odpadły
        A ciężary nieznanych wydarzeń
        Na dwoje wróżą z wahadła...

        Krzyczącym - Siła! - głos się łamie
        Krzyczący - Wierność! - pozdradzali
        Kto woła - Prawda! - zwykle kłamie
        Krzyczący - Wielkość! - tacy mali
        - Jawność! - obwieszcza glos z ukrycia
        Żądają reguł gry - szulerzy
        Głosują Śmierć - obrońcy życia
        Do Wiary wzywa - kto nie wierzy.

        W nakręcanym codziennie zegarze
        Wskazówki dawno odpadły
        A ciężary nieznanych wydarzeń
        Na dwoje wróżą z wahadła...

        O Godność woła upodlony
        O Skruchę - pycha strojna w ornat
        O Ciszę - kto w ruch wprawia dzwony
        O Honor - skroń kuloodporna.
        - Ja! - piszczy w ciżbę wprasowany
        - My! - kto się własnych boi dążeń
        Ten co czci Miłość - niekochany
        Kto ma Nadzieję - pętlę wiąże.

        W nakręcanym codziennie zegarze
        Wskazówki dawno odpadły
        A ciężary nieznanych wydarzeń
        Na dwoje wróżą z wahadła.
        Gdy zapętli się czasu nić -
        Zacznie bić...

        Jacek Kaczmarski
        10.08.97
    • leszek.sopot Będzie ciąg dalszy 11.04.04, 14:50
      Tak, był on i były jego pieśni. Nie do pomyślenia było, że może go zabraknąć,
      tak jak nie myśli się, że może zabraknąć najbliższej, ukochanej osoby.
      Na stypie trącamy się tu kieliszkami ku twojej pamięci. Struny twojej gitary
      wciąż brzęczą, zbudowaliśmy Arkę, wysiedliśmy na zniszczonej ziemi, rozeszliśmy
      sie po świecie. Noe zostawił swoje dzieci, mamy żyć normalnie. Ech, historia
      długa, życie krótkie...

      "Ciąg Dalszy"

      A kiedy umrze ostatni obrońca,
      Co o zasadach pojęcie miał jeszcze -
      Będziemy modły wznosili złowieszcze
      Do słońca.

      Opór w nas przyśnie niewypowiedziany,
      To znaczy taki, jakby go nie było.
      Wbrew woli będzie powietrze koiło
      Nam rany.

      Cisza nastanie w naszych dusz kopalni,
      Lśnić nieodkryte będą złote żyły.
      Staniemy światu twarzą w twarz - bez siły, Normalni.

      I piasek ulgi - cudzej - nas przysypie,
      Że oczy piorunami już - nie łzawią.
      W domu żałoby goście też się bawią -
      Na stypie.

      Jacek Kaczmarski, 23.3.1987
    • iza.bella.iza Re: Jacek Kaczmarski, zostanie pamięć i pieśń 12.04.04, 01:24
      "Nie mów do pustej ściany

      ale krzycz do słońca

      nawet grzech czasem dobry

      jeśli grzechem nie chce być do końca"


      Ksiądz Twardowski to napisał, w tym roku - 2004. Pewnie nie myślał wtedy o
      Jacku, a może...

      • leszek.sopot "Rozmowa" z Izą... 12.04.04, 19:19
        iza.bella.iza napisała:

        > "Nie mów do pustej ściany
        >
        > ale krzycz do słońca
        >
        > nawet grzech czasem dobry
        >
        > jeśli grzechem nie chce być do końca"
        >
        >
        > Ksiądz Twardowski to napisał, w tym roku - 2004. Pewnie nie myślał wtedy o
        > Jacku, a może...

        "Rozmowa"

        Pan śpiewał, świat widzi ponuro
        Wciąż tylko o stosach i grobach
        Pan wiesza poddanych torturom
        Głos Pana to wieczna żałoba
        Przetrwają, Pan za złe ma murom
        A mnie się to życie podoba

        Proszę Pani, ja życie lubię
        W jego prawdzie i jego złudzie
        Ale człowiek dąży ku zgubie
        Wiedzieć o tym nie chcą ludzie

        Właśnie ludzie, niech Pan pomyśli
        Starczy im prawdziwych przepaści
        A najgorsze jeszcze się przyśni
        W cierpieniu wszyscy są właśnie
        Pan mówi, że życie to czyściec
        A oni pragneliby baśni

        Proszę Pani, przecież to robię
        Opowiadam baśnie choć smutne
        Kim by był niepojętny człowiek
        Bez braci Grimm prawdy okrutnej

        Właśnie prawda, po co Pan pyta
        Obcy Panu brak wątpliwości
        To Pan śpiewa, co Pan przeczyta
        Po prostu świat w książkę uprościli
        Pan gra, kiedy wszechświat zgrzyta
        Pan przeczy człowieczej miłości

        Proszę Pani, cierpieć się staram
        Proszę spytać żony i dzieci
        Kocham, miłość księga stara
        Którą warto Bogu polecić

        Właśnie Bóg, Pan boga nie lubi
        Ale mówi, że wciąż Go czyta
        W Pańskich trwogach można się zgubić
        Pojąć Pańską sztukę to sztuka
        Pan publicznie z losem się czubi
        Jakaż z tego dla nas nauka

        Proszę pani, proszę nie czekać
        Na nauki, tezy i wnioski
        Jestem egzemplarz człowiek a to znaczy
        Diabli, Czyśćcowy i Boski

        Jacek Kaczmarski, 7.12.1991
    • marekpfef Re: Jacek Kaczmarski, zostanie pamięć i pieśń 13.04.04, 01:37
      Jacek Kaczmarski był wybitnym artystą. Jego śmierć jest ogromną stratą dla polskiej kultury. Dla mnie osobiście jest wielką stratą, jakby odszedł ktoś bardzo mi bliski, kto myślał podobnie jak ja i podobnie odczuwał rzezcywistość. Był odważny, mądry i szczery.
      Ja tu na krótko! Kochani-pozwolicie?
      Przed wami chcę naprawdę szczerze się wysilić!
      To dla was chwila, dla mnie całe życie!
      Nim zniknę-niech pokrzyczę krótką chwilę!

      Co się stało!? Czemu ten reflektor zgasł?
      Kto wyłączył mikrofony mi?
      Gdzie jesteście, kto stąd wyprowadził was?
      Kto zatrzasnął między nami drzwi?!
      Niech chociaż skończę! Bez pointy odchodzicie!
      A ma być śmieszna, najważniejsza, w wielkim stylu!
      I potwa chwilę! Jedną w całym życiu!
      Nim zniknę...niech rozśmieszę was na chwilę!
      Żegnaj Jacku, mnie nietylko zdążyłeś rozśmieszyć ale i wzruszyć.
      • Gość: jack Re: Jacek Kaczmarski, zostanie pamięć i pieśń IP: *.proxy.aol.com 13.04.04, 14:21
        Nie wiem czy byl wielkim artysta.
        Nie to jest najwazniejsze, bo w czym innym polegala sila jego spiewanej poezji.
        Byl najwazniejszym czlowiekiem epoki S, choc byl tylko muzycznym jej tlem.
        Bez jego ballad nie byloby euforii Solidarnosci, ktora wybuchla w narodzie.
        Nie program S, czy jej przywodcy, a jego spiewana poezja byla tym srodkiem i
        spoiwem, ktory wzruszal i zmienial swiadomosc ludzi i bieg historii.
        To jego "Mury" sprawily to, ze wszyscy uczestnicy i swiadkowie tamtych wydarzen
        stanowili i zachowywali dlugo jednosc.
        Zachowam go na zawsze w pamieci.
    • homosovieticus Nie wydają sie wam nasze słowa puste jak życie 13.04.04, 14:26
      www.rzeczpospolita.pl/gazeta/wydanie_040413/kultura/kultura_a_2.html?k=on;t=2004041320040413
      • iza.bella.iza Re: Nie wydają sie wam nasze słowa puste jak życ 13.04.04, 19:40
        Dance Macabre

        Brniemy, brniemy zaciekle

        Dopóki życia staje

        Danym za frajer Piekłem

        Rzadko dostępnym Rajem


        Zazwyczaj się udaje

        Roztrwonić siły i zdrowie

        Jedno, co pozostaje

        To o tej drodze Opowieść


        Na czym zdarłem podeszwy?

        Co z wędrówki rozumiem?

        Czym stał się mój Czas Przeszły?

        - Gadać nie każdy umie


        Ale bełkotu breją

        Karmi sny niespokojne...

        Tych, co gadać umieją

        Mało kto zresztą pojmie


        Są tacy, co pojmują

        (To ich różni od zwierząt)

        Poczęstują, współczują,

        Ale w Opowieść - nie wierzą


        Więc sami brną zaciekle

        Póki im życia staje

        Niezrozumiałym Piekłem

        Nie do pojęcia Rajem


        Jacek Kaczmarski, Osowa 19.08.2003

        Ośmielę się i tak odpiszę:

        Słowa... słowa... słowa...
        Rzeki słów, oceany, morza...
        Ze słów bałwany i wysokie fale
        A sensu w nich mało albo nie ma wcale.

        Nielicznym dałeś ten dar wielki, Boże,
        Który słów odmęty w Słowo zmieniać może
        I niedość, że skąpo talentem obdzielasz,
        To tych, co wybrałeś szybko nam odbierasz!

        Iza, Warszawa 13.04.04


      • leszek.sopot Ostatnie dni Jacka i śmierć 13.04.04, 22:52
        Z "Super Expressu"

        Wierzył do końca
        Antoni Pawlak, dziennikarz, publicysta znał Jacka Kaczmarskiego od 1981 r.
        - Ostatni raz widziałem się z nim tydzień temu. Zaprosił mnie na wspólne
        oglądanie meczu Ligi Mistrzów. On już nie mówił, więc porozumiewał się ze mną
        pisząc na kartce. Pogarszanie się jego stanu zdrowia widoczne było już w
        grudniu. W ostatnim czasie często jeździł do szpitala na przetaczanie krwi.
        Miał też w domu taki specjalny aparat tlenowy, który podłączał sobie do krtani.
        Nazywał to Barem Tlenowym u Jacka. W przyszłym miesiącu mieliśmy wydać tomik z
        jego wierszami. Pieniądze ze sprzedaży miały być przeznaczone na dalsze
        leczenie... - dodaje Pawlak.

        Pozostały poematy
        W piątek wieczorem Jacek Kaczmarski został przewieziony na oddział
        laryngologiczny szpitala na gdańskiej Zaspie. Gdy był w kraju, mieszkał w domu
        swojej narzeczonej Alicji.
        - Jest nam bardzo ciężko. Często jeździliśmy do szpitala. - mówi Alicja,
        towarzyszka życia ostatnich lat. - Po raz ostatni pojechaliśmy w piątek.
        Czułam, że jest przytomny, dawał mi oczyma znaki. Byłam z nim do ostatniej
        chwili. Odszedł we śnie, nie cierpiał. Ostatnio dużo pisał. Książki o swojej
        chorobie nie dokończył. Pisał także poematy. Zanim zdecyduję się, co z nimi
        zrobię, najpierw porozmawiam z przyjaciółmi. Pogrzeba Jacka odbędzie się w
        Warszawie.
    • leszek.sopot uwielbiam czerpać z tego, co daje mi świat... 14.04.04, 01:58
      "Tygodnik Powszechny"
      Chciał żyć pod własnym sztandarem, (Krzysztof Burnetko /2004-04-18)

      Najpierw musiał zmierzyć się z losem artysty w PRL epoki Gierka. Wybór był
      następujący: pełna niezależność, której ceną było zamknięcie w opozycyjnym
      getcie, albo próba gry z władzą w nadziei dotarcia ze swoim przesłaniem do
      większego kręgu odbiorców.

      Mógł funkcjonować poza systemem, wydając swoje piosenki własnym sumptem na
      kasetach nagrywanych w domowych warunkach i poza zasięgiem cenzury - tak
      właśnie wtedy zaczął to robić inny pieśniarz Jan Krzysztof Kelus. Spróbował
      gry: uznał że warto wykłócać się z cenzorami o swoje teksty, bądź pisać je tak,
      by zmylić czujność, skoro da to szansę na występy czy to w klubach studenckich,
      czy na festiwalach, dla ludzi z innych, niekoniecznie opozycyjnych środowisk. Z
      czasem okazało się, że obie te postawy były ważne.
      Potem musiał zmierzyć się z losem narodowego barda. “Mury” były śpiewane na
      strajkach “Solidarności” i Niezależnego Zrzeszenia Studentów, a po 13 grudnia
      1981 w obozach internowania i na podziemnych imprezach. Bestsellerem drugiego
      obiegu stały się kasety z zapisami jego koncertów. Bolał jednak, że przesłanie
      niektórych jego piosenek - teraz już pieśni - jest wypaczane. Choćby
      właśnie “Mury”: choć w istocie przestrzegały przed niebezpieczeństwami, jakie
      niosą wszelkie ruchy masowe, stały się paradoksalnie hymnem największego i
      najważniejszego ruchu w komunistycznej Europie.
      Następnie musiał zmierzyć się z losem emigranta politycznego. Też niełatwym:
      wszystko, co robił i co pisał, każdy koncert i publiczna wypowiedź, były siłą
      rzeczy postrzegane jako element walki z reżimem. Od kiedy zaś zaczął pracować w
      Rozgłośni Polskiej Radia Wolna Europa, mógł wprawdzie znów trafiać do rzesz
      słuchaczy w kraju, ale jego audycje i piosenki - nawet te całkiem abstrahujące
      od doraźnej rzeczywistości, bo dotyczące polskiej mentalności, historii czy
      wręcz ponadnarodowych i ponadhistorycznych kwestii egzystencjalnych - zyskiwały
      niemalże propagandowy wydźwięk. Równocześnie zdawał sobie sprawę, że wbrew
      potocznemu odbiorowi nie jest właściwie ani muzykiem, ani poetą. I nie miał
      takich ambicji. Mówił o sobie, że jest raczej publicystą i trzeźwo zauważał, że
      nie jest to żadne posłannictwo i nie sposób pisaniem zmieniać rzeczywistości.
      Od 1989 r. musiał z kolei zmierzyć się z rolą obywatela swojego już państwa.
      Nie wahał się wtedy mówić niepopularnych prawd - nawet jeśli ceną była utrata
      wielu dotychczasowych wielbicieli. Bycie obywatelem pojmował też jako bardziej
      prozaiczny obowiązek: potrafił choćby przylatywać do Polski z Australii, gdzie
      mieszkał wciąż przez część roku, byle tylko oddać głos w wyborach.
      Musiał wreszcie zmierzyć się z chorobą. Najpierw z alkoholem, potem z rakiem.
      Potrafił otwarcie i odważnie o tym mówić. Z pierwszą chyba po wielu próbach
      wygrał, z drugą się nie udało.
      W 1987 roku mówił krakowskiemu pismu drugiego
      obiegu ,,Promieniści”: ,,Chciałbym, aby mnie postrzegano jako człowieka, który
      pisze, śpiewa, ale reprezentuje wyłącznie siebie. Kiedy przypisuje się mnie czy
      to do mojego pokolenia, czy do epoki »Solidarności«, czy do mitologii
      narodowowyzwoleńczej, to fałszuje się moje piosenki. One nie są o kimś - one są
      o mnie. Nie walczę z żadnym sztandarem, poza tym... uwielbiam czerpać z tego,
      co daje mi świat... podróże, ludzie, alkohol... no życie po prostu”.
      • iza.bella.iza Do Leszka 14.04.04, 15:03
        Leszku!
        Wklejam Ci tu mój post z forum "Kultura". To była moja odpowiedź pewnej Monice.
        Gdybyś ją przeczytał, to może nie napisałbyś tam nad ranem.

        "Pewnych rzeczy po prostu się nie robi. Był czas, kiedy Jacek jeszcze żył, żeby
        wykorzystać jego wypowiedź, jeśli jej w takiej formie udzielił. Teraz nawet
        skonfrontować tego nie można. Jacek osierocił wielu z nas zaledwie w sobotę, a
        już dziś ktoś powołuje się na jego osobę do załatwiania swoich prywatnych
        spraw. Z resztą nie pierwszy to raz, gdy GW wykorzystuje słowa Wielkich
        Zmarłych koniunkturalnie. Gdy odszedł Marek Nowicki GW przypomiała jego
        krytyczną polemikę z Rokitą sprzed lat. Marek nie miał już szans, żeby
        powiedzieć, że spierał się z Rokitą o zupełnie inne sprawy niż afera Rywina.
        Czy przywołanie poparcia Kaczmarskiego dla GW za jego życia oburzyłoby mnie? Na
        pewno nie! Miał Michnik na tyle honoru, żeby się na słowa ciężko chorego nie
        powoływać, a nie miał go teraz, kiedy Jacek już nic nowego nie może powiedzieć?
        I z wiarą w prawdomówność redaktora to nie ma nic wspólnego. Jeśli już, to z
        wiarą w czystość jego intencji i prawdziwość żalu."

        Do tamtego wątku wpisywać się zaczęli tacy, którzy rzeczywiście chcieli tylko
        użyć sobie na Michniku, ale jstem pewna, że autor pierwszego wpisu nie jest za
        to odpowiedizalny. Tak to już jest na forum.
        • rolotomasi O przytulaczkach ś.p. Artystów 14.04.04, 15:53
          Bardzo ładny wątek wspomnieniowy napisał nick SOPOT:)KrzIża<nie pisać tu prywaty

          beło " Był czas, kiedy Jacek jeszcze żył, żeby wykorzystać jego wypowiedź,
          jeśli jej w takiej formie udzielił. Teraz nawet skonfrontować tego nie można.
          Jacek osierocił wielu z nas zaledwie w sobotę, a już dziś ktoś powołuje się na
          jego osobę do załatwiania swoich prywatnych spraw. "

          No właśnie. Niech wykłóca się w swoim -i tylko- imieniu.Bez wsparcia Artysty-|-
          "Pewnych rzeczy po prostu się nie robi."
          • leszek.sopot Do Izy i Rolotomasi'ego 14.04.04, 16:41
            (Przepraszam rolo za kilka poniższych słów prywaty, ale odpowiedzić raczej
            powninienem)
            Pozwólcie, że się trochę wytłumaczę. Gdy wszedłem na ten wątek i zacząłem
            czytać wypowiedzi ludzi to doprawdy poczułem ogromną gorycz i złość. Pierwszy
            wpis otworzył bowiem puszkę pandory. Było pewne, że po tym poście, niby z
            niewinną uwagą o niestosowności pisania w tekście ku pamięci o pewnej
            kontrowersyjnej sprawie, pojawi się następnie wiele jeszcze bardziej
            niestosownych niż michnikowy fragment. Czy autor tego wpisu nie miał wyobraźni,
            czy też specjalnie prowokował do ostrzejszych wypowiedzi? Porównując te wpisy
            do tego co napisał redaktor naczelny nie miałem wątpliwości kto gorzej się
            zachował: Michnik czy autorzy okropnych postów. Ja chciałem jakoś przerwać ten
            łańcuch złości, nienawiści, paszkwilanctwa itd. itp. Może powinienem to napisać
            inaczej, czasem jednak uczucia biorą górę nad dystansem do sprawy. W tym
            wypadku tak było za co przepraszam.
            • iza.bella.iza Re: Do Izy i Rolotomasi'ego 14.04.04, 19:52
              Chyba nie mnie powinieneś przeprosić.
              • leszek.sopot Re: Do Izy i Rolotomasi'ego 14.04.04, 20:06
                Chciałem, ale po przeczytaniu jego odpowiedzi na mój post odechciało mi się...
                • rolotomasi Kaszebsci purtk 14.04.04, 20:19
                  Chopie z SOPOT ! Ty nie przepraszaj,bo nie masz za co !rób swoje-dobrze Ci idzie
                  Stadami to wróble i inne owce- a indywidualność na przedzie-przecie dał przykład

                  Diabeł mój

                  Nie nauczono mnie paciorka,
                  Nigdy nie byłem u spowiedzi,
                  Więc od czupryny do rozporka
                  Niejeden diabeł we mnie siedzi.

                  Prócz tych, co dbają o natchnienie
                  Samopoczucie i rozkosze,
                  Szczególnie tego sobie cenię,
                  Którego w kręgosłupie noszę.

                  Tak mi usztywnił karku kręgi,
                  Że mimo groźby i namowy -
                  Ani kazanie, ani pręgierz
                  Nie zdoła mi pochylić głowy.

                  Nie, żebym nie chciał! Wręcz zazdroszczę
                  Tym, co potrafią ujść zatraty
                  I łączą swe talenty owcze
                  W stada wzajemnej aprobaty.

                  Przez to kalectwo - zdrowych ranię,
                  Na pogodzonych ściągam biedę,
                  Wszelkie zbiorowe pojednanie
                  Obracam w "jedność - minus Jeden",

                  Ani nie bronię się pogardą,
                  Ani nie brudzę się popiołem,
                  Lecz będę żył i umrę - hardo,
                  Chcąc nie chcąc - z podniesionym czołem.

                  Jeżeli hardzi Stwórcę brzydzą -
                  Niech mi odmówi odkupienia.
                  Choć chyba mnie zrozumie, widząc,
                  Że też samotnie trwa w przestrzeniach.

                  Bo czym są moje grzechy małe,
                  Gdy On pokornych ma - miliony.
                  Rzadko Mu głowę zawracałem
                  I tylko - w imię odtrąconych.
                  /JKaczmarski/
                  • leszek.sopot Niektórzy maja uwiąd wyobraźni 15.04.04, 00:02

                    W sopoćkowie to wróble wyginęły, przepędziły je pękate sroki i mewy. Według tej
                    piosneczki nie można być niczyim niewolnikiem, także i wyobraźni.

                    Traktacik o wyobraźni

                    Ma życie stanów rozmaitość:
                    Przesyt, niedosyt, czczość i sytość.
                    Jakość, nijakość, ruch i trwanie,
                    Kwitnienie i obumieranie.
                    Doprawdy - nadmiar mocnych wrażeń,
                    Splątanych ścieżek, przeobrażeń...
                    Szczęściem - ratuje ciągłość jaźni
                    Zbawienny uwiąd wyobraźni.

                    Są zatem tacy, którym za nic
                    Poznania przekraczanie granic,
                    Wiedza, co dzieje się dokoła,
                    Czemu Bóg milczy, Otchłań wota.
                    Ci, kiedy im się zadrżeć zdarzy
                    Liczą na księży lub lekarzy.
                    Żyją szczęśliwi, niepoważni -
                    Zbawienny uwiąd wyobraźni.

                    Inni, choć się nicością sycą -
                    Ufają wszelkim obietnicom,
                    Zaklęciom, czarom i loteriom,
                    Z obrzędem i śmiertelnie serio.
                    Nic to, że co dzień się kaleczą
                    Bo ich nadzieje sobie przeczą:
                    Największa bzdura ich nie drażni -
                    Zbawienny uwiąd wyobraźni.

                    A jeszcze inni - pojęć gracze -
                    Bawią się odwracaniem znaczeń
                    I, niezliczone czerniąc strony,
                    Stawiają domki z kart znaczonych.
                    Rozrywka płocha, życiochłonna.
                    Wolna od zasad, więc bezstronna.
                    Mistrzem jej, kto się głośniej zbłaźni...
                    Zbawienny uwiąd wyobraźni.

                    Jest jeszcze paru, co się błąka
                    Wśród kolumn, po zamierzchłych łąkach.
                    Gdzie z ruin, fresków i witraży
                    Sylabizują - co się zdarzy.
                    Wiedzą, czego nie wiedzą, durnie
                    Więc cierpią dumnie, żyją chmurnie.
                    Płoną na mrozie, marzną w łaźni -
                    Wolni więźniowie wyobraźni.

                    Ci, co się trwożą, co się leczą.
                    Co trwodze i rozumom przeczą,
                    Co zarabiają na żonglerce,
                    Ci, co przez szkiełko patrzą w serce -
                    Spotkają się na miejscu kaźni...
                    Zbawienny uwiąd wyobraźni.

                    Jacek Kaczmarski, 9,9.2001
                    • rolotomasi A niektórzy to> i tak> Jak wszyscy 15.04.04, 01:04
                      " Według tej piosneczki nie można być niczyim niewolnikiem, także i wyobraźni."
                      widzę to inaczej>>
                      Nie mam śmiałości wypowiadać się za poetę, Tym bardziej jednym zdaniem kwitować
                      wiersz cały, więc zacytuję puentę:

                      "Ci, co się trwożą, co się leczą.
                      Co trwodze i rozumom przeczą,
                      Co zarabiają na żonglerce,
                      Ci, co przez szkiełko patrzą w serce -
                      Spotkają się na miejscu kaźni...
                      Zbawienny uwiąd wyobraźni. "
                      /JKaczmarski/

                      Jako jego słuchacz,nie wyznawca,tu zgadzam się-absolutnie! nie ma innego wyjścia
        • Gość: bratek o fałszywej przyzwoitości IP: *.biaman.pl / *.elpos.net 16.04.04, 23:59
          "Ostatni raz rozmawialiśmy dłużej, gdy wybuchła sprawa Rywina i rozpoczęły się
          jadowite ataki na "Gazetę". Jacek, bardzo już chory, zatelefonował i
          powiedział: "Adam, pamiętajcie, że jestem z wami i po waszej stronie. Gdyby
          trzeba było - dysponuj moim nazwiskiem". I jeszcze powtórzył: - Pamiętaj.

          Będziemy zawsze o tym pamiętali, Jacku.

          Jacek był przyjacielem "Gazety Wyborczej". Zaszczycał nas obecnością na naszych
          kolejnych rocznicach. To strasznie gorzkie, że nie będzie go z nami w czasie
          naszego 15-lecia."

          1. Dlaczego z całego wspomnienia Michnika o Kaczmarskim Iza zapamiętała akurat
          najbardziej niezręczną jego część?
          2. Dlaczego Michnik nie miałby pisać tego, co mu powiedział Kaczmarski?
          3. Dlaczego ktoś miałby chcieć konfrontować formę wypowiedzi Kaczmarskiego?
          4. Dlaczego Iza chciałaby i miałaby oceniać, co Michnik może mówić o swoim
          przyjacielu?
          5. Dlaczego szczerość żalu Michniku miałaby budzić wątpliwości, a roztrząsanie
          postawy moralnej Michnika przez Izę tuż po śmierci Kaczmarskiego miałaby być
          fair? Iza może dokopać Michnikowi zawsze i wszędzie, dlaczego więc robi to
          teraz?

          • iza.bella.iza Re: o fałszywej przyzwoitości 17.04.04, 00:31
            Bratku! Rycerzu niezłomny i nieumiejący czytać tekstu ze zrozumieniem!
            Przeczytaj jeszcze raz, może tym razem zrozumiesz. I mów do mnie a nie koło
            mnie, jak masz do mnie pytania. Poza tym Ciebie też bardziej obchodzi Adaś (
            jescze żywy, na szczęście) niż śp. Jacek Kaczmarski. Póki Ty sam jeszcze
            oddychasz, to żyj i daj żyć innym. A lekcje dobrgo wychowania daj najpierw
            sobie, potem innym. Świeć nam przykładem osobistym, będziesz bardziej
            wiarygodny w swoich moralno - wychowawczych pouczeniach.

            forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=28&w=11920879&a=11976905
    • homosovieticus Jak powoli dojrzewa człowiek, tak było 27lat temu 15.04.04, 13:01
      Nie zyje.

      Piosenka o radości życia
      Nie szkodzi że po wódzie ciężka głowa,
      Nie szkodzi że od dymu w płucach rzęch,
      Nie szkodzi że przed ludźmi się nie schowasz,
      Życiem się ciesz - dopóki jeszcze jest.

      Nieważne że po nocach usnąć trudno,
      Nieważne - wyje gdzieś skopany pies,
      Nieważne - gorycz w ustach masz paskudną,
      Życiem się ciesz - dopóki jeszcze jest.

      Gwiżdż na to że Cię wszyscy opuścili,
      Gwiżdż na to że Cię krwawy czeka chrzest,
      Gwiżdż, zwłaszcza że Ci zęby dwa wybili,
      Życiem się ciesz - dopóki jeszcze jest.

      Co z tego że nic nie masz choć się starasz,
      Co z tego że o pewnych sprawach wiesz,
      Co z tego że położą Cię na marach,
      Życiem się ciesz - dopóki jeszcze jest.

      To nic że prawie nie ma czym oddychać,
      To nic że skończyć z Tobą może jeden gest,
      To nic że drzwi otworzą Ci wytrychem,
      Życiem się ciesz - dopóki jeszcze jest.

      To prawda - chcieć to móc - a chce się tyle!
      To prawda że już blisko raju bram!
      Jedno Mnie martwi ( chociaż cieszę się że żyję )


      Komu za taką radość podziękować mam!?

      Jacek Kaczmarski
      1977
      • rolotomasi Kaczmar prozą:O kłopotach z tożsamością, Australia 15.04.04, 17:15
        GW 02-05-1997, ostatnia aktualizacja 10-04-2004 22:47
        O kłopotach z tożsamością pisze z Australii Jacek Kaczmarski.

        " Zajmowanie się w Australii perypetiami polskiej demokracji sprzyja ogólniej-
        szym nieco rozważaniom na temat problemu tożsamości. Stosunkowo wcześnie odkry-
        łem, że jest mnie - wielu, całkiem często różnych i ze sobą sprzecznych.

        Zanim odkrycie to przełożyło się na metodę twórczą, sprawiało mi sporo
        kłopotów. Zupełnie kim innym byłem doznając uniesień przy słuchaniu "Requiem"
        Mozarta, kim innym odbębniając z upokorzeniem w duszy etiudy na pianinie, kim
        innym kopiąc piłkę na podwórzu lub podglądając dziewczęta w szatni. Kiedy
        zacząłem pisać - wcielanie się w postaci historyczne i literackie przyszło w
        naturalny sposób. Byłem więc i jestem poniekąd i w rozpaczliwym, kabotyńskim
        Casanovie Felliniego, i w skazanej na wieczne niezrozumienie Kasandrze, we
        Włodzimierzu Wysockim (niemal do granic samounicestwienia) i - ku własnemu
        zaskoczeniu - w wyrozumiałym z wiekiem Janie Kochanowskim. "
        serwisy.gazeta.pl/kraj/1,34317,2017282.html
        • homosovieticus Re: Kaczmar prozą:O kłopotach z tożsamością, Aust 15.04.04, 17:18
          rolotomasi napisał:

          > GW 02-05-1997, ostatnia aktualizacja 10-04-2004 22:47
          > O kłopotach z tożsamością pisze z Australii Jacek Kaczmarski.
          >
          > " Zajmowanie się w Australii perypetiami polskiej demokracji sprzyja ogólniej-
          > szym nieco rozważaniom na temat problemu tożsamości. Stosunkowo wcześnie
          odkry-
          > łem, że jest mnie - wielu, całkiem często różnych i ze sobą sprzecznych.
          >
          > Zanim odkrycie to przełożyło się na metodę twórczą, sprawiało mi sporo
          > kłopotów. Zupełnie kim innym byłem doznając uniesień przy słuchaniu "Requiem"
          > Mozarta, kim innym odbębniając z upokorzeniem w duszy etiudy na pianinie, kim
          > innym kopiąc piłkę na podwórzu lub podglądając dziewczęta w szatni. Kiedy
          > zacząłem pisać - wcielanie się w postaci historyczne i literackie przyszło w
          > naturalny sposób. Byłem więc i jestem poniekąd i w rozpaczliwym, kabotyńskim
          > Casanovie Felliniego, i w skazanej na wieczne niezrozumienie Kasandrze, we
          > Włodzimierzu Wysockim (niemal do granic samounicestwienia) i - ku własnemu
          > zaskoczeniu - w wyrozumiałym z wiekiem Janie Kochanowskim. "
          > serwisy.gazeta.pl/kraj/1,34317,2017282.html

          A mowołem Wam ,że "kamienie mówić będą"
          A kowale łzy po umarłych lać będą.
          Głupcy nienasyceni.
          • rolotomasi Re: Kaczmar prozą:O kłopotach z tożsamością, Aust 15.04.04, 18:14
            beło "Głupcy nienasyceni." << A Ja> o.Osioł uber Alles !

            wracając do Kaczmara>>

            Księdzu Jankowskiemu po jego kazaniu w kościele św. Brygidy w Gdańsku '95.06.11

            Ja - jestem z Moskwy, proszę księdza;
            Ja, proszę księdza - z Izraela.
            To mnie z kościoła ksiądz wypędza,
            Mnie - od Kościóła ksiądz oddziela.

            Mnie ksiądz obraża i poniża;
            W ludzkie popioły plując słowem
            Podważa sens - jedyny - Krzyża
            W który wciąż może wierzyć - Człowiek.

            Niech księdzu Bóg, Święta Brygida
            Odpuszczą winę w swej dobroci.
            Ja - Polak - Rosjanina, Żyda
            Przepraszam za to, co ksiądz głosi.
            '95.06.14
            /JKaczmar./
        • leszek.sopot Ja - Diabeł Kulawy, ja - marcowy kocur 15.04.04, 18:58
          Przypowieść na własne czterdzieste czwarte urodziny (za A.R. Lesage'em)

          Odkrywca rynsztoków, rynien, gzymsów, dachów,
          Bywalec pałaców, sypialnianych puchów.
          Sam sobie sekretem, pychą i postrachem,
          Nikomu nie winien łaski, ni posłuchu -
          Przemierzam wytrwale odcienie ciemności.
          Zaglądam do okien, w szklane książki światła:
          Rozumiem bezsenność - bękart bezsenności,
          Gdy - chcąc nie chcąc - cudza bierze mnie za świadka.
          Ale nic jej po mnie: sam zmagam się z nocą
          Ja - Diabeł Kulawy, ja - marcowy kocur.

          Za biurkiem polityk zaczernia arkusze
          Tak gęsto, że nie wie już sam - kiedy kłamie.
          W rozkosze zamienia słowami katusze.
          Bezsenność ambicji usypia mu pamięć.
          Szyba mu podsuwa zaszczytne odbicie:
          W aureoli sierści zimne źródła źrenic.
          - Patrzcie! Dla was nie śpię, kiedy wszyscy śpicie!
          Beze mnie, niewdzięczni, jesteście zgubieni!
          Zatem nic mu po mnie. Mam ja własną dumę
          I pyszną namiętność skłóconą z rozumem.

          Sen szczuje cygarem bystry finansista:
          Planuje na jutro miłosierne ciecie.
          Które krew z ofiary wypuści do czysta,
          Korzystne dla wszystkich kończąc przedsięwzięcie.
          Dostrzega za oknem stworzenie kulawe
          I z nieużywanym droczy się sumieniem:
          Zwycięża się w ciszy. Klęska kocha wrzawę,
          Śledź lubi cebulę, a pieniądz - milczenie.
          Zatem nic mu po mnie. Mam ja własny rewir,
          Gdzie świat się sprowadza do łupu i trzewi.

          Za snem tęskniąc pisarz przytula butelkę.
          Tak, jakby spirytus mógł mu dodać ducha.
          Stówa - kiedyś wielkie - stały się niewielkie;
          Choćby wykrzyczanych - mato kto dziś słucha.
          Gołębie śpią w gniazdach z własnego guana.
          Na szybie pysk koci jak księżyc się chwieje...
          Marzył o wolności i wolność mu dana
          Po to, by odebrać silę i nadzieję.
          Zatem nic mu po mnie. Mam ja własne mroki
          I własną samotność nie cierpiącą zwłoki.

          Za tym oknem para parzy się zajadle.
          Dysząc ciszą, żeby dzieci nie słyszały.
          Czwórka śpi za drzwiami w ślepych kociąt stadle.
          Ona w trwaniu harda, on w żądzy wytrwały.
          I modlą się w przerwach, modlą o dobrobyt,
          Bardziej, niźli sobie, ufając ciemnościom.
          Modlą się do Boga by z nędzy wydobył,
          Bo nędza żyje żądzą, jak życie - miłością.
          Zatem nic im po mnie; gdy chcica mnie chwyta
          O niczym nie myślę, o bogów nie pytam.

          A tutaj, w tym oknie, śmierć żyje samotna
          Karmiona resztkami winy i radości.
          Przechodzę bezgtośnle obok tego okna
          Nim przyjdzie litosne dotknięcie nicości.

          Zrodzony ze spazmu pierwszego dnia wiosny,
          Cały poskręcany w instynkty i zmysły -
          Obwieszczam kocicy swój skowyt miłosny.
          Ostrzegam kocura sykiem nienawistnym.
          Ja sam byłem bogiem! Wyrocznią człowieczą.
          Posłańcem czarownic, cwanym Behemotem!
          Dziś - obszar swej władzy - znaczę wrzącą cieczą.
          Bo tyle mam istnień, że nie dbam - co potem.

          Co, kiedy, dlaczego, gdzie, za co i po co...
          Świadek nieskończonych potyczek z niemocą.

          Jacek Kaczmarski, 1.3.2001
    • Gość: homo Doktorat z Kaczmarskiego bardzo proszę!! IP: *.gdynia.mm.pl 15.04.04, 19:01
      www.kaczmarski.tawerna.art.pl/tworczosc/gajda.html
    • leszek.sopot Pogrzeb: 24 kwietnia, g. 12.00, Powązki 16.04.04, 22:04
      W Gdańsku msza święta za duszę Jacka Kaczmarskiego odbędzie się w katedrze
      oliwskiej w niedzielę 18 kwietnia o godz. 10

      Modlitwa
      Jeśli nas Matka Boska nie obroni
      To co się stanie z tym narodem?
      Codzienne modły wiec zanoszę do niej
      By ocaliła nas przed głodem
      Przed głodem ust, którym zabrakło chleba
      Przed głodem serc, w których nie mieszka miłość
      Przed głodem zemsty, której nam nie trzeba
      Przed głodem władzy, co jest tylko siła
      Jeśli nas Matka Boska nie obroni
      To co się stanie z Polakami?
      Codzienne modły wiec zanoszę do niej
      By ocaliła nas przed nami
      Nami, co tona, tonąc innych topią
      Co marzą, innym odmawiając Marzen
      Co z głowa w pętli jeszcze noga kopia
      By ślad zostawić na kopniętej twarzy
      Jeśli nas Matka Boska nie obroni
      To co się stanie z Polakami?
      Codzienne modły wiec zanoszę do niej
      By ocaliła nas przed nami

      Jacek Kaczmarski
    • stefan4 Re: Jacek Kaczmarski, zostanie pamięć i pieśń 17.04.04, 13:48

      Za nami rozpacz, nadzieja i burze,
      i ciężar, który karki nam rozgniatał.
      Przed nami ciągnie się gościniec w kurzu,
      płonie pożogą, co nam huczy w głowach.
    • leszek.sopot Pamiątkowe wpisy dla "ważniejszych" 23.04.04, 11:34
      Jakiś chichot historii? Pierwsi w księdze pamiątkowej upamiętniającej Jacka
      Kaczmarskiego wpisali się Lech Wałęsa, członkowie "S", Janusz Śniadek,
      prezydent Gdańska, biskup Gocłowski. Niestety, tą księgą posłużono się chyba po
      to, by niektórzy mogli upamiętnić siebie.
      serwisy.gazeta.pl/kraj/1,34309,2035987.html
    • leszek.sopot Kukliński kontra Kaczmarski w Gdańsku? 23.04.04, 11:50
      Czasem nie można wytrzymać gdy się jest świadkiem jakiegoś absurdu i chichotu
      historii. Władze Gdańska postanowiły jednocześnie nadać jednej ulicy imię płk.
      Kuklińskiego a drugiej Jacka Kaczmarskiego. Przy czym, ta pierwsza, jak
      tłumaczy doradca prezydenta, to nie ma być byle jaka ulica - musi być ona jedną
      z ważniejszych w mieście. O Kaczmarskim się nie myśli, która to ma być ulica
      mają zadecydować mieszkańcy w sondzie internetowej...
      Jak można urządzać zabawę internetową w szukaniu odpowiedniej ulicy dla Jacka.
      Dlaczego, to nie ma być jakaś ważniejsza ulica w mieście, a dla szpiega ma być
      jedna z najważniejszych? Coś jest nie tak w naszym kraju:(

      serwisy.gazeta.pl/kraj/1,34309,2035913.html
      • rolotomasi Re: Kukliński kontra Kaczmarski w Gdańsku? 23.04.04, 14:57
        " Jak można urządzać zabawę internetową w szukaniu odpowiedniej ulicy dla
        Jacka ! Dlaczego, to nie ma być jakaś ważniejsza ulica w mieście, a dla szpiega
        ma być jedna z najważniejszych? Coś jest nie tak w naszym kraju:( "

        Taka gmina, po prostu.
        A co , a dlaczego- Jak nie wiesz to spytaj o.Osioła vel Maryjana alias HomoCoś,
        ten ZNA SIĘ NA WSZYSTKIM, absolutnie.
        - przy okazji można się domyśleć, przez kogo " coś jest nie tak w naszym kraju"
        • leszek.sopot Re: Kukliński kontra Kaczmarski w Gdańsku? 23.04.04, 20:44
          rolotomasi napisał:

          > " Jak można urządzać zabawę internetową w szukaniu odpowiedniej ulicy dla
          > Jacka ! Dlaczego, to nie ma być jakaś ważniejsza ulica w mieście, a dla
          szpiega ma być jedna z najważniejszych? Coś jest nie tak w naszym kraju:( "
          >
          > Taka gmina, po prostu.
          > A co , a dlaczego- Jak nie wiesz to spytaj o.Osioła vel Maryjana alias
          HomoCoś, ten ZNA SIĘ NA WSZYSTKIM, absolutnie.
          > - przy okazji można się domyśleć, przez kogo " coś jest nie tak w naszym
          kraju"

          Chyba Gdańsk się amerykanizuje... a w Warszawie jutro pogrzeb.

          PS.
          Kto to śpiewał o gminie? Chodzi mi po głowie, a nie mogę sobie przypomnieć.
          Może to był Chyła, czy też mogło to być z kabaretu Dudek?
          • rolotomasi Re: Kukliński kontra Kaczmarski w Gdańsku? 23.04.04, 21:17
            " Chyba Gdańsk się amerykanizuje... a w Warszawie jutro pogrzeb. "
            PS.
            Kto to śpiewał o gminie? Chodzi mi po głowie, a nie mogę sobie przypomnieć.
            Może to był Chyła, czy też mogło to być z kabaretu Dudek? "

            Amerykanizuje, kiedyś sowietyzuje; Czas Najwyższy,aby się Polonizował, wreszcie
            i do cholery. Gdańsk zasługuje na powrót do świetności !
            Jaki -|- ? w Wa-wie
            O gminie zaśpiewały we Wrocławiu, na przeglądzie, dwie dziewczyny, później
            zabrano im ten świetny kawałek >sad country< a nowego wykonania od dawna nie
            słychać.
            • leszek.sopot Re: Kukliński kontra Kaczmarski w Gdańsku? 23.04.04, 21:23
              rolotomasi napisał:

              > " Chyba Gdańsk się amerykanizuje... a w Warszawie jutro pogrzeb. "
              > PS.
              > Kto to śpiewał o gminie? Chodzi mi po głowie, a nie mogę sobie przypomnieć.
              > Może to był Chyła, czy też mogło to być z kabaretu Dudek? "
              >
              > Amerykanizuje, kiedyś sowietyzuje; Czas Najwyższy,aby się Polonizował,
              wreszcie i do cholery. Gdańsk zasługuje na powrót do świetności !

              To i na wałach, nad dworcem, prezydent Gdańska zbudował 30 metrowy krzyż...

              > Jaki -|- ? w Wa-wie

              Jacka Kaczmerskiego na Powązkach

              > O gminie zaśpiewały we Wrocławiu, na przeglądzie, dwie dziewczyny, później
              > zabrano im ten świetny kawałek >sad country< a nowego wykonania od dawna
              > nie słychać.
              • rolotomasi Re: Kukliński kontra Kaczmarski w Gdańsku? 23.04.04, 21:38
                " To i na wałach, nad dworcem, prezydent Gdańska zbudował 30 metrowy krzyż.."
                Dobrze, że nie szubienicę, jaka mogła by stać na Cytadeli w Wa-wie :|

                "" Jaki -|- ? w Wa-wie ""

                "Jacka Kaczmerskiego na Powązkach " << był już, w Gdańsku !
                Po śmierci Większych tak to wygląda>> 'dwa pogrzeby', 'zdjęcia na tle ' i te pe
                << nie mogę doczekać się na swój
                pochówek, mam na myśli,
                hłe hłe
                • leszek.sopot Re: Kukliński kontra Kaczmarski w Gdańsku? 23.04.04, 22:15
                  rolotomasi napisał:

                  > " To i na wałach, nad dworcem, prezydent Gdańska zbudował 30 metrowy krzyż.."
                  > Dobrze, że nie szubienicę, jaka mogła by stać na Cytadeli w Wa-wie :|
                  >
                  > "" Jaki -|- ? w Wa-wie ""
                  >
                  > "Jacka Kaczmerskiego na Powązkach " << był już, w Gdańsku !
                  > Po śmierci Większych tak to wygląda>> 'dwa pogrzeby', 'zdjęcia na tle ' i
                  > te pe
                  > << nie mogę doczekać się na swój pochówek, mam na myśli,
                  > hłe hłe

                  W Gdańsku była tylko msza w jego intencji, a nie pogrzeb.
                  • rolotomasi Re: Kukliński kontra Kaczmarski w Gdańsku? 23.04.04, 22:22
                    " W Gdańsku była tylko msza w jego intencji, a nie pogrzeb. "
                    W tv było widać trumnę, i mówiono o pogrzebie w Gdańsku, ksiądz+aktor Ronczewski
                    Zapewne chciano dochować symboliki; Być może woli zmarłego ?
                    • leszek.sopot Re: Kukliński kontra Kaczmarski w Gdańsku? 23.04.04, 22:25
                      rolotomasi napisał:

                      > " W Gdańsku była tylko msza w jego intencji, a nie pogrzeb. "
                      > W tv było widać trumnę, i mówiono o pogrzebie w Gdańsku, ksiądz+aktor
                      Ronczewsk i Zapewne chciano dochować symboliki; Być może woli zmarłego?


                      Umieściłem o mszy i pogrzebie info kilka postów wcześniej
                      forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=28&w=11920879&a=12030858
          • Gość: Gość który wyszedł Re: Kukliński kontra Kaczmarski w Gdańsku? IP: *.chello.pl 23.04.04, 21:35
            leszek.sopot napisał:

            > PS.
            > Kto to śpiewał o gminie? Chodzi mi po głowie, a nie mogę sobie przypomnieć.
            > Może to był Chyła, czy też mogło to być z kabaretu Dudek?
            >

            Starsi Panowie Dwaj - Przybora i Wasowski
            • rolotomasi Re: Kukliński kontra Kaczmarski 25.04.04, 01:41
              Kaczmarowi,tak na marginesie.

              Taka gmina
              --
              sł. J. Przybora, muz. J. Wasowski
              ---------------------------------
              Ni wyżyna, ni nizina,
              Ni krzywizna, ni równina -
              Taka gmina.
              Ani piasek, ani glina,
              Tylko lasek i olszyna -
              Taka gmina.
              Ani POMu, ani młyna,
              Krzyż, chałupy i krowina -
              Taka gmina.
              Od komina do komina
              Wiater hula, deszcz zacina -
              Taka gmina.
              Taka gmina.
              Ni wyżyna, ni nizina,
              Ni krzywizna, ni równina -
              Taka gmina.
              Spotkasz chłopa - gęba sina,
              Oj, nie wraca ci on z kina-
              Taka gmina.
              Miast kobiety, śpiewu, wina
              Wóda, czkawka, Gwiżdż Janina -
              Taka gmina.
              Nikt od ucha nie ucina,
              Tylko czasem chrząszcz brzmi w trzcinach
              Taka gmina.
              Ni krzywizna, ni równina,
              Ni wyżyna, ni nizina -
              Taka gmina.
              Płacze dzieciak, wyje psina,
              Gdzieś ktoś kogoś czymś zarzyna -
              Taka gmina.
              Czy to skutek, czy przyczyna -
              Taka gmina?
              Tylko urżnąć się na chrzcinach
              I wziąć zwiać do Wołomina -
              Taka gmina.
              Taka gmina!
              -
              /to dobrze o mnie świadczy, że pamiętam wykonanie współczesne, nie archiwalne
              mam nadzieję/

              --
              już> Dajemy radę
    • leszek.sopot wierszyki o zwierzętach bo są one bardziej ludzkie 24.04.04, 08:55
      "- Nie wiem, czy nie szkoda mi dziś czasu na takie ekwilibrystyki, choć od
      czasu do czasu przynoszą wytchnienie. Wolę jednak pisać wierszyki o swoich
      zwierzętach. Są bardziej ludzkie od dawnych i obecnych caryc".

      Ostatni wywiad Jacka Kaczmarskiego - marzec 2004 rok.
      www.przeglad-tygodnik.pl/
    • leszek.sopot Dziś pogrzeb Jacka Kaczmarskiego 24.04.04, 08:57
      Za PAP:
      "Dzisiaj na Cmentarzu Wojskowym na warszawskich Powązkach odbędzie się pogrzeb
      poety, pieśniarza, barda "Solidarności" Jacka Kaczmarskiego.
      W południe w domu pogrzebowym na Cmentarzu Wojskowym zostanie wystawiona urna z
      prochami artysty i zostanie odprawiona msza w intencji zmarłego. Prochy Jacka
      Kaczmarskiego spoczną w Alei Zasłużonych.
      Z inicjatywy przyjaciół Kaczmarskiego powstał pomysł, by każdy przyniósł na
      pogrzeb świecę. W drodze z domu pogrzebowego na miejsce złożenia urny z
      prochami artysty świece te zostaną zapalone. Chodzi o nawiązanie do fragmentu z
      utworu »Mury«: »Świec tysiące palili mu, znad głów unosił się dym«.
      Jacek Kaczmarski zmarł 10 kwietnia na raka krtani. Miał 47 lat".
      • leszek.sopot Świeca się pali... Jacek "Mury" śpiewa 24.04.04, 12:03
        smutno..........
        • leszek.sopot Ilu nas żyje - tylu nie będzie 24.04.04, 12:16
          "Ilu nas w ciszy"
          Ilu nas w bólu - tylu w nadziei,
          Ilu nas płacze - tylu się śmieje,
          Ilu nas więdnie - tylu rozkwita,
          Ilu się żegna - tylu się wita.

          Ilu nas w ciszy - tylu w kolędzie,
          Ilu nas żyje tylu nie będzie.

          Ilu nas mężnych - tylu się trwoży,
          Ilu się pyszni - tylu się korzy,
          Ilu się plami - tylu oczyszcza,
          Ilu się tworzy - tylu wyniszcza.

          Ilu nas w ciszy - tylu w kolędzie,
          Ilu nas żyje - tylu nie będzie.

          Ilu nas jadło - tylu zgłodniało,
          Ilu nas padło - tylu powstało,
          Ilu nas śniło - tylu zbudzonych,
          Ilu się wzbiło - tylu strąconych.

          Ilu nas w ciszy - tylu w kolędzie,
          Ilu nas żyje - tylu nie będzie.

          Ilu nas w cnocie - tylu w podłości,
          Ilu nas w blasku - tylu w ciemności,
          Ilu w przepychu - tylu w łachmanach -
          I wszyscy przyszli powitać Pana.

          Każdy był kiedyś dzieckiem w kołysce,
          Zmiłuj się nad nami - Jezu Chryste…

          Ilu nas w ciszy - tylu w kolędzie,
          Ilu nas żyje - tylu nie będzie.

          Jacek Kaczmarski, 1.10.1993
          • leszek.sopot Epitafium, z piekła do piekła..................... 24.04.04, 12:36
            Epitafium dla Włodzimierza Wysockiego (i dla Jacka)

            To moja droga z piekła do piekła
            W dół na złamanie karku gnam
            Nikt mnie nie trzyma, nikt nie prześwietla,
            Nie zrywa mostów, nie stawia bram.
            Po grani! Po grani!
            Bez łańcuchów nad przepaścią, bez wahania!
            Tu na trzeźwo diabli wezmą
            Zdradzi mnie rozsądek - drań
            W wilczy dół wspomnienia zmienią

            ostrą grań!
            Po grani! Po grani! Po grani!
            Tu mi drogi nie zastąpią pokonani
            Tylko łapią mnie za nogi, krzyczą - Nie idź! Krzyczą - Stań!
            Ci, co w pół stanęli drogi
            I zębami, pazurami kruszą grań!

            To moja droga z piekła do piekła
            W przepaść na łeb na szyję skok.
            Boskiej Komedii nowy przekład
            I w pierwszy krąg mój pierwszy krok!
            Tu do mnie! Tu do mnie
            Ruda chwyta mnie dziewczyna swymi dłońmi
            I do końskiej grzywy wiąże
            Szarpię grzywę, rumak rży!
            Ona - co ci jest, mój książę?

            Szepce mi.
            Do piekła! Do piekła! Do piekła!
            Nie mam czasu na przejażdżki wiedźmo wściekła.
            - Nie wiesz ty co cię tam czeka -
            Mówi sine tocząc łzy.
            - Piekło też jest dla człowieka!
            Nie strasz, nie kuś i odchodząc zabierz sny!

            To moja droga z piekła do piekła
            Wokół postaci bladych tłok.
            Koń mnie nad nimi unosi z lekka
            I w drugi krąg kieruję krok!
            Zesłani! Zesłani!
            Naznaczeni, potępieni i sprzedani!
            Co robicie w piekła sztolniach
            Brodząc w błocie, depcząc lód!
            Czy śmierć daje ludzi wolnych

            Znów pod knut!?
            To nie tak! to nie tak! to nie tak!
            Nie użalaj się nad nami tyś - poeta.
            Myśmy raju znieść nie mogli.
            Tu nasz żywioł, tu nasz dom,
            Tu nie wejdą ludzie podli
            Tutaj żaden nas nie zdziesiątkuje grom!

            - Pani bagien, mokradeł i śnieżnych pól!
            Rozpal w łaźni kamienie na biel
            Z ciał rozgrzanych niech się wytopi ból
            Tatuaże weźmiemy na cel!
            Bo na sercu, po lewej, tam Stalin drży.
            Pot zalewa mu oczy i wąs.
            Jego profil specjalnie tam kłuli my
            Żeby słyszał jak serca się rwą!

            To moja droga z piekła do piekła
            Lampy naftowe wabią wzrok.
            Podmiejska chata, mała izdebka
            I w trzeci krąg kieruję krok:
            - Wchodź śmiało! wchodź śmiało!
            Nie wiem jak ci trafić tutaj się udało!
            Ot jak raz samowar kipi, pij herbatę

            Synu, pij!
            Samogonu z nami wypij!

            Zdrowy żyj!
            Nam znośnie! nam znośnie! nam znośnie!
            Tak żyjemy niewidocznie i bezgłośnie!
            Pożyjemy i pomrzemy

            Nie usłyszy o nas świat
            A po śmierci wypijemy
            Za przeżytych w dobrej wierze parę lat!
            To moja droga z piekła do piekła
            Miasto - a w mieście przy bloku blok
            Wciągam powietrze i chwiejny z lekka
            Już w czwarty krąg kieruję krok.
            Do cyrku! Do cyrku! Do kina!
            Telewizor włączyć bajka się zaczyna!
            Mama w sklepie, tata w barze
            Syn z pepeszy tnie aż gra.
            Na pionierskiej c huście marzeń

            Gwiazdę ma!
            Na mecze! Na mecze! Na wiece!
            Swoje znać, nie rzucać w oczy się bezpiece!
            Sąsiad - owszem, wypić można!
            Lecz to sąsiad, brat - to brat.
            Jak świat światem do ostrożnych
            Zwykł należeć i uśmiechać się ten świat!

            To moja droga z piekła do piekła.
            Na scenie Hamlet, skłuty bok,
            Z którego właśnie krew wyciekła -
            To w piąty krąg kolejny krok!
            O matko! O matko!
            Jakże mogłaś jemu sprzedać się tak łatwo!
            Wszak on męża twego zabił
            Zgładzi mnie, splugawi tron
            Zniszczy Danię, lud ograbi

            Bijcie w dzwon!
            Na trwogę! Na trwogę! Na trwogę!
            Nie wybieraj między żądzą swą a Bogiem!
            Póki czas naprawić błędy

            Matko nie rób tego - stój!
            Cenzor z dziewiątego rzędu:
            - Nie, w tej formie to nie może wcale pójść!

            To moja droga z piekła do piekła.
            Piwo i wódka, koniak, grog.
            Najlepszych z nas ostatnia Mekka
            I w szósty krąg kolejny krok.
            Na górze! Na górze! Na górze!
            Chciałoby się żyć najpełniej i najdłużej!
            O to warto się postarać!
            To jest nałóg, zrozum to!
            Tam się żyje jak za cara

            I ot co!
            Na dole, na dole, na dole
            Szklanka wódki i razowy chleb na stole!
            I my wszyscy tam - i tutaj
            Tłum rozdartych dusz na pół,
            Po huśtawce mdłość i smutek
            Choćbyś nawet co dzień walił głową w stół!
            To moja droga z piekła do piekła
            Z wolna zapada nade mną mrok
            Więc biesów szpaler szlak mi oświetla
            Bo w siódmy krąg kieruję krok!
            Tam milczą i siedzą,
            I na moją twarz nie spojrzą - wszystko wiedzą
            Siedzą, ale nie gadają
            Mętny wzrok spod powiek lśni
            Żują coś, bo im wypadły

            Dawno kły!
            Więc stoję! więc stoję! więc stoję!
            A przed nimi leży w teczce życie moje!
            Nie czytają, nie pytają,
            Milczą, siedzą, kaszle ktoś,
            A za oknem werble grają
            Znów parad parada, święto albo jeszcze coś...

            I pojąłem co chcą ze mną zrobić tu
            I za gardło porywa mnie strach!
            Koń mój zniknął, a wy siedmiu kręgów tłum
            Macie w uszach i w oczach piach!
            Po mnie nikt nie wyciągnie okrutnych rąk
            Mnie nie będą katować i strzyc!
            Dla mnie mają tu jeszcze ósmy krąg!
            Ósmy krąg, w którym nie ma już nic.
            Pamiętajcie wy o mnie, co sił! Co sił!
            Choć przemknąłem przed wami jak cień!
            Palcie w łaźni, aż kamień się zmieni w pył-
            Przecież wrócę, gdy zacznie się dzień!
    • Gość: leszek Światło w tunelu IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 24.04.04, 19:39
      Za "Życiem Warszawy"

      ""W Pańskim świecie są jakieś zaświaty" - pytał Kaczmarskiego przed dwoma
      laty "Przekrój". "Nie. Kompletnie nic. Nie ma tak zwanej duszy" - odpowiadał
      artysta. A w ostatnim tomiku wierszy pisał o tunelu, który go czeka po tamtej
      stronie:
      "Pomyślałem: to pewnie ten tunel świetlisty,/Którym dojdę - gdzie dojdę - na
      byt wiekuisty, /Tyle że świetlistości tam nie było wcale,/już raczej brudny
      opar, jak w miejskim kanale".
      Kaczmarski od kilku lat cierpiał na raka krtani. Wierzył, że będzie jeszcze
      śpiewał, więc nie pozwolił na niezbędne z medycznego punktu widzenia jej
      usunięcie. W szpitalu do ostatnich chwil zmagał się z niewiarą w Boga. -
      Chrześcijaninem został w dniu swej śmierci. Była to Wielka Sobota, a więc
      dzień, w którym w starożytnym Kościele udzielano chrztu - mówi arcybiskup
      Tadeusz Gocłowski.
      W niedzielę w warszawskim klubie Harenda Leszek Czajkowski, przyjaciel artysty,
      zaśpiewał napisane dzień po śmierci Jacka Kaczmarskiego "Epitafium dla JK". -
      Wiersz mówi o świetle w tunelu, które Jacek zobaczył tuż przed śmiercią -
      wyjaśnia Leszek Czajkowski".

      Za kilka dni ukaże się zbiór ostatnich wierszy Jacka, które pisał przez
      ostatnie dwa lata. Książkę redagował Antoni Pawlak.
    • Gość: Gość który wyszedł Re: Jacek Kaczmarski, zostanie pamięć i pieśń IP: *.chello.pl 24.04.04, 22:22
      Niech nikt nad grobem mi nie płacze,
      krom jednej mojej żony,
      za nic mi wasze łzy sobacze
      i żal ten wasz zmyślony.

      Niech dzwon nad trumną mi nie kracze
      ni śpiewy wrzeszczą czyje;
      niech deszcz na pogrzeb mój zapłacze
      i wicher niech zawyje.

      Niech kto chce grudę ziemi ciśnie,
      aż koniec mnie przywali.
      Nad kurhan słońce niechaj błyśnie
      i zeschłą glinę pali.

      A kiedyś może, kiedyś jeszcze,
      gdy mi się sprzykrzy leżeć,
      rozburzę dom ten, gdzie się mieszczę,
      i w słońce pocznę bieżeć.

      Gdy mnie ujrzycie, takim lotem
      że postać mam już jasną,
      to zawołajcie mnie z powrotem
      tą mową moją własną.

      Bym ją posłyszał, tam do góry,
      gdy gwiazdą będę mijał -
      podejmę może po raz wtóry
      ten trud, co mnie zabijał

      • Gość: Gość który wyszedł Re: Jacek Kaczmarski, zostanie pamięć i pieśń IP: *.chello.pl 24.04.04, 22:24
        Urwało podpis pod wierszem - autor Staniław Wyspiański
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka